Błogosławiony jest ten, który nie zwątpi we mnie (Łk 7,18b-23)

Środa III Tygodnia Adwentu

Łk 7,18b-23

18b Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów 19 i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» 20 Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: «Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» 21 W tym właśnie czasie [Jezus] wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; także wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. 22 Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. 23 A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Przygotowanie

  • Ponownie w naszej adwentowej modlitwie Słowem pojawia się postać Jana Chrzciciela. Tym razem tekst biblijny pokazuje go nam nie jako proroka, lecz człowieka, który w swoim sercu przeżywa rozterki, powątpiewa w mesjańską tożsamość Jezusa. Duchu Święty, przyjdź i uzdolnij moje serce, by otworzyło się na prawdę Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» (ww. 18b-19) Niedługo po zanurzeniu Jezusa w wodach Jordanu, Jan Chrzciciel został pojmany z rozkazu tetrarchy Heroda (por. Łk 3,19-20). Przebywając w więzieniu, dzięki wiadomościom, jakie przynoszą mu jego uczniowie, prorok jest na bieżącą z działalnością Pana. Wcześniej sam zapowiadał, że nadchodzi ktoś silniejszy do niego, kto będzie chrzcił „Duchem Świętym i ogniem” (por. 3,16), teraz jednak zaczyna mieć wątpliwości. Być może, podobnie jak niektóre ugrupowania żydowskie tamtego czasu (np. wspólnota z Qumran), skoncentrował się na motywie ognia, który w języku biblijnym oznacza Boży sąd. Tymczasem Pan naucza (np. 6,20-49), wypędza złe duchy (np. 4,31-37), uzdrawia chorych (np. 4,40-41) i przywraca życie umierającym (por. 7,1-17). Jakie pytanie chciałbym dzisiaj zadać Jezusowi? Czy moje rozumienie Jego osoby oparte jest na biblijnym świadectwie? Czy rozmawiam z Nim o moich wątpliwościach?
  • Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (w. 22) Uczniowie Jana przychodzą do Jezusa i pytają Go, czy jest Mesjaszem (por. 7,20). Ewangelista, zanim zrelacjonuje odpowiedź Pana, w jednym zdaniu ponownie ukazuje Go jako dokonującego wielu uzdrowień (w. 21). Podkreśla w ten sposób, że to Jego czyny świadczą o Jego mesjańskiej tożsamości. Również sam Jezus odpowiadając powołuje się na swoje dzieła, czyni to jednak w ten sposób, by widoczna była łączność między Jego obecnym działaniem a programową wypowiedzią w nazaretańskiej synagodze, gdy cytował proroka Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana (…) Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (4,18.21; por. Iz 61,1-2). Wszystko to dzieje się „w tym właśnie czasie” (Łk 7,21; gr. en ekeine te hora dosłownie można oznacza „w tej godzinie”), zatem nie trzeba szukać innego Mesjasza. On już tu jest i wiernie wypełnia starotestamentalne zapowiedzi. Przyjrzę się sobie, spróbuję nazwać moje dzisiejsze ułomności. Poproszę Jezusa, by mnie także dotknął swą uzdrawiającą mocą.
  • A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie (w. 23) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy można przetłumaczyć również jako „błogosławiony jest ten, który mną się nie zgorszy”. Nad Jordanem Jan głosił nadejście Mesjasza, który dokona sądu, pszenicę zbierze do spichlerza, a w ogniu spali plewy (por. 3,7.16-17). Czułość i pomoc, jaką Pan okazuje ludziom cierpiącym na różne dolegliwości wydają się nie pasować do tego obrazu. Jezusowa dobroć i wyrozumiałość zgorszyły Jana. Motyw ognia jeszcze pojawi się w nauczaniu Pana, ale jeszcze nie w tym momencie (por. 12,49; 17,29-30; 21,23). Zanim świat zostanie osądzony z odrzucenia Boga, musi najpierw mieć szansę w pełni poznać, że jest On miłością, musi zobaczyć Syna Bożego pochylającego się nad cierpiącymi i oddającego swoje życie za grzechy całej ludzkości. Czy potrafię wskazać na wydarzenia lub osoby, które są widocznym znakiem Bożej miłości wobec mnie? Czy mam świadomość, że każdy mój upadek jest w swej istocie odrzuceniem miłującego Boga?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wcielona miłości Ojca, nie zostawiaj mnie w moich kryzysach i wątpliwościach, otwieraj moje oczy światłem Twojego słowa”.

Który z tych dwóch spełnił wolę Ojca? (Mt 21,28-32)

Wspomnienie św. Jana od Krzyża, Prezbitera i Doktora Kościoła

Mt 21,28-32

28 «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. 29 Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. 30 Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. 31 Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. 32 Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Przygotowanie

  • Jezus nie odpowiedział na pytanie arcykapłanów i starszych ludu zadane we wczorajszym czytaniu ewangelicznym. Nie oznacza to, że ich skreślił i nie widzi już dla nich nadziei. W dalszej części Mateuszowego opowiadania Pan opowiada krótką przypowieść, za pomocą której chce nimi potrząsnąć i zachęcić do wejścia na drogę nawrócenia. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa, poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi przyłożyć je do mojego życia.

Punkty do medytacji

  • «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy” (w. 28) Wczoraj widzieliśmy, jak arcykapłani i starsi ludu przyszli do Jezusa, by zapytać Go, jakim prawem naucza w świątyni (por. Mt 21,23-27). Nie chodziło im jednak o poznanie prawdy, lecz o ochronę dotychczasowego status quo. Dlatego Pan sam zadał im pytanie dotyczące pochodzenia chrztu Janowego. W ten sposób chciał przebić się przez zatwardziałość ich serca. Jak widzieliśmy, nie zdało się to na wiele. Koniec wczorajszej perykopy mógłby sugerować, że Jezus poddał się i przekreślił przedstawicieli obydwu grup. Tak jednak nie było. Jak dalej opowiada Mateusz, Pan zmienia taktykę i tym razem opowiada arcykapłanom i starszym ludu krótką przypowieść. Spróbuję sobie przypomnieć momenty, w których doświadczyłem wierności Boga i tego, że na różne sposoby próbuje On do mnie dotrzeć z łaską zbawienia.
  • Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł (ww. 29-30) Winnica jest biblijnym obrazem Izraela, który swoje istnienie i funkcjonowanie zawdzięcza Bogu (por. Iz 5,1-7; Łk 20,1-16). Umiejscawiając akcję właśnie w winnicy, Jezus od razu podpowiada, że Jego słowa będą odnosić się do wyjątkowej relacji, jaka łączy arcykapłanów i starszych – synów Narodu Wybranego z Bogiem Jedynym. Również przykład ojca i dwóch synów bliski był codziennemu doświadczeniu słuchających. Bóg komunikuje się z nami za pomocą naszego języka, Jego słowo jest bardzo konkretne i często odwołuje się realiów naszej codzienności. Podobnie nasza odpowiedź wiary nie powinna ograniczać się jedynie do teologicznej spekulacji, nawet najbardziej wyszukanej, lecz wyrażać w konkretnych słowach, czynach i postawach. Jak wygląda mój dialog z Bogiem? Czy próbuję odpowiadać na dar Słowa poprzez pracę nad sobą w konkretnych, codziennych sytuacjach?
  • Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego (w. 31) Zawierając z Izraelitami przymierza na Synaju, Bóg zobowiązał ich do życia według Prawa. Religijne elity żydowskie często publicznie na owe Prawo się powoływały, lecz w konkretnych decyzjach i działaniach nierzadko występowały przeciwko niemu. Jak widać w rozważnej przez nas scenie, arcykapłani i starsi potrafili też sprawnie osądzać różne przypadki z życia innych ludzi, wydając właściwy osąd moralny. Gorzej było z oceną samych siebie. Dlatego Jezus mówi wprost, że celnicy i nierządnice przed nimi wejdą do królestwa niebieskiego. Słowa te z pewnością mocno zabolały. Czy pozwalam, by słowo Pana przedzierało się przez skorupę moich błędnych wyobrażeń i przekonań? Jak reaguję, gdy osoby z mojego otoczenia wskazują, że błądzę w moim myśleniu lub postępowaniu?
  • Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć (w. 32) Celnicy i nierządnice, a więc według ówczesnej oceny najwięksi grzesznicy, pierwsi wejdą do królestwa niebieskiego, gdyż uwierzyli orędziu głoszonemu przez Jana Chrzciciela, zerwali ze swoim dotychczasowym grzesznym życiem, a gdy pojawił się Jezus, z wiarą przyjęli Go jako Mesjasza. Arcykapłani i starsi ludu nie uwierzyli Janowi. Gdy wzywał Heroda, by zakończył grzeszny związek z żoną swojego brata, żaden z nich nie stanął po jego stronie. Nie bronili go, gdy władca skazała go na ścięcie. Mieli czas, by przekonać się, że Prorok znad Jordanu nie jest jakimś samozwańcem, lecz prawdziwie realizuje misję powierzoną mu od Boga. Teraz nie chcą również uwierzyć samemu Jezusowi. Pośrednio w słowach Pana możemy dostrzec aluzję, że jeśli się nie nawrócą, w ogóle nie wejdą do królestwa (por. 8,11-12). Jesteśmy obecnie już w trzecim tygodniu tegorocznego Adwentu. Jak do tej pory go przeżyłem? Czy dokonało się już we mnie jakaś przemiana? Opowiem o tym Jezusowi.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, przebijaj się swoim słowem przez skorupę mojego serca, zaradź mojemu niedowiarstwu”.

Oni zastanawiali się między sobą (Mt 21,23-27)

Wspomnienie św. Łucji, Dziewicy i Męczennicy

Mt 21,23-27

23 Gdy przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? I kto ci dał tę władzę?» 24 Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. 25 Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?» Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” 26 A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». 27 Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

Przygotowanie

  • Spotkanie Jezusa z arcykapłanami i starszymi ludu pokazuje nam, jak bardzo ludzkie serce potrafi być nieczułe na dar Bożego słowa. Antybohaterowie z dzisiejszej Ewangelii spotkali Pana, rozmawiali z Nim, lecz nieszczerość intencji sprawiła, że z owego spotkania wyszli jeszcze bardziej utwierdzeni w swoich błędnych przekonaniach. W chwili ciszy przegotuję moje serce na modlitwę Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie bezwarunkowego otwarcia się na zawartą w nim prawdę.

Punkty do medytacji

  • Gdy przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? I kto ci dał tę władzę?» (w. 23) Następnego dnia po królewskim wjeździe do Jerozolimy i oczyszczeniu świątyni (por. 21,1-17), Jezus ponownie przychodzi na najświętsze miejsce ówczesnego judaizmu. Podobnie jak to czynił w Galilei i podczas podróży do świętego miasta, otwiera swoje usta i zaczyna nauczać. Jego słowo, które do tej pory wielokrotnie wybrzmiało w różnych miejscach: wioskach i miastach Galilei, na pustkowiach i w okolicach Jeziora Galilejskiego, na Górze Przemienienia i w depresji Jerycha, teraz napełnia swoim dźwiękiem świątynię. Bóg mówi do mnie bezpośrednio na kartach Pisma Świętego, lecz echo Jego słowa może stale mi towarzyszyć, w każdej chwili mojego życia. Czy pielęgnuję w sobie postawę słuchania? Czy pozwalam, by Słowo rzucało światło na kolejne momenty mojej codzienności?
  • Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?» (ww. 24-25) Arcykapłani i starsi ludu są wzburzeni zachowaniem Jezusa. Oto w ich starannie ułożony świat świątynnych układów i interesów z Rzymianami wdarł się Rabbi z Nazaretu, który najpierw w asyście wiwatujących tłumów wjeżdża do Jerozolimy, następnie wypędza przekupniów z terenu świątynnego, uzdrawia niewidomych i chorych, wreszcie, jak gdyby nigdy nic, obwieszcza z mocą swoją naukę. By zdyskredytować Pana w oczach słuchających, pytają Go, jakim prawem to czyni. Za ich pytaniem nie kryje się pragnienie poznania prawdy, ale desperacka próba ochrony własnego autorytetu. Odpowiadając, Jezusa sam zadaje pytanie. Nie jest to jednak forma ucieczki, lecz próba wyprostowania pokrętnego myślenia arcykapłanów i starszych. Czy mojej modlitwie Słowem towarzyszy szczera intencja poznania Bożej prawdy? Czy wystrzegam się instrumentalnego traktowania Słowa, wyłuskiwania z niego tylko tego, co chciałbym usłyszeć?
  • Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy» (ww. 25-27) Arcykapłani i starsi ludu w dalszym ciągu kalkulują. Nie potrafią przyznać się do swojego błędu lub po porostu przyznać rację Jezusowi. Zbyt bardzo zależy im na tym, by nie stracić w oczach tłumu. Poprzez odpowiedź „Nie wiemy” ostatecznie zamykają się na możliwość poznania Jezusa. W niedalekiej przyszłości, jako Jego śmiertelni wrogowie, doprowadzą do Jego egzekucji na krzyżu. Modlitwa Słowem wymaga konsekwencji. Nie zawsze w jej trakcie słyszymy to, co potwierdzałoby nasze dotychczasowe myślenie lub postepowanie. Boże mówienie do nas ma moc oczyścić nas z iluzji i błędnych przekonań. By jednak tak się stało, potrzebna jest pokora i gotowość, by Bóg na nowo „umeblował” nasze życie. Do czego dzisiaj Pan mnie zachęca? Z jakiego kłamstwa chce mnie wyrwać? Jaka prawdę chce mi pokazać?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mój Nauczycielu, mów nieustannie do mojego serca, ucz mnie pokory i zaufania wobec Twojego słowa”.

Panie, nie jestem godzien (Mt 8,5-11)

Poniedziałek I Tygodnia Adwentu

Mt 8,5-11

5 Gdy [Jezus] wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, 6 mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». 7 Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». 8 Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. 9 Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi». 10 Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. 11 Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze wschodu i z zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.

Przygotowanie

  • Pokora, współczucie, wiara, moc Jezusowego słowa, powszechność zbawienia – to tylko wybrane tematy, które pojawiają się we fragmencie Ewangelii Mateusza opisujacym niezwykły dialog między rzymskim setnikiem a Jezusem. Otworzę się na obecność Ducha Świętego, poproszę, by otworzył przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Gdy [Jezus] wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi» (ww. 6-7) Po zejściu z góry (tzw. Góra Błogosławieństw, wzgórze położone na północnym brzegu Jeziora Galilejskiego), na której wygłosił swoje programowe nauczanie (por. Mt 5-7), Jezus najpierw uzdrawia trędowatego (por. 8,1-4), a następnie przychodzi do Kafarnaum. Naprzeciw Pana wychodzi miejscowy setnik i mówi Mu o słudze, który leży w jego domu sparaliżowany. Pierwszym krokiem w doświadczeniu zbawczej mocy Chrystusa jest otwarcie przed Nim swojego serca, opowiedzeniem Mu o wszystkim, co jest przedmiotem naszego cierpienia czy niepokoju. Czy rozmawiam z Jezusem o tym, co aktualnie zajmuje moją uwagę? Czy ma mam świadomość, że stojąc przed Nim nie muszę udawać, ale mogę stanąć w prawdzie i przyznać się do wszelkich moich braków?
  • Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go» (w. 7) Propozycja Jezusa jest bardzo nietypowa. Setnik jest przecież poganinem, przedstawicielem wrogiego wojska. Żydzi w tamtym czasie za wszelką cenę unikali kontaktu z Rzymianami. Tymczasem Pan decyduje się zareagować na słowa żołnierza i udać do jego domu. Gdy wcześniej w Kazaniu na górze obwieszczał podstawowe zasady życia Jego uczniów, mówił bezpośrednio do Żydów, lecz ostatecznym adresatem głoszonej przez Niego nauki są wszystkie narody (por. 28,19-20). Chwilę wcześniej oczyścił z trądu Żyda, teraz swoją zbawczą mocą chce dotknąć poganina. Nie bez znaczenia zapewne jest także fakt, iż setnik, mówiąc Jezusowi o swoim słudze, dodał, że „bardzo cierpi”. Nie chodziło mu zatem tylko o zwykłe rozwiązanie problemu ze służbą. Rzymianin prawdziwie przejmował się stanem chorego. Jezus chce wchodzić z darem uzdrowienia także w moje życie, mimo że nierzadko postępuję jak poganin, idąc za idolami tego świata. On nie patrzy na mnie jak na wroga czy nieprzyjaciela. W moich błędach widzi słabość poranionej duszy, którą chce ratować. Czy pozwolę Mu dzisiaj być przy mnie? Czy zabiorę Go ze sobą w moje obowiązki, trudy, spotkania?
  • Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi» (ww. 8-9) Kolejne słowa Rzymianina zdumiewają jeszcze bardziej. On naprawdę widzi w Jezusie kogoś wyjątkowego. Uniża się przed Nim, uznając, że nie jest godnym, by gościć Go w swoim domu. Mało tego, wyznaje wiarę w moc Jego słowa. Jak on, setnik, wydając rozkazy swoim żołnierzom, może dowolnie nimi komenderować, tak Jezus ma władzę swoim słowem uzdrowić cierpiącego sługę! Słowo Pana ma moc. Nawet jeśli wzywa ono do rzeczy wydawałoby się niemożliwych. Mocy tej może doświadczyć każdy, kto schodzi z piedestału swoich dokonań czy nabytych godności i w pokorze całkowicie poddaje Jezusowi swoje życie. Czy Jezus zajmuje w moim życiu pierwsze, czyli najważniejsze miejsce? Czy wierzę w moc Jego słowa? Czy zdobyłem się już na „szaleństwo” całkowitego podporzadkowania mu mojej codzienności?
  • Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze wschodu i z zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim (ww. 10-11) Użyty przez Mateusza grecki czasownik thaumadzo można przetłumaczyć jako „zdziwić się”, ale i jako „popaść w podziw, zachwyt”. Jezus zatem nie tyle zostaje zaskoczony przez postawę setnika, co rozradowuje się, że w jego przypadku ma do czynienia z tak wielką wiarą. Cieszy się, że jest on w stanie współczuć cierpiącemu słudze (którego przecież łatwo było na targu niewolników wymienić na innego) oraz że mimo barier kulturowych i religijnych rozpoznaje Jego boski autorytet. Droga od dumnego Rzymianina, oddającego cześć pogańskim idolom, do pokornego i współcierpiącego człowieka, szukającego ratunku w słowie żydowskiego Mesjasza jest naprawdę daleka. Wypowiedź Pana, iż takiej wiary nie znalazł pośród Izraelitów, jest nie tyle naganą, którą chce udzielić Żydom, co zachętą: Patrzcie na tego setnika i uczcie się od niego! Wiara w Chrystusa ze swej natury jest dynamiczna, to znaczy może się rozwijać i pogłębiać lub ulegać zanikowi. Jak jest w moim przypadku? Co w rozpoczynającym się Adwencie mogę zrobić, by pogłębić moją wieź z Chrystusem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, ucz mnie pokornego stawania przed Tobą, przemieniaj mnie mocą Twojego słowa”.

Wtedy ujrzą Syna Człowieczego (Łk 21,25-28.34-36)

I Niedziela Adwentu

Łk 21,25-28.34-36

25 Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. 26 Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. 27 Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. 28 A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie» (…) 34 Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka 35 jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. 36 Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

Przygotowanie

  • Rozpoczynając okres Adwentu pochylamy się nad dwoma fragmentami tzw. mowy eschatologicznej, w których Jezus zapowiada swoje powtórne przyjście na końcu czasów i daje obietnicę, że dla nas, Jego uczniów, będzie to moment doświadczenia pełni odkupienia. Przestrzega przy tym, byśmy czekając na Niego nie zaniedbywali naszych serc, lecz czuwali i trwali na modlitwie. Z ufnością przyjmę dzisiejsze Słowo jako światło na moją adwentową wędrówkę.

Punkty do medytacji

  • Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte (ww. 25-26) W pierwszej części mowy eschatologicznej głównym motywem jest zapowiedź zburzenia Jerozolimy wraz ze świątynią (por. Łk 21,5-24). Część druga poświęcona jest ponownemu przyjściu Syna Człowieczego (21,25-36). Zarówno w pierwszej jak i w drugiej części Jezus posługuje się językiem starotestamentalnych proroków, wskazując na znaki poprzedzające zapowiadane wydarzenia. Na przykład w Księdze Joela dzień Pański, czyli dzień sądu, przedstawiany jest w następujący sposób: „I uczynię znaki na niebie i na ziemi: krew i ogień, i słupy dymne. Słońce zmieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy przyjdzie dzień Pański, dzień wielki i straszny” (Jl 3,3-4). Uważnie przyjrzę się opisywanym przez Pana kosmicznym kataklizmom. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy wyobrażam sobie te sceny? Czy mam świadomość, że zarówno moje ziemskie życie, jak i cała otaczająca mnie rzeczywistość mają charakter przejściowy i prowadzą do ostatecznego odnowienia w dniu powrotu Chrystusa?
  • Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie (ww. 27-28) Tytuł „Syn Człowieczy” (aram. bar enosz; gr. ho hios tou anthropou) zaczerpnięty został z Księgi Daniela, gdzie w jednej z wizji pojawia się postać „jakby Syna Człowieczego”, któremu Przedwieczny powierza wszelką chwałę i nieprzemijającą władzę nad całą rzeczywistością (por. Dn 7,13-14). W Ewangelii Łukasza tytułem tym posługuje się tylko Jezus, aby podkreślić swoją moc i władzę (np. Łk 6,5), zapowiedzieć swoje cierpienie (np. 9,22) i triumfalny powrót w roli sędziego na końcu czasów (np. 12,8-9). Chrystus powróci, tym razem nie kryjąc już swojej boskości. Dla Jego uczniów nie będzie to jednak dzień trwogi, lecz radości. Ci, którzy z wiarą wyglądali Jego przyjścia, zmagając się z własną słabością i stawiając czoła ziemskim próbom, w spotkaniu z Nim będą mogli doświadczyć pełni zbawienia. Co dzisiaj „odbiera mi ducha” i sprawia, że moje życie wydaje się nie do uniesienia? Czy będąc przygniecionym przez codzienność szukam nadziei w obietnicy powrotu mojego Zbawcy?
  • Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi (ww. 34-35) Ważnym elementem oczekiwania na powrót Syna Człowieczego, jest troska o wolność serca. Owa wolność może być zagrożona przez „obżarstwo i pijaństwo”, czyli nieuporządkowane korzystanie z przyjemności tego świata, a także poprzez „troski doczesne”, czyli skupienie się na cierpieniu i problemach, które niesie ziemska rzeczywistość. Uczeń Jezusa, wyglądający Jego powrotu, dba o czystość swojego wnętrza, ma świadomość, że nic w tym świecie nie jest w stanie zagwarantować mu trwałego i prawdziwego szczęścia. Stawia czoła trudom codziennego życia, lecz jednocześnie wierzy, że Ojciec niebieski nieustannie troszczy się o niego (por. 12,22-31). Spróbuję nazwać te wszystkie rzeczy, które w tej chwili czynią moje serce ociężałym. Może czas Adwentu wykorzystam na oczyszczenia go z tego co zbędne i co zabija moją chrześcijańską nadzieję?
  • Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym (w. 36) Jezus zachęca swoich uczniów, by czekając na Jego powrót, modlili się w każdym czasie. Rytm codziennej modlitwy (modlitwa poranna i wieczorna, systematyczne rozważanie Słowa, często uczestnictwo w Eucharystii itd.) ostatecznie mają doprowadzić do ukształtowania się w uczniach Jezusa wewnętrznej postawy, która wyrażać się będzie w prowadzeniu nieustannego dialogu z Bogiem. Uświadomię sobie, że Pan kieruje to wezwanie do mnie osobiście. Jak dzisiaj wygląda moja modlitwa? Co najbardziej mnie od niej odciąga? Poproszę Jezusa, by w Adwencie na nowo rozpalił we mnie pragnienie modlitewnego dialogu z Nim.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Synu Człowieczy, Tobie oddaje rozpoczynający się Adwent. Posyłaj mi swojego Ducha, by oczyszczał moje serce i prowadził na spotkanie z Tobą”.