Jam głos wołającego na pustyni (J 1,19-28)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami postać Jana Chrzciciela, człowieka niezwykle pokornego i niezłomnego w wypełnianiu Bożego posłannictwa. Stając naprzeciw wysłanników jerozolimskich elit, Prorok znad Jordanu nie dba oni więcej niż tylko by być głosem niosącym wezwanie do przygotowania ludzkich serc na przyjcie Mesjasza. Duchu Święty, pomóż mi w pokorze i prostocie spojrzeć na dzisiejsze Słowo i odnaleźć w nim światło na moje życie.

Punkty do medytacji

  • Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?» (w. 19) Konfrontacja Jana z przedstawicielami jerozolimskich elit religijnych przypomina sądowe przesłuchanie. Jan Ewangelista celowo posługuje się terminem „świadectwo”, aby uwypuklić prawny i historyczny wymiar opisywanej sceny. Władze religijne z Jerozolimy są zaniepokojone rosnącą popularnością Proroka znad Jordanu, dlatego wysyłają do niego oficjalną delegację. W skład grupy wchodzą kapłani i lewici, co podkreśla rangę i powagę prowadzonego dochodzenia. Pytanie „Kto ty jesteś?” nie wynika ze zwykłej ciekawości, ale z potrzeby weryfikacji tożsamości Chrzciciela. Elity żydowskie czują się odpowiedzialne za ortodoksję i porządek, więc muszą sprawdzić, czy nie mają do czynienia z fałszywym prorokiem. Czy potrafię uzasadnić moją wiarę? Co bym odpowiedział dzisiaj, gdyby ktoś zapytał mnie „Kim ty jesteś”?
  • on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem» (w. 20) Jan odpowiada z absolutną szczerością, nie ulegając pokusie przypisywania sobie fałszywej godności. Ewangelista stosuje tu silną konstrukcję retoryczną, pisząc „wyznał, a nie zaprzeczył”, co wzmacnia wagę i pewność słów Chrzciciela. Jego odpowiedź jest jednoznaczna i kategoryczna: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Taka postawa świadczy z jednej strony o wielkiej pokorze, a z drugiej o doskonałej świadomości własnego miejsca w Bożych planach. Zamiast wykorzystać moment sławy dla budowania własnej pozycji, Jan natychmiast usuwa się w cień. Czy odrzucam pokusę wywyższania się ze względu na moją wiarę lub pełnione funkcja we wspólnocie Kościoła? Czy mam świadomość, że ja również mam miejsce w Bożych planach?
  • Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie» (w. 21) Przesłuchujący drążą temat dalej, przywołując postacie z żydowskiej eschatologii, których powrót miał zwiastować nadejście końca czasów. Najpierw pytają o Eliasza, gdyż powszechnie wierzono, że zstąpi z nieba fizycznie tuż przed dniem Pańskim (por. Ml 3,23n). Jan zaprzecza, gdyż nie jest Eliaszem w sensie dosłownym, choć Jezus później wskaże, że wypełnił on misję powracającego Eliasza duchowo. Następnie pada pytanie o „Proroka”, czyli drugiego Mojżesza, którego nadejście zostało zapowiedziane w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 18,15). Lakoniczne, krótkie odpowiedzi Jana pokazują, że nie chce dać się zamknąć w żadnej z ludzkich szufladek interpretacyjnych. Czy mam zdrowy dystans do tego, co o mnie myślą inni? Czy jestem wolny od przymilania się innym poprzez spełnianie ich oczekiwań?  
  • Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» (w. 22) Jerozolimscy delegaci stają się coraz bardziej niecierpliwi, gdyż ich misji grozi całkowite niepowodzenie. Muszą uzyskać jakąkolwiek pozytywną definicję tożsamości Jana, aby móc zdać konkretny raport zwierzchnikom w Sanhedrynie. Domagają się jasnej deklaracji: „Co mówisz sam o sobie?”, przerzucając w ten sposób ciężar definicji na przesłuchiwanego. Pytanie to obnaża bezradność oficjalnej teologii wobec charyzmatycznego i nieprzewidywalnego działania Ducha Świętego na pustyni. Kapłani potrzebują etykietki, aby móc sklasyfikować Jana w swoim systemie i poddać go administracyjnej kontroli. Czy moje życie wiary sięga głębiej niż tylko zewnętrzne przejawy pobożności? Czy uczę się rozeznawać natchnienia Ducha Świętego?
  • Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz» (w. 23) Odpowiadając, Jan nie używa własnych słów, lecz sięga po najwyższy autorytet, cytując proroka Izajasza (por. Iz 40,3). Określa siebie mianem „głosu”, co oznacza, że jego istnienie ma sens tylko wtedy, gdy przekazuje Słowo, którym jest Chrystus. Miejsce jego działania to „pustynia”, która symbolizuje miejsce próby, ale też miejsce nowego początku i zaślubin Boga z ludem. Wezwanie do prostowania drogi jest gwałtownym apelem o moralne odrodzenie i usunięcie przeszkód grzechu z ludzkiego serca. Chrzciciel definiuje się całkowicie w relacji do Boga. Jego tożsamość polega na byciu funkcjonalnym narzędziem, które przygotowuje „duchową infrastrukturę” dla nadchodzącego Króla. Jak na co dzień wygląda moja pustynia, czyli przebywanie sam na sam z Bogiem na modlitwie? Czy pomagam innym kroczyć drogą wiary?
  • A wysłannicy byli spośród faryzeuszów (w. 24) Ewangelista podaje istotną informację, że śledczy wywodzili się ze stronnictwa faryzeuszy, czyli grupy religijnej, która kładła wręcz pedantyczny nacisk na precyzyjne przestrzeganie Prawa i czystości rytualnej. Wyjaśnia to, dlaczego ich kolejne pytanie nie będzie dotyczyć treści Janowego nauczania, lecz kwestii formalnych. Faryzeusze byli samozwańczymi strażnikami tradycji, dlatego innowacyjna i gromadząca tłumy działalność Jana budziła w nich głęboką podejrzliwość. Wzmianka ta zapowiada przyszłe, ostre konflikty, jakie Jezus będzie toczył z tym właśnie ugrupowaniem w trakcie swej publicznej działalność. Czy w przeżywaniu wiary odrzucam pokusę formalizmu? W jaki sposób dbam o to, by moja sprawiedliwość była większa „niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów” (Mt 5,20)?
  • Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała» (ww. 26-27) Jan nie broni swojego autorytetu, lecz spokojnie wskazuje na ograniczony charakter swojego chrztu wodą. Jest to jedynie zewnętrzny znak pokuty i przygotowania, który ma obudzić pragnienie wewnętrznego oczyszczenia. Chrzciciel wypowiada przy tym dramatyczne słowa: „pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie”. Oskarża w ten sposób przywódców Izraela o duchową ślepotę. Patrzą na rzeczywistość, lecz nie dostrzegają obecności Boga. Jan używa obrazu rozwiązywania rzemyka u sandałów, co w starożytności było zadaniem najniższego niewolnika. Deklaruje, że wobec nadchodzącego Mesjasza nie jest godzien nawet statusu niewolnika. Ta pokorna postawa podkreśla boski majestat Jezusa, wobec którego „największy z narodzonych z niewiasty” (por. Mt 11,11) czuje się niczym. Czy potrafię patrzeć na otaczająca mnie rzeczywistość, wydarzenia, osoby przez pryzmat wiary? Czy ćwiczę się w cnocie pokory?
  • Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu (w. 28) Ewangelista lokalizuje relacjonowane wydarzenie w Betanii, po wschodniej stronie Jordanu (tzw. Zajordanie). Precyzja ta podkreśla historyczność opisywanego zdarzenia – nie jest to teologiczny mit, lecz fakt, który miał miejsce w czasie i przestrzeni. Miejsce to wyraźnie różni się od Betanii koło Jerozolimy (domu Łazarza), co dodatkowo podkreśla działalność Jana na peryferiach, z dala od centrum kultu. Ponadto okolica ta jest symboliczna, gdyż kojarzy się z wejściem Izraelitów do Ziemi Obiecanej pod wodzą Jozuego. Jan wybiera to miejsce, aby niejako zainicjować „nowe wejście” ludu Bożego do królestwa łaski przez wody chrztu. Popatrzę na moje dotychczasowe życie, przypomnę sobie te miejsca i okoliczności, poprzez które Bóg szczególnie do mnie przemówił.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, daj mi swojego Ducha, niech On oczyszcza mnie od wszelkiej pokusy formalizmu, uczy pokory i otwiera moje oczy na Twoją obecność w moim życiu”.

Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie (Mk 7,1-13)

Wtorek V Tygodnia Zwykłego

Mk 7,1-13

1 Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. 2 I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. 3 Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. 4 I [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. 5 Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» 6 Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 7 Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. 8 Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». 9 I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. 10 Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 11 A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – 12 to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. 13 I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą [sobie] przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».

Przygotowanie

  • Wraz ze wzrostem popularności Jezusa pośród zwykłych mieszkańców Galilei, rośnie zainteresowanie Jego osobą ze strony żydowskich elit religijnych. W dzisiejszym fragmencie do Pana przychodzą faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy bynajmniej nie szukają ani uzdrowienia z choroby, ani mądrości, lecz pretekstu, by w Niego uderzyć. Duchu Święty, otwieraj przede mną skarbiec Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami (ww. 1-2) W poprzedzającej perykopie Marek podkreślił rosnącą popularność Jezusa pośród mieszkańców Galilei. Wystarczyło, że po przybyciu z uczniami w okolice Genezaret, wysiadł z łodzi, a od razu rozpoznano Go i zaczęto przynosić do Niego chorych, by ich uzdrowił (por. Mk 6,53-56). Tym razem mowa jest o faryzeuszach (gr. farizaios) i uczonych w Piśmie (gr. grammateus), którzy diametralnie różnili się w podejściu do Jezusa w porównaniu ze zwykłymi Żydami. Mając serca zamknięte na prawdę objawioną przez Jego czyny i słowa, szukali oni pretekstu, by uderzyć w Jego autorytet, a nawet doprowadzić do Jego śmierci (por. 3,6). Nie inaczej jest i tym razem. Szybko zwracają uwagę na zachowanie uczniów, które według nich odbiega od standardów czystości rytualnej. Zestawię postępowanie faryzeuszy z moją postawą wobec Jezusa. Zastanowię się, czy nie ma pomiędzy nimi punktów stycznych.
  • Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych (ww. 3-4) Adresaci Markowej Ewangelii raczej nie znali pobożności i zwyczajów religijnych starożytnych Żydów. Dlatego ewangelista wyjaśnia faryzejski sposób rozumienia czystości rytualnej. Ma on źródło w Prawie Mojżeszowym, które w celu zachowania czystości kultycznej nakazywało kapłanom obmywanie rąk i nóg przed złożeniem ofiary (por. Wj 30,17-21). Ponadto kapłani mieli obowiązek zachowania czystości rytualnej (również przez obmycie) w trakcie spożywania przeznaczonych dla nich części ofiar (por. Lb 18,11-13). Tradycja rozwinięta przez faryzeuszy zasady te rozszerzyła na zachowanie wszystkich Żydów podczas każdego posiłku. Oprócz tego, każdy kontakt z potencjalnie nieczystymi osobami lub produktami na rynku wymagał rytualnego obmycia, a wszystkie przedmioty używane do przygotowania lub podawania jedzenia, również trzeba było poddać oczyszczeniu. Kto nie przestrzegał tej tradycji, uważany był przez faryzeuszy za przeklętego (por. J 7,49). Jakie zwyczaje religijne zachowuję? Czy wszystkie są zgodne z Pismem Świętym i Tradycją Kościoła?
  • Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (ww. 6-7) Reagując na pytanie faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus cytuje proroka Izajasza, za pośrednictwem którego Bóg piętnował obłudę starotestamentalnych Izraelitów (por. Iz 29,13). Cytat ten służy za komentarz do określenia, jakiego Pan używa w stosunku do swoich rozmówców. Faryzeusze są „hipokrytami” (gr. hypokrites – „aktor, obłudnik, hipokryta”), gdyż wnętrze ich serca daleko odbiega od rozbudowanej przez nich pobożności zewnętrznej. W tym samym rozdziale u Izajasza pojawia się obietnica, że Bóg jeszcze raz zainterweniuje w życiu swojego ludu, skutkiem czego oddawana Mu cześć będzie szczera i autentyczna (por. Iz 29,14-24). Gdyby faryzeusze zamiast szukać pretekstu do oskarżenia Jezusa, uważnie słuchali Jego słów dostrzegliby, że zapowiedź proroka spełniają się na ich oczach. Przyjrzę się mojemu zaangażowaniu religijnemu. Czy zawsze kryje się za nim chęć prawdziwego nawrócenia i oddana Bogu chwały?
  • Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. (ww. 8-9) Na pierwszy rzut oka faryzeusze czy uczeni w Piśmie uchodzili za osoby niezwykle pobożne. Pozostali Izraelici widząc ich znajomość świętych Pism, zaangażowanie w zachowanie czystości rytualnej, rozbudowane praktyki postu czy składanie podatków na świątynię praktycznie ze wszystkiego, autentycznie uważali ich za religijne autorytety. Jezus jednak demaskuje te pozory podkreślając, że w ich pobożności nastąpiło wyraźne rozejście się tego co ludzkie, z tym co Boże. Sens objawionych przez Boga przykazań (gr. ten entolen tou theou) został wypaczony lub zastąpiony przez ustaloną przez człowieka tradycję (gr. paradosis). Czy potrafiłbym wymienić najważniejsze powinności moralne wynikające z Ewangelii? Czy unikam pokusy uciekania w pobożność kosztem troski o bliźnich?
  • Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki (ww. 10-12) Jako przykład na poparcie tezy, że to, czego uczą faryzeusze rozmija się z Bożym Prawem, Jezus odnosi się do faryzejskiego rozumienia czwartego przykazania Dekalogu: „Czcij twego ojca i twoją matkę” (Wj 20,12). Sankcją za nieprzestrzeganie tego przykazania miała być kara śmierci (por. 21,17). Ponadto, Mądrość Syracha cześć dla rodziców zestawia z bojaźnią Pańską i ukazuje jako warunek otrzymania błogosławieństwa (Syr 3,1-16). Tymczasem kazuistka stosowana przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie pozwalała na to, by ślubowanie złożenia na świątynię pewnej sumy pieniędzy (hebr. korban, por. Kpł 1,2) zwalniało z obowiązku finansowanego wsparcia rodziców. Wzbudzę w sobie dziękczynienie za moich rodziców. Zastanowię się, co dzisiaj mógłbym dla nich zrobić.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, ucz mnie pokory wobec Twoich przykazań.

Wy osądzacie według zasad tylko ludzkich (J 8,12-20)

Poniedziałek V Tygodnia Wielkiego Postu

J 8,12-20

12 A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: «Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia». 13 Rzekli do Niego faryzeusze: «Ty sam o sobie dajesz świadectwo. Twoje świadectwo nie jest prawdziwe». 14 W odpowiedzi rzekł do nich Jezus: «Nawet jeżeli Ja sam o sobie daję świadectwo, to świadectwo moje jest prawdziwe, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd idę. Wy zaś nie wiecie ani skąd przychodzę, ani dokąd idę. 15 Wy osądzacie według zasad tylko ludzkich. Ja nie sądzę nikogo. 16 A jeślibym nawet sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał. 17 Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. 18 Oto Ja daję świadectwo o sobie samym oraz zaświadcza o Mnie Ojciec, który Mnie posłał». 19 Na to powiedzieli Mu: «Gdzież jest twój Ojciec?» Jezus odpowiedział: «Nie znacie ani Mnie, ani mego Ojca. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i mojego Ojca». 20 Słowa te wypowiedział przy skarbcu, kiedy nauczał w świątyni. Mimo to nikt Go nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

Przygotowanie

  • Trwa Święto Namiotów, podczas którego Jezus bierze udział w żywych dyskusjach ze swoimi przeciwnikami. Nie jest to jednak zwykła próba pokonania kogoś na argumenty. Celem kolejnych wypowiedzi Pana jest otwarcie głów i serc Jego przeciwników na nowość Jego nauczania. W chwili ciszy przygotuję się na przyjęcie dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: «Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia» (w. 12) Jezus nazywa siebie „światłością świata”. Słowa te znajdują swoje tło w trwającym w Jerozolimie tygodniowym Święcie Namiotów, w trakcie którego wokół świątyni ustawiano dużych rozmiarów świeczniki, by pielgrzymi mogli modlić się również po zmierzchu. Owe świeczniki mają także znaczenie symboliczne, gdyż odwołują się do zapowiedzi proroka Zachariasza, według których, gdy Bóg przyjdzie na końcu czasów, by zbawić swój lud i wygubić jego wrogów, noce będą jasne jak niekończący się dzień (por. Za 14). Kto idzie za Jezusem, który jest światłością świata, może doświadczyć, że nie ma takiej ciemności grzechu, która by nie mogła być rozświetlona blaskiem Jego osoby. Jak zapisał wcześniej ewangelista w Prologu: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,4-5). Co dzisiaj nazwałbym moją ciemnością? Co obecnie zabija we mnie życie? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Rzekli do Niego faryzeusze: «Ty sam o sobie dajesz świadectwo. Twoje świadectwo nie jest prawdziwe» (w. 13) Tym razem faryzeusze nie odnoszą się bezpośrednio do treści słów Jezusa, lecz zarzucają Mu, że mówi jedynie od siebie i nikt nie poświadcza prawdziwości Jego twierdzeń. Zarzut ten ma oparcie w ogólnie przyjętej zasadzie prawnej, że nikt nie może samodzielnie świadczyć we własnej sprawie. Stąd na przykład według Prawa Mojżeszowego przestępstwa karane śmiercią wymagają świadectwa przynajmniej dwóch lub trzech osób (por. Pwt 17,6). Kolejny raz przeciwnicy Jezusa mijają się z prawdą zawartą w Jego wypowiedzi. Skupiając się na jej formie, nie dostrzegają zawartego w niej objawienia. Czy poznając nauką Jezusa, nie ulegam pokusie zbyt pochopnego założenia, że już ją w pełni zrozumiałem? Czy powracam do Jego słów, by odkrywać coraz to głębsze pokłady ich znaczenia?
  • W odpowiedzi rzekł do nich Jezus: «Nawet jeżeli Ja sam o sobie daję świadectwo, to świadectwo moje jest prawdziwe, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd idę. Wy zaś nie wiecie ani skąd przychodzę, ani dokąd idę (w. 14) Zarzut, że Jezus sam wypowiada osąd we własne sprawie, byłby jak najbardziej uzasadniony, gdyby był On jedynie tym, za kogo uważają Go faryzeusze, czyli zagubionym człowiekiem, głoszącym bluźniercze twierdzenia. Tak jednak nie jest. Prawda o Jego prawdziwej tożsamości wciąż jest zakryta przed ich oczami. Jezus natomiast dobrze wie, że został posłany przez Ojca, od Niego wyszedł i teraz pilnie realizuje zlecone Mu zadanie zbawienia ludzkości. A gdy wszystko się dokona, do Ojca powróci. Wzbudzę w sobie dziękczynienie za ziemskie życie Jezusa, za ogrom miłości Boga Ojca, którą objawił całym sobą.
  • Ja nie sądzę nikogo. A jeślibym nawet sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał (ww. 15-16) Głębokie zjednoczenie z Ojcem sprawia, że wszelkie działania Jezusa zyskują niepodważalną wiarygodność. Wcześniej Pan powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni” (J 5,19), a także: „Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi (…) Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym” (5,22.27). Czy poddaję się sądowi Jezusa? Czy pozwalam, by Jego słowo osądzało moje czyny i postawy?
  • Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. Oto Ja daję świadectwo o sobie samym oraz zaświadcza o Mnie Ojciec, który Mnie posłał» (ww. 17-18) Nawiązując do sprawy świadectwa, Jezus odwraca wcześniejszy argument faryzeuszów (por. 8,13) na swoją korzyść. Powołując się na swoją jedność z Ojcem, wykazuje prawdziwość świadectwa składanego we własnej sprawie. Ma On prawo świadczyć, że jest światłością świata, gdyż jest to jednocześnie świadectwo Ojca, a więc ostatecznie prawda ta zostaje potwierdzona przez dwie osoby. Czy mam świadomość, że każde słowo i czyn Jezusa są jednocześnie słowem i czynem samego Boga Ojca? Co na co dzień robię, by jeszcze bardziej poznać Syna, a więc i Ojca?
  • Na to powiedzieli Mu: «Gdzież jest twój Ojciec?» Jezus odpowiedział: «Nie znacie ani Mnie, ani mego Ojca. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i mojego Ojca» (w. 19) Faryzeusze w dalszym ciągu rozumują na innym poziomie niż Jezus. Podczas gdy On w poprzedniej swojej wypowiedzi ma na myśli Ojca niebieskiego, oni są przekonani, że powoływał się na Józefa jako świadka swej zbawczej tożsamości. Dlatego Jezus podkreśla ich brak zrozumienia. Dopóki nie zaakceptują Jego Bożego synostwa, będą trwać w ciemności i nie będą mogli przyjąć daru światła, które On przynosi. Nierzadko nasze wątpliwości w wierze biorą się stąd, że w naszym myśleniu operujemy na poziomie wyłącznie ziemskich obserwacji. Tymczasem wiara zakłada istnienie innej, niebieskiej rzeczywistość, do której poznania prowadzi Objawienie zawarte w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła. Na ile dzisiaj „myślę biblijnymi tekstami”? Czy potrafię na moje życie patrzeć z perspektywy i w logice Objawienia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu zmieniaj mój sposób myślenia, przebijaj swoim słowem zatwardziałość mojego serca”.

I ja ciebie nie potępiam (J 8,1-11)

V Niedziela Wielkiego Postu

J 8,1-11

1 Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, 2 ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. 3 Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, 4 powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. 5 W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co powiesz?» 6 Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. 7 A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». 8 I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. 9 Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. 10 Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież [oni] są? Nikt cię nie potępił?» 11 A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj jednym z najpiękniejszych fragmentów Pisma Świętego. Jan opowiada o niezwykłym wydarzeniu. Oto kobieta pochwycona na cudzołóstwie spotyka Jezusa. Człowiek uwiązany własną grzesznością staje naprzeciw wcielonej miłości Boga. Grzech zostaje pokonany przez misterium Bożego miłosierdzia. Duchu Święty pomóż mi zanurzyć się w dzisiejszym Słowie!

Punkty do medytacji

  • Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną (w. 1) Opisując obecność Jezusa w Jerozolimie na Święcie Namiotów, ewangelista kilkukrotnie podkreślił, że mimo decyzji podjętej przez elity żydowskie, by Go zgładzić, nie mogło dojść do Jego aresztowania, gdyż jeszcze nie nadszedł czas Jego męki (por. 7,6.30.44.). Teraz jednak Jan ukazuje Pana udającego się na Górę Oliwną, gdzie w przyszłości zostanie On pojmany (por. 18,1-11; Mt 26,36-56; Mk 14,32-52; Łk 22,39-53). Na krótką chwilę w tle opisywanych wydarzeń pojawia się ciemność Jezusowej paschy. Przeżywamy dzisiaj piątą niedzielę Wielkiego Postu, coraz bliżej Triduum Paschalne. W jakim miejscu jestem, gdy chodzi o moje duchowe przygotowanie na doroczne celebrowanie najważniejszych wydarzeń zbawczych?
  • ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich (w. 2) Mimo że wcześniej mowa była o tym, że Jezus udał się na Święto Namiotów po kryjomu (por. 7,10.14), poprzedzające wersety, jak i dzisiejsza perykopa pokazują Go nauczającego zgromadzone wokół Niego tłumy. Taka już jest Jego natura jako ostatniego Słowa, które Bóg skierował do ludzkości. Syn to, co usłyszał od Ojca (por. 7,16), niestrudzenie przekazuje tym, którzy chcą Go słuchać. Wyobrażę sobie siebie pośród jerozolimskich pielgrzymów zasłuchanych w słowa Pana. Wzbudzę w sobie wdzięczność, że ja także mogę poznawać Jego naukę.
  • Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co powiesz?» (ww. 3-5) Cudzołóstwo według Prawa Mojżeszowego należało do najcięższych przewinień. Zarówno mężczyznę jak i kobietę należało karać śmiercią przez ukamienowanie (por. Pwt 22,22-24). Zarówno ironicznie użyty tytuł „Nauczycielu” (gr. didaskalos), jak i pytanie zadane Jezusowi wskazują, że oskarżycielami tak naprawdę kieruje troska o zachowanie Prawa, lecz chęć zastawienia na Niego pułapki. Potwierdzi to za chwilę sam narrator. Jeśli odpowiedź Pana będzie sprzeczna z przepisami Prawa, pojawi się konkretny pretekst, by Go oskarżyć. Czy dbam czystość seksualną właściwą mojemu stanowi? Czy unikam sytuacji (obrazów, treści, spotkań itp.) wzbudzających we mnie nieuporządkowane pożądanie? Czy w rozmowie z Jezusem jestem szczery i nie wystawiam Go na próbę?
  • Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi (w. 6) Jezus dobrze wie, co kryje się w sercu człowieka. Wie także jakie intencje kierują uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. Dlatego nie od razu odpowiada na ich pytanie. Daje im czas, by się zreflektowali. Niektórzy starożytni komentatorzy sugerują, że pisząc palcem po ziemi, zapisywał ich grzechy, by uprzytomnić im, że oni także nie są bez grzechu, a zatem również podlegają sądowi Bożemu. Czy potrafię dostrzec, że poprzez różne wydarzenia Bóg przypomina mi o mojej grzeszności i wzywa do nawrócenia? Jaki dzisiaj jest stan mojego serca? Kiedy ostatni raz korzystałem z sakramentu pokuty i pojednania?
  • A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem» (w. 7) Księga Powtórzonego Prawa stwierdza, że rozpoczęcie wykonania wyroku śmierci należy się świadkom przestępstwa (por. Pwt 17,6-7). Jezus jednak nie jest miłośnikiem śmierci, lecz życia. Chce zarówno uratować oskarżoną kobietę, jak i samych oskarżycieli. Stąd zachęca uczonych w Piśmie i faryzeuszy, by spojrzeli na własne grzechy. Podobnie jak owa kobieta, oni także są grzesznikami. Dlatego powinni odrzucić przekonanie o własnej prawości i w pokorze oraz skrusze stanąć przed Bogiem. W Ewangelii Łukasza Pan powie: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego” (Łk 6,41-42). Czy widząc grzech i niesprawiedliwości wokół siebie, zaczynam naprawianie świata od samego siebie?
  • I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich (ww. 8-9) Jezus ponownie się nachyla i zaczyna pisać po ziemi. Możemy tylko sobie wyobrazić, jak przytłaczająca cisza musiała pojawić się na świątynnym dziedzińcu. Słowa, które powiedział Jezus musiały dotknąć nie tylko oskarżycieli kobiety, ale i wszystkich zgromadzonych. Uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczynają się rozchodzić. Czy mam doświadczenie słowa Bożego, które przeniknęło moją duszę do najgłębszych jej zakamarków? W jaki sposób owe doświadczenie odmieniło moje postępowanie?
  • Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież [oni] są? Nikt cię nie potępił?» (ww. 9-10) Końcówka rozważanej dzisiaj przez nas perykopy stanowi przejmujący obraz ukazujący na czym polega zbawienie. Naprzeciw siebie znajdują się Jezus i kobieta, miłosierny Bóg i oczekujący miłosierdzia człowiek. Ich spojrzenia się spotykają. W oczach Jezusa nie ma potępienia, lecz czuła miłość chcąca ratować kobietę. By ona sama odkryła doniosłość tego, co się wydarza, Pan zadaje jej pytanie. Słowo Boże ma w sobie moc rzucenia światła na naszą codzienność. W świetle tym w końcu zaczynamy widzieć rzeczy takimi, jakimi są, bez zniekształceń i niedopowiedzeń. Czy szukam w słowie Bożym prawdy o sobie? Czy pozwalam, by przekonywało mnie ono o miłosiernej miłości Boga?
  • A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz» (w. 11) W Ewangelii Łukasza Jezus powie o sobie: „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10). Grzeszna kobieta z dzisiejszej perykopy przekonała się o tym osobiście. Ten, który jako Syn Boży miałby wszelkie prawo, by ją potępić, nie czyni tego, lecz daje jej szansę powstania z grzechu i rozpoczęcia nowego życia. Doświadczenie miłosierdzia stanowi kluczowy moment naszej chrześcijańskiej drogi. Cała nasza wiara opiera się na egzystencjalnym poznaniu miłości Boga, która nie potępia, lecz wybacza i podnosi. Jaka będzie moja odpowiedź na miłosierdzie, które zostało mi okazane w wielkopostnym czasie?

W ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wcielona miłości Ojca, pomóż mi stawiać kolejne kroki na drodze wiary”.

Wy wszyscy jesteście braćmi (Mt 23,1-12)

Wtorek II Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 23,1-12

1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Ewangelii Mateusza na pierwszy rzut wydaje się być zaadresowanym przede wszystkim do tych, którzy wewnątrz Kościoła są odpowiedzialni za przekaz wiary (biskupi, prezbiterzy, osoby zakonne, katecheci itd.). Jednakże każdy z nas może znaleźć w nim światło na autentyczne przeżywanie wiary, bycie we wspólnocie uczniów Jezusa i poszukiwanie prawdziwej wielkości. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę, przygotuj moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią (ww. 2-3) Wyrażenie „katedra Mojżesza” (dosł. „krzesło/siedzenie Mojżesza”) odnosi się do kamiennego siedzenia ustawianego wewnątrz ówczesnej synagogi, na którym zasiadali przewodniczący liturgii. Symbolizowało ono władzę nauczania i interpretowania Prawa Mojżeszowego. Jezus zatem odnosi się do uczonych w Piśmie i faryzeuszy jako tych, którzy przypisali sobie wszelkie prawo do religijnego instruowania. Co ciekawe, Pan nie odbiera im tego prawa i nie przestrzega przed ich nauką, lecz przed sposobem zachowania. Zarzut jest jasny – czyny uczonych w Piśmie i faryzeuszy nie odzwierciedlają ich nauczania. Czy pomiędzy wyznawaną przeze mnie wiarą a codziennymi moimi wyborami istnieje harmonia?
  • Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą (w. 4) Jezus odnosi się do rygorystycznego i dosłownego rozumienia poszczególnych przykazań Prawa. Problem ten był widoczny już we wcześniejszych fragmentach, gdy mowa była na przykład o nakazie spoczynku szabatowego (por. Mt 12,1-8) czy czystości rytualnej (por. 15,10-20). Uczeni w Piśmie i faryzeusze lubowali się w stawianiu wysokich wymagań, dodatkowo do nakazów Prawa dodawali zwyczaje wypływające z tzw. tradycji starszych, sami jednak w codziennym życiu nie stanowili przykładu prawdziwej sprawiedliwości, co wyszczególnione będzie w kolejnych wersetach. Czy jestem wyrozumiały dla moich współbraci w wierze? Czy w odniesieniu do poszczególnych przykazań jestem wymagający przede wszystkim od siebie?
  • Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów (w. 5) Filakterie, o których wspomina Jezus, były rodzajem skórzanych pudełek, w których umieszczano fragmenty świętych Pism i które przywiązywano do czoła i lewego ramienia w trakcie modlitwy (por. Pwt 6,6-9; 11,18). Natomiast frędzle u płaszczów miały przypominać o konieczności zachowywania przykazań (por. Lb 15,38-40). Uczeni w Piśmie i faryzeusze powiększali filakterie i wydłużali frędzle u płaszczów, ale nie po to, by oddać chwałę Najwyższemu, lecz by samym zyskać podziw u innych. Czy unikam pokusy bycia podziwianym ze względu na moją pobożność?
  • Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi (ww. 6-7) Pan podaje kolejne przykłady miłości, bynajmniej nie Boga ani Jego przykazań, lecz wykrzywionej miłości własnej praktykowanej przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Podobnie jak w dzisiejszych czasach, w starożytnym Izraelu na każdej uczcie istniała pewna hierarchia zajmowanych miejsc. Podobnie było wewnątrz synagog. Zaś tytuł „Rabbi” (dosł. „mój wielki”) stosowano wobec religijnych przywódców. W przypadku uczonych w Piśmie i faryzeuszy zauważyć można było wręcz zabieganie o to, by właśnie w ten sposób byli traktowani przez innych. A jak pod tym kątem wygląda moje zachowanie, gdy uczestniczę w parafialnej liturgii, czy w spotkaniach grupy modlitewnej?
  • A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus (w. 8-10) Po podaniu konkretnych przykładów błędów popełnianych przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, Jezus przechodzi do wskazówek, które chce przekazać swoim uczniom. W charakterystyczny dla żydowskiego argumentowania sposób przypomina komu w pierwszym rzędzie należy się cześć i wywyższenie. Tytuły takie jak „Rabbi”, „Nauczyciel” (gr. didaskalos), „Ojciec” (gr. pater) czy „Mistrz” (gr. kathegetes) przede wszystkim określają Jego samego oraz Ojca niebieskiego. Żaden z ludzi nie jest ich godzien w sposób absolutny. Realizowanie we wspólnocie wiary lub środowisku rodzinnym funkcji ojca czy nauczyciela powinno dokonywać się w duchu pokory i wdzięczności, że można uczestniczyć w ojcostwie i nauczycielstwie, które przynależą do Ojca i Syna. Jakie duchowe obowiązki mam wobec innych? Czy wypełniam je w pokorze? Czy na przykład będąc ojcem dla moich dzieci, uczę się ojcostwa od Boga Ojca?
  • Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (ww. 11-12) Wcześniej, reagując na zazdrość, która pojawiła się między Jego uczniami, Jezus powiedział: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (Mt 20,25-26). Przyjęcie postawy sługi wobec braci jest jednym z najważniejszych elementów tożsamości ucznia Jezusa. Prawdziwa bowiem wielkość nie zależy od stopnia poklasku czy podziwu ze strony innych, lecz od tego, czy naśladujemy Chrystusa, który jako Bóg będąc godnym wszelkiej chwały i uwielbienia, całkowicie uniżył samego siebie, stając się sługą wszystkich (por. Flp 2,2-11). Jak rozumiem dążenie do wielkości? Czy wykorzystuję czas Wielkiego Postu na kształtowanie w sobie ducha służby wobec bliźnich?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu słowa modlitwy: „Panie Jezu, ucz mnie pokory, pomóż mi stawać się coraz bardziej bratem i sługą innych”.