Albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie (Mt 5,1-12a)

Przygotowanie

  • Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli przytacza początkowy fragment tzw. Kazania na górze, czyli programowej mowy Jezusa, przez niektórych nazywanej „konstytucją królestwa niebieskiego” (Mt 5-7). Posługując się formą Ośmiu Błogosławieństw, Pan przedstawia charakterystykę swoich uczniów, żyjących w świecie, jednak nie według logiki świata. Wyciszę swoje serce i otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, bym w świetle Słowa mógł spojrzeć na moją codzienność.

Punkty do medytacji

  • Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami (ww. 1-2) „Widząc tłumy” (gr. idon de tus ochlus) gromadzące się wokół Niego, Jezus udaje się „na górę” (gr. eis to oros), czyli na jedno ze wzgórz zachodniego brzegu Jeziora Galilejskiego. Biorąc po uwagę biblijne znaczenie motywu góry, musiała być to decyzja całkowicie świadoma. W Starym Testamencie góra jest miejscem objawienia się Boga (por. Rdz 22; Wj 3; 1 Krl 18-19), przede wszystkim w czasie wyjścia z Egiptu, gdy na górze Synaj Bóg nie tylko objawił swoją chwałę, ale również za pośrednictwem Mojżesza przekazał Dziesięć Przykazań i zawarł przymierze z potomkami Abrahama (por. Wj 19nn). Będąc już na miejscu, Jezus „usiadł” (gr. kathisantos), a następnie „przystąpili” (gr. proselthan) do Niego uczniowie. Postawa siedząca była w ówczesnym judaizmie zarezerwowana dla nauczycieli Prawa. Oddzielenie uczniów od reszty podążającego za Jezusem tłumu oznacza, że słowa, które za chwile padną – całe Kazanie na górze – są przeznaczone przede wszystkim dla tych, którzy decydują się iść za Nim, być w Jego szkole. Dopowiedzenie ewangelisty w formie semityzmu – „otworzył usta i nauczał ich tymi słowami” – dodatkowo podkreśla podniosłość przekazywanego nauczania. Jezus na górze przyjmuje rolę nowego Mojżesza, który obwieszcza nowe prawo, na mocy którego uformowany będzie lud nowego wybrania. Wyobrażę sobie dzisiejszą scenę, Jezusa, uczniów i tłum… Oczami wyobraźni zobaczę łagodne wzgórza nad Jeziorem Galilejskim, gęsto porośnięte roślinnością. Spróbuję zobaczyć w tej scenie siebie, jak wraz z innymi w napięciu oczekuję na słowa Pana. Za chwilę objawi mi tajemnicę mojej tożsamości…
  • «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (w. 3) Pierwsze błogosławieństwo zaczyna się od stwierdzenia: „Błogosławieni ubodzy w duchu” (gr. makarioi hoi ptochoi to pneumati). Przymiotnik makarios, można przetłumaczyć zarówno jako „błogosławiony”, jak i „szczęśliwy”. Przy czy w tym drugim przypadku nie chodzi o stan emocjonalny, lecz egzystencjalny, o bycie w szczęśliwej sytuacji. W tradycji starotestamentalnej błogosławieństwa miały dwie funkcje: odnosiły się do tych, którzy obierają określoną drogę życia (por. Ps 1; 2,11-12; 32,1-2; 112,1-3) lub obiecywały pocieszenie tym, którzy aktualnie są w utrapieniu (por. Tb 13,14; Dn 12,12). Jezusowe błogosławieństwa łącza obydwa powyższe aspekty. Opisują podstawowe postawy i cechy uczniów. Jednocześnie dodają otuchy tym z nich, którzy cierpią, dając obietnicę Bożego pocieszenia w przyszłości. Określenie „ubodzy w duchu” opisuje nie tylko tych, którzy znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. Odpowiednikiem tego wyrażenia w czasach starotestamentalnych było hebrajskie anawim, odnoszące się do wiernej cząstki ludu Bożego, która szczególnie potrzebowała Bożej interwencji (por. Ps 37,14-17; Iz 10,2; 26,6; 61,1-2). Dlatego pierwsze błogosławieństwo kładzie nacisk na wewnętrzną postawę człowieka. Zaadresowane jest zwłaszcza do tych, którzy uznają swoją bezsilność, mają świadomość, że tylko Bóg może im pomóc i ufają, że będzie On działał w ich imieniu. Wyrażenie „do nich należy królestwo niebieskie” (gr. auton estin he basileia ton uranon), niczym klamra pojawia się zarówno w pierwszym jak i w ósmy błogosławieństwie, co podkreśla, że wszystkie są aspektami jednego, najważniejszego błogosławieństwa – posiadania Królestwa Niebieskiego, czyli uczestnictwa w wiecznej szczęśliwości. Popatrzę na moje niedoskonałości, wady, powracające upadki. Jezus daje mi dzisiaj obietnicę, że jeśli zdam się całkowicie na Niego i zaufam Jego prowadzeniu, nie tylko zostanę z nich oczyszczony, ale również otrzymam wieczną nagrodę. W jakim stopniu uznaję dzisiaj swoją bezsilność? Czy świadomie oddaję mój los w ręce Boga?
  • Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni (w. 4) W drugim błogosławieństwie Jezus odwraca światową logikę ucieczki od bólu i cierpienia. Nie pochwala depresji czy przygnębienia, lecz nobilituje smutek wynikający z wrażliwości na zło, grzech i cierpienie świata (por. Iz 61,2; Ez 9,4). Ten „święty smutek” jest dowodem na to, że serce ucznia nie stało się kamienne i obojętne na los bliźnich. Według logiki świata, ci, którzy się smucą, wydają się być nieszczęśliwi. Jezus natomiast mówi, że są naprawdę w dobrej sytuacji. Chociaż mogą nie być w stanie zmienić zewnętrznych okoliczności, to mogą wewnętrznie przeciwstawić się złu, smucąc się z jego powodu. Obietnica „będą pocieszeni” (gr. paraklethesontai) odnosi się do działania Ducha Świętego – Parakleta (gr. ho parakletos), którym uczniowie zostaną obdarzeni po zmartwychwstaniu (por. J 14,16-17; 15,26). Cierpienie, zło i nieprawość coraz bardziej stają się wiodącym motywem dzisiejszej kultury. Chęć zdobycia popularności czy majątku motywuje wielu do przekraczania kolejnych granic moralności. Zanika poczucie wstydu, a na jego miejsce wchodzi bezsensowna chełpliwość z uczynionego zła. Czy żyjąc w takim świecie, potrafię zachować wrażliwość serca? Jak na co dzień wygląda moje współczucie wobec cierpiących i zranionych? Czy przyjmuje ono poważniejszą formę niż jedynie uczestnictwo w okazyjnych zbiórkach?
  • Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię (w. 5) W trzecim błogosławieństwie pojawiają się „cisi” (gr. hoi praeis; dosł. „łagodni”), czyli ci, którzy nie działają pod wpływem emocji i mają swoją siłę pod kontrolą woli. Błogosławieństwo to nawiązuje do Księgi Psalmów: „… pokorni posiądą ziemię i będą się rozkoszować pełnym pokojem” (Ps 37,11). Cisi cierpliwie oczekują na Pana pośród swoich utrapień i powstrzymują się od reagowania gniewem lub siłą wobec tych, którzy ich krzywdzą. To właśnie oni wykazują się prawdziwą siłą, powstrzymując się od zemsty i walcząc o sprawiedliwość pokojem serca. Cisi otrzymują od Jezusa obietnicę, że „na własność posiądą ziemię” (gr. kleronomesusin ten gen). Na pierwszy rzut oka może to brzmieć paradoksalnie, gdyż ziemię zazwyczaj zdobywają najeźdźcy i wyznawcy przemocy. Jezus zapewnia jednak, że to właśnie cisi ostatecznie odziedziczą świat odnowiony przez Boga. Gniew wydaje się zupełnie naturalną reakcją na wyrządzoną krzywdę. Niekiedy oburzam się, gdy ktoś zostaje zraniony, ale najczęściej, gdy ja sam doznaję rzeczywistej lub domniemanej niesprawiedliwości. Gniew informuje mnie o niekomfortowej sytuacji, ale na pewno nie jest dobrym doradcą. Jezus podpowiada mi dzisiaj, że przemoc i zemsta nie naprawią zła tego świata. Poproszę go w cichej modlitwie, by udzielał mi łaski spokojnego serca, bym potrafił Bogu oddać sąd nad moimi przeciwnikami.
  • Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni (w. 6) Adresatami kolejnego Jezusowego błogosławieństwa są ci, którzy „łakną i pragną sprawiedliwości” (gr. peinontes kai dipsontes ten dikaiosynen). Głód i pragnienie stają się tutaj obrazem postawy polegającej na szukaniu czegoś całym sercem. Natomiast „sprawiedliwość” w ujęciu biblijnym to przede wszystkim pełnienie Bożej woli, prowadzące do osobistej świętości. Uczeń, który łaknie i pragnie sprawiedliwości, tęskni za zbawczym działaniem Boga i stara się wypełniać Jego wolę z intensywnością kogoś, kto umiera z głodu lub pragnienia. Obietnica nasycenia gwarantuje, że Bóg nie pozostawi bez odpowiedzi żadnego autentycznego pragnienia dobra. Nasycenie to w pełni nastąpi w wieczności, ale już teraz może dać pokój serca. Bycie sprawiedliwym, czyli wypełniającym wolę Boga natrafia w moim życiu na wiele przeciwności. Pierwszą z nich jest opieszałość mojego serca. Zdarza się przecież, że odkładam jakieś dobro na później. Bo teraz nie ma czasu, bo za dużo będzie mnie to kosztować, bo… Co mogę zrobić, bym jeszcze bardziej pragnął iść za Bożą wolą? Poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi w końcu sobie uświadomić, że dobro nie jest ewentualną opcją, ale celem mojego życia.
  • Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (w. 7) W kolejnym błogosławieństwie Jezus utożsamia obietnicę z cnotą – „miłosierni” (gr. hoi eleemones) „dostąpią miłosierdzia” (gr. eleethesontai). Teksty starotestamentalne wielokrotnie opisują Boga jako miłosiernego, zaś Izraela jako lud, który jest wezwany, by zdać się na miłosierdzie Najwyższego, ale także, by owe miłosierdzie naśladować. „Miłosierdzie” (gr. to eleos, hebr. hesed, rahamim) oznacza wewnętrzną identyfikację z potrzebującymi, a wyraża się poprzez zewnętrzne akty życzliwości. Być miłosiernym oznacza aktywnie wchodzić w nędzę drugiego człowieka, aby przynieść mu pomoc i przebaczenie. Dając uczniom obietnicę dostąpienia miłosierdzia, Jezus podkreśla, że naturą miłosierdzia jest wzajemność: Bóg okaże nam swoje miłosierdzie w takim stopniu, w jakim my będziemy miłosierni względem innych. Słowo podpowiada mi dzisiaj, że samo wzruszenie się na widok czyjegoś cierpienia jest zatrzymaniem się w połowie drogi. Konieczne są kolejne kroki, konieczne jest niesienie pomocy. Przyjrzę się swojemu sercu, spróbuję dostrzec, co najczęściej powstrzymuje mnie przed pomaganiem innym.
  • Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (w. 8) W następny błogosławieństwie Jezus nawiązuje do biblijnej antropologii, według której serce jest centrum wewnętrznego życia człowieka, jego emocji, intelektu oraz woli. Uczniowie „czystego serca” (gr. katharoi te kardia) są zintegrowani wewnętrznie, nie służą dwóm panom i nie mają ukrytych motywów. Kochają Boga z niepodzielną lojalnością, czyli całym sercem (por. Pwt 6, 4). Ich wola jest dostrojona do woli Boga. Ci, którzy dążą do przejrzyści i wyzbycia się duchowej dwulicowości, otrzymują obietnicę, że „Boga oglądać będą” (gr. ton theon opsontai). Dokonuje się to już teraz, na ziemi, ale jak w przypadku pozostałych błogosławieństw w pełni zrealizuje się w wieczności. Paweł Apostoł napisze: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany” (1 Kor 13,12; por. Ap 22,4). Bóg daje mi obietnicę, że przyjdzie czas, gdy zobaczę Go twarzą w twarz. Zanim jednak to nastąpi, potrzeba, by moje serce zostało oczyszczone z wszelkich złych przyzwyczajeń i bożków. Co dzisiaj najbardziej odciąga mnie od miłości Boga?
  • Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (w. 9) W przedostatnim błogosławieństwie Jezus mówi o tych, „którzy wprowadzają pokój” (gr. hoi eirenopoioi; „dosł. „czyniący pokój”). Biblijne rozumienie pokoju (hebr. szalom) obejmuje więcej niż tylko brak wojen. Oznacza także dobrobyt oraz właściwie uporządkowane relacje osobiste i społeczne. Czyniący pokój to ci, którzy dążą do zaprowadzenia harmonii z Bogiem i z innymi w społeczeństwie. Uczeń Jezusa nie jest biernym obserwatorem sporów, lecz wnosi atmosferę pojednania wszędzie tam, gdzie panuje wrogość. Taka postawa wymaga odwagi i często wiąże się z ofiarą z własnej dumy czy racji. Dlatego obietnica, która otrzymują adresaci tego błogosławieństwa jest wyjątkowo zachwycająca – „będą nazwani synami Bożymi” (gr. hyioi theu klethesontai). Tytuł ten wskazuje na bliską relację, jaką uczniowie Jezusa będą mieli z Ojcem niebieskim (por. Mt 5,16.45.48). Bycie uczniem Jezusa to także dążenie do zgody i pokoju. Rezygnacja z własnej racji, ofiara z własnej dumy. Nie jest to łatwe. Przecież wielokrotnie doświadczam w moim wnętrzu wołania – Nie możesz się z tym zgodzić! Broń swojej racji! Zdemoluj argumentami przeciwnika! Gorączkowo pragnę się w ten sposób zabezpieczyć, zbudować moją pozycję. Jezus dzisiaj koncentruje moją uwagę na innym fundamencie, na obietnicy stawania się dzieckiem samego Boga. Tej godności nikt i nic nie jest w stanie zburzyć.
  • Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (w. 10) Jak już powiedzieliśmy, pierwsze i ósme błogosławieństwo są klamrą zamykającą całą serię. Tym razem Jezus mówi o tych, „którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości” (gr. hoi dediogmenoi heneken dikaoisynes). Jezus przestrzega uczniów, że życie według głoszonej przez Niego Ewangelii będzie nieuchronnie ich prowadziło do konfliktu ze światem. Mamy tutaj echo starotestamentalnego motywu prześladowania sprawiedliwego (por. Ps 22; Mdr 5). Prześladowanie ze względu na Chrystusa będzie znakiem autentyczności ucznia. Nie będzie to cierpienie bezsensowne, lecz królewska droga, którą przeszedł sam Mistrz. Życie Ewangelią na co dzień stawia mnie przed ciągłym wyborem, czy iść za słowem Jezusa, czy odpuścić, by ewentualnie nie zakłócić tzw. „świętego spokoju”. Byle tylko inni na mnie nie spojrzeli źle, by nie odepchnęli mnie poza swoje grono, by nie wyśmiali. Poproszę Jezusa, by umocnił mnie w trwaniu w Jego słowie, bym z niego nie rezygnował, nawet za cenę odrzucenia.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, chcę być Twoim uczniem, pomóż mi żyć programem Ośmiu Błogosławieństw.

Nie stawiajcie oporu złemu (Mt 5,38-42)

Wspomnienie św. Antoniego z Padwy, Prezbitera i Doktora Kościoła

Mt 5,38-42

38 Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. 41 Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. 42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Przygotowanie

  • Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii mają wybitnie rewolucyjny wydźwięk. Nie chodzi w nich jednak o walkę z niesprawiedliwością społeczną, która niekiedy sama przyjmuje formę przemocy, lecz o zwycięską moc dobra, która może objawić się w konfrontacji Jego uczniów ze złem tego świat. Duchu Święty, pomóż mi całkowicie otworzyć się na Jezusową naukę.

Punkty do medytacji

  • Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! (w. 38) Jezus kontynuuje swoją wykładnię wybranych starotestamentalnych przykazań. Tym razem odnosi się do tzw. prawa odwetu (łac. lex talionis), którego zadaniem było postawienie tamy rządzy niepochamowanego odwetu, poprzez ustalenie kary proporcjonalnej do popełnionego przestępstwa (por. Wj 21,24; Kpł 24,20; Pwt 19,21). Jak bardzo prawo to było potrzebne, pokazuje chociażby przypadek Lameka, który pewnego dnia oznajmił wobec swoich żon: „Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko — jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!»” (Rdz 4,23-24). Przypomnę sobie sytuacje, w których ktoś mnie zranił. Jakie uczucia pojawiły się wtedy w moi sercu? Czy nadal chowam w sobie urazę? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu (w. 39) Jak widzieliśmy powyżej, według prawa odwetu, każdy Żyd mógł żądać odpłaty równej poniesionym szkodom. Jezus jednak wzywa swoich uczniów, by w swoim postępowali wykraczali poza dotychczasowe normy. Zasada niestawiania oporu złemu stanowi przykład wyższej moralności, która charakteryzować ma uczniowskie postępowanie. Odpowiadanie krzywdą na krzywdę, nawet przy zachowaniu równych proporcji, nie usuwa problemu zła. Co najwyżej je minimalizuje, a ostatecznie prowadzi do jego zwycięstwa. Dlatego Paweł Apostoł w przyszłości napisze wprost: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Czy mam świadomość, że odpowiadanie agresją na agresję nie przyczynia się zwycięstwa dobra?
  • lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (w. 39) By zobrazować zasadę moralną przed chwilą przedstawioną, Jezus podaje konkretne przykłady. Pierwszy z nich odnosi się do sytuacji, w której praworęczna osoba – jakich jest większość – by uderzyć przeciwnika w prawy policzek, musi uczynić to zewnętrzną stroną prawej dłoni. Późniejsza Miszna (dzieło judaizmu rabinicznego, powstałe ok. 220 po Chr., zbierające nauczanie najstarszych rabinów, także z czasów Chrystusa), ten rodzaj policzkowania będzie uważać za bardziej obraźliwy i w związku z tym, nakaże wobec winowajcy podwójną odpłatę. Czy nie należę do osób, które łatwo się obrażają? Czy próbuję budować poczucie własnej wartości nie na poklasku ze strony innych ludzi, lecz na bezwarunkowej miłości, którą obdarza mnie Bóg?
  • Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz (w. 40) Na co dzień garderoba żydowskich mężczyzn składała się z dwóch elementów: szaty (gr. chiton), czyli lnianej lub wełnianej tuniki, nakładanej bezpośrednio na ciało oraz narzucanego na nią cięższego płaszcza (gr. himation). Prawo nakazywało, by płaszcz wzięty pod zastaw bezwzględnie oddać przed zachodem słońca, gdyż był on zazwyczaj jedyną osłoną przed zimnem w nocy (por. Wj 22,25-27; Pwt 24,12-13). Zachęcając do oddania w warunkach sądowych nie tylko tuniki, ale i płaszcza, Jezus wzywa w gruncie rzeczy do oddania wszystkiego. Chodzi nie tyle o unikanie procesów sądowych, ile o bezinteresowną postawę wobec własnych praw i posiadanych dóbr. Czy potrafię zrezygnować ze swoich praw, by w ten sposób uczynić przestrzeń, w której może dojść do pojednania z przeciwnikiem?
  • Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące (w. 41) Trzeci przykład podany przez Jezusa nawiązuje do prawa rzymskich żołnierzy, by zmuszać przedstawicieli podbitych narodów do niesienia ich żołnierskiego ekwipunku na odległość nie większą niż jedna mila (1478 m). Z tego typu sytuacją mamy do czynienia na przykład w opowiadaniu o drodze Jezusa na Golgotę, kiedy to Szymon z Cyreny, został zmuszony, by nieść Pański krzyż (por. Łk 23,26). Pan wzywa uczniów, by byli gotowi iść nawet dwie mile. Żydzi zazwyczaj gorąco sprzeciwiali się tego typu nakazom, niekiedy nawet wzniecając zamieszki przeciwko okupacyjnej władzy Rzymu. Wybór tego przykładu przez Jezusa podkreśla Jego chęć zdystansowania się do istniejących w tamtym czasie pośród Żydów wojujących ugrupowań nacjonalistycznych (np. zeloci, sykariusze). Jak wygląda moja postawa wobec osób, które nie podzielają mojej wiary lub wartości?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, ucz mnie tak jak Ty, dobrem zwyciężać zło”.

Najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim (Mt 5,20-26)

Piątek I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,20-26

20 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. 21 Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. 22 A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. 23 Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. 25 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. 26 Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie Kazania na Górze Jezus wzywa do sprawiedliwości większej niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Jego uczniów ma charakteryzować posłuszeństwo Bożym przykazaniom, które wypływa z nawróconego serca, pragnącego wniknąć w istotę Bożego prawa. Zanim rozpocznę modlitwę, w chwili ciszy oderwę się od hałasu dnia i wezwę Ducha Świętego, by poprowadził moją dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (w. 20) Uczeni w Piśmie i faryzeusze uważani byli za ekspertów od Prawa Mojżeszowego. Z uwagą słuchano ich wyjaśnień i podziwiano gesty, które miały być wyrazem posłuszeństwa kolejnym Bożym przykazaniom. Problem jednak polegał na tym, że ich pobożność była nad wyraz zewnętrzna. Nierzadko jej celem nie było oddanie chwały Najwyższemu, lecz skupienie uwagi na własnej, domniemanej doskonałości (por. Mt 23,1-12). Dlatego Jezus żąda od swoich naśladowców czegoś więcej. Ich sprawiedliwość ma polegać na posłuszeństwie Bożej woli nie tylko na poziomie zewnętrznych gestów, lecz przede wszystkim na poziomie serca. W ten sposób objawi się ich całkowite zaufanie Ojcu niebieskiemu. Jak postrzegam wypełnianie przykazań Bożych i Kościelnych, czy jako przykrą konieczność, czy jako drogę do zjednoczenia z Ojcem? Czy proszę Ducha Świętego, by pomógł mi wniknąć w ich istotę?
  • A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego (w. 22) Jako przykład uwewnętrznionej sprawiedliwości Pan podaje pogłębioną interpretację piątego przykazania Dekalogu: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13; por. 21,12; Pwt 5,17). Pokazuje, że posłuszeństwo temu zakazowi polega nie tylko na powstrzymywaniu się od zabijania innych ludzi, lecz również na odrzuceniu wszystkiego, co przeszkadza bezwarunkowej miłości bliźniego. Uczniowie Pana mają unikać zachowań, których celem jest zranienie drugiej osoby, a w konsekwencji zniszczenie międzyosobowej relacji. Co najbardziej szkodzi moim relacjom z innymi ludźmi? Czy potrafię powstrzymywać się od krytyki i wywyższania ponad innych? Czy unikam ranienia złośliwym słowem? Czy rozwijam w sobie miłość „mimo wszystko”?
  • Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj (ww. 23-24) Jezus wypowiada te słowa na terenie Galilei. Co oznacza, że jeśli osoba z podanego przykładu, chcąc złożyć ofiarę w świątyni jerozolimskiej, przypomni sobie o braku pojednania z bliźnim, ma odbyć całą drogę z powrotem do domu, by podjąć próbę pogodzenia. Czy mam świadomość, że życie w skłóceniu z innymi stoi na przeszkodzie czci, jaką chciałbym oddawać Bogu, zwłaszcza mojemu uczestniczeniu w Eucharystii? Czy nie pielęgnuje w sobie gniewu? Czy nie rezygnuję zbyt szybko z szukania drogi do pojednania?
  • Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia (w. 25) W ostatnim przykładzie ilustrującym właściwe rozumienie piątego przykazania Pan poucza, że szukanie porozumienia przedsądowego chroni nas przed ryzykiem otrzymania skazującego wyroku na Boskim sądzie. Dobra wola i pragnienie pojednania pomagają przywrócić, a nawet pogłębić przyjaźń. Czy będąc w konflikcie z innymi potrafię wykonać krok do tyłu, to znaczy przyjąć miłosierną postawę, rezygnując nawet ze swoich racji?

W ciągu dnia

  • Będę powracał myślami do dzisiejszej Ewangelii, prosząc Jezusa: „Panie, pomóż mi poznać i przyjąć wolę Ojca. Skrusz moją pychę, bym potrafił trwać w jedności z bliźnimi”.

Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa

Piątek I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,20-26

20 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. 21 Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. 22 A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. 23 Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. 25 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. 26 Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.

W dzisiejszym spotkaniu ze Słowem będę rozważał kolejny fragment Kazania na Górze. Tym razem Jezus będzie mnie wzywał do uwewnętrznionej sprawiedliwości, czyli do posłuszeństwa Bożym przykazaniom, które wypływa z nawróconego serca, pragnącego wniknąć w istotę Bożych prawa. Zanim rozpocznę modlitwę, w chwili ciszy oderwę się od hałasu dnia i wezwę Ducha Świętego, by mnie poprowadził.

„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (w. 20). Uczeni w Piśmie i faryzeusze słynęli z posłuszeństwa Torze, wszyscy podziwiali ich zachowanie, będące zewnętrznym wyrazem posłuszeństwa jej przepisom. Jezus jednak żąda od swoich naśladowców czegoś więcej. Ich sprawiedliwość ma polegać na posłuszeństwie Bożej woli nie tylko na poziomie zewnętrznych gestów, lecz przede wszystkim na poziomie serca. W ten sposób objawi się ich całkowite zaufanie Ojcu niebieskiemu. Jak postrzegam wypełnianie przykazań Bożych i Kościelnych, czy jako przykrą konieczność, czy jako drogę do zjednoczenia z Ojcem? Czy proszę Ducha Świętego, by pomógł mi zrozumieć ich istotę?

„A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego” (w. 22). Jako przykład uwewnętrznionej sprawiedliwości Pan podaje pogłębioną interpretację piątego przykazania Dekalogu – „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13; por. 21,12; Pwt 5,17). Pokazuje, że posłuszeństwo temu zakazowi polega nie tylko na powstrzymywaniu się od zabijania innych ludzi, lecz również na odrzuceniu wszystkiego, co przeszkadza bezwarunkowej miłości bliźniego. Uczniowie Pana mają unikać zachowań, które mają na celu zranienie drugiej osoby, a w konsekwencji zniszczenie międzyosobowej relacji, takich jak nazwanie kogoś „raka” („kretynie, idioto”) czy „bezbożniku”. Co najbardziej szkodzi moim relacjom z innymi ludźmi? Czy potrafię powstrzymywać się od krytyki i wywyższania ponad innych? Czy unikam ranienia złośliwym słowem? Czy rozwijam w sobie miłość „mimo wszystko”?

„Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj” (ww. 23-24). Jezus wypowiada te słowa na terenie Galilei. Co oznacza, że jeśli osoba z podanego przykładu, chcąc złożyć ofiarę w świątyni jerozolimskiej, przypomni sobie o braku pojednania z bliźnim, ma odbyć całą drogę z powrotem do domu, by podjąć próbę pogodzenia. Czy mam świadomość, że życie w skłóceniu z innymi stoi na przeszkodzie czci, jaką chciałbym oddawać Bogu, zwłaszcza mojemu uczestniczeniu w Eucharystii? Czy nie pielęgnuje w sobie gniewu, z którego nie chciałbym zrezygnować? Czy nie rezygnuję zbyt szybko z szukania jedności? Czy proszę Ducha Świętego, by pomógł mi rozeznać najlepszy moment i sposób na pojednanie?

„Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia” (w. 25). W ostatnim przykładzie ilustrującym właściwe rozumienie piątego przykazania Pan poucza, że szukanie porozumienia przedsądowego chroni nas przed ryzykiem otrzymania skazującego wyroku na Boskim sądzie. Ponadto, dobra wola i pragnienie pojednania pomagają przywrócić, a nawet pogłębić przyjaźń. Czy w kłótni z innymi potrafię wykonać krok do tyłu, to znaczy przyjąć miłosierną postawę, rezygnując nawet ze swoich racji?

W ciągu dnia będę powracał do dzisiejszej Ewangelii, prosząc Jezusa: „Panie, pomóż mi poznać i przyjąć tajemnicę woli Ojca. Naucz mnie trwania w jedności z innymi”.

On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony

(fot. Emmanuel Phaeton, unsplash.com)

Czwartek, 25 czerwca

Mt 7,21-29

21 Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. 22 Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” 23 Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”. 24 Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. 25 Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. 26 Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. 27 Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki». 28 Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. 29 Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie.

W dzisiejszej liturgii słowa rozważamy końcową perykopę Kazania na Górze (Mt 5-7). Przez ostatnie trzy tygodnie pochylaliśmy się nad kolejnymi fragmentami tej programowej mowy Jezusa, poznając styl życia, jaki ma charakteryzować Jego uczniów. Z pewnością nie raz w tym czasie, podobnie jak tłumy zgromadzone wokół Pana, zdumiewaliśmy się Jego nauką (por. 5,28). Jako obwieszczenie królestwa niebieskiego w wielu miejscach nie pasuje ona do logiki tego świata, która w mniejszym czy większym stopniu ma wpływ także nasze myślenie i postępowanie. Mateusz dopowiada, że zdumienie tłumów brało się stąd, że zobaczyli w Jezusie kogoś, kto w swoim słowie wykracza poza autorytet ziemskich nauczycieli: „Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie” (5,29). Ten „nieziemski autorytet” Syna Bożego sprawia, że obok Jego nauczania nie można przejść obojętnie. Wymaga ono zaangażowania, które pójdzie dalej niż samo zdziwienie czy zachwyt. Właśnie dlatego, kończąc swoją pierwszą mowę, Jezus daje dwie przestrogi (5,21-23) oraz opowiada przypowieść o dwóch budowniczych (5,24-27).

„Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (5,21). Tytuł „Pan” (gr. Kyrios, hebr. Adonai) był używany przez pobożnych Żydów w odniesieniu do Boga, jako zamiennik świętego imienia YHWH. Jezus przestrzega, że samo rozpoznanie w Nim Boga, nie jest wystarczające, by cieszyć się chwałą królestwa niebieskiego. Potrzebne jest jeszcze rozpoznanie woli Ojca, które dokonuje się w sercu osoby wierzącej. Jesteśmy zaproszeni, by rozważając słowa Pisma Świętego, wsłuchując się w nauczanie Kościoła i doświadczając życia płynącego z sakramentów, rozeznawać, co tu i teraz Bóg do nas mówi, do czego nas zachęca. To intymne spotkanie z Bogiem na poziomie ludzkiego serca jest pierwszym i fundamentalnym krokiem na drodze wypełniania Jego zamysłów.

W drugiej przestrodze Jezus mówi o spójności naszego chrześcijańskiego życia. Temat ten był już częściowo poruszony we wskazówkach dotyczących pobożnych uczynków – jałmużny, modlitwy i postu (por. 6,1-18). Liczą się nie tyle zewnętrzne oznaki naszego chrześcijańskiego życia, które pod wpływem pokusy mogą stać się wyłącznie swojego rodzaju fasadą (por. 7,22), lecz to, co faktycznie dokonuje się w nas jako przejście od nieprawości do świętości. Kto nie wejdzie w autentyczną walkę o dobro w swoim życiu, ryzykuje, że także do niego na końcu czasów będą zaadresowane ostre słowa Jezusa: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości” (7,24).

W przypowieści o dwóch budowniczych Jezus wprost zachęca nie tylko do słuchania, ale i wypełniania Jego słowa. Deszcz, wezbrane rzeki i wicher nie były czymś obcym pierwszym słuchaczom Jezusa. Także dzisiaj w trakcie pory deszczowej mieszkańcy Izraela mogą doświadczyć niszczącej siły żywiołów. Opady deszczu niekiedy są tak duże, że wszelkie zagłębienia terenu błyskawicznie wypełniają się wodą i stają się korytem rwących potoków, podmywających okoliczne wzniesienia. Nawiązując do tego obrazu, Jezus podkreśla, że posłuszeństwo Jego słowu powinno być fundamentem naszego życia. Wszyscy staniemy przed Nim w dniu sądu. Gdy ten dzień nadejdzie, Pan będzie badał, czy wcielaliśmy Jego Ewangelię w czyn, czy jedynie wysłuchaliśmy Jego przesłania, nie pozwalając, by ono nas kształtowało.

Czy pozwalam, by nauka Jezusa rozbijała moje błędne schematy myślenia i postępowania? Czy w czasie modlitwy proszę Boga, by pomógł mi rozeznawać i wypełniać Jego wolę? Czy walczę z moją nieprawością? Czy pozwalam, by słowo Jezusa zamieszkało na stałe w moim sercu i prowadziło mnie przez codzienność?