Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi

Fot. Jaime Casap (unsplash.com)

XXV Niedziela Zwykła A

Mt 20,1-16a

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” 7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę”. 13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

W dzisiejszej przypowieści Jezus ukazuje kolejny aspekt tajemnicy królestwa niebieskiego: „Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy” (20,1). Pan posługuje się obrazem winnicy i troszczącego się o nią gospodarza, a tym samym nawiązuje do starotestamentalnych tekstów, w których mowa jest o Bogu, który powołuje do istnienia Naród Wybrany i nieustannie o niego się troszczy, np.: „Wyrwałeś winorośl z Egiptu, wygnałeś pogan, a ją zasadziłeś. Grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię. Góry okryły się jej cieniem, a cedry Boże jej gałęźmi. Swe latorośle rozpostarła aż do Morza, a swoje pędy aż do Rzeki” (Ps 80,9-12; por. Iz 5,1-7; Jr 2,21; 12,10-11; Oz 10,1). Gospodarz udaje się wczesnym rankiem na wiejski rynek, by znaleźć tam robotników do swojej winnicy. Do dzisiaj w wielu miejscowościach Bliskiego Wschodu można trafić na plac lub ulicę, gdzie mężczyźni nie mający stałego zajęcia czekają, by ktoś najął ich do pracy na dzień lud dwa. Zwyczaj ten był dużo bardziej powszechny w starożytnym Izraelu, kiedy to zdecydowana większość społeczeństwa żyła w ubóstwie.

Najmując pierwszych robotników, gospodarz daje im konkretną obietnicę zarobku: „Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy” (20,2). W starożytnej Palestynie denar (gr. denarion), rzymska srebra moneta, stanowił zwyczajową zapłatę za jeden dzień pracy. Suma ta musiała wystarczyć, by zapewnić przeżycie rodzinie zatrudnionego, dlatego wg Tory należało wypłacać ją pod koniec dnia: „Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój, czy przybysz, o ile jest w twoim kraju, w twoich bramach. Tego samego dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż jest on biedny i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to by cię obciążyło grzechem” (por. Pwt 24,14-15).

Poranna sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Gospodarz o różnych porach powraca na rynek, by zatrudnić kolejnych robotników: „Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił” (Mt 20,3-5). W przeliczeniu na naszą rachubę czasu wymienione godziny oznaczają: „trzecia” – 9:00, „szósta” – 12:00, „dziewiąta” – 15:00. Kolejni najmowani mężczyźni do czasu zatrudnienia cierpliwie pozostawali na rynkowym placu, licząc, że ktoś ich zaangażuje chociaż na część dnia. Dlatego bez szczególnych negocjacji zgadzają się pracować w winnicy za to, „co będzie słuszne” (dosł. „sprawiedliwe”).

Zaskakujące może być to, że ostatnią grupę robotników gospodarz wysyła do pracy w winnicy jeszcze godzinę przed zakończeniem dnia: „Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy” (20,6-7). Odpowiedź najemników „Bo nas nikt nie najął” sugeruje, że mimo szczerych chęci podjęcia pracy, przez większość dnia nie trafiła im się możliwość zatrudnienia. Nadal jednak są gotowi, by skorzystać z zaproszenia gospodarza.

Po zapadnięciu zmierzchu właściciel winnicy wydaje zarządcy polecenie wypłaty należności: „A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych” (20,8). Warto zwrócić uwagę, że pieniądze mają być wypłacone „począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Zatrudnieni około godziny jedenastej zapewne spodziewali się, że dostaną jakąś jedną dwunastą dniowego wynagrodzenia. Tymczasem otrzymują pełną kwotę: „Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze” (20,9). Gdy pracujący od wczesnych godzin rannych dostają to samo wynagrodzenie, zaczynają oskarżać właściciela winnicy o niesprawiedliwość: „Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę” (20,10-12). Gospodarz wyjaśnia swoją decyzję jednemu z szemrających: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (20,13-15). Właściciel winnicy przypomina wysokość stawki, za jaką robotnicy pracujący od rana zgodzili się pracować. Trudno zatem w jego zachowaniu dopatrywać się niesprawiedliwości. Jeśli zaś chodzi o wynagrodzenie pracowników „ostatniej godziny”, otrzymanie przez nich całego denara, a nie jego dwunastej części, wskazuje na dobroć gospodarza, który przekazuje im niezasłużony dar. Występujące w wyjaśnieniu gospodarza wyrażenie „złe oko” jest semickim idiomem opisującym kogoś, kto jest zazdrosny, niechętny innym lub brakuje mu szczodrości: „Zły jest, kto zazdrosnym okiem patrzy, odwraca oblicze i z góry spogląda na innych” (Syr 14,8; por. Pwt 15,9; Prz 28,22).

Zdanie podsumowujące przypowieść – „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20,16) – przypomina mądrościowe stwierdzenie kończące poprzednią perykopę (por. 19,30; także Mk 10,31; Łk 13,30). Tym razem określenia „pierwsi” i „ostatni” odnoszą się do czasu służby w winnicy Pańskiej: zatrudnionym najpierw płaci się na końcu, zaś zatrudnieni na końcu otrzymują zapłatę jako pierwsi.

Za pomocą przypowieści o robotnikach najmowanych do pracy w winnicy Jezus objawia szczodrobliwość Boga, Boskiego Gospodarza, który udziela takiego samego wynagrodzenia zarówno tym, którzy rozpoczęli pracę w Jego winnicy jako pierwsi, jak i jako ostatni. W przypadku tych drugich widać wyraźnie, że ich zapłata nie zależy od długości ich pracy, lecz jest darem, który Bóg ma przecież prawo im ją przyznać. Ponadto Pan zarysowuje problemem postawy robotników pracujących cały dzień, którzy odebrali zachowanie Gospodarza jako „niesprawiedliwość”. Dzieje się tak, gdyż w ich sercu pojawił się grzech zawiści, polegający na byciu złym z powodu szczęścia innych. Tego typu postawa przypomina zachowanie samego diabła. Autor Księgi Mądrości pisze: „A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,24). Jezus wzywa uczniów do radowania się wielkodusznością Boga, której doświadczyć mogą nawet najbardziej „spóźnieni” na drodze wiary. Ostatecznie przecież, żaden człowiek, nawet jeśli już dłuższy czas idzie za Jezusem, nie jest w stanie zasłużyć na Jego łaskę. Wszyscy, bez względu na nasz „staż”, mamy powody, by być wdzięcznymi za to, że Pan jest dobry.

Jaki jest mój stosunek do ludzi, którzy jeszcze nie odpowiedzieli na głos Bożego wezwania? Czy moje kroczenie drogą wiary nie staje się pretekstem do pogardzania nimi lub patrzenia na nich z wyższością? Co robię, by pomóc im spotkać się z Bogiem?

Jesienny Weekend ze Słowem Bożym

Kontynuując inicjatywę rozpoczętą w ostatnie wakacje, serdecznie zapraszamy na rekolekcje biblijne „Weekend ze Słowem Bożym”. W okresie jesiennym przewidziane są dwa terminy rekolekcji, które tym razem poświęcone będą tematowi „Bóg Wychowawca”.

Czytając Pismo Święte i poznając biblijną historię zbawienia, możemy zauważyć, że Pan Bóg, niczym wytrawny pedagog, inspiruje i stale towarzyszy wzrostowi człowieka. W Starym Testamencie objawia się jako Wychowawca narodu wybranego. W Nowym Testamencie przychodzi w osobie Syna Bożego, określanego mianem „Mistrza”, „Nauczyciela” czy „Rabbiego”, który nauczając formuje wspólnotę swoich uczniów, a po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu posyła Ducha Świętego, by towarzyszył rodzącej się wspólnocie Kościoła.

W czasie rekolekcji, rozważając wybrane fragmenty Pisma Świętego oraz słuchając biblijnych konferencji, będziemy chcieli bliżej poznać obraz Boga Wychowawcy i odkryć, że także w naszym życiu przychodzi On na wiele sposobów, by prowadzić nas w naszym wzroście.

Jesienny cykl Weekendów ze Słowem Bożym będzie się odbywał w Domu Rekolekcyjnym w Nowym Opolu k. Siedlec, w dwóch terminach: 2-4 października oraz 6-8 listopada. Rekolekcje poprowadzi ks. Rafał Pietruczuk, moderator Dzieła Biblijnego naszej diecezji. Koszt uczestnictwa: 200 zł. Kontakt: 502 908 476, dzielo.siedlce@gmail.com

Weekend ze Słowem Bożym

Temat: Praca i odpoczynek

Piątek

17:00   – Zjazd, przydzielenie pokoi

17:30   – Eucharystia

18:30   – Kolacja, kawa lub herbata

19:15   – Konferencja I

20:00   – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Apel Jasnogórski

Sobota

8:00 – Jutrznia

8:30 – Śniadanie, kawa lub herbata

9:00 – Konferencja II

9:45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

11:00 – Konferencja III

11.45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

13:00 – Obiad, kawa lub herbata

15:00 – Liturgia pokutna ze spowiedzią indywidualną

16:45 – Eucharystia

17:45 – Kolacja

19:00 – Konferencja IV

19:45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

20:30 – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Apel Jasnogórski

Niedziela

8:00 – Jutrznia

8:30 – Śniadanie, kawa lub herbata

9:00 – Konferencja V

9:45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

11:00 – Eucharystia

12:00 – Dzielenie się Słowem

13:15 – Obiad

UWAGA:

– Uczestników prosimy, by przywieźli ze sobą Pismo Święte, różaniec, notatnik i długopis

Rekolekcje dla księży

W dniach 13-17 września w domu rekolekcyjnym w Nowym Opolu odbywały się rekolekcje dla księży, zorganizowane przez Diecezjalne Centrum Formacji Kapłańskiej oraz Dzieło Biblijne naszej diecezji.

Uczestnicy mieli okazję bliżej zapoznać się ze starożytną metodą modlitwy Słowem Bożym, jakim jest lectio divina. Za podstawę do modlitwy zostały wybrane fragmenty Pisma Świętego opowiadające o powołaniu Abrahama, Mojżesza i św. Pawła.

Ostatnim punktem rekolekcji była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp-a Kazimierza Gurdy, który dokonał także błogosławieństwa stacji Drogi Krzyżowej, przygotowanych w seminaryjnym lasku z myślą o uczestnikach ćwiczeń duchowych organizowanych przed Dom Rekolekcyjny.

Następna tura rekolekcji lectio divina dla księży: 8-12 lutego 2021 r.

Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie?

Rozgrzeszenie (fot. Josh Applegate, unsplash.com)

13 Września, XXIV Niedziela Zwykła A

Mt 18,21-35

21 Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. 24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 26 Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. 27 Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” 29 Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. 30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 31 Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 32 Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. 33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” 34 I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Dzisiejsza Ewangelia dotyka bardzo ważnego zagadnienia: jaka powinna być postawa uczniów Jezusa wobec tych, którzy wyrządzają im krzywdę. Punktem wyjścia jest pytanie Piotra: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” (Mt 18,21). Liczba „siedem” na kartach Biblii oznacza „pełnię, nieskończoność”. Dlatego Piotrowe pytanie równie dobrze mogłoby brzmieć: Czy bez końca mam przebaczać, jeśli mój brat zawini względem mnie? Wątpliwość zawarta w słowach apostoła nie jest nam obca. Nasze relacje z bliźnimi dosyć często wystawiane są na próbę przez różnego rodzaju krzywdy czy niesprawiedliwości. Czasami dotykająca nas krzywda jest wielokrotnie ponawiana przez tę samą osobę. Ile razy zatem mamy przebaczać?

Jezus odpowiada krótko: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz siedemdziesiąt siedem razy!” (w. 22). Pan tym samym potwierdza konieczność wielokrotnego przebaczania. Zastosowana w Jego odpowiedzi przesada – „siedemdziesiąt siedem razy”, czyli „bez końca i bez końca” – wyjaśniona zostaje w następującej zaraz potem przypowieści. Oto król darował dług jednego ze sług wynoszący 10000 talentów. Talent w starożytności był miarą wagi równą 34 kg srebra, którą można przeliczyć na 6000 denarów, czyli 6000 „dniówek” (por. Mt 20,2). Jeden talent był równy zapłacie za ok. 16 lat pracy. Pojawiająca się w przypowieści kwota 10000 talentów jest ogromna, oznacza 160000 lat pracy! Taka suma jest wręcz niemożliwa do spłacenia.

Posługując się powyższym obrazem Jezus ukazuje ważną prawdę o naszej relacji z Bogiem: popełniane przez nas grzechy czynią z nas niewypłacalnych dłużników. Każdy, nawet najmniejszy grzech, jest przecież w swej istocie odrzuceniem Bożej miłości i obrazą Bożego majestatu. Jednakże nasz niewyobrażalny dług anulowała śmierć Jezusa na krzyżu. Dzięki tej ofierze możemy dostąpić miłosierdzia za każdym razem, gdy w prawdzie o naszej grzeszności pokornie prosimy Boga o przebaczenie. Tutaj właśnie pojawia się motyw skłaniający do wielokrotnego przebaczania innym: będąc STAŁYM biorcą Bożego miłosierdzia nie mogę nie potraktować z równie wielką, STAŁĄ wspaniałomyślnością mojego krzywdziciela.

Kiedy ostatni raz korzystałem z sakramentu pokuty i pojednania? Czy w historii mojego życia są krzywdy, których jeszcze nie wybaczyłem? Co dzisiaj mogę zrobić, by pojednać się z moim krzywdzicielem?

Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię?

Owoce figowca (fot. Martin Angelov, unsplash.com)

Sobota, 12 września

Łk 6,43-49

43 Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. 44 Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. 45 Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. 46 Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? 47 Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. 48 Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. 49 Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka».

Dzisiejsza liturgia słowa przytacza końcowy fragment Łukaszowej Mowy na równinie (Łk 6,17-49). Składają się na niego dwie przypowieści: o drzewie i jego owocach (6,43-45) oraz o budowli z fundamentem i bez fundamentów (6,46-49).

Na początku pierwszej przypowieści Jezus powołuje się na dobrze znany fakt ze świata przyrody: „Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało” (6,43). Istnieje ścisła zależność między rodzajem drzewa a rodzajem rosnących na nim owoców. Jeśli jakaś roślina rośnie w sprzyjających warunkach, wydaje owoce zdrowe i odpowiadające swojemu gatunkowi. Gdy jednak zaczyna być atakowana przez jakąś chorobę lub szkodnika, przestaje owocować lub wydaje owoce dotknięte tą samą przypadłością, gnijące lub cierpkie, a więc nie nadające się do spożycia. Po owocach można bardzo szybko poznać gatunek, stan i jakość rośliny. W starotestamentalnych proroctwach możemy znaleźć fragmenty, w których krzew winny symbolizuje Izraela, zaś wydawane przezeń cierpkie owoce symbolizują nieprawości narodu wybranego: „Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni, i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody” (Iz 5,1-2; por. Jr 2,21). W symbolice biblijnej owoce są symbolem ludzkich czynów i postaw.

Kontynuując Jezus posługuje się czterema przykładami roślin i owoców powszechnie znanych mieszkańcom Palestyny: „Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron” (6,44). Dwie z wymienionych roślin są szlachetne: winorośl, której owoce służą do wyrobu wina oraz figa, bogata w wartości odżywcze i wykorzystywana w lecznictwie. Dwie kolejne są bezużyteczne: ciernie i jeżyny, których owoce są pozbawione soków i niejadalne, a ich żywotność sprawia, że często są utrapieniem rolników. Obydwie grupy roślin podkreślają przepaść istniejącą między dobrymi i złymi czynami człowieka.

W kolejnych słowach zawarte zostaje duchowe zastosowanie obrazu roślin i ich owoców: „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta” (6,45). Jezus porównuje serce ludzkie do pomieszczenia, w którym przechowuje się rzeczy najcenniejsze. Jest ono skarbcem, do którego dostęp ma tylko Bóg. Inni ludzie mogą poznać jego wartość na podstawie czynów, które są jego zewnętrznym wyrazem. Nasze serce, będąc źródłem myśli i decyzji wpływa na to, jak postępujemy i co mówimy.

Druga dzisiejsza przypowieść zaczyna się pytaniem, za pomocą którego Jezus podkreśla brak spójności między słowami i postawą Jego słuchaczy: „Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię?” (6,46). Za zwracaniem się do Jezusa za pomocą tytułu „Pan” (gr. Kyrios) powinno iść posłuszeństwo Jego nauce. Tymczasem Jezusowi słuchacze, mimo, iż uznają Jego boski autorytet, nie chcą wypełniać przekazywanych przez Niego zaleceń. Lekceważenie nauki Jezusa wskazuje na nieszczerość okazywanego Mu szacunku.

Audytorium Jezusa składało się z Żydów, którzy mieli słabo rozwinięty zmysł abstrakcji, dlatego Pan za pomocą obrazu wyjaśnia im swoje słowa: „Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je” (6,47). Następują dwa przykłady: pozytywny oraz negatywny.

Kto słucha słów Jezusa i je wypełnia „podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany” (6,48). W relacji Łukasza słowa Jezusa odzwierciedlają realia środowiska greckiego, z którego wywodzili się pierwsi adresaci jego Ewangelii (por. Mt 7,24-27). Znający się na swoim rzemiośle greccy budowniczy, najpierw musieli głęboko wkopać się w ziemię, docierając do skalistego podłoża, aby na nim założyć fundamenty, na których wznoszono całą konstrukcję. Było to konieczne zwłaszcza na równinach, w pobliżu rzek. Wezbrane wody mogły jedynie wedrzeć się do środka takich budynków, lecz zasadniczo nie naruszały ich stabilności. Po ustąpieniu powodzi dom w dalszym ciągu mógł być użytkowany. Podobnie jest z uczniem Jezusa, który nie tylko słucha Jego słów, ale także próbuje je wypełniać. W obliczu trudności nie zachwieje się, lecz pozostanie wierny Nauczycielowi, którego słowo stanowi trwały fundament Jego życia.

Inna jest sytuacja ucznia, który nie wypełnia Jezusowych słów: „Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka” (Łk 6,49). W wersji Łukaszowej brakuje wyraźnej oceny takiego czynu (u Mateusza Jezus mówi: „Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym [gr. moros, dosł. głupim]”, Mt 7,26), jednakże nawet nie posiadając podstawowej wiedzy architektonicznej łatwo jest stwierdzić, że taka budowla nie może się ostać w czasie powodzi. Uczeń Jezusa, który nie bierze Jego nauki na serio i nie próbuje wcielać jej w życie, również nie będzie w stanie przetrwać życiowych nawałnic.

Jakie skarby skrywam w skarbcu mojego serca? Czy moje czyny i postawy wskazują, że jest ono wypełnione dobrem? Jaki jest mój stosunek do nauki Jezusa? Czy potrafię przejść od zachwytu Jego słowami do ich wypełniania?