Błogosławiony jest ten, który nie zwątpi we mnie (Łk 7,18b-23)

Środa III Tygodnia Adwentu

Łk 7,18b-23

18b Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów 19 i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» 20 Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: «Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» 21 W tym właśnie czasie [Jezus] wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; także wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. 22 Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. 23 A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Przygotowanie

  • Ponownie w naszej adwentowej modlitwie Słowem pojawia się postać Jana Chrzciciela. Tym razem tekst biblijny pokazuje go nam nie jako proroka, lecz człowieka, który w swoim sercu przeżywa rozterki, powątpiewa w mesjańską tożsamość Jezusa. Duchu Święty, przyjdź i uzdolnij moje serce, by otworzyło się na prawdę Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» (ww. 18b-19) Niedługo po zanurzeniu Jezusa w wodach Jordanu, Jan Chrzciciel został pojmany z rozkazu tetrarchy Heroda (por. Łk 3,19-20). Przebywając w więzieniu, dzięki wiadomościom, jakie przynoszą mu jego uczniowie, prorok jest na bieżącą z działalnością Pana. Wcześniej sam zapowiadał, że nadchodzi ktoś silniejszy do niego, kto będzie chrzcił „Duchem Świętym i ogniem” (por. 3,16), teraz jednak zaczyna mieć wątpliwości. Być może, podobnie jak niektóre ugrupowania żydowskie tamtego czasu (np. wspólnota z Qumran), skoncentrował się na motywie ognia, który w języku biblijnym oznacza Boży sąd. Tymczasem Pan naucza (np. 6,20-49), wypędza złe duchy (np. 4,31-37), uzdrawia chorych (np. 4,40-41) i przywraca życie umierającym (por. 7,1-17). Jakie pytanie chciałbym dzisiaj zadać Jezusowi? Czy moje rozumienie Jego osoby oparte jest na biblijnym świadectwie? Czy rozmawiam z Nim o moich wątpliwościach?
  • Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (w. 22) Uczniowie Jana przychodzą do Jezusa i pytają Go, czy jest Mesjaszem (por. 7,20). Ewangelista, zanim zrelacjonuje odpowiedź Pana, w jednym zdaniu ponownie ukazuje Go jako dokonującego wielu uzdrowień (w. 21). Podkreśla w ten sposób, że to Jego czyny świadczą o Jego mesjańskiej tożsamości. Również sam Jezus odpowiadając powołuje się na swoje dzieła, czyni to jednak w ten sposób, by widoczna była łączność między Jego obecnym działaniem a programową wypowiedzią w nazaretańskiej synagodze, gdy cytował proroka Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana (…) Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (4,18.21; por. Iz 61,1-2). Wszystko to dzieje się „w tym właśnie czasie” (Łk 7,21; gr. en ekeine te hora dosłownie można oznacza „w tej godzinie”), zatem nie trzeba szukać innego Mesjasza. On już tu jest i wiernie wypełnia starotestamentalne zapowiedzi. Przyjrzę się sobie, spróbuję nazwać moje dzisiejsze ułomności. Poproszę Jezusa, by mnie także dotknął swą uzdrawiającą mocą.
  • A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie (w. 23) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy można przetłumaczyć również jako „błogosławiony jest ten, który mną się nie zgorszy”. Nad Jordanem Jan głosił nadejście Mesjasza, który dokona sądu, pszenicę zbierze do spichlerza, a w ogniu spali plewy (por. 3,7.16-17). Czułość i pomoc, jaką Pan okazuje ludziom cierpiącym na różne dolegliwości wydają się nie pasować do tego obrazu. Jezusowa dobroć i wyrozumiałość zgorszyły Jana. Motyw ognia jeszcze pojawi się w nauczaniu Pana, ale jeszcze nie w tym momencie (por. 12,49; 17,29-30; 21,23). Zanim świat zostanie osądzony z odrzucenia Boga, musi najpierw mieć szansę w pełni poznać, że jest On miłością, musi zobaczyć Syna Bożego pochylającego się nad cierpiącymi i oddającego swoje życie za grzechy całej ludzkości. Czy potrafię wskazać na wydarzenia lub osoby, które są widocznym znakiem Bożej miłości wobec mnie? Czy mam świadomość, że każdy mój upadek jest w swej istocie odrzuceniem miłującego Boga?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wcielona miłości Ojca, nie zostawiaj mnie w moich kryzysach i wątpliwościach, otwieraj moje oczy światłem Twojego słowa”.

Oni zastanawiali się między sobą (Mt 21,23-27)

Wspomnienie św. Łucji, Dziewicy i Męczennicy

Mt 21,23-27

23 Gdy przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? I kto ci dał tę władzę?» 24 Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. 25 Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?» Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” 26 A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». 27 Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

Przygotowanie

  • Spotkanie Jezusa z arcykapłanami i starszymi ludu pokazuje nam, jak bardzo ludzkie serce potrafi być nieczułe na dar Bożego słowa. Antybohaterowie z dzisiejszej Ewangelii spotkali Pana, rozmawiali z Nim, lecz nieszczerość intencji sprawiła, że z owego spotkania wyszli jeszcze bardziej utwierdzeni w swoich błędnych przekonaniach. W chwili ciszy przegotuję moje serce na modlitwę Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie bezwarunkowego otwarcia się na zawartą w nim prawdę.

Punkty do medytacji

  • Gdy przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? I kto ci dał tę władzę?» (w. 23) Następnego dnia po królewskim wjeździe do Jerozolimy i oczyszczeniu świątyni (por. 21,1-17), Jezus ponownie przychodzi na najświętsze miejsce ówczesnego judaizmu. Podobnie jak to czynił w Galilei i podczas podróży do świętego miasta, otwiera swoje usta i zaczyna nauczać. Jego słowo, które do tej pory wielokrotnie wybrzmiało w różnych miejscach: wioskach i miastach Galilei, na pustkowiach i w okolicach Jeziora Galilejskiego, na Górze Przemienienia i w depresji Jerycha, teraz napełnia swoim dźwiękiem świątynię. Bóg mówi do mnie bezpośrednio na kartach Pisma Świętego, lecz echo Jego słowa może stale mi towarzyszyć, w każdej chwili mojego życia. Czy pielęgnuję w sobie postawę słuchania? Czy pozwalam, by Słowo rzucało światło na kolejne momenty mojej codzienności?
  • Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?» (ww. 24-25) Arcykapłani i starsi ludu są wzburzeni zachowaniem Jezusa. Oto w ich starannie ułożony świat świątynnych układów i interesów z Rzymianami wdarł się Rabbi z Nazaretu, który najpierw w asyście wiwatujących tłumów wjeżdża do Jerozolimy, następnie wypędza przekupniów z terenu świątynnego, uzdrawia niewidomych i chorych, wreszcie, jak gdyby nigdy nic, obwieszcza z mocą swoją naukę. By zdyskredytować Pana w oczach słuchających, pytają Go, jakim prawem to czyni. Za ich pytaniem nie kryje się pragnienie poznania prawdy, ale desperacka próba ochrony własnego autorytetu. Odpowiadając, Jezusa sam zadaje pytanie. Nie jest to jednak forma ucieczki, lecz próba wyprostowania pokrętnego myślenia arcykapłanów i starszych. Czy mojej modlitwie Słowem towarzyszy szczera intencja poznania Bożej prawdy? Czy wystrzegam się instrumentalnego traktowania Słowa, wyłuskiwania z niego tylko tego, co chciałbym usłyszeć?
  • Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy» (ww. 25-27) Arcykapłani i starsi ludu w dalszym ciągu kalkulują. Nie potrafią przyznać się do swojego błędu lub po porostu przyznać rację Jezusowi. Zbyt bardzo zależy im na tym, by nie stracić w oczach tłumu. Poprzez odpowiedź „Nie wiemy” ostatecznie zamykają się na możliwość poznania Jezusa. W niedalekiej przyszłości, jako Jego śmiertelni wrogowie, doprowadzą do Jego egzekucji na krzyżu. Modlitwa Słowem wymaga konsekwencji. Nie zawsze w jej trakcie słyszymy to, co potwierdzałoby nasze dotychczasowe myślenie lub postepowanie. Boże mówienie do nas ma moc oczyścić nas z iluzji i błędnych przekonań. By jednak tak się stało, potrzebna jest pokora i gotowość, by Bóg na nowo „umeblował” nasze życie. Do czego dzisiaj Pan mnie zachęca? Z jakiego kłamstwa chce mnie wyrwać? Jaka prawdę chce mi pokazać?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mój Nauczycielu, mów nieustannie do mojego serca, ucz mnie pokory i zaufania wobec Twojego słowa”.

Wtedy ujrzą Syna Człowieczego (Łk 21,25-28.34-36)

I Niedziela Adwentu

Łk 21,25-28.34-36

25 Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. 26 Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. 27 Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. 28 A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie» (…) 34 Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka 35 jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. 36 Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

Przygotowanie

  • Rozpoczynając okres Adwentu pochylamy się nad dwoma fragmentami tzw. mowy eschatologicznej, w których Jezus zapowiada swoje powtórne przyjście na końcu czasów i daje obietnicę, że dla nas, Jego uczniów, będzie to moment doświadczenia pełni odkupienia. Przestrzega przy tym, byśmy czekając na Niego nie zaniedbywali naszych serc, lecz czuwali i trwali na modlitwie. Z ufnością przyjmę dzisiejsze Słowo jako światło na moją adwentową wędrówkę.

Punkty do medytacji

  • Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte (ww. 25-26) W pierwszej części mowy eschatologicznej głównym motywem jest zapowiedź zburzenia Jerozolimy wraz ze świątynią (por. Łk 21,5-24). Część druga poświęcona jest ponownemu przyjściu Syna Człowieczego (21,25-36). Zarówno w pierwszej jak i w drugiej części Jezus posługuje się językiem starotestamentalnych proroków, wskazując na znaki poprzedzające zapowiadane wydarzenia. Na przykład w Księdze Joela dzień Pański, czyli dzień sądu, przedstawiany jest w następujący sposób: „I uczynię znaki na niebie i na ziemi: krew i ogień, i słupy dymne. Słońce zmieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy przyjdzie dzień Pański, dzień wielki i straszny” (Jl 3,3-4). Uważnie przyjrzę się opisywanym przez Pana kosmicznym kataklizmom. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy wyobrażam sobie te sceny? Czy mam świadomość, że zarówno moje ziemskie życie, jak i cała otaczająca mnie rzeczywistość mają charakter przejściowy i prowadzą do ostatecznego odnowienia w dniu powrotu Chrystusa?
  • Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie (ww. 27-28) Tytuł „Syn Człowieczy” (aram. bar enosz; gr. ho hios tou anthropou) zaczerpnięty został z Księgi Daniela, gdzie w jednej z wizji pojawia się postać „jakby Syna Człowieczego”, któremu Przedwieczny powierza wszelką chwałę i nieprzemijającą władzę nad całą rzeczywistością (por. Dn 7,13-14). W Ewangelii Łukasza tytułem tym posługuje się tylko Jezus, aby podkreślić swoją moc i władzę (np. Łk 6,5), zapowiedzieć swoje cierpienie (np. 9,22) i triumfalny powrót w roli sędziego na końcu czasów (np. 12,8-9). Chrystus powróci, tym razem nie kryjąc już swojej boskości. Dla Jego uczniów nie będzie to jednak dzień trwogi, lecz radości. Ci, którzy z wiarą wyglądali Jego przyjścia, zmagając się z własną słabością i stawiając czoła ziemskim próbom, w spotkaniu z Nim będą mogli doświadczyć pełni zbawienia. Co dzisiaj „odbiera mi ducha” i sprawia, że moje życie wydaje się nie do uniesienia? Czy będąc przygniecionym przez codzienność szukam nadziei w obietnicy powrotu mojego Zbawcy?
  • Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi (ww. 34-35) Ważnym elementem oczekiwania na powrót Syna Człowieczego, jest troska o wolność serca. Owa wolność może być zagrożona przez „obżarstwo i pijaństwo”, czyli nieuporządkowane korzystanie z przyjemności tego świata, a także poprzez „troski doczesne”, czyli skupienie się na cierpieniu i problemach, które niesie ziemska rzeczywistość. Uczeń Jezusa, wyglądający Jego powrotu, dba o czystość swojego wnętrza, ma świadomość, że nic w tym świecie nie jest w stanie zagwarantować mu trwałego i prawdziwego szczęścia. Stawia czoła trudom codziennego życia, lecz jednocześnie wierzy, że Ojciec niebieski nieustannie troszczy się o niego (por. 12,22-31). Spróbuję nazwać te wszystkie rzeczy, które w tej chwili czynią moje serce ociężałym. Może czas Adwentu wykorzystam na oczyszczenia go z tego co zbędne i co zabija moją chrześcijańską nadzieję?
  • Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym (w. 36) Jezus zachęca swoich uczniów, by czekając na Jego powrót, modlili się w każdym czasie. Rytm codziennej modlitwy (modlitwa poranna i wieczorna, systematyczne rozważanie Słowa, często uczestnictwo w Eucharystii itd.) ostatecznie mają doprowadzić do ukształtowania się w uczniach Jezusa wewnętrznej postawy, która wyrażać się będzie w prowadzeniu nieustannego dialogu z Bogiem. Uświadomię sobie, że Pan kieruje to wezwanie do mnie osobiście. Jak dzisiaj wygląda moja modlitwa? Co najbardziej mnie od niej odciąga? Poproszę Jezusa, by w Adwencie na nowo rozpalił we mnie pragnienie modlitewnego dialogu z Nim.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Synu Człowieczy, Tobie oddaje rozpoczynający się Adwent. Posyłaj mi swojego Ducha, by oczyszczał moje serce i prowadził na spotkanie z Tobą”.

Ja nie jestem Mesjaszem

Kasr al-Jahud (fot. R.P.)

III Niedziela Adwentu B

J 1,6-8.19-28

6 Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. 7 Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. 8 Nie był on światłością, lecz [został posłany], aby zaświadczyć o światłości (…) 19 Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», 20 on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». 21 Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». 22 Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» 23 Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz». 24 A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. 25 I zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» 26 Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, 27 który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». 28 Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

Prolog Ewangelii wg św. Jana w poetyckim stylu zapowiada główne tematy teologiczne, które będą rozwinięte i pogłębione w dalszej części księgi. W centrum jest Syn Boży, odwieczne Słowo (gr. logos), który nie tylko wraz z Ojcem i Duchem Świętem stworzył całą rzeczywistość, lecz nie tracąc nic ze swego bóstwa, stał się również człowiekiem, aby wszystkich, którzy w Niego uwierzą uczynić dziećmi Bożymi. Dzisiejsze czytanie ewangeliczne przytacza fragment Prologu, w którym wprowadzona zostaje postać Jana Chrzciciela. Ów ostatni i największy prorok Starego Testamentu w relacji Czwartej Ewangelii ma jedno zadanie: „Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz [został posłany], aby zaświadczyć o światłości” (J 1,7-8). Świadectwo Chrzciciela ma być przyczynkiem do wiary innych. W dalszej części księgi mowa jest o tym, iż Mojżesz i wszystkie Pisma świadczą o Jezusie (por. 1,45; 2,22; 5,39). Tutaj natomiast prorok znad Jordanu ukazany jest jako reprezentant tych, którzy w dziejach zbawienia „dali świadectwo światłości”. W przeszłości Bóg kierował do proroków swoje słowo, które jako wyraz Jego woli było obwieszczane całemu ludowi. Teraz odwieczne Słowo samo zstępuje, by swym światłem ogarnąć wszystkich, a Jan Chrzciciel jest tego świadkiem.

Druga część dzisiejszego czytania ewangelicznego jest opowiadaniem, które relacjonuje konkretny moment Janowego świadectwa: „Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem»” (1,19-20). Użyty tutaj rzeczownik „świadectwo” (gr. marturia) należy do najważniejszych terminów w Czwartej Ewangelii. Jej autor zamiast właściwego dla tradycji synoptycznej wyrażenia „głosić Ewangelię/Dobrą Nowinę” używa zwrotu „dawać świadectwo/świadczyć”, który w kontekście pierwotnego chrześcijaństwa oznacza nie tylko wiadomość przekazaną z pierwszej ręki, lecz również wiąże się z ryzykiem utraty wszystkiego. W rzeczy samej, pierwsi świadkowie (gr. martur) Jezusa w dużej części byli męczennikami. Delegacja z Jerozolimy przybywa nad Jordan, by zbadać działalność Jana Chrzciciela. Judaizm pierwszego wieku nie był jednolity, a tworzące go różne ugrupowania (saduceusze, faryzeusze, esseńczycy, ruchy apokaliptyczne itd.) nie były zgodne, co do wyobrażeń czasu zbawienia oraz postaci, które miałyby na niego wskazać. Dlatego Jan bez wchodzenia w szczegóły, wprost stwierdza, iż on sam nie jest Mesjaszem (gr. Christos).

Przybysze z Jerozolimy zadają kolejne pytania: „Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?»” (1,21-22). Tradycja biblijna zapowiada, że prorok Eliasz powróci tuż przed wypełnieniem się Bożych obietnic. W Księdze Malachiasz czytamy: „Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni on serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi klątwą” (Ml 3,23-24; por. Syr 48,4.10). Rzeczywiście, jak to opisują Mateusz i Marek, styl życia Jana przypominał sposób życia Eliasza (por. Mt 3,4; 2 Krl 1,8). Prorok znad Jordanu zaprzecza, iż miałby być Eliaszem. Jedankże w tradycji synoptycznej sam Jezus stwierdza, że w działalności Jana wypełniła się zapowiedź dotycząca powrotu Eliasza (por. Mt 17,11-13), zaś anioł Pański zapowiada Zachariaszowi, iż jego syn będzie postępował „w duchu i z mocą Eliasza” (Łk 1,17). Jan, odpowiadając na kolejne pytanie, zaprzecza także, jakoby miał być prorokiem, mimo że z perspektyw trzeciej osoby można by stwierdzić, że wypełniają się w nim chociażby słowa Mojżesza: „Pan, Bóg twój, wzbudzi dla ciebie proroka spośród twoich braci, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał” (Pwt 18,15). W postawie Jana Chrzciciela widzimy wyraźną chęć niekoncentrowania uwagi na sobie. Najważniejszy jest Mesjasz, o którym daje on świadectwo.

Jednak przybysze z Jerozolimy, zwłaszcza faryzeusze, nie dają za wygraną: „I zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała»” (J 1,24-27). Jan ponownie nie broni swego autorytetu ani nie uzasadniania prawowierności swego postepowania, lecz wskazuje na Mesjasza. Podkreśla Jego boską godność. W starożytności rozwiązywanie czyich sandałów należało do obowiązków niewolników.

Na koniec perykopy ewangelista dookreśla miejsce opisywanego wydarzenia: „Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu” (1,28). Dokładne położenie tej Betanii nie jest pewne. Raczej nie chodzi tutaj o inną Betanię, która pojawia się w dalszej części Ewangelii (miejscowość Łazarza i jego sióstr, por. 11,18; 12,1). Dzisiejsze pielgrzymki do Ziemi Świętej nawiedzają jako miejsce działalności Jana Chrzciciela Kasr al-Jahud, na wschód od Jerycha, na granicy izraelsko-jordańskiej.

Patrząc na moje życie, kogo mógłbym nazwać Janem Chrzcicielem posłanym do mnie przez Boga? Ile w moich wypowiedziach jest mojego „ja”? Czy potrafię w mojej codzienności oddać pierwsze miejsce Bogu? Czy otwieram się na głos Bożego powołania?

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie

Fot. Lukas Langrock (unsplash.com)

I Niedziela Adwentu, rok B

Mk 13,33-37

33 Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. 34 Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. 35 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. 36 By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. 37 Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!»

Liturgia słowa pierwszej niedzieli Adwentu przytacza końcowy fragment Jezusowej mowy eschatologicznej (gr. gr. eschatos – „ostateczny”; logos – „słowo, nauka”) w redakcji ewangelisty Marka (Mk 13). Sama mowa jest rodzajem przemówienia pożegnalnego, w którym Pan, zanim wejdzie w kulminacyjny moment swojej ziemskiej misji – mękę, śmierć i zmartwychwstanie, przekazuje swoim uczniom słowa pouczenia i pocieszenia (por. J 14-16). Posługuje się przy tym wieloma aluzjami do ksiąg prorockich, zwłaszcza Księgi Daniela. Sam również wypowiada się w sposób charakterystyczny dla starotestamentalnych proroków, odczytując Boże zaangażowanie w historię według wzoru, w którym wydarzenia wcześniejsze wskazują na późniejsze i pomagają poznać ich sens. Mamy zatem w tej mowie splecone ze sobą obrazy dotyczące zburzenia świątyni jerozolimskiej, a zatem ustania kultu Starego Przymierza, z obrazami odnoszącymi się do końca Jego ziemskiego życia, a ostatecznie również do kresu ludzkiej historii. Część z zapowiadanych przez Jezusa wydarzeń będzie mieć miejsce w obrębie życia jednego pokolenia, inne natomiast dokonają się w nieoznaczonym czasie.

We fragmencie, który dzisiaj rozważamy, zostaje zestawiony ze sobą czas nadchodzącej męki Jezusa oraz Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. W wersecie poprzedzającym czytamy: „Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (13,32). Wzmiankowany przez Jezusa „owy dzień” bezpośrednio odnosi się do zapowiadanego w ST „dnia sądu” (por. Am 8,3-14; Za 12,3-14; Mt 24,36-42). Jednocześnie wskazuje na dzień męki Jezusa (por. Mk 2,20). Podobnie pojawiająca się tutaj „godzina” oznacza zarówno czas niespodziewanego przyjścia Syna Człowieczego jako sędziego (por. 13,26-27.35; Mt 24,50), jak i moment Jego cierpienia (por. Mk 14,35.41), a także cierpienia uczniów (por. 13,11). Pan wskazuje, że powyższe wydarzenia, zwłaszcza Jego powtórne przyjście na końcu czasów, będą miały miejsce w czasie znanym tylko jednej Osobie. Jezus jako człowiek również musi wieźć życie w posłuszeństwie oraz ufności zamiarom Ojca.

W dalszej części swojej wypowiedzi Pan uwrażliwia uczniów na postawę czujności: „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie” (13,33). Zwrot „uważajcie” (gr. blepo – „widzieć, mieć oczy otwarte, uważać”) już wcześniej pojawił się w mowie eschatologicznej (por. 13,5.9.23). Tym razem towarzyszy mu także kolejne wezwanie – „czuwajcie” (gr. agrupneo – „trwać bez snu, czuwać”). Ponieważ uczniowie nie wiedzą, kiedy będą miały miejsce zapowiadane wydarzenia, mają żyć w ciągłej czujności. Nie chodzi tutaj jednak o jakiś rodzaj niepokoju, czy wręcz lęku, lecz o pełne ufności oczekiwanie na wypełnienie się Bożych zamysłów.

Na czym konkretnie ma polegać owe czuwanie, obrazuje krótka przypowieść: „Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących.” (13,34-36). Scenariusz przypowieści wyraźnie odnosi się do Jezusa i Kościoła. W tekście oryginalnym czytamy dosłownie, że człowiek z przypowieści „przekazał swoim sługom władzę (gr. eksusian – „prawo, władza, urząd”), każdemu jego własne zajęcie”. Jezus już wcześniej przekazał swą władzę apostołom (por. 6,7; 10,42-44). Teraz natomiast w kontekście swojego odejścia mówi o tych, którzy w Jego imieniu będą sprawować władzę nad ustanowioną przez Niego wspólnotą. Słudzy Pana mają pełnić posługę wobec powierzonego ich trosce domu, jakim jest Kościół. Zaś zadaniem odźwiernego – chodzi o Piotra i jego następców – zostaje powierzone zadanie szczególnej czujności, tak by mógł dostrzec powracającego Pana (por. 14,37; Łk 12,41-42).

Po ukazaniu sytuacji domu pozostawionego w rękach sług, ponownie pojawia się wezwanie do czuwania (gr. gregoreo – „czuwać, być czujnym; także w. 37), gdyż Pan (gr. Kyrios), może powrócić o dowolnej porze nocy: „z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem”. Owe określenia, podkreślające nagłość mającego nastąpić Powrotu, zostały zaczerpnięte z rzymskiego sposobu liczenia czasu. Ponadto, gdy spojrzymy na Markowy opis męki Pańskiej, zobaczymy, że wpisują się one również w jego strukturę, w której kolejne sceny przypadają z wieczora (por. 14,17), o północy (por. 14,32-65), o pianiu kogutów (por. 14,72) i rankiem (por. 15,1). Jak zobaczymy, Jezusowe ostrzeżenie przed popadnięciem w sen, znajdzie swoją aplikację w scenie w Getsemani (por. 14,37-41). Zaśnięcie jest obrazem popadnięcia w duchowy letarg i zbytniego pobłażania sobie (por. Rz 11,8; 1 Tes 5,6-8), zaś bycie obudzonym symbolizuje żywą wiarę (por. Rz 13,11; Ef 5,14).

Co ważne, Jezusowa zachęta do czuwania, chociaż w pierwszym rzezie skierowana jest do apostołów i następców, nie ogranicza się wyłącznie do kościelnej hierarchii, lecz wypowiedziana jest pod adresem każdego chrześcijanina: „Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!” (Mk 13,37).

Czy mam świadomość, że moje życie wiary jest istotowo złączone z postawą gotowości na spotkanie z powracającym Panem? Czy moje czuwanie na Jego przyjście wyraża się przez słuchanie Słowa, osobistą modlitwę, uczestnictwo w sakramentach, ale także przez realizację mojego życiowego powołania i obowiązków? Co mogę zrobić, by tegoroczny Adwent stał się wyjątkowym czasem czuwania? Czy modlę się w intencji osób pełniących konkretne zadania w Kościele (mojego proboszcza, biskupa, papieża, osoby zakonne), by wiernie troszczyli się o powierzony ich trosce dom?