A wy za kogo Mnie uważacie?

Piątek XXV Tygodnia Zwykłego

Łk 9,18-22

18 Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» 19 Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». 20 Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». 21 Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. 22 I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Przygotowanie

  • Na osobności, w klimacie modlitwy, Jezus prowadzi rozmowę z uczniami. Tematem jest Jego tożsamość. Padają ważne pytania. Pojawia się także trudna do przyjęcia zapowiedź męki. Usiądę obok modlącego się Jezusa. Poproszę Go, by pomógł mi zatopić się w dzisiejszym Słowie.

Punkty do medytacji

  • Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie” (w. 18). Jezus modli się w miejscu odosobnionym, z dala od tłumów. Zostawia jednak przy sobie uczniów. Chce, by byli świadkami Jego rozmowy z Ojcem. Pragnie, by odkryli, że to właśnie On jest najdoskonalszym pośrednikiem między Bogiem i człowiekiem. Kto wraz z Synem zanurza się w modlitwie, doświadcza żywej obecności Ojca.
  • zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»” (w. 18). Obok osoby Jezusa nie można przejść obojętnie. Jego nauczanie, czynione cuda, sama Jego obecność, wzbudzają w człowieku pytanie o Jego tożsamość. Co o Jezusie myśli współczesny człowiek? Kim jest On dla moich znajomych, przyjaciół, rodziny?
  • Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał»” (w. 19). Mimo, że opinie Żydów o Jezusie nie wyrażają prawdy o Nim, osadzone są w historii zbawienia. Wielu ówczesnych mieszkańców Palestyny „myślało” świętymi Pismami, patrzyło na otaczającą ich rzeczywistość przez pryzmat Objawienia. Czy potrafię patrzeć na moją codzienność w świetle słowa Bożego? Czy znam biblijną historię zbawienia?
  • Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»” (w. 20). To pytanie musiało paść. Ważne są opinie innych osób, ważne jest ich świadectwo wiary. Jednak wcześniej czy później każdy z nas staje przed koniecznością odpowiedzenia na pytanie, kim On jest. Zatem, kim Jezus jest dla mnie? Co o moim rozumieniu Jego osoby mówią moje codzienne wybory?
  • „Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego»” (w. 20). Piotr dostrzega w Jezusie Mesjasza. Może jeszcze nie wie do końca, co to oznacza, ale już teraz widzi, że jest On posłany przez Boga, że ma do zrealizowania w świecie konkretną misję. W jaki sposób Jezus objawia się w moim życiu? Co dzisiaj chce ze mną uczynić, do czego chce mnie zachęcić?
  • Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili” (w. 21). Pan zakazuje uczniom rozpowiadać, że jest Mesjaszem. Prawda ta mogłaby być niewłaściwie odebrana przez Żydów, z których wielu spodziewało się, że Mesjasz będzie potężnym przywódcą, wyzwolicielem spod rzymskiej okupacji. Czas na głoszenie jeszcze nadejdzie. Teraz trzeba uważnie wsłuchać się w nauczanie Jezusa, z pokorą przyjąć objawienie Mesjasza-Sługi. Czy uczę się rozeznawać na modlitwie, jak powinno wyglądać moje świadectwo o Jezusie? Czy pamiętam, że w pierwszym rzędzie mam dzielić się z innymi tym, czego sam wcześniej doświadczyłem, spotykając Jezusa?
  • I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie»” (w. 22). Nie tego spodziewali się uczniowie (por. Mk 8,32-33). Jezus, Mesjasz ma być odrzucony i zabity?! A jednak tędy będzie wiodła droga, która zakończy się chwałą zmartwychwstania. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o męce Jezusa? Czy dostrzegam, że właśnie w tajemnicy swojego cierpienia i śmierci Syn Człowieczy najbardziej staje się bliski ludzkiemu doświadczeniu? Czy szukam obecności Jezusa, gdy w moim życiu pojawia się cierpienie?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją mękę, Ty jesteś moim Zbawicielem”.

Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć

XXIV Niedziela Zwykła

Mk 8,27-35

27 Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?» 28 Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków». 29 On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». 30 Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. 31 I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. 32 A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. 33 Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». 34 Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 35 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Przygotowanie

  • Pod koniec ósmego rozdziału Ewangelii Marka dochodzi do bardzo ważnego zwrotu. Kończy się pierwszy etap publicznej działalności Jezusa, czyli wędrowne nauczanie w Galilei, a zaczyna Jego świadome kroczenie ku Męce i Zmartwychwstaniu, która czeka Go w Jerozolimie. Pan otwarcie zapowiada uczniom, co ma się wydarzyć. Zanim jednak to uczyni, zadaje im pewne pytanie… Wyciszę moje serce, by całym sobą wejść w tajemnicę dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?»” (w. 27). Nazwa Cezarea Filipowa nadana była za czasów Jezusa miejscowości usytuowanej na północnym krańcu Ziemi Obiecanej, u podnóża góry Hermon. Kananejczycy czcili tutaj Baala. Po podbojach Aleksandra Wielkiego wybudowano na tym miejscu świątynię poświęconą greckiemu bóstwu o imieniu Pan (u Rzymian – Faun), od którego pochodzi też pierwotna nazwa miejscowości, Paneas/Banias. Herod Wielki ufundował tutaj sanktuarium ku czci Cezara Augusta. Właśnie ta historycznie pogańska miejscowość jest miejscem, w którym Jezus pyta uczniów o opinie na Jego temat. Także i dzisiaj nie brakuje bóstw lub idoli, którym, mniej lub bardziej świadomie, ludzkość powierza swoje życie. Współczesny człowiek często przecież szuka zabezpieczenia poza Bogiem, w posiadanych dobrach, popularności w mediach społecznościowych, strategiach politycznych itd. Co na temat Jezusa mówi się w moim środowisku? Kim On jest dla moich bliskich, przyjaciół czy znajomych?
  • On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz»” (w. 29). Piotr i pozostali uczniowie już jakiś czas są z Jezusem. Razem z Nim wędrują po bezdrożach Galilei i okolic. Każdego dnia mogą słuchać Jego nauczania, wielokrotnie są świadkami dokonywanych przez Niego uzdrowień. Pytanie o Jego tożsamość z pewnością nie raz pojawiło się już w ich głowach. Są Żydami i podobnie jak pozostali Izraelici tamtych czasów z utęsknieniem czekają na wypełnienie się mesjańskich zapowiedzi. To czego, mogą doświadczyć, idąc za Panem, powoli zaczyna układać się w jedną całość. Dlatego Piotr otwarcie wyznaje, że to właśnie Jezus jest oczekiwanym Bożym Pomazańcem. Co mogę powiedzieć o Chrystusie, nie na podstawie przekazanej mi wiedzy religijnej (która sama w sobie jest bardzo ważna i konieczna), lecz patrząc na moją dotychczasową drogę wiary? Czy mam w swojej pamięci wydarzenia, które pozwalają mi za Piotrem wyznać wiarę w mesjańską tożsamość Pana?
  • I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie” (w. 31). Surowy nakaz milczenia na temat Jezusa-Mesjasza (w. 30) wraz z pierwsza zapowiedzią Jego męki i zmartwychwstania (por. 9,30-32; 10,32-34) wywołują u uczniów konsternację, czego dowodem jest zachowanie Piotra (w. 32). W tamtym czasie Żydzi, od kilku wieków pozbawieni króla i przechodzący z rąk do rąk kolejnych zaborców, swoje wyobraźnia odnośnie do Mesjasza opierali przede wszystkim na zapowiedziach powołania przez Boga nowego władcy z rodu Dawida (por. 2 Sm 7,12-14). Mimo że w starotestamentalnych proroctwach mowa jest o cierpieniu, jakiego ma On doświadczyć (np. Cztery Pieśni Sługi Pańskiego – por. Iz 42-53), to powszechne było przekonanie, że Mesjasz będzie kimś na wzór pełnego mocy przywódcy, który przegoni Rzymian i na nowo ustanowi królestwo Izraela. Jak rozumiem mesjańskość Jezusa? Czy jestem świadomy, że właśnie poprzez krzyżową ofiarę i cud zmartwychwstania dał On początek królestwu, który ma wymiar duchowy?
  • Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku»” (w. 33). Mimo że Pan wypowiada ostre słowa reprymendy w kierunku Piotra, to ewangelista podaje, że czyni to „patrząc na uczniów”. Jezus wie, że reakcja Piotra nie jest jednostkowa i jest on tylko wyrazicielem przekonania, które pojawiło się w sercach pozostałych apostołów. Prawda o cierpiącym Mesjaszu nie jest łatwa. Samo cierpienie jest tematem, od którego szybko uciekamy i chcemy jak najszybciej zapomnieć. Wiele tragedii życiowych swój początek bierze z wręcz kompulsywnych prób wymazania cierpienia lub przynajmniej pamięci o nim z życia człowieka. Jeśli jednak pamiętamy, że cierpienie pojawiło się na świecie wskutek grzechu (por. Rdz 3), łatwiej jest nam przyjąć do wiadomości, że Mesjasz, zanim triumfalnie powstanie z grobu, musi wpierw przyjąć na siebie skutki każdego ludzkiego upadku. Czy pozwalam, by Chrystus uwalniał mnie od „ludzkiego myślenia”? Czego dzisiaj jeszcze nie akceptuję w mojej wierze? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (w. 34). Słowa te Pan wypowiada nie tylko do uczniów, ale także do tłumu, który był w pobliżu. Tym samym podkreślona zostaje ich doniosłość. Stanowią one bowiem program życia każdego, kto chce doświadczyć zbawienia. Jak Mesjasz z miłości do Ojca i człowieka ogołocił całego siebie, włącznie z wejściem w rzeczywistość śmierci, tak trzeba, by ci, którzy chcą iść za Nim, wyszli poza bańkę egoizmu i skoncentrowania na sobie, by przyjąć swój życiowy krzyż, a następnie w łączności z tym, który jest Panem życia, iść przez życie. Co jest moim krzyżem, czyli cierpieniem, które jestem gotowy przyjąć, by w moim życiu wypełniła się wola Boga?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas, by modląc się Drogą Krzyżową, jeszcze bardziej złączyć moją codzienność z cierpiącym i triumfującym Mesjaszem.

Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo

Sobota XXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 6,43-49

43 Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. 44 Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. 45 Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. 46 Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? 47 Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. 48 Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. 49 Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka».

Przygotowanie

  • Kończąc Kazanie na równinie (Łk 6,17-49), Jezus zwraca uwagę na stan naszego serca. To właśnie od niego zależy, czy nasze czyny są dobre czy złe. Ponadto Pan zachęca nas do zrobienia swoistego rachunku sumienia z posłuszeństwa Jego słowu. Poproszę Ducha Świętego, by prowadził mnie podczas dzisiejszej modlitwy.

Punkty do medytacji

  • Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało” (w. 43). Posługując się obrazem ze świata przyrody, Jezus wprowadza nas w pogłębioną analizę naszego postępowania. Moralna wartość ludzkich czynów, podobnie jak rodzaj owoców, zależy od źródła, z którego się wywodzą. W przypadku owoców jest nim drzewo, na którym rosną. Natomiast to, czy ludzkie działanie jest dobre lub złe, zależy od tego, jak funkcjonuje wnętrze osoby, która go się podejmuje. Można powiedzieć, że jest ono odbiciem naszego życia duchowego. Co o moim sercu mówią moje czyny? Poproszę Jezusa, by pomógł mi dostrzec dobre i złe owoce mojego dotychczasowego życia.
  • Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta” (w. 45). Skarbiec może być wypełniony przedmiotami, które służą ludzkiemu życiu, ale równie dobrze może w nim znajdować się broń czy inne przedmioty, których zadaniem jest owo życie niszczyć. Podobnie jest z naszym sercem. Skoro moralność naszego działania zależy od tego, co się w nim kryje, niezwykle ważne jest, czym na co dzień je karmimy, jakie treści przyswajamy i jakie uczucia w sobie pielęgnujemy. Co dzisiaj wypełnia moje serce? Czy zwracam uwagę na rzeczy, które na co dzień przyswajam, czy służą ono dobru, czy wręcz przeciwnie, złu? Poproszę Jezusa, by pomógł poznać moje najgłębsze motywacje.
  • Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię?” (w. 46). Zwrócić się do Jezusa za pomocą tytułu „Pan” (gr. Kyrios, hebr. Adonai) oznacza uznanie Jego zwierzchności nad własnym życiem, przyznanie, że On ma nad nami władzę oraz Jego jest racja. Z tego powodu niewkładanie wysiłku w wypełnianie Jego nauczania jest swojego rodzaju duchową schizofrenią. Raczej nie bywa tak, że we wszystkim okazujemy Mu nieposłuszeństwo. Często jednak Jego słowa przecedzamy przez sito naszych wyobrażeń i pragnień. Czy pielęgnuję w swoim sercu słowa Jezusa? Co robię, by jeszcze lepiej poznać Jego naukę? Czy jestem posłuszny Jego wezwaniom?
  • Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany” (w. 48). W Palestynie, zwłaszcza na terenach pustynnych, znane jest w porze deszczowej zjawisko tzw. okresowych potoków. Padający przez kilka tygodni deszcz spływa do wysuszonych dolin i wąwozów, przyjmując formę rwącego potoku, który niszczy wszystko, co spotyka na swej drodze. Posłuszeństwo Jezusowemu słowu sprawia, że Jego uczniowie są w stanie przetrwać nawet najbardziej gwałtowne życiowe nawałnice. Czy wierzę, że słowo Jezusa ma moc zachować mnie nie przed życiową katastrofą? Przypomnę sobie te momenty, w których posłuszeństwo Panu uchroniło mnie przed upadkiem.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Chryste bądź moją skałą, zmieniaj mnie mocą swojego słowa”.

Usuń najpierw belkę ze swego oka

Piątek XXIII Tygodnia Zwykłego

Łk 6,39-42

39 Opowiedział im też przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? 40 Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. 41 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? 42 Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego.

Przygotowanie

  • Ważnym warunkiem wzrastania w wierze jest właściwy dobór duchowych przewodników. Prawda ta jest szczególnie aktualna dzisiaj, w erze internetowych ewangelizatorów. Jezus przestrzega nas przed ślepymi nauczycielami. Zachęca także do pokornej pracy nad sobą i odrzucenia pokusy obłudnego pouczania innych. W ciszy przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem, wzywając pomocy Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Opowiedział im też przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?” (w. 39). Wcześniej Łukasz opowiedział o pięciu kontrowersjach między Jezusem a faryzeuszami, w których mowa była także o uczonych w Prawie (por. Łk 5,17-6,11). Obydwie grupy, mimo że powszechnie uważane były za ekspertów od interpretacji Prawa, w spotkaniu z Jezusem wykazują się wielkim brakiem zrozumienia. Tutaj należy widzieć tło wypowiedzi Pana na temat niewidomych prowadzących niewidomych. Czy mam kogoś, kto pomaga mi wzrastać w wierze, na przykład stałego spowiednika lub kierownika duchowego? Czy jest to sobą sprawdzona i godna zaufania?
  • Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel” (w. 40). Jezus przypomina jedną z podstawowych prawd dotyczących wzrostu duchowego. Kto chce prawdziwie rozwijać się w wierze, musi nauczyć się pokory i pozwolić prowadzić się bardziej doświadczonym od niego. Czy potrafię z pokorą przyjmować upomnienie? Jak reaguję, gdy moje codzienne wybory zderzają się z nauczaniem Kościoła? Czy próbuję wprowadzać w życie rady, które są mi przekazywane w trakcie sakramentu spowiedzi?
  • Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” (w. 41). W kolejnej wypowiedzi Jezus zwraca uwagę na poważny problem, który pojawia się w naszym życiu wspólnotowym. Nierzadko pycha i zarozumiałość powodują, że łatwo jest nam potępiać innych, lekceważąc jednocześnie własne wady. Prawo do pouczania innych ma ten, kto sam zdecydowanie idzie drogą nawrócenia. Czy wystrzegam się obłudy? Na czym obecnie koncentruję się w pracy nad sobą?

W ciągu dnia

  • Znajdę dziś czas na krótką adorację Najświętszego Sakramentu, w trakcie której podziękuję Jezusowi za dzisiejsze Słowo.

Przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch

Fot. Gunter Simmermacher (pixabay.com)

XV Niedziela Zwykła

Mk 6,7-13

7 Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi 8 i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. 9 «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!» 10 I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. 11 Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!» 12 Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. 13 Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Przygotowanie

  • Jezus nie zniechęca się odrzuceniem, z jakim spotkał się w Nazarecie (por. czytanie ewangeliczne sprzed tygodnia – Mk 6,1-6). Mało tego, jak słyszymy w trakcie dzisiejszej Liturgii Słowa, decyduje się posłać z misją swoich uczniów. Daje im konkretne wskazówki i udziela władzy nad duchami nieczystymi. Wyciszę moje serce i wzbudzę w sobie pragnienie karmienia się Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi” (w. 7). Jezus rozsyła swoich uczniów po dwóch. Czyni to przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, nie chce skazywać ich na samotną tułaczkę, podczas której pojedynczy misjonarz będzie musiał sam radzić sobie z zniechęceniem, pokusami czy odrzuceniem. Posłani przez Pana mają być dla siebie nawzajem oparciem. Po drugie, uczniowie, wędrując dwójkami, będą stawać się zalążkiem nowej wspólnoty wiary, która oparta będzie na Jego żywej obecności: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Po trzecie, w perspektywie Prawa Mojżeszowego dopiero świadectwo przynajmniej dwóch osób ma moc przekonywania (por. Lb 35,50; Pwt 19,15). W jaki sposób wyraża się moje bycie we wspólnocie Kościoła? Czy mam wokół siebie osoby, z którymi mogę podzielić się moim doświadczeniem wiary lub znaleźć w nich oparcie w chwilach kryzysu?
  • „i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!»” (ww. 8-9). Wskazania dotyczące wyposażenia posyłanych uczniów na pierwszy rzut oka mogą wydawać się zbyt surowe lub nierozsądne. Jednakże kryją w sobie głęboką mądrość. Głównym zadaniem apostołów od momentu podjęcia zleconej im misji będzie dawanie świadectwa o Jezusie i walka przeciwko duchom nieczystym. Zarówno skuteczność świadectwa jak i działanie w mocy Pana wymagają całkowitego zdania się na Bożą opatrzność. Tylko mając serce niepodzielone, pozbawione troski o siebie samego, człowiek jest w stanie stać się narzędziem w rękach Boga. Takimi byli starotestamentalni prorocy, takim był Jana Chrzciciel, takim wreszcie jest sam Jezus. Jak na co dzień wygląda moje świadectwo o Chrystusie? Czy jest ono bezinteresowne, pozbawione troski o uznanie ze strony innych? Czy oddałem już całe moje serce i życie w ręce Boga?
  • „I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!»” (ww. 10-11). Wędrując od miejscowości do miejscowości, uczniowie, podobnie jak Jezus, będą spotykać się z różnym przyjęciem. Napotykając dom gościnny, mają w nim pozostać, nawet jeśli zarysuje się przed nimi możliwość przejścia w bardziej wygodne miejsce. Pan zatem ponownie podkreśla konieczność ufności wobec w Bożego prowadzenia. Gest strząśnięcia prochu z sandałów wobec osób odrzucających uczniowskie świadectwo oznacza nie tyle „nie chcemy mieć z wami nic wspólnego”, co oddanie osądu samemu Bogu. Nie do apostołów należy wydawanie wyroków wobec nie chcących uwierzyć. Jak wygląda moja postawa wobec osób niewierzących? Czy unikam wywyższania się ponad nich i w modlitwie polecam ich Bożemu miłosierdziu?
  • „Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali” (ww. 12-13). Skuteczność działania apostołów nie wzięła się znikąd. Działają w mocy Tego, który ich posłał, a wcześniej wybrał, „aby Mu towarzyszyli” (dosł. „aby z Nim byli”; Mk 3,14). Bycie świadkiem Dobrej Nowiny, bez znaczenia, czy odbywa się wobec męża, żony, dzieci, przyjaciół czy parafian, zawsze bierze swój początek w doświadczeniu obecności Chrystusa, w nasyceniu się Jego słowem i mocą. Czy o tym pamiętam? Czy na co dzień trwam w Jezusie, szukam Jego obecności?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dziękuję ci za Twoją obecność w sakramencie Eucharystii. Uczyń ze mnie świadka Twojej miłości”.