Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały (Mk 7,31-37)

Przygotowanie

  • Przybycie Jezusa na teren hellenistycznego Dekapolu staje się kolejną okazją do objawienia Jego boskiej tożsamości pośród pogan. Uzdrowienie głuchoniemego z jednej strony podkreśla wartość wspólnoty wiary, z drugiej zaś wskazuje na konieczność indywidualnego spotkania i otwarcia się na obecność Zbawiciela. Duchu Święty, otwórz moje serce na światło dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu (w. 31) Po stosunkowo krótkiej wizycie na fenickim terenie Tyru i Sydonu Jezus powraca w okolice Jeziora Galilejskiego. Nie dociera tam jednak najkrótszą trasą, lecz poprzez „posiadłości Dekapolu” (gr. ana meson ton horion Dekapoleos, dosł. „poprzez środek granic Dekapolu”). Grecki termin Dekapolis, czyli „dziesięć miast”, odnosi się do związku dziesięciu miast położonych na wschód od rzeki Jordan, zamieszkałych przez zhellenizowaną ludność nieżydowską (por. Mk 5,20). Wybierając okrężną drogę przez terytoria pogańskie, Jezus po raz kolejny demonstruje, że przyniesione przez Niego zbawienie nie jest ograniczone wyłącznie do Narodu Wybranego. Łaska Boża przekracza bowiem wszelkie granice kulturowe i religijne, a Chrystus szuka człowieka wszędzie tam, gdzie on się znajduje. Podobnie jest z moim świadectwem o Nim. Nie może ono utracić swojej dynamiczności. Każde miejsce i każde otoczenie mogą okazać się sposobnością do dzielenia się wiarą. W cichej modlitwie poproszę Jezusa, bym w otwartości na prowadzenie Ducha Świętego, wykorzystywał każdą okazję do głoszenia Dobrej Nowiny.
  • Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę (w. 32) Wcześniej Marek opowiedział o uwolnieniu przez Jezusa mężczyzny opętanego przez ducha nieczystego (por Mk 5,1-20). Akcja tego wydarzenia miała miejsce w „kraju Gerazeńczyków” (5,1). Geraza była jednym z miast Dekapolu. Ponadto pod koniec opowiadania ewangelista wspomniał, że uwolniony „zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił” (5,21). Nic zatem dziwnego, że ponowna wizyta Pana na tym pogańskim terytorium spotkała się z reakcją mieszkańców, którzy pokładając ufność w Jego mocy, przyprowadzają do Niego „głuchoniemego” (gr. kofon kai megilalon). Tekst grecki mówi o osobie mającej całkowitą niezdolność słyszenia oraz mówiącej z trudnością. W wyrażeniu „prosili Go” pojawia się czasownik parakaleo, który można także przetłumaczyć jako „błagać”. Występuje on jako element struktury cudu także w innych miejscach Ewangelii (por. 1,40; 5,23; 8,22). Nie wymienieni z imienia ludzie stają się pośrednikami łaski uzdrowienia. Słowo przypomina mi dzisiaj o wartości modlitwy wstawienniczej oraz konieczności towarzyszenia innym w ich poszukiwaniu Boga i Jego łaski. Jak to tej w chwili u mnie wygląda? W jaki sposób pomagam innym spotykać się z Panem?
  • On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! (w. 33-34) Jezus bierze głuchoniemego „z dala od tłumu” (gr. apo tu ochlu, dosł. „od tłumu”), co wskazuje na konieczność intymnego i osobistego spotkania. Na osobności Pan podejmuje kolejne działania, których efektem będzie uzdrowienie mężczyzny. Zastosowane przez Niego fizyczne gesty – „włożył place w jego uszy” (gr. ebalen tus daktylus autu eis ta ota autu) oraz „śliną dotknął mu języka” (gr. kai ptysas hepsato tes glosses autu, dosł. „splunąwszy dotknął jego języka”) – zapowiadają sakramentalny (poprzez znaki) sposób działania łaski. Spojrzenie „w niebo” (gr. eis ton uranon) jest gestem modlitwy (por. 6,41), podkreśla jedność Syna z Ojcem oraz wskazuje na źródło uzdrawiającej mocy. Zaś westchnienie (gr. estenaksen, „głęboko jęknął, zadrżał”) wyraża współczucie wobec cierpienia chorego oraz solidarność z bólem stworzenia skażonego grzechem (por. Rz 8,22). Wreszcie, aramejskie słowo „Effatha” (aram. etffetah), czyli „otwórz się” (por. Mk 5,41), jest wezwaniem do całkowitego otwarcia swojej egzystencji na łaskę zbawienia. Proces uzdrowienia głuchoniemego jest złożony. Składają się na niego różne działania ze strony Jezusa. Na koniec jednak wyraźnie zaangażowany zostaje sam zainteresowany, który ma otworzyć się na Pana. Tak samo jest w moim życiu. Bóg na różne sposoby próbuje do mnie dotrzeć z łaską zbawienia. Respektuje jednak moja wolność i nie zrobi nic bez mojego przyzwolenia. Jak dzisiaj wygląda moje otwartość na obecność i działanie Jezusa? Co mi w tym przeszkadza?
  • Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić (w. 35) Marek podkreśla, że w wyniku gestów i słowa wypowiedzianego przez Jezusa mężczyzna zostaje natychmiast (gr. eutheos, „natychmiast, od razu”) uzdrowiony. Otwierają się jego uszy i rozwiązane zostają więzy jego języka. Odzyskuje fizyczną zdolność komunikacji, a przede wszystkim swoją godność i miejsce we wspólnocie. W ten sposób nie tylko zostaje zakończone cierpienie konkretnego człowieka, ale również wypełniają się starotestamentalne proroctwa o nadejściu czasów ostatecznych: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą (…) język niemych wesoło wykrzyknie” (Iz 35,5-6; por. 42,19; Wj 4,11). Spotkanie z Bogiem przywraca pierwotny ład w życiu człowieka. Dla Stwórcy bowiem nie ma barier niemożliwych do pokonania w procesie naszego uzdrowienia. Popatrzę na moje serce. Jaka jego przestrzeń najbardziej wymaga Bożej interwencji? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali (w. 36) Mimo że sam proces uzdrowienia miał miejsce na osobności, to skutek jak najbardziej był zauważalny przez wszystkich. Jezus jednak wydaje surowy zakaz mówienia o tym wydarzeniu. Wyraźne lub domyślne nakazy milczenia po cudzie znajdują się również w innych miejscach Ewangelii Marka (por. 1,34; 1,44-45; 5,43; 8,26). Wszystkie one składają się na tzw. sekret mesjański, szczególnie wyakcentowany w tej księdze. Jezus nie chce, by tłumy patrzyły na Niego jako na pospolitego cudotwórcę lub politycznego wyzwoliciela. Reakcja świadków jest jednak odwrotna do Jezusowych oczekiwań, gdyż im bardziej im zabrania, tym „gorliwiej” (gr. mellon perissoteron, dosł. „bardziej jeszcze”) rozgłaszają wieść o uzdrowieniu. Objawia się tutaj psychologiczna niemożności ukrycia oszałamiającego doświadczenia Bożej potęgi. Przemieniające spotkanie z żywym Bogiem rodzi niemożliwą do powstrzymania potrzebę dzielenia się tą radością. Przypomnę sobie momenty, w których w szczególny sposób doświadczyłem Bożej łaski lub byłem świadkiem takiego doświadczenia u kogoś innego. Jakie myśli i uczucia pojawiły się wtedy w moim sercu? W jaki sposób wpłynęły one na moje postepowanie?
  • I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę» (w. 37) Ewangelista przytacza treść rozmów, jakie świadkowie uzdrowienia głuchoniemego toczyli między sobą. Wyrażenie „dobrze wszystko uczynił” (gr. kalos panta pepoiekan) nawiązuje do słów z Księgi Rodzaju, gdzie w odpowiadaniu o stworzeniu świata jak refren pojawia się stwierdzenie, że to co Bóg powołuje do istnienia jest dobre (por. Rdz 1,4.10.12.18.21.25.31). Jezus nie tylko naprawia upadłą naturę, ale jest również autorem Nowego Stworzenia, przywracając światu pierwotną harmonię zniszczoną przez grzech. Zachwyt tłumu staje się mimowolnym, zbiorowym wyznaniem wiary, rozpoznającym w Jezusie źródło czystego dobra, które zwycięża zło i wszelkie cierpienie. Zatrzymam się na chwilę przy tej prawdzie. Jakie konsekwencje niesienie ona dla mojego codziennego życia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, Ty znasz dobrze wszystkie moje niedomagania, uzdrawiaj mnie swoją łaską i stwarzaj na nowo.

Pozwól wpierw nasycić się dzieciom (Mk 7,24-30)

Przygotowanie

  • Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie oraz ukazaniu, gdzie tkwi prawdziwe źródło nieczystości człowieka, Jezus opuszcza Galileę i przybywa na fenickie terytorium Tyru i Sydonu. Spotka niezwykłą pogankę, która nie tylko okazuje wielką matczyną miłość, lecz także wielką wiarę w moc Jego słowa. Duchu Święty, dotknij mojego serca, uczyń je gotowym na słuchanie.

Punkty do medytacji

  • Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu (w. 24) Jezus opuszcza Galileę i udaje się na północny-zachód, docierając w okolice Tyru i Sydonu, dwóch ważnych miast fenickich (dzisiejszy Liban). Przychodzi „do pewnego domu” (gr. eis oikian) i próbuje zostać nierozpoznanym. Być może celem jest odpoczynek po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie z Jerozolimy (por. 7,1-13). A może chodzi o przedłużenie czasu poświęconego wyłącznie najbliższym uczniom (por. 7,14-23). Jakby nie było, nie pierwszy raz w Ewangelii Marka, zachowanie prywatności czy anonimowości Jezusa okazuje się niemożliwe (por. 1,45; 6,32-33; 7,36). Wieść o Nim przekroczyła już granice ziem tradycyjnie zamieszkałych przez Żydów i dotarła również na tereny pogańskie, zanim jeszcze postawił na nich swoją stopę. Dzieło zbawienia dokonane przez Jezusa ma w sobie niezwykły dynamizm, który nie pozwala na jego zamknięcie w obrębie jednej grupy etnicznej czy kulturowej. Ewangelia nieustannie przekracza kolejne granice, przenikając codzienność każdego napotkanego człowieka. Czy pozwalam, by Słowo i łaska sakramentów prowadziły mnie z Dobrą Nowiną do innych?
  • Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (ww. 25-26) Marek Ewangelista wprowadza postać matki, której córka jest opętana przez „ducha nieczystego” (gr. pneuma akatharton). Określenie „nieczysty” (gr. akathartos) ma tutaj znaczenie biblijne, czyli wyraża opozycję do tego co „czyste” (gr. katharos), czyli związane z Bogiem (por. 1,23.26; 3,11.30; 5,8; 6,7; 9,25). Marek dodaje, że kobieta jest „poganką” (gr. Hellenis; dosł. „Hellenką/Greczynką”) i „Syrofenicjanką” (gr. Syrofoinikissa). Obydwa określenia wyraźnie podkreślają, że nie należy ona do Narodu Wybranego, co będzie ważnym szczegółem w dalszej części perykopy. Dowiedziawszy się o przybyciu Jezusa, kobieta przychodzi do Niego i prosi, by „złego ducha wyrzucił z jej córki” (gr. to daimonion ekbale ek tes thygatros autes). Jej gest upadnięcia „do nóg” (gr. pros tus podas), podobnie jak i dzisiaj, wyraża oddanie czci (por. Dz 10,25). Popatrzę na moje złe przyzwyczajenia czy może nawet duchowe zniewolenia… Zobaczę, jak zamykają mnie na drugiego człowieka i miłość Boga. Czy ich nie bagatelizuję lub nie udaję, że ich nie ma? Co robię, by odzyskać duchową wolność? Czy mam świadomość, że pierwszym krokiem jest oddanie czci Temu, któremu jedynie ona się należy?
  • I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom» (w. 27) Odpowiadając na prośbę Syrofenicjanki, Jezus odwołuje się do sceny znanej z życia rodzinnego. To „dzieci” (gr. to teknon) w trakcie posiłku w pierwszej kolejności mają prawo do „chleba” (gr. he artos), a nie „szczenięta” (gr. to kynarion). Sytuacja odwrotna byłaby wbrew logice rodzicielskiej miłości. Jak się słusznie domyślamy, obraz dzieci symbolizuje tutaj starotestamentalnego Izraela (por. Wj 4,22; Oz 2,1), natomiast szczenięta oznaczają tych, którzy do niego nie należą. W tekstach biblijnych „psy” (gr. hebr. kelew; ho kyon) uważane są za zwierzęta nieczyste i prawie zawsze pojawiają się w negatywnym kontekście (por. 1 Sm 24,14; 2 Krl 8,13; Prz 26,11; Mt 7,6). Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Jezus nie mówi o psach, lecz o szczeniętach, to nadal użyte przez Niego porównanie wydaje się być wyjątkowo szorstkie. Zwróćmy jednak uwagę, że Pan zwraca się do kobiety: „pozwól najpierw” (gr. afes proton). Zatem Jego słowa nie są formą kategorycznej odmowy, lecz podkreślają pierwszeństwo Izraela wobec obietnicy zbawienia (por. Rz 9,4-5). Nadejdzie jednak czas, po męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, kiedy również poganie będą mieli udział w dziedzictwie dzieci Bożych (por. Ga 3,26-29; Ef 3-6). Jak za chwilę zobaczymy, Pan w istocie nie odrzuca kobiety i jej prośby, lecz daje jej okazję do głębszego wejścia w logikę wiary. Jaki jest mój stosunek do wyznawców judaizmu? Czy modlę się o to, by także oni uznali w Jezusie Mesjasza?
  • Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach» (w. 28) Kobieta nie obraża się na surowe słowa Jezusa, nie krzyczy o niesprawiedliwości czy rasowej dyskryminacji. Zamiast tego, wchodzi w Jego retorykę i sprytnie obraca Jego odpowiedź na swoją korzyść. Jako jedyna osoba w Ewangelii Marka używa w odniesieniu do Jezusa tytułu „Panie” (gr. Kyrios), którym pierwotny Kościół zwracał się do Niego w modlitwach (por. Dz 7,59; 9,10) i który wskazuje na Jego prawdziwą tożsamość. Termin Kyrios w greckim tłumaczeniu ST (tzw. Septuaginta), jest używany zamiast świętego imienia Boga (YHWH). Kobieta zgadza się z pierwszeństwem Izraela w historii zbawienia. Jednocześnie, nawiązując do wcześniejszych słów Pana, ukazuje inny element zwyczajowy posiłków spożywanych w rodzinnym gronie. Mówi o szczeniętach, które pod stołem zjadają „okruszyny po dzieciach” (gr. ton psichion ton paidion). Mówiąc o okruszynach, daje Panu do zrozumienia, że nie żąda równych praw z dziećmi, lecz jedynie odrobiny Jego uzdrawiającej mocy. Nieustępliwość, ale i chłonność Syrofenicjanki jest zadziwiająca. Z jednej strony nie poddaje się i szuka sposobu na wyproszenie łaski uzdrowienia dla swojej córki, a z drugiej okazuje wielką otwartość na to, co mówi Jezus. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy Bóg wydaje się obojętny na moje prośby? Czy od razu wchodzę w postawę buntu i kwestionowania Jego miłości? Czy może z jeszcze większą intensywnością szukam światła w Jego słowie?
  • On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł (ww. 29-30) Jezus, wyraźnie poruszony trafną i pełną pokory odpowiedzią Syrofenicjanki, spełnia jej prośbę, chwaląc jednocześnie siłę argumentacji. Mówi do niej: „przez wzgląd na twe słowa” (gr. dia tuton ton logon; dosł. „z powodu tego słowa”). W ewangelicznych opowiadaniach o cudach Jezusa uzdrowienie zazwyczaj następuje w odpowiedzi na wiarę proszących (por. Mk 2,5; 5,34; 10,52). Tutaj cud uwolnienia dziecka następuje po tym, jak kobieta „pokonała” Jezusa w słownej potyczce. Jej nieustępliwa postawa dowodzi nie tylko, jak wielka jest jej miłość do udręczonego dziecka, lecz również, jak pokorna i pełna wiary jest jej postawa wobec Pana. Kobieta wraca do domu w pełnym zaufaniu do zapewnienia Nauczyciela, co jest ostatecznym sprawdzianem ufności, jaką pokłada w moc Jego słowa. Czy potrafię z podobnym zaufaniem przyjmować słowo Pana? Czy ono samo mi wystarcza, czy może czekam na kolejne (cudowne) potwierdzenia jego prawdziwości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, oczyszczaj moje myślenie z błędnych założeń, pomóż mi uwierzyć, że okruszyny Twojej łaski wystarczą.

Co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (Mk 7,14-23)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa prezentuje jedną z najbardziej rewolucyjnych wypowiedzi Jezusa. Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie Pan w sposób uroczysty przekazuje tłumom naukę o prawdziwym źródle nieczystości człowieka. Burzy w ten sposób dotychczasowe wyobrażenia i zachęca do wejścia na wyższy, duchowy poziom wiary. Duchu Święty otwórz przede mną skarbiec Słowa.

Punkty do medytacji

  • Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! (w. 14) Po ostrej krytyce skierowanej pod adresem faryzeuszy i uczonych w Piśmie (por. Mk 7,1-13), Jezus zwraca się bezpośrednio do prostego „tłumu” (gr. ton ochlon). Chce, by Jego nauka odnośnie do tego, co czyste i nieczyste, stała się jak najbardziej powszechna. Użycie podwójnego imperatywu – „słuchajcie” (gr. akusate) i „zrozumcie” (gr. synete) – poskreśla wagę oraz trudność tematu, który za chwilę zostanie poruszony. Pan domaga się nie tylko fizycznej uwagi słuchaczy, ale przede wszystkim ich głębokiego, intelektualnego i duchowego zaangażowania. Poznanie mądrości objawionej przez Boga wymaga zarówno wyjścia poza utarte schematy myślenia, jak i osobistego wysiłku w celu pojęcia jej istoty. Nie polega jedynie na poznaniu treści Pisma Świętego czy nauczania Kościoła, lecz także na indywidualnym, opartym o doświadczenie wiary, wniknięciu w tajemnicę Bożego myślenia. Czy podejmuję ten wysiłek? W jaki sposób próbuję odkryć sens Bożego mówienia do mnie?
  • Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (w. 15) Jezus obala fundamentalne dla ówczesnego judaizmu rozróżnienie na pokarmy czyste i nieczyste (por. Kpł 11; Pwt 14,3-21). Stwierdzenie, że „nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym”, stanowi całkowite zerwanie z lękowym podejściem do materii i świata. Dopowiadając, że „to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym”, Pan przenosi pojęcie świętości z płaszczyzny rytualnej na płaszczyznę duchową. Wskazuje, że prawdziwe źródło zła nie znajduje się w spożywanych pokarmach, lecz w ludzkim sercu. Słowa te uwalniają wierzących od niewoli zewnętrznej poprawności, zachęcając ich jednocześnie do wzięcia odpowiedzialności za własne życie duchowe. Bycie uczniem Jezusa to stopniowe odkrywanie, że ludzka egzystencja ma także głębszy, duchowy wymiar. To właśnie na głębinach ludzkiego ducha toczy się prawdziwa walka o przyjęcie zbawienia w Chrystusie. Dlatego tak ważna jest znajomość własnego serca, dynamik i mechanizmów, które w nim zachodzą. Czy przeglądam się mojemu wnętrzu – myślom, uczuciom, pragnieniom, emocjom? Czy dostrzegam zależność między stanem mojego serca a codziennymi czynami i postawami?
  • Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste (ww. 17-19) Ewangeliczna narracja przenosi się do wnętrza domu, gdzie uczniowie, proszą Jezusa o wyjaśnienie rewolucyjnej nauki, którą wcześniej uroczyście wygłosił w obecności tłumu. Reagując na prośbę, Pan powtarza swoją wcześniejszą wypowiedź, nieco ją modyfikując, by jej sens stał się bardziej jasny. Pokarmy nie są w stanie uczynić kogokolwiek nieczystym, gdyż jedynie przechodzą przez układ pokarmowy. Nie docierają do serca (gr. ten kardian), które w tekstach biblijnych reprezentuje głębię człowieka, miejsce, w którym rodzi się wiara lub niewiara. Marek Ewangelista, opierając się na świadectwie św. Piotra, kilkukrotnie podkreśla w swoim dziele trudność, z jaką uczniowie dochodzili do zrozumienia nauki Jezusa (por. Mk 4,13.40; 8,17). Przykład apostołów pokazuje, że nawrócenie, czyli dostrojenie swojego myślenia do myślenia Boga, jest stopniowym i długofalowym procesem. Niejednokrotnie napotyka on przeszkody w postaci naszych przyzwyczajeń czy wyobrażeń. Opowiem Jezusowi o moich trudnościach w przyjęciu Jego nauki.
  • I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym» (ww. 20-23) W dalszej części wyjaśnienia swoje nauki Jezus ponownie wskazuje na serce jako na duchowe centrum człowieka, w którym rodzą się wszystkie decyzje. To właśnie stamtąd, a nie z zewnątrz, wypływają „złe myśli” (gr. hoi dialogismoi hoi kakoi), które następnie przeradzają się w konkretne grzeszne czyny. Przedstawiona przez Jezusa długa lista najpoważniejszych złych działań i postaw, obejmuje zarówno grzechy przeciwko bliźniemu, jak „kradzieże” (gr. klopai) czy „zabójstwa” (gr. fonoi), jak i te niszczące od wewnątrz, jak „pycha” (gr. hyperefania) i „głupota” (gr. afrosyne). Popatrzę na moje serce w świetle listy grzechów podanej przez Jezusa. Które z powyższych czynów czy postaw najczęściej pozbawiają mnie czystości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, pokazuj mi prawdę o moim sercu, pomóż mi podjąć walkę o jego czystość”.

I zaczął ich nauczać o wielu sprawach (Mk 6,30-34)

Przygotowanie

  • Po zakończonej misji apostołowie wracają do Jezusa. Pełni radości i entuzjazmu dzielą się z Nim misyjnym doświadczeniem. Pan zachęca ich, by udali się na odosobnione miejsce i nieco odpoczęli. Nie będzie to jednak im dane, gdyż duchowy głód mieszkańców Galilei jest zbyt wielki… Duchu Święty, otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali (w. 30) Po retrospekcji dotyczącej śmierci Jana Chrzciciela (por. Mk 14-29), narracja Markowej Ewangelii powraca do pierwszej misji apostołów (por. 6,7-13). Dwunastu ponownie zbiera się wokół Jezusa. Zdają Mu relację ze wszystkiego, „co zdziałali” (gr. hosa epoiesan) i „czego nauczali” (gr. hosa edidaksan). We wcześniejszym fragmencie ewangelista ukazał, że na ich misję składało się wzywanie do nawrócenia, wyrzucenia złych duchów oraz przywracanie zdrowia chorym (por. Mk 6,12-13). Serca apostołów są pełne entuzjazmu, gdyż po raz pierwszy doświadczyli, co oznacza działać w imieniu i mocy Jezusa. Dzielenie się owocami misji dodatkowo pogłębia relację z posyłającym ich Mistrzem. Każda posługa swój początek i punkt docelowy ma w osobie Syna Bożego. Jezus nie tylko posyła mnie z konkretnym zadaniem, ale również zaprasza, bym dzielił się z Nim doświadczeniem Jego wypełniania. On zawsze jest gotowy, by mnie wysłuchać. Czy pamiętam o tym, zwłaszcza gdy realizacja mojego życiowego powołania napotyka trudności?
  • A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno (ww. 31-32) Dostrzegając zmęczenie uczniów po ich misyjnym trudzie, Jezus kieruje do nich pełne troski zaproszenie, by „osobno” (gr. kat idian) udali się „na pustkowie” (gr. eis eremon topon) i nieco odpoczęli. Ewangelista dodatkowo zaznacza, że wokół Pana w dalszym ciągu gromadzi się tłum – „wielu bowiem przychodziło i odchodziło” (gr. esan gar hoi erchomenoi kai hoi hypagontes polloi), co powoduje, że nie ma nawet czasu na posiłek. Jezusowa propozycja udania się na pustkowie, by odpocząć, z czasem przekształci się w jedną z fundamentalnych zasad chrześcijańskiej duchowości, według której intensywna aktywność ewangelizacyjna powinna być równoważona momentami ciszy i modlitwy. Decyzja o odpłynięciu „łodzią” (gr. en to ploio) symbolizuje konieczność świadomego stawiania granic i oddzielania się od bieżących obowiązków dla zachowania wewnętrznej równowagi. Chrystus w swojej wrażliwości dba nie tylko o efektywność misji apostołów, ale także o ich duchową, psychiczną i fizyczną kondycję. Bycie Jego uczniem oznacza dbanie o każdą z powyższych sfer. Czy potrafię pośród codziennych obowiązków zaplanować czas na odpoczynek? Jak ten czas wygląda? Czy rzeczywiście służy mojej całościowej odbudowie, także pogłębieniu osobistej relacji z Chrystusem?
  • Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili (w. 33) Plan Jezusa i apostołów, by udać się na zasłużony odpoczynek, zostaje błyskawicznie zniweczony przez czujność tłumu. Widząc odpływającą łudź, pozostawieni ludzie okazują godną podziwu determinację, by nie stracić kontaktu z Nauczycielem. Wraz z innymi osobami z okolicznych miejscowości podejmują ogromny wysiłek, „biegnąc” (gr. syntrecho) wzdłuż brzegu jeziora, w wyniku czego docierają na miejsce jeszcze przed Jezusem i uczniami. Łaska zbawienia przyniesiona przez Syna Bożego jest darem Bożej miłości. Nie trzeba na nią zasługiwać. Co nie oznacza, że działa ona na zasadzie automatu. Dar zbawienia, jak każdy inny dar, wymaga przyjęcia. Niekiedy oznacza to proste otwarcie serca na osobistej modlitwie czy w celebrowanym sakramencie. Innym razem będzie to wielki wysiłek, by poprzez zaniedbanie lub grzech nie utracić relacji z Chrystusem. W jakim miejscu dzisiaj jestem? Czy potrafię „biec” za moim Zbawicielem?
  • Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu [sprawach] (w. 34) Jezus, widząc „wielki tłum” (gr. polyn ochlon), zamiast irytacji z powodu zniweczonego planu, okazuje głębokie współczucie. Marek używa w tym miejscu czasownika splanchnidzomai, by podkreślić, że litość Pana nie jest powierzchownym sentymentem, ale poruszeniem płynącym z samego wnętrza. Powodem jest fakt, że zgromadzeni ludzie przypominają „owce niemające pasterza” (gr. probata me echonta poimena). To porównanie diagnozuje duchową kondycję ówczesnego Izraela, który czuł się zagubiony i opuszczony przez swoich religijnych przywódców. Warto podkreślić, że pierwszą reakcją Jezusa na biedę zgromadzonych nie jest cud, lecz nauczanie. W ten sposób Pan chce zaspokoić ich podstawowy głód, jakim jest głód prawdy. Bez Jezusa, bez Jego nauki, ja także szybko przemieniam się w owcę niemającą pasterza, manipulowaną przez złudne idee tego świata. Wzbudzę w sercu dziękczynienie za dar Bożego słowa, za to, że Pan lituje się nade mną i prowadzi do poznania prawdy.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoje słowo, za światło, które oświeca moją codzienność”.

Herod bowiem czuł lęk przed Janem (Mk 6,14-29)

Przygotowanie

  • We wczorajszym fragmencie Markowej Ewangelii dwunastu apostołów po raz pierwszy zostało posłanych przez Jezusa z misją (por. Mk 6,7-13). Zanim autor natchniony opisze efekty ich działalności, na moment wraca do postaci Jana Chrzciciela, który w wyniku pałacowej intrygi zostaje pozbawiony życia. Duchu Święty, przyjdź i dotknij mojego serca, spraw, bym z ochotą przyjął dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Także król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał» (ww. 14-16) Popularność Jezusa staje się coraz bardziej szeroka. Wieść o Nim dochodzi także do Heroda Antypasa, tetrarchy Galilei i Perei, którego dręczy niepokój sumienia po zabiciu Jana Chrzciciela. Lud wysuwa różne hipotezy na temat tożsamości Jezusa. Jedni widzą w nim „Eliasza” (gr. Elias), który według starotestamentalnych proroctw miał powrócić na ziemię, by przygotować lud na dzień Pański (por. Ml 3,23-24). Inni są zdania, że Jezus jest „prorokiem” (gr. ho profetes) na wzór dawnych proroków. Herod natomiast obsesyjnie łączy Jego cuda z prorokiem, którego sam kazał ściąć. Lęk i głębokie poczucie winy przesłaniają u niego racjonalny osąd, zmuszając do wiary w powrót swojej ofiary. Widzimy tutaj tragiczną ironię. Oto monarcha, który mógł decydować o życiu i śmierci swoich poddanych, pozostaje zakładnikiem własnych zbrodni. Grzech zawsze pozostawia w sprawcy ślad, którego nie są w stanie wymazać ani władza, ani bogactwo. Nie jest bowiem jedynie przekroczeniem Bożego prawa, lecz także głęboko rani ludzkie wnętrze. Popatrzę na moje grzechy, spróbuję dostrzec rany, jakie we mnie zostawiły i opowiem o nich Jezusowi.
  • Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata» (ww. 17-18) W kolejnych wersetach ewangelista w formie retrospekcji opowiada o śmierci Proroka znad Jordanu. Powodem jego aresztowania było to, że odważnie wytykał Herodowi cudzołóstwo polegające na tym, że żył z żoną swego brata Filipa. Stanowcze słowa Jana – „Nie wolno ci” (gr. uk eksestin soi) – przypominały, że bycie władcą nie zwalnia od wierności Prawu (por. Wj 20,14.17; Pwt 5,18.21). Dostrzec tu można dramatyczne napięcie między ludzką pychą a nienaruszalnym ładem moralnym objawionym przez Boga. Uwięzienie proroka, a następnie jego śmierć, były ceną, jaką zapłacił on za przeciwstawienie się nieprawości władcy. Wzorem starotestamentalnych proroków Jan do końca stawał w obronie Bożego prawa i zapłacił za to najwyższą cenę. Czy mam w sobie odwagę, by zło nazywać złem, nawet, gdy wiąże się to z ofiarą z mojej strony? Czy odrzucam pokusę konformizmu, podpowiadającą mi, bym w imię świętego spokoju zamilkł lub nawet poszedł na ugodę ze złem?
  • A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał (ww. 19-20) W dalszej części retrospekcji Marek podkreśla ostry kontrast między mściwą nienawiścią Herodiady a ambiwalentną postawą Heroda. Kobieta chciała „zgładzić” (gr. apokteinai) proroka, lecz jej mordercze plany blokował lęk, jaki władca żywił wobec więźnia. Mimo swojego moralnego zepsucia, Herod dostrzegał, że Jan był „mężem prawym i świętym” (gr. aner dikaios kai hagios). Monarcha bronił proroka, gdyż mimo niepokoju, jaki wzbudzały w nim jego słowa, „chętnie go słuchał” (gr. hedeos autu ekuen). Dramat naszej ludzkiej natury po grzechu pierworodnym polega na tym, że nawet jeśli dostrzegamy światło prawdy, często pozostajemy zbyt słabi, by ostatecznie za nim podążyć. Fakt ten dotyczy także mojego życia. Prawda Ewangelii mnie zachwyca, lecz są jeszcze takie przestrzenie, w których górę biorą moje stare przyzwyczajania lub mentalność tego świata. Poproszę Jezusa, by nie zostawiał mnie samego pośród mojej słabości.
  • Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa» (ww. 21-23) „Chwila sposobna” (gr. hemera eukaira) na zabicie proroka przydarzyła się podczas urodzinowej uczty Heroda. Taniec Salome, córki Herodiady, skutecznie odurzył króla i do końca uśpił jego moralną wrażliwość. Pragnąc zaimponować zgromadzonym dworzanom, złożył lekkomyślną i publiczną przysięgę (por. Est 5,6; 7,2). Obietnica oddania nawet połowy królestwa obnażyła jego próżność oraz desperacką potrzebę uznania w oczach gości. Słowa te, wypowiedziane pod wpływem emocji, stały się pułapką, z której władca nie potrafił już się wycofać. Emocje są bardzo ważną częścią człowieczeństwa, gdyż niosą informację o stanie ciała. Nie stanowią jednak ostatecznej instancji, ale powinny być odczytywane przez rozum wyposażony w wiedzę i oświecony Bożym słowem. Gdy decyzje są podejmowane jedynie na podstawie emocji, ich skutki nierzadko prowadzą do nieodwracalnych i tragicznych decyzji. Czy znam świat moich emocji? Czy potrafię je odczytywać i poddawać racjonalnemu osądowi?
  • Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela» (ww. 24-25) Użyty we wcześniejszym wersecie grecki rzeczownik to korasion („dziewczynka, dziewczę”; w. 22) sugeruje, że Salome miał od 12 do 15 lat. Nic zatem dziwnego, że otrzymawszy od Heroda tak wielką obietnicę, poszła do matki, by poradzić się, o co ma poprosić. Herodiada bez wahania wykorzystała sytuację, by zrealizować swój morderczy plan wobec Jana. Przedłożyła krwawą zemstę nad dobro własnego dziecka, które przecież miało poprosić o śmierć człowieka. Żądanie głowy Jana „zaraz” (gr. eksautes) i „na misie” (gr. epi pinaki) nie pozostawiło władcy żadnego pola do manewru. Wiersze te ukazują przerażający mechanizm deprawacji, jakiemu niekiedy poddawane są dzieci przez dorosłych, którzy instrumentalnie wykorzystują ich przywiązanie. Także w moim otoczeniu są dzieci. Jako dorosły mam obowiązek chronić ich niewinność i wspierać ich rozwój. Czy moje postawy i czyny zawsze są wyrazem tej troski?
  • A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce (ww. 26-28) Słysząc słowa dziewczyny, Herod „bardzo się zasmucił”. Użyty w tekście greckim czasownik perilypos wyraża silne emocje i u Marka pojawia się tylko tutaj oraz w opisie modlitwy Jezusa w Getsemani (por. Mk 14,34). Smutek władcy, mimo że był dogłębny, ostatecznie przegrał w starciu z presją otoczenia. Zamiast okazać cywilną odwagę i przyznać się do błędu, Herod tchórzliwie wybrał popełnienie morderstwa. Natychmiastowe wysłanie „kata” (gr. ho spekulator) do więzienia unaocznia, że mechanizm zła, raz uruchomiony, działa w sposób błyskawiczny i bezlitosny: Jan Chrzciciel został „ścięty” (gr. apokefalidzo). Postawiony pod ścianą Herod za wszelką cenę bronił swojego fałszywie pojętego honoru. Nie potrafił przyznać się, że zbyt pochopnie złożył swoją obietnicę. Przyznanie się do błędu nie jest łatwe, jednakże może być pierwszym krokiem w celu przerwania łańcucha kolejnych, jeszcze gorszych decyzji. W jakim stopniu jestem tego świadomy na co dzień? Czy potrafię stanąć w prawdzie i uznać popełnione przeze mnie zło?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, pokazuj mi prawdę o moim sercu, pomóż mi unikać pułapek „starego człowieka”.