Wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie (Mk 6,53-56)

Wspomnienie św. Pawła Miki i Towarzyszy, Męczenników

Mk 6,53-56

53 Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. 54 Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. 55 Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie, jak słyszeli, przebywa. 56 I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

Przygotowanie

  • W dzisiejszej perykopie ewangelicznej podkreślona zostaje rosnąca popularność Jezusa pośród mieszkańców Galilei. Gdziekolwiek by nie przybył, zaraz jest rozpoznawany, a wieść o Jego obecności z szybkością błyskawicy rozchodzi się po okolicy, dzięki czemu wielu chorych może doświadczyć uzdrowienia. Poproszę Ducha Świętego, by poprowadził mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu (w. 53) Na początku poprzedzającej perykopy Jezus polecił uczniom, by przeprawili się łodzią do Betsaidy, położnej na północno-wschodnim krańcu Jeziora Galilejskiego (por. Mk 6,45-52). On sam najpierw udał się samotnie na pobliską górę, by porozmawiać z ojcem, a następnie dołączył do uczniów, idąc po wodzie. Ten ostatni fakt oraz uciszenie wiatru na jeziorze sprawiły, że Dwunastu po raz kolejny zdumieli się, a wręcz osłupieli (gr. eksistemi – „odchodzić od zmysłów, być oszołomionym, zdumiewać się”). Wizyta Betsaidzie nie trwa długo. Jezus ponownie wydaje polecenie przeprawy, tym razem do ziem Genezaret (gr. Gennesaret), czyli w okolice żyznej równiny pomiędzy Kafarnaum a Tyberiadą. Bycie uczniem Jezusa oznacza gotowość na bycie przez Niego ciągle zaskakiwanym. To także nieustanny dynamizm, szukanie pod Jego przewodnictwem nowych miejsc, osób czy sposobów, by Dobra Nowina mogła jeszcze wyraźniej wybrzmieć w świecie. Przypomnę sobie sytuacje, w których musiałem zrezygnować z moich planów lub przyzwyczajeń, by wypełnić słowo Pana.
  • Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano (w. 54) Działalność Jezusa w Galilei trwa już od jakiegoś czasu. Zarówno On sam, jak i posyłani przez Niego uczniowie uzdrawiają chorych, wypędzają złe duchy oraz głoszą naukę pełną autorytetu i mocy. To wszystko sprawia, że Jezus staje się coraz bardziej znany pośród Galilejczyków. Ci, którzy mieli łaskę Go spotkać, nie potrafią tego doświadczenia zachować dla siebie, lecz dzielą się nim z innymi. Efekt jest taki, że kiedy w dzisiejszej Ewangelii wraz z uczniami Pan dociera do ziemi Genezaret, mieszkańcy tego rejonu natychmiast Go rozpoznają (gr. epiginosko – „poznawać, rozpoznawać, uznawać”). Przypomnę sobie konkretne łaski, które otrzymałem od Jezusa. W jaki sposób dzielę się tym obdarowaniem z innymi?
  • Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie, jak słyszeli, przebywa (w. 55) Marek podkreśla, że ci, którzy rozpoznali Jezusa, „biegali po całej swej okolicy”, by znosić do Niego chorych. W wyrażeniu tym pojawia się lubiany przez ewangelistę grecki przymiotnik holos, za pomocą którego podkreśla On powiększający się zasięg rozpoznawalności osoby Jezusa (por. 1,28.33.39). W perspektywie narracji Markowej Ewangelii i ciągle powracającego w niej pytania o tożsamość Rabbiego z Nazaretu, możemy przypuszczać, że owe „ściągnie Jezusa” na tym etapie nie jest jeszcze równoznaczne z dojrzałą wiarą w Niego jako Mesjasza. Być może na razie Galilejczykom chodzi przede wszystkim o doświadczanie cudownego wydarzenia lub po prostu zaspokojenie ciekawości. Jak by nie było, faktem jest, że odbiór publicznej działalności Jezusa przybiera na sile. Dlaczego chcę być uczniem Jezusa? Co mnie ku Niemu najbardziej przyciąga?
  • I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie (w. 56) Jezus dociera do każdej warstwy galilejskiego społeczeństwa. Odwiedza wsie, miasta i osady. Naucza i uzdrawia zarówno w zamkniętych pomieszczeniach synagog lub domów prywatnych, jak i na otwartych przestrzeniach. Podobnie jak w opowiadaniu o kobiecie cierpiącej na krwotok (por. 5,25-34), wystarczy samo dotknięcie Jego szaty, by uzdrowienie mogło się dokonać. Nie chodzi jednak tutaj o magiczne pojmowanie mocy Jezusa. Frędzle (gr. kraspedon – „brzeg, skraj, frędzel”) o których mowa, wieńczyły szale modlitewne zakładane przez żydowskich mężczyzn: „Powiedz Izraelitom, niech sobie zrobią frędzle na krajach swoich szat, oni i ich potomstwo, i do każdej frędzli użyją sznurka z fioletowej purpury. Dla was będą te frędzle, a gdy na nie spojrzycie, przypomnicie sobie wszystkie przykazania Pana, aby je wypełnić” (Lb 15,38-39). Jezus jako praktykujący Żyd, jest wzorem sprawiedliwości, czyli wierności Prawu Mojżeszowemu. Osoby, które jedynie dotykały skraju Jego szat, mogły zostać uzdrowione, gdyż wraz z Panem w ich życie wkraczała Boża sprawiedliwość. Co dzisiaj jest moim największym bólem lub niemożnością? Czy wierzę, że Jezus może mnie z tego uzdrowić?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, umacniaj we mnie pragnienie spotykania Ciebie w Słowie i Eucharystii.

Czy nie jest to cieśla, syn Maryi? (Mk 6,1-6)

Środa IV Tygodnia Zwykłego

Mk 6,1-6

1 Wyszedł stamtąd i przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. 2 Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u niego? I co to za mądrość, która mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez jego ręce! 3 Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także jego siostry?» I powątpiewali o Nim. 4 A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». 5 I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. 6 Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Przygotowanie

  • Jezus przychodzi do Nazaretu, swojego rodzinnego miasta. Nie będzie to jednak radosna wizyta. Początkowy zachwyt Nazarejczyków nad Jego mądrością i mocą bardzo szybko przerodzi się w powątpiewanie. Duchu Święty, przyjdź i przygotuj moje serce na przyjęcie daru Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wyszedł stamtąd i przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie (w. 1) Św. Marek pośrednio wspominał o Nazarecie jako rodzinnym mieście Jezusa. Rozpoczynając opis chrztu w Jordanie, napisał: „W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei…” (gr. Nadzara; Mk 1,9). Przytoczył także słowa opętanego z synagogi w Kafarnaum: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?” (gr. Nadzarenos; Mk 1,24). Tym razem mowa jest o wizycie Pana w rodzinnym mieście. Co ważne, uczestnikami wydarzenia będą także Jego uczniowie. Wyobrażę sobie siebie pośród uczniów Jezusa w dzisiejszej scenie. Razem z nimi będę przyglądał się następującym wydarzeniom.
  • Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u niego? I co to za mądrość, która mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez jego ręce! (w. 2) Podobnie jak w innych miejscowościach, Jezus przychodzi w szabat do nazaretańskiej synagogi, by nauczać (por. Mk 1,21.39; 3,1). Początkowo zgromadzeni na szabatowej liturgii reagują na Jego słowa w sposób typowy także dla innych miejsc. W ich sercach pojawia się zdziwienie (gr. ekplesso – „być zdumionym, zdumiewać się”), które rodzi pytania dotyczące źródła Jezusowej mądrości i mocy (por. 1,22; 11,18). W oczach Nazarejczyków jest On po prostu jednym z nich. Znają Go całe życie i nigdy nie dostrzegali w Nim niczego niezwykłego. Skąd zatem to wszystko? Przecież „mądrość” (gr. sofia) i „cuda” (gr. dynamis) są atrybutami samego Boga (por. Jr 10,12; 51,15; Dn 2,20)! Czy w moim patrzeniu na Jezus jest miejsce na zachwyt? Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy słucham Jego nauki lub patrzę na Jego cuda?
  • Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także jego siostry?» I powątpiewali o Nim (w. 3) Kolejne pytania mieszkańców Nazaretu świadczą o tym, iż ich rozumowanie zaczyna skręcać w niebezpieczną stronę. Znając pisma i wyciągając logicznie wnioski, mogliby dostrzec w Jezusie Jego mesjańską tożsamości. Tymczasem mnożą powody, które mają pomóc im ją odrzucić. Ktoś, kto jest zwykłym cieślą (gr. tekton), synem prostej kobiety, kuzynem dobrze znanych, prostych ludzi, nie może być kimś tak niezwykłym. Nazarejczycy powątpiewają (gr. skandalidzomai) o Panu, gdyż nie są w stanie wyjść poza wąskie schematy swojego myślenia i wyobrażeń. Niestety, dokładnie wpisują się w Jezusową charakterystykę tych, którzy nie chcą dołączyć do grona Jego uczniów: patrzą uważnie, a nie widzą, słuchają uważnie, a nie rozumieją (por. Mk 4,12). Czy akceptuje Jezusa takim, jakim mi Go przedstawia Pismo Święte i Tradycja Kościoła? W jaki sposób przekłada się to na moje codzienne wybory?
  • A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony» (w. 4) Reagując na wątpliwości mieszkańców Nazaretu, Jezus cytuje znane w Jego czasach przysłowie (por. Łk 4,24; J 4,44). Tym samym łączy swój los z długą linią starotestamentalnych proroków, którzy doświadczali odrzucenia lub przemocy ze względu na głoszone orędzie lub czynione znaki (np. 2 Krn 24,19; Ne 9,26; Jr 35,15; Ez 2,5). Nieprzyjęcie Pana przez mieszkańców Jego rodzinnego miasta jest zapowiedzią mającego nastąpić odrzucenia Jego Osoby przez lud Izraela. Jak napisze Jan w Prologu swej Ewangelii: „[Słowo] przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,11; por. Łk 13,34-35). Czy mam świadomość, że potrzebuje nieustannego nawracania się? Czy proszę Jezusa, by swoim słowem wyprowadzał mnie z moich życiowych iluzji?
  • I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał (ww. 5-6) To, że Jezus nie mógł w Nazarecie zdziałać żadnego cudu (oprócz uzdrawiania kilku chorych), nie oznacza, że Jego władza jest w jakiś sposób ograniczona, lecz że niedowiarstwo Nazarejczyków wytrąciło ich z orbity Jego zbawczego oddziaływania. Wiara, czyli podstawowa otwartość na moc Bożą działającą w Jezusie, jest konieczna, by doświadczyć Jego przemieniającej mocy. Opowiem Jezusowi o moich brakach i cierpieniach.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem!

Czemu tak bojaźliwi jesteście? (Mk 4,35-41)

Wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, Prezbitera i Doktora Kościoła

Mk 4,35-41

35 Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». 36 Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. 37 A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą]. 38 On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» 39 On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. 40 Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» 41 Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»

Przygotowanie

  • Po ukazaniu tajemnicy królestwa Bożego za pomocą serii przypowieści (por. Mk 4,1-34) Jezus razem z uczniami udaje się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. W trakcie przeprawy natrafiają na burzę, która z jednej strony okaże się próbą wiary uczniów, a z drugiej okazją do objawienia boskiej władzy Nauczyciela. Wyciszę moje serce, by Słowo mogło wybrzmieć w nim z całą swoją mocą.

Punkty do medytacji

  • Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim (ww. 35-36) W odróżnieniu od okolic Kafarnaum, wschodni brzeg Jeziora Galilejskiego zamieszkiwany był głównie przez nie-Żydów. Po raz pierwszy zatem w Markowej Ewangelii Jezus udaje się na terytorium pogańskie (por. Mk 6,45; 7,31; 8,13). Tym samym Jego działalność zaczyna nabierać bardziej uniwersalnego wydźwięku. Jako żydowski Mesjasz w pierwszej kolejności skierował się ku potomkom Abrahama, co nie oznacza, że poganie będą wykluczeni z głoszonego przez Niego królestwa Bożego. Wyobrażę sobie Kościół jako wspólnotę uczniów Jezusa żyjących na wszystkich kontynentach. Różne kultury i języki, jednak ta sama wiara i ten sam dar zbawienia.
  •  A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą] (w. 37) Jezioro Galilejskie, samo znajdując się w depresji doliny Jordanu (ok. 213 m p.p.m.), od wschodu i zachodu otoczone jest wzgórzami sięgającymi nawet 200 m n.p.m. W wyniku mieszania się nad nim mas powietrza o różnej wilgotności i temperaturze powstają nagłe i gwałtowne burze. Jezus i Jego uczniowie, płynąc na wschodni brzeg, doświadczają takiego właśnie zjawiska. Bycie chrześcijaninem nie oznacza, że z naszego życia automatycznie zostaną usunięte wszelkie niedogodności. Różnica polega na tym, że w trudnościach, które przynosi nasza codzienność nie jesteśmy już sami. Jest przy nas Jezus, któremu całkowicie możemy zaufać. Jaką „burzę życiową” przeżyłem w ostatnim czasie? Czy pamiętałem wtedy o obecności Jezusa?
  • On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» (w. 38) Twardy sen Jezusa można by tłumaczyć zmęczeniem spowodowanym przez wcześniejsze całodzienne nauczanie. Jak jednak pokaże dalsza część perykopy, chodzi tutaj o Jego tożsamość Syna Bożego. Ten, który wraz z Ojcem i Duchem Świętym powołał do istnienia całą stworzoną rzeczywistość, nie musi lękać się zburzonych fal, gdyż sam sprawuje nad nimi władzę. Uczniowie jednak tego jeszcze nie rozumieją, wydaje się im, że zaraz zginą. Jezus jest Panem. Do Niego należy cała rzeczywistość, także życie moje i moich bliskich. Zatrzymam się na moment nad tą prawdą.
  • On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza (w. 39) Podobnie jak wcześniej wobec duchów nieczystych (por. 1,25; 3,12), tak teraz wobec sił przyrody Jezus objawia swoją suwerenną władzę. Na dźwięk Jego polecania szalejące żywioły uspakajają się. Dostrzec tutaj można echo jednego z Psalmów: „w swoim ucisku wołali do Pana, a On ich uwolnił od trwogi. Zamienił burzę w wietrzyk łagodny, a fale morskie umilkły” (Ps 107,28-29). Słowo Jezusa ma moc zapanować nawet nad największym chaosem, także nad chaosem ludzkiego serca. Poproszę Pana, by mówiąc do mnie, zaprowadzał ciszę również w moim wnętrzu.
  • Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (ww. 40-41) Marek, już w pierwszym zdaniu swojej Ewangelii zaznaczył, że Jezus jest Mesjaszem i Synem Bożym (por. Mk 1,1). Jednakże śledząc jego narrację, możemy dostrzec jak prawda o Jezusowej tożsamości bardzo powoli dociera do uczniów. Tak też jest w dzisiejszej scenie. Uczniom brakuje wiary, ich serca napełniły się przerażeniem wobec burzy na jeziorze, gdyż jeszcze do końca nie poznali kim On jest. Bycie chrześcijaninem zakłada pokorne kroczenie za Jezusem, odkrywanie kolejnych pokładów prawdy o Nim. Co dzisiaj mógłbym powiedzieć o Jezusie? Kim jest On dla mnie? Jak więź z Nim wpływa na moje przeżywanie codzienności?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie, przymnóż mi wiary!

Jeszce chwila, a nie będziecie Mnie widzieć (J 16,16-20)

Czwartek VI Tygodnia Wielkanocy

J 16,16-20

16 «Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». 17 Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Cóż to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca”?» 18 Mówili więc: «Cóż znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co powiada». 19 Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?” 20 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość.

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie mowy pożegnalnej Jezus zapowiada swoją chwilową nieobecność. Podtrzymuje także uczniów na duchu, obiecując, że ich smutek związany z rozstaniem, przemieni się w radość ponownego spotkania. W chwili ciszy przygotuję się na słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie (w. 16) Zbliżające się wydarzenia paschalne będą oznaczać rozłąkę Jezusa z uczniami. Pan jednak wie, że stan ten nie będzie trwał bez końca. Dlatego posługując się terminem „chwila” (gr. mikros – „krótki [czas]”), mówi o dwóch momentach, kiedy to uczniowie najpierw nie będą Go widzieć, a następnie ponownie zobaczą. Pierwsza „chwila” oznacza czas dzielący Jezusa od nadchodzącej śmierci, po której na krótko zniknie uczniom z oczu. Ale jak już wcześniej obiecał (por. 14,19.28), minie także druga „chwila” i wtedy powstanie z martwych, a oni ponownie Go zobaczą. Czy mogę wskazać na konkretne wydarzenia lub osoby, które stały się dla mnie znakiem żywej obecności Jezusa? Czy mam świadomość, że mogę Go spotkać za każdym razem, gdy zanurzam się w modlitwie, uczestnicząc w sakramentach lub rozważając Jego słowa?
  • Cóż to znaczy, co nam mówi: «Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»; oraz: «Idę do Ojca»? (w. 17) Po raz kolejny uczniowie nie rozumieją nauki Jezusa. Zastanawiają się nad znaczeniem terminu „chwila” z poprzedzającego wersetu oraz wcześniejszych wypowiedzi Pana, gdy mówił, że idzie do Ojca (por. 14,12; 16:10). Tym samym unaocznia się problem zasygnalizowany we wczorajszej perykopie (por. 16,12-15). By wniknąć w głębie Jezusowego nauczania, potrzebna jest pomoc Ducha Prawdy, którego uczniowie otrzymają, gdy Syn powróci do Ojca. Czy dopuszczam Jezusa do moich duchowych rozterek? Czy pozwalam, by Duch Święty prowadził mnie ku głębszemu zrozumieniu słów Pańskich?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość (w. 20) Serca uczniów nie stanowią dla Jezusa żadnej tajemnicy. Dlatego, gdy pojawia się w nich zdezorientowanie, Pan wyjaśnia, na czym będzie polegać różnica między zapowiadanymi „chwilami”, zestawiając ze sobą smutek i radość. Gdy po Jego śmierci na krzyżu uczniowie będą płakać, ludzie zbuntowani przeciwko Bogu, będą się weselić, gdyż Jezusowa obecność nie będzie już więcej uwypuklać ich nieprawości. Jednakże smutek uczniów zostanie zastąpiony przez radość, kiedy ponownie spotkają Pana po Jego powstaniu z martwych. Czy wierzę, że Jezus ma moc przemiany mojego smutku w radość? Jak wygląda moje przeżywanie tegorocznego okresu Wielkanocy?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę prośby: „Panie Jezu, zabierz mój smutek i napełnił moje serce autentyczną radością”.

Nie bójcie się (J 6,16-21)

Sobota II Tygodnia Wielkanocy

J 6,16-21

16 O zmierzchu uczniowie Jego zeszli nad jezioro 17 i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; 18 jezioro burzyło się od silnego wichru. 19 Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. 20 On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się». 21 Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

Przygotowanie

  • Ewangeliczny fragment, który przytacza dzisiejsza Liturgia Słowa, opowiada o niezwykłym wydarzeniu. Uczniowie pośród nocnej ciemności i silnego wiatru przeprawiają się łodzią przez Jezioro Tyberiadzkie. Pośród szalejących żywiołów spotykają Tego, który ma władzę nad całym stworzonym światem. Wyciszę moje serce i wezwę Ducha Świętego, by poprowadził mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • O zmierzchu uczniowie Jego zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum (ww. 16-17) Janowe opowiadanie o cudownym rozmnożeniu chleba (por. J 6,1-15), kończy się wzmianką, że Jezus udał się samotnie na górę, zostawiając uczniów oraz tłumy chcące obwołać Go królem (ww. 14-15). Po zapadnięciu zmroku uczniowie decydują się wejść do łodzi, by przeprawić się z powrotem do Kafarnaum. Powracają do miejsca, które w czasie publicznej działalności Pana stało się Jego nowym domem. Mają nadzieję właśnie tam ponownie Go spotkać. Gdzie szukam obecności Jezusa? Czy potrafię wskazać w historii mojego życia takie momenty, w których szczególnie doświadczyłem Jego bliskości?
  • Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru (ww. 17-18) Powrotna przeprawa przez Jezioro Tyberiadzkie okazuje się być nie lada wyzwaniem. Odbywa się w ciemności oraz przy falach wzburzonych silnym wiatrem. Ciemność w Czwartej Ewangelii symbolizuje siły sprzeciwiające się Bogu i Barankowi (por. J 1,5; 3,19; 12,35). Silny wicher zrywający się o nocnej porze nad Jeziorem Tyberiadzkim jest dosyć częstym zjawiskiem. Wynika z różnicy temperatur oraz ukształtowania okolicznego terenu. Tutaj jednak burza na jeziorze dodatkowo symbolizuje przeciwności, jakie napotykają uczniowie Jezusa w swoim życiu wiary. Jak dzisiaj wygląda moje serce? Czy nie ma w nim jakiegoś rodzaju ciemności, czyli sprzeciwu wobec Boga?
  • Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się (w. 19) Stadion był jednostką odległości wynoszącą ok. 185 m. Wzmianka o tym, iż uczniowie przepłynęli 20 lub 30 stadiów oznacza, że znajdują się mniej więcej w połowie drogi do Kafarnaum (szerokość akwenu wynosiła ponad 60 stadiów). Właśnie na środku jeziora, w najbardziej niebezpiecznym momencie przeprawy, przychodzi do nich Jezus. Kroczy po wzburzonych wodach. Widok ten, wyraźny przejaw Jezusowego panowania nad groźnym żywiołem, wzbudza w uczniach lęk. Będąc synami Narodu Wybranego, dobrze wiedzą, że tego typu władza nad siłami przyrody właściwa jest samemu Bogu. Uświadamiają sobie zatem, że oto są świadkami objawienia się samego Boga, który przychodzi do nich w osobie Syna. Czy wierzę, że Jezus jest Bogiem? Czy wiara ta przekłada się w mojej codzienności na zaufanie w Jego prowadzenie oraz posłuszeństwo Jego nauce?
  • On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się» (w. 20) Wydarzenie teofanii zostaje potwierdzone słowami Jezusa. Wyrażenie „Ja jestem” (gr. ego eimi), podobnie jak w innych miejscach Janowej Ewangelii, jest odwołaniem do Bożego imienia objawionego w ST: „Jestem, który jestem” (hebr. ehje aszer ehje – por. Wj 3,14; Iz 43,10; 52,6). Jedną z nowości przyniesionych przez Jezusa jest zastąpienie lęku wobec Bożego majestatu ufnością dziecka, które rozpoznaje w Bogu swojego miłującego Ojca. Jako Syn trwający w miłości Ojca i dający doskonałą odpowiedź miłości, Pan zaprasza wierzących w Niego do zanurzenia się w tej miłości (por. J 15,9). Wyobrażę sobie Jezusa, który przychodzi do mnie i mówi: „To ja jestem, nie bój się”. Pozwolę, by słowa te głęboko osadziły się w moim sercu.

W ciągu dnia

  • Tak zaplanuję dzisiejszy dzień, bym miał możliwość nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, doświadczenia żywej obecności Jezusa.