Oto posyłam was jak owce między wilki (Łk 10,1-9)

Przygotowanie

  • We wspomnienie świętych biskupów, Tymoteusza i Tytusa, liturgia przytacza fragment Ewangelii Łukasza, w którym Jezus posyła z misją siedemdziesięciu dwóch uczniów. Wskazania, które przy tym im daje, chociaż mocno zanurzone w realiach ówczesnego świata, w swojej istocie nie tracą swej aktualności i podpowiadają na czym ma polegać nasze ewangeliczne świadectwo. Duchu Święty, tchnij na mnie z dzisiejszego Słowa, ożyw we mnie powołanie ucznia i misjonarza Chrystusa.

Punkty do medytacji

  • Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwu i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał (w. 1) Łukasz jako jedyny z ewangelistów, oprócz opisu posłania dwunastu apostołów (por. Łk 9,1-6; Mt 10,5-16; Mk 6,7-13), wewnątrz swojej narracji umieszcza dodatkowe opowiadanie o posłaniu innych „siedemdziesięciu dwu uczniów” (gr. hebdomekonta duo). Podczas gdy misja Dwunastu ukierunkowana była na zgromadzenie dwunastu pokoleń Izraela, wysłanie tej drugiej grupy zapowiada misję pośród pogan, gdyż „siedemdziesiąt” lub „siedemdziesiąt dwa” to w tradycji biblijnej liczba narodów pogańskich (por. Rdz 10). Wybrani mają iść „po dwóch” (gr. ana dyo), aby ich świadectwo było wiarygodne w świetle Prawa, które wymagało dwóch świadków do potwierdzenia danej prawdy (por. Pwt 17,6; 19,15). Ponadto, idąc w parach, będą mogli być dla siebie wzajemnym wsparciem w trudach podróży i ewentualnych niebezpieczeństwach. Uczniowie mają dotrzeć do miejscowości, do których Jezus „sam przyjść zamierzał” (gr. emellen autos erchesthai), czyli ich celem nadrzędnym będzie przygotowanie ludzkich serc na spotkanie z Panem. Świat dzisiejszy, nawet w miejscach, które od wieków były chrześcijańskie, na nowo staje się pogański. Wielu ludzi nie zna Jezusa ani Jego nauki. Coraz bardziej nagląca staje się potrzeba Nowej Ewangelizacji. Jaki jest mój wkład w głoszenie Dobrej Nowiny? Czy dostrzegam i wykorzystuje okazje do tego, by w ramach mojego życiowego powołania być świadkiem Chrystusa?
  • Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (w. 2) Posyłając siedemdziesięciu dwóch z misją, Jezusa używa obrazu „wielkiego żniwa” (gr. therismos polys), który wskazuje na ogromną liczbę ludzi oczekujących na zbawienie (por. J 4,35). Aby dotrzeć do wszystkich, potrzeba odpowiedniej liczby ewangelizatorów. Tymczasem, nawet jeśli siedemdziesięciu dwóch to zdecydowanie więcej niż dwunastu, w dalszym ciągu jest to liczba znikoma w porównaniu z potrzebami. Dlatego Pan podkreśla, że rozwiązaniem tego problemu nie jest gorączkowa rekrutacja, lecz przede wszystkim modlitwa do „Pana żniwa” (gr. tu kyriu tu therismu). To Bóg jest suwerennym właścicielem pola, na którym odbywa się żniwo i to On powołuje oraz posyła odpowiednich ludzi do pracy. Od czasu do czasu docierają do nas informacje o zmniejszającej się liczbie kandydatów do kapłaństwa, zarówno diecezjalnego, jak i zakonnego. Fenomen ruchów zrzeszających świeckich żyjących charyzmatem głoszenia Dobrej Nowiny, choć niekiedy przyciąga uwagę i zachwyca, to nadal wydaje się być zjawiskiem niewystarczającym. Fakty te mogą nie napawać optymizmem. Jednakże w dalszym ciągu i pole i żniwo należą do Boga. On nadal wybiera i posyła. Czy modlę się w intencji powołanych, zarówno tych, którzy jeszcze rozeznają i są przed podjęciem życiowej decyzji, jak i tych, którzy już wypełniają powierzoną im misję?
  • Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki (w. 3) Jezus nie ukrywa przed uczniami prawdy o czekających ich zagrożeniach i porównuje ich do bezbronnych „owiec” (gr. aren) wchodzących w środowisko drapieżnych „wilków” (gr. lykos). Na drodze realizowania zleconego im zadania, podobnie jak ich Mistrz, będą spotykać przeciwników. Niektórzy prawdziwie będą przypominać drapieżników. Jednakże ich postawa wobec mających nadejść ataków niezmiennie ma być pełna łagodności. Nie są posyłani jako wojownicy, którzy siłą będą ustanawiać królestwo Boże (por. Łk 10,9). Raczej mają iść, niosąc pozdrowienie pokoju (por. Łk 9,5). Zło będą zwyciężać dobrem, zachowując łagodność pomimo otaczającej ich wrogości. Ich jedyną obroną będzie obecność i opieka Tego, który ich posyła. Paradoksalnie, to właśnie postawa ewangelicznej bezbronności staje się najsilniejszym chrześcijańskim świadectwem, które ma moc przerwać krąg zacietrzewienia i przemocy. Doświadczenie życiowe pokazuje, jak trudno jest być owcą między wilkami, zwłaszcza jeżeli chodzi o sprawy wiary. Łatwo jest zapałać „świętym gniewem”. Przypomnę sobie sytuacje, w których nie potrafiłem zachować łagodności. Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie (w. 4) Jezusowy zakaz zabierania na drogę „trzosa” (gr. ballantion) na pieniądze, „torby” (gr. peran) na zapasy i drugiej pary „sandałów” (gr. hypodemata) oznacza radykalne ubóstwo oraz całkowite zaufanie Bożej Opatrzności, która będzie działać przez tych, którzy zaoferują uczniom gościnę. Natomiast polecenie, by nikogo w drodze nie pozdrawiać, nie jest zachętą do nieuprzejmości, lecz podkreśla pilność misji. Przypominają się tutaj słowa Elizeusza do sługi Gehaziego, kiedy posyłał go z zadaniem niecierpiącym zwłoki: „Jeżeli spotkasz kogoś, nie pozdrawiaj go; a jeżeli ktoś ciebie pozdrowi, nie odpowiadaj mu” (2 Krl 4,29). Powierzone uczniom zadanie jest tak ważne, że nie można tracić czasu na długie ceremonie powitalne, charakterystyczne dla Bliskiego Wschodu. Uczniowie mają być pielgrzymami, których nic nie obciąża i nic nie zatrzymuje w drodze do celu. Dobra materialne są niezwykle skutecznym narzędziem, którym posługuje się zły, by zdeprawować serce człowieka. Nie omija to także głoszących Chrystusa. Troska o to, co się posiada, niejednego misjonarza „zatrzymała w dokach” i niejedno dzieło ewangelizacyjne zniszczyła. Jaki jest mój stosunek do dóbr materialnych? W czym upatruję moje życiowe zabezpieczenie?
  • Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was (ww. 5-6) W kolejnej wskazówce Jezus podkreśla, że wejście uczniów do jakiegokolwiek domostwa ma rozpoczynać się od przekazania życzenia „pokoju” (gr. eirene). Nie chodzi tutaj o zwykły brak konfliktu czy spokojne i wygodne życie, lecz o biblijne szalom, które oznacza pełnię Bożego błogosławieństwa. Określenie „człowiek godny pokoju” (gr. hyios eirenes, dosł. „syn pokoju”) oznacza człowieka, który jest otwarty na Boga i gotowy przyjąć Ewangelię. W przypadku odrzucenia orędzia przez domowników, dar pokoju nie przepadnie bezowocnie, lecz „powróci” (gr. anakampsei) do głoszącego. Jezus chce uchronić uczniów przed poczuciem osobistej porażki, gdy spotka ich brak akceptacji ze strony ludzi. Wskazuje, że odpowiedzialność za przyjęcie lub odrzucenie głoszonego orędzia spoczywa ostatecznie na wolnej woli słuchaczy. Bycie świadkiem Chrystusa wymaga wolności i dystansu wobec ludzkiej reakcji na głoszone świadectwo. My jesteśmy tylko świadkami. Właściwy dramat rozgrywa się na linii Bóg – zachęcany do uwierzenia w Niego człowiek. Św. Ignacy Loyola kiedyś powiedział: „Pracuj tak, jakby wszystko zależało do ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało do Boga”. Czy mam świadomość, że ostateczny efekt mojego chrześcijańskiego świadectwa nie zależy ode mnie? Czy zachowuję wewnętrzną wolność, gdy zostaje ono odrzucone?
  • W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu (w. 7) Kolejny nakaz Jezusa – pozostawania w „w tym samym domu” (gr. en aute te oikia) – ma na celu zabezpieczenie uczniów przed pokusą szukania wygód i przenoszenia się do bogatszych gospodarzy. Zamiast szukać lepszego miejsca, mają oni budować głębsze relacje z przyjmującą ich rodziną, której dom może się stać bazą dla lokalnej misji. Zaś przyjmowanie posiłków będzie wyrazem pokory misjonarzy, którzy będą godzić się na to, by być zależnym od dobroci gospodarzy. Ponadto Jezus ustanawia zasadę, że głosząc Ewangelię, uczniowie będą mieli moralne prawo do utrzymania ze strony tych, którym duchowo będą służyć (por. Mt 10,10; 1 Kor 9,14; 1 Tm 5,18). Historia pierwotnego Kościoła pokazuje, że to nie bogate domy i pałace, ale ubogie domostwa najuboższych dzielnic i wiosek stały się „pasem transmisyjnym” Ewangelii. Pierwsi misjonarze chrześcijańscy byli wierni wskazaniom Chrystusa, co poświadcza św. Paweł w Liście do Filipian: „Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku” (Flp 4,12). Po raz kolejny dzisiejsze Słowo pyta mnie o moją wolność wobec dóbr materialnych. Ponownie w kontekście głoszenia Ewangelii. Czy mam świadomość, że jest ona jednym z papierków lakmusowych jakości mojego ewangelicznego świadectwa?
  • Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże (ww. 8-9) Przechodzimy do ostatnich wskazań Jezusa zacytowanych przez dzisiejszą perykopę ewangeliczną. Wbrew pozorom słowa o spożywaniu tego, co zostanie podane, nie są parafraza myśli wyrażonej w poprzednim wersecie. W rzeczywistości wyrażają one pewną rewolucyjną myśl, znosząc bariery surowych starotestamentalnych przepisów dotyczących pokarmów (por. Kpł 10; Pwt 14; 1 Kor 10,27). Uczniowie mają przedkładać relację z drugim człowiekiem i głoszenie Ewangelii nad rygorystyczną interpretację Prawa. Taka postawa skutecznie będzie usuwać dystans między misjonarzami a mieszkańcami pogańskich miejscowości. Wspólny stół stanie się uprzywilejowanym miejscem budowania więzi i głoszenia Królestwa Bożego. Ponadto działalność uczniów ma łączyć w sobie uzdrawianie chorych z głoszeniem ewangelicznego orędzia. Czynione przez nich nadzwyczajne znaki nie będą celem samym w sobie, lecz potwierdzeniem prawdziwości i mocy głoszonych słów. Zwrot „przybliżyło się do was Królestwo Boże” (gr. engiken ef hymas he basileia tu theu) oznacza, że w osobie Jezusa Bóg wkracza w historię świata, by panować i zbawiać. Wielokrotne potyczki słowne Jezusa z uczonymi w Prawie i faryzeuszami pokazały, jak głęboko może utkwić w człowieku religijny rygoryzm. Także pierwotny Kościół, oparty w dużej części na Żydach, którzy przyjęli Jezusa jako Mesjasza, miał z tym nie lada problem (por. Dz 15). Formalna poprawność kusi, gdyż może stać się zamiennikiem wymagającego samozaparcia nawrócenia oraz zagłusza nasze kompleksy, pozwalając wynosić się ponad „mniej sprawiedliwych”. Jak to wygląda w moim przypadku? Czy potrafię „jeść, co mi podadzą”, czyli pamiętam o celu ewangelizacji, jakim jest wprowadzenie bliźniego w obszar czułej miłości Boga?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, daj mi łaskę wewnętrznej wolności, chroń mnie przed religijnym rygoryzmem i pomóż dostrzec dobro w każdym napotkanym człowieku”.

Mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło (Mt 4,12-23)

Przygotowanie

  • Perykopa ewangeliczna III niedzieli Okresu Zwykłego przenosi nas w początki publicznej działalności Jezusa. Wypełniając Izajaszowe proroctwo o Galilei – „cienistej krainie śmierci”, Pan powołuje czterech pierwszych uczniów i rozpoczyna misję wędrownego Nauczyciela, który nauczając, głosząc Ewangelię i uzdrawiając, przynosi światło „ludowi siedzącemu w ciemności”. Duchu Święty, przygotuj mój umysł i moje serce na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Gdy [Jezus] posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu [ziem] Zabulona i Neftalego (ww. 12-13) Po uwięzieniu Jana Chrzciciela Jezus wraca do Galilei i osiedla się w nowym miejscu. Kafarnaum było większe i ważniejsze niż Nazaret, gdyż było strategicznie położone na północno-zachodnim brzegu Jeziora Galilejskiego. Według ewangelicznych przekazów Jezus będzie tu kilkakrotnie powracał w trakcie swej publicznej działalności, zatrzymując się w domu Piotra i Andrzeja. Ten sam dom w przyszłości będzie skupiał lokalną wspólnotę pierwotnego Kościoła, przechodząc kolejne rozbudowy i stając się typowym domus ecclesiae. Działalność Jezusa ma miejsce pośród konkretnego ludu i pod konkretną szerokością geograficzną. Jako Syn Boży, posłany przez Ojca, by zbawić świat, prawdziwie wchodzi On w rzeczywistość człowieka, także w moją rzeczywistość. Czy na co dzień pamiętam o obecności Pana?
  • Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło (ww. 14-16) W charakterystycznym dla siebie stylu ewangelista Mateusz wprowadza cytat ze ST (por. Iz 9,1-2), wyjaśniający od strony teologicznej opisywane wydarzenie. Powrót Jezusa do Galilei i początek Jego publicznej działalności, są początkiem wypełniania się przytoczonych słów proroka. Jeżeli chodzi o ziemię Zebulona i Naftalego, były one starotestamentalnymi krainami graniczącymi z Galileą. Zaś wyrażenia „droga ku morzu” (gr. hodon talasses) i „Zajordanie” (gr. peran tu Iordanu) odzwierciedlają perspektywę cudzoziemców z północnego wschodu, zmierzających przez Izrael, w tym przez Galileą, do Morza Śródziemnego. Od czasów Izajasza wielu pogan zamieszkało w Galilei, a w I w. stanowili oni ponad połowę jej populacji. Mamy zatem tutaj zapowiedź późniejszej działalności chrześcijan pośród tych, którzy nie byli Żydami. Z drugiej strony, w wyrażeniu „lud, który siedział w ciemności”, pojawia się grecki rzeczownik laos, który najczęściej odnosi się do Izraela. Jak poświadczają dalsze relacje ewangeliczne, Jezus będzie głosił Dobrą Nowinę Żydom, a dopiero jego naśladowcy wyruszą do innych grup etnicznych. Zbawienie przyniesione przez Jezusa ma wymiar uniwersalny. Mimo że dokonało się w określonym czasie i pośród określonego ludu, swoimi skutkami dosięga każdego człowieka. Jak wygląda mój udział w dziełach misyjnych Kościoła? Czy w trakcie modlitwy pamiętam o święckich i duchownym misjonarzach, którzy głosząc Ewangelię, muszą stawiać czoła niekończącym się trudnościom?
  • Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie» (w. 17) Jezus rozpoczyna swoje publiczne nauczanie, niejako przejmując pałeczkę po uwięzionym Janie Chrzcicielu. Mateusz podkreśla to, przytaczając słowa Jezusa, które są identyczne z tymi, które wcześniej wypowiadał Prorok znad Jordanu (por. Mt 3,2). Jakkolwiek Jezus i Jan różnili się między sobą (por. Mt 11,16-19), sedno ich przesłania jest takie samo. Wezwanie „Nawracajcie się” (gr. metanoeite) nie oznacza tylko żalu za grzechy, ale radykalną zmianę myślenia i wartościowania. Natomiast stwierdzenie, iż „bliskie jest królestwo niebieskie” (gr. engiken gar he basileia ton uranon) wskazuje, że panowanie Boga staje się realnie dostępne w osobie i czynach Jezusa. To krótkie orędzie jest fundamentem całej Ewangelii, łączącym surowe wymaganie moralne z radosną obietnicą łaski. Czas biernego oczekiwania się skończył; teraz nadszedł czas ostatecznej decyzji i opowiedzenia się za Bogiem. Wezwanie do nawrócenia ze względu na królestwo niebieskie jest zaadresowane także do mnie. Jak w ostatnim czasie wyglądała moja praca nad sobą? Czy zawsze dawałem w niej pierwszeństwo Bożemu słowu?
  • Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, [Jezus] ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami (w. 18) Kafarnaum leżało nad „Jeziorem Galilejskim” (gr. he thalassa tes Galilaias), które jest największym zbiornikiem słodkowodnym Palestyny, o długości 21 km i szerokości 13 km. Każdego roku, po ustaniu zimowych deszczów, jest to miejsce oszałamiająco piękne – zielone wzgórza, ukwiecone łąki, łagodne bryzy, lśniące wody. Przechadzając się po zachwycającej okolicy Kafarnaum, Jezus znajduje dwóch braci, Szymona o Andrzeja. Dostrzega ich nie w Świątyni czy synagodze podczas modlitwy, ale w trakcie wykonywania codziennych obowiązków. Użyty w tym miejscu grecki czasownik horao oznacza nie tyle zwykłe patrzenie, co dostrzeżenie czegoś”, „skupienie na czymś wzroku”. Spojrzenie Jezusa jest przenikliwe. Patrząc na Szymona i Andrzeja, widzi w nich nie tylko prostych rybaków, lecz przede wszystkim przyszłe filary Kościoła. Pełne skupienia i uwagi spojrzenie Chrystusa skierowane jest także na mnie. On swoim wzrokiem przenika mnie do głębi i zna pełnię prawdy o mnie. Wie, kim byłem, kim jestem, ale także kim mogę stać się, gdy tylko powierzę się Jego miłości. Zatrzymam się na chwilę przy tej prawdzie, wyobrażę sobie Jezusa, który patrzy na mnie. Jakie myśli i uczucia pojawiają się w tym momencie w moim sercu?
  • I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi» (w. 19) Krótkie zdanie wypowiedziane przez Jezusa – „Pójdźcie za Mną” (gr. deute opiso mu) – jest zaproszeniem do wejścia w relację ucznia z Mistrzem. Obietnica dana braciom, że Pan uczyni ich „rybakami ludzi” (gr. halieis anthropon) genialnie nawiązuje do ich dotychczasowego doświadczenia, nadając mu nowy, duchowy sens. Jezus nie niszczy ich tożsamości, lecz przekierowuje ich talenty i wytrwałość na ratowanie dusz z otchłani zła. Metafora łowienia ludzi oznacza wyciąganie ich z mętnych, śmiertelnych wód grzechu do światła życia Bożego. To zdanie definiuje istotę apostolstwa: polega ono na aktywnym szukaniu i zdobywaniu innych dla Boga. Jak podkreśla wyrażenie „uczynię was” (gr. poieso hymas), przemiana z rybaka w apostoła jest procesem, którego głównym sprawcą jest sam Jezus. Powołując mnie na swojego ucznia, Pan zaprasza mnie całego, z moimi talentami, zdolnościami, życiowym doświadczeniem. Co dzisiaj myślę o sobie samym? Czy dostrzegam w sobie obdarowanie, które Bóg we mnie złożył, ziarna dobra, które mogą przynieść błogosławione owce dzięki Słowu i łasce?
  • Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim (w. 20) Szymon Piotr i Andrzej reagują na wezwanie „natychmiast” (gr. eutheos), bez jakiegokolwiek wahania, zbędnych pytań czy kalkulacji. Użyty w wyrażeniu „poszli zanim” czasownik akolutheo jest terminem technicznym oznaczającym w NT uczniostwo. Fizyczne porzucenie sieci symbolizuje całkowitą rezygnację z dotychczasowego zabezpieczenia materialnego. W świetle znaczenia rybołówstwa nad Morzem Galilejskim jasne jest, że dwaj pierwsi uczniowie Jezusa porzucili bezpieczny i stabilny styl życia. Radykalizm Szymona i Andrzeja pokazuje, że spotkanie z Mesjaszem jest ważniejsze niż praca zawodowa, kariera czy majątek. Wiara bowiem polega na bezgranicznym zaufaniu i pójściu w nieznane za Głosem Boga. Jak na co dzień wygląda moja odpowiedź na zaproszenie Pana, by być Jego uczniem? Co mnie jeszcze w tym powstrzymuje? Z jakich relacji, rzeczy, przywiązań, które zabierają mi wewnętrzną wolność, jeszcze nie zrezygnowałem? Opowiem o tym Jezusowi.
  • A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał (w. 21) Idąc dalej brzegiem Jeziora Galilejskiego, Jezus powołuje kolejną parę braci, Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy są zajęci naprawianiem sieci. Obydwaj bracia, wraz z Szymonem Piotrem będą należeć do najbliższego kręgu uczniów Jezusa: będą świadkami Jego przemieniania na górze (por. Mt 17,1) oraz Jego modlitwy w Getsemani (por. Mt 26,37). Obecność Zebedeusza w scenie powołania podkreśla rodzinny, wielopokoleniowy charakter rybackiego przedsięwzięcia. Stąd wniosek, że styl życia Jakub i Jan przed pójściem za Jezusem był jeszcze bardziej stabilny i bezpieczny niż Szymona i Andrzeja. Jednak wezwanie Jezusa ponownie przerywa naturalny bieg życia. Wkracza także głęboko w relacje synowskie. Jezus buduje swoją wspólnotę na bazie istniejących więzi, ale jednocześnie wymaga ich przekroczenia. W innym miejscu Jezus podkreśli priorytet Boga nad rodziną: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37). Popatrzę na moje najbliższe relacje, na moich rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. Czy łączące nas więzi są podporządkowane logice Ewangelii?
  • I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu (w. 23) Od samego początku publicznej działalności, Jezus podróżuje po całej Galilei, docierając do tłumów zgromadzonych na otwartej przestrzeni i uczestnicząc w liturgiach lokalnych synagog (por. Łk 4,16–17). Na Jego posługę składają się trzy elementy: nauczanie, głoszenie Ewangelii i uzdrawianie. Nauczanie w synagogach pokazuje, że Jezus rzeczywiście jest żydowskim Mesjaszem, który w pierwszej kolejności chce dotrzeć do starotestamentalnego Narodu Wybranego i odnowić go od wewnątrz. Pan głosi „Ewangelię o królestwie” (gr. to auangelion tes basilaias), czyli radosną nowinę o tym, że oto Bóg przejmuje władzę nad ludzkim sercem, przynosząc światu pokój. Natomiast leczenie przez Niego „wszelkich chorób” (gr. pasan noson) i „wszelkich słabości” (gr. pasan malakian) objawia pełnię Jezusowej mocy i jest dowodem na to, że królestwo Boże obejmuje całego człowieka – jego ducha, umysł i ciało. Sumaryczne spojrzenie na początki działalności Jezusa pokazuje, że proroctwo Izajasza, zacytowane w pierwszej części dzisiejszej Ewangelii, rzeczywiście osiąga swoją pełnię. Pośród mroków Galilei rozbłysło światło zbawienia. Jakiekolwiek ciemności nie zaległby nad moim życiem, mogę mieć pewność, że Chrystus nigdy ode mnie nie odstąpi. Mogę liczyć na Niego w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Wzbudzę w sobie dziękczynienia za obecność Jezusa w moim życiu.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, rozświetlaj mroki mojego życia, uczyń mnie świadkiem Twojej miłości”.

Przywołał do siebie tych, których sam chciał (Mk 3,13-19)

Przygotowanie

  • Jezus na chwilę opuszcza okolice Jeziora Galilejskiego i udaje się na górę, która będzie miejscem początku nowego etapu w Jego działalności. Pan powołuje do najbliższego grona swoich uczniów dwunastu mężczyzn, którzy staną się filarami przyszłej wspólnoty Kościoła, ludu Nowego Przymierza. Duchu Święty, przyjdź i napełnij moje serce, pomóż mi całym sobą wniknąć w dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Potem wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego (w. 13) „Góra” (gr. to oros) w tradycji biblijnej symbolizuje miejsce objawienia Boga i intensywnej modlitwy. Tłem starotestamentalnym dla dzisiejszej perykopy jest pobyt Mojżesza i Izraelitów pod Górą Synaj, w trakcie którego Bóg objawił się hebrajczykom, zawarł z Nim przymierze i uczynił ich swoim ludem (Wj 19-24). Publiczna działalność Jezusa prowadzi do zawarcia nowego przymierza i powstania nowego ludu Bożego. Ewangelista podkreśla suwerenność Jezusowego wyboru (por. J 15,16), zaznaczając, że przywołał On do siebie tych, „których sam chciał” (gr. hus ethelen autos). Szczegół ten podkreśla, że powołanie do bycia Jego uczniem, zwłaszcza przeznaczonym do dzieła ewangelizacji, nie może być wynikiem ludzkiej kalkulacji, ani nie zależy od naszych zasług, lecz jest łaską, darmowo udzielaną przez Mistrza. Odpowiadając na wezwanie Jezusa, uczniowie „przyszli do Niego” (gr. apelthon pros auton). Użyty tu czasownik aperchomai pojawia się wcześniej w scenie powołania pierwszych uczniów (Mk 1,20) i nie oznacza jedynie fizycznego przemieszczania się w kierunku Pana, lecz również „odejście” od dotychczasowego sposobu życia. Przypomnę sobie moment, w którym po raz pierwszy usłyszałem w swoim sercu głos Boga. W jakich to było okolicznościach? Jak od tamtej pory zmieniło się moje życie?  
  • I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki (w. 14) Ustanowienie „Dwunastu” (gr. dodeka) jest czytelnym sygnałem, że Jezus zakłada nowy Izrael, nawiązując symbolicznie do dwunastu pokoleń narodu pierwszego wybrania. Marek precyzyjnie określa podwójny cel tego wyboru. Pisze najpierw: „aby Mu towarzyszyli” (gr. hina osin met autu). Dosłownie fragment ten można przetłumaczyć jako „aby z Nim przebywali”. Bycie z Jezusem oznacza osobistą i intymną więź. Jest ona absolutnym fundamentem i warunkiem uczniostwa, szczególnie w kontekście głoszenia Dobrej Nowiny. Dalej Marek dodaje „aby mógł ich wysłać” (gr. hina apostelle autus). Użyty tutaj czasownik apostello, oznacza posyłać kogoś, kto będzie uosabiał autorytet posyłającego i przemawiał w jego imieniu. Dwunastu w przyszłości będzie reprezentować Chrystusa, w Jego imieniu przewodząc rodzącemu się Kościołowi. Ich pierwszym celem będzie „głoszenie nauki” (gr. keryssein). Kontynuując misję Jezusa, będą proklamować przybliżenie się królestwa Bożego (por. Mk 1,14-15). Popatrzę na moją więź z Jezusem. Czy opiera się ona na modlitewnym doświadczaniu Jego obecności? Czy realizując konkretne zadania wynikające z mojego życiowego powołania, najpierw wsłuchuje się w Jezusowe słowo?
  • i by mieli władzę wypędzać złe duchy (w. 15) Oprócz zadania głoszenia, Jezus wyposaża swoich wybranych w konkretną „władzę” (gr. eksusian) nad siłami ciemności (por. Mk 6,7.13). Wyrzucanie „złych duchów” (gr. ta daimonia) nie jest dodatkiem do ich misji, ale jej istotnym elementem. Posługa apostolska ma charakter realnej walki duchowej. Apostołowie otrzymują autorytet, który nie pochodzi z ich osobistych umiejętności, lecz jest bezpośrednią delegacją mocy samego Chrystusa, objawioną już na samym początku Jego publicznej działalności (Mk 1,23-28). Zdolność do egzorcyzmowania będzie uwalniać ludzi od najgłębszych zniewoleń oraz potwierdzać prawdziwość głoszonej przez nich nauki. Kolejne nasze upadki nie są bez konsekwencji dla naszego życia duchowego. Oprócz odrzucenia Bożej miłości zawsze wiążą się z konkretnym zranieniem naszego serca. Niekiedy przeradzają się poważną wadę, która tragicznie obciąża naszą codzienność. Chrystus w Kościele przynosi nam uwolnienie i uzdrowienia z popełnionego zła. Jaki jest dzisiejszy stan mojego serca? Czy mam kierownika duchowego lub przynajmniej stałego spowiednika, który towarzyszy mi w mojej walce duchowej?  
  • Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr (w. 16) Ewangelista rozpoczyna wyliczanie imion apostołów od Szymona, co wyraźnie wskazuje na jego szczególne miejsce w ich gronie. Jezus nadaje mu nowe imię – Piotr (gr. Petros), co w języku greckim oznacza „skałę” (aram. kefa). Zmiana imienia w języku biblijnym wiąże się z nadaniem nowej tożsamości oraz wyznaczeniem niepowtarzalnej misji życiowej (por. Rdz 17,5.15; Rdz 32,28). Szymon Piotr przestaje być tylko galilejskim rybakiem, a staje się opoką, na której ma opierać się trwałość przyszłego Kościoła. Jak to zostaje podkreślone w dalszej części Ewangelii Marka, będzie on musiał jeszcze wiele się nauczyć, będzie miał swoje chwile słabości, lecz akt nadania mu nowego imienia i związanej z nim roli pozostanie nieodwołalną decyzją Boga. Nie da się odłączyć czyjejś tożsamości od życiowego powołania. Jedno i drugie są sposobem myślenia Boga o nas. Zgadzając się na Jego plan wobec nas, zgadzamy nie tylko na to, co w życiu mamy robić, ale i kim mamy być. Co dzisiaj mogę powiedzieć o mojej tożsamości? W jakim stopniu jest ona zsynchronizowana z moim codziennym życiem?
  • dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu (w. 17) Kolejni na liście to bracia Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, którzy wraz z Piotrem będą stanowić najbliższy krąg uczniów Jezusa. Otrzymują oni charakterystyczny przydomek Boanerges, czyli „Synowie Gromu” (gr. hyioi brontes), co trafnie charakteryzuje ich gwałtowny temperament. Ten nieco humorystyczny tytuł sugeruje ich wielką gorliwość, która będzie jeszcze wymagać oczyszczenia i ukierunkowania (por. Mk 9,38). Co ważne, Jezus nie odrzuca ich dynamicznej natury, lecz pragnie ją uświęcić i wykorzystać do odważnego głoszenia Ewangelii. Obecność braci w gronie apostołów pokazuje, że więzy krwi mogą zostać włączone w służbę Bożą, choć podlegają nowym, duchowym priorytetom. Czy znam moje cechy charakteru? W jakim stopniu byłbym w stanie opisać moją osobowość? Czy mam świadomość, że to kim jestem w moim człowieczeństwie, Bóg chce uświęcić swoim słowem i łaską?
  • dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego (w. 18) Dalsza część listy wymienia Andrzeja (brata Szymona Piotra), Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba syna Alfeusza, Tadeusza oraz Szymona Gorliwego. Zestawienie tych imion ukazuje niezwykłą różnorodność grupy, w której obok siebie stają kolaborujący z Rzymem celnik Mateusz i żydowski nacjonalista Szymon. Po ludzku ich współpraca byłaby niemożliwa, ale przy Jezusie stają się braćmi. To dowód na to, że Ewangelia ma potężną moc jednoczenia ludzi ponad najgłębszymi podziałami społecznymi i światopoglądowymi. Wiele z tych postaci pozostaje w cieniu narracji ewangelicznej, co uczy nas, że w Kościele ważna jest wierność, a nie rozgłos. Podobnie jak to było w przypadku dwunastu apostołów, wspólnota Kościoła zawsze składała się z osób różniących się, niekiedy nawet bardzo, między sobą. Nierzadko owe różnice rodziły kłótnie i podziały. Czy potrafię zaakceptować fakt, że nie wszyscy w mojej wspólnocie parafialnej myślą tak jak ja? Czy mam świadomość, że najlepszym lekarstwem na podział jest ponowne zwrócenie się ku Chrystusowi?
  • i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał (w. 19) Listę Dwunastu zamyka Judasz Iskariota, którego imię już na zawsze pozostanie obciążone tragicznym dopiskiem „który Go wydał” (gr. hos paredoken auton). Umieszczenie przyszłego zdrajcy w gronie najbliższych uczniów Pana pokazuje dobitnie, że bliskość z Nim oraz otrzymanie wielkich darów duchowych wcale nie gwarantuje wierności ani świętości. Judasz był pełnoprawnym apostołem, powołanym z miłości, co czyni jego późniejszy upadek jeszcze bardziej dramatycznym i bolesnym. Wewnątrz Kościoła od samego początku istniał dramat wolnej woli i realna możliwość odrzucenia łaski. Dotyczy to również mojego życia. Dlatego ponownie na nie spojrzę, by uświadomić sobie ogrom łaski i dobra, które otrzymałem od Najwyższego. Na ile pozwalam, by to obdarowanie pracowało we mnie na co dzień i przynosiło owoce?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mnie, przywołuj mnie do siebie, pokaż mi piękno mojego powołania”.

Wielu bowiem uzdrowił (Mk 3,7-12)

Przygotowanie

  • Mimo sprzeciwu ze strony faryzeuszów, wieść o Jezusie zatacza coraz to szersze kręgi. Brzeg Jeziora Galilejskiego staje się niemym świadkiem napływu ludzi ze wszystkich stron ówczesnej Palestyny. Przychodzą oni do Pana, by doświadczyć Jego uzdrawiającej mocy. Duchu Święty, otwórz moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora (w. 7) Po konfrontacji z faryzeuszami w synagodze (por. Mk 3,1-6) Jezus ponownie przenosi swoją działalność nad Jezioro Galilejskie. Ewangelista Marek kilkukrotnie wspomina, że Jezus udawał się na tereny odosobnione, aby zanurzyć się w osobistej modlitwie lub skoncentrować się na formacji najbliższych uczniów (np. 1,35; 3,13; 6,31-33). Rozmowa z Ojcem, zwłaszcza w chwilach trudnych doświadczeń, jak na przykład konfrontacja z tymi, którzy nie chcą otworzyć się na rzeczywistość Królestwa, jest czymś fundamentalnym. W jaki sposób przeżywam moją codzienną modlitwę? Czy jest ona wyrazem mojej tęsknoty za doświadczeniem Bożej obecności, czy może w dalszym ciągu przykrym obowiązkiem? Co mogę zrobić, by pogłębić moje życie modlitewne?
  • A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał (ww. 7-8) Mimo że Jezus spotyka się z ostrą opozycją ze strony ówczesnych elit religijnych, wieść o Jego cudotwórczej działalności i nauczaniu z Pana tłumy przyszły nie tylko z terenów zamieszkałych głównie przez Żydów, jak Galilea i Judea, lecz również z ziem pogańskich, jak Idumea (na południe od Judei), Zajordanie (dzisiejsza Jordania i Syria) oraz Tyr i Sydon (na północ od Galilei). Dobrej Nowiny nie da się zagłuszyć. Nawet jeśli czasami wydaje się, że jej blask przygasa i ktoś, czasami nawet całe społeczności, decyduje się z niej zrezygnować, w Bogu wiadomy sposób w dalszym ciągu znajduje ona drogę do ludzkich serc. Także w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie usłyszeć możemy o wzroście liczby chrztów we Francji, zwiększającej się liczbie powołań w Stanach Zjednoczonych, czy o fenomenie zainteresowania Pismem Świętym pośród młodych w Wielkiej Brytanii. Czy z nadzieją patrzę na rzeczywistość współczesnego Kościoła? Czy mimo dręczących go trudności, dostrzegam ogrom dobra, które w dalszym ciągu przynosi człowiekowi? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę narzekania i podawania dalej, często niesprawdzonych, „kościelnych sensacyjek”?
  • Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć (ww. 9-10) Zainteresowanie tłumu wykazuje pewna niedoskonałość. Przychodzący do Jezusa wydają się koncentrować nie tyle na Nim samym, co na ewentualnym dobru, którego w spotkaniu z Nim mogliby doświadczyć. Widać w nich pewien rodzaj desperacji. Być może wielu z nich przez całe swoje życie doświadczało ograniczeń wynikających z trapiących ich chorób, z których nikt nie mógł ich uleczyć. I oto teraz na horyzoncie pojawia się Ktoś, kto jak wieść niesie, jest w stanie przywrócić zdrowie każdemu. Jednakże uzdrowicielska moc Jezusa nie definiuje Jego tożsamości w pełni. Ma On o wiele więcej do zaoferowania niż jedynie przywrócenie fizycznego zdrowia. Na tym etapie tłumy jeszcze dostrzec nie mogą. A jaka jest moja motywacja spotykania Jezusa? Czy widzę w Nim jedynie cudotwórcę, który może poprawić komfort mojego codziennego życia, czy może kogoś więcej, Zbawiciela, który ma moc uwolnić mnie z niewoli grzechu i obdarzyć wolnością dziecka Bożego?
  • Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały (ww. 11-12) Pośród przychodzących do Jezusa są także osoby dręczone przez duchy nieczyste. W przeciwieństwie do ówczesnych władz religijnych lub tłumów, te nadprzyrodzone istoty mają jasną i pewną wiedzę o tym, kim jest Jezus. Padają przed Nim, lecz nie jest to w żadnym wypadku oznaka prawdziwego uwielbienia, a mimowolna reakcja na Jego boską obecność. Ich głośny okrzyk – „Ty jesteś Syn Boży! – nie jest wyznaniem wiary, ale nieskuteczną próbą uczynienia Go nieszkodliwym. W ten sposób bowiem chcą zakłócić stopniowe objawianie się Jego tożsamości (tzw. sekret mesjański). Czy odrzucam pokusę „zapanowania” nad Jezusem poprzez gromadzenie wiedzy na Jego temat? Czy poznawanie misterium Jego osoby łączę ze szczerym pragnieniem oddania Mu mojego życia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, oczyszczaj moje intencje i wzbudzaj w moim sercu pragnienie trwania w Twej obecności”.

A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (Mk 3,1-6)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa jest ostatnim z pięciu kolejnych fragmentów Ewangelii Marka, w których działanie Jezusa lub Jego uczniów spotyka się z opozycją ze strony ówczesnych elit żydowskich (por. Mk 2,1-3,6). Tym razem jednak sprawa nie zakończy się jedynie na krytyce. Przeciwnicy Jezusa zawiążą spisek, którego celem będzie Jego śmierć. W chwili ciszy uspokoję moje serce, przygotuje je na słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę (w. 1) Narracja Markowej Ewangelii ponownie przenosi się do synagogi. Jezus spotyka tam człowieka z „uschniętą ręką” (gr. ekserammenen echon ten cheira). Chodzi o rękę dotknięta atrofią, prawdopodobnie sparaliżowaną. Forma użytego czasownika (imiesłów czasu przeszłego dokonanego strony biernej) sugeruje długotrwałą chorobę, być może od urodzenia. W ówczesnych realiach, kiedy większość ludzi żyła z pracy własnych rąk, ten rodzaj niepełnosprawności stanowił poważny problem, gdyż uniemożliwiał mężczyźnie podjęcie pracy fizycznej, czyniąc go zależnym od innych. Obecność cierpiącego w miejscu modlitwy jest niemym wołaniem o Bożą interwencję. Jezus w dzisiejszej Ewangelii uczy mnie wrażliwości na ludzkie cierpienie. Wzywa, bym nie przechodził obok niego obojętnie. Za każdą chorobą, ułomnością czy bólem kryje się konkretny człowiek. Czy pielęgnuję w sobie wrażliwość na ludzi cierpiących?
  • A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (w. 2) Przeciwnicy Jezusa (chodzi o faryzeuszy z w. 6) bacznie Go obserwują, ale nie z ciekawości czy wiary, lecz z chęci znalezienia dowodu winy. Nie dostrzegają cierpiącego mężczyzny. Ich wzrok koncentruje się na Jezusie, potencjalnym łamaczu Prawa. Szabat, zamiast być czasem świętowania, staje się dla nich okazją do zastawienia pułapki. Przeciwnicy Jezusa zakładają, że jest On w stanie uzdrowić mężczyznę i słusznie przypuszczają, że jego widok skłoni Go do tego. W ich rygorystycznym mniemaniu uzdrowienie, które nie jest bezpośrednim ratowaniem życia, będzie rodzajem pracy zakazanej w szabat (por. Łk 13,14). Według Prawa złamanie szabatowego zakazu pracy mogło być ukarane nawet śmiercią (por. Wj 31,14-15; 35,2; Lb 15,32-36). W spojrzeniu faryzeuszy z dzisiejszej Ewangelii kryje się podejrzliwość i podstęp. Z tego powodu nie są w stanie dostrzec tego, co istotne. A jak jest z moim spojrzeniem? Czy potrafię bez zbędnych emocji patrzeć na bliźniego? Czy wystrzegam się podejrzliwości i podstępu?
  • On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» (w. 3) Jezus nie ignoruje narastającego napięcia, lecz odważnie przejmuje inicjatywę, zwracając się bezpośrednio do chorego. Polecenie „Podnieś się na środek!” (gr. egeire eis to meson) ma na celu wyciągnięcie tego człowieka z cienia i uczynienie go widocznym dla wszystkich zgromadzonych. Chrystus chce, aby nadchodzący cud dokonał się jawnie, jako publiczne świadectwo prawdy, a nie potajemne działanie. Postawienie chorego w centrum zgromadzenia zmusza faryzeuszy do skonfrontowania się z realnym, ludzkim cierpieniem, którego nie chcieli widzieć. Jest to także akt przywracania godności, gdyż człowiek ten przestaje być marginalizowany przez swoją ułomność. Zatrzymam się na chwilę przy tym wersecie. Wyobrażę sobie, że Jezus także do mnie dzisiaj mówi „Podnieś się!”. Co te słowa oznaczają w kontekście mojej własnej ułomności?
  • A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli (w. 4) Jezus zadaje swoim przeciwnikom pytanie, które trafia w sedno prawa Bożego i prawdziwej etyki szabatu. Dylemat – „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego?” – obnaża absurdalność ich restrykcyjnego myślenia o świętym dniu. Zaniechanie dobra, gdy ma się realną możliwość pomocy cierpiącemu, jest w oczach Jezusa równoznaczne z czynieniem zła. Pytanie o „ratowanie życia” (gr. psychen sosai) podnosi stawkę, sugerując, że każde uzdrowienie jest zwycięstwem nad śmiercią. Jednak przeciwnicy milczą. Każda uczciwa odpowiedź byłaby dla nich niewygodna i obnażyłaby ich bezduszność. Jezusowi zależy nie tylko na kalekim mężczyźnie, lecz również na swoich oponentach. Zadając im konkretne pytania, chce wyprowadzić ich na grunt prawdy. Przypomnę sobie te momenty, gdy słowo Boże prowokowało mnie do udzielenia odpowiedzi. Czy potrafiłem wtedy wyjść poza strefę komfortu?
  • Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa (w. 5) Ewangelista opisuje tutaj rzadki moment, w którym Jezus okazuje święty gniew połączony z głębokim smutkiem. Jego gwałtowna reakcja nie wynika z osobistej urazy, lecz z bólu z powodu „zatwardziałości ich serc” (gr. te porosei tes kardias). Zatwardziałość ta oznacza duchową ślepotę, brak empatii i fanatyczne przywiązanie do formy kosztem treści wiary. Mimo tak wrogiej atmosfery, Jezus wypowiada uzdrawiające „Wyciągnij rękę!” (gr. ekteinon ten cheira). Chory wykonuje ten gest, co skutkuje natychmiastowym przywróceniem sprawności. Co z nauki Jezusa najtrudniej jest mi przyjąć? Na jaką ewangeliczną prawdę moje serce jeszcze jest zamknięte? Porozmawiam o tym z Panem.
  • A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić (w. 6) Reakcja faryzeuszy na ten ewidentny znak Bożej mocy jest szokująca, wręcz irracjonalna. Zamiast uznać autorytet Jezusa i uwielbić Boga, natychmiast wychodzą z synagogi, by uknuć spisek przeciwko Jego życiu. W swojej zaślepionej nienawiści sprzymierzają się nawet z herodianami, którzy byli ich politycznymi i religijnymi wrogami. Wspólny cel – zgładzenie Jezusa – łączy te dwie zwalczające się zazwyczaj grupy w morderczym sojuszu. Faryzeusze, którzy uważali się za wyjątkowo sprawiedliwych i pobożnych, doprowadzą do śmierci Syna Bożego. Ich postawa mogła być zupełnie inna, gdyby tylko nie byli „zaimpregnowani” na słowa Jezusa. Jak dzisiaj wygląda moje serce? Jaka będzie moja odpowiedź na dzisiejsze Słowo?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mnie, mocą Twojego słowa przebijaj się przed zatwardziałość mojego serca”.