Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami

Środa, 13 maja

J 15,1-8

1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. 2 Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie — jeśli nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Kolejny fragment rozmowy Jezusa z uczniami w trakcie Ostatniej Wieczerzy rozpoczyna się od słów Pana: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” (15,1). W słowach tych pojawia się jeden z tytułów, za pomocą których Pan w Ewangelii Jana objawia swoją tożsamość („chleb żywy” – 6,51; „światłość świata” – 8,12; „brama owiec” – 10,7; „dobry pasterz” – 10,11; „zmartwychwstanie i życie” – 11,25; „droga, prawda i życie” – 14,5). Jezus zatem jest „krzewem winnym”. W Starym Testamencie „krzew winny” obrazuje Izrael: „Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym” (Iz 5,7; Ps 80,9). Podstawowym wezwaniem, jakie Bóg kierował do Izraelitów, było wypełnianie Jego woli. Mówiąc o sobie, że jest krzewem winnym, Jezus podkreśla, że w Nim dokonuje się doskonała realizacja tego wezwania. Poprzez życie w jedności z Nim uczniowie stają się wyrastającą z tego krzewu latoroślą (por. 15,5), również wezwaną do posłuszeństwa Bogu (por. 15,10).

Identyfikacja Ojca jako „uprawiającego krzew winny” także przywołuje ST. Zarówno Księga Psalmów jak i Izajasza opisują Boga jako „właściciela winnicy”, który ją sadzi i jej dogląda (por. Ps 80,9-12; Iz 5,1-7). Kiedy winnica zamiast słodkich winogron wydaje cierpkie jagody, Bóg pozwala, by została ograbiona (por. Iz 5,4-6). Bóg chce uprawiać winorośl, która przynosi owoce miłości, jak w dalszej części dyskursu powie Jezus: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (…) To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (por. 15,16-17). Uczniowie, którzy żyją miłością, są przez Ojca oczyszczani, by przynosić jeszcze więcej owoców (por. 15,2). To oczyszczenie dokonuje się poprzez słowo Syna, które uczniowie mają przyjąć, czyli pozwolić, by kształtowało ich życie (15,3; por. 8,31).

Dlatego tak bardzo ważne jest, by idący za Jezusem nieustannie trwali z Nim w komunii: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (por. 15,5). Św. Paweł, posługując się obrazem ciała i jego członków, będzie podkreślał jedność Kościoła jako ciała, które posiada członki spełniające różne role: „Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami” (Rz 12,4-5; por. 1 Kor 12,12-17). Natomiast Jezus u Jana koncentruje się na darze życia, który On – winorośl przekazuje uczniom – latoroślom. Kto nie trwa z Nim w jedności, odcina się od źródła życia i ryzykuje wieczną śmierć: „Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie” (J 15,6; por. Mt 13,40-41).

Na koniec dzisiejszej Ewangelii Jezus ponownie podkreśla skuteczność modlitwy tych, którzy trwając w Nim, wypełniają Jego słowo: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (15,7; por. 14,13-14). Bycie w jedności ze zmartwychwstałym Jezusem, oznacza zgodę na wypełnienie się woli Ojca, co w konsekwencji sprawia, że modlitwa ucznia coraz bardziej „dostraja się” do Jego zamiarów (por. Mt 6,9-10). Uczniowie Jezusa, winne latorośle przynoszące obfity owoc, stają się objawieniem Bożej chwały: „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (15,8).

Do czego dzisiaj Bóg mnie wzywa? Czy pozwalam, by Jezus oczyszczał mnie przez swoje słowo? Czy moje życie – wybory, postawy, relacje są uwielbieniem Boga?

Dobry Pasterz

Jezus Dobry Pasterz (fot. pixabay.com)

Poniedziałek, 4 maja

J 10,11-18

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

W dniu wczorajszym przeżywaliśmy IV Niedzielę Wielkanocną, która zwana jest także Niedzielą Dobrego Pasterza. W mszalnej liturgii słowa usłyszeliśmy pierwszą część krótkiej mowy Jezusa (J 10,1-18), w której posługuje się On motywami z życia pasterskiego, bliskiego doświadczeniu ówczesnych Żydów, by ukazać kolejne elementy swej mesjańskiej tożsamości. Owa pierwsza część koncentrowała się na metaforze bramy (por. 10,7). W drugiej części, przytoczonej w dzisiejszej liturgii, Pan koncentruje się na metaforze dobrego pasterza: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (10,11). Powyższe wyznanie może zaskakiwać. Jaki pasterz oddaje swoje życie za owce? Można troszczyć się o owczarnię, prowadzić ją na żyzne pastwiska, chronić przed drapieżnikami, ale oddać za nią własne życie? W słowach Jezusa zarysowuje się kontrast pomiędzy Jego osobą a złodziejami i rozbójnikami, wspomnianymi w pierwszej części mowy (10,1.8) oraz najemnikami, o których mowa jest w drugiej części (10,12-13). Nietrudno się domyśleć, że takie nauczanie było szczególnie niewygodne dla religijnych elit żydowskich, które prowadziły spór z Panem (por. 10,19-21). Jego antagoniści, niegodni i nieskuteczni przewodnicy wiary, nie traktowali wspólnoty ludu Bożego jako dobra najwyższego, lecz korzystali ze swego stanowiska, by budować własną wielkość. Tak postawa była już wcześniej wielokrotnie potępiana przez proroków. Jeremiasz woła w imieniu Boga: „Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce z mojego pastwiska — wyrocznia Pana” (Jr 23,1). Podobnie Ezechiel: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą!” (Ez 34,2).

Dobry pasterz (dosł. „szlachetny pasterz”) pozwala zranić siebie dla dobra owiec. W Jezusowym wyznaniu uchwycony zostaje heroiczny wymiar Jego mesjańskiej misji. Syn Boży składa dobrowolny dar ze swojego życia, umierając na krzyżu, by owce miały życie w obfitości. Ostatecznym celem jest zgromadzenie wszystkich ludzi w jednej owczarni, by mogli uczestniczyć w komunii Ojca i Syna (por. 10,15-16). Prawdę tę rozwinie autor Listu do Hebrajczyków: „Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wyprowadził spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego, Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście wypełnili Jego wolę; niech sprawi w was, co miłe jest w Jego oczach, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków. Amen” (Hbr 13,20-21). Samopoświęcenie się Jezusa na krzyżu jest wyrazem Jego doskonałej miłości do Ojca i człowieka oraz praktycznym przykładem realizacji Jego nauczania: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,12-13). Miłość gotowa na samopoświęcenie, zrealizowana przez Jezusa, ma także charakteryzować Jezusowych uczniów, zwłaszcza tych, którzy zostali powołani, by w przewodzić owczarni (por. 21,15-19).

Czy mam świadomość, za jak wielką cenę otrzymałem możliwość życia w jedności z Bogiem i innymi ludźmi? W jakich momentach miłość do bliźniego wymaga ode mnie poświęcenia?