Usuń najpierw belkę ze swego oka

Piątek XXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 6,39-42

39 Opowiedział im też przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? 40 Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. 41 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? 42 Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego.

Przygotowanie

  • Ważnym warunkiem wzrastania w wierze jest właściwy dobór duchowych przewodników. Prawda ta jest szczególnie aktualna dzisiaj, w erze internetowych ewangelizatorów. Jezus przestrzega nas przed ślepymi nauczycielami. Zachęca także do pokornej pracy nad sobą i odrzucenia pokusy obłudnego pouczania innych. W ciszy przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem, wzywając pomocy Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • „Opowiedział im też przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?” (w. 39). Wcześniej Łukasz opowiedział o pięciu kontrowersjach między Jezusem a faryzeuszami, w których mowa była także o uczonych w Prawie (por. Łk 5,17-6,11). Obydwie grupy, mimo że powszechnie uważane były za ekspertów od interpretacji Prawa, w spotkaniu z Jezusem wykazują się wielkim brakiem zrozumienia. Tutaj należy widzieć tło wypowiedzi Pana na temat niewidomych prowadzących niewidomych. Czy mam kogoś, kto pomaga mi wzrastać w wierze, na przykład stałego spowiednika lub kierownika duchowego? Czy jest to sobą sprawdzona i godna zaufania?
  • „Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel” (w. 40). Jezus przypomina jedną z podstawowych prawd dotyczących wzrostu duchowego. Kto chce prawdziwie rozwijać się w wierze, musi nauczyć się pokory i pozwolić prowadzić się bardziej doświadczonym od niego. Czy potrafię z pokorą przyjmować upomnienie? Jak reaguję, gdy moje codzienne wybory zderzają się z nauczaniem Kościoła? Czy próbuję wprowadzać w życie rady, które są mi przekazywane w trakcie sakramentu spowiedzi?
  • „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” (w. 41). W kolejnej wypowiedzi Jezus zwraca uwagę na poważny problem, który pojawia się w naszym życiu wspólnotowym. Nierzadko pycha i zarozumiałość powodują, że łatwo jest nam potępiać innych, lekceważąc jednocześnie własne wady. Prawo do pouczania innych ma ten, kto sam zdecydowanie idzie drogą nawrócenia. Czy wystrzegam się obłudy? Na czym obecnie koncentruję się w pracy nad sobą?

W ciągu dnia

  • Znajdę dziś czas na krótką adorację Najświętszego Sakramentu, w trakcie której podziękuję Jezusowi za dzisiejsze Słowo.

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny

Czwartek XXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 6,27-38

27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. 30 Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. 31 Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. 32 Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Ewangelii Łukasza nie jest łatwy. Jezus mówi w nim o miłości do nieprzyjaciół. Wzywa nas do miłości bezinteresownej i miłosiernej. Otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, by poprzez rozważane Słowo wprowadził na nowy poziom moją miłość do bliźnich.

Punkty do medytacji

  • „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają” (ww. 27-28). Wzywając do miłości nieprzyjaciół, Jezus rozwija starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18; Łk 10,25-37). Podaje przy tym konkretne przykłady: na nienawiść mamy odpowiadać dobrem, na przekleństwo błogosławieństwem, a na oszczerstwo modlitwą. Jak podołać tak wydawałoby się wyśrubowanym wymaganiom? Podpowiedź znajdujemy we wprowadzeniu: „lecz powiadam wam, którzy słuchacie”. Konieczne jest przyjęcie postawy słuchania. Idąc dzień w dzień za słowem Pana, możemy doświadczyć, jak stopniowo zmienia się nasza mentalność i sposób patrzenia, także na tych, których do tej pory uważaliśmy za nieprzyjaciół. Ze zdumieniem możemy doświadczyć, że lęk i pragnienie wyrównania rachunków zaczynają być wypierane przez miłość. Pomyślę o tych, którzy wyrządzają mi krzywdę. Poproszę Jezusa, by wszedł ze swoim słowem w moje najbardziej poranione relacje.
  • „Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje” (ww. 29-30). Kolejne wskazówki dotyczą rezygnacji z prawa do odwetu. Zło może być zwyciężone jedynie dobrem (por. Rz 12,21). Tego rodzaju wielkoduszność możliwa jest wtedy, gdy naszą krzywdę poddamy pod osąd Boga. On wie najlepiej, jak nas uzdrowić z naszych zranień, ale także, jak dotrzeć do serca krzywdziciela i doprowadzić do jego przemiany. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy czytam kolejne wskazania Jezusa? Które z nich jest dla mnie najtrudniejsze do przyjęcia. Porozmawiam o tym z Panem.
  • „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie” (w. 31). Jezus ponownie dokonuje rozszerzenia starotestamentalnej zasady: „Czym sam się brzydzisz, tego nie czyń nikomu!” (Tb 4,15). Nie chodzi jedynie o powstrzymywanie się do zła, lecz o czynienie dobra. Taki jest cel naszego chrześcijańskiego życia. Starotestamentalne Prawo miało stanowić tamę dla ludzkiej nieprawości. Prawo głoszone przez Jezusa uczy nas, jak korzystać z odzyskanej dzięki Niemu wolności. Czy uświadomiłem sobie już tę prawdę? Czy dostrzegam, że Jezus nie ogranicza mnie, lecz prowadzi do pełni życia?
  • „Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują” (w. 32). W tym i kolejnych dwóch wersetach Pan wzywa nas do miłości, która jest bezinteresowna. Czynienie dobra z jednoczesnym oczekiwaniem właściwej odpłaty nie jest jeszcze wyrazem doskonałej miłości. Taka postawa możliwa jest także pośród tych, którzy nie idą drogą wiary. Na czym opieram moje relacje z innymi? Czy nie przeliczam, czy mi się opłaci, zanim wyjdę na spotkanie drugiego człowieka? Kogo świadomie unikam? Czy potrafię poświęcić innym moją uwagę, czas czy pieniądze, wiedząc, że nie otrzymam nic w zamian?
  • „Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych” (w. 35). Jako ostateczny argument za przyjęciem postawy bezinteresownej miłości Jezus podaje przykład Ojca. Cała historia zbawienia pokazuje, że Bóg mimo niewierności człowieka, nieustannie o niego się troszczy. Zarówno w życiu patriarchów, jak i w historii Izraela można by znaleźć wiele usprawiedliwień dla pozostawienia człowieka samemu sobie. Bóg jednak jest miłosierny. Tacy też mają być uczniowie Jezusa (w. 36). Przypomnę sobie te wszystkie momenty, w których sam doświadczyłem Bożego miłosierdzia. Wzbudzę w sobie wdzięczność, za to, że Bóg, mimo mojej niewierności, nigdy ze mnie nie zrezygnował.

W ciągu dnia

  • W trakcie wieczornego rachunku sumienia przyjrzę się szczególnie moim dzisiejszym spotkaniom z innymi ludźmi, na ile byłem w ich trakcie bezinteresowny.

Wyszedł na górę, aby się modlić

Wtorek XXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 6,12-19

12 W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga. 13 Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: 14 Szymona, któremu nadał imię Piotr, i brata jego, Andrzeja, Jakuba, Jana, Filipa, Bartłomieja, 15 Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Szymona z przydomkiem Gorliwy, 16 Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. 17 Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu; 18 przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. 19 A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

Przygotowanie

  • Całonocna modlitwa, wybór Dwunastu, spotkanie z tłumem szukającym uzdrowienia – w dzisiejszej Ewangelii dzieje się naprawdę wiele. Więcej, wszystkie te wydarzenia są ze sobą głęboko połączone. Zbawienie przyniesione przez Jezusa nie jest chaotyczne, lecz odbywa się według misternie przygotowanego planu. Poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi otworzyć się na porządkującą moc Słowa.

Punkty do medytacji

  • „W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga” (w. 12). Zanim wybierze spośród swoich uczniów tych, którzy w Jego imieniu będą głosić Dobrą Nowinę, Jezus udaje się samotnie na całonocną rozmowę z Ojcem. Chce, by wybór, którego ma dokonać, całkowicie zgadzał się z Jego zamiarami. Można powiedzieć, że Dwunastu będzie owocem owego modlitewnego dialogu. Czy pozwalam, by Bóg w trakcie modlitwy inspirował moje wybory? W jakim stopniu moje życie wyraża Jego wolę?
  • „Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami” (w. 13). Apostoł (gr. apostolos, hebr. szelijah) nie jest jedynie heroldem przekazującym słowa Pana. Tam, gdzie dociera, uobecnia samego Jezusa. Mówi i działa w Jego imieniu. Z tego rodzaju wyborem łączy się niezwykła odpowiedzialność. Po wniebowstąpieniu świat będzie poznawał Chrystusa właśnie poprzez świadectwo apostołów. Czy wsłuchuję się w głos Pana, by odkryć, do czego mnie powołuje? Czy inni, patrząc na mnie, mogą poznać prawdziwy Jego obraz?
  • „Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu” (w. 17). Tłum zebrany na równinie pochodził z różnych miejsc. Byli pośród niego Żydzi mieszkający w Judei, ale i poganie z okolic Tyru i Sydonu. Dwunastu zaraz po swoim wyborze może zobaczyć, że cała ludzkość czeka na objawienie się chwały Mesjasza. Jaki jest mój udział w dziele misyjnym Kościoła? Czy modlę się w intencji misjonarzy pochodzących z mojej diecezji?
  • „przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia” (w. 18). Każdy człowiek nosi w sobie niedoskonałość będącą skutkiem grzechu pierworodnego. Obejmuje ona zarówno nasz wymiar fizyczny, jak i duchowy. Jezus przyszedł na świat, by zbawić całego człowieka. Co dzisiaj jest moim najdotkliwszym cierpieniem? Czy wierzę, że słowo Jezusa może przywrócić mi zdrowie duszy i ciała?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, uczyń mnie autentycznym świadkiem Twojej miłości”.

Jego ręka stała się znów zdrowa

Poniedziałek XXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 6,6-11

6 W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. 7 Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. 8 On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął. 9 Wtedy Jezus rzekł do nich: «Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?» 10 I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: «Wyciągnij rękę!» Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa. 11 Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa.

Przygotowanie

  • W naszym ziemskim życiu nie brakuje trudnych doświadczeń, które niekiedy prowadzą nas na skraj zwątpienia i rozpaczy. Jest jednak ktoś, kto ma moc wyprowadzić nas z nawet największego mroku i ponownie przywrócić nadzieję. Wyciszę moje serce i przygotuję się na słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • „W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę” (w. 6). W czasie przesiedlenia babilońskiego Izraelici doświadczali głębokiej tęsknoty za Ziemią Obiecaną. Psalmista zarzekał się, że gotowy jest nawet utracić sprawność swojej prawicy, jeśliby tylko zapomniał o Jerozolimie, która wraz ze swą świątynią była symbolem zbawczej obecności Boga pośród Jego ludu (por. Ps 137,1.5). W tym kontekście człowiek z uschniętą prawą ręką z dzisiejszej Ewangelii może być obrazem kogoś, kto doświadczając trudów swojego życiowego położenia, utracił nadzieję i nie wierzy już więcej, że Bóg może przyjść mu na ratunek. Czy pielęgnuję w swoim sercu pamięć o Bożym działaniu w moim życiu? Czy wierzę, że Pan mnie nigdy nie opuszcza?
  •  „Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go” (w. 7). Szabat miał być dniem poświęconym Bogu. Po tygodniu wytężonej pracy Izrael miał się zatrzymywać, by odnawiać w sobie dziękczynienie za Boże dzieło stworzenia i wyzwolenia. W tym świętym czasie uczeni w Piśmie i faryzeusze, czując się dotknięci wcześniejszymi pouczeniami Jezusa (por. 5,17-6,5), szukają pretekstu, by móc Go oskarżyć. Oddanie chwały Bogu zajmuje pragnienie zemsty. Czy pozwalam, by Jezus uwalniał mnie od błędnych przekonań? Jak przeżywam Dzień Pański? Czy tego dnia szczególnie dbam o czystość mojej intencji, gdy zbliżam się do Boga w modlitwie osobistej lub w zgromadzeniu liturgicznym?
  • „On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął” (w. 8). Jezus ponownie przenika myśli swoich oponentów (por. 5,22). Nie ma takiej przestrzeni w ludzkim sercu, która nie byłaby Mu znana. Jak dzisiaj wygląda moje wnętrze? Czy pozwalam, by Pan swoją łaską przenikał mnie całego i dotknął nawet najbardziej wstydliwych spraw?
  • „Wtedy Jezus rzekł do nich: Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?” (w. 9). Pytanie zadane przez Jezusa ma poruszyć sumienia uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Jest to stała metoda Boga, który poprzez swoje słowo chce dotrzeć do grzesznika. Tak było już w raju po upadku pierwszych ludzi (por. Rdz 3,8-13), tak też jest w moim życiu. Czy pozwalam się „przepytywać” słowom Pisma Świętego?
  • „I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: «Wyciągnij rękę!» Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa” (w. 10). Jezus uzdrawia uschniętą prawą rękę mężczyzny. W tekście greckim czytamy dosłownie „została przywrócona ręka jego”. Pan ma moc przywrócić człowiekowi utraconą nadzieję (patrz w. 6). Jego światło jest w stanie rozświetlić nawet najciemniejsze mroki ludzkiej egzystencji. Do czego dzisiaj Jezus mnie zachęca? Co chce we mnie odbudować?

W ciągu dnia

  • Będę dzisiaj powtarzał akt strzelisty: „Panie Jezu, chroń mnie przed utratą nadziei”.

Przyprowadzili Mu głuchoniemego

XXII Niedziela Zwykła

Mk 7,31-37

31 Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. 32 Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. 33 On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; 34 a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! 35 Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. 36 [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. 37 I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».

Przygotowanie

  • Za chwilę będę rozważał kolejny fragment Ewangelii Marka. Tym razem mowa będzie o cudownym uzdrowieniu głuchoniemego. Uświadomię sobie wszystkie moje braki, miejsca, w których potrzebuję Jezusowej interwencji. Pozwolę, by Duch Święty otworzył przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu” (w. 31). Jezus w trakcie swej publicznej działalności jest w ciągłym ruchu. Jego pragnieniem jest dotrzeć z orędziem Dobrej Nowiny do jak największej ilości osób (por. 1,14-15). Czy jestem świadkiem Ewangelii? Czy potrafię dzielić się z innymi moją wiarą?
  • „Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę” (w. 32). Nie po raz pierwszy w Ewangelii Marka ktoś dotknięty niemocą staje przed Jezusem dzięki pomocy innych osób (np. 1,32; 2,3-5). Droga wiary nigdy nie odbywa się w pojedynkę. Jej naturalnym kontekstem jest wspólnota braci, którzy nawzajem troszczą się o siebie, dając osobiste świadectwo i wspierających tych, którzy są w kryzysie. Podziękuję za te osoby, które pomogły mi spotkać Jezusa.
  • „On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się!” (ww. 33-34). Tym razem cud dokonuje się „z dala od tłumu”, poprzez dotyk i słowo Pana. Uzdrowienie, które On przynosi, oprócz świadectwa i wsparcia wspólnoty zakłada osobiste z Nim spotkanie, przyzwolenie, by Jego łaska i słowo wniknęły do głębin ludzkiego serca. Z czego dzisiaj Jezus chce mnie uzdrowić? Czy pozwolę Mu się dotknąć?
  •   „Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić” (w. 35). Wyobrażę sobie wielką radość głuchoniemego. Dzięki Jezusowi w końcu bez przeszkód może porozumiewać się z innymi, wyrażać swoje myśli i słuchać. Co przeszkadza mi w spotkaniu z drugim człowiekiem?
  • „[Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali” (w. 36). Jezus nie chce, żeby wieść o dokonywanych przez Niego uzdrowieniach zbyt szybko rozeszła się po ziemi Izraela. Ci, którzy doznają Jego mocy, zanim zaczną opowiadać o niej innym, mają najpierw do głębi poznać znaczenie otrzymanej łaski. Czas dawania świadectwa jeszcze nadejdzie. Czy proszę Ducha Świętego, by pomagał mi rozeznawać, co w danym momencie najbardziej może przysłużyć się Ewangelii?
  • „I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę” (w. 37). Wszystko, co Pan czyni jest dobre. Jego działanie dotyka całego człowieka, na każdym poziomie egzystencji. Czy wierzę, że nie ma we mnie takiego braku, który nie mógłby być przez Jezusa naprawiony?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, przyjdź z łaską uzdrowienia, dotknij mnie i usuń moją niemoc”.