Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka (J 8,21-30)

Wtorek V Tygodnia Wielkiego Postu

J 8,21-30

21 A oto znowu rzekł do nich: «Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie». 22 Mówili więc Żydzi: «Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie?» 23 A On rzekł do nich: «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. 24 Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach waszych». 25 Powiedzieli do Niego: «Kimże ty jesteś?» Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż do was mówię? 26 Wiele mam w waszej sprawie do powiedzenia i do osądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał, jest prawdomówny, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego». 27 A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. 28 Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył. 29 A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba». 30 Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

Przygotowanie

  • Głównym powodem, dla którego faryzeusze i inni przedstawiciele żydowskich elit atakują Jezusa, jest fakt, iż nie rozpoznali w Nim Syna Bożego. W konsekwencji nie są w stanie przyjąć, iż całym sobą najpełniej objawia On zamysł Boga wobec człowieka i sposób wyrwania ludzkiej natury z niewoli grzechu. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • A oto znowu rzekł do nich: «Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie» (w. 21) Temat odejścia Jezusa pojawił się już w jednej z Jego wcześniejszych wypowiedzi (por. J 7,33-34). Nowością jest zapowiedź, że Jego rozmówcom grozi, iż umrą w swoim grzechu. Termin „grzech” (gr. hamartia) w Czwartej Ewangelii oznacza dwie rzeczy: konkretne złe działanie danej osoby (np. 5,14; 19,11) lub stan oddzielenia od Boga, jaki jest konsekwencją grzesznego działania człowieka (np. 1,29; 9,34). Tutaj chodzi o to drugie znaczenie. Celem ziemskiego życia Jezusa jest ponowne wprowadzenie człowieka w komunię z Bogiem, która została zakłócona przez grzech pierworodny i nasze indywidualne grzechy (por. Rdz 2,17). Ci, którzy stoją w opozycji do Jezusa, ryzykują, iż w momencie śmierci ich ziemski stan oddzielania od Boga stanie się wieczny, czyli nieodwracalny. Co mogę dzisiaj powiedzieć o więzi łączącej mnie z Bogiem? Czy każdy grzech postrzegam jedynie jako złamanie Bożego prawa, czy również wiedzę, jak wielki nieład wprowadza on w moją relację z miłującym Bogiem?
  • A On rzekł do nich: «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata (w. 23) Jako że przeciwnicy Jezusa w dalszym ciągu patrzą na Niego jak na zwykłego uzurpatora, nie są w stanie dostrzec głębszego znaczenia Jego wypowiedzi (w. 22). Dlatego Pan obnaża ich niezrozumienie za pomocą kontrastujących ze sobą określeń „z niskości”/„z wysoka” oraz „z tego świata”/„nie z tego świata”. W trakcie wcześniejszej rozmowy z Nikodemem Jezus rozróżnił „rzeczy ziemskie” od „rzeczy niebieskich” (por. 3,12). By właściwie zrozumieć Jego nauczanie, trzeba uznać, że przyszedł On „z wysoka”, czyli z nieba (por. 3,13) i jako że jest Synem Bożym, każdej jego wypowiedzi towarzyszy boski autorytet. Czy mogę dzisiaj powiedzieć, że moje rozumienie rzeczywistości inspirowane jest Jezusową nauką z wysoka? W jakich konkretnych sytuacjach unaocznia się jeszcze moje bycie z niskości?
  • Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach waszych» (w. 24) Wyrażenie „Ja Jestem” (gr. ego eimi) nawiązuje do imienia Bożego, które zostało objawione Mojżeszowi w chwili powołania (por. Wj 3,14). Jako Syn Boży, równy w bóstwie Ojcu, Jezus ma wszelkie prawo posługiwania się własnym imieniem Boga (por. J 5,17-18). By zostać wyrwanym ze stanu grzechu, a w konsekwencji uchronić się przed wiecznym potępieniem, konieczne jest uznanie bóstwa Jezusa. Jak prawda o boskiej tożsamości Pana wpływa na moje codzienne życie? Czy rzeczywiście Jezus jest dla mnie największym autorytetem?
  • Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył (w. 28) Jezus po raz drugi w Janowej Ewangelii zapowiada swoje wywyższenie na krzyżu. W trakcie rozmowy z Nikodemem chodziło o ukazanie ofiary krzyżowej jako narzędzia zbawienia (por. 3,14-15). Teraz natomiast Pan zapowiada, że Jego ukrzyżowanie będzie również najbardziej przekonującym momentem objawienia Jego boskiej tożsamości. W Ewangelii Marka rzymski setnik, widząc śmierć Jezusa powie: „Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym” (Mk 15,39). Czy moja modlitwa w Wielkim Poście bardziej niż zazwyczaj opiera się na rozważaniu Meki Pańskiej? Czy uczestniczę w nabożeństwach Drogi Krzyżowej lub Gorzkich Żali?
  • A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba» (w. 29) Więź, która łączy Jezusa z Ojcem, jest trwała i nic nie może jej zniszczyć. Nawet w chwili śmierci, mimo że w swoim człowieczeństwie Pan doświadczy totalnej samotności (por. Mk 15,34; Mt 27,46), to na poziomie swej boskości, w dalszym ciągu będzie z Nim Ojciec. Wyrazem tej niezniszczalnej i intymnej relacji jest także fakt, iż Jezus we wszystkim, co czyni i co mówi, wypełnia zamiar Ojca. Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o Bożym synostwie Jezusa. Uzmysłowię sobie, że poprzez wiarę w Jezusa, ja również mogę doświadczyć bliskości Ojca w moim życiu, zwłaszcza w najtrudniejszych momentach.

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas, by w domu lub w moim parafialnym kościele pomodlić się Drogą Krzyżową.

I ja ciebie nie potępiam (J 8,1-11)

V Niedziela Wielkiego Postu

J 8,1-11

1 Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, 2 ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. 3 Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, 4 powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. 5 W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co powiesz?» 6 Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. 7 A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». 8 I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. 9 Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. 10 Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież [oni] są? Nikt cię nie potępił?» 11 A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj jednym z najpiękniejszych fragmentów Pisma Świętego. Jan opowiada o niezwykłym wydarzeniu. Oto kobieta pochwycona na cudzołóstwie spotyka Jezusa. Człowiek uwiązany własną grzesznością staje naprzeciw wcielonej miłości Boga. Grzech zostaje pokonany przez misterium Bożego miłosierdzia. Duchu Święty pomóż mi zanurzyć się w dzisiejszym Słowie!

Punkty do medytacji

  • Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną (w. 1) Opisując obecność Jezusa w Jerozolimie na Święcie Namiotów, ewangelista kilkukrotnie podkreślił, że mimo decyzji podjętej przez elity żydowskie, by Go zgładzić, nie mogło dojść do Jego aresztowania, gdyż jeszcze nie nadszedł czas Jego męki (por. 7,6.30.44.). Teraz jednak Jan ukazuje Pana udającego się na Górę Oliwną, gdzie w przyszłości zostanie On pojmany (por. 18,1-11; Mt 26,36-56; Mk 14,32-52; Łk 22,39-53). Na krótką chwilę w tle opisywanych wydarzeń pojawia się ciemność Jezusowej paschy. Przeżywamy dzisiaj piątą niedzielę Wielkiego Postu, coraz bliżej Triduum Paschalne. W jakim miejscu jestem, gdy chodzi o moje duchowe przygotowanie na doroczne celebrowanie najważniejszych wydarzeń zbawczych?
  • ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich (w. 2) Mimo że wcześniej mowa była o tym, że Jezus udał się na Święto Namiotów po kryjomu (por. 7,10.14), poprzedzające wersety, jak i dzisiejsza perykopa pokazują Go nauczającego zgromadzone wokół Niego tłumy. Taka już jest Jego natura jako ostatniego Słowa, które Bóg skierował do ludzkości. Syn to, co usłyszał od Ojca (por. 7,16), niestrudzenie przekazuje tym, którzy chcą Go słuchać. Wyobrażę sobie siebie pośród jerozolimskich pielgrzymów zasłuchanych w słowa Pana. Wzbudzę w sobie wdzięczność, że ja także mogę poznawać Jego naukę.
  • Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co powiesz?» (ww. 3-5) Cudzołóstwo według Prawa Mojżeszowego należało do najcięższych przewinień. Zarówno mężczyznę jak i kobietę należało karać śmiercią przez ukamienowanie (por. Pwt 22,22-24). Zarówno ironicznie użyty tytuł „Nauczycielu” (gr. didaskalos), jak i pytanie zadane Jezusowi wskazują, że oskarżycielami tak naprawdę kieruje troska o zachowanie Prawa, lecz chęć zastawienia na Niego pułapki. Potwierdzi to za chwilę sam narrator. Jeśli odpowiedź Pana będzie sprzeczna z przepisami Prawa, pojawi się konkretny pretekst, by Go oskarżyć. Czy dbam czystość seksualną właściwą mojemu stanowi? Czy unikam sytuacji (obrazów, treści, spotkań itp.) wzbudzających we mnie nieuporządkowane pożądanie? Czy w rozmowie z Jezusem jestem szczery i nie wystawiam Go na próbę?
  • Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi (w. 6) Jezus dobrze wie, co kryje się w sercu człowieka. Wie także jakie intencje kierują uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. Dlatego nie od razu odpowiada na ich pytanie. Daje im czas, by się zreflektowali. Niektórzy starożytni komentatorzy sugerują, że pisząc palcem po ziemi, zapisywał ich grzechy, by uprzytomnić im, że oni także nie są bez grzechu, a zatem również podlegają sądowi Bożemu. Czy potrafię dostrzec, że poprzez różne wydarzenia Bóg przypomina mi o mojej grzeszności i wzywa do nawrócenia? Jaki dzisiaj jest stan mojego serca? Kiedy ostatni raz korzystałem z sakramentu pokuty i pojednania?
  • A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem» (w. 7) Księga Powtórzonego Prawa stwierdza, że rozpoczęcie wykonania wyroku śmierci należy się świadkom przestępstwa (por. Pwt 17,6-7). Jezus jednak nie jest miłośnikiem śmierci, lecz życia. Chce zarówno uratować oskarżoną kobietę, jak i samych oskarżycieli. Stąd zachęca uczonych w Piśmie i faryzeuszy, by spojrzeli na własne grzechy. Podobnie jak owa kobieta, oni także są grzesznikami. Dlatego powinni odrzucić przekonanie o własnej prawości i w pokorze oraz skrusze stanąć przed Bogiem. W Ewangelii Łukasza Pan powie: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego” (Łk 6,41-42). Czy widząc grzech i niesprawiedliwości wokół siebie, zaczynam naprawianie świata od samego siebie?
  • I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich (ww. 8-9) Jezus ponownie się nachyla i zaczyna pisać po ziemi. Możemy tylko sobie wyobrazić, jak przytłaczająca cisza musiała pojawić się na świątynnym dziedzińcu. Słowa, które powiedział Jezus musiały dotknąć nie tylko oskarżycieli kobiety, ale i wszystkich zgromadzonych. Uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczynają się rozchodzić. Czy mam doświadczenie słowa Bożego, które przeniknęło moją duszę do najgłębszych jej zakamarków? W jaki sposób owe doświadczenie odmieniło moje postępowanie?
  • Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież [oni] są? Nikt cię nie potępił?» (ww. 9-10) Końcówka rozważanej dzisiaj przez nas perykopy stanowi przejmujący obraz ukazujący na czym polega zbawienie. Naprzeciw siebie znajdują się Jezus i kobieta, miłosierny Bóg i oczekujący miłosierdzia człowiek. Ich spojrzenia się spotykają. W oczach Jezusa nie ma potępienia, lecz czuła miłość chcąca ratować kobietę. By ona sama odkryła doniosłość tego, co się wydarza, Pan zadaje jej pytanie. Słowo Boże ma w sobie moc rzucenia światła na naszą codzienność. W świetle tym w końcu zaczynamy widzieć rzeczy takimi, jakimi są, bez zniekształceń i niedopowiedzeń. Czy szukam w słowie Bożym prawdy o sobie? Czy pozwalam, by przekonywało mnie ono o miłosiernej miłości Boga?
  • A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz» (w. 11) W Ewangelii Łukasza Jezus powie o sobie: „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10). Grzeszna kobieta z dzisiejszej perykopy przekonała się o tym osobiście. Ten, który jako Syn Boży miałby wszelkie prawo, by ją potępić, nie czyni tego, lecz daje jej szansę powstania z grzechu i rozpoczęcia nowego życia. Doświadczenie miłosierdzia stanowi kluczowy moment naszej chrześcijańskiej drogi. Cała nasza wiara opiera się na egzystencjalnym poznaniu miłości Boga, która nie potępia, lecz wybacza i podnosi. Jaka będzie moja odpowiedź na miłosierdzie, które zostało mi okazane w wielkopostnym czasie?

W ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wcielona miłości Ojca, pomóż mi stawiać kolejne kroki na drodze wiary”.

I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu (J 7,40-53)

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 7,40-53

40 A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». 41 Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale — mówili drudzy — czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? 42 Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» 43 I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. 44 Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. 45 Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: «Czemu go nie pojmaliście?» 46 Strażnicy odpowiedzieli: «Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek». 47 Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? 48 Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? 49 A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty». 50 Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: 51 «Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni?» 52 Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». 53 I rozeszli się — każdy do swego domu.

Przygotowanie

  • Pobyt Jezusa w Jerozolimie w czasie Święta Namiotów prowokuje ożywione dyskusje dotyczące Jego tożsamości. Pośród zgromadzonych w świątyni pojawiają się różne opinie: prorok, Mesjasz, bluźnierca… Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę Słowem, wzbudzę w sobie pragnienie spotkania Jezusa takim, jakim jest naprawdę – Synem Bożym i Mesjaszem, który przyszedł na świat, by wyzwolić go z niewoli zła.

Punkty do medytacji

  • A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz» (ww. 40-41) Opinie na temat Jezusa pośród Żydów przybyłych do Jerozolimy na Święto Namiotów są podzielone. Jego dotychczasowe czyny i słowa, inspirują niektórych do uznania Go za proroka, czyli człowieka wybranego przez Boga, by przemawiać w Jego imieniu. Inni idą jeszcze dalej i dostrzegają w Nim Mesjasza, a więc nowego króla z rodu Dawida. Także dzisiaj Jezus jest postrzegany na różne sposoby: Mędrzec, Rewolucjonista, Uzdrowiciel, Zbawiciel, Syn Boży… Litanię tytułów można by pewnie mnożyć bez końca. Odłożę na chwilę katechizmowe definicje na bok i wejrzę w moje serce: za kogo ja dzisiaj uważam Jezusa?
  • Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid? (ww. 41-42) Stary Testament rzeczywiście podaje, że Mesjasz jako potomek Dawida będzie pochodził z Betlejem. Prorok Natan zapowiedział Dawidowi, że jeden z jego potomków zbuduje dom imieniu Bożemu, zaś sam Bóg utwierdzi Jego królestwo (por. 2 Sm 7,12-14). Natomiast prorok Micheasz wysławia Betlejem, z którego ma wyjść władca, który nie tylko będzie panował nad Izraelem, lecz jego panowanie rozciągnięte zostanie aż po krańce ziemi (por. Mi 5,1-5). Zarzut przeciwników uznania Jezusa za Mesjasza, jest chybiony. Jak podają inne fragmenty Nowego Testamentu, Pan poprzez uznanie Go za syna przez Józefa (por. Mt 1,20-24) oraz narodziny w Betlejem (por. 2,1) spełnia „wymogi” starotestamentalnych zapowiedzi mesjańskich. Przeciwnicy Jezusa wykazują się zatem swoją ignorancją. A ja, na czym opieram moją opinię o Jezusie? Czy czytam i rozważam zarówno Stary jak i Nowy Testament, by lepiej poznać Jego samego i dokonane przez Niego dzieło zbawienia?
  • Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty» (ww. 47-49) Strażnicy świątynni wysłani przez arcykapłanów i faryzeuszy, by aresztować Jezusa (por. J 7,32), wracają bez Niego do swoich przełożonych (ww. 45-47). Fakt ten spotyka się z ostrą reakcją faryzeuszy, którzy zarzucają im, że dali się zwieźć, a ci z tłumu, którzy w Niego uwierzyli nie tylko nie znają Prawa, ale i są wręcz przeklęci (gr. eparatos). Prawda jednak jest taka, że znawcy Prawa i duchowi przywódcy Izraela, nie rozpoznają czasu wypełnienia się proroctw, podczas gdy zwykli Izraelici wręcz przeciwnie, coraz bardziej zaczynają zwracać się w stronę Jezusa. Za czyją wiarę jestem odpowiedzialny? Czy opowiadając o Jezusie innym (dzieciom, wnukom, chrześniakom itd.) zachowuję pokorę i uniżenie wobec przekazywanego Misterium?
  • Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni? (w. 51) Nikodem, który wcześniej odbył z Jezusem nocną rozmowę (por. 3,1-20) ma szerszy pogląd na Jego osobę. Dlatego odwołuje się do procedury sądowej nakazanej w Torze, według której, zanim kogoś się skaże, należy przeprowadzić dochodzenie (por. Pwt 19,15-19). Pytanie Nikodema niesie w sobie pewną ironię – ci, którzy przed chwilą zarzucali tłumowi, że nie zna Prawa, sami wykazują się ignorancją wobec jego przepisów. Za chwilę również powołają się na fałszywe przekonanie, że żaden prorok nie pochodził z Galilei (w. 52), co też okaże się nieprawdą, gdyż z Galilei pochodził prorok Jonasz (por. 2 Krl 14,25). Po raz kolejny daje o sobie znać pycha religijnych przywódców Izraela. Kto jest moim Nikodemem? Czy potrafię przyjąć uwagi tych, których daje mi Bóg, by wyprowadzić mnie z błędnych postaw czy oczekiwań?

W ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wierzę, że Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Mesjaszem przynoszącym światu zbawienie. Pomóż mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.

Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam (J 5,17-30)

Środa IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,17-30

17 Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». 18 Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. 19 W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 21 Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. 22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. 25 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. 26 Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie. 27 Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. 28 Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, kiedy wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos Jego: 29 i ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie do życia; ci, którzy pełnili złe czyny — na zmartwychwstanie do potępienia. 30 Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Przygotowanie

  • Uzdrowienie sparaliżowanego nad sadzawką Betesda, którego Jezus dokonał w szabat (patrz wczorajsza Ewangelia – J 5,1-16), staje się pretekstem do kolejnego ataku żydowskich elit. Pan wykorzystuje tę sytuację, by ukazać najgłębszy motyw swojego działania. Jest nim synowska relacja łącząca Go z Bogiem Ojcem. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie z dzisiejszym Słowem.

Punkty do medytacji

  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu (ww. 17-18) Odpowiadając na zarzut, iż uzdrowienie chorego przy sadzawce Betesda (por. J 5,1-16) było złamaniem szabatowego nakazu wstrzymania się od pracy, Jezus powołuje się na swoje Boże synostwo. Według przekonań ówczesnego judaizmu Bóg w szabat podejmował dwa działania: dawał życie i odbywał sąd nad zmarłymi. Dlatego Jezus, będąc Synem Boga, ma prawo ratować życie, na przykład uzdrawiając chorych. Słowa te jednak powodują jeszcze większe wzburzenie wśród przeciwników, którzy stają się coraz bardziej zdecydowani, by doprowadzić do Jego śmierci. Czy mam szacunek do ludzkiego życia? W jaki sposób dbam o życie własne i moich bliskich? Co w moją codzienność wnosi prawda o Bożym synostwie Jezusa?
  • W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili (ww. 19-20) Ewangelia Jana kładzie szczególny nacisk na podkreślenie głębokiej więzi łączącej Jezusa z Ojcem. Ojciec odwiecznie kocha i rodzi Syna (por. J 1,1.18). To właśnie z tej niezwykłej relacji miłości wypływa każde Jezusowe działanie. Jako Syn Jezus chce we wszystkim oddać chwałę Ojcu. Jak wygląda moja relacja z Bogiem Ojcem? Czy przeżywając codzienne wydarzenia, noszę w sobie świadomość przybranego dziecięctwa, które otrzymałem na chrzcie świętym?
  • Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce (w. 21) Wolą Ojca jest ratowanie ludzkiego życia we wszystkich jego przejawach. Historia zbawienia poświadczona w starotestamentalnych tekstach jest tego największym dowodem. Począwszy od wielkiego dzieła stworzenia opisanego na pierwszych stronach Księgi Rodzaju, poprzez dzieje Abrahama i pozostałych patriarchów oraz dzieje ludu Izraela Bóg jawi się jako Miłośnik życia. Również Jezus w swojej ziemskiej działalności koncentruje się na odbudowaniu życia w każdym napotkanym człowieku. Najpełniej i w najbardziej powszechnym wymierzę dokona się to w Jego misterium paschalnym, ku którego celebracji kroczymy w Wielkim Poście. Czy trwając w klimacie wielkopostnej modlitwy, wyciszenia i wyrzeczenia, pamiętam na jak wielkie wydarzenia w ten sposób się przygotowuję?
  • Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym (w. 27) Jezus jako zapowiadany przez proroków Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14) ma wszelką władzę. Jednym z jej wymiarów jest prawo sądzenia, które realizuje się w durniejszości, a swoją ostateczną formę przybierze na końcu czasów. Obecny sąd Jezusa nad człowiekiem ma na celu uchronienie go przed wiecznym potępieniem. Jezus pragnie być obecny w moim życiu, by każdego dnia przywracać mnie Ojcu. Za pomocą swojego słowa oraz posyłając do mnie Ducha Świętego rzuca światło na moje wybory, pomaga mi wybierać między dobrem i złem. Czy poddaję się takiemu sądowi? Jakie słowo Jezusa w ostatnim czasie najbardziej na mnie wpłynęło?
  • Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał (w. 30) Jezus, będąc Synem, szuka woli Ojca. Mimo że sam jest Bogiem, poddaje się temu, który Go miłuje. W ten sposób pokazuje nam, że posłuszeństwo Bożej woli swoje najgłębsze uzasadnienie ma w doświadczeniu Ojcowskiej miłości. Czy ja również noszę takie doświadczenie w moim sercu? Czy miłość, którą Ojciec objawił mi w Synu, jest pierwszym motywem mojego odkrywania Bożej woli i realizowania jej na co dzień?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa: „Ojcze, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”.

Wstań, weź swoje nosze i chodź! (J 5,1-16)

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,1-16

1 Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. 2 W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. 3 Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. 5 Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.

Przygotowanie

  • Przeżywając Wielki Post w klimacie wyciszenia i modlitwy, coraz bardziej poznajemy samych siebie, na jaw wychodzi prawda o naszych słabościach, czasami skrzętnie przez lata spychanych na ostatni plan. Jan Ewangelista pokazuje nam dzisiaj, w jaki sposób w końcu skonfrontować się z naszymi niedomaganiami i u Kogo możemy znaleźć uzdrowienie. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych (ww. 2-3) Istnienie sadzawki przy Bramie Owczej zostało potwierdzone przez badania archeologiczne. Miałaby ona składać się z dwóch basenów, z których każdy otoczony był kolumnowymi krużgankami. Treść dzisiejszej perykopy wskazuje, że istniało w czasach Jezusa przekonanie, iż wody sadzawki mają uzdrawiające właściwości. Ewangelista podkreśla, że w bezpośredniej bliskości leżało wielu chorych na różne przypadłości. Zatrzymam się nad moimi dolegliwościami, zarówno fizycznymi, jak i duchowymi. Gdzie na co dzień szukam uzdrowienia? Czy potrafię z cierpliwością na nie oczekiwać?
  • Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę (w. 5) Jak wskazuje dalsza część opowiadania, choroba owego człowieka przejawiała się paraliżem. Chorował bardzo długo, od trzydziestu ośmiu lat, w dalszym ciągu jednak przebywał przy sadzawce, czyli nie tracił nadziei na uzdrowienie. Czy dostrzegając swoje przypadłości, a także na cierpienie i zło w otaczającym mnie świecie, potrafię zachować nadzieję? Minęło już kilka tygodni wielkopostnego zmagania się ze sobą. Czy nadal jestem zdeterminowany, by kontynuować duchową walkę?
  • Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». (ww. 6-7) Jak stwierdziliśmy wcześniej, obecność sparaliżowanego człowieka przy sadzawce wskazuje na jego silne pragnienie bycia uzdrowionym. A mimo to Jezus zadaje mu pytanie. Chce, by chory opowiedział Mu o swoim zmaganiu. Podobnie jest w moim przypadku. Pan zna mnie bardzo dobrze i wie, co mi dolega. Potrzeba jednak jasnego komunikatu z mojej strony. Taki komunikat nie pozostawia miejsca na niezdecydowanie, czy tylko częściowe pragnienie uzdrowienia. Jezus czeka na moje radykalne stanięcie w prawdzie. Opowiem mu o moich obecnych trudach.
  • Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat (ww. 8-9) Po raz kolejny ewangeliczne opowiadanie podkreśla moc Jezusowego słowa. Słysząc wezwanie Pana, sparaliżowany, mimo że ma doświadczenie wieloletniej choroby, natychmiast (gr. eutheos) i dokładnie je wypełnia. Wcześniej był zdany na pomoc innych w przemieszczaniu się. Teraz samodzielnie wstaje, bierze nosze w swoje ręce i zaczyna chodzić. Zwrócę uwagę na nosze, czyli atrybut bycia sparaliżowanym. W rękach uzdrowionego stają się one zarówno świadkiem jego wcześniejszej choroby, jak i wskazują na cud uzdrowienia dokonany przez Jezusa. Przypomnę sobie sytuacje, w których doświadczyłem mocy Pana w moim życiu. Czy nie wymazuje zbyt szybko pamięci o mojej wcześniejszej niewystarczalności? Czy powołując się na nią, potrafię świadczyć o zbawczej władzy Jezusa?
  • Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy» (w. 10) W Czwartej Ewangelii określenie „Żydzi” (gr. Iudaioi) nie odnosi się do ogółu ludu izraelskiego, lecz do ówczesnych elit religijnych. Prorok Izajasz, zapowiadając czasy mesjańskie, powiedział: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie” (Iz 35,5-6).Słowa te zapewne były dobrze znane żydowskim elitom. Gdy jednak teraz stoją naprzeciwko wydarzenia, w którym one się wypełniają, nie potrafią lub nie chcą tego dostrzec. Chowają się za skostniałym rozumieniem i wypełnianiem nakazów Prawa. Niewłaściwie przeżywana religijność, zamknięta na działanie Boga i oparta na przyzwyczajeniach, może stać się swojego rodzaju więzieniem. Czy słowo Boże i łaska sakramentów są przez mnie postrzegane jako narzędzia, za pomocą których Bóg pragnie ciągle na nowo wprowadzać mnie w pełnię relacji za Sobą? W czym moje tegoroczne przeżywanie Wielkiego Postu różni się od lat ubiegłych? Do czego w tym roku Duch Święty szczególnie mnie zachęca?
  • Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło» (w. 14) Kolejne działania uzdrowionego mężczyzny wprowadzają niemało chaosu. Wyraźnie widać, że jeszcze długa droga przed nim, zanim uwolni się wpływu zdeprawowanych elit żydowskich i całkowicie zaufa Jezusowi. Dlatego Pan kolejny raz przychodzi do niego i wskazuje na konieczność czujności. Łaska uzdrowienia fizycznego jest tylko wstępem, zaproszeniem, by dać się poprowadzić drogą uzdrowienia duchowego. Kto w relacji z Jezusem szuka wyłącznie remedium na bolączki ziemskiego życia, a nie dostrzega w Nim najwyższego autorytetu, ryzykuje powolne duchowe obumieranie. Przed czym dzisiaj Jezus chce mnie przestrzec? Czy pozostanę przy swoich przyzwyczajeniach, czy jednak dam się poprowadzić Jego słowu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w swoim sercu prośbę: „Panie Jezu, wiąż mnie ze sobą swoim słowem i łaską sakramentów, uwolnij mnie od błędnych wyobrażeń i przekonań”.