Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają (Łk 5,27-32)

Sobota po Popielcu

Łk 5,27-32

27 Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» 28 On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. 29 Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu. 30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» 31 Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. 32 Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».

Przygotowanie

  • Łukasz Ewangelista ukazuje nam dzisiaj Jezusa, który nie unika grzeszników, lecz świadomie obdarza ich swoją zbawczą obecnością. W scenie powołania celnika Lewiego każdy z nas może zobaczyć siebie, swoją duchową biedę, ale i szansę, jaka zostaje nam dana, gdy tylko pozytywnie odpowiemy na Jezusowe zaproszenie do grona Jego uczniów. Przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem, otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej (w. 27) Celnicy w starożytnym Izraelu, dlatego że współpracowali z rzymskim okupantem i często nadużywali swojej pozycji, bogacąc się kosztem rodaków, uważani byli za notorycznych grzeszników. Czy jestem uczciwy w wypełnianiu codziennych obowiązków? Jak traktuję tych, którzy w jakiś sposób podlegają mojej władzy? Czy unikam pokusy budowania własnej pozycji kosztem innych?
  • Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 27) Mimo, iż Lewi był celnikiem, Jezus nie tylko kieruje ku niemu swój wzrok, lecz również wypowiada słowa, które są zaproszeniem do grona Jego uczniów. Widzi jego duchową biedę, lecz wie również, że idąc za Nim Lewi (Mateusz, por. Mt 9,9-13) będzie mógł rozpocząć nowy etap swojego życia. Poproszę Pana, by spojrzał dzisiaj na mnie, abym i ja mógł dostrzec w Jego spojrzeniu szansę na powstanie z moich grzechów.
  • On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł (w. 28) Usłyszawszy zaproszenie Jezusa Lewi podejmuje radykalną decyzję zerwania z dotychczasowym grzesznym życiem. Wstaje, niczym paralityk z poprzedzającej perykopy (por. 5,25), i zaczyna iść za Panem. Do czego dzisiaj Jezus mnie zaprasza? Czy Jego słowo znajdzie w moim sercu właściwą odpowiedź? Czy pozwolę, by podniosło mnie ono z moich grzesznych przywiązań?
  • Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu (w. 29) Jednym z pierwszych owoców pójścia za Jezusem jest uczta, którą Lewi przygotowuje w swoim domu na Jego cześć. Zaprasza na nią innych celników, chce, by oni także mogli spotkać Zbawiciela. Czy potrafię dzielić się moją wiarą z innymi? Czy noszę w sobie radość wypływającą ze spotkania z Jezusem?
  • Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» (w. 30) Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie pochwalają zachowania Jezusa. Nie są jednak na tyle uczciwi, by wprost Go zaatakować, lecz swoje wyrzuty kierują do uczniów. Jak reaguję, gdy dostrzegam, że działanie Boga rozmija się z moim dotychczasowymi wyobrażeniami? Czy w takich momentach próbuję zrewidować moje oczekiwania, czy może zaczynam wybiórczo przeżywać moja wiarę?
  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników» (ww. 31-32) Reagując na zarzut faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus ukazuje cel swojej ziemskiej misji. Ludzkość dotknięta jest chorobą grzechu. Cierpi na nią każdy człowiek, bez wyjątku. Misją Jezusa jest temu zaradzić. Poproszę Jezusa, by oczyszczał mnie z pychy i umacniał we mnie świadomość, że jestem grzesznikiem potrzebującym ratunku.

W ciągu dnia

  • Będę nosił dzisiaj w swoim sercu słowa Pana: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają”.

Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (Łk 4,21-30)

IV Niedziela Zwykła

Łk 4,21-30

21 Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». 22 A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» 23 Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum». 24 I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. 25 Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; 26 a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. 27 I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman». 28 Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. 29 Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. 30 On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza liturgia słowa przytacza dalszą część Łukaszowego opowiadania o wizycie Jezusa w nazaretańskiej synagodze (por. Ewangelia sprzed tygodnia). Programowe wystąpieniem Pana, oparte o słowa starotestamentalnych zapowiedzi zbawienia, spotyka się z nieufnością, a nawet odrzuceniem ze strony mieszkańców Jego rodzinnego miasta. Duchu Święty, przyjdź i uzdolnij moje serce na przyjęcie daru Słowa.

Punkty do medytacji

  • Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli» (w. 21) Po odczytaniu fragmentu z Księgi Izajasza, w którym zarysowana została sylwetka Posłańca mającego w mocy Ducha przynieść wybawienie ludzkości doświadczającej skutków grzechu pierworodnego (por. Iz 61,1-2), Jezus w stanowczy i autorytatywny sposób stwierdza, że czas oczekiwania na wypełnienie się starotestamentalnego proroctwa dobiegł końca. Zgromadzeni w synagodze są świadkami nadejścia czasu zbawienia. Bóg ich ojców dochowuje złożonych przez siebie obietnic. Uczestnicząc w ofierze Mszy Świętej, możemy być uczestnikami podobnej sytuacji. W mszalnej liturgii uobecnia się nasze pojednanie z Bogiem i obdarzenie nas nowym życiem w Chrystusie. Czy jestem tego świadomy? Jakie uczucia i pragnienia rodzą się we mnie, gdy uczestniczę w niedzielnej Eucharystii?
  • A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» (w. 22) Usłyszawszy słowa Jezusa mieszkańcy Nazaretu początkowo wydają się być przekonani o ich prawdziwości. Podkreśla to użyty w tym miejscu grecki czasownik martyreo („dawać świadectwo, poświadczać, potwierdzać”), który w drugiej części Łukaszowego dzieła pojawia się w odniesieniu do osób cieszących się szacunkiem innych (por. Dz 10,22; 16,2; 22,12). Jezusowe orędzie łaski do głębi porusza obecnych w synagodze. Szybko jednak zaczynają wątpić. Znają przecież Jezusa i Jego rodzinę, wiedzą, że jest synem Józefa, z którego pracy rzemieślniczej wielokrotnie korzystali. Być może także sam Jezus nie raz wykonywał dla nich pracę. Trudno jest im wytrwać w przekonaniu, że to właśnie On jest zapowiadanym przez proroków Mesjaszem. A jak jest ze mną? Czy pielęgnuję w sobie ufność, że Boże obietnice spełnią się także wobec mnie? Czy na przykład będąc poruszonym przez Słowo proklamowane w trakcie niedzielnej Eucharystii, nie podaje się zbyt łatwo zwątpieniu w obliczu trudności dnia codziennego?
  • Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum» (w. 23) Scena w nazaretańskiej synagodze jest w Łukaszowej Ewangelii pierwszym szczegółowym opisem publicznej działalności Jezusa. Wcześniej ewangelista bardzo ogólnie wspomina, że Pan działał i nauczał w wielu miastach Galilei (por. Łk 4,14-15). Dlatego reakcję zgromadzonych w synagodze Jezus interpretuje jako żądanie znaku, podobnego do cudownych uzdrowień, które miały miejsce chociażby w Kafarnaum. Czy nie utrwalam w sobie przekonania, że Boże słowo do mnie skierowane będzie poparte jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem? Czy dostrzegam Bożą obecność w prostocie mojego życia?
  • I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (w. 24) W Trzeciej Ewangelii Jezus sześciokrotnie posługuje się uroczystym hebrajskim słowem amen, przetłumaczonym tutaj jako „zaprawdę”, aby podkreślić wagę swojej wypowiedzi (por. 12,37; 18,17.29; 21,32; 23,43). Tym razem Pan odnosi się do losu starotestamentalnych proroków, którzy najczęściej byli odrzucani przez swoich. Podobnie jest z Nim samym. Przed chwilą ogłosił Nazareńczykom, że oto nadszedł rok łaski od Pana, oni jednak w odpowiedzi nie obdarzyli Go łaskawym przyjęciem. Jaki jest mój stosunek do osób duchownych, które pochodzą z mojego środowiska? Czy to, że ich znam, nie sprawia, że nie traktuję poważnie głoszonej przez nich nauki?
  • Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman (ww. 25-27) Kontynuując porównanie do losu starotestamentalnych proroków, Jezus powołuje się na historię dwóch z nich. Eliasz pomógł przetrwać wielki głód wdowie i jej synowi, mieszkańcom pogańskiej Sarepty (por. 1 Krl 17,8-16). Natomiast dzięki Elizeuszowi oczyszczony z trądu został inny poganin, Syryjczyk Naaman (por. 2 Krl 5,1-14). W rezultacie zarówno kobieta jak i mężczyzna, mimo że nie należeli do Narodu Wybranego, uznali Boga Izraela za prawdziwego Boga (por. 1 Krl 17,24; 2 Krl 5,15). Jaki jest mój stosunek do osób niepodzielających moich przekonań religijnych? Czy potrafię okazać im szacunek, a w konsekwencji dać pozytywne świadectwo mojej wiary?
  • Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić (ww. 28-29) Mimo że starotestamentalne teksty kilkukrotnie zapowiadają, że również poganie zostaną włączeni w Boży plan zbawienia (por. Iz 2,2-4; 60,1-9), wielu Żydów w czasach Jezusa było przekonanych, że osoby nienależące do ich ludu nie będą zbawiene, a tych, którzy szczególnie ich uciskali, czeka pomsta ze strony Boga. Dlatego słowa Jezusa zostały odebrane przez obecnych w synagodze jako bluźnierstwo, za które należy się kara śmierci. Czy proszę Boga, by pomógł mi wybaczyć wyrządzone i krzywdy? Czy potrafię modlić się za moich nieprzyjaciół?
  • On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się (w. 30) Zakończenie sceny w nazaretańskiej synagodze może być odczytywane jako zapowiedź odrzucenia, z którym Jezus ostatecznie spotka się ze strony części Izraela. Nie jest to jednak jeszcze czas Jego męki, a nawet kiedy on nadejdzie, Pan świadomie podda się ukrzyżowaniu, by w ten sposób dobrowolnie i z miłości złożyć ofiarę za grzechy całej ludzkości. Póki co, Jezus opuszcza Nazaret i prawdopodobnie nigdy już do niego nie wróci. Czy potrafię w konkretnym „dzisiaj” odkrywać czas łaski? Czy nie rozmijam się z Jezusem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, pomóż mi wybaczać i kochać moich nieprzyjaciół.

Dziś spełniły się te słowa Pisma (Łk 1,1-4; 4,14-21)

III Niedziela Zwykła

Łk 1,1-4; 4,14-21

1 1 Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, 2 tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. 3 Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, 4 abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (…) 4 14 Potem powrócił Jezus mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. 15 On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. 16 Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. 17 Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: 18 Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, 19 abym obwoływał rok łaski Pana. 20 Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. 21 Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli».

Przygotowanie

  • W trzecią niedzielę Okresu Zwykłego, która w Kościele obchodzona jest jako Niedziela Słowa Bożego, najpierw rozważamy prolog Ewangelii Łukasza, a następnie liturgia przenosi nas do nazaretańskiej synagogi, gdzie Jezus, odwieczne Słowo Ojca, odczytuje i do siebie odnosi fragment Księgi Izajasza. Duchu Święty, napełnił moje serce ogniem Twojej obecności, otwórz je na dar Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa (ww. 1-2) Rozpoczynając swoje dzieło, Łukasz powołuje się wcześniejsze próby spisania pamięci o życiu Jezusa Chrystusa. Pierwsi chrześcijanie początkowo koncentrowali się na ustnym głoszeniu Dobrej Nowiny w oparciu o świadectwo naocznych świadków, przede wszystkim Apostołów. Dopiero w dalszej kolejności apostolskie świadectwo zaczęto spisywać. Najstarszą posiadaną przez nas Ewangelią jest Ewangelia wg św. Marka, która powstała po roku 65. Ewangelie wg św. Łukasza i św. Mateusza zostały spisane około 20-30 lat później. Najmłodsza jest Ewangelia wg św. Jana, której spisanie umiejscawia się pod koniec I w. Oprócz tych pism powstawały także inne o podobnym charakterze. Pierwotny Kościół uznał jednak tylko cztery Ewangelie za natchnione, gdyż ich treść zgadza się z wcześniejszym ustnym nauczaniem Apostołów. Proces utrwalania się Dobrej Nowiny – najpierw głoszenie, a później spisywanie – odpowiada procesowi wprowadzania na drogę wiary. Spróbuję sobie przypomnieć, kto po raz pierwszy powiedział mi o Jezusie. Przypomnę sobie także osoby, które pokazały mi świat Pisma Świętego i modlitwę Słowem. Wszystkich polecę Bożej miłości.
  • Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (ww. 3-4) Czytając Ewangelię Łukasza bardzo szybko możemy dostrzec, że jej autor odznacza się zarówno szeroką wiedzą z różnych dziedzin, jak i niemałym talentem literackim. Nic zatem dziwnego, że adresując swoje dzieło „dostojnemu Teofilowi” (gr. theofilos – „kochający Boga” lub „kochany przez Boga”, może chodzić o konkretna osobę, ale i o symbol każdego chrześcijanina), Łukasz zaznacza, że jest ono wynikiem żmudnego docierania do źródeł (świadectwa Apostołów oraz innych naocznych świadków) oraz troski o przedstawienie opisywanych wydarzeń w dokładnym porządku chronologicznym. Ewangelie, jak i pozostałe księgi Pisma Świętego, nie są ludzkim wymysłem, lecz spisanym świadectwem konkretnych wydarzeń. Jako że ich celem jest przekaz i umocnienie wiary, autorzy natchnieni oprócz odniesień historycznych przedstawiają także ich teologiczną interpretację. Zawsze jednak pierwsze jest wydarzenie. Czy znam ewangeliczne opowiadania o Jezusie? Czy wracam do nich z intencją pogłębienia mojej wiary? Czy mam świadomość, że moja wiara „nie wisi w powietrzu” ludzkich wyobrażeń, lecz opiera się na prawdzie wydarzeń i faktów?
  • Potem powrócił Jezus mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich (ww. 14-15) Po chrzcie w Jordanie (por. 3,21-22) i kuszeniu na pustyni (por. 4,1-13) Jezus „mocą Ducha” wraca z Judei do Galilei i rozpoczyna swoją publiczną działalność. Jako żydowski Mesjasz swoje kroki kieruje ku tamtejszym synagogom, gdzie miejscowa ludność zbiera się na świętowanie szabatu. Nie da się Jezusa odłączyć od starotestamentalnego judaizmu. Biblijna historia narodu żydowskiego stanowi tło konieczne dla zrozumienia kim On jest i po co przyszedł na świat. Jaki jest mój stosunek do Starego Testamentu? Czy szukam na jego kartach światła, które może pomóc mi lepiej poznać Pana?
  • Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać (w. 16) Liturgia szabatowa przewidywała lekturę wybranych fragmentów z Prawa i Proroków. Jako że święte teksty spisane były po hebrajsku, a w tamtym czasie język ten został wyparty przez aramejski, tłumaczono przytoczone ustępy, a następnie uzupełniano o stosowane wyjaśnienia, mające na celu aktualizację tekstu, odniesienie do sytuacji życiowej uczestników liturgii. Tym razem to Jezus, jako dorosły mężczyzna i wędrowny Nauczyciel, wstaje, by czytać. Już w czasach Pana wspólnotowa liturgia była podstawowym miejscem poznawania i wsłuchiwanie się w słowo Boże. Do każdego Bóg przemawia indywidualnie, lecz czyni to w kontekście wspólnoty wiary. Jako katolik otrzymałem słowo Boże przez posługę Kościoła. Czy pamiętam, że właściwym punktem odniesienia do rozumienia Słowa jest nauczanie Kościoła? Czy mam świadomość, że Słowo mogę znaleźć nie tylko w Piśmie Świętym, lecz także w Tradycji?
  • Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana. Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli» (ww. 17-21) Jezus odczytuje fragment Księgi Izajasza (por. Iz 61,1-2), którego ku zdziwieniu obecnych nie komentuje, wyciągając z niego jakieś wskazówki na codzienne życie wierzących. Zdecydowanie i wprost stwierdza, że słowa proroka właśnie dzisiaj się wypełniły. To właśnie On jest Bożym Posłańcem, który działa w mocy Ducha Pańskiego (por. Łk 3,22). Głoszona przez Niego nauka jest prawdziwą Dobrą Nowiną, odmieniająca życie ubogich, czyli tych, którzy w pokorze i ufności staja przed Bogiem. Więźniowie, niewidomi, uciśnieni, oczekujący na rok łaski – wszystkie te kategorie opisują sytuację człowieka, który po grzechu pierworodnym wydaje się być skazanym na cierpienie i brak szczęścia. Jezus przyszedł na świat nie tylko po to, by z troską pochylać się nad ludzką biedą, lecz by sięgnąć do jej korzeni i je usunąć. Łukaszowa narracja, podobnie jak i narracja pozostałych Ewangelii, stopniowo podprowadza pod wydarzenia paschalne, kiedy to Pan mocą swej krzyżowej ofiary otworzy przed każdym człowiekiem perspektywę komunii z Bogiem. Dar owej komunii jest początkiem odnowionego człowieczeństwa, a wraz z nim odnowionego stworzenia. Jak dzisiaj wygląda stan mojego serca? Co nazwałbym moją szczególną niemocą? Opowiem o tym Jezusowie, który chce odmieniać także moje życie.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, mocą Twojego słowa wyprowadzaj mnie z duchowych niewoli.

On bowiem zbawi lud swój od jego grzechów (Mt 1,18-24)

18 GRUDNIA

Mt 1,18-24

18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. 19 Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. 20 Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. 21 Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». 22 A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: 23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. 24 Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Przygotowanie

  • Po przedstawieniu rodowodu Jezusa, a tym samym ukazaniu, że w Jego osobie cała historia zbawienia znajdujeswój punkt kulminacyjny (por. wczorajsze czytanie ewangeliczne – Mt 1,1-17), Mateusz przechodzi do zwiastowania, które we śnie otrzymuje Józef. Jako człowiek sprawiedliwy, a więc pragnący wiernie wypełniać wolę Boga wyrażoną w Prawie, decyduje się on również zrealizować Boży plan obwieszony przez anioła Pańskiego. Z uwagą i otwartością serca wejdę w dzisiejsze spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (w. 18) W czasach Jezusa zawarcie małżeństwa miało dwa etapy. Najpierw miał miejsce obrzęd zaręczyn (hebr. kidduszin), kiedy to mężczyzna i kobieta w obecności świadków składali sobie śluby, na mocy których uważani byli prawnie za małżonków, lecz nie był to jeszcze początek ich bycia razem. Dopiero po upływie około roku małżonek przeprowadzał małżonkę z jej rodzinnego domu do domu, w którym miało rozpocząć ich pełnowymiarowe życie małżeńskie (hebr. nissuin). Mateusz podkreśla, że Maryja stała się brzemienną za sprawą Ducha Świętego w trakcie pierwszego etapu, zanim zamieszkali razem (por. Łk 1,26-38). Wiadomość o stanie błogosławionym Maryi musiała do głębi poruszyć Józefa. Jego świat w pewnym sensie się zawalił, wszystkie plany dotyczące życia rodzinnego z Maryją straciły ważność. Jeśli przyjmiemy za tradycją pozabiblijną, że był on wdowcem, jego stan ducha był jeszcze poważniejszy. Czy ten moment z życia opiekuna Jezusa przypomina mi jakiś epizod z mojej historii? Co wtedy czułem, jakie myśli i uczucia miałem w sercu? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (w. 19) Józef jako człowiek sprawiedliwy (gr. dikaios), czyli wiernie przestrzegający Prawa, a jednocześnie prawdziwie kochający swoją żonę, nie znając okoliczności zaistnienia jej brzemienności, decyduje się nie oskarżać jej publicznie o domniemane cudzołóstwo – co mogło doprowadzić do jej ukamienowania (por. Pwt 22,13-24) – lecz wręczyć jej w obecności dwóch świadków list rozwodowy, a tym samym zakończyć ich małżeństwo. To musiało naprawdę boleć. Z jednej strony narażona na wielką próbę miłość do Maryi, z drugiej strony pragnienie, by we wszystkim być wiernym Bogu. Józef wybiera opcję, która połączy obydwie rzeczy. Postanawia dochować wierności Bogu i rozstać się z Maryją, lecz w sposób, który jak najmniej narazi ją na infamię. Czy potrafię łączyć wierność Bogu z miłością do bliźniego? Czy unikam pozorów pobożności, które zwolniłyby mnie z miłości i czułości wobec innych?
  • Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (ww. 20-21) Anioł Pański we śnie wyjaśnia Józefowi zaistniałą sytuację. Maryja nie zdradziła go z żadnym mężczyzną ani nie została przemocą zmuszona do współżycia, lecz została wybrana przez Boga, by za sprawą Ducha Świętego stać się matką Zbawiciela. Syn z niej narodzony ma nosić imię Jezus (gr. Iesous, hebr. Jeszua – „Jahwe zbawia/Jahwe jest zbawieniem”). Dopowiadając, że zbawi On swój lud od jego grzechów, posłaniec Boży nie tylko stawia znak równości między Nim a Yahwe, lecz również wskazuje charakter zbawienia, które będzie miało wymiar duchowy. Imię ma być nadane Dziecięciu przez samego Józefa, co będzie wyrażać, że akceptacje on je jako własnego syna i wpisuje w długą linię potomków króla Dawida. Jezus przyszedł na świat, by zbawić człowieka, czyli uwolnić go z niewoli grzechu. W cichej modlitwie podziękuję za ten dar. Poproszę Pana, by troska o zbawienie mojej duszy była dla mnie ważniejsza niż zabieganie o wygodne i pełne przyjmeności życie ziemskie.
  • A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami (ww. 22-23) Mateusz po raz pierwszy w swojej Ewangelii używa tzw. formuły wypełnienia, wskazując, że narodziny Jezusa będą wypełnieniem starotestamentalnego proroctwa (por. Iz 7,14; LXX). Imię „Emmanuel” (hebr. Immanuel – „Bóg z nami”) oznacza, że przybrany syn Józefa będzie żywą obecnością Boga pośród Jego ludu. Warto tutaj zobaczyć, że temat zbawczej obecności Boga niczym klamrą spina całą Mateuszową Ewangelię. Powraca On pod jej koniec, gdy Zmartwychwstały mówi do swoich uczniów: „A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Bóg w swoim Synu staje maksymalnie bliski człowiekowi. On jest także blisko mnie, więcej, dzięki łasce sakramentalnej i mocy Słowa zamieszkuje moje serce. Uwielbię Boga za to, że moje życie uczynił świątynią swojej obecności.
  • Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie (w. 24) Otrzymawszy anielskie wyjaśnienie, Józef bierze Maryję do siebie, czyli nie oddala jej, jak to zamierzał wcześniej, lecz rozpoczyna z nią wspólne życie. Jego wcześniej podkreślona sprawiedliwość przyjmuje nowy wymiar – posłuszeństwa wobec światła, które Bóg rzucił na jego życie. Posłuszeństwo przykazaniom znajduje swój doskonalszą postać w otwartości człowieka prawdę, którą Duch Święty rozlewa w naszych sercach. Co dzisiaj słyszę w ciszy mojego serca? W jaki sposób mogę uwielbić Boga w realiach mojej codzienności?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Jezu, Emmanuelu, dziękuję Ci za Twoją bliskość, pomóż mi całym sercem Ciebie przyjmować i poprzez wiarę trwać w Tobie”.

Dziś muszę się zatrzymać w twoim domu (Łk 19,1-10)

Wtorek XXXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 19,1-10

1 Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. 2 A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, 3 chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. 4 Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. 5 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». 6 Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. 7 A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». 8 Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». 9 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło».

Przygotowanie

  • Jerycho, miasto leżące w najgłębszej depresji, w dzisiejszej Ewangelii staje się sceną, na której dojdzie do niesamowitego spotkania. Mrok życia bogatego celnika, zostanie rozświetlony spojrzeniem, słowem i obecnością Syna Bożego. Miłosierdzie zrodzi miłosierdzie. Duchu Święty, poprowadź dzisiaj moją modlitwę!

Punkty do medytacji

  • Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto (w. 1). Po uzdrowieniu niewidomego Jezus wchodzi do Jerycha. Ewangelista podkreśla, że zanim nastąpi kolejne ważne wydarzenia, Pan przechodzi (gr. dierchomai) przez miasto. Wyobrażę sobie Jezusa, który bez pośpiechu przemierza uliczki Jerycha, z uwagą przygląda się Jego mieszkańcom, być może zatrzymuje się przy niektórych i zamienia z nimi słowo lub dwa. Jak sam powie na końcu dzisiejszej perykopy, przyszedł na ziemię, by odnaleźć to, co zginęło (por. 19,10). By znaleźć trzeba szukać, być pomiędzy. Uświadomię sobie, ile razy do tej pory Jezus przechodził przez moje życie, swoim wzrokiem szukał mojego wzroku, chciał mnie znaleźć. Podziękuję Mu za to.
  • A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu (ww. 2-3). Łukasz wprowadza postać Zacheusza, podkreślając, że pełni on urząd zwierzchnika celników oraz że jest bardzo bogaty. Tym samym pokazuje, że mamy do czynienia z kimś, kto raczej nie cieszył się szacunkiem pobożnych Żydów. Jako że przez Jerycho biegł nie tylko szlak pielgrzymi, ale także handlowy, a ponadto niedaleko znajdowała się granica między dwoma terytoriami, Judeą i Pereą, konieczne było, by w miejscu tym pracował cały zastęp celników, którzy zbierali podatki i cła na rzecz Rzymian. Na czele miejscowych poborców, służących okupantowi i zapewne nierzadko dopuszczających się nieuczciwości wobec współbraci, stoi właśnie bogaty Zacheusz. Lecz o dziwo on także chce zobaczyć Jezusa. Nawet w sercu największego grzesznika może pojawić się pragnienie spotkania z Bogiem. Czy pamiętam o tym, gdy spotykam w moim życiu ludzi, którzy wydają się być daleko od Boga? Czy unikam w takich sytuacjach uczucia pogardy i przynajmniej modlę się o ich nawrócenie?
  • Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić (w. 4). Sykomora jest rodzajem figowca, o wysokości nawet 12 metrów. Jej rozłożyste konary wyrastają nisko z pnia, przez co łatwo jest na nią się wspiąć. Zacheusz postanawia wykorzystać, tę możliwość, nawet jeśli w ten sposób będzie ryzykował wyśmianie ze strony tłumu. Ciekawość odnośnie do Jezusa jest silniejsza. Doświadczenie zbawczej mocy Syna Bożego wymaga porzucenia strefy komfortu, która czasami stanowi poważną przeszkodę na drodze wiary. Kto chce być z Jezusem, musi przestać kalkulować, jak będzie odebranych przez innych, czy nie będzie wytykany lub nie stanie się przedmiotem drwin w swoim środowisku. Nie zawsze łatwo jest przyznać się do Niego w miejscu pracy lub pośród znajomych. Żyjemy w czasach, w których coraz częściej bycie chrześcijaninem jest wyśmiewane. Poproszę Pana, by rozpalał moje serce miłością do Niego i pomagał mi mężnie wyznawać moją wiarę.
  • Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu» (w. 5). Przechodzący przez Jerycho Jezus zatrzymuje się pod sykomorą, na której znajduje się celnik. Kieruje ku niemu swój wzrok. Nie wyśmiewa go, ani wylicza jego grzechów, lecz zwraca się do niego po imieniu i wyraża chęć zatrzymania się w jego domu. W greckim tekście użyty został tutaj czasownik dei („trzeba, potrzeba, należy”), który w Nowym Testamencie odnosi się do realizacji zbawczych planów Boga. Jezus jako Mesjasz chce i musi spotkać się z celnikiem. Taki jest plan Ojca. Przypomnę sobie te momenty, w których przypominałem Zacheusza. Zagubiony, bez relacji z bliźnimi, podejmujący rozpaczliwe próby znalezienia sensu, a jednak wezwany po imieniu przez Jezusa, zaproszony do komunii z Nim, odnaleziony.
  • Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę» (ww. 6-7). Realizacja Bożego planu zbawienia wzbudza dwa typy relacji. Podczas gdy Zacheusz niezwłocznie i z wielką radością przyjmuje propozycję Pana, tłum szemra, nie pojmuje sensu sceny, której jest świadkami. Dla Żydów nie ważne jest miłosierdzie, dopiero co okazane przez Jezusa, lecz grzechy, których dopuścił się celnik. Skupiają się na mrocznej przeszłości, nie dostrzegając, że oto nastała jutrzenka zbawienia. Jakie myśli i uczucia budzą się we mnie, gdy wyobrażam, sobie ten moment perykopy? Czy jestem człowiekiem miłosierdzia i potrafię wybaczać oraz dawać kolejną szansę?
  • Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie» (w. 8). Radość i pośpiech Zacheusza przyjmującego Jezusa w swoim domu się tylko wstępem do zmiany, jaka w nim zajdzie. W jego sercu prawdziwie dokonuje się nawrócenie. Ten, który do tej pory dbał jedynie o swoją pozycję i bogactwo oraz nie liczył się z bliźnimi, teraz zaczyna dostrzegać potrzeby ubogich. Mało tego, postanawia naprawić wyrządzone krzywdy. Doświadczenie miłosierdzia rodzi miłosierdzie. Krzywda zostaje naprawiona. Wszystko dzięki spojrzeniu Jezusa, Jego słowu i obecności. Co dzisiaj mogę uczynić ze względu na Pana?
  • Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama (w. 9). Historia Zacheusza jest egzemplifikacją prawdy zawartej w przypowieściach o zagubionej owcy, drachmie i synu marnotrawnym (por. 15,8-32). Spotkanie z Jezusem może stać się punktem zwrotnym nawet w przypadku bogatego celnika. Prawdziwie, „co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga” (18,27). Przez chrzest święty ja również stałem się dziedzicem obietnicy danej przez Boga Abrahamowi. Jak ta prawda wpływa na moje życie? Czy wierzę, że nie ma we mnie takiej nieprawości, której Jezus nie byłby w stanie uleczyć?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, nie odwracaj ode mnie swojego oblicza, nie przestawiaj do mnie mówić i nie odbieraj mi swojej obecności!”.