Co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (Mk 7,14-23)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa prezentuje jedną z najbardziej rewolucyjnych wypowiedzi Jezusa. Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie Pan w sposób uroczysty przekazuje tłumom naukę o prawdziwym źródle nieczystości człowieka. Burzy w ten sposób dotychczasowe wyobrażenia i zachęca do wejścia na wyższy, duchowy poziom wiary. Duchu Święty otwórz przede mną skarbiec Słowa.

Punkty do medytacji

  • Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! (w. 14) Po ostrej krytyce skierowanej pod adresem faryzeuszy i uczonych w Piśmie (por. Mk 7,1-13), Jezus zwraca się bezpośrednio do prostego „tłumu” (gr. ton ochlon). Chce, by Jego nauka odnośnie do tego, co czyste i nieczyste, stała się jak najbardziej powszechna. Użycie podwójnego imperatywu – „słuchajcie” (gr. akusate) i „zrozumcie” (gr. synete) – poskreśla wagę oraz trudność tematu, który za chwilę zostanie poruszony. Pan domaga się nie tylko fizycznej uwagi słuchaczy, ale przede wszystkim ich głębokiego, intelektualnego i duchowego zaangażowania. Poznanie mądrości objawionej przez Boga wymaga zarówno wyjścia poza utarte schematy myślenia, jak i osobistego wysiłku w celu pojęcia jej istoty. Nie polega jedynie na poznaniu treści Pisma Świętego czy nauczania Kościoła, lecz także na indywidualnym, opartym o doświadczenie wiary, wniknięciu w tajemnicę Bożego myślenia. Czy podejmuję ten wysiłek? W jaki sposób próbuję odkryć sens Bożego mówienia do mnie?
  • Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (w. 15) Jezus obala fundamentalne dla ówczesnego judaizmu rozróżnienie na pokarmy czyste i nieczyste (por. Kpł 11; Pwt 14,3-21). Stwierdzenie, że „nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym”, stanowi całkowite zerwanie z lękowym podejściem do materii i świata. Dopowiadając, że „to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym”, Pan przenosi pojęcie świętości z płaszczyzny rytualnej na płaszczyznę duchową. Wskazuje, że prawdziwe źródło zła nie znajduje się w spożywanych pokarmach, lecz w ludzkim sercu. Słowa te uwalniają wierzących od niewoli zewnętrznej poprawności, zachęcając ich jednocześnie do wzięcia odpowiedzialności za własne życie duchowe. Bycie uczniem Jezusa to stopniowe odkrywanie, że ludzka egzystencja ma także głębszy, duchowy wymiar. To właśnie na głębinach ludzkiego ducha toczy się prawdziwa walka o przyjęcie zbawienia w Chrystusie. Dlatego tak ważna jest znajomość własnego serca, dynamik i mechanizmów, które w nim zachodzą. Czy przeglądam się mojemu wnętrzu – myślom, uczuciom, pragnieniom, emocjom? Czy dostrzegam zależność między stanem mojego serca a codziennymi czynami i postawami?
  • Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste (ww. 17-19) Ewangeliczna narracja przenosi się do wnętrza domu, gdzie uczniowie, proszą Jezusa o wyjaśnienie rewolucyjnej nauki, którą wcześniej uroczyście wygłosił w obecności tłumu. Reagując na prośbę, Pan powtarza swoją wcześniejszą wypowiedź, nieco ją modyfikując, by jej sens stał się bardziej jasny. Pokarmy nie są w stanie uczynić kogokolwiek nieczystym, gdyż jedynie przechodzą przez układ pokarmowy. Nie docierają do serca (gr. ten kardian), które w tekstach biblijnych reprezentuje głębię człowieka, miejsce, w którym rodzi się wiara lub niewiara. Marek Ewangelista, opierając się na świadectwie św. Piotra, kilkukrotnie podkreśla w swoim dziele trudność, z jaką uczniowie dochodzili do zrozumienia nauki Jezusa (por. Mk 4,13.40; 8,17). Przykład apostołów pokazuje, że nawrócenie, czyli dostrojenie swojego myślenia do myślenia Boga, jest stopniowym i długofalowym procesem. Niejednokrotnie napotyka on przeszkody w postaci naszych przyzwyczajeń czy wyobrażeń. Opowiem Jezusowi o moich trudnościach w przyjęciu Jego nauki.
  • I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym» (ww. 20-23) W dalszej części wyjaśnienia swoje nauki Jezus ponownie wskazuje na serce jako na duchowe centrum człowieka, w którym rodzą się wszystkie decyzje. To właśnie stamtąd, a nie z zewnątrz, wypływają „złe myśli” (gr. hoi dialogismoi hoi kakoi), które następnie przeradzają się w konkretne grzeszne czyny. Przedstawiona przez Jezusa długa lista najpoważniejszych złych działań i postaw, obejmuje zarówno grzechy przeciwko bliźniemu, jak „kradzieże” (gr. klopai) czy „zabójstwa” (gr. fonoi), jak i te niszczące od wewnątrz, jak „pycha” (gr. hyperefania) i „głupota” (gr. afrosyne). Popatrzę na moje serce w świetle listy grzechów podanej przez Jezusa. Które z powyższych czynów czy postaw najczęściej pozbawiają mnie czystości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, pokazuj mi prawdę o moim sercu, pomóż mi podjąć walkę o jego czystość”.

Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie (Mk 7,1-13)

Przygotowanie

  • Pierwsza część siódmego rozdziału Ewangelii Marka poświęcona jest tematowi czystości/nieczystości rytualnej (por. Mk 7,1-23). Najpierw do Jezusa przychodzą faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy. Z właściwą sobie pewnością oskarżają Jego uczniów o nieprzestrzeganie faryzejskich zasad dotyczących czystości rytualnej. Ich słowa stają się przyczynkiem do ukazania przez Pana, na czym polega prawdziwa pobożność oraz jakim zagrożeniem jest jej legalistyczne rozumienie. Duchu Święty prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami (ww. 1-2) Ewangelista Marek zarysowuje początek spotkania Jezusa z przedstawicielami żydowskich elit religijnych (por. Mk 2,1-3,6; 3,21-30). „Faryzeusze” (gr. hoi farisaioi) i „kilku uczonych w Piśmie” (gr. tines ton grammateon) przybywają aż z Jerozolimy. Zamiast otworzyć się na Dobrą Nowinę, przyjmują rolę surowych inspektorów szukających błędów w działalności Pana. Ich uwaga skupia się na szczególe dotyczącym uczniów, którzy spożywają „posiłek” (gr. tus artus, dosł. „chleby”) nieobmytymi, czyli rytualnie nieczystymi rękami. Ten z pozoru błahy zarzut ujawnia rygorystyczne przywiązanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie do tzw. tradycji starszych, czyli ustnych interpretacji i aktualizacji Prawa, które w ich mniemaniu najlepiej ukazywały istotę pobożności. W rzeczywistością są oni doskonałym przykładem obrazującym niebezpieczeństwo legalizmu, w którym dbałość o formę i rytuał przesłania prawdziwą relację z Bogiem i drugim człowiekiem. Przybysze z Jerozolimy nie mają w sobie podstawowej otwartości na Jezusa. Wydaje się, że jeszcze w drodze, zanim Go spotkali, wyrobili sobie opinię na Jego temat. Słowo zachęca mnie w tym miejscu, bym doświadczając obecności Chrystusa, czy to w sakramentach, czy w osobistej modlitwie, zachował serce gotowe na nowość, którą On chce mi objawić. Wcześniejsze założenia mogą okazać się przeszkodą w przyjęciu głoszonej przez Niego prawdy.
  • Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych (ww. 3-4) Marek przerywa na chwilę główną narrację, aby wyjaśnić swoim czytelnikom specyficzne żydowskie zwyczaje, które mogły być dla nich niezrozumiałe. Szczegółowo opisuje rygorystyczne praktyki faryzeuszy, którzy nie przystępują do posiłku bez uprzedniego obmycia rąk, kurczowo trzymając się „tradycji starszych” (gr. ten paradosin ton presbyteron). Ich rytuały czystości obejmują także obmywanie się po powrocie z rynku oraz rytualne obmywanie naczyń używanych podczas posiłków. Na podstawie tych kilku zwyczajów widać, jak bardzo życie religijne faryzeuszy było zdominowane przez skomplikowany system ludzkich nakazów i zakazów. Ewangelista celowo buduje obraz pobożności opartej na lęku przed rytualnym skalaniem, by przygotować tło dla rewolucyjnej wolności głoszonej przez Jezusa. Nadchodzący spór nie dotyczy bowiem błahostek, lecz fundamentalnego rozejścia się dwóch wizji pobożności. Chrześcijańska pobożność, czyli przełożenie wiary na konkretne formy modlitwy czy zasady postępowania, nie może być zlepkiem przypadkowych zasad ani opierać się na fundamencie ludzkich wyobrażeń. Jej źródło zawsze jest w Bogu, który objawia człowiekowi tajemnicę swojego serca. Przyjże się mojej pobożności? Co na nią się składa? Na ile odpowiada ona obrazowi Boga, który poznaję na kartach Pisma Świętego?
  • Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» (w. 5) Faryzeusze i uczeni w Piśmie przechodzą od cichej obserwacji do otwartej konfrontacji, zadając Jezusowi pytanie o zachowanie Jego uczniów. Zarzut nie dotyczy łamania Prawa Mojżeszowego, lecz ignorowania tradycji starszych, co pokazuje, jak bardzo ludzkie zwyczaje zrównały się w ich oczach z Bożymi przykazaniami. Uderzając w autorytet Jezusa jako Nauczyciela, faryzeusze i uczeni w Piśmie sugerują, że nie potrafi On wpoić swoim naśladowcom należytego szacunku dla uświęconych reguł. Wyrażenie przetłumaczone jako „nieczystymi rękami” (gr. koinais chersin, dosł. „zwykłymi rękami”) podkreśla ich obsesję na punkcie rytualnej separacji od świata (nazwa „faryzeusze” wywodzi się do hebr. parasz co oznacza „oddzielać się”), którą przedkładają nad istotę pobożności wyrażoną w Prawie. Faryzeusze i uczeni w Piśmie, trzymając się swoich zasad czystości rytualnej, chcieli wyróżnić się pośród reszty świata. Rozumieli świętość Izraela przede wszystkim jako bycie oddzielonym. Syn Boży, przychodząc na świat, pokazał, że świętość wcale nie polega na odseparowaniu się, lecz na życiu miłością Boga pośród tych, którzy tego doświadczenia nie posiadają. W jakim stopniu jestem świadomy tej prawdy? Czy odrzucam pokusę wywyższania się ponad innych ze względu na moją wiarę? Czy moja wiara, mając swój początek w spotkaniu Boga, przybliża mnie także do drugiego człowieka?
  • Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (ww. 6-7) Jezus odpowiada na zarzuty faryzeuszy niezwykle ostro, sięgając po autorytet proroka Izajasza (por. Iz 29,13), aby obnażyć błędność ich religijnej postawy. Nazywając rozmówców „obłudnikami” (gr. ho hypokrites, słowo to pierwotnie oznaczało aktora noszącego w czasie przedstawienia maskę), Pan wskazuje, że ich rygorystyczna pobożność jest jedynie rodzajem teatru, a nie wyrazem szczerej wiary. Izajaszowy cytat precyzyjnie diagnozuje dramatyczne pęknięcie między kultem sprawowanym jedynie „wargami” (gr. tois cheilesin), a „sercem” (gr. he kardia), które pozostaje obojętne i oddalone od Najwyższego. Taka powierzchowna cześć jest w rzeczywistości „na próżno” (gr. maten), ponieważ Bóg nie oczekuje od człowieka mechanicznego odtwarzania zewnętrznych rytuałów, lecz prawdziwego zaangażowania jego wnętrza. Wiara zaczyna się w sercu człowieka. To właśnie tam, na głębinach mojego człowieczeństwa, dochodzi do spotkania moichh myśli i pragnień z myślami i pragnieniami samego Boga. Spotkanie to jest niesamowicie ożywcze i przemieniające. Z niego biorą się moje późniejsze postawy i wybory. W jaki sposób dbam o swoje serce? Co robię, by była w nim cisza i spokój, które pozwalają usłyszeć Najwyższego?
  • Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie» (w. 8) Kontynuując swoja wypowiedź, Jezus wyjaśnia, że hipokryzja faryzeuszy i uczonych w Piśmie polega na wprowadzeniu „ludzkiej tradycji” (gr. ho paradosis ton anthropon) w miejsce „przykazania Bożego” (gr. he entole tu theu). W ten sposób wola Stwórcy została zepchnięta na margines przez wymysły człowieka. Konsekwencją jest duchowa choroba polegającą na kurczowym trzymaniu się zewnętrznych form, które dają złudne poczucie bezpieczeństwa i poprawności. Jezus obnaża pustkę religijności, która – choć wygląda na gorliwą – w rzeczywistości jest aktem buntu przeciwko Bogu. Idąc drogą chrześcijańskiego życia, mogę natknąć się na pokusę aktywizmu, która stopniowo ucisza w mnie pragnienie ciszy i modlitwy. Niby cały nasz czas poświęcam na sprawy Boże, lecz wewnętrznie coraz bardziej jestem wygaszony. Aktywizm potrafi też skutecznie wyciszyć we mnie konieczność wewnętrznego nawrócenia. Czy potrafię zachować zdrową równowagę między modlitwą i działaniem? Czy mam świadomość, że wartość moich czynów nie zależy od podjętych strategii i ulokowanych sił, lecz od zgodności z wolą Boga, który poznaje się w ciszy modlitwy?
  • I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie (ww. 9-10) Jezus podaje konkretny przykład krytykowanej przez siebie postawy religijnej. Rozpoczyna gorzką ironią, podkreślając „sprawne” (gr. kalos) omijanie Bożego prawa przez swoich rozmówców. Następnie Pan przywołuje powszechnie znane czwarte przykazanie Dekalogu, mówiące o czci ojca i matki (por. Wj 20,12; Pwt 5,16) oraz przypomina surową sankcję za złorzeczenie rodzicom (por. Wj 21,17). Podkreśla w ten sposób, jak wielką uwagę Bóg przywiązuje do szacunku i opieki w relacjach rodzinnych. W tradycji mądrościowej ST cześć wobec ojca i matki jest bezpośrednio powiązana z bojaźnią Pańską oraz przedstawiona jest jako warunek konieczny do cieszenia się Bożym błogosławieństwem (Syr 3,1-16). Popatrzę na relacje łączące mnie z najbliższymi osobami, przede wszystkim z rodzicami. Czy pozwalam, by ta relacja dojrzewała wraz ze mną i jednocześnie nieustannie wyrażała miłość i szacunek?
  • A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki (ww. 11-12) Przytoczywszy konkretne starotestamentalne przykazanie, Jezus przechodzi do opisu faryzejskiej praktyki, która anuluje jego obowiązywalność. Hebrajski termin korban oznacza ofiarę poświęconą Bogu (por. Kpł 1,2) lub w szerszym znaczeniu, skarbcowi Świątyni (Mt 27,6). Kazuistka stosowana przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie pozwalała na to, by ślubowanie złożenia tego typu ofiary zwalniało z obowiązku materialnego wsparcia rodziców. Co gorsza, przywódcy religijni nie tylko tolerowali takie zachowanie, ale wręcz zabraniali później cofnięcia tego ślubowania, stawiając bezduszną procedurę ponad losem starszych ludzi. Jezus obnaża przewrotność faryzejskiego myślenia, które pod pozorem pobożności pozwala na jawne łamanie fundamentalnego przykazania miłości rodziców. Patrząc na historię Kościoła, ale także na moje własne życie, dostrzec mogę, jak łatwo przejść od żywej wiary opartej na doświadczeniu miłości Boga i wyrażającej się w ofiarnej miłości bliźniego, do religijnych przekonań i zasad, które chronią jedynie egoistyczną miłość własną. Zatrzymam się przy tym na chwilę. Poproszę Jezusa, by chronił mnie przed chrześcijaństwem instrumentalnym.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, zachowaj we mnie serce czyste, wielkoduszne i wierne w wypełnianiu Twojego słowa”.

Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie (Mk 7,1-13)

Wtorek V Tygodnia Zwykłego

Mk 7,1-13

1 Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. 2 I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. 3 Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. 4 I [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. 5 Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» 6 Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 7 Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. 8 Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». 9 I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. 10 Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 11 A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – 12 to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. 13 I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą [sobie] przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».

Przygotowanie

  • Wraz ze wzrostem popularności Jezusa pośród zwykłych mieszkańców Galilei, rośnie zainteresowanie Jego osobą ze strony żydowskich elit religijnych. W dzisiejszym fragmencie do Pana przychodzą faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy bynajmniej nie szukają ani uzdrowienia z choroby, ani mądrości, lecz pretekstu, by w Niego uderzyć. Duchu Święty, otwieraj przede mną skarbiec Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami (ww. 1-2) W poprzedzającej perykopie Marek podkreślił rosnącą popularność Jezusa pośród mieszkańców Galilei. Wystarczyło, że po przybyciu z uczniami w okolice Genezaret, wysiadł z łodzi, a od razu rozpoznano Go i zaczęto przynosić do Niego chorych, by ich uzdrowił (por. Mk 6,53-56). Tym razem mowa jest o faryzeuszach (gr. farizaios) i uczonych w Piśmie (gr. grammateus), którzy diametralnie różnili się w podejściu do Jezusa w porównaniu ze zwykłymi Żydami. Mając serca zamknięte na prawdę objawioną przez Jego czyny i słowa, szukali oni pretekstu, by uderzyć w Jego autorytet, a nawet doprowadzić do Jego śmierci (por. 3,6). Nie inaczej jest i tym razem. Szybko zwracają uwagę na zachowanie uczniów, które według nich odbiega od standardów czystości rytualnej. Zestawię postępowanie faryzeuszy z moją postawą wobec Jezusa. Zastanowię się, czy nie ma pomiędzy nimi punktów stycznych.
  • Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych (ww. 3-4) Adresaci Markowej Ewangelii raczej nie znali pobożności i zwyczajów religijnych starożytnych Żydów. Dlatego ewangelista wyjaśnia faryzejski sposób rozumienia czystości rytualnej. Ma on źródło w Prawie Mojżeszowym, które w celu zachowania czystości kultycznej nakazywało kapłanom obmywanie rąk i nóg przed złożeniem ofiary (por. Wj 30,17-21). Ponadto kapłani mieli obowiązek zachowania czystości rytualnej (również przez obmycie) w trakcie spożywania przeznaczonych dla nich części ofiar (por. Lb 18,11-13). Tradycja rozwinięta przez faryzeuszy zasady te rozszerzyła na zachowanie wszystkich Żydów podczas każdego posiłku. Oprócz tego, każdy kontakt z potencjalnie nieczystymi osobami lub produktami na rynku wymagał rytualnego obmycia, a wszystkie przedmioty używane do przygotowania lub podawania jedzenia, również trzeba było poddać oczyszczeniu. Kto nie przestrzegał tej tradycji, uważany był przez faryzeuszy za przeklętego (por. J 7,49). Jakie zwyczaje religijne zachowuję? Czy wszystkie są zgodne z Pismem Świętym i Tradycją Kościoła?
  • Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (ww. 6-7) Reagując na pytanie faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus cytuje proroka Izajasza, za pośrednictwem którego Bóg piętnował obłudę starotestamentalnych Izraelitów (por. Iz 29,13). Cytat ten służy za komentarz do określenia, jakiego Pan używa w stosunku do swoich rozmówców. Faryzeusze są „hipokrytami” (gr. hypokrites – „aktor, obłudnik, hipokryta”), gdyż wnętrze ich serca daleko odbiega od rozbudowanej przez nich pobożności zewnętrznej. W tym samym rozdziale u Izajasza pojawia się obietnica, że Bóg jeszcze raz zainterweniuje w życiu swojego ludu, skutkiem czego oddawana Mu cześć będzie szczera i autentyczna (por. Iz 29,14-24). Gdyby faryzeusze zamiast szukać pretekstu do oskarżenia Jezusa, uważnie słuchali Jego słów dostrzegliby, że zapowiedź proroka spełniają się na ich oczach. Przyjrzę się mojemu zaangażowaniu religijnemu. Czy zawsze kryje się za nim chęć prawdziwego nawrócenia i oddana Bogu chwały?
  • Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. (ww. 8-9) Na pierwszy rzut oka faryzeusze czy uczeni w Piśmie uchodzili za osoby niezwykle pobożne. Pozostali Izraelici widząc ich znajomość świętych Pism, zaangażowanie w zachowanie czystości rytualnej, rozbudowane praktyki postu czy składanie podatków na świątynię praktycznie ze wszystkiego, autentycznie uważali ich za religijne autorytety. Jezus jednak demaskuje te pozory podkreślając, że w ich pobożności nastąpiło wyraźne rozejście się tego co ludzkie, z tym co Boże. Sens objawionych przez Boga przykazań (gr. ten entolen tou theou) został wypaczony lub zastąpiony przez ustaloną przez człowieka tradycję (gr. paradosis). Czy potrafiłbym wymienić najważniejsze powinności moralne wynikające z Ewangelii? Czy unikam pokusy uciekania w pobożność kosztem troski o bliźnich?
  • Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki (ww. 10-12) Jako przykład na poparcie tezy, że to, czego uczą faryzeusze rozmija się z Bożym Prawem, Jezus odnosi się do faryzejskiego rozumienia czwartego przykazania Dekalogu: „Czcij twego ojca i twoją matkę” (Wj 20,12). Sankcją za nieprzestrzeganie tego przykazania miała być kara śmierci (por. 21,17). Ponadto, Mądrość Syracha cześć dla rodziców zestawia z bojaźnią Pańską i ukazuje jako warunek otrzymania błogosławieństwa (Syr 3,1-16). Tymczasem kazuistka stosowana przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie pozwalała na to, by ślubowanie złożenia na świątynię pewnej sumy pieniędzy (hebr. korban, por. Kpł 1,2) zwalniało z obowiązku finansowanego wsparcia rodziców. Wzbudzę w sobie dziękczynienie za moich rodziców. Zastanowię się, co dzisiaj mógłbym dla nich zrobić.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, ucz mnie pokory wobec Twoich przykazań.