Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości (J 10,1-10)

Przygotowanie

  • Wczoraj rozważaliśmy fragment dziesiątego rozdziału Ewangelii Jana, w którym Jezus za pomocą obrazu Dobrego Pasterza ukazał relację łączącą Go z uczniami. Dzisiaj cofamy się kilka wersetów wcześniej, by pochylić się nad obrazem „bramy”, również dobitnie objaśniającym tożsamość Pana i cel Jego ziemskiej misji. Wyciszając serce otworzę się na działanie Ducha Świętego, by otworzył przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec (ww. 1-2) Jezus zestawia ze sobą dwa typy postaci: złodzieja/rozbójnika i pasterza. To, co w pierwszym rzędzie je odróżnia, to sposób wejścia do zagrody dla owiec, które w czasach Jezusa znajdowały się albo bezpośrednio na pastwisku, albo przylegały do domostwa. Podczas gdy złodziej/rozbójnik wdziera się do zagrody inna drogą (grecki czasownik anabaino sugeruje przeskakiwanie przez ogrodzenie), pasterz wchodzi przez bramę. Ponadto określenie „złodziej i rozbójnik” sugeruje jakiś rodzaj przemocy. Jako „rozbójnik” (gr. lestes) opisany zostanie Barabasz (por. J 18,40) oraz dwaj przestępcy ukrzyżowani razem z Jezusem (por. Mt 27,38.44.). Obraz złodzieja i rozbójnika podstępnie wdzierającego się do zagrody współgra z starotestamentalnymi proroctwami, w których przywódcy żydowscy byli krytykowani za wykorzystywanie ludu Bożego w celu zadowolenia samych siebie (por. Ez 34,2-8). Kto ma intencję przewodzenia owczarni dla jej dobra, ten prawdziwie jest pasterzem i do zagrody wchodzi przez bramę. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy patrzę na ewangeliczne obrazy złodzieja/rozbójnika i pasterza? Jakie wydarzenia z mojego życia one przywołują?
  • Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają (ww. 3-4). Postać „odźwiernego” (gr. thyroros) symbolizuje samego Boga Ojca. Jak odźwierny daje pasterzowi dostęp do owiec, tak Ojciec powierza Synowi uczniów. W modlitwie arcykapłańskiej Jezus powie: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje” (J 17,6). Jak odźwierny otwiera bramę, by pasterz poprowadził owce na pastwisko, gdzie mogą się pożywić i zachować swoje życie, tak Ojciec posyła na świat Syna, by zbawił ludzi od przekleństwa grzechu i śmierci oraz obdarzył ich życiem wiecznym (por. 3,16-17). Ponadto wyrażenia „staje na ich czele” i „postępują za nim” są obrazem relacji między nauczycielem, który przewodzi, a idącym za nim uczniem (por. 13,36-37). Oprócz tego grecki czasownik eksago, oddany w polskim tłumaczeniu jako „wyprowadza”, pojawia się także w 9,34, gdy faryzeusze „wyrzucają precz” uzdrowionego ślepca. Istnieje wyraźny kontrast między przywództwem Jezusa a przywództwem faryzeuszy. Podczas gdy ci pierwsi z wściekłością pozbywają się uzdrowionego człowieka, Syn Boży prowadzi owce na obfite pastwiska, czyli ku wiecznej szczęśliwości (por. 10,9). Dalej, owce z przypowieści idą za pasterzem, „ponieważ głos Jego znają”. Uczniem Jezusa jest ten, kto słucha Jego słów, z uwagą wsłuchuje się w ich treść i według nich żyje (por. 18,37). Wreszcie, pasterz woła „swoje owce po imieniu”. Rzeczywiście, u Jana zostaje podkreślone, że Jezus zwracał się do uczniów po imieniu: Piotr (por. 1,42), Łazarz (por. 11,43), Maria Magdalena (por. 20,16). Każda z tych osób była dla Niego tak samo ważna i bliska. Czy dziękuję Bogu Ojcu, że także do mnie posłał swojego syna? Czy pozwalam, by Jezus każdego dnia przywoływał mnie do siebie? Czy pamiętam, że On zna mnie lepiej niż ja sam?
  • Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec (w. 7) Ponieważ faryzeusze, którzy byli głównymi adresatami powyższej przypowieści, nie pojęli jej znaczenia (por. 10,6), Jezus przechodzi do szczegółowego wyjaśnienia. W pierwszej kolejności do siebie samego odnosi obraz bramy (po raz trzeci w Ewangelii Jana wygłasza zdanie „Ja jestem …”). To właśnie On jest bramą, poprzez którą człowiek może wejść na obfite pastwisko, oznaczające dar życia wiecznego (por. 10,28). W podobnym tonie Pan wypowie sią później: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (14,6). W osobie Syna Bożego wypełniają się słowa, które Bóg przekazał przez proroka Ezechiela: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę (…) Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich” (Ez 34,11.14). Czy Jezus zajmuje w centralne miejsce w mojej wierze? Czy unikam pokusy pokładania ufności w człowieku i swoją nadzieję całkowicie lokuję w Chrystusie?
  • Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony — wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (ww. 8-9) Jezus rozwija również obraz złodzieja i rozbójnika. Nie chodzi tutaj bynajmniej o wielkie biblijne postaci i wiernych przywódców Izraela. Słów „wszyscy, którzy byli przede mną” nie należy interpretować w kluczu historycznym, lecz jako wskazanie na tych, którzy wysuwają się przed Jezusa, sobie samym przypisując rolę przewodzenia ludowi Bożemu. Ówczesne elity żydowskie, widziały siebie „przed Jezusem”, przypisując sobie prawo weryfikacji Jego osoby, lecz tak naprawdę nie służyły Bogu, ale sobie samym, próbując nie utracić swoich przywilejów. W bliższym kontekście słowa te odnoszą się bezpośrednio do faryzeuszy z dziewiątego rozdziału. Gdy popatrzę na obraz Jezusa jako bramy prowadzącej do wieczności, gdzie dzisiaj się znajduję? Czy już przez tę Bramę przeszedłem? Czy zaufałem Panu do końca? A może w moim sercu pojawiają się jeszcze wątpliwości? Czy mówiąc innym o Bogu, nie próbuję „grzać się” w Jego chwale? Czy nie zasłaniam innym Boga swoją osobą?
  • Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości (w. 10) Działalność złodzieja/rozbójnika jest niszcząca dla owiec. Podkreślają to użyte w tekście dosadne czasowniki: kraść (gr. klepto), zabijać (gr. thyo), niszczyć (gr. apollymi). Żadna z tych czynności nie służy życiu. Inaczej jest z Jezusem, który przyszedł na świat, by owce nie tylko miały życie, ale by miały je w obfitości. W trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Jezus powiedział: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (3,16). Jezus, inaczej niż Jego adwersarze, nie ma w sobie nic z chęci budowania własnej pozycji lub zyskiwania przywilejów. On jest całkowicie zorientowany na to, by Jego uczniowie mieli w sobie pełnię życia. Pan zaprasza mnie, bym porzucił to wszystko, co wprowadza mnie w śmierć i dał się Jemu poprowadzić. Jaką dzisiaj dam Mu odpowiedź?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, oddaję Ci moje życie, pomóż mi wsłuchiwać się w Twój głos, nie dopuść, bym kiedykolwiek poszedł za złodziejem i rozbójnikiem”.

Dobry pasterz daje życie swoje za owce (J 10,11-18)

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa IV Niedzieli Wielkanocy przytacza fragment tzw. mowy o dobrym pasterzu (J 10,1-21). Nazywając siebie Dobrym Pasterzem, Jezus naucza, że celem Jego ziemskiej misji jest oddanie życia za owce oraz zgromadzenie wszystkich ludzi w jednej owczarni. Duchu Święty, przyjdź i otwórz moje serce na życiodajną moc Słowa!

Punkty do medytacji

  • Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce (w. 11) Po raz czwarty w Janowej Ewangelii Jezus posługuje się formułą „Ja jestem …”, by pełniej ukazać swoją mesjańską tożsamość. Tym razem do siebie samego odnosi obraz „dobrego pasterza” (gr. ho poimen ho kalos). Tekst grecki można przetłumaczyć również jako „Ja jestem szlachetnym pasterzem”. Owa szlachetność, jak Pan wyjaśnia w kolejnym zdaniu, polega na oddaniu swojego życia za owce. Słowa te zapewne zszokowały pierwszych słuchaczy: można troszczyć się o owczarnię, prowadzić ją na żyzne pastwiska, chronić przed drapieżnikami, ale oddać za nią własne życie? Tymczasem ziemska misja Jezusa ma wyraźny heroiczny wymiar. Umierając na krzyżu, dobrowolnie złoży On ofiarę z siebie samego, by owce miały życie w obfitości. Dokonując samopoświęcenia Pan da dowód swej doskonałej miłości do Ojca i każdego człowieka. Czy mam świadomość, że Chrystus umarł na krzyżu także ze względu na mnie? W jaki sposób ta świadomość wyraża się w moim codziennym życiu?
  • Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza (w. 12) Najemnik (gr. misthotos) w obliczu niebezpieczeństwa postępuje inaczej niż dobry pasterz, gdyż z owcami łączy go jedynie zlecone mu zadanie. Jest co prawda gotowy poświęcić wiele, ale nigdy nie odda swego życia w obronie owczarni. Jezus dokładnie definiuje śmiertelne niebezpieczeństwo grożące powierzonym Mu owcom. Jest nim „wilk” (gr. lykos), który od początków chrześcijańskiej tradycji postrzegany był jako obraz diabła, nieprzyjaciela ludzkości, chcącego doprowadzić ją do całkowitego upadku. Ów nieprzyjaciel, mający do pewnego stopnia władzę nad światem, zostanie „precz wyrzucony” (por. 12,31), gdy nadejdzie moment wywyższenia Jezusa na krzyżu. Popatrzę na moje relacje z innymi ludźmi, zwłaszcza z mojego najbliższego otoczenia. Czy zdaję sobie sprawę, że ja także we właściwy mojemu powołaniu sposób, jestem odpowiedzialny za ich zbawienie? W jaki sposób dbam o ich wiarę? Czy uczę się rozeznawać, które duchowe poruszenia pochodzą od Boga, a które od nieprzyjaciela?
  • Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce (ww. 14-15) Jezus zestawia poznanie, czyli więź między Nim samym i powierzonymi Mu ludźmi, z więzią łączącą Go z Ojcem. W innych miejscach Czwartej Ewangelii Pan objawił, że Ojciec jest tym, który wszystko czym sam jest, od zawsze i na zawsze oddaje Synowi (por. 5,26). Ojciec także wszystko Synowi objawia (por. 5,20). Ponadto Ojca i Syna łączy doskonała jedność (por. 10,30) i miłość (por. 17,24), wyrażająca się w radykalnym darze z siebie (por. 3,35; 17,10). Będąc w objęciach odwiecznej miłości Ojca, Jezus pragnie podobną miłością dotknąć każdego człowieka. Stąd gotów jest dla ratowania ludzkości przed wiecznym potępieniem oddać swoje życie. Na dłuższą chwilę zatrzymam się nad krzyżową ofiarą Jezusa. Spróbuję na nowo uświadomić sobie, jaką cenę zapłacił za moje zbawienie.
  • Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz (w. 16) Troska Jezusa – Dobrego Pasterza nie ogranicza się jedynie do aktualnego grona uczniów, czy nawet całego Izraela. Jego zamiarem jest zgromadzenie w jednej owczarni, czyli w jednej wspólnocie wiary, wszystkich ludzi, zarówno Żydów, jak i pogan. By osiągnąć ten cel, Pan pośle na cały świat swoich uczniów, by dali świadectwo prawdzie. Jak czytamy pod koniec Janowej Ewangelii: „I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego” (por. 20,30-31). Co robię, by także inni ludzie mogli spotkać Jezusa? Czy moje życie jest dla innych Dobrą Nowiną o zbawieniu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Panie Jezu, dziękuję Ci za twoją miłość, za to, że nieustannie prowadzisz mnie ku Ojcu”.

Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,55.60-69)

Przygotowanie

  • Dzisiaj kończymy kilkudniowe rozważanie tzw. mowy eucharystycznej (J 6,22-71), w której Jezus korzystając z zainteresowania, jaki pośród Żydów zbudził cud rozmnożenia chleba, i odwołując do starotestamentalnego znaku manny, zapowiedział prawdziwy pokarm z nieba, jakim będzie Jego Ciało i Krew. Nauka ta jest niełatwa i dlatego wielu spośród dotychczasowych uczniów Go opuszcza. Wejdę w modlitwę Słowem, otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (w. 55) Chwilę wcześniej Jezus wprost powiedział o konieczności spożywania Jego Ciała i picia Jego Krwi: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (6,54). Jak manna podtrzymywała życie Izraela w drodze do Ziemi Obiecanej, tak pokarm z nieba, którym jest Ciało i Krew Chrystusa, da życie wieczne tym, którzy zmierzają do ojczyzny niebieskiej. Na krzyżu Syn złoży doskonałą ofiarę, na mocy której wybaczone będą grzechy całego świata. Raz na zawsze otwarta zostanie przed ludzkością droga do pojednania z Bogiem. Uczniowie Pana będą mogli iść tą drogą, spożywając Najświętsze Ciało i Krew, w które w czasie każdej Eucharystii przemieniać się będą chleb i wino: „A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy” (Mk 14,22-23; por. Mt 26,26-28; Łk 22,19-20; 1 Kor 11,23-25). Czy wierzę, że podczas Mszy Świętej chleb i wino prawdziwie przemieniają się w Ciało i Krew Chrystusa? Czy robię wszystko, by móc jak najczęściej karmić się prawdziwym chlebem z nieba?
  • Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? (ww. 61-62) Zapowiedź spożywania Ciała i Krwi Jezusa budzi wątpliwości w sercach uczniów. Na tym etapie nie są oni jeszcze w stanie wyobrazić sobie na czym miałoby to polegać. Pan jednak nie łagodzi swojego nauczania. Jako Syn Człowieczy zstąpił z nieba właśnie po to, by samego siebie uczynić pokarmem dającym życie wieczne. Skoro uczniowie nie są w stanie teraz tego zrozumieć, jeszcze większym szokiem będzie dla nich powrót Jezusa do Ojca, który dokona się poprzez śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Wszystko to jednak będzie musiało się dokonać, gdyż dopiero uwielbione ciało zmartwychwstałego Chrystusa będzie mogło przebywać w niebie i jednocześnie być sakramentalnym pokarmem wierzących. Jak przeżywam tegoroczny okres Wielkanocy? Czy pozwalam, by misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa przenikało moją codzienność?
  • To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (w. 63) Wiedząc o oporze, z jakim spotykają się Jego ostatnie wypowiedzi, Jezus wskazuje na Ducha Świętego, który ma moc wyprowadzenia na głębiny wiary. Wcześniej w trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Pan powiedział: „To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem” (J 3,6). Uczniowie powinni odłożyć na bok kategorie ludzkiego myślenia (np. „jak można jeść czyjeś ciało, czy pić czyjąś krew?”) i uświadomić sobie, że ostateczne zrozumienie słów Jezusa nie zależy do ich przyrodzonych zdolności, lecz od otwarcia się na światło pochodzące od Ducha Świętego. Przypomnę sobie sytuacje, gdy nauczanie Jezusa wydawało mi się niezrozumiałe lub zbyt wymagające. Jaką wtedy przyjmowałem postawę? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę wybiórczego traktowania Jezusowej nauki?
  • Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca» (ww. 64-65) Jezus jest realistą. Wie, że poznanie Bożej prawdy przekracza możliwości ludzkiego umysłu. W innym miejscu rozmowy z Nikodemem powiedział: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża” (3,8). Jednakże prawda objawiona przez Boga ma tę właściwość, że nawet nie do końca zrozumiana przyciąga do siebie, gdyż jest jednym z wielu przejawów Bożej miłości. Wejście w obręb tej prawdy jest możliwe, jeśli tylko najpierw doświadczymy owej miłości i z jej powodu zrezygnujemy ze skoncentrowania na sobie. Tak niestety nie stało się w przypadku zdrajcy Judasza, który do końca trzymał się własnych błędnych przekonań. Bóg Ojciec pozwolił mu spotkać Jezusa i poprzez Niego objawił mu swoją miłość. Judasz jednak nie potrafił z dziecięcą ufnością jej się poddać. Czy widzę w moim codziennym życiu przejawy miłości, którą ma dla mnie Bóg? Czy pozwoliłem już, by w moim sercu mentalność niewolnika ustąpiła miejsca mentalności syna kochanego przez Ojca?
  • Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym» (ww. 68-69) Widząc, że wielu uczniów odchodzi nie mogąc zrozumieć Jego ostatniej nauki, Jezus pyta Dwunastu o ich zamiary. Wypowiadając się w imieniu braci, Piotr najpierw wyraża przekonanie, że słowa Pana objawiają życie wieczne, a następnie wyznaje wiarę, że jest On „Świętym Boga”. Według ST jedynie Bóg jest „Święty” (hebr. kadosz). Na przykład u Izajasza czytamy: „Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – wyrocznia Pana – odkupicielem twoim – Święty Izraela” (Iz 41,1). W Czwartej Ewangelii, mocno osadzonej w starotestamentalnym Objawieniu, przymiotnikiem „święty” opisywany jest Ojciec (por. J 17,1), Duch (por. 1,33; 14,26; 20,22) i w tym miejscu Jezus. Co ja dzisiaj chciałbym wyznać Jezusowi? Czy prawdziwie wierzę, że Jego słowa również mnie prowadzą ku życiu wiecznemu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał za św. Piotrem: „Panie, do kogóż pójdę? Tym masz słowa życia wiecznego. Ty jesteś Świętym Boga”.

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (J 6,52-59)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa ewangeliczna stanowi punkt kulminacyjny tzw. mowy eucharystycznej (J 6,22-71), której kolejne fragmenty rozważaliśmy w ostatnich dni. Jezus mówi wprost o konieczności spożywania Jego Ciała i Krwi, tym samym zapowiada dar Eucharystii, za pomocą którego wierzący będą mieli dostęp do boskiej komunii Ojca i Syna. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem!

Punkty do medytacji

  • Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak on może nam dać swoje ciało do jedzenia?» (w. 52) W poprzedzającym wersecie Jezus najpierw powiedział o sobie, że jest „chlebem żywym” (dosł. „chlebem żyjącym”), który spożywany przez wierzących w Niego, zagwarantuje im życie wieczne. Słowa te, odczytane w kluczu konieczności przyjęcia głoszonej przez Niego nauki, zapewne byłyby jeszcze do przyjęcia. Pan jednak zaraz dodał: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, wydane za życie świata”. Stąd dyskusja, która wybuchła między otaczającymi Go Żydami. Jedzenie ludzkiego ciała jest przecież absolutnie niedopuszczalne! Jezusowa nauka wywołuje konsternację, jej zaskakująca nowość motywuje do zadawania dalszych pytań. A jak ja reaguję na słowa wypowiadane przez Jezusa, zwłaszcza gdy wydają się niezrozumiałe lub nie pasujące do mojego stylu życia? Czy w takich momentach proszę Pana, by odkrył przede mną ich głębszy sens?
  • Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie (w. 53) Wypowiadając kolejne słowa, Jezus wydaje się jeszcze dolewać oliwy do ognia. Warunkiem otrzymania życia wiecznego będzie nie tylko jedzenia Jego ciała, ale również picie Jego krwi! W Ewangelii Jana nauczanie Jezusa zostało tak przedstawione, by nie tylko ukazać Jego boską i zbawczą tożsamość, lecz również wyjaśnić podstawowe elementy chrześcijańskiej drogi. Stąd oczywiście nie mamy tutaj do czynienia z zachętą do kanibalizmu, lecz z zapowiedzią duchowego pokarmu, jaki w trakcie Ostatniej Wieczerzy zostanie przekazany Kościołowi w postaci Eucharystii. W zasadzie cała bieżąca mowa, w kontekście cudownego rozmnożenia chleba po drugiej stronie Jeziora Galilejskiego (por. 6,1-15), poświęcona jest sakramentalnemu misterium Ciała i Krwi Chrystusa, które od samego początku będzie w centrum liturgii sprawowanej przez Kościół (por. Dz 2,42). Czy wierzę w rzeczywistą obecność Chrystusa w sakramencie Jego Ciała i Krwi?
  • Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (ww. 54-55) Jezus, odwieczne i boskie Słowo, przyjął ludzką naturę i jako „chleb żyjący” przyszedł na świat, by dać życie wieczne wszystkim, którzy Go przyjmują. Dar ten stał się dostępny dzięki Jego ofierze złożonej na krzyżu, czyli poprzez wydanie Jego Ciała i Krwi. Te same Ciało i Krew, uwielbione blaskiem Zmartwychwstania, stają się sakramentalnie obecne w czasie każdej Mszy św. W zwrocie „kto spożywa moje ciało i pije moja krew” pojawia się grecki czasownik trogo, który w literaturze pozabiblijnej opisuje zwierzęta odgryzające i przeżuwające kolejne kęsy pokarmu. Ta dosadność podkreśla konieczność spożywania Ciała i Krwi Pana w Eucharystii. Podczas gdy manna na pustyni i rozmnożony wcześniej przez Jezusa chleb, będąc darem od Boga, jedynie podtrzymywały ziemskie życie człowieka, Najświętsze Ciało i Krew są w stanie zapewnić nam życie wieczne. Skąd czerpię siły, by iść drogą wiary? Czy na co dzień pamiętam, że moim przeznaczeniem jest życie wieczne? Jaki wpływ prawda ta ma na moje codzienne wybory?
  • Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (ww. 56-57) W Janowej Ewangelii czasownik meno wielokrotnie określa relację między Ojcem i Synem. Ojciec trwa w Synu, a Syn w Ojcu, czyli obydwu łączy doskonała miłość wyrażająca się w totalnym wyjściu ku Drugiemu. Jako że poprzez spożywania Ciała i Krwi Chrystusa w Eucharystii zaczyna On zamieszkiwać w naszych sercach, stopniowo możemy doświadczać uczestnictwa w wiecznej komunii Ojca i Syna. Św. Paweł napisze: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem [gr. koinonia, dosł. „wspólnota, komunia”] we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?” (1 Kor 10,16). Nie bez powodu w tradycji katolickiej obrzęd przyjmowania Ciała i Krwi w trakcie Mszy św. nazywamy „Komunią Świętą”. Uczestnictwo we Mszy św. wprowadza mnie w przestrzeń miłości Ojca i Syna. Na dłuższą chwilę zatrzymam się przy tej prawdzie, by do głębi przeniknęła moją świadomość.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj cichą modlitwę: „Jezu Chryste, dziękuję Ci za Twoją eucharystyczną obecność. Wprowadzaj mnie w komunię z Ojcem”.

Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne (J 6,44-51)

Przygotowanie

  • W kolejnych wersetach tzw. mowy eucharystycznej Jezus ponownie nawiązuje do daru manny na pustyni, by w bezpośredni sposób podkreślić, że spożywanie chleba, którym jest On sam, prowadzi do życia wiecznego. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym (w. 44) W trakcie długiej rozmowy z Żydami, którzy najpierw byli świadkami rozmnożenia chleba pod drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego, a potem przybyli za Nim do Kafarnaum, Jezus stopniowo objawia siebie jako „prawdziwy chleb z nieba” (por. J 6,32-33.35). Żydzi jednak nie są jeszcze gotowi przyjąć tego objawiania. W dalszym ciągu patrzą na Pana jak na zwykłego człowieka i pytają: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może on teraz mówić: Z nieba zstąpiłem” (w. 42). Jezus nie krytykuje ich za brak zrozumienia, gdyż wie, że wiara w Niego jest możliwa jedynie dzięki łasce pochodzącej od Ojca. Nikt bez pomocy Ojca nie jest w stanie przyjąć Syna takim, jakim się objawia. Kim dzisiaj dla mnie jest Jezus? Czy modlę się o łaskę wiary? Czy proszę Ojca, by pomagał mi wierzyć w Syna?
  • Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie (w. 45) Jezus uwiarygadnia wcześniejsze swoje słowa luźnym cytatem z proroka Izajasza, który mówiąc o Nowej Jerozolimie, czyli społeczności odkupionego ludu Bożego, zapowiada: „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci” (Iz 54,13). Bóg Ojciec bardzo subtelnie, lecz nieustannie wypowiada się w sercu człowieka. Dostosowuje swój głos do naszej sytuacji, wieku i miejsca na drodze wiary, w którym obecnie się znajdujemy. Nasza modlitwa, jeśli tylko przeżywamy ją jako w pierwszym rzędzie słuchanie, a dopiero potem mówienie, może stać się przebywaniem w szkole Ojca. Czy mam świadomość, że każda minuta modlitewnego słuchania i dialogu coraz bardziej wprowadza mnie w autentyczną wiarę w Jezusa?
  • Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne (ww. 46-47) Już w Prologu do Janowej Ewangelii czytamy: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1,18). Patrząc całościowo na rozmowę Jezusa z Żydami w Kafarnaum i traktując ją jako swojego rodzaju katechezę, możemy dostrzec zarysowywany w niej schemat drogi prowadzącej do zjednoczenia z Bogiem. Pierwszy jej etap związany jest z przyjęciem od Ojca łaski wiary, który wieńczy Chrzest Święty. Dalej, każdy ochrzczony zaproszony jest, by w swoim sercu wsłuchiwać się w głos Ojca, w którego świetle możliwe jest rozpoznanie Syna i przylgnięcie do Niego. Dzieje się to poprzez osobistą modlitwę, rozważanie Pisma Świętego i przyjęcie świadectwa Kościoła. Wreszcie, trwanie w zjednoczeniu z Synem prowadzi do odkrycia, że Jego oblicze jest ostatecznie obliczem miłującego Ojca. Odkrycie to pogłębia się poprzez uczestnictwo w Eucharystii i pozostałych sakramentach oraz czynną miłość bliźniego. Powyższe etapy nie muszą koniecznie następować po sobie, mogą na siebie zachodzić lub nawet dokonywać się równocześnie. Razem jednak ukazują logikę, która posługuje się Bóg, prowadząc człowieka do zjednoczenia ze sobą. Na którym etapie obecnie się znajduję? Czy korzystam ze wszystkich środków, które prowadzą do jedności z Bogiem?
  • Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata (w. 51) Jezus powraca do tematu manny i chleba dającego życie. Manna była opatrznościowym darem, który podtrzymywał życie Izraelitów na pustyni. Mimo jednak swojej cudownej natury, nie dawała ona życia wiecznego. Inaczej będzie z „chlebem żywym, który zstąpił z nieba”. W Księdze Rodzaju czytamy, że w wyniku nieposłuszeństwa pierwszych ludzi, Bóg wydalił ich z ogrodu, pozbawiając możliwości spożywania owoców z drzewa życia (por. Rdz 3,22-23). Mówiąc o tym, że każdy, kto będzie jadł chleb życia zstępujący z nieba, będzie miał życie wieczne, Jezus zapowiada ponowne otwarcie drogi utraconego drzewa nieśmiertelności. Umierając na krzyżu, Syn złoży doskonałą ofiarę za grzechy świata. Natomiast Jego ciało, przemienione w chwili zmartwychwstania i sakramentalnie dane w Eucharystii, dla wierzących w Niego stanie się źródłem wiecznego życia. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy rozważam o życiu wiecznym? Jakie miejsce w moim życiu wiary zajmuje Eucharystia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj cichą modlitwę: „Boże Ojcze, mów do mnie, pomóż mi poznać prawdę o Twoim umiłowanym Synu”.