Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało

Czwartek III Tygodnia Wielkanocy

J 6,44-51

44 Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. 45 Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. 46 Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. 47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. 48 Ja jestem chlebem życia. 49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata».

Przygotowanie

  • W dzisiejszej Liturgii Słowa rozważamy kolejne wersety tzw. mowy eucharystycznej. Jezus jeszcze raz nawiązuje do daru manny na pustyni, by w bardziej bezpośredni sposób podkreślić, że spożywanie chleba, którym jest On sam, prowadzi do życia wiecznego. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym” (w. 44). W trakcie długiej rozmowy z Żydami, którzy najpierw byli świadkami rozmnożenia chleba pod drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego, a potem przybyli za Jezusem do Kafarnaum, Pan stopniowo ukazuje siebie jako „prawdziwy chleb z nieba” (por. J 6,32-33.35). Rozmówcy jednak nie są gotowi przyjąć tego objawiania, gdyż w dalszym ciągu patrzą na Niego jako na zwykłego człowieka: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może on teraz mówić: Z nieba zstąpiłem” (w. 42). Pan jednak ich nie oskarża, lecz konsekwentnie uświadamia im, że wiara w Niego jest łaską pochodzącą od Ojca (por. ww. 37-40). Bez Jego pomocy, nie będą w stanie przyjąć Syna takim, jakim się objawia. Czy modlę się o łaskę wiary? Czy każdego dnia proszę Ojca, by przyciągał mnie do Syna?
  • „Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie” (w. 45). Jezus uwiarygadnia swoje dotychczasowe wypowiedzi słowami proroka Izajasza, który mówiąc o Nowej Jerozolimie, czyli społeczności odkupionego ludu Bożego, zapowiada: „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci” (Iz 54,13). Ojciec każdego dnia, bardzo subtelnie wypowiada się w sercu człowieka. Dlatego konieczny jest wysiłek systematycznej i pogłębionej modlitwy, rozumianej jako w pierwszym rzędzie wsłuchanie się Boże mówienie. Kto „zainwestuje” swój czas w tego typu słuchanie, będzie w stanie poznać i przyjąć Syna. Czy mam świadomość, że każda minuta modlitewnego dialogu coraz bardziej wprowadza mnie w autentyczną wiarę w Jezusa?
  • „Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne” (ww. 46-47). Już w Prologu do Janowej Ewangelii czytamy: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (J 1,18). Niektórzy bibliści podkreślają, że Czwarta Ewangelia, nie jest jedynie prostą narracją o ziemskim życiu Jezusa, lecz zbiorem katechez, które wychodząc od konkretnych wydarzeń z publicznej działalności Pana, ukazują drogę wtajemniczenia w chrześcijańskie życie. Patrząc w ten sposób na dysputę Jezusa z Żydami w Kafarnaum, możemy ujrzeć coraz wyraźniej zarysowujący się schemat drogi prowadzącej do zjednoczenia z Bogiem. Pierwszy jej etap związany jest z przyjęciem od Ojca łaski wiary (Chrzest Święty). Kto już doświadczył tego tajemniczego „Bożego przyciągania”, w dalszej kolejności zaproszony jest, by w swoim sercu wsłuchiwać się w głos Ojca, w którego świetle możliwe jest rozpoznanie Syna i przylgnięcie do Niego (modlitwa, Pismo Święte, świadectwo Kościoła). Trwanie w zjednoczeniu z Synem prowadzi do odkrycia, że Jego oblicze jest ostatecznie obliczem miłującego Ojca (Eucharystia, pozostałe sakramenty, miłość bliźniego). Powyższe etapy nie muszą koniecznie następować po sobie, mogą na siebie zachodzić. Ważne jest, że ukazują one logikę, która posługuje się Bóg, prowadząc człowieka do zjednoczenia ze sobą. Na którym etapie obecnie się znajduję? Czy korzystam ze wszystkich środków, które prowadzą mnie ku jedności z Bogiem?
  • „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata” (w. 51). Jezus powraca do tematu manny i chleba dającego życie. Manna była opatrznościowym darem, który podtrzymywał życie Izraelitów na pustyni. Mimo jednak swojej cudownej natury, nie dawała ona życia wiecznego (w. 49). Inaczej będzie z chlebem życia, który zstąpił z nieba. Pożywienie dające nieśmiertelność jest aluzją do drzewa życia z rajskiego ogrodu. W wyniku nieposłuszeństwa Adama i Ewy, Bóg wydalił ich z ogrodu, pozbawiając możliwości spożywania owoców z owego drzewa (por. Rdz 3,22-23). Mówiąc o tym, że każdy, kto będzie jadł chleb życia zstępujący z nieba, będzie miał życie wieczne, Jezus zapowiada ponowne otwarcie drogi do raju i utraconego drzewa nieśmiertelności. Umierając na krzyżu, odda On swoje życie w akcie doskonałej miłości i posłuszeństwa wobec Ojca. Jego ciało, przemienione w chwili zmartwychwstania, stanie się jedynym źródłem życia wiecznego. W dalszej części rozmowy Jezus powie wprost: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (w. 53). Czy mam świadomość, że w moim uczestnictwie we Mszy Świętej nie chodzi jedynie o wypełnienie religijnej powinności, ale o zjednoczenie z żywym Jezusem, który chce obdarować mnie życiem wiecznym?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj cichą modlitwę: „Boże Ojcze, mów do mnie, objawiaj w moim sercu prawdę o Twoim umiłowanym Synu”.

Kto w Niego uwierzy, nigdy pragnąć nie będzie

Wtorek, III Tydzień Wielkanocy

J 6,30-35

Rzekli do Niego: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba». Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!» Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.

Kontynuujemy lekturę rozmowy, jak wywiązała się między Jezusem a tłumami, które pociągnięte zostały ku Niemu przez znak rozmnożenia chleba. Na wezwanie, by w Niego uwierzyli (w. 29), Żydzi domagają się kolejnego znaku: „Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz?” (J 6,30). Funkcją znaku w tradycji biblijnej było doprowadzenie do wiary. Tęcza była znakiem przymierza, jakie Bóg zawarł z całą ludzkością po potopie i miała skłaniać do wiary w Boże miłosierdzie (por. Rdz 9,12-17). Znaki czynione przez Mojżesza wobec faraona miały uwiarygadniać posłanie, które otrzymał od Boga (por. Wj 4,8-9). Podobną funkcje w czasach bezbożnego króla Achaza miał spełnić zapowiadany przez Izajasza znak panny, która pocznie i porodzi syna (por. Iz 7,11-14).

Tłumy rozmawiające z Jezusem powołują się na znak manny, którą z Bożej łaski ich ojcowie jedli na pustyni (J 6,31). W odpowiedzi Pan w midraszowym stylu dokonuje interpretacji wydarzeń z czasów wędrówki przez pustynię: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (6,32-33). Jezus podkreśla, iż manna nie była dziełem mojżeszowym, ale darem od Boga, który zapowiadał dar jeszcze doskonalszy. Mamy tutaj do czynienia z przykładem przełomu, jaki w rozumieniu starotestamentalnych wydarzeń prezentowało Jezusowe nauczanie. Otóż cała historia zbawienia poprzedzająca przyjście na świat Syna Bożego oprócz tego, że jest historią ludu, do którego Bóg w konkretnych warunkach przemawiał i wobec którego objawiał swoją zbawczą moc, jest jednym wielkim proroctwem, zapowiedzią tego, co ostatecznie ma się zrealizować. Czytany w tym kluczu cud manny jest więcej niż znakiem Bożej troski i zachętą do wiary w Jedynego. Jest on zapowiedzią pokarmu, który zaspokoi najgłębsze ludzkie pragnienia: „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (6,35). W wypowiedzi Jezusa niczym echo powracają słowa Izajasza zapowiadającego czas zbawienia: „O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” (Iz 55,1; por. 49,10).

Każdy człowiek nosi w swoim sercu głębokie pragnienie dobra, miłości i pełni życia. Bez względu na to, jak bardzo nieszczęśliwe bywają nasze wybory i ścieżki, którymi podążamy na co dzień. Gdyby się dobrze zastanowić, dzieje ludzkości, a więc także nasze dzieje, są niczym innym, jak serią nieudanych prób zrealizowania owych pragnień. Na przeszkodzie stoi grzech (rozumiany jako zerwanie z Bogiem, dawcą i źródłem życia), zarówno ten pierworodny, który w swoich skutkach trwale nadwyrężył ludzką naturę, jak i nasze indywidualne „grzeszki”, które powiększają w nas niemożność rozeznawania autentycznego dobra i trwania w nim. Reakcją Boga na ten stan rzeczy jest zaangażowanie w dzieje ludzkości, które swoje apogeum osiągnęło w osobie Jego Syna. Odbudowywanie w nas człowieczeństwa i udana realizacja najgłębszych pragnień swój początek biorą w wierze w Jezusa Chrystusa.

Co jest moim życiowym paliwem, co mnie napędza? Czy dostrzegam, że także w moim życiu Bóg przychodzi, by mnie naprawiać? Kiedy ostatnio rozmawiałem z Jezusem o pragnieniach mojego serca?