Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie (Mt 5,17-19)

Środa III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,17-19

17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

Przygotowanie

  • Jezus jako Mesjasz całym sobą wypełnia Boże obietnice zachowane w świętych księgach Izraela. W Jego osobie Prawo i Prorocy nie tracą swej aktualności, lecz wręcz przeciwnie, znajdują swój najgłębszy sens. Dlatego w programie życia Jezusowych uczniów na stałe wpisane jest poszukiwanie i wypełnianie Bożej woli zawartej na kartach Pisma Świętego. Wyciszę moje serce, przygotuję się na działenie Ducha Świętego, który poprowadzi mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić (w. 17) Wyrażenie „Prawo i Prorocy” w Ewangelii Mateusza funkcjonuje jako określenie całości świętych pism Izraela (por. Mt 7,12; 22,40). Owe pisma, jako że powstawały na przestrzeni wieków oraz w swej treści odnoszą się do wielu historycznych wydarzeń i osób, można traktować jako spisane świadectwo dziejów potomków Abrahama. Wierzący Żydzi widzieli w nich jednak coś więcej niż zwykłą narrację, znajdując w nich Boże przykazania i prorockie interpretacje, na których opierali praktycznie każdy aspekt codziennego życia. Jezus idzie jeszcze dalej, wskazując, że nie tylko księgi prorockie, ale i wszystkie inne święte pisma, z Prawem włącznie, są jednym wielkim proroctwem zapowiadającym Jego osobę. Teraz zaś nadszedł czas wypełnienia owego proroctwa. Dokonuje się to na dwa sposoby: poprzez konkretne wydarzenia z ziemskiego życia Pana, zwłaszcza Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie, oraz poprzez Jego nauczanie, w którym ukazany został najgłębszy sens natchnionych tekstów. Czy próbuję zrozumieć znaczenie starotestamentalnych tekstów, odczytując je w świetle misterium Syna Bożego? Czy mam świadomość, że istnieje również odwrotna zależność, że by w pełni poznać i zrozumieć Jezusa, konieczna jest znajomość Prawa i Proroków?
  • Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (w. 18) „Jota” (gr. iota) jest najmniejszą spółgłoską alfabetu greckiego, zaś „kreska” (gr. keraia) oznacza dowolny fragment litery. Jezus podkreśla, że nawet najmniejszy element tekstów dotychczas spisanego objawienia, mimo że zaczęły się czasy mesjańskie, nadal zachowuje swoją wartość. Każde, nawet najmniejsze słowo Pisma Świętego jest słowem samego Boga, który chce za jego pomocą komunikować się z człowiekiem. W Księdze Izajasza Bóg mówi: „słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,11). Jakie uczucia budzi we mnie to zapewnienie? Czy nie unikam starotestamentalnych tekstów, lecz próbuje je rozważać i odnaleźć w nich Boże światło na moje życia?
  • Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim (w. 19) W przyszłości jeden z uczonych w Prawie zapyta Jezusa, które przykazanie jest największe (por. Mt 22,34-40), co potwierdzi, że kwestia mniej lub bardziej ważnych przykazań Prawa była żywo dyskutowana w ówczesnym judaizmie. Jezus przestrzega przed uchylaniem jakiegokolwiek, nawet wydawałoby się najmniejszego przykazania. Skoro Prawo i Prorocy są wielką zapowiedzią Jego osoby, każdy element świętych pism zachowuje swoją wartość. Jak zobaczyć można w dalszej części wypowiedzi Jezusa (por. 5,21-48), konieczne jest nowe i pogłębione rozumienie przykazań, lecz w dalszym ciągu mają one kształtować życie wierzących. Jak jest z moją wiernością przykazaniom zawartym w Piśmie Świętym? Czy unikam pokusy wybierania z nich tego, co mi bardziej odpowiada?
  • A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim (w. 19) W każdym ludzkim sercu pojawia się pragnienie wielkości. Podczas gdy świat, nie tylko w starożytności, ale i dzisiaj, podpowiada, że można ją osiągnąć na drodze gromadzenia majętności, zdobywania władzy czy poważania u innych, dążenia za wszelką cenę do realizacji własnych planów, Jezus zachęca swoich uczniów, by posługiwali się logiką królestwa niebieskiego. Prawdziwa wielkość związana jest z poszukiwaniem i wypełnianiem Bożej woli, którą między innymi wyrażają przykazania. Czy mam świadomość, że zostałem powołany do wielkości, która wyrasta poza ziemskie kryteria? Co o poszukiwaniu wielkości mówią moje codzienne postawy i wybory? Czy jest we mnie pragnienie i odwaga życia Bożym słowem?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Panie Jezu, otwieraj przede mną skarbnicę Bożego słowa”.

Trwajcie w miłości mojej!

Święto św. Kazimierza Królewicza

J 15,9-17

9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. 12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał — aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Liturgia Słowa dzisiejszego święta zabiera mnie do Wieczernika. Za chwilę będę modlił się słowami, które Jezus wypowiedział do uczniów, by utwierdzić ich w swojej miłości. Wezwę Ducha Świętego, by poprowadził moje myśli i utwierdził w miłości Pana.

„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” (w. 9). Jezus przekonuje uczniów o swojej miłości do nich. Nie jest to zwykła miłość, lecz miłość na wzór tej, jak łączy Go z Ojcem. Kontekstem tej wypowiedzi jest Ostatnia Wieczerza, w czasie której według synoptyków ustanowiony został sakrament Eucharystii (por. Mt 26,26-30; Mk 14,22-25; Łk 22,19-20; 1 Kor 11,23-26). To właśnie Msza św. jest tą przestrzenią, w której najpełniej można doświadczyć tej niezwykłej miłości. Jak przeżywam Eucharystię? Czy rozpoznaje w niej sakramentalny znak miłości, którą Bóg chce mnie objąć?

„Trwajcie w miłości mojej!” (w. 9). Miłość Jezusa jest darem, i jako tak wymaga przyjęcia ze strony uczniów. Zanim owo przyjęcie przerodzi się w konkretne czyny i postawy, potrzebna jest zgoda człowieka, by Jezusowa miłość przeniknęła wszystkie przestrzenie życia, postawy i relacje. Poproszę Pana, by łaska Jego miłości do mnie przeniknęła całego mnie, zwłaszcza te rejony, gdzie bardziej wyraźnie obecny jest mój grzech i nieporządek.

„Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej” (w. 10). Kolejnym warunkiem trwania w miłości Pana jest wsłuchanie się w Jego słowo, pozwolenie, by na nim opierało się życie i powołanie ucznia. Czy mojej życiowe wybory opieram na Jezusowej nauce? Czy pozwalam, by Jego słowo owocowało w mojej codzienności?

„To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (w. 11). Zanim Jezus wyjdzie z Wieczernika i wejdzie w noc swojej męki, chce umocnić w uczniach radość wypływającą ze spotkania z Nim, chce dzielić się własną miłością, mającą źródło w trwaniu w Ojcu. Jaki jest obecnie mój stan ducha? Co przeważa w moim sercu – radość z życia, przygnębienie, smutek? Opowiem o tym Jezusowi.

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (w. 14). Miarą Jezusowej miłości do uczniów jest Jego śmierć krzyżowa. Oto Bóg i Człowiek oddaje swoje życie, by człowiek miał życie wieczne. Czy w wielkopostnym czasie wracam do rozważania Męki Pańskiej? Czy szukam w niej uzasadnienia i natchnienia do życia miłością na co dzień?

„nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (w. 15). W ludzkim obliczu Jezusa objawione zostało miłujące oblicze Ojca. Poznanie tego Objawienia czyni uczniów przyjaciółmi Pana. Sam Bóg dzisiaj nazywa mnie swoim przyjacielem! Czy potrzebuję większej nobilitacji, czy w moim ziemskim życiu może mnie spotkać jeszcze większy zaszczyt? Gdy patrzę na moje decyzji, wybory, czy mogę siebie nazwać przyjacielem Jezusa?

„Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili” (w. 16). Nie bez powodu Ewangelie opowiadają o powoływaniu uczniów przez Jezusa. Inicjatywa zawsze jest po Jego stronie. Zostałem powołany przez mojego Zbawiciela. Jego usta wypowiedziały moje imię. On naprawdę mi ufa, liczy na przynoszone przeze mnie owoce. Czy wierzę, że moje życie ma wartość w Jego oczach?

Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, mój Zbawco i Przyjacielu, chcę trwać w Twojej miłości, pomóż mi wypełniać Twoje słowo”.

Które przykazanie w Prawie jest największe?

Fot. Emmanuel Pheaton (unsplash.com)

XXX Niedziela Zwykła

Mt 22,34-40

34 Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, 35 a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: 36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» 37 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. 39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. 40 Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy».

Kwestia największego, a więc najważniejszego przykazania była żywo dyskutowana przez Żydów żyjących w czasach Jezusa. Na podstawie Prawa Mojżeszowego ustalono bowiem, że istnieje 613 micwot, czyli zasad, których przestrzeganie obowiązuje każdego dorosłego potomka Abrahama. Dzielono je na 365 zakazów (tyle, ile dni w roku) oraz 248 nakazów (tyle, ile kości w ludzkim ciele). Ta mnogość, co zupełnie zrozumiałe, wprowadzała w zakłopotanie. Szukano zatem pośród wszystkich micwot takiego przykazania, które byłoby zasadą łączącą różne przejawy Bożej woli i nadawałoby porządek oraz hierarchię pozostałym.

W dzisiejszej Ewangelii widzimy, jak jeden z uczonych w Prawie (gr. nomikos), należący do stronnictwa faryzeuszy, pyta Jezusa: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?” (Mt 22,36). Pytanie to, mimo że zachowuje pozory grzeczności – tytuł „nauczyciel” (gr. didaskalos) przysługiwał uznanym interpretatorom Prawa, miało być rodzajem próby. Perykopa bowiem rozpoczyna się słowami: „Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał” (22,34-35). Zatem dialog między Jezusem a uczonym w Prawie wpisuje się w serię sporów, które miały miejsce po przybyciu Pana do Jerozolimy (por. 21,23-27; 22,15-22; 22,23-33).

Podobnie jak w przypadku poprzednich dyskusji, Jezus wykorzystuje podstęp przeciwnika, by przekazać swoją naukę. Jako największe przykazanie wskazuje przykazanie miłości Boga: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie” (22,37-38; por. Pwt 6,5). Słowa te są częścią Szema, monoteistycznego wyznania wiary Izraela, które recytowano w trakcie codziennej modlitwy. Stanowią one największe przykazanie Tory, gdyż wyrażają najważniejsze zobowiązanie człowieka, by kochać Boga całym sobą. Miłość ta nie ogranicza się wyłącznie do sfery emocjonalnej, lecz przede wszystkim dotyczy świadomej decyzji, by w każdej chwili życia być wiernym przymierzu, jaki Najwyższy zawarł ze swoim ludem.

Ukazawszy największe przykazanie Jezus zaraz dodaje: „Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (22,39; por. Kpł 19,18). Z miłością do Boga nierozłącznie związana jest miłość do drugiego człowieka, realizowana z taką samą troską i zaangażowaniem, z jakim w naturalny sposób odnosimy się własnych potrzeb. Wcześniej Pan odniósł to przykazanie zarówno do przyjaciół, jak i wrogów (Mt 5,43-48; por. Łk 10,29-37), oraz określił jego wypełnianie jako jeden z głównych wymogów uzyskania życia wiecznego (por. Mt 19,19). Nie jest możliwe oddawanie Bogu należnego Mu kultu i posłuszeństwa, jeśli w naszym sercu nie ma miejsca także dla innych ludzi.

Obydwa przykazania miłość, Boga i bliźniego, streszczają Dziesięć Przykazań, spośród których trzy pierwsze dotyczą zobowiązań względem Najwyższego, zaś siedem kolejnych obowiązków względem innych ludzi (por. Wj 20,2-17). Dlatego Pan dodaje: „Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,40).

Czy mogę powiedzieć, że miłość do Boga jest pierwsza i najważniejsza w moim życiu? Czy pamiętam, że wszelkie moje zaangażowanie religijne ma iść w parze z miłością bliźniego?

Syn Człowieczy jest Panem szabatu

Chrystus i Jego uczniowie (Richard H. Driehaus Gallery of Stained Glass, Chicago)

Piątek, 17 lipca

Mt 12,1-8

1 Pewnego razu Jezus przechodził w szabat pośród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść ziarna. 2 Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat». 3 A On im odpowiedział: «Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? 4 Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom? 5 Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? 6 Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. 7 Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. 8 Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu».

Zasygnalizowany w poprzednich rozdziałach Ewangelii Mateusza konflikt między Jezusem i faryzeuszami w dwunastym rozdziale przybiera na sile. Tłem dla opisywanych wydarzeń jest szabat i związany z nim nakaz odpoczynku, który oprócz obrzezania i przepisów pokarmowych był głównym wyznacznikiem tożsamości Żydów, odróżniającym ich od narodów pogańskich. Przestrzeganie tego specyficznego zwyczaju było wyrazem wierności Przymierzu. Ponadto według Księgi Jeremiasza niezachowywanie świętości szabatu było jednym z grzechów, które zostały ukarane przez Boga katastrofą najazdu imperium neobabilońskiego na początku VI w. przed Chr., kiedy to Jerozolima wraz ze świątynią zostały zniszczone, a znaczna cześć narodu żydowskiego została przesiedlona (por. Jr 17,19-27).

Dzisiejsze czytanie ewangeliczne rozpoczyna się wzmianką, że gdy właśnie w czasie szabatu Jezus i Jego uczniowie przechodzili pośród zbóż, ci ostatni zrywali kłosy, by zaspokoić swój głód wykruszonymi ziarnami (por. 12,1). Zrywanie kłosów z czyjegoś pola było dozwolone przez Prawo: „Gdy wejdziesz między zboże bliźniego swego, ręką możesz zrywać kłosy, lecz sierpa nie przyłożysz do zboża swego bliźniego” (Pwt 23,26). Jednakże, jako że uczniowie zrywali i łuskali kłosy w trakcie szabatu, w ocenie faryzeuszów dopuścili się złamania nakazu świętego odpoczynku: „Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat” (12,2).

Reagując na ten zarzut, Jezus najpierw odwołuje się do starotestamentalnego opowiadania o Dawidzie i jego towarzyszach: „Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom?” (12,3-4). W trakcie ucieczki przed Saulem, Dawid i jego ludzie przybyli do sanktuarium w Nob (świątynia jerozolimska po raz pierwszy została wybudowana dopiero przez syna Dawida, Salomona; zanim to nastąpiło cześć Bogu oddawano w kilku sanktuariach rozsianych po kraju), gdzie z braku innego rodzaju pokarmu pożywili się chlebami pokładnymi. Według Księgi Kapłańskiej, co szabat przygotowywano z najczystszej mąki dwanaście bochenków chleba, które umieszczano na stole w miejscu świętym przybytku (por. Kpł 24,8-9). Chociaż chleby pokładne mogły być spożywane tylko przez kapłanów, Dawidowi i jego towarzyszom udzielono kapłańskiego przywileju posilenia się nimi (por. 1 Sm 21,2-7). Powołując się na to wydarzenie, Jezus przyrównuje się do Dawida, czyli pośrednio ogłasza się Mesjaszem oraz potwierdza, że uczestnictwo uczniów w Jego mesjańskiej misji jest ważniejsze niż zwykłe wymagania Prawa.

W dalszej części swej wypowiedzi Pan broni zachowania uczniów za pomocą kolejnej analogii, tym razem odnosząc się do kapłanów i świątyni: „Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy?”  (Mt 12,5). Kapłańska posługa w świątyni jerozolimskiej siłą rzeczy wymagała podejmowania różnych działań. Do najważniejszych należało składanie codziennej ofiary całopalnej: „W dzień szabatu winniście złożyć w ofierze dwa roczne jagnięta bez skazy z dwiema dziesiątymi efy najczystszej mąki zaprawionej oliwą, jako ofiarę pokarmową, i należącą do tego ofiarę płynną. To jest ofiara całopalna sobotnia na każdy szabat, oprócz całopalenia ustawicznego i ofiary płynnej” (Lb 18,9-10). W szabat także wykładano nowe chleby pokładne i zjadano te, które wyłożono tydzień wcześniej (por. Kpł 24,8-9). Podobnie jak kapłani odbywający służbę w świątyni, uczniowie Jezusa są zwolnieni, gdy to konieczne, z wymagań związanych z szabatem, gdyż „Tu jest coś większego niż świątynia” (Mt 12,6). To ostatnie wyrażenie mogło szokować. Świątynia była najważniejszym symbolem narodowej i religijnej tożsamości Izraela, jako miejsce, w którym stale obecna była Boża chwała oraz gdzie Bóg Jedyny spotykał się ze swoim ludem. Teraz jednak to Jezus, obiecany przez proroków Mesjasz, zastępuje świątynię. Jako doskonały Kapłan, na krzyżu złoży doskonałą Ofiarę, na mocy której odkupione zostaną grzechy całej ludzkości. Zaś powołani przez Niego uczniowie będą mieli uczestnictwo w Jego wiecznym kapłaństwie.

W przedostatnim zdaniu dzisiejszej perykopy Pan powołuje się na proroka Ozeasza: „Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych” (12,7; por. Oz 6,6). Już w Starym Testamencie Bóg podkreślał, że wszelkie objawione przez Niego prawo jest wyrazem Jego miłosiernej troski o człowieka. Gdyby faryzeusze to rozumieli, nie krytykowaliby postępowania uczniów, wiedzieliby bowiem, że Prawo ma służyć człowiekowi. W paralelnym fragmencie w Ewangelii Marka Jezus mówi: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27).

Kończąc, Jezus jeszcze raz ukazuje relację łączącą Go z szabatem: „Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu” (Mt 12,8). Szabat został ustanowiony przez Boga (por. Rdz 2,3) i jest Jego własnością (por. Wj 31,13; Kpł 19,3; Iz 56,4). Nazywając siebie „Panem szabatu”, Jezus objawia swoją boską tożsamość. Jako wcielony Bóg ma On władzę określania, jak należy przestrzegać nie tylko nakazów związanych z szabatem, ale także wszystkich innych przykazań Prawa (por. 5,21-48).

Czy czytam Stary Testament przez pryzmat osoby Jezusa? Czy mam świadomość, że przestrzeganie Bożych przykazań nie jest „sztuką dla sztuki”, lecz ma służyć mojemu zjednoczeniu z Bogiem?

Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie

Sanktuarium na Górze Błogosławieństw (fot. Heather Truett, pixabay.com)

Sobota, 13 czerwca, Wspomnienie św. Antoniego z Padwy

Mt 5,33-37

33 Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. 34 A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie — ani na niebo, bo jest tronem Boga; 35 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. 36 Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. 37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

W Starym Testamencie znajduje się kilka fragmentów dotyczących składania przysięgi. Księga Wyjścia przytacza słowa Boga skierowane do Izraelitów, w których mowa jest o przysięganiu na Jego imię: „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, w błahych rzeczach, bo nie pozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto wzywa Jego imienia w błahych rzeczach” (Wj 20,7). Podobne wezwanie pojawia się w Księdze Kapłańskiej, wewnątrz tzw. kodeksu świętości (Kpł 17,1-26,46): „Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczenie imienia Boga twego. Ja jestem Pan!” (Kpł 19,12). Zaś w Księdze Powtórzonego Prawa mowa jest o dotrzymywaniu przysięgi złożonej samemu Bogu: „Jeśli złożysz ślub Panu, Bogu swemu, nie będziesz się ociągał z jego wypełnieniem, gdyż Pan, Bóg twój, będzie się tego domagał od ciebie, a na tobie będzie ciążył grzech. Jeśli się wstrzymasz od ślubowania, nie będzie grzech ciążył na tobie, lecz co z ust twych już wyszło, tego strzeż i wypełnij ślub, który twe usta złożyły jako dar dobrowolny Panu, Bogu twemu” (Pwt 23,22-24). Tego samego rodzaju ślubowań dotyczą słowa Psalmu 50: „Złóż Bogu ofiarę dziękczynną i wypełnij swe śluby złożone Najwyższemu” (Ps 50,14). Powyższe cytaty pokazują, że Prawo pozwalało na składanie przysięgi, zakładając jednak, że będzie ona autentyczna i uwzględniająca Boży majestat.

W kolejnej antytezie, Jezus najpierw sumuje starotestamentalne prawo dotyczące przysięgi: „Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi” (Mt 5,33), a następnie wypowiada słowa: „A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie” (5,34). Kontekstem tej wypowiedzi jest fakt, że w starożytnym Izraelu w codziennym dyskursie tak często posługiwano się przysięgą, że w rezultacie została obniżona wartość zwykłego słowa i powstało wrażenie, że tylko wypowiedzi pod przysięgą są prawdziwe i zobowiązujące. Bóg jednak nie chce, aby zaufanie między ludźmi opierało się wyłącznie na ślubowaniu, lecz na prawdziwości nawet najmniejszego słowa. Dlatego Jezus wzywa swoich uczniów: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (5,37). Gdyby lud Boży charakteryzowała prawdomówność, prawny przepis dotyczący przysięgi byłby zbędny.

W starożytnym Izraelu składający przysięgę powoływali się na Boga jako gwaranta słów wypowiadanych przez człowieka. Złamanie przysięgi oznaczało wezwanie imienia Bożego nadaremno i groziło konsekwencjami (por. Wj 20,7). Dlatego, by zachować pozór uroczystości dawanego słowa, bez jednoczesnego poddawania się pod Boży osąd, niektórzy Żydzi używali zamienników Bożego imienia, przysięgając „na niebo”, „na ziemię”, „na Jerozolimę”, „na własną głowę” (Mt 5,34-36; por. 23,16-22). Jezus pokazuje, że taka praktyka wciąż stawia człowieka w obliczu Bożego sądu, ponieważ nawet te substytuty są ściśle związane z Bogiem: niebo jest tronem Boga; ziemia jest podnóżkiem Jego stóp; Jerozolima jest miastem wielkiego Króla; nawet włosy na ludzkiej głowie zostały stworzone przez Boga. Pan zachęca swoich uczniów, by w swojej mowie byli prostolinijni oraz przestrzega ich przed stosowaniem podstępnych uników: „A co nadto jest, od Złego pochodzi” (5,37).

Czy dotrzymuje danego przeze mnie słowa? Czy jestem prawdomówny? Czy unikam podstępnej mowy?