Niech się nie trwoży serce wasze (J 14,1-6)

Przygotowanie

  • Podczas Ostatniej Wieczerzy, w obliczu zbliżającej się męki, Jezus umacnia serca uczniów i rysuje przed nimi perspektywę ponownego spotkania z Nim na końcu czasów. Ukazuje także kolejne aspekty swojej mesjańskiej tożsamości – On bowiem jest „drogą i prawdą, i życiem”. Duchu Święty, oto moje serce, przygotuj je na dar dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Na początku tzw. mowy pożegnalnej (J 13,31-16,33) Jezus zapowiedział uczniom swoje niedalekie odejście: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie” (13,33). Teraz Pan chce bezpośrednio przygotować uczniów na wstrząsające wydarzenie swojej męki. W zachęcie „niech się nie trwoży serce wasze” pojawia się grecki czasownik tarasso („doznawać zmieszania, doznawać niepokoju, trwożyć się”), który także w innych miejscach Czwartej Ewangelii opisuje silne emocje związane z bezpośrednią bliskością śmierci. Widząc Marię i innych Żydów płaczących z powodu śmierci Łazarza, Jezus się „rozrzewnił” (gr. etaraksen, 11,33). Gdy po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Pan rozeznał, że właśnie nadeszła godzina uwielbienia Syna Człowieczego, zacytował słowa Psalmu 6: „Teraz dusza moja doznała lęku [gr. tetaraktai] i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnieod tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (12,27; por. Ps 6,4). Zaś już podczas Ostatniej Wieczerzy, zapowiadając zdradę Judasza Jezus „wzruszył się do głębi [gr. etarahthe] i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda” (13,21). Pan dobrze wie, że to, co ma się z Nim wydarzyć, wstrząśnie uczniami, dlatego zachęca ich, by tym bardziej nie utracili wiary w Niego. Przypomnę sobie sytuacje, w których doznałem głębokiego niepokoju. Czy otworzyłem wtedy moje serce przed Chrystusem?
  • W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce (w. 2) Śmierć Jezusa na krzyżu nie będzie jedynym momentem, kiedy uczniowie doświadczą Jego odejścia. Także po Jego zmartwychwstaniu, kiedy przez pewien czas będzie ukazywał się im w swoim uwielbionym ciele, nadejdzie moment ponownego rozstania, gdy powróci do Ojca: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (16,28). Powrót do Ojca będzie zwieńczeniem ziemskiej misji Syna. Wyrażenie „dom Ojca” (gr. he oikia tu patros) oznacza nie tylko niebo, czyli przestrzeń wiecznego przebywania Boga, lecz również boską komunię życia i miłości. Wracając do Ojca w swoim chwalebnym człowieczeństwie, Jezus przed każdym człowiekiem otworzy drogę do owej komunii. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg czeka na mnie w wieczności? Jakie konsekwencje może mieć ten fakt w moim przeżywaniu codzienności?
  • A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (w. 3) Przygotowywanie miejsca w domu Ojca dla każdego ucznia będzie w praktyce żywym zaangażowaniem się Jezusa w ziemskie życie Jego uczniów. Mimo że w swoim uwielbionym ciele będzie u Ojca, to ani na moment nie zostawi ich samym sobie, gdyż będzie dawał im swoją zbawczą obecność na nowy sposób. Wraz z Ojcem pośle uczniom Ducha Świętego, który sprawi, że wszędzie tam, gdzie będą zbierać się w Jego imię, On będzie pośród nich: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Doświadczają tego kolejne pokolenia chrześcijan, odkrywając moc słowa Pana, karmiąc się Jego eucharystycznym Ciałem i tworząc Jego mistyczne Ciało, którym jest Kościół, żywa świątynia Boga w świecie. Kiedyś stanę przed powracającym w chwale Chrystusem. Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale nie musze lękać się tego spotkania, gdyż Pan również teraz jest przy mnie i chce prowadzić mnie przez moje życie. Czy opieram moją wiarę na trójnogu Bożego słowa, sakramentów i wspólnoty Kościoła?
  • Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?». Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (ww. 5-6) Odpowiadając na pytanie Tomasza, Jezus po raz szósty w Czwartej Ewangelii posługuje się sformułowaniem „Ja jestem…”, by ukazać kolejny element swojej tożsamości. Wcześniej powiedział o sobie, że jest „światłością świata” (por. 8,12; 9,5), „bramą” (10,9), „dobrym pasterzem” (10,11.14), „zmartwychwstaniem i życiem” (11,25). Zaś w dalszej części Ostatniej Wieczerzy ukaże siebie jako „prawdziwy krzew winny” (15,1.5). Jezus jest „drogą” (gr. hodos), gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (por. 10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (J 1,14), Jezus jest również „prawdą” (gr. aletheia), co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, jest On „życiem” (gr. dzoe), gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami drogi, prawdy i życia. Który z tych obrazów dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Jezu Chryste, posyłaj do mnie swojego Ducha, niech pomaga mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.

Kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał (J 12,44-50)

Przygotowanie

  • Wielu Żydów nie uwierzyło w Jezusa, mimo uczynionych przez Niego znaków. Reagując na problem niedowiarstwa, Pan podkreśla, że przyjęcie lub odrzucenie Jego osoby oraz głoszonej przez Niego nauki, jest w rzeczywistości przyjęciem lub odrzuceniem Ojca, który Go posłał na świat. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem!

Punkty do medytacji

  • Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał (ww. 44-45) Więź łącząca Syna z Ojca należy do głównych tematów Czwartej Ewangelii, stanowiąc ważny kontekst zarówno Jezusowego nauczania, jak i czynów. Już w Prolog czytamy, że Rabbi z Nazaretu jest Logosem, czyli odwiecznym Słowem, równym w godności samemu Bogu (por. 1,1). Jako Syn Człowieczy zstąpił z nieba i do niego powróci (por. 3,13). Swoimi czynami objawia światu działanie Ojca (por. 5,19). Ponadto trwa w jedności z Ojcem (por. 10,30) i posiada boską władzę nad życiem i śmiercią oraz władzę sądzenia (por. 5,21-23). Ponieważ Jezus jest posłany przez Ojca, odpowiedź wiary, jaką możemy dać na Jego osobę, jest jednocześnie odpowiedzią daną Ojcu (por. 5,30.36-37). Czy mam świadomość, że Syn Boży jest najpewniejszym pośrednikiem między mną a Bogiem Ojcem? Co mogę powiedzieć o Bogu Ojcu w oparciu o moje doświadczenie Jezusa?
  • Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności (w. 46) W ósmym rozdziale Jezus powiedział w podobnym tonie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (8,12; por. 9,5). Świat w Janowej Ewangelii opisywany jest jako rzeczywistość zanurzona w ciemności grzechu, który w swej istocie polega na odrzuceniu miłości Boga i sprzeciwianiu się Jego zamiarom. Syn Boży rozświetla ową ciemność. Jego słowa i czyny pokazują drogę wiodącą do ponownego pojednania z Bogiem Ojcem (por. 1,5). Stąd wiara w Jezusa jest warunkiem doświadczenia życia, które jest wolne od zła (por. 8,12). Jak dzisiaj wygląda moje serce? Czego dzisiaj we mnie jest więcej – światła czy ciemności?
  • A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić (w. 47) Świadectwo o Jezusie zachowane w czterech Ewangeliach kanonicznych pokazuje, że obok Niego nie można przejść obojętnie. Nie tylko Jego słowa i czyny, lecz również cała Jego osoba prowokują do dania odpowiedzi. Podkreślając, że kto słyszy Jego słowa, a ich nie zachowuje, nie zostanie przez Niego potępiony, Pan bynajmniej nie zwalnia nas z odpowiedzialności za nasze postępowanie. Wiara w Jezusa nie może opierać się na paraliżującym strachu przed sądem i karą, lecz na wolnej decyzji, poprzez którą chcemy odpowiedzieć na objawioną przez Niego miłość i z Nim związać całe swoje życie. Koniecznym elementem drogi wiary jest zachwyt Synem Bożym, dostrzeżenie w Nim doskonałej miłości. Na czym opiera się moja wiara w Jezusa? Czy zachwyciłem się już Jego osobą, czy może nadal noszę w sobie jedynie lęk przed osądem i odrzuceniem?
  • Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym (w. 48) Nauka, którą Jezus przekazuje tym, którzy chcą Go słuchać, objawia piękno Bożej miłości do człowieka. Dzięki niej możemy także rozeznać między tym, co zostało zaplanowane przez Boga, a tym, co jest pokusą pochodząca od władcy tego świata. Nic zatem dziwnego, że głównym kryterium sądu, jakiemu będziemy poddani w chwili powtórnego przyjścia Chrystusa, będzie wierność Jego słowu. Jakie słowo wypowiedziane przez Jezusa jest szczególnie mi bliskie? Czy dostrzegam w moim życiu owoce wierności Jego słowu?
  • Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić (w. 49) Na przestrzeni całej historii zbawienia Bóg wybierał kolejnych ludzi, by w Jego imieniu mówili do Izraela. Patriarchowie, sędziowie czy prorocy byli jednak jedynie ludźmi, dlatego Objawienie przez nich przekazane nie jest jeszcze pełne. W przypadku Jezusa jest inaczej. Ponieważ trwa On w jedności z Ojcem i zna tajemnice Ojcowskiego serca, przekazuje Objawianie doskonałe. Po Jezusie nie ma potrzeby, by Bóg kierował do nas jakieś kolejne słowo. Nawet tzw. objawienia prywatne, przekazywane przez świętych Kościoła, są jedynie przypomnieniem lub podkreśleniem tego, co już wcześniej zostało wypowiedziane w Chrystusie. Co dzisiaj mówi do mnie Ojciec przez Syna? Do czego mnie zaprasza? Przed czym przestrzega?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, rozświetlaj blaskiem swojej Osoby mroki mojego grzechu”.

Ten, kto kocha swoje życie, traci je (J 12,24-26)

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj fragmentem Czwartej Ewangelii, w którym Jezus wyjaśnia sens swojej śmierci oraz wzywa uczniów, by naśladowali Go w ofiarnej miłości. Wyciszę moje serce i poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi całkowicie otworzyć się na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity (w. 24) Jezus przyszedł do Jerozolimy, by uczestniczyć w dorocznym święcie Paschy. Tym razem będzie to Pascha wyjątkowa, gdyż to On sam, umierając na krzyżu, zajmie miejsce baranka paschalnego. Obecność Pana w świętym mieście od samego początku wzbudza wielkie zainteresowanie. Chwilę wcześniej ewangelista opowiedział o uroczystym wjeździe Jezusa do miasta, w trakcie którego tłumy witały Go jako króla izraelskiego (por. 12,12-19). Również obecni w mieście Grecy, czyli poganie sympatyzujący z judaizmem, zainteresowali się Nim i poprosili Filipa, by zaprowadził ich do Niego (por. 12,20-21). Odczytując w tej prośbie znak nadejścia czasu swojej męki, Pan wypowiedział słowa: „Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy” (12,23). Pierwszy werset dzisiejszego czytania ewangelicznego jest kontynuacją powyższej wypowiedzi. Posługując się krótką przypowieścią o ziarnie pszenicy, Jezus wyjaśnia, jaki jest sens czekającej Go męki. By móc przynieść plon, ziarno musi być wrzucone w ziemię, czyli niejako obumrzeć. Podobnie będzie ze zbawianiem, które Pan przyniesie światu. By mogło ono stać się udziałem każdego człowieka, konieczna jest Jego śmierć. Jako ofiara wynagradzająca wszelki grzech stanie się ona narzędziem otwierającym drogę pojednania ludzkości z Bogiem. Zatrzymam się na chwilę nad misterium wywyższenia Syna Człowieczego. Spróbuję na nowo dostrzec w nim wielki znak miłości Boga, który nie chce, bym zginął przygnieciony moją nieprawością, lecz posyła swojego Syna, by mnie oczyścić i dać mi nowe życie.
  • Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne (w. 25) Śmierć Jezusa jest najważniejszym wydarzeniem zbawczym. Ku niej prowadziła cała historia zbawienia, o niej z zachwytem opowiadali prorocy. Ponieważ stanowi doskonały akt miłości, polegający na całkowitej rezygnacji z siebie, dla uczniów Jezusa jest ona również paradygmatem ich postępowania. Dlatego kontynuując swoją wypowiedź, Pan wzywa ich, by w nowy sposób spojrzeli na swoje ziemskie życie. Jako że wraz z Jego zmartwychwstaniem, przed każdym z nich otwiera się perspektywa życia wiecznego, nie muszą już więcej za wszelką cenę bronić swej ziemskiej egzystencji. Więcej, podobnie jak Jezus, mogą tracić swoje życie z miłości do Boga i bliźniego. Warto tutaj nadmienić, że w Czwartej Ewangelii słowo „świat” (gr. kosmos) najczęściej odnosi się do zła i grzechu, czyli wszystkiego, co w jakiś sposób jest w opozycji do Boga. Zatem Jezusowe słowa o nienawiści do życia na tym świecie, należy rozumieć jako wezwanie do zerwania ze wszystkim, co przeszkadza trwać w jedności z Ojcem i Synem. W jakim stopniu podejmowane przeze mnie codzienne wybory potwierdzają moją wiarę w życie wieczne? Czy potrafię tracić siebie dla Boga i drugiego człowieka?
  • Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec (w. 26) Służba mistrzowi w starożytności należała do najważniejszych powinności ucznia. Dlatego kolejne słowa Pana wskazują na warunek bycia Jego uczniem. W życiu chrześcijanina ciągle na nowo ma się uobecniać tajemnica Jezusa, także misterium Jego krzyża. Chrześcijaństwo pozbawione ofiarnej i bezwarunkowej miłości oraz walki z pokusą skoncentrowania na sobie bardzo szybko staje się jedynie niedualną podróbką, godną pożałowania karykaturą. W paralelnym fragmencie Ewangelii Marka Jezus mówi wprost: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8,34). Co w naśladowaniu Jezusa sprawia mi największą trudność? Co nazwałbym moim krzyżem, czyli traceniem siebie, którego wymaga ode mnie miłość Boga i bliźniego?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Duchu Święty, pomnażaj moją wiarę, bym naśladując Chrystusa, nie uciekał od mojego krzyża, lecz codziennie brał go na moje ramiona”.

Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości (J 10,1-10)

Przygotowanie

  • Wczoraj rozważaliśmy fragment dziesiątego rozdziału Ewangelii Jana, w którym Jezus za pomocą obrazu Dobrego Pasterza ukazał relację łączącą Go z uczniami. Dzisiaj cofamy się kilka wersetów wcześniej, by pochylić się nad obrazem „bramy”, również dobitnie objaśniającym tożsamość Pana i cel Jego ziemskiej misji. Wyciszając serce otworzę się na działanie Ducha Świętego, by otworzył przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec (ww. 1-2) Jezus zestawia ze sobą dwa typy postaci: złodzieja/rozbójnika i pasterza. To, co w pierwszym rzędzie je odróżnia, to sposób wejścia do zagrody dla owiec, które w czasach Jezusa znajdowały się albo bezpośrednio na pastwisku, albo przylegały do domostwa. Podczas gdy złodziej/rozbójnik wdziera się do zagrody inna drogą (grecki czasownik anabaino sugeruje przeskakiwanie przez ogrodzenie), pasterz wchodzi przez bramę. Ponadto określenie „złodziej i rozbójnik” sugeruje jakiś rodzaj przemocy. Jako „rozbójnik” (gr. lestes) opisany zostanie Barabasz (por. J 18,40) oraz dwaj przestępcy ukrzyżowani razem z Jezusem (por. Mt 27,38.44.). Obraz złodzieja i rozbójnika podstępnie wdzierającego się do zagrody współgra z starotestamentalnymi proroctwami, w których przywódcy żydowscy byli krytykowani za wykorzystywanie ludu Bożego w celu zadowolenia samych siebie (por. Ez 34,2-8). Kto ma intencję przewodzenia owczarni dla jej dobra, ten prawdziwie jest pasterzem i do zagrody wchodzi przez bramę. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy patrzę na ewangeliczne obrazy złodzieja/rozbójnika i pasterza? Jakie wydarzenia z mojego życia one przywołują?
  • Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają (ww. 3-4). Postać „odźwiernego” (gr. thyroros) symbolizuje samego Boga Ojca. Jak odźwierny daje pasterzowi dostęp do owiec, tak Ojciec powierza Synowi uczniów. W modlitwie arcykapłańskiej Jezus powie: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje” (J 17,6). Jak odźwierny otwiera bramę, by pasterz poprowadził owce na pastwisko, gdzie mogą się pożywić i zachować swoje życie, tak Ojciec posyła na świat Syna, by zbawił ludzi od przekleństwa grzechu i śmierci oraz obdarzył ich życiem wiecznym (por. 3,16-17). Ponadto wyrażenia „staje na ich czele” i „postępują za nim” są obrazem relacji między nauczycielem, który przewodzi, a idącym za nim uczniem (por. 13,36-37). Oprócz tego grecki czasownik eksago, oddany w polskim tłumaczeniu jako „wyprowadza”, pojawia się także w 9,34, gdy faryzeusze „wyrzucają precz” uzdrowionego ślepca. Istnieje wyraźny kontrast między przywództwem Jezusa a przywództwem faryzeuszy. Podczas gdy ci pierwsi z wściekłością pozbywają się uzdrowionego człowieka, Syn Boży prowadzi owce na obfite pastwiska, czyli ku wiecznej szczęśliwości (por. 10,9). Dalej, owce z przypowieści idą za pasterzem, „ponieważ głos Jego znają”. Uczniem Jezusa jest ten, kto słucha Jego słów, z uwagą wsłuchuje się w ich treść i według nich żyje (por. 18,37). Wreszcie, pasterz woła „swoje owce po imieniu”. Rzeczywiście, u Jana zostaje podkreślone, że Jezus zwracał się do uczniów po imieniu: Piotr (por. 1,42), Łazarz (por. 11,43), Maria Magdalena (por. 20,16). Każda z tych osób była dla Niego tak samo ważna i bliska. Czy dziękuję Bogu Ojcu, że także do mnie posłał swojego syna? Czy pozwalam, by Jezus każdego dnia przywoływał mnie do siebie? Czy pamiętam, że On zna mnie lepiej niż ja sam?
  • Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec (w. 7) Ponieważ faryzeusze, którzy byli głównymi adresatami powyższej przypowieści, nie pojęli jej znaczenia (por. 10,6), Jezus przechodzi do szczegółowego wyjaśnienia. W pierwszej kolejności do siebie samego odnosi obraz bramy (po raz trzeci w Ewangelii Jana wygłasza zdanie „Ja jestem …”). To właśnie On jest bramą, poprzez którą człowiek może wejść na obfite pastwisko, oznaczające dar życia wiecznego (por. 10,28). W podobnym tonie Pan wypowie sią później: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (14,6). W osobie Syna Bożego wypełniają się słowa, które Bóg przekazał przez proroka Ezechiela: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę (…) Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich” (Ez 34,11.14). Czy Jezus zajmuje w centralne miejsce w mojej wierze? Czy unikam pokusy pokładania ufności w człowieku i swoją nadzieję całkowicie lokuję w Chrystusie?
  • Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony — wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (ww. 8-9) Jezus rozwija również obraz złodzieja i rozbójnika. Nie chodzi tutaj bynajmniej o wielkie biblijne postaci i wiernych przywódców Izraela. Słów „wszyscy, którzy byli przede mną” nie należy interpretować w kluczu historycznym, lecz jako wskazanie na tych, którzy wysuwają się przed Jezusa, sobie samym przypisując rolę przewodzenia ludowi Bożemu. Ówczesne elity żydowskie, widziały siebie „przed Jezusem”, przypisując sobie prawo weryfikacji Jego osoby, lecz tak naprawdę nie służyły Bogu, ale sobie samym, próbując nie utracić swoich przywilejów. W bliższym kontekście słowa te odnoszą się bezpośrednio do faryzeuszy z dziewiątego rozdziału. Gdy popatrzę na obraz Jezusa jako bramy prowadzącej do wieczności, gdzie dzisiaj się znajduję? Czy już przez tę Bramę przeszedłem? Czy zaufałem Panu do końca? A może w moim sercu pojawiają się jeszcze wątpliwości? Czy mówiąc innym o Bogu, nie próbuję „grzać się” w Jego chwale? Czy nie zasłaniam innym Boga swoją osobą?
  • Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości (w. 10) Działalność złodzieja/rozbójnika jest niszcząca dla owiec. Podkreślają to użyte w tekście dosadne czasowniki: kraść (gr. klepto), zabijać (gr. thyo), niszczyć (gr. apollymi). Żadna z tych czynności nie służy życiu. Inaczej jest z Jezusem, który przyszedł na świat, by owce nie tylko miały życie, ale by miały je w obfitości. W trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Jezus powiedział: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (3,16). Jezus, inaczej niż Jego adwersarze, nie ma w sobie nic z chęci budowania własnej pozycji lub zyskiwania przywilejów. On jest całkowicie zorientowany na to, by Jego uczniowie mieli w sobie pełnię życia. Pan zaprasza mnie, bym porzucił to wszystko, co wprowadza mnie w śmierć i dał się Jemu poprowadzić. Jaką dzisiaj dam Mu odpowiedź?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, oddaję Ci moje życie, pomóż mi wsłuchiwać się w Twój głos, nie dopuść, bym kiedykolwiek poszedł za złodziejem i rozbójnikiem”.

Dobry pasterz daje życie swoje za owce (J 10,11-18)

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa IV Niedzieli Wielkanocy przytacza fragment tzw. mowy o dobrym pasterzu (J 10,1-21). Nazywając siebie Dobrym Pasterzem, Jezus naucza, że celem Jego ziemskiej misji jest oddanie życia za owce oraz zgromadzenie wszystkich ludzi w jednej owczarni. Duchu Święty, przyjdź i otwórz moje serce na życiodajną moc Słowa!

Punkty do medytacji

  • Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce (w. 11) Po raz czwarty w Janowej Ewangelii Jezus posługuje się formułą „Ja jestem …”, by pełniej ukazać swoją mesjańską tożsamość. Tym razem do siebie samego odnosi obraz „dobrego pasterza” (gr. ho poimen ho kalos). Tekst grecki można przetłumaczyć również jako „Ja jestem szlachetnym pasterzem”. Owa szlachetność, jak Pan wyjaśnia w kolejnym zdaniu, polega na oddaniu swojego życia za owce. Słowa te zapewne zszokowały pierwszych słuchaczy: można troszczyć się o owczarnię, prowadzić ją na żyzne pastwiska, chronić przed drapieżnikami, ale oddać za nią własne życie? Tymczasem ziemska misja Jezusa ma wyraźny heroiczny wymiar. Umierając na krzyżu, dobrowolnie złoży On ofiarę z siebie samego, by owce miały życie w obfitości. Dokonując samopoświęcenia Pan da dowód swej doskonałej miłości do Ojca i każdego człowieka. Czy mam świadomość, że Chrystus umarł na krzyżu także ze względu na mnie? W jaki sposób ta świadomość wyraża się w moim codziennym życiu?
  • Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza (w. 12) Najemnik (gr. misthotos) w obliczu niebezpieczeństwa postępuje inaczej niż dobry pasterz, gdyż z owcami łączy go jedynie zlecone mu zadanie. Jest co prawda gotowy poświęcić wiele, ale nigdy nie odda swego życia w obronie owczarni. Jezus dokładnie definiuje śmiertelne niebezpieczeństwo grożące powierzonym Mu owcom. Jest nim „wilk” (gr. lykos), który od początków chrześcijańskiej tradycji postrzegany był jako obraz diabła, nieprzyjaciela ludzkości, chcącego doprowadzić ją do całkowitego upadku. Ów nieprzyjaciel, mający do pewnego stopnia władzę nad światem, zostanie „precz wyrzucony” (por. 12,31), gdy nadejdzie moment wywyższenia Jezusa na krzyżu. Popatrzę na moje relacje z innymi ludźmi, zwłaszcza z mojego najbliższego otoczenia. Czy zdaję sobie sprawę, że ja także we właściwy mojemu powołaniu sposób, jestem odpowiedzialny za ich zbawienie? W jaki sposób dbam o ich wiarę? Czy uczę się rozeznawać, które duchowe poruszenia pochodzą od Boga, a które od nieprzyjaciela?
  • Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce (ww. 14-15) Jezus zestawia poznanie, czyli więź między Nim samym i powierzonymi Mu ludźmi, z więzią łączącą Go z Ojcem. W innych miejscach Czwartej Ewangelii Pan objawił, że Ojciec jest tym, który wszystko czym sam jest, od zawsze i na zawsze oddaje Synowi (por. 5,26). Ojciec także wszystko Synowi objawia (por. 5,20). Ponadto Ojca i Syna łączy doskonała jedność (por. 10,30) i miłość (por. 17,24), wyrażająca się w radykalnym darze z siebie (por. 3,35; 17,10). Będąc w objęciach odwiecznej miłości Ojca, Jezus pragnie podobną miłością dotknąć każdego człowieka. Stąd gotów jest dla ratowania ludzkości przed wiecznym potępieniem oddać swoje życie. Na dłuższą chwilę zatrzymam się nad krzyżową ofiarą Jezusa. Spróbuję na nowo uświadomić sobie, jaką cenę zapłacił za moje zbawienie.
  • Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz (w. 16) Troska Jezusa – Dobrego Pasterza nie ogranicza się jedynie do aktualnego grona uczniów, czy nawet całego Izraela. Jego zamiarem jest zgromadzenie w jednej owczarni, czyli w jednej wspólnocie wiary, wszystkich ludzi, zarówno Żydów, jak i pogan. By osiągnąć ten cel, Pan pośle na cały świat swoich uczniów, by dali świadectwo prawdzie. Jak czytamy pod koniec Janowej Ewangelii: „I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego” (por. 20,30-31). Co robię, by także inni ludzie mogli spotkać Jezusa? Czy moje życie jest dla innych Dobrą Nowiną o zbawieniu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Panie Jezu, dziękuję Ci za twoją miłość, za to, że nieustannie prowadzisz mnie ku Ojcu”.