Oto posyłam was jak owce między wilki (Łk 10,1-9)

Przygotowanie

  • We wspomnienie świętych biskupów, Tymoteusza i Tytusa, liturgia przytacza fragment Ewangelii Łukasza, w którym Jezus posyła z misją siedemdziesięciu dwóch uczniów. Wskazania, które przy tym im daje, chociaż mocno zanurzone w realiach ówczesnego świata, w swojej istocie nie tracą swej aktualności i podpowiadają na czym ma polegać nasze ewangeliczne świadectwo. Duchu Święty, tchnij na mnie z dzisiejszego Słowa, ożyw we mnie powołanie ucznia i misjonarza Chrystusa.

Punkty do medytacji

  • Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwu i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał (w. 1) Łukasz jako jedyny z ewangelistów, oprócz opisu posłania dwunastu apostołów (por. Łk 9,1-6; Mt 10,5-16; Mk 6,7-13), wewnątrz swojej narracji umieszcza dodatkowe opowiadanie o posłaniu innych „siedemdziesięciu dwu uczniów” (gr. hebdomekonta duo). Podczas gdy misja Dwunastu ukierunkowana była na zgromadzenie dwunastu pokoleń Izraela, wysłanie tej drugiej grupy zapowiada misję pośród pogan, gdyż „siedemdziesiąt” lub „siedemdziesiąt dwa” to w tradycji biblijnej liczba narodów pogańskich (por. Rdz 10). Wybrani mają iść „po dwóch” (gr. ana dyo), aby ich świadectwo było wiarygodne w świetle Prawa, które wymagało dwóch świadków do potwierdzenia danej prawdy (por. Pwt 17,6; 19,15). Ponadto, idąc w parach, będą mogli być dla siebie wzajemnym wsparciem w trudach podróży i ewentualnych niebezpieczeństwach. Uczniowie mają dotrzeć do miejscowości, do których Jezus „sam przyjść zamierzał” (gr. emellen autos erchesthai), czyli ich celem nadrzędnym będzie przygotowanie ludzkich serc na spotkanie z Panem. Świat dzisiejszy, nawet w miejscach, które od wieków były chrześcijańskie, na nowo staje się pogański. Wielu ludzi nie zna Jezusa ani Jego nauki. Coraz bardziej nagląca staje się potrzeba Nowej Ewangelizacji. Jaki jest mój wkład w głoszenie Dobrej Nowiny? Czy dostrzegam i wykorzystuje okazje do tego, by w ramach mojego życiowego powołania być świadkiem Chrystusa?
  • Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (w. 2) Posyłając siedemdziesięciu dwóch z misją, Jezusa używa obrazu „wielkiego żniwa” (gr. therismos polys), który wskazuje na ogromną liczbę ludzi oczekujących na zbawienie (por. J 4,35). Aby dotrzeć do wszystkich, potrzeba odpowiedniej liczby ewangelizatorów. Tymczasem, nawet jeśli siedemdziesięciu dwóch to zdecydowanie więcej niż dwunastu, w dalszym ciągu jest to liczba znikoma w porównaniu z potrzebami. Dlatego Pan podkreśla, że rozwiązaniem tego problemu nie jest gorączkowa rekrutacja, lecz przede wszystkim modlitwa do „Pana żniwa” (gr. tu kyriu tu therismu). To Bóg jest suwerennym właścicielem pola, na którym odbywa się żniwo i to On powołuje oraz posyła odpowiednich ludzi do pracy. Od czasu do czasu docierają do nas informacje o zmniejszającej się liczbie kandydatów do kapłaństwa, zarówno diecezjalnego, jak i zakonnego. Fenomen ruchów zrzeszających świeckich żyjących charyzmatem głoszenia Dobrej Nowiny, choć niekiedy przyciąga uwagę i zachwyca, to nadal wydaje się być zjawiskiem niewystarczającym. Fakty te mogą nie napawać optymizmem. Jednakże w dalszym ciągu i pole i żniwo należą do Boga. On nadal wybiera i posyła. Czy modlę się w intencji powołanych, zarówno tych, którzy jeszcze rozeznają i są przed podjęciem życiowej decyzji, jak i tych, którzy już wypełniają powierzoną im misję?
  • Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki (w. 3) Jezus nie ukrywa przed uczniami prawdy o czekających ich zagrożeniach i porównuje ich do bezbronnych „owiec” (gr. aren) wchodzących w środowisko drapieżnych „wilków” (gr. lykos). Na drodze realizowania zleconego im zadania, podobnie jak ich Mistrz, będą spotykać przeciwników. Niektórzy prawdziwie będą przypominać drapieżników. Jednakże ich postawa wobec mających nadejść ataków niezmiennie ma być pełna łagodności. Nie są posyłani jako wojownicy, którzy siłą będą ustanawiać królestwo Boże (por. Łk 10,9). Raczej mają iść, niosąc pozdrowienie pokoju (por. Łk 9,5). Zło będą zwyciężać dobrem, zachowując łagodność pomimo otaczającej ich wrogości. Ich jedyną obroną będzie obecność i opieka Tego, który ich posyła. Paradoksalnie, to właśnie postawa ewangelicznej bezbronności staje się najsilniejszym chrześcijańskim świadectwem, które ma moc przerwać krąg zacietrzewienia i przemocy. Doświadczenie życiowe pokazuje, jak trudno jest być owcą między wilkami, zwłaszcza jeżeli chodzi o sprawy wiary. Łatwo jest zapałać „świętym gniewem”. Przypomnę sobie sytuacje, w których nie potrafiłem zachować łagodności. Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie (w. 4) Jezusowy zakaz zabierania na drogę „trzosa” (gr. ballantion) na pieniądze, „torby” (gr. peran) na zapasy i drugiej pary „sandałów” (gr. hypodemata) oznacza radykalne ubóstwo oraz całkowite zaufanie Bożej Opatrzności, która będzie działać przez tych, którzy zaoferują uczniom gościnę. Natomiast polecenie, by nikogo w drodze nie pozdrawiać, nie jest zachętą do nieuprzejmości, lecz podkreśla pilność misji. Przypominają się tutaj słowa Elizeusza do sługi Gehaziego, kiedy posyłał go z zadaniem niecierpiącym zwłoki: „Jeżeli spotkasz kogoś, nie pozdrawiaj go; a jeżeli ktoś ciebie pozdrowi, nie odpowiadaj mu” (2 Krl 4,29). Powierzone uczniom zadanie jest tak ważne, że nie można tracić czasu na długie ceremonie powitalne, charakterystyczne dla Bliskiego Wschodu. Uczniowie mają być pielgrzymami, których nic nie obciąża i nic nie zatrzymuje w drodze do celu. Dobra materialne są niezwykle skutecznym narzędziem, którym posługuje się zły, by zdeprawować serce człowieka. Nie omija to także głoszących Chrystusa. Troska o to, co się posiada, niejednego misjonarza „zatrzymała w dokach” i niejedno dzieło ewangelizacyjne zniszczyła. Jaki jest mój stosunek do dóbr materialnych? W czym upatruję moje życiowe zabezpieczenie?
  • Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was (ww. 5-6) W kolejnej wskazówce Jezus podkreśla, że wejście uczniów do jakiegokolwiek domostwa ma rozpoczynać się od przekazania życzenia „pokoju” (gr. eirene). Nie chodzi tutaj o zwykły brak konfliktu czy spokojne i wygodne życie, lecz o biblijne szalom, które oznacza pełnię Bożego błogosławieństwa. Określenie „człowiek godny pokoju” (gr. hyios eirenes, dosł. „syn pokoju”) oznacza człowieka, który jest otwarty na Boga i gotowy przyjąć Ewangelię. W przypadku odrzucenia orędzia przez domowników, dar pokoju nie przepadnie bezowocnie, lecz „powróci” (gr. anakampsei) do głoszącego. Jezus chce uchronić uczniów przed poczuciem osobistej porażki, gdy spotka ich brak akceptacji ze strony ludzi. Wskazuje, że odpowiedzialność za przyjęcie lub odrzucenie głoszonego orędzia spoczywa ostatecznie na wolnej woli słuchaczy. Bycie świadkiem Chrystusa wymaga wolności i dystansu wobec ludzkiej reakcji na głoszone świadectwo. My jesteśmy tylko świadkami. Właściwy dramat rozgrywa się na linii Bóg – zachęcany do uwierzenia w Niego człowiek. Św. Ignacy Loyola kiedyś powiedział: „Pracuj tak, jakby wszystko zależało do ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało do Boga”. Czy mam świadomość, że ostateczny efekt mojego chrześcijańskiego świadectwa nie zależy ode mnie? Czy zachowuję wewnętrzną wolność, gdy zostaje ono odrzucone?
  • W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu (w. 7) Kolejny nakaz Jezusa – pozostawania w „w tym samym domu” (gr. en aute te oikia) – ma na celu zabezpieczenie uczniów przed pokusą szukania wygód i przenoszenia się do bogatszych gospodarzy. Zamiast szukać lepszego miejsca, mają oni budować głębsze relacje z przyjmującą ich rodziną, której dom może się stać bazą dla lokalnej misji. Zaś przyjmowanie posiłków będzie wyrazem pokory misjonarzy, którzy będą godzić się na to, by być zależnym od dobroci gospodarzy. Ponadto Jezus ustanawia zasadę, że głosząc Ewangelię, uczniowie będą mieli moralne prawo do utrzymania ze strony tych, którym duchowo będą służyć (por. Mt 10,10; 1 Kor 9,14; 1 Tm 5,18). Historia pierwotnego Kościoła pokazuje, że to nie bogate domy i pałace, ale ubogie domostwa najuboższych dzielnic i wiosek stały się „pasem transmisyjnym” Ewangelii. Pierwsi misjonarze chrześcijańscy byli wierni wskazaniom Chrystusa, co poświadcza św. Paweł w Liście do Filipian: „Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku” (Flp 4,12). Po raz kolejny dzisiejsze Słowo pyta mnie o moją wolność wobec dóbr materialnych. Ponownie w kontekście głoszenia Ewangelii. Czy mam świadomość, że jest ona jednym z papierków lakmusowych jakości mojego ewangelicznego świadectwa?
  • Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże (ww. 8-9) Przechodzimy do ostatnich wskazań Jezusa zacytowanych przez dzisiejszą perykopę ewangeliczną. Wbrew pozorom słowa o spożywaniu tego, co zostanie podane, nie są parafraza myśli wyrażonej w poprzednim wersecie. W rzeczywistości wyrażają one pewną rewolucyjną myśl, znosząc bariery surowych starotestamentalnych przepisów dotyczących pokarmów (por. Kpł 10; Pwt 14; 1 Kor 10,27). Uczniowie mają przedkładać relację z drugim człowiekiem i głoszenie Ewangelii nad rygorystyczną interpretację Prawa. Taka postawa skutecznie będzie usuwać dystans między misjonarzami a mieszkańcami pogańskich miejscowości. Wspólny stół stanie się uprzywilejowanym miejscem budowania więzi i głoszenia Królestwa Bożego. Ponadto działalność uczniów ma łączyć w sobie uzdrawianie chorych z głoszeniem ewangelicznego orędzia. Czynione przez nich nadzwyczajne znaki nie będą celem samym w sobie, lecz potwierdzeniem prawdziwości i mocy głoszonych słów. Zwrot „przybliżyło się do was Królestwo Boże” (gr. engiken ef hymas he basileia tu theu) oznacza, że w osobie Jezusa Bóg wkracza w historię świata, by panować i zbawiać. Wielokrotne potyczki słowne Jezusa z uczonymi w Prawie i faryzeuszami pokazały, jak głęboko może utkwić w człowieku religijny rygoryzm. Także pierwotny Kościół, oparty w dużej części na Żydach, którzy przyjęli Jezusa jako Mesjasza, miał z tym nie lada problem (por. Dz 15). Formalna poprawność kusi, gdyż może stać się zamiennikiem wymagającego samozaparcia nawrócenia oraz zagłusza nasze kompleksy, pozwalając wynosić się ponad „mniej sprawiedliwych”. Jak to wygląda w moim przypadku? Czy potrafię „jeść, co mi podadzą”, czyli pamiętam o celu ewangelizacji, jakim jest wprowadzenie bliźniego w obszar czułej miłości Boga?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, daj mi łaskę wewnętrznej wolności, chroń mnie przed religijnym rygoryzmem i pomóż dostrzec dobro w każdym napotkanym człowieku”.