Dziś muszę się zatrzymać w twoim domu (Łk 19,1-10)

Wtorek XXXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 19,1-10

1 Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. 2 A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, 3 chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. 4 Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. 5 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». 6 Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. 7 A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». 8 Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». 9 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło».

Przygotowanie

  • Jerycho, miasto leżące w najgłębszej depresji, w dzisiejszej Ewangelii staje się sceną, na której dojdzie do niesamowitego spotkania. Mrok życia bogatego celnika, zostanie rozświetlony spojrzeniem, słowem i obecnością Syna Bożego. Miłosierdzie zrodzi miłosierdzie. Duchu Święty, poprowadź dzisiaj moją modlitwę!

Punkty do medytacji

  • Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto (w. 1). Po uzdrowieniu niewidomego Jezus wchodzi do Jerycha. Ewangelista podkreśla, że zanim nastąpi kolejne ważne wydarzenia, Pan przechodzi (gr. dierchomai) przez miasto. Wyobrażę sobie Jezusa, który bez pośpiechu przemierza uliczki Jerycha, z uwagą przygląda się Jego mieszkańcom, być może zatrzymuje się przy niektórych i zamienia z nimi słowo lub dwa. Jak sam powie na końcu dzisiejszej perykopy, przyszedł na ziemię, by odnaleźć to, co zginęło (por. 19,10). By znaleźć trzeba szukać, być pomiędzy. Uświadomię sobie, ile razy do tej pory Jezus przechodził przez moje życie, swoim wzrokiem szukał mojego wzroku, chciał mnie znaleźć. Podziękuję Mu za to.
  • A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu (ww. 2-3). Łukasz wprowadza postać Zacheusza, podkreślając, że pełni on urząd zwierzchnika celników oraz że jest bardzo bogaty. Tym samym pokazuje, że mamy do czynienia z kimś, kto raczej nie cieszył się szacunkiem pobożnych Żydów. Jako że przez Jerycho biegł nie tylko szlak pielgrzymi, ale także handlowy, a ponadto niedaleko znajdowała się granica między dwoma terytoriami, Judeą i Pereą, konieczne było, by w miejscu tym pracował cały zastęp celników, którzy zbierali podatki i cła na rzecz Rzymian. Na czele miejscowych poborców, służących okupantowi i zapewne nierzadko dopuszczających się nieuczciwości wobec współbraci, stoi właśnie bogaty Zacheusz. Lecz o dziwo on także chce zobaczyć Jezusa. Nawet w sercu największego grzesznika może pojawić się pragnienie spotkania z Bogiem. Czy pamiętam o tym, gdy spotykam w moim życiu ludzi, którzy wydają się być daleko od Boga? Czy unikam w takich sytuacjach uczucia pogardy i przynajmniej modlę się o ich nawrócenie?
  • Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić (w. 4). Sykomora jest rodzajem figowca, o wysokości nawet 12 metrów. Jej rozłożyste konary wyrastają nisko z pnia, przez co łatwo jest na nią się wspiąć. Zacheusz postanawia wykorzystać, tę możliwość, nawet jeśli w ten sposób będzie ryzykował wyśmianie ze strony tłumu. Ciekawość odnośnie do Jezusa jest silniejsza. Doświadczenie zbawczej mocy Syna Bożego wymaga porzucenia strefy komfortu, która czasami stanowi poważną przeszkodę na drodze wiary. Kto chce być z Jezusem, musi przestać kalkulować, jak będzie odebranych przez innych, czy nie będzie wytykany lub nie stanie się przedmiotem drwin w swoim środowisku. Nie zawsze łatwo jest przyznać się do Niego w miejscu pracy lub pośród znajomych. Żyjemy w czasach, w których coraz częściej bycie chrześcijaninem jest wyśmiewane. Poproszę Pana, by rozpalał moje serce miłością do Niego i pomagał mi mężnie wyznawać moją wiarę.
  • Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu» (w. 5). Przechodzący przez Jerycho Jezus zatrzymuje się pod sykomorą, na której znajduje się celnik. Kieruje ku niemu swój wzrok. Nie wyśmiewa go, ani wylicza jego grzechów, lecz zwraca się do niego po imieniu i wyraża chęć zatrzymania się w jego domu. W greckim tekście użyty został tutaj czasownik dei („trzeba, potrzeba, należy”), który w Nowym Testamencie odnosi się do realizacji zbawczych planów Boga. Jezus jako Mesjasz chce i musi spotkać się z celnikiem. Taki jest plan Ojca. Przypomnę sobie te momenty, w których przypominałem Zacheusza. Zagubiony, bez relacji z bliźnimi, podejmujący rozpaczliwe próby znalezienia sensu, a jednak wezwany po imieniu przez Jezusa, zaproszony do komunii z Nim, odnaleziony.
  • Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę» (ww. 6-7). Realizacja Bożego planu zbawienia wzbudza dwa typy relacji. Podczas gdy Zacheusz niezwłocznie i z wielką radością przyjmuje propozycję Pana, tłum szemra, nie pojmuje sensu sceny, której jest świadkami. Dla Żydów nie ważne jest miłosierdzie, dopiero co okazane przez Jezusa, lecz grzechy, których dopuścił się celnik. Skupiają się na mrocznej przeszłości, nie dostrzegając, że oto nastała jutrzenka zbawienia. Jakie myśli i uczucia budzą się we mnie, gdy wyobrażam, sobie ten moment perykopy? Czy jestem człowiekiem miłosierdzia i potrafię wybaczać oraz dawać kolejną szansę?
  • Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie» (w. 8). Radość i pośpiech Zacheusza przyjmującego Jezusa w swoim domu się tylko wstępem do zmiany, jaka w nim zajdzie. W jego sercu prawdziwie dokonuje się nawrócenie. Ten, który do tej pory dbał jedynie o swoją pozycję i bogactwo oraz nie liczył się z bliźnimi, teraz zaczyna dostrzegać potrzeby ubogich. Mało tego, postanawia naprawić wyrządzone krzywdy. Doświadczenie miłosierdzia rodzi miłosierdzie. Krzywda zostaje naprawiona. Wszystko dzięki spojrzeniu Jezusa, Jego słowu i obecności. Co dzisiaj mogę uczynić ze względu na Pana?
  • Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama (w. 9). Historia Zacheusza jest egzemplifikacją prawdy zawartej w przypowieściach o zagubionej owcy, drachmie i synu marnotrawnym (por. 15,8-32). Spotkanie z Jezusem może stać się punktem zwrotnym nawet w przypadku bogatego celnika. Prawdziwie, „co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga” (18,27). Przez chrzest święty ja również stałem się dziedzicem obietnicy danej przez Boga Abrahamowi. Jak ta prawda wpływa na moje życie? Czy wierzę, że nie ma we mnie takiej nieprawości, której Jezus nie byłby w stanie uleczyć?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, nie odwracaj ode mnie swojego oblicza, nie przestawiaj do mnie mówić i nie odbieraj mi swojej obecności!”.

Panie, żebym przejrzał (Łk 18,35-43)

Poniedziałek XXXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 18,35-43

35 Kiedy przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. 36 Gdy usłyszał przeciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. 37 Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. 38 Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» 39 Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» 40 Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się przybliżył, zapytał go: 41 «Co chcesz, abym ci uczynił?» On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». 42 Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła». 43 Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.

Przygotowanie

  • Towarzysząc Jezusowi w Jego drodze do Jerozolimy, przychodzimy dzisiaj w okolice Jerycha. Dzięki świadectwo Łukasza stajemy się świadkami uzdrowienia niewidomego. Po raz kolejny możemy przekonać się o skuteczności wytrwałej modlitwy i zbawczej mocy Pana. Otworzę moje serce na dar dzisiejszego Słowa, pozwolę, by przeniknęło one moje myśli, pragnienia i uczucia.

Punkty do medytacji

  • Kiedy przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał (w. 35). Jerycho, położne w depresji Morza Martwego, ok. 28 km na północny-wschód od Jerozolimy, zaliczane jest do najstarszych miejscowości na świecie. Jego historia liczy 11000 lat. W Starym Testamencie pojawia się przede wszystkim w opowiadaniu o wejściu Izraelitów do Ziemi Obiecanej (por. Joz 5,13-6,26). W czasach Jezusa było ono ostatnią większą miejscowością na trasie pielgrzymów udających się z Galilei do Jerozolimy. Właśnie tutaj mają miejsce ostatnie ewangeliczne epizody opisujące podróż Pana do Świętego Miasta, gdzie poprzez swoją śmierć krzyżową odkupi On grzechy całej ludzkości. Zatrzymam się na chwilę nad tajemnicą mojego życia. Czy potrafię spojrzeć na siebie jako na żebraka, który nie jest w stanie sam zapewnić sobie przetrwania?
  • Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» (ww. 37-38). Jezus w trakcie swej publicznej działalności nieustanie pochyla się nad biedą człowieka. Nieobojętny jest Mu także los niewidomych. Nie tylko w swoim nauczaniu kładzie nacisk na konieczność otoczenia ich troską (por. Łk 14,13), lecz również sam swoją mocą przywraca im wzrok (por. 7,21-22). Niewidomy, siedząc dzień w dzień przy drodze, musiał niejednokrotnie słyszeć relacje pielgrzymów o niezwykłej postaci, jaką jest Jezus z Nazaretu. Mimo że fizycznie jest ułomny, oczami swojego serca potrafi właściwie odczytać sens usłyszanych informacji. Dostrzega, że w działalności Pana realizują się mesjańskie zapowiedzi (por. Iz 35,5; 61,1). Dlatego dowiedziawszy się, że oto sam Jezus przechodzi, błaga o litość, zwracając się do Niego za pomocą mesjańskiego tytułu „Syn Dawida” (por. 2 Sm 7,13-14). Przypomnę sobie osoby, które pokazały mi Jezusa i wprowadziły mnie na drogę wiary. Podziękuję za nie Bogu i poproszę o błogosławieństwo dla nich.
  • Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» (w. 39). Tuż przed dzisiejszą perykopą Łukasz Ewangelista podkreśla, że uczniowie Jezusa niewiele rozumieli z Jego nauczania. Także teraz w otoczeniu Pana uaktywniają się osoby, które próbują uciszyć niewidomego. Nie rozumieją, że to właśnie między innymi ze względu na takich jak on Syn Boży przyszedł na świat. Biedak jednak tym się nie przejmuje, jak dopowiada autor, jeszcze głośniej błaga Jezusa o zmiłowanie. Przypomina w tym wdowę z wcześniejszej przypowieści, która wielokrotnie prosiła o pomoc niesprawiedliwego sędziego, aż ten ją w końcu wysłuchał (por. 18,1-8). Czy obraz Jezusa, jaki noszę w moim sercu, zgadza się z prawdą o Nim objawioną na kartach Ewangelii? Zatrzymam się nad Jego troską o ubogich i pokrzywdzonych. Czy próbuję Go w niej naśladować?
  • Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?» On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał» (w. 40-41). Jezus i tym razem wysłuchuje ludzkiego błagania. Nie dokonuje jednak uzdrowienia od razu, lecz najpierw prowadzi z niewidomym krótki dialog. Chce, by ten na głos wyraził swoją prośbę. Popatrzę w tym miejscu na moją modlitwę prośby. O co najczęściej proszę Boga? Czy czynię to świadomie, to znaczy, czy proszę w pierwszym rzędzie o rzeczy najważniejsze i jestem gotowy przyjąć konsekwencje bycia wysłuchanym?
  • Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła» (w. 42). Już podczas pierwszego wystąpienia w synagodze w Nazarecie Jezus odnosi do siebie proroctwo Izajasza, podkreślając, że częścią Jego misji będzie głoszenie przejrzenia wobec niewidomych (por. 4,18; Iz 61,1). W słowach „twoja wiara cię uzdrowiła” użyty został grecki czasownik sodzo, który można przetłumaczyć także jako „zbawić”. Przejrzenie głoszone przez Jezusa dotyczy zatem nie tylko ślepoty fizycznej, lecz również ślepoty duchowej. Przypomnę sobie moje ostatnie upadki. Każdy z nich był skutkiem mojej nieumiejętności rozeznania między dobrem i złem. Poproszę Pana, by oczyszczał mnie z iluzorycznego patrzenia na rzeczywistość.
  • Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu (w. 43). Uzdrowienie – zbawienie, którego doświadcza niewidomy wprawia go w ruch. Pozostawia za sobą dotychczasowe życie i idzie za Jezusem. Staje się Jego uczniem. Uwielbiając Boga za łaskę, którą otrzymał, staje się świadkiem Mesjasza wobec całego ludu. Za co dzisiaj chciałbym szczególnie Boga uwielbić? Czy dzielę się moim doświadczeniem wiary z innymi?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”.

Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą (Mk 13,24-32)

XXXIII Niedziela Zwykła

Mk 13,24-32

24 W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. 25 Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. 26 Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. 27 Wtedy pośle On aniołów i zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba. 28 A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. 29 Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. 30 Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. 31 Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. 32 Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa przedostatniej niedzieli roku liturgicznego przytacza fragment tzw. mowy eschatologicznej, w której Jezus odnosi się do rzeczy ostatnich (gr. eschatos – „ostatni, ostateczny”). Za pełnym symboli językiem kryje się prawda dotycząca zarówno końca dotychczasowej epoki historii zbawienia, której ostatnim akordem będzie zburzenie Jerozolimy, jak i zapowiedź powtórnego przyjścia Chrystusa na końcu czasów. Z uwagą i otwartości na prowadzenie Ducha Świętego przyjmę dzisiejszy dar Słowa.

Punkty do medytacji

  • W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte (ww. 24-25). Zapowiadając dzień swego powtórnego przyjścia, Jezus opisuje dezintegrację całego kosmosu. W Starym Testamencie obrazy przedstawiające kosmiczne wstrząśnięcia służyły prorokom za symbol Bożego sądu nad jakimś upadły miastem lub imperium (np. Iz 13,9-13; Ez 32,7). Mające nastąpić zniszczenie świątyni jerozolimskiej będzie końcem epoki Starego Testamentu (Jerozolima wraz ze świątynią zostały zburzone przez Rzymian w 70 po Chr.). Dla Żydów, według których świątynia była miejscem centralnym, łączącym niebo z ziemią, będzie to kataklizm iście kosmiczny. W dalszej części Markowej narracji mowa będzie o mroku, który ogarnie całą ziemię w chwili śmierci krzyżowej Jezusa (por. Mk 15,33). Zarówno zburzenie świątyni, jak i śmierć a następnie powstanie z martwych Syna Bożego, sygnalizują przejście do nowej epoki w historii zbawienia. Dotychczasowa pełna łaskawości obecność Boga Jedynego pośród ludzi, wiązana ze świątynią jerozolimską, zostanie zastąpiona przez żywą obecność Syna Bożego, aktualizująca się wszędzie tam, gdzie wierni będą gromadzić się w Jego imię. Ostatnim horyzontem znaczeniowym opisywanego przez Jezusa kataklizmu jest koniec świata poprzedzający Jego powtórne przyjście (por. 2 P 3,10; Ap 21,1). Spojrzę na swoje życie z perspektywy historii zbawienia. Uświadomię sobie, jak wielce zostałem przez Boga obdarowany, otrzymując w Słowie, sakramentach i we wspólnocie Kościoła zbawczą obecność Chrystusa.
  • Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą (w. 26). Tytuł „Syn Człowieczy” (gr. ho hios tou anthropu) zaczerpnięte zostało z jednej z wizji proroka Daniela, gdzie mowa jest o „jakby Synu Człowieczym” przybywającym na obłokach i otrzymującym do Boga wieczne panowanie i chwałę (por. Dn 7,13-14). Jezus już wcześniej odniósł do siebie ten tytuł, mówiąc o warunkach bycia Jego uczniem (por. Mk 8,38). Użyje go także w czasie swojego procesu przed Sanhedrynem (14,62). Ewangelista ponownie zestawia ze sobą wydarzenia odległe w czasie, wskazując na ich wewnętrzne powiązanie. Chwała Syna Człowieczego objawi się w chwili Jego śmierci na krzyżu, głoszona i przeżywana będzie przez kolejne pokolenia chrześcijan, jednak w pełnym swym blasku objawi się na końcu czasów, gdy zło zostanie pokonane raz na zawsze. Przypomnę sobie momenty, w których doświadczyłem chwały Chrystusa. Czy Jego mocy powierzyłem już wszystkie przestrzenie mojego życia?
  •  Wtedy pośle On aniołów i zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba (w. 27). Podobnie jak to było z Izraelem w Starym Testamencie, tak będzie z Kościołem. W każdym pokoleniu będą wybrani, którzy mimo prześladowań ze strony świata oraz walki duchowej mającej miejsce w ich sercu, do końca zostaną wierni przyjętemu przymierzu. Będą oni gromadzeni w jedno, najpierw przez apostołów posłanych na krańce świata z zadaniem głoszenia Dobrej Nowiny (gr. angelos można przetłumaczyć jako „anioł”, ale także „posłaniec”), a później, przy końcu czasów, przez aniołów, którzy oddzielą ich od niesprawiedliwych i zgromadzą w królestwie Bożym (por. Mt 13,30.38-40). Czy moje serce jest dzisiaj wolne od ciężaru grzechu? Co najbardziej zamyka mnie na piękno Ewangelii? Porozmawiam o tym z Panem.
  • A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi (ww. 28-29). Figowiec jest bardzo popularnym drzewem w Palestynie. Jako że inaczej niż wiele innych drzew na tym terenie, podlega on dorocznemu cyklowi wypuszczenia liści i owocowania, może służyć za sygnalizator zmieniających się pór roku. Zazwyczaj liście pojawiają się na nim w kwietniu, w okolicach Paschy, zapowiadając bliskość lata, czyli czas żniw. Jezus zachęca uczniów, by podobnie jak wielu z nich obserwuje cykl życiowy figowca, uważnie przyglądali się kolejnym wydarzeniom, by rozeznać, czy nie są one realizacją dopiero co wypowiedzianych przez Niego zapowiedzi. Czy próbuję patrzeć na moją codzienność w świetle wiary? Radość czy obawa, które z tych dwóch uczuć pojawia się w moim sercu, gdy pomyślę, że każdy dzień przybliża mnie do spotkania z Panem na końcu czasów?
  • Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie (w. 30). Za pomocą uroczystego zwrotu „zaprawdę, zaprawdę powiadam wam” (gr. amen lego hymin) Jezus dokonuje ważnej zapowiedzi. Czterdzieści lat według żydowskiej rachuby liczenia czasu obejmowało życie jednego pokolenia. Rzeczywiście, zarówno tragiczne zburzenie świątyni jerozolimskiej, i w konsekwencji przejście do nowej epoki historii zbawienia dokonało się ramach czasowych wskazanych przez Pana. Moje życie jest przestrzenią wypełniania się Bożych obietnic. Czy jestem tego świadomy? Co jestem otwarty na wypełnianie się na mnie Bożego planu?  
  • Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec (ww. 31-32). U Izajasza czytamy: „Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki” (Iz 40,8; por. 51,6). Słowo Jezusa jest słowem samego Boga, Jego nauka jest nauką Przedwiecznego, a dane przez Niego obietnice wypełnią się jak wszystkie dotychczasowe proroctwa przekazane przez proroków. W swoim człowieczeństwie On sam nie zna jeszcze czasu swojego powtórnego przyjścia, lecz to wszystko, co zostało Mu objawione przez Ojca, teraz przekazuje swoim uczniom. Kto przyjmuje Jego słowo i trwa w nim, przypomina męża wychwalanego w Psalmie 1, który mając upodobanie w Prawie Pańskim jest „jak drzewo zasadzone nad płynąca wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną; co uczyni, pomyślnie wypada” (Ps 1,3). Na chwilę zatrzymam się nad darem Słowa Bożego. Jakie miejsce zajmuje ono w moim życiu? Czy ufam, że ma ono moc wypełnić się do końca?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mój Zbawicielu, chcę słuchać Twego słowa, niech ono stwarza mnie na nowo i czyni Twoim obrazem”.

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18,1-8)

13 listopada, Wspomnienie Świętych Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna, Pierwszych Męczenników Polski

Łk 18,1-8

1 Opowiadał im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: 2 «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. 3 W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” 4 Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, 5 to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”». 6 I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. 7 A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? 8 Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

Przygotowanie

  • Przez dwa kolejne dni rozważaliśmy fragmenty pierwszej mowy eschatologicznej (Łk 17,22-37; por. 21,3-36). W dzisiejszej perykopie, nie porzucając kontekstu czasów ostatecznych, Jezus poucza uczniów odnośnie do konieczności wytrwałej modlitwy. Wskazuje, że ufność wobec Boga, wyrażona właśnie poprzez modlitwę, jest oznaką wiary, której szukać będzie Syn Człowieczy w dniach swego powrotu. W chwili ciszy przygotuję moje serce słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Opowiadał im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać (w. 1). Temat wytrwałej modlitwy pojawił się już wcześniej w nauczaniu Jezusa, w przypowieści o natrętnym przyjacielu (por. Łk 11,5-8). Tym razem Pan również ucieka się do przypowieści, by umieścić nieustającą modlitwę w kontekście pouczeń związanych z nauką o Jego powtórnym przyjściu. Czas oczekiwania na objawienie się chwały Mesjasza, zarówno w codzienności Jego uczniów, jak i podczas paruzji, jest czasem modlitwy, która stanowi fundament naszej chrześcijańskiej egzystencji. Można wręcz powiedzieć, że bez rozmowy z Bogiem nasze chrześcijaństwo staje się jedynie kolejną niedoskonałą formą naturalnej religijności. Jakie miejsce modlitwa zajmuje w moim życiu? Czy wypływa ona z żywego pragnienia przebywania z Bogiem, czy może w dalszym ciągu stanowi dla mnie jedynie trudny obowiązek?
  • «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” (ww. 2-3). Bohaterami dzisiejszej przypowieści są dwie postaci o diametralnie różnym statusie. Z jednej strony zadowolony ze swej pozycji sędzia, który nie ma w sobie bojaźni Bożej (por. Koh 12,13) ani miłości do bliźniego (por. Kpł 19,18). Z drugie zaś wdowa, która nie tylko musi mierzyć się z sytuacją swojego wdowieństwa, lecz dodatkowo spotyka się z nękaniem ze strony pewnego człowieka, być może wierzyciela jej zmarłego męża. W tekście pojawia się czas przeszły niedokonany czasownika erchomai („przychodzić, zbliżać się, iść), który podkreśla regularność przychodzenia kobiety do. Jej prośba ma pokrycie w Prawie, które wyraźnie zabraniało wyrządzania krzywdy wdowom lub sierotom (por. Wj 22,21-22). Przyjże się dokładnie temu fragmentowi. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy patrzę na obie postaci? Z którą z nich dzisiaj bardziej się identyfikuję?
  • Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”» (ww. 4-5). Po raz drugi zostaje podkreślona wątpliwa moralność sędziego (por. 18,2). Ten, który z racji pełnionego urzędu powinien stać na straży Bożych przykazań, postanawia zająć się sprawą wdowy, lecz nie z powodu szacunku do Prawa, ale by uwolnić się od naprzykrzania się z jej strony. Zwrot „nie zadręczała mnie”, dosłownie można przetłumaczyć „nie przyprawiała o sińce pod oczyma”. Powracanie proszącej wdowy zaczęło budzić wyrzuty sumienia w sercu sędziego, czego skutkiem był niespokojny sen. Zatem decyzja o wzięciu kobiety w obronę wypłynęła z chęci ponownego uśpienia sumienia i kontynuowania beztroskiego stylu życia. Jak reaguję, gdy ktoś przychodzi do mnie prosić o pomoc? Czy potrafię w takich momentach wyjść poza strefę własnego komfortu? Czy słucham głosu sumienia?
  •  I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (ww. 6-7). Wierzący mogą być pewni, że skoro niesprawiedliwy, czyli lekceważący Prawo sędzia, dla własnej wygody ostatecznie stanął w obronie wdowy, tym bardziej Bóg, który nieustannie troszczy się o dobro człowieka, wysłucha ich wołania. Przypomnę sobie te sytuacje, w których wydawało mi się, że Bóg nie wysłuchał mojej modlitwy. Czy dzisiaj nadal tak uważam? Czy może z perspektywy czasu dostrzegam, że moje wołanie nie było daremne?
  • Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» (w. 8). Wytrwałość w modlitwie charakteryzuje tych, którzy wierzą, że Bóg ich wysłuchuje. Przykładem takiej wiary jest chociażby prorokini Anna, która po śmierci swego męża przez ponad pół wieku przychodziła do świątyni, by trwać na modlitwie dniem i nocą (por. 2,36-38). Bóg wynagrodził jej modlitwę, pozwalając rozpoznać czas nadejścia Zbawiciela. Ostatnie słowa Jezusa z dzisiejszej perykopy pokazują, że wiara jest darem bardzo kruchym. Co mogę zrobić, by tego daru strzec i go rozwijać? W jaki sposób mogę pogłębić moją modlitwę?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, rozpalaj w moim sercu pragnienie rozmowy z Tobą”.

Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je (Łk 17,26-37)

12 listopada, Wspomnienie św. Jozafata, Biskupa i Męczennika

Łk 17,26-37

26 Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: 27 jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; a przyszedł potop i wygubił wszystkich. 28 Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, 29 lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; 30 tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. 31 W owym dniu, kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. 32 Miejcie w pamięci żonę Lota! 33 Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. 34 Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. 35 Dwie będą razem mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona». 37 Pytali Go: «Gdzie, Panie?» On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy».

Przygotowanie

  • Kontynuujemy lekturę pierwszej mowy eschatologicznej Jezusa (Łk 17,22-37; por. 21,3-36). Tym razem Pan podkreśla nieuchronność i nagłość nadejścia dni Syna Człowieczego. Wskazuje także na konieczność nieoglądania się za siebie i gotowość tracenie własnego życia ze względu na Niego. Wezmę pomocy Ducha Świętego, by dzisiejsze Słowo nie tylko wybrzmiało w moim sercu, ale znalazło także odpowiedź wiary.

Punkty do medytacji

  • Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; a przyszedł potop i wygubił wszystkich” (ww. 26-27). Określenie „dni Syna Człowieczego” może być odczytywane zarówno w perspektywie powtórnego przyjścia Chrystusa na świat (czasy ostateczne), jak i w perspektywie objawienia się Jego chwały w codzienności wierzących. Obydwie perspektywy wskazują na miłosierdzie Boga, który chce odnowić zarówno całą stworzoną rzeczywistość, jak i życie każdego człowieka. Każdemu z nas grozi pochłonięcie przez sprawy tego świata, jak to było zarówno w przypadku ludzi żyjących w czasach Noego lub Lota (ww. 28-30). Potop oraz deszcz siarki i ognia unicestwiły tych, którzy zajmując się wyłącznie sprawami codziennego życia, ulegli zepsuciu i całkowitemu zamknięciu na ratunek ze strony Boga. Słowo Boże, sakramenty i wspólnota Kościoła są przestrzenią, w której codziennie mogę spotkać Chrystusa przychodzącego w chwale. Czy noszę w sobie pragnienie spotkania? Czy temu pragnieniu podporządkowuję wszystkie inny sprawy? Czy mam świadomość, że spotykanie Chrystusa dzisiaj jest najlepszą formą przygotowania na stanięcie przed Nim, gdy powróci w czasach ostatecznych?
  • W owym dniu, kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Miejcie w pamięci żonę Lota!” (ww. 31-32). Posługując się ponownie dwoma obrazami, osoby przebywającej na dachu oraz na polu, Jezus poucza uczniów, że gotowość na dni Syna Człowieczego, a więc na codzienne doświadczanie Jego chwały oraz na Jego przyjście na końcu czasów, wymaga, by zostawić za sobą przeszłość. Żona Lota, wbrew wyraźnemu nakazowi ze strony aniołów, którzy wyprowadzali ich z całkowicie zdeprawowanej Sodomy, obejrzała się, by zobaczyć ognień Bożej kary (por. Rdz 19,17.26). Nie chodzi oczywiście o to, aby uczniowie Pana całkowicie ignorowali swoją przeszłość, lecz by nie pozwolili, by powstrzymywała ich ona w wychodzeniu Mu naprzeciw. Jak przeżywam pamięć o rzeczach, które do tej pory wydarzyły się w moim życiu? Czy postrzegam je jako elementy Bożego planu zbawienia, czy może powracam do nich, by pielęgnować w sobie żal, pretensje lub rozczarowanie?
  • Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je” (w 33). Jezus zachęca uczniów, by idąc za Nim, żyli paradoksem Krzyża. Wcześniej wypowiedział podobne słowa: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (9,23-24). Pełnia życia przyniesiona przez Syna Człowieczego może być przyjęta tylko przez tych, którzy ze względu na Niego będą w stanie umrzeć, czyli zrezygnować ze wszystkiego. Końcówkę w. 33 możemy przetłumaczyć bardziej dosłownie: „a kto je straci, ożywi je/żywym uczyni je”. Tracić siebie dla Chrystusa pozwala doświadczyć życia w nowym, pełniejszym wymiarze. Nieustannie muszę mierzyć się z pokusą szukania zabezpieczenia mojego życia. Tyle rzeczy przyciąga moją uwagę i daje łudzącą obietnicę szczęścia i spełnienia. Opowiem o tym Jezusowi i wsłucham się w moim sercu w Jego odpowiedź.
  •   „Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą razem mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona” (ww. 34-35). Kolejne dwa obrazy. Tym razem Jezus podkreśla wymiar sądu, jaki dokona się nad człowiekiem w dniach Syna Człowieczego. Zbawienie przez Niego przyniesione jest łaską Boga dla każdego człowieka. Staje się udziałem tych, którzy poprzez przyjęcie chrztu pozwalają, by ich życie zostało zespolone z życiem Chrystusa. Chrzest jednak, jak i pozostałe sakramenty i inne dary łaski w Kościele nie działają na zasadzie magii czy automatyzmu. Nie wszyscy ochrzczeni w dniach Syna Człowieczego okażą się ostatecznie zbawieni. Jak czytamy u Mateusza: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt 22,14). Uświadomię sobie, że Jezusowi naprawdę na mnie zależy. On dał mi wszystko, co konieczne, by dokonało się moje oderwanie od zła i grzechu, a w konsekwencji, by moje myśli, uczucia i decyzje ukierunkowały się na miłość i dobro. Konieczne jest jednak również moje zaangażowanie. Czy gdyby Chrystus powrócił dzisiaj, zabrałby mnie z posłania czy pozostawił?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, chcę żyć dla Ciebie dzisiaj, jutro i do końca mojego życia”.