Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? (J 20,11-18)

Wtorek w oktawie Wielkanocy

J 20,11-18

11 Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu 12 i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa — jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. 13 I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». 14 Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. 15 Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę». 16 Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: [Mój] Nauczycielu! 17 Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”». 18 Poszła Maria Magdalena [i] oznajmiła uczniom: «Widziałam Pana», i co jej powiedział.

Przygotowanie

  • Śmierć Jezusa na krzyżu przygniotła Marię Magdalenę. Pusty grób tylko pogłębił jej duchowe zdruzgotanie. Zmartwychwstały Pan jednak nie zostawia nikogo na pastwę cierpienia i wątpliwości, lecz przychodzi, by swoją obecnością i za pomocą swojego słowa, otwierać nowy etap w życiu człowieka. Maria, mimo początkowych problemów, ostatecznie rozpoznaje Chrystusa, a jej smutek zamienia się w radość. Wyciszając serce i wzywając prowadzenia Ducha Świętego, przygotuję się na dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc. (w. 11) Maria Magdalena znajdowała się pośród kobiet, które do ostatnich chwil towarzyszyły Jezusowi w czasie Jego męki (por. J 19,25). Ona także, według Janowej relacji, po upływie szabatu jako pierwsza przybyła do grobu Pana (por. 20,1). Gdy na miejscu spostrzegła, że kamień mający zasłaniać wejście do groty został odsłonięty, natychmiast pobiegła do Szymona Piotra i umiłowanego ucznia, by przekazać im niepokojącą wiadomość: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono” (20,2). Usłyszawszy to uczniowie pobiegli do grobu, gdzie widząc nie tylko odsunięty kamień, ale i leżące na ziemi płótna oraz chustę, którymi w trakcie pogrzebu obwinięto najświętsze Ciało, uwierzyli, że Jezus powstał z martwych i powrócili do siebie (por. 20,6-9). Maria Magdalena zaś pozostała przy grobie, w dalszym ciągu opłakując śmierć Pana, co przypomina Jego słowa wypowiedziane w trakcie Ostatniej Wieczerzy: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość” (16,20). Smutek i radość są stałymi elementami naszego ziemskiego życia. Przypomnę sobie, kiedy ostatnio się smuciłem i kiedy radowałem. Jakie miejsce w tym wszystkim zajmowała moja relacja do Chrystusa?
  • A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa — jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono» (ww. 11-13) Kobieta decyduje się zajrzeć do wnętrza pustego grobu. Gdy wcześnie uczynili to Piotr i umiłowany uczeń, spostrzegli tylko szaty, w które owinięte było ciało Pańskie. Natomiast Maria Magdalena widzi dwóch aniołów w bieli. Zapytana przez Bożych posłańców o powód swego płaczu, ponownie wyraża swoje przekonanie, że ciało Jezusa zostało wykradzione. Warto zauważyć, że gdy wcześniej mówiła o tym uczniom, użyła liczby mnogiej – „nie wiemy” (20,2). Teraz zaś mówi – „Pana mego” i „nie wiem”. Opowiada zatem o swojej osobistej relacji z Jezusem. Wiara, mimo że przeżywana jest we wspólnocie, zakłada indywidualne zaangażowanie. Jezus jest Mesjaszem oczekiwanym przez starożytnego Izraela i Głową mistycznego ciała, jakim jest Kościół. Jest on jednak także kimś, kto oczekuje na postawę pojedynczego wierzącego. Czy w centrum mojego religijnego zaangażowania jest osoba Chrystusa? Czy szukam Jego obecności pośród codziennych wydarzeń?
  • Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus (w. 14) Maria Magdalena nie od razu rozpoznaje Zmartwychwstałego. Podobnie jak w przypadku uczniów idących do Emaus, Jego tożsamość jest początkowo przed nią zakryta. Wpływ na to ma ciężar wydarzeń, w których uczestniczyła w ostatnich dniach. Nasze ziemskie życie jest nieustanną wędrówką, w czasie której natrafiamy na szlaki, które same nas niosą, ale i na strome podejścia, które odbierają nam siły, a czasami nawet powodują wręcz, że musimy się cofnąć. Radość wypływająca ze spotkania z Jezusem, niekiedy zostaje zagłuszona przez trudne doświadczenia, zarówno zewnętrzne i wewnętrzne. W ich świetle zaczynamy kwestionować naszą dotychczasową wiarę, a nawet zadajemy sobie pytanie, czy tak naprawdę poznaliśmy Boga. W jaki miejscu dzisiaj się znajduję? Czy oczami mojej duszy wyraźnie widzę mojego Pana, czy może jakiś bliżej nieokreślony Jego obraz?
  • Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę» (w. 15) Dwa aspekty pytań zadanych przez Jezusa wymagają uwagi. Po pierwsze, gdy Jezus w Ewangelii Jana używa zwrotu „niewiasto” (gr. gyne), za każdym razem redefiniuje relację łączącą Go z osobą, z którą rozmawia. Taka sytuacja ma miejsce w rozmowie z Maryją w trakcie wesela w Kanie Galijskiej (por. 2,4), w dialogu prowadzanym z Samarytanką (por. 4,21), czy ponownie w rozmowie z Matką stojącą pod krzyżem (por. 19,26). Po drugie, pytanie „Kogo szukasz?” przypomina słowa, które Pan skierował do pierwszych uczniów na początku Ewangelii – „Czego szukacie?” (1,38). Obydwa aspekty wskazują, że zadając pytanie Marii Magdalenie, Jezus otwiera nowy etap łączącej ich relacji. Jako uwielbiony Zwycięzca śmierci i szatana przychodzi do kobiety, która przygnieciona została doświadczeniem męki swojego Mistrza. Jakie słowo Jezus dzisiaj do mnie kieruje? Co chce za jego pomocą we mnie uporządkować lub otworzyć?
  • Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: [Mój] Nauczycielu! (w. 16) Wcześniej w Czwartej Ewangelii, posługując się obrazem dobrego pasterza, Pan powiedział, że „owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je” (10,3). By wyprowadzić Marię Magdalenę z mroku cierpienia i rozpaczy, które rozgościły się w jej sercu, Jezus zwraca się do niej po imieniu. I rzeczywiście, jak owce odpowiadają na głos swojego pasterza, tak Maria, wierna uczennica, rozpoznaje w końcu głos Mistrza. Rozpoznaje, że nie jest On martwy, ale że naprawdę żyje. W konsekwencji jej smutek zamienia się w radość. Jezus dobrze zna nie tylko moje imię, lecz również całą prawdę o moim życiu. I jako taki, wraz z Ojcem i Duchem, nieustannie do mnie mówi, przyciąga ku sobie, wołając po imieniu. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie nieodwołalność miłości, którą Bóg mnie obdarza? Jaką dzisiaj dam odpowiedź na Jego wołanie?
  • Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”» (w. 17) Powstanie z martwych Jezusa zmieniło absolutnie wszystko, również relację między Nim a Jego naśladowcami. Maria Magdalena oraz pozostali uczniowie, mogą teraz odnosić się do Niego jako do kogoś więcej niż tylko ziemskiego nauczyciela. Nakaz Jezusa „Nie zatrzymuj Mnie” (dosł. „nie trzymaj się mnie”) ma sens przenośny: Maria nie może dłużej trzymać się swoich przeszłych wyobrażeń o uczniostwie. Wyjaśnienie „jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca” mówi o zainicjowaniu nowej dynamiki duchowej. Jako że Jezus, Bóg i Człowiek, powróci do Ojca, człowieczeństwo, które w Nim zostało uwielbione, dostąpi wprowadzenia w rzeczywistość życia samego Boga. Zmartwychwstały Pan uprzedzi swoich uczniów w drodze do Ojca, jak zapowiedział Piotrowi w trakcie Ostatniej Wieczerzy: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz” (13,36). Jezus powstał ze śmierci jako pierwszy. Również ja dostałem obietnicę, że w Nim zmartwychwstanę (por. 1 Kor 15,20-23). Czego dzisiaj bardziej pragnę, komfortowego życia tutaj na ziemi czy spotkania z Chrystusem w wieczności?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał krótką modlitwę: „Panie Jezu, mów do mnie, wzywaj mnie po imieniu i wyprowadzaj z mojego cierpienia”.

A oto Jezus stanął przed nimi (Mt 28,8-15)

Poniedziałek w oktawie Wielkanocy

Mt 28,8-15

8 Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom. 9 A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. 10 A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą». 11 Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. 12 Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy 13 i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli go, gdyśmy spali. 14 A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu». 15 Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego.

Przygotowanie

  • Wraz z Ewangelistą Mateuszem przyglądamy się dzisiaj niezwykłej scenie, w której Maria Magdalena i druga Maria spotykają zmartwychwstałego Jezusa. Obydwie kobiety widziały śmierć Pana na krzyżu, a teraz mogą ponownie Go zobaczyć, usłyszeć, a nawet dotknąć i przekonać się, że żyje. Duchu Święty, otwórz moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom (w. 8) Mateuszowa relacja o poranku Zmartwychwstania rozpoczyna się od opisu wizyty Marii Magdaleny i Marii, matki Jakuba i Jana, u grobu Jezusa (por. Mt 28,1-7). Obydwie kobiety zostały wymienione wcześniej pośród kobiet będących świadkami śmierci Pana (por. 27,56). Po upływie szabatu, jako pierwsze przyszły do grobu Pańskiego, zapewne dopełnić obrzędów pogrzebowych, namaszczając najświętsze Ciało (por. Mk 16,1; Mt 27,59-69). Anioł Pański, którego spotkały u wejścia do grobu oznajmił im, że Jezus powstał z martwych oraz polecił im, by pośpiesznie udały się do uczniów oznajmić im radosną nowinę (por. 28,5-7). Obydwie Marie biegną zatem, by wypełnić anielskie polecenie. Ich serca wypełnia nie tylko radość, ale i bojaźń. To drugie uczucie w języku biblijnym wyraża uznanie, że oto dzieją się dzieła Boże, których człowiek może być uczestnikiem. Oto Kościół po raz kolejny obwieścił całemu światu zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią i szatanem. Czy prawda ta zeszła na poziom mojego serca? Czy pozwoliłem do głębi jej się przeniknąć? Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że ja również mogę jestem świadkiem zbawczego działania Boga?
  • A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon (w. 9) Objawienie powstania z martwych Syna Bożego nie kończy się na pustym grobie, ani nawet na anielskim obwieszczeniu. Oto sam Zmartwychwstały staje przed kobietami. Wypowiedziane przez Niego „Witajcie!” dosłownie można przetłumaczyć jako „radujcie się” (gr. chairete). Uwielbiony Pan, żyjący Mesjasz, którego można dotknąć, przynosi orędzie nieprzemijającej radości. Świat może kusić wieloma jej namiastkami, lecz to jedynie Jezus jest w stanie trwale przemienić poranione i wylęknione serce człowieka. Wobec takiego działania nie pozostaje nic innego, jak w duchu wdzięczności, paść przed Nim na kolana i oddać Mu chwałę. Otworzę się przed Jezusem, swoim słowami opowiem Mu o stanie mojego wnętrza, wyrażę wobec Niego moją wdzięczność, za wszystko, co dla mnie uczynił.
  • A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą» (w. 10) Mimo że w najtrudniejszej chwili swojej ziemskiej misji Jezus doświadczył opuszczenia także ze strony swoich najbliższych uczniów, a jeden z nich swoją zdradą przyczynił się do Jego śmierci, nie ma w Nim ani odrobiny rozczarowania. Jego powstanie z martwych jest nowym początkiem, dlatego nie wypomina uczniom ich małej wiary, ale nazywa ich „braćmi”. Po to w końcu złożył w ofierze swoje życie, by w sobie każdego człowieka uczynić dzieckiem Boga. Uczniowie mają iść do Galilei, czyli wrócić do swojego zwykłego środowiska życia. Tam Go spotkają przed powrotem do Ojca (por. 28,16-20). Mimo że Pan wstąpi do nieba, to właśnie codzienność uczniów pozostanie przestrzenią doświadczania Jego zbawczej obecności: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (28,20). Już jutro powrócę do moich zwykłych obowiązków. Czy mam w sobie wiarę, że będzie ze mną żyjący Jezus, mój Zbawiciel i Przyjaciel?
  • Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu» (ww. 12-14) Mimo że sytuacja wymknęła się spod ich kontroli, arcykapłani i reszta żydowskiej elity, w dalszym ciągu kontynuują swój sprzeciw wobec Jezusa. Jak jednak zaświadczą Dzieje Apostolskie oraz dwa tysiące lat chrześcijaństwa, po otrzymaniu Ducha Świętego uczniowie nie tylko będą wzrastać w wierze, lecz również będą w stanie skutecznie świadczyć o powstałym z martwych Zbawicielu świata. Ich życie oraz głoszona przez nich Dobra Nowina będą skuteczniejsze od najbardziej wymyślnych strategii czy kłamstw przeciwników Chrystusa. Czy mam świadomość, że także moja codzienność może stać się żywą Ewangelią?

W ciągu dnia

  • Po dzisiejszej Mszy św. zatrzymam się na chwilę przed Najświętszym Sakramentem, by porozmawiać z Jezusem. Poproszę Go, bym nie utracił paschalnej radości.

I skłoniwszy głowę, oddał ducha (J 18,1-19,42)

Wielki Piątek

J 18,1-19,42

18 1 To powiedziawszy, Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. 2 Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. 3 Judasz, otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. 4 A Jezus, wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: «Kogo szukacie?» 5 Odpowiedzieli Mu: «Jezusa z Nazaretu». Rzekł do nich Jezus: «JA JESTEM». Również i Judasz, który Go wydał, stał między nimi. 6 Skoro więc [Jezus] rzekł do nich: «JA JESTEM», cofnęli się i upadli na ziemię. 7 Powtórnie ich zapytał: «Kogo szukacie?» Oni zaś powiedzieli: «Jezusa z Nazaretu». 8 Jezus odrzekł: «Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść». 9 Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: «Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś». 10 Wówczas Szymon Piotr, który miał miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. 11 Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam wypić kielicha, który Mi podał Ojciec?» 12 Wówczas kohorta oraz trybun razem ze strażnikami żydowskimi pojmali Jezusa, związali Go 13 i zaprowadzili najpierw do Annasza. Był on bowiem teściem Kajfasza, który owego roku pełnił urząd arcykapłański. 14 Właśnie Kajfasz poradził Żydom, że lepiej jest, aby jeden człowiek zginął za naród. 15 A szedł za Jezusem Szymon Piotr razem z innym uczniem. Uczeń ten był znany arcykapłanowi i dlatego wszedł za Jezusem na dziedziniec [pałacu] arcykapłana, 16 natomiast Piotr zatrzymał się przed bramą, na zewnątrz. Wszedł więc ów drugi uczeń, znany arcykapłanowi, pomówił z odźwierną i wprowadził Piotra do środka. 17 A służąca odźwierna rzekła do Piotra: «Czy może i ty jesteś jednym spośród uczniów tego człowieka?» On odpowiedział: «Nie jestem». 18 A że było zimno, strażnicy i słudzy, rozpaliwszy ognisko, stali przy nim i grzali się. Wśród nich stał także Piotr i grzał się [przy ogniu]. 19 Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę. 20 Jezus mu odpowiedział: «Ja przemawiałem jawnie przed światem. Nauczałem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie nauczałem niczego. 21 Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Przecież oni wiedzą, co powiedziałem». 22 Gdy to rzekł, jeden ze sług stojących obok spoliczkował Jezusa, mówiąc: «Tak odpowiadasz arcykapłanowi?» 23 Odrzekł mu Jezus: «Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?» 24 Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza. 25 A Szymon Piotr stał i grzał się [przy ogniu]. Powiedzieli wówczas do niego: «Czy i ty nie jesteś jednym z jego uczniów?» On zaprzeczył, mówiąc: «Nie jestem». 26 Jeden ze sług arcykapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho, rzekł: «Czyż nie ciebie widziałem razem z nim w ogrodzie?» 27 Piotr znowu zaprzeczył, i zaraz zapiał kogut. 28 Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać i móc spożyć Paschę. 29 Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: «Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?» 30 W odpowiedzi rzekli do niego: «Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy go tobie». 31 Piłat więc rzekł do nich: «Weźcie go sobie i osądźcie według swojego prawa». Odpowiedzieli mu Żydzi: «Nam nie wolno nikogo zabić». 32 Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć. 33 Wtedy Piłat powtórnie wszedł do pretorium, a przywoławszy Jezusa, rzekł do Niego: «Czy ty jesteś Królem żydowskim?» 34 Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» 35 Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie. Co uczyniłeś?» 36 Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». 37 Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». 38 Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy, wyszedł ponownie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w nim żadnej winy. 39 Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego [więźnia]. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił Króla żydowskiego?» 40 Oni zaś powtórnie zawołali: «Nie tego, lecz Barabasza!» A Barabasz był rozbójnikiem. 19 1 Wówczas Piłat zabrał Jezusa i kazał Go ubiczować. 2 A żołnierze, uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. 3 Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu żydowski!» I policzkowali Go. 4 A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: «Oto wyprowadzam go wam na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w nim żadnej winy». 5 Jezus więc wyszedł na zewnątrz w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek». 6 Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: «Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!» Rzekł do nich Piłat: «Zabierzcie go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w nim winy». 7 Odpowiedzieli mu Żydzi: «My mamy Prawo, a według Prawa powinien on umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym». 8 Gdy Piłat usłyszał te słowa, jeszcze bardziej się uląkł. 9 Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: «Skąd ty jesteś?» Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. 10 Rzekł więc Piłat do Niego: «Nie chcesz ze mną mówić? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić ciebie i mam władzę ciebie ukrzyżować?» 11 Jezus odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie». 12 Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: «Jeżeli go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się cezarowi». 13 Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. 14 Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: «Oto wasz król!» 15 A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj go!» Piłat powiedział do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza cezarem nie mamy króla». 16 Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. 17 A On sam, dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. 18 Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. 19 Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król żydowski». 20 Napis ten czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. 21 Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: «Nie pisz: Król żydowski, ale że on powiedział: Jestem Królem żydowskim». 22 Odparł Piłat: «Com napisał, napisałem». 23 Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza jedna część; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. 24 Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty moje, a o moją suknię rzucili losy. To właśnie uczynili żołnierze. 25 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. 26 Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». 27 Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. 28 Potem Jezus, świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». 29 Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i do ust Mu podano. 30 A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Dokonało się!» I skłoniwszy głowę, oddał ducha. 31 Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat — ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem — Żydzi prosili Piłata, żeby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. 32 Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. 33 Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, 34 tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda. 35 Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. 36 Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. 37 I znowu w innym [miejscu] mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili. 38 Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz krył się z tym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. 39 Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa nocą, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. 40 Zabrali więc ciało Jezusa i owinęli je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. 41 A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. 42 Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.

Przygotowanie

  • Wielki Piątek to przede wszystkim upamiętnienie śmierci krzyżowej naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Liturgia słowa zachęca nas do kontemplacji wydarzeń, w których cała historia zbawienia osiąga swój szczyt i wypełnienie. Panie Jezu, posyłaj mi dzisiaj swojego Ducha, bym całkowicie zanurzył moje życie w Słowie opowiadającym o Twoje męce.

Punkty do medytacji

  • Skoro więc [Jezus] rzekł do nich: «JA JESTEM», cofnęli się i upadli na ziemię (w. 6) Jan ewangelista, opisując mękę Jezusa, od samego początku podkreśla Jego autonomię i boską tożsamość. Wszystko, co wydarza się po wyjściu z Wieczernika, nie jest dziełem przypadku, lecz świadomym dziełem Pana, który nie czeka biernie na bieg wydarzeń, lecz najpierw sam wychodzi naprzeciw Judasza oraz towarzyszącej mu zgrai i inicjuje dialog (w. 4), a następnie wskazuje na siebie, używając boskiego imienia „Ja jestem”. Słysząc Jezusowe słowa, zgraja cofa się i pada na kolana. Wypełniają się słowa Psalmu: „Głos Pana pełen potęgi! Głos Pana pełen dostojeństwa!” (Ps 29,4). Jezus jest Panem, On ma władzę nad całą stworzoną rzeczywistością, także nad moim życiem. Czy godzę się na Jego panowanie? Czy dostrzegam, że u jego podstaw nie ma chęci dominacji, lecz nieskończona miłość?
  • Jezus mu odpowiedział: «Ja przemawiałem jawnie przed światem. Nauczałem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie nauczałem niczego (w. 20) Także w trakcie przesłuchania przed Annaszem Jezus nawet w najmniejszym stopniu nie jest przytłoczony sytuacją, lecz wykorzystuje zadane Mu pytanie, by uwypuklić charakter swojej nauki. Jako odwieczne i wcielone Słowo, czynem i słowem, objawia pełnię prawdy o Ojcu i Jego miłości do człowieka. Dokonuje tego zupełnie otwarcie, nauczając w miejscach publicznych, aby prawda o Ojcu nie stała się własnością wybrańców, lecz dotarła do ludzi na całym świecie i w każdym czasie. Czy dzielę się moim doświadczeniem wiary z innymi? Czy mogę powiedzieć o sobie, że jest heroldem Jezusowej nauki?
  • Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: «Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?» W odpowiedzi rzekli do niego: «Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy go tobie» (ww. 29-30) Piłat z całą pewnością nie jest pozytywną postacią. Widać jednak, że przynajmniej na początku nie chce stać się bezwolną marionetką w rękach Sanhedrynu i dlatego postanawia zachować pozory uczciwego procesu. Pyta zgromadzonych na zewnątrz pretorium, co mają przeciw Jezusowi (w. 29). Odpowiedź, jaką dają Żydzi, ma bardziej formę wyroku niż oskarżenia. Oni już wiedzą, są pewni, że Jezus zasłużył na karę śmierci. Nie dopuszczają innej możliwości, a jako że sami nie mogą wydawać tego typu wyroków, potrzebują jedynie potwierdzenia ze strony rzymskiej władzy, której przedstawicielem jest Piłat. Moimi słowami i powołując się na osobiste doświadczenie wiary, jak dzisiaj opisałbym Jezusa?
  • Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd» (w. 36) Temat królestwa Bożego pojawił się wcześniej w Czwartej Ewangelii jedynie w opisie nocnej rozmowy Jezusa z Nikodemem (por. J 3,3-5). Pan pouczył faryzeusza, że aby widzieć królestwo Boże i do niego wejść, trzeba ponownie narodzić się z wody i z Ducha. Poprzez chrzest wierzący otrzymuje nowe życie, które jest niczym innym, jak uczestnictwem w niebiańskiej komunii Ojca, Syna i Ducha. Królestwo Jezusa zatem w swojej najbardziej podstawowej warstwie nie jest ograniczone szerokością geograficzną, ani ludzkimi zwyczajami, lecz opiera się na doświadczeniu obajwionej przez Niego miłości i wyraża się w nowej, niebiańskiej logice, według której można stracić, aby zyskać i umrzeć, aby żyć. Czy potrafię tracić siebie dla Boga i bliźnich?
  • A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj go!» Piłat powiedział do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza cezarem nie mamy króla» (w. 15) Napięcie pośród Żydów zgromadzonych na zewnątrz pretorium zaczyna sięgać zenitu. Knowanie arcykapłanów przeciw Jezusowi osiąga swój cel, tłum jest całkowicie nastawiony przeciw Niemu. Gdy Piłat po raz ostatni pokazuje im zakrwawionego Jezusa (w. 14), Żydzi z jeszcze większym zapałem domagają się Jego śmierci, a arcykapłani całkowicie wbrew swojej roli w Narodzie Wybranym, deklarują, że jedynym królem nad Izraelem jest cezar. W jakich momentach i poprzez jakie wybory dołączam się tłumu wołającego „Precz” wobec Jezusa?
  • A On sam, dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa (ww. 17-18) Wszystkie cztery Ewangelie wspominają o tym, że wraz z Jezusem ukrzyżowanych zostało dwóch złoczyńców. Jan podkreśla, że krzyż Jezusa umieszczony został pośrodku, a zatem cała scena jest królewską intronizacją Jezusa. On sam zapowiedział ten moment, gdy mówił: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (3,14-15). Żydzi na pustyni umierali kąsaniu przez jadowite węże. Popatrzę na moje życie i spróbuję nazwać po imieniu moje rany i lęki. Spojrzę na krzyż Jezusa, tam jest ratunek!
  • Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (ww. 26-27) Wiedząc, że zbliża się moment śmierci, Jezus przekazuje swoją Matkę pod opiekę umiłowanego ucznia. Gest ten ma również znaczenie symboliczne. Podobnie jak w Kanie Galilejskiej, Pan zwraca się do Matki, używając tytułu „Niewiasto” (por. 2,4). W Kanie tytuł ten wskazywał na Maryję jako model Kościoła, natomiast u stóp Krzyża podkreśla, że jest Ona również Matką Kościoła, który reprezentowany jest przez umiłowanego ucznia. Wypowiadając słowa „oto syn Twój” oraz „oto Matka twoja” Jezus ustanawia głęboką więź, która od tej pory będzie łączyła Maryję ze wspólnotą Jego uczniów. Jej macierzyńska miłość zostaje rozciągnięta na wszystkich, którzy z jej Synem złączą swoje życie. Czy w mojej kontemplacji krzyża jest miejsce dla Maryi? Czy patrzę na Nią jako na swoją Matkę?
  • A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Dokonało się!» I skłoniwszy głowę, oddał ducha (w. 30) Reagując na zachowanie Piotra w chwili swego aresztowania, Jezus powiedział: „Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam wypić kielicha, który Mi podał Ojciec?” (18,11). Owym kielichem jest zbawczy plan Ojca. Teraz pije podany mu ocet, oświadcza „Wykonało się” i umiera. Zbawienie całej ludzkości stało się faktem! Doskonała ofiara, zmazująca winę za grzech, została złożona! Boża miłość do człowieka znalazła swój największy wyraz! Zatrzymam się na chwilę nad tym wersetem. Spróbuję wyobrazić sobie ostatni sekundy męki Pana. Co dzisiaj mówi do mnie wiszące na krzyżu bezładne Najświętsze Ciało?
  • Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda (ww. 33-34) Połamanie nóg skazańców przybitych do krzyża przyśpieszało finał kaźni. Ciało nie miało już na czym się opierać, więc niemożliwe stawało się oddychanie i dochodziło do śmierci przez uduszenie. Na prośbę Żydów, Piłat wydał polecenie połamania nóg wszystkim trzem skazanym. Jako że Jezus już nie żył, przebito Mu bok. Ewangelista dopowiada, że stało się tak, by wypełniły się słowa Pisma (w. 36-37). Prawo Mojżeszowe zakazywało łamania kości baranka paschalnego (por. LXX – Wj 12,10.46; Lb 9,12). Jezus jest zatem prawdziwym Barankiem Paschalnym, a Jego ofiara początkiem nowego exodusu. Krew i woda, które wpłynęły z Jego przegnitego boku, nie tylko dowodzą, że był On prawdziwym człowiekiem, lecz również symbolizują łaskę, jaka wylewana będzie na wszystkich, którzy korzystać będą z sakramentów. Czy dostrzegam, że w każdym sakramencie, zwłaszcza w spowiedzi i Eucharystii, za zewnętrznymi znakami kryje się zbawcza obecność Jezusa?
  • A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu (ww. 41-42) Pan prawdziwie umarł, wszedł w najbardziej przerażające doświadczenie czekające każdego człowieka. Jego ciało złożono w grobie, jednakże nie na zawsze. Za kilkadziesiąt godzin znowu wypełni je życie. Na razie jednak przed nami czas oczekiwania, czas trwania w ciszy i wyglądania poranka Zmartwychwstania.

W ciągu dnia

  • Znajdę wiczorem czas na adorację przy grobie Jezusa w moim parafialnym kościele. Będę wsłuchiwał się w ciszę, zapowiadającą radość życia.

Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie (Mt 5,17-19)

Środa III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,17-19

17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

Przygotowanie

  • Jezus jako Mesjasz całym sobą wypełnia Boże obietnice zachowane w świętych księgach Izraela. W Jego osobie Prawo i Prorocy nie tracą swej aktualności, lecz wręcz przeciwnie, znajdują swój najgłębszy sens. Dlatego w programie życia Jezusowych uczniów na stałe wpisane jest poszukiwanie i wypełnianie Bożej woli zawartej na kartach Pisma Świętego. Wyciszę moje serce, przygotuję się na działenie Ducha Świętego, który poprowadzi mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić (w. 17) Wyrażenie „Prawo i Prorocy” w Ewangelii Mateusza funkcjonuje jako określenie całości świętych pism Izraela (por. Mt 7,12; 22,40). Owe pisma, jako że powstawały na przestrzeni wieków oraz w swej treści odnoszą się do wielu historycznych wydarzeń i osób, można traktować jako spisane świadectwo dziejów potomków Abrahama. Wierzący Żydzi widzieli w nich jednak coś więcej niż zwykłą narrację, znajdując w nich Boże przykazania i prorockie interpretacje, na których opierali praktycznie każdy aspekt codziennego życia. Jezus idzie jeszcze dalej, wskazując, że nie tylko księgi prorockie, ale i wszystkie inne święte pisma, z Prawem włącznie, są jednym wielkim proroctwem zapowiadającym Jego osobę. Teraz zaś nadszedł czas wypełnienia owego proroctwa. Dokonuje się to na dwa sposoby: poprzez konkretne wydarzenia z ziemskiego życia Pana, zwłaszcza Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie, oraz poprzez Jego nauczanie, w którym ukazany został najgłębszy sens natchnionych tekstów. Czy próbuję zrozumieć znaczenie starotestamentalnych tekstów, odczytując je w świetle misterium Syna Bożego? Czy mam świadomość, że istnieje również odwrotna zależność, że by w pełni poznać i zrozumieć Jezusa, konieczna jest znajomość Prawa i Proroków?
  • Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (w. 18) „Jota” (gr. iota) jest najmniejszą spółgłoską alfabetu greckiego, zaś „kreska” (gr. keraia) oznacza dowolny fragment litery. Jezus podkreśla, że nawet najmniejszy element tekstów dotychczas spisanego objawienia, mimo że zaczęły się czasy mesjańskie, nadal zachowuje swoją wartość. Każde, nawet najmniejsze słowo Pisma Świętego jest słowem samego Boga, który chce za jego pomocą komunikować się z człowiekiem. W Księdze Izajasza Bóg mówi: „słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,11). Jakie uczucia budzi we mnie to zapewnienie? Czy nie unikam starotestamentalnych tekstów, lecz próbuje je rozważać i odnaleźć w nich Boże światło na moje życia?
  • Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim (w. 19) W przyszłości jeden z uczonych w Prawie zapyta Jezusa, które przykazanie jest największe (por. Mt 22,34-40), co potwierdzi, że kwestia mniej lub bardziej ważnych przykazań Prawa była żywo dyskutowana w ówczesnym judaizmie. Jezus przestrzega przed uchylaniem jakiegokolwiek, nawet wydawałoby się najmniejszego przykazania. Skoro Prawo i Prorocy są wielką zapowiedzią Jego osoby, każdy element świętych pism zachowuje swoją wartość. Jak zobaczyć można w dalszej części wypowiedzi Jezusa (por. 5,21-48), konieczne jest nowe i pogłębione rozumienie przykazań, lecz w dalszym ciągu mają one kształtować życie wierzących. Jak jest z moją wiernością przykazaniom zawartym w Piśmie Świętym? Czy unikam pokusy wybierania z nich tego, co mi bardziej odpowiada?
  • A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim (w. 19) W każdym ludzkim sercu pojawia się pragnienie wielkości. Podczas gdy świat, nie tylko w starożytności, ale i dzisiaj, podpowiada, że można ją osiągnąć na drodze gromadzenia majętności, zdobywania władzy czy poważania u innych, dążenia za wszelką cenę do realizacji własnych planów, Jezus zachęca swoich uczniów, by posługiwali się logiką królestwa niebieskiego. Prawdziwa wielkość związana jest z poszukiwaniem i wypełnianiem Bożej woli, którą między innymi wyrażają przykazania. Czy mam świadomość, że zostałem powołany do wielkości, która wyrasta poza ziemskie kryteria? Co o poszukiwaniu wielkości mówią moje codzienne postawy i wybory? Czy jest we mnie pragnienie i odwaga życia Bożym słowem?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Panie Jezu, otwieraj przede mną skarbnicę Bożego słowa”.

Wy wszyscy jesteście braćmi (Mt 23,1-12)

Wtorek II Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 23,1-12

1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Ewangelii Mateusza na pierwszy rzut wydaje się być zaadresowanym przede wszystkim do tych, którzy wewnątrz Kościoła są odpowiedzialni za przekaz wiary (biskupi, prezbiterzy, osoby zakonne, katecheci itd.). Jednakże każdy z nas może znaleźć w nim światło na autentyczne przeżywanie wiary, bycie we wspólnocie uczniów Jezusa i poszukiwanie prawdziwej wielkości. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę, przygotuj moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią (ww. 2-3) Wyrażenie „katedra Mojżesza” (dosł. „krzesło/siedzenie Mojżesza”) odnosi się do kamiennego siedzenia ustawianego wewnątrz ówczesnej synagogi, na którym zasiadali przewodniczący liturgii. Symbolizowało ono władzę nauczania i interpretowania Prawa Mojżeszowego. Jezus zatem odnosi się do uczonych w Piśmie i faryzeuszy jako tych, którzy przypisali sobie wszelkie prawo do religijnego instruowania. Co ciekawe, Pan nie odbiera im tego prawa i nie przestrzega przed ich nauką, lecz przed sposobem zachowania. Zarzut jest jasny – czyny uczonych w Piśmie i faryzeuszy nie odzwierciedlają ich nauczania. Czy pomiędzy wyznawaną przeze mnie wiarą a codziennymi moimi wyborami istnieje harmonia?
  • Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą (w. 4) Jezus odnosi się do rygorystycznego i dosłownego rozumienia poszczególnych przykazań Prawa. Problem ten był widoczny już we wcześniejszych fragmentach, gdy mowa była na przykład o nakazie spoczynku szabatowego (por. Mt 12,1-8) czy czystości rytualnej (por. 15,10-20). Uczeni w Piśmie i faryzeusze lubowali się w stawianiu wysokich wymagań, dodatkowo do nakazów Prawa dodawali zwyczaje wypływające z tzw. tradycji starszych, sami jednak w codziennym życiu nie stanowili przykładu prawdziwej sprawiedliwości, co wyszczególnione będzie w kolejnych wersetach. Czy jestem wyrozumiały dla moich współbraci w wierze? Czy w odniesieniu do poszczególnych przykazań jestem wymagający przede wszystkim od siebie?
  • Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów (w. 5) Filakterie, o których wspomina Jezus, były rodzajem skórzanych pudełek, w których umieszczano fragmenty świętych Pism i które przywiązywano do czoła i lewego ramienia w trakcie modlitwy (por. Pwt 6,6-9; 11,18). Natomiast frędzle u płaszczów miały przypominać o konieczności zachowywania przykazań (por. Lb 15,38-40). Uczeni w Piśmie i faryzeusze powiększali filakterie i wydłużali frędzle u płaszczów, ale nie po to, by oddać chwałę Najwyższemu, lecz by samym zyskać podziw u innych. Czy unikam pokusy bycia podziwianym ze względu na moją pobożność?
  • Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi (ww. 6-7) Pan podaje kolejne przykłady miłości, bynajmniej nie Boga ani Jego przykazań, lecz wykrzywionej miłości własnej praktykowanej przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Podobnie jak w dzisiejszych czasach, w starożytnym Izraelu na każdej uczcie istniała pewna hierarchia zajmowanych miejsc. Podobnie było wewnątrz synagog. Zaś tytuł „Rabbi” (dosł. „mój wielki”) stosowano wobec religijnych przywódców. W przypadku uczonych w Piśmie i faryzeuszy zauważyć można było wręcz zabieganie o to, by właśnie w ten sposób byli traktowani przez innych. A jak pod tym kątem wygląda moje zachowanie, gdy uczestniczę w parafialnej liturgii, czy w spotkaniach grupy modlitewnej?
  • A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus (w. 8-10) Po podaniu konkretnych przykładów błędów popełnianych przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, Jezus przechodzi do wskazówek, które chce przekazać swoim uczniom. W charakterystyczny dla żydowskiego argumentowania sposób przypomina komu w pierwszym rzędzie należy się cześć i wywyższenie. Tytuły takie jak „Rabbi”, „Nauczyciel” (gr. didaskalos), „Ojciec” (gr. pater) czy „Mistrz” (gr. kathegetes) przede wszystkim określają Jego samego oraz Ojca niebieskiego. Żaden z ludzi nie jest ich godzien w sposób absolutny. Realizowanie we wspólnocie wiary lub środowisku rodzinnym funkcji ojca czy nauczyciela powinno dokonywać się w duchu pokory i wdzięczności, że można uczestniczyć w ojcostwie i nauczycielstwie, które przynależą do Ojca i Syna. Jakie duchowe obowiązki mam wobec innych? Czy wypełniam je w pokorze? Czy na przykład będąc ojcem dla moich dzieci, uczę się ojcostwa od Boga Ojca?
  • Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (ww. 11-12) Wcześniej, reagując na zazdrość, która pojawiła się między Jego uczniami, Jezus powiedział: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (Mt 20,25-26). Przyjęcie postawy sługi wobec braci jest jednym z najważniejszych elementów tożsamości ucznia Jezusa. Prawdziwa bowiem wielkość nie zależy od stopnia poklasku czy podziwu ze strony innych, lecz od tego, czy naśladujemy Chrystusa, który jako Bóg będąc godnym wszelkiej chwały i uwielbienia, całkowicie uniżył samego siebie, stając się sługą wszystkich (por. Flp 2,2-11). Jak rozumiem dążenie do wielkości? Czy wykorzystuję czas Wielkiego Postu na kształtowanie w sobie ducha służby wobec bliźnich?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu słowa modlitwy: „Panie Jezu, ucz mnie pokory, pomóż mi stawać się coraz bardziej bratem i sługą innych”.