Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali (Mt 2,1-12)

Przygotowanie

  • W uroczystość Objawienia Pańskiego pochylamy się nad Mateuszowym opowiadaniem o Mędrcach ze Wschodu. Pogańscy uczeni wybierają się w daleką i niebezpieczną podróż, by oddać hołd nowonarodzonemu królowi żydowskiemu. Wiedzeni przez gwiazdę docierają do Jerozolimy, gdzie spotykają opętanego manią władzy Heroda… Duchu Święty, pomóż mi odnaleźć w dzisiejszym Słowie światło na moją codzienność.

Punkty do medytacji

  • Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy (w. 1) Ewangelista Mateusz osadza narodziny Jezusa w konkretnym kontekście historycznym i geograficznym: wspomina rządy Heroda Wielkiego, znanego z okrucieństwa i budowniczych ambicji, a także Betlejem, miasto Dawida, położone ok. 8 kilometrów od Jerozolimy. Mędrcy (gr. magoi) to prawdopodobnie perscy lub babilońscy kapłani i astronomowie, reprezentujący mądrość pogańskiego świata. Przybysze ze Wschodu najpierw kierują się do Jerozolimy, zakładając logicznie, że królewskie dziecko powinno narodzić się w stolicy królestwa. Bóg obecny jest i działa w konkretnej ludzkiej historii, pod konkretną szerokością geograficzną. Czy noszę w sobie pamięć o wydarzeniach, miejscach i osobach, za pomocą których Pan dotychczas przychodził do mnie?
  • i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon» (w. 2) Pytanie zadane przez mędrców jest politycznie niebezpieczne, gdyż sugeruje istnienie legalnego pretendenta do tronu poza rodem Heroda. Tytuł „Król żydowski” (gr. basileus ton Iudaion) zostanie w przyszłości użyty przez Piłata i umieszczony na krzyżu Chrystusa. Mędrcy powołują się na zjawisko astronomiczne – „Jego gwiazdę” (gr. autu ton astera), łączą obserwację natury z wiarą w boską interwencję. Gwiazda ta była różnie postrzegana w historii egzegezy: jako kometa, koniunkcja Jowisza i Saturna lub nadprzyrodzone zjawisko. Jak by bie było, kluczowy jest cel podróży mędrców: nie dyplomacja czy jedynie naukowa ciekawość, lecz oddanie pokłonu (gr. proskyneo), czyli religijny hołd i adoracja wobec nowonarodzonego Władcy. Czy potrafię dostrzegać głębszy sens otaczającej mnie rzeczywistości? Czy moja wiara ma racjonalne podstawy? Czy nie jest oparta jedynie na uczuciach?
  • Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima (w. 3) Reakcją Heroda na wieść o narodzinach ewentualnego rywala jest paranoiczny lęk (gr. tarasso), typowy dla uzurpatora, który władzę zdobył na drodze politycznych intryg. Przerażenie władcy nie jest zaskakujące, gdyż w przeszłości zdarzało się, że w obronie tronu mordował nawet członków własnej rodziny. Zwrot „a z nim cała Jerozolima” wskazuje na zbiorowy niepokój mieszkańców miasta, którzy bali się kolejnych czystek politycznych ze strony niestabilnego władcy. Zamiast radości z nadejścia Odkupiciela, stolica pogrąża się w strachu. Czego najbardziej się obawiam, oddając swoje życie w ręce Boga? Z czego jest mi najtrudniej zrezygnować?
  • Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz (w. 4) Herod działa pragmatycznie, zwołując posiedzenie Sanhedrynu, aby wykorzystać jego wiedzę teologiczną. Arcykapłani i uczeni w Piśmie byli depozytariuszami Objawienia i doskonale znali święte teksty. Król nie pyta ich o to, czy prawdą jest, że Mesjasz się narodził, ale mogło to nastąpić, traktując starotestamentalne proroctwa jako niczym dane wywiadowcze. Dzięki nim będzie chciał zaradzić swojemu przerażeniu. Czy mam szacunek do Pisma Świętego? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę instrumentalnego traktowania zawartych w nim tekstów?
  • Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka (w. 5) Odpowiedź ekspertów jest natychmiastowa i bezbłędna. Wskazują na „Betlejem judzkie”, odróżniając je od innej miejscowości o tej samej nazwie położonej w Galilei. Powołują się na autorytet Pisma Świętego, cytując proroka Micheasza (Mi 5,1). Paradoksalnie, to pogańscy mędrcy pójdą za znakiem i światłem Pism, podczas gdy żydowscy uczeni pozostaną bierni. Posiadanie Prawdy w świętych księgach nie wystarczy, jeśli brakuje woli wyruszenia w drogę. Czy dostrzegam w tekstach biblijnych coś więcej niż tylko historyczne świadectwo lub źródło teologicznych prawd? Czy pozwalam, by Słowo w nich zawarte uruchamiało we mnie duchowy dynamizm?
  • Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy (w. 7) Spotkanie odbywa się w konspiracji, gdyż Herod nie chce, by wieść o Mesjaszu rozeszła się wśród ludu. Król prowadzi precyzyjne śledztwo, ustalając datę pojawienia się gwiazdy, by oszacować wiek Dziecka. Ta kalkulacja nie wynika bynajmniej z pobożności, lecz jest przygotowaniem do planowanej rzezi niewiniątek. Herod manipuluje Mędrcami, udając życzliwość i zainteresowanie, podczas gdy w sercu knuje zbrodnię. Wykorzystuje naiwność i szczerość gości ze Wschodu, traktując ich jak nieświadomych szpiegów. Czy w relacjach z innymi dbam o transparentność i czyste intencje?
  • A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać mu pokłon» (w. 8) Król wysyła mędrców z misją zwiadowczą, nakazując im dokładne poszukiwania, by mieć pewność sukcesu. Raport zdany przez nich po powrocie ma doprowadzić zabójców prosto do kołyski Dziecięcia. Deklaracja chęci oddania pokłonu jest szczytem hipokryzji i cynizmu władcy. Herod używa religijnego języka adoracji, by ukryć swoje mordercze intencje. Czy moja pobożność zawsze ukierunkowana jest na uwielbienie Boga i zbawienie mojej duszy? Czy nie używam jej w celu osiągnięcia ziemskich korzyści?
  • Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię (w. 9) Po opuszczeniu mrocznego pałacu Heroda, mędrcy ponownie otrzymują niebiańskie prowadzenie. Gwiazda, która prawdopodobnie zniknęła na czas pobytu w Jerozolimie, teraz znów staje się ich przewodnikiem. Zjawisko to zachowuje się w sposób cudowny, poruszając się i wskazując precyzyjnie konkretny dom w Betlejem. Bóg nie zostawia mędrców samych, lecz poprzez znaki natury doprowadza ich do celu podróży. Zatrzymanie się gwiazdy symbolizuje koniec poszukiwań. Czy potrafię być wytrwały w modlitwie, nawet jeśli wydaje się, że Bóg milczy i mi nie odpowiada?
  • Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali (w. 10) Ponowne ujrzenie znaku wywołuje w wędrowcach wybuch radości (gr. echaresan charan megalen). Radość ta jest wynikiem odzyskania pewności, że ich długa i trudna podróż miała sens. Ponadto mędrcy czują zapewne ulgę po wcześniejszej konfrontacji z duszną i nieprzyjazną atmosferą panującą na dworze w Jerozolimie. Światło gwiazdy przynosi pokój i potwierdzenie, że Bóg prowadzi ich właściwą drogą, mimo napotykanych przeszkód. Radość mędrców jest zapowiedzią radości Ewangelii, która stanie się udziałem pogan przyjmujących Chrystusa. Czy tegoroczne święta Bożego Narodzenia umocniły we mnie chrześcijańską radość?
  • Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę (w. 11) Mędrcy wchodzą „do domu” (gr. eis ten oikian), co sugeruje, że Święta Rodzina znalazła już stałe schronienie po nocy spędzonej w stajni. Reakcją wędrowców na widok maleńkiego dziecka jest akt najwyższej czci, zarezerwowany dla bóstw i władców – „padli na twarz”. Przekazane przez nich dary mają głęboką symbolikę, podkreślając tożsamość Nowonarodzonego: złoto dla Króla, kadzidło dla Boga i mirra dla Człowieka, który ma umrzeć. Kiedy ostatnio padłem na twarz przed Bożym majestatem? Jakie dary chciałbym dzisiaj ofiarować Jezusowi?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, tylko Ty jesteś godzien wszelkiej chwały, oddaję Tobie wszystko co ma i czym jestem, pomóż mi w Tobie rodzić się na nowo”.

Znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę (Łk 2,15-20)

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa dzisiejszej Mszy o świcie stawia przed nami scenę spotkania pasterzy z nowonarodzonym Jezusem. Słuchając Ewangelii, stajemy się uczestnikami wydarzenie pełnego autentycznej radości i wypływającego z niej uwielbienia. Oto Bóg prawdziwie wchodzi w zwyczajność i niedostatek ludzkiego życia. Duchu Święty, otwieraj przede mną głębię dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili między sobą: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił» (w. 15) Anielskie orędzie o narodzeniu Mesjasza wprawia pasterzy w ruch. Ich wiara jest prosta. Dlatego nie dyskutują nad wiarygodnością nocnej wizji. W ich sercach rodzi się pragnienie, by pójść do Betlejem i na własne oczy zobaczyć Zbawiciela świata. Słowo Boże nie jest jedynie nośnikiem informacji. Jeśli jest słuchane w prostocie wiary, potrafi uruchomić w nas działanie, które doprowadzi do jego wypełnienia. Kiedy ostatni raz poszedłem za głosem Bożym? Jakie były tego skutki?
  •  Udali się też pośpiesznie i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę (w. 16) Po przybyciu na miejsce pasterze spotykają Świętą Rodzinę, co podkreśla ludzki, historyczny i realny wymiar Wcielenia. Mimo że wymienione na końcu, Niemowlę znajduje się w centrum opisywanej sceny. Nie ma w niej królewskiego majestatu, lecz uderzająca prostota i ubóstwo. Ujawnia się tutaj jedna z podstawowych myśli Łukaszowej Ewangelii. Syn Boży przyszedł na świat nie po to, by zasiąść na tronie w zamkniętym pałacu, lecz by swoja obecnością przemienić sytuację człowieka, dotknąć jego najboleśniejszych ran i podnieść na duchu. Co dzisiaj jest moją największą biedą? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu (w. 17) Gdy pasterze zobaczyli Dziecię, ich rola się zmienia. Z biernych obserwatorów przemieniają się w pierwszych ewangelizatorów. Dzielą się Dobrą Nowiną, którą o Nowonarodzonym przekazali im wcześniej aniołowie. Ich świeże, naoczne doświadczenie w pierwszym rzędzie zaadresowane jest do Maryi i Józefa. Możemy domyślać się, że narodziny Dziecięcia zgromadziły także inne, przypadkowe osoby. Każdy, kto spotkał żywego Boga, czuje naturalną potrzebę, by dzielić się z innymi. Nie musi to przybierać formy naukowego traktatu, wystarczy prostota i autentyczność pasterzy. Czy potrafię dzielić się moją wiarą z innymi? Kiedy ostatni raz rozmawiałem z kimś o Jezusie?
  •  A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli (w. 18) Opowieść o chórach anielskich i Mesjaszu w zwierzęcym żłobie brzmi niewiarygodnie i tajemniczo. Dodatkowo przedstawiają ją ludzie o niskim statusie społecznym. Stąd zdziwienie jako pierwsza reakcja słuchaczy. Cud wcielenia Boga wymyka się ludzkiej logice. Podobnie, jak większość dzieł Bożych. Działanie Boga często burzy nasze schematyczne wyobrażenia. Jednocześnie, zdumienie Bogiem otwiera drogę do postawienia kolejnego kroku na drodze wiary. W swej istocie jest ona przecież ufnością wobec Boga, którego zamiary przekraczają nasze ludzkie pojmowanie. Kiedy ostatni raz pozwoliłem się Bogu zadziwić? Czy jestem gotowy, by ze względu na Niego wychodzić poza moje dotychczasowe myślenie?
  • Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (w. 19) Zachowanie Maryi kontrastuje z postawą wyakcentowaną w poprzednim wersecie. Nie tylko uważnie wsłuchuje się w słowa pasterzy, ale również z nie mniejszą uwagą świadomie uczestniczy w całym wydarzeniu. Grecki czasownik przetłumaczony jako „rozważała” (symballo), sugeruje składanie różnych, pasujących do siebie elementów w jedną całość. Można powiedzieć, że serce Maryi staje się skarbcem, w którym gromadzone są wszystkie, nawet najmniejsze ślady Bożej obecności i działania. Czy podobnie jest z moim sercem? Czy zachowuję w nim i rozważam pamięć o działaniu Boga w moim życiu?
  • A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane (w. 20) Po niezwykłym spotkaniu z Dziecięciem pasterze wracają do swoich stad, do zwykłych, nocnych obowiązków. Jednakże nie jest to koniec. Ich serca i usta pełne są uwielbienia Boga, za wszystko czego właśnie byli świadkami. Spotkanie z Chrystusem przemienia nasze życie. Nie zabierając nas fizycznie z tego świata, sprawia, że nasze zwykłe, codzienne życie nabiera nowego, boskiego blasku. Jakie myśli, uczucia i emocje rodzą się we mnie dzisiaj, gdy po raz kolejny świętuje narodziny Syna Bożego?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Duchu Święty, otwieraj moje zmysły, umysł i serce na obecność Boga. Wzbudzaj we mnie ufność i dziękczynienie. Pomóż mi dzielić się radością spotkania Chrystusa z innymi”.

I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu (J 7,40-53)

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 7,40-53

40 A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». 41 Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale — mówili drudzy — czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? 42 Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» 43 I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. 44 Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. 45 Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: «Czemu go nie pojmaliście?» 46 Strażnicy odpowiedzieli: «Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek». 47 Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? 48 Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? 49 A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty». 50 Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: 51 «Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni?» 52 Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». 53 I rozeszli się — każdy do swego domu.

Przygotowanie

  • Pobyt Jezusa w Jerozolimie w czasie Święta Namiotów prowokuje ożywione dyskusje dotyczące Jego tożsamości. Pośród zgromadzonych w świątyni pojawiają się różne opinie: prorok, Mesjasz, bluźnierca… Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę Słowem, wzbudzę w sobie pragnienie spotkania Jezusa takim, jakim jest naprawdę – Synem Bożym i Mesjaszem, który przyszedł na świat, by wyzwolić go z niewoli zła.

Punkty do medytacji

  • A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz» (ww. 40-41) Opinie na temat Jezusa pośród Żydów przybyłych do Jerozolimy na Święto Namiotów są podzielone. Jego dotychczasowe czyny i słowa, inspirują niektórych do uznania Go za proroka, czyli człowieka wybranego przez Boga, by przemawiać w Jego imieniu. Inni idą jeszcze dalej i dostrzegają w Nim Mesjasza, a więc nowego króla z rodu Dawida. Także dzisiaj Jezus jest postrzegany na różne sposoby: Mędrzec, Rewolucjonista, Uzdrowiciel, Zbawiciel, Syn Boży… Litanię tytułów można by pewnie mnożyć bez końca. Odłożę na chwilę katechizmowe definicje na bok i wejrzę w moje serce: za kogo ja dzisiaj uważam Jezusa?
  • Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid? (ww. 41-42) Stary Testament rzeczywiście podaje, że Mesjasz jako potomek Dawida będzie pochodził z Betlejem. Prorok Natan zapowiedział Dawidowi, że jeden z jego potomków zbuduje dom imieniu Bożemu, zaś sam Bóg utwierdzi Jego królestwo (por. 2 Sm 7,12-14). Natomiast prorok Micheasz wysławia Betlejem, z którego ma wyjść władca, który nie tylko będzie panował nad Izraelem, lecz jego panowanie rozciągnięte zostanie aż po krańce ziemi (por. Mi 5,1-5). Zarzut przeciwników uznania Jezusa za Mesjasza, jest chybiony. Jak podają inne fragmenty Nowego Testamentu, Pan poprzez uznanie Go za syna przez Józefa (por. Mt 1,20-24) oraz narodziny w Betlejem (por. 2,1) spełnia „wymogi” starotestamentalnych zapowiedzi mesjańskich. Przeciwnicy Jezusa wykazują się zatem swoją ignorancją. A ja, na czym opieram moją opinię o Jezusie? Czy czytam i rozważam zarówno Stary jak i Nowy Testament, by lepiej poznać Jego samego i dokonane przez Niego dzieło zbawienia?
  • Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty» (ww. 47-49) Strażnicy świątynni wysłani przez arcykapłanów i faryzeuszy, by aresztować Jezusa (por. J 7,32), wracają bez Niego do swoich przełożonych (ww. 45-47). Fakt ten spotyka się z ostrą reakcją faryzeuszy, którzy zarzucają im, że dali się zwieźć, a ci z tłumu, którzy w Niego uwierzyli nie tylko nie znają Prawa, ale i są wręcz przeklęci (gr. eparatos). Prawda jednak jest taka, że znawcy Prawa i duchowi przywódcy Izraela, nie rozpoznają czasu wypełnienia się proroctw, podczas gdy zwykli Izraelici wręcz przeciwnie, coraz bardziej zaczynają zwracać się w stronę Jezusa. Za czyją wiarę jestem odpowiedzialny? Czy opowiadając o Jezusie innym (dzieciom, wnukom, chrześniakom itd.) zachowuję pokorę i uniżenie wobec przekazywanego Misterium?
  • Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni? (w. 51) Nikodem, który wcześniej odbył z Jezusem nocną rozmowę (por. 3,1-20) ma szerszy pogląd na Jego osobę. Dlatego odwołuje się do procedury sądowej nakazanej w Torze, według której, zanim kogoś się skaże, należy przeprowadzić dochodzenie (por. Pwt 19,15-19). Pytanie Nikodema niesie w sobie pewną ironię – ci, którzy przed chwilą zarzucali tłumowi, że nie zna Prawa, sami wykazują się ignorancją wobec jego przepisów. Za chwilę również powołają się na fałszywe przekonanie, że żaden prorok nie pochodził z Galilei (w. 52), co też okaże się nieprawdą, gdyż z Galilei pochodził prorok Jonasz (por. 2 Krl 14,25). Po raz kolejny daje o sobie znać pycha religijnych przywódców Izraela. Kto jest moim Nikodemem? Czy potrafię przyjąć uwagi tych, których daje mi Bóg, by wyprowadzić mnie z błędnych postaw czy oczekiwań?

W ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wierzę, że Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Mesjaszem przynoszącym światu zbawienie. Pomóż mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.

To jest Mesjasz

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 7,40-53

40 A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». 41 Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? 42 Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» 43 I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. 44 Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. 45 Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: «Czemu go nie pojmaliście?» 46 Strażnicy odpowiedzieli: «Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek». 47 Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? 48 Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? 49 A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty». 50 Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: 51 «Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni?» 52 Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». 53 I rozeszli się — każdy do swego domu.

Przygotowanie

  • Za chwilę będę modlił się fragmentem Janowego opowiadania o pobycie Jezusa w Jerozolimie podczas Święta Namiotów. Jak podaje ewangelista, osoba Pana, Jego słowa i czyny, a nawet pochodzenie, wzbudzały różne reakcje pośród świętujących. Wezwę Ducha Świętego, by poprowadził mnie przez dzisiejszą modlitwę Słowem i jeszcze bardziej otworzył mnie na misterium Chrystusa.

Punkty do medytacji

  • „A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz»” (ww. 40-41). Opinie na temat Jezusa pośród Żydów przybyłych do Jerozolimy na Święto Namiotów są podzielone. Jego dotychczasowe czyny i słowa, również nauczanie w trakcie święta, podprowadzają niektórych pod uznanie, że jest On prorokiem, czyli mężem wybranym przez Boga, by przemawiać w Jego imieniu. Inni idą jeszcze dalej i dostrzegają w Nim Mesjasza. Także dzisiaj Jezus jest na różne sposoby postrzegany: Mędrzec, Rewolucjonista, Uzdrowiciel, Zbawiciel, Syn Boży… Litanię tytułów można by pewnie mnożyć bez końca. Odłożę na chwilę katechizmowe definicje na bok i wejrzę w moje serce: za kogo ja dzisiaj uważam Jezusa?
  • „Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?” (ww. 41-42). Stary Testament rzeczywiście podaje, że Mesjasz jako potomek Dawida będzie pochodził z Betlejem (por. 2 Sm 7,12-14; Mi 5,1-5). Jednak zarzut przeciwników uznania Jezusa za Mesjasza, jest chybiony. Jak podają inne miejsca w Nowym Testamencie, Pan poprzez uznanie Go za syna przez Józefa (por. Mt 1,20-24) oraz narodziny w Betlejem spełnia „wymogi” starotestamentalnych zapowiedzi mesjańskich. Na jaw zatem wychodzi niewiedza Jego przeciwników. Na czym opieram moją opinię o Jezusie? Czy znam Ewangelie, w których zostało zachowane świadectwo o Jego ziemskim życiu, a także o dokonanym przez Niego dziele zbawienia?
  • „Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty»” (ww. 47-49). Strażnicy świątynni wysłani, by pojmać Jezusa, wracają do swoich przełożonych bez Niego (ww. 45-47). Fakt ten spotyka się z ostrą reakcją faryzeuszy, którzy zarzucają im, że dali się zwieźć, a ci z tłumu, którzy w Niego uwierzyli są wręcz przeklęci. Użyty tutaj czasownik planao („zwieźć, okłamać, oszukać”) użyty został już wcześniej w opowiadaniu o Świecie Namiotów (por. 7,12). W oskarżeniu tym kryje się przekonanie o fałszywości misji wypełnianej przez Jezusa. Faryzeusz i arcykapłani konsekwentnie odrzucają Pana. Znawcy Prawa, duchowi przywódcy Izraela, nie rozpoznają czasu wypełnienia się proroctw, podczas gdy zwykli Izraelici wręcz przeciwnie, coraz bardziej zaczynają zwracać się w stronę Jezusa. Za czyją wiarę jestem odpowiedzialny? Czy opowiadając o Jezusie innym (dzieciom, wnukom, chrześniakom itd.) zachowuję pokorę i uniżenie wobec przekazywanego Misterium?
  • „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni?” (w. 51). Nikodem, który wcześniej odbył z Jezusem nocną rozmowę (por. 3,1-20) ma szerszy pogląd na Jego osobę. Dlatego odwołuje się do procedury sądowej nakazanej w Torze, według której należało przeprowadzić dochodzenie, zanim kogoś się skaże (por. Pwt 19,15-19). Słowa te zawierają pewną ironię – ci, którzy przed chwilą zarzucali tłumowi, że nie zna Prawa, sami nie chcą się zastosować do jego przepisów. Za chwilę powołają się na fałszywe przekonanie, że żaden prorok nie pochodził z Galilei (w. 52), co też okazuje się nieprawdą (z Galilei pochodził prorok Jonasz – 2 Krl 14,25). Po raz kolejny daje o sobie znać pycha i ignorancja religijnych przywódców. Kto jest moim Nikodemem? Czy potrafię słuchać tych, których Bóg daje mi, by wyprowadzić mnie z błędnych postaw i oczekiwań? Czy dziękuję za to, że upomnienia innych ludzi mogą uchronić mnie przed popełnieniem życiowych błędów?

W ciągu dnia

  • W ciągu dnia będę powracał do dzisiejszej ewangelii i prosił Jezusa: „Naucz mnie prawdziwej pokory, pomóż mi bardziej poznać Ciebie”.