Światło na oświecenie pogan (Łk 2,22-40)

Przygotowanie

  • Rozważamy dzisiaj fragment Ewangelii Łukasza, w którym opisane zostało ofiarowanie Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Aktywnymi uczestnikami opisywanej przez Ewangelistę sceny są starzec Symeon i prorokini Anna. Jako przedstawiciele wiernej Reszty Izraela rozpoznają oni w Dziecięciu Mesjasza Pańskiego. Duchu Święty, daj mi ciekawość Słowa i pomóż przyjąć zawartą w Nim prawdę.

Punkty do medytacji

  • Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego (ww. 22-24) Ewangelista Łukasz podkreśla, że Święta Rodzina była głęboko zakorzeniona w tradycji Izraela, skrupulatnie wypełniając przepisy Prawa Mojżeszowego. Podróż do Jerozolimy miała podwójny cel: rytualne oczyszczenie Maryi po porodzie (por. Kpł 12,1-4) oraz przedstawienie Jezusa jako pierworodnego syna Bogu (por. Wj 13,2.12-15). Ofiara złożona z dwóch synogarlic lub dwóch młodych gołębi wskazuje na materialne ubóstwo Maryi i Józefa, których nie stać było na drogiego baranka (por. Kpł 12,6-8). W ten sposób Jezus od samego początku zostaje utożsamiony z anawim, „ubogimi Pana”, do których został posłany z Dobrą Nowiną. Ofiarowanie w świątyni jest też proroczą zapowiedzią ostatecznej ofiary, którą Chrystus złoży z samego siebie dla odkupienia świata. Zarówno Maryja jak i Józef dobrze wiedzą, że maleńki Jezus nie jest zwykłym noworodkiem. W nadprzyrodzony sposób zostali poinformowani zarówno o wyjątkowych okolicznościach Jego poczęcia, jak i o misji, z jaką przyszedł na świat (por. Mt 1,18-25; Łk 1,26-38). Nie uważają się jednak za „lepszych” od innych rodziców,w dalszym ciągu są pokorni i wierni Bożemu prawu. Czy potrafię w podobny sposób, mimo mojego zaangażowania w życie wiary, zachować pokorę i prostotę? Czy odrzucam pokusę dyspensowania się z religijnych obowiązków ze względu na moje „zasługi” przed Bogiem lub funkcji, którą pełnię we wspólnocie Kościoła?
  • A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni (ww. 25-27) Symeon jest uosobieniem wiernej Reszty Izraela, która z utęsknieniem i wielką nadzieją oczekiwała „pocieszenia”, czyli nadejścia Mesjasza (por. Iz 49,13; 51,3; 61,2; 66,13). Sprawiedliwość i pobożność starca nie są jedynie wynikiem ludzkiego wysiłku, lecz przede wszystkim owocem trwałej asystencji Ducha Świętego (por. Łk 1,35). Wspomnienie o obietnicy, że nie ujrzy śmierci przed zobaczeniem „Mesjasza Pańskiego” (gr. ton chroston kyriu), ukazuje Boga jako Tego, który dotrzymuje słowa danego swoim sługom. Symeon przychodzi do świątyni w odpowiednim momencie „z natchnienia Ducha” (gr. en to pneumati; dosł. „w Duchu”), co świadczy o tym, że spotkanie z Bogiem zawsze wymaga wrażliwości na nadprzyrodzone prowadzenie. Starzec Symeon przez wiele lat oczekiwał na wypełnienie się obietnicy, którą otrzymał do Boga. Jej realizacji doczekał dopiero u schyłku swojego życia. W ten sposób staje się dla mnie wzorem wytrwałości w wierze. Popatrzę na moje kryzysy wiary. Ile z nich swój początek wzięło z mojego zniecierpliwienia domniemanym milczeniem czy zwlekaniem ze strony Boga?
  • A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa (ww. 27-29) Moment, w którym Symeon bierze w objęcia „Dzieciątko Jezus” (gr. to paidion Iesun), jest nie tylko wzruszającą sceną, w której starość wita rozpoczynające się życie, lecz symbolizuje także spotkanie Starego Testamentu z Nowym Testamentem. Rozpoczynając swój kantyk słowem „Teraz” (gr. nyn), Symeon uroczyście ogłasza koniec wielowiekowego czasu oczekiwania i początek ery zbawienia. Natomiast nazywając Boga tytułem „Władco” (gr. despota), z pokorą uznaje Jego absolutną suwerenność zarówno nad swoim losem, jak i historią świata. Starzec rozeznaje także w Duchu, że Bóg pozwala mu odejść „w pokoju” (gr. en eirenen). To ostatnie wyrażenie określa stan duszy nasyconej obecnością Najwyższego, przekonanie, że najważniejsza obietnica została dotrzymana (por. Łk 2,14). Każde moje spotkanie z Chrystusem jest w swej istocie spotkaniem z nowością, szansą na to, że kolejna przestrzeń mojego serca zostanie uporządkowana i uświęcona. Nie dzięki moim zasługom, lecz dzięki autorytetowi i mocy samego Boga. Wzbudzę w sobie dziękczynienia za dobro, które dzięki łasce Bożej w ostatnim czasie we mnie się dokonało.
  • Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela» (ww. 30-32) W dalszej części swojego kantyku Symeon wyznaje, że patrząc na fizyczne ciało Niemowlęcia, dostrzega uosobienie ostatecznego „zbawienia” (gr. to soterion), którego Bóg udziela światu (por. Łk 3,6). Zbawienie to przestaje być abstrakcyjną ideą, a staje się Osobą, którą można zobaczyć i dotknąć. Proroctwo starca niesie silne przesłanie uniwersalizmu, gdyż ogłasza, że misja żydowskiego Mesjasza wykracza poza granice ludu pierwszego wybrania i obejmuje także pogan (por. Iz 49,6). W oczach Symeona Jezus jest „Światłem” (gr. fos), które ma moc rozproszyć mroki bałwochwalstwa i niewiedzy. Jednocześnie starzec widzi, że dla Izraela Mesjasz pozostaje „chwałą” (gr. he doksa), będąc szczytowym wypełnieniem Przymierza i dowodem na wierność Boga (por. Iz 46,13). Zbawienie przyniesione przez Chrystusa jest darem Boga dla całego świata. Nie jest ograniczone ani przez narodowość, ani przez inne uwarunkowania będące przyczyną podziałów pomiędzy ludźmi. Jak po grzechu pierworodnym połączyła nas grzeszna natura, tak w Synu Bożym możemy doświadczyć pojednania w jednym uwolnieniu od grzechu. Jakie myśli i uczucia rodzą się w moim sercu, gdy uświadamiam sobie, że Jezus przyszedł na świat, by zbawić także mojego wrednego szefa, wścibską sąsiadkę, nieuczciwego sprzedawcę, mijanego na ulicy imigranta…?
  • A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą– a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu» (ww. 33-35) Zdziwienie Maryi i Józefa słowami Symeona świadczy o tym, że nawet Najświętsza Rodzina odkrywała tajemnicę misji Jezusa stopniowo. Starzec zmienia ton z radosnego uwielbienia na surowe ostrzeżenie. Zapowiada, że Dziecię przeznaczone jest „na upadek i na powstanie wielu” (gr. eis ptosin kai anastasin pollon). W przyszłości Jezus sprowokuje każdego do opowiedzenia się po stronie Ewangelii, powodując nieuchronny podział na tych, którzy duchowo upadną, i tych, którzy powstaną (por. Rz 9,27.32-33; 11,5.7). Mesjasz nie przynosi taniego „świętego spokoju”, lecz ostatecznie odsłoni najskrytsze i prawdziwe zamysły ludzkich serc. Ostrzeżenie dane Maryi, że jej duszę „miecz przeniknie” (gr. dieleusetai hromfaia), jest pierwszą zapowiedzią Jej współcierpienia pod Krzyżem. Jeżeli życie chrześcijanina można przedstawić za pomocą obrazu walki, to jest ono przede wszystkim wewnętrzną walką, jak toczy się w każdym z nas, między Dobrą Nowiną przyniesioną przez Jezusa a logiką tego świata. W tej walce nie można brać jeńców, od jej ostatecznego wyniku zależy zbyt wiele. Gdy patrzę na moje codzienne wybory i postawy, czy mogę powiedzieć, że stać mnie na chrześcijański radykalizm? Czy walczę całym sobą, by wygrało we mnie słowo Chrystusa?
  • Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem, i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem (ww. 36-38) Jako dopełnienie świadectwa Symeona, Łukasz wprowadza postać sędziwej prorokini Anny. Jako „wdowa” (gr. he chera), która nie opuszczała świątyni, trwając na „postach” (gr. he nesteia) i „modlitwach” (gr. he deesis), wdowa staje się wzorem pobożności. Na jej osobie wypełnia się proroctwo Izajasza: „Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości. I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa. Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię – Pan Zastępów; Odkupicielem twoim – Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi” (Iz 54,4-5). Osoby w podeszłym wieku nierzadko są zapominane, spychane na margines społeczeństwa. One same często są przekonane, że już nic nie mogą ofiarować innym. Przykład Symeona i Anny pokazuje, jak bardzo tego typu przekonania mogą być dalekie od prawdy. Wzbudzę w sobie dziękczynienie za wszystkie starsze osoby, które wniosły w moje życie bogactwo doświadczenia i świadectwo autentycznej wiary.
  • A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim (ww. 39-40) Powrót Świętej Rodziny do Galilei po wypełnieniu przepisów Prawa zamyka etap narodzin i otwiera długi okres tak zwanego „życia ukrytego” Jezusa w Nazarecie. Przejście od niezwykłych wydarzeń w jerozolimskiej świątyni do prozy codzienności pokazuje, że historia zbawienia realizuje się także w zwykłej, monotonnej egzystencji. Łukaszowy opis wzrastania Dziecięcia, który „nabierało mocy” (gr. ekrataiuto), jest ważnym dowodem na autentyczność Wcielenia. Chrystus nie objawił się światu jako „gotowy dorosły”, lecz pokornie poddał się naturalnym prawom rozwoju człowieka. Wzmianka o „mądrości” (gr. he sofia) i „łasce Bożej” (gr. charis theu) sugeruje jednak, że w tym na pozór zwyczajnym Chłopcu kryła się tajemnica głębokiej relacji z Ojcem. Największe dzieła Boże dojrzewają powoli, z dala od blasku fleszy i ludzkiego podziwu. Także moja zwyczajna codzienność jest przestrzenią, w której mogę wzrastać w człowieczeństwie i w wierze. Czy jestem świadomy tej prawdy? Czy odrzucam pokusę szukania Boga przede wszystkim w nadzwyczajnych wydarzeniach?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Światłości Świata i Chwało Izraela, krocz ze mną w prostocie codzienności, pomóż mi wzrastać w mądrości i łasce”.

Albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie (Mt 5,1-12a)

Przygotowanie

  • Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli przytacza początkowy fragment tzw. Kazania na górze, czyli programowej mowy Jezusa, przez niektórych nazywanej „konstytucją królestwa niebieskiego” (Mt 5-7). Posługując się formą Ośmiu Błogosławieństw, Pan przedstawia charakterystykę swoich uczniów, żyjących w świecie, jednak nie według logiki świata. Wyciszę swoje serce i otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, bym w świetle Słowa mógł spojrzeć na moją codzienność.

Punkty do medytacji

  • Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami (ww. 1-2) „Widząc tłumy” (gr. idon de tus ochlus) gromadzące się wokół Niego, Jezus udaje się „na górę” (gr. eis to oros), czyli na jedno ze wzgórz zachodniego brzegu Jeziora Galilejskiego. Biorąc po uwagę biblijne znaczenie motywu góry, musiała być to decyzja całkowicie świadoma. W Starym Testamencie góra jest miejscem objawienia się Boga (por. Rdz 22; Wj 3; 1 Krl 18-19), przede wszystkim w czasie wyjścia z Egiptu, gdy na górze Synaj Bóg nie tylko objawił swoją chwałę, ale również za pośrednictwem Mojżesza przekazał Dziesięć Przykazań i zawarł przymierze z potomkami Abrahama (por. Wj 19nn). Będąc już na miejscu, Jezus „usiadł” (gr. kathisantos), a następnie „przystąpili” (gr. proselthan) do Niego uczniowie. Postawa siedząca była w ówczesnym judaizmie zarezerwowana dla nauczycieli Prawa. Oddzielenie uczniów od reszty podążającego za Jezusem tłumu oznacza, że słowa, które za chwile padną – całe Kazanie na górze – są przeznaczone przede wszystkim dla tych, którzy decydują się iść za Nim, być w Jego szkole. Dopowiedzenie ewangelisty w formie semityzmu – „otworzył usta i nauczał ich tymi słowami” – dodatkowo podkreśla podniosłość przekazywanego nauczania. Jezus na górze przyjmuje rolę nowego Mojżesza, który obwieszcza nowe prawo, na mocy którego uformowany będzie lud nowego wybrania. Wyobrażę sobie dzisiejszą scenę, Jezusa, uczniów i tłum… Oczami wyobraźni zobaczę łagodne wzgórza nad Jeziorem Galilejskim, gęsto porośnięte roślinnością. Spróbuję zobaczyć w tej scenie siebie, jak wraz z innymi w napięciu oczekuję na słowa Pana. Za chwilę objawi mi tajemnicę mojej tożsamości…
  • «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (w. 3) Pierwsze błogosławieństwo zaczyna się od stwierdzenia: „Błogosławieni ubodzy w duchu” (gr. makarioi hoi ptochoi to pneumati). Przymiotnik makarios, można przetłumaczyć zarówno jako „błogosławiony”, jak i „szczęśliwy”. Przy czy w tym drugim przypadku nie chodzi o stan emocjonalny, lecz egzystencjalny, o bycie w szczęśliwej sytuacji. W tradycji starotestamentalnej błogosławieństwa miały dwie funkcje: odnosiły się do tych, którzy obierają określoną drogę życia (por. Ps 1; 2,11-12; 32,1-2; 112,1-3) lub obiecywały pocieszenie tym, którzy aktualnie są w utrapieniu (por. Tb 13,14; Dn 12,12). Jezusowe błogosławieństwa łącza obydwa powyższe aspekty. Opisują podstawowe postawy i cechy uczniów. Jednocześnie dodają otuchy tym z nich, którzy cierpią, dając obietnicę Bożego pocieszenia w przyszłości. Określenie „ubodzy w duchu” opisuje nie tylko tych, którzy znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. Odpowiednikiem tego wyrażenia w czasach starotestamentalnych było hebrajskie anawim, odnoszące się do wiernej cząstki ludu Bożego, która szczególnie potrzebowała Bożej interwencji (por. Ps 37,14-17; Iz 10,2; 26,6; 61,1-2). Dlatego pierwsze błogosławieństwo kładzie nacisk na wewnętrzną postawę człowieka. Zaadresowane jest zwłaszcza do tych, którzy uznają swoją bezsilność, mają świadomość, że tylko Bóg może im pomóc i ufają, że będzie On działał w ich imieniu. Wyrażenie „do nich należy królestwo niebieskie” (gr. auton estin he basileia ton uranon), niczym klamra pojawia się zarówno w pierwszym jak i w ósmy błogosławieństwie, co podkreśla, że wszystkie są aspektami jednego, najważniejszego błogosławieństwa – posiadania Królestwa Niebieskiego, czyli uczestnictwa w wiecznej szczęśliwości. Popatrzę na moje niedoskonałości, wady, powracające upadki. Jezus daje mi dzisiaj obietnicę, że jeśli zdam się całkowicie na Niego i zaufam Jego prowadzeniu, nie tylko zostanę z nich oczyszczony, ale również otrzymam wieczną nagrodę. W jakim stopniu uznaję dzisiaj swoją bezsilność? Czy świadomie oddaję mój los w ręce Boga?
  • Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni (w. 4) W drugim błogosławieństwie Jezus odwraca światową logikę ucieczki od bólu i cierpienia. Nie pochwala depresji czy przygnębienia, lecz nobilituje smutek wynikający z wrażliwości na zło, grzech i cierpienie świata (por. Iz 61,2; Ez 9,4). Ten „święty smutek” jest dowodem na to, że serce ucznia nie stało się kamienne i obojętne na los bliźnich. Według logiki świata, ci, którzy się smucą, wydają się być nieszczęśliwi. Jezus natomiast mówi, że są naprawdę w dobrej sytuacji. Chociaż mogą nie być w stanie zmienić zewnętrznych okoliczności, to mogą wewnętrznie przeciwstawić się złu, smucąc się z jego powodu. Obietnica „będą pocieszeni” (gr. paraklethesontai) odnosi się do działania Ducha Świętego – Parakleta (gr. ho parakletos), którym uczniowie zostaną obdarzeni po zmartwychwstaniu (por. J 14,16-17; 15,26). Cierpienie, zło i nieprawość coraz bardziej stają się wiodącym motywem dzisiejszej kultury. Chęć zdobycia popularności czy majątku motywuje wielu do przekraczania kolejnych granic moralności. Zanika poczucie wstydu, a na jego miejsce wchodzi bezsensowna chełpliwość z uczynionego zła. Czy żyjąc w takim świecie, potrafię zachować wrażliwość serca? Jak na co dzień wygląda moje współczucie wobec cierpiących i zranionych? Czy przyjmuje ono poważniejszą formę niż jedynie uczestnictwo w okazyjnych zbiórkach?
  • Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię (w. 5) W trzecim błogosławieństwie pojawiają się „cisi” (gr. hoi praeis; dosł. „łagodni”), czyli ci, którzy nie działają pod wpływem emocji i mają swoją siłę pod kontrolą woli. Błogosławieństwo to nawiązuje do Księgi Psalmów: „… pokorni posiądą ziemię i będą się rozkoszować pełnym pokojem” (Ps 37,11). Cisi cierpliwie oczekują na Pana pośród swoich utrapień i powstrzymują się od reagowania gniewem lub siłą wobec tych, którzy ich krzywdzą. To właśnie oni wykazują się prawdziwą siłą, powstrzymując się od zemsty i walcząc o sprawiedliwość pokojem serca. Cisi otrzymują od Jezusa obietnicę, że „na własność posiądą ziemię” (gr. kleronomesusin ten gen). Na pierwszy rzut oka może to brzmieć paradoksalnie, gdyż ziemię zazwyczaj zdobywają najeźdźcy i wyznawcy przemocy. Jezus zapewnia jednak, że to właśnie cisi ostatecznie odziedziczą świat odnowiony przez Boga. Gniew wydaje się zupełnie naturalną reakcją na wyrządzoną krzywdę. Niekiedy oburzam się, gdy ktoś zostaje zraniony, ale najczęściej, gdy ja sam doznaję rzeczywistej lub domniemanej niesprawiedliwości. Gniew informuje mnie o niekomfortowej sytuacji, ale na pewno nie jest dobrym doradcą. Jezus podpowiada mi dzisiaj, że przemoc i zemsta nie naprawią zła tego świata. Poproszę go w cichej modlitwie, by udzielał mi łaski spokojnego serca, bym potrafił Bogu oddać sąd nad moimi przeciwnikami.
  • Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni (w. 6) Adresatami kolejnego Jezusowego błogosławieństwa są ci, którzy „łakną i pragną sprawiedliwości” (gr. peinontes kai dipsontes ten dikaiosynen). Głód i pragnienie stają się tutaj obrazem postawy polegającej na szukaniu czegoś całym sercem. Natomiast „sprawiedliwość” w ujęciu biblijnym to przede wszystkim pełnienie Bożej woli, prowadzące do osobistej świętości. Uczeń, który łaknie i pragnie sprawiedliwości, tęskni za zbawczym działaniem Boga i stara się wypełniać Jego wolę z intensywnością kogoś, kto umiera z głodu lub pragnienia. Obietnica nasycenia gwarantuje, że Bóg nie pozostawi bez odpowiedzi żadnego autentycznego pragnienia dobra. Nasycenie to w pełni nastąpi w wieczności, ale już teraz może dać pokój serca. Bycie sprawiedliwym, czyli wypełniającym wolę Boga natrafia w moim życiu na wiele przeciwności. Pierwszą z nich jest opieszałość mojego serca. Zdarza się przecież, że odkładam jakieś dobro na później. Bo teraz nie ma czasu, bo za dużo będzie mnie to kosztować, bo… Co mogę zrobić, bym jeszcze bardziej pragnął iść za Bożą wolą? Poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi w końcu sobie uświadomić, że dobro nie jest ewentualną opcją, ale celem mojego życia.
  • Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (w. 7) W kolejnym błogosławieństwie Jezus utożsamia obietnicę z cnotą – „miłosierni” (gr. hoi eleemones) „dostąpią miłosierdzia” (gr. eleethesontai). Teksty starotestamentalne wielokrotnie opisują Boga jako miłosiernego, zaś Izraela jako lud, który jest wezwany, by zdać się na miłosierdzie Najwyższego, ale także, by owe miłosierdzie naśladować. „Miłosierdzie” (gr. to eleos, hebr. hesed, rahamim) oznacza wewnętrzną identyfikację z potrzebującymi, a wyraża się poprzez zewnętrzne akty życzliwości. Być miłosiernym oznacza aktywnie wchodzić w nędzę drugiego człowieka, aby przynieść mu pomoc i przebaczenie. Dając uczniom obietnicę dostąpienia miłosierdzia, Jezus podkreśla, że naturą miłosierdzia jest wzajemność: Bóg okaże nam swoje miłosierdzie w takim stopniu, w jakim my będziemy miłosierni względem innych. Słowo podpowiada mi dzisiaj, że samo wzruszenie się na widok czyjegoś cierpienia jest zatrzymaniem się w połowie drogi. Konieczne są kolejne kroki, konieczne jest niesienie pomocy. Przyjrzę się swojemu sercu, spróbuję dostrzec, co najczęściej powstrzymuje mnie przed pomaganiem innym.
  • Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (w. 8) W następny błogosławieństwie Jezus nawiązuje do biblijnej antropologii, według której serce jest centrum wewnętrznego życia człowieka, jego emocji, intelektu oraz woli. Uczniowie „czystego serca” (gr. katharoi te kardia) są zintegrowani wewnętrznie, nie służą dwóm panom i nie mają ukrytych motywów. Kochają Boga z niepodzielną lojalnością, czyli całym sercem (por. Pwt 6, 4). Ich wola jest dostrojona do woli Boga. Ci, którzy dążą do przejrzyści i wyzbycia się duchowej dwulicowości, otrzymują obietnicę, że „Boga oglądać będą” (gr. ton theon opsontai). Dokonuje się to już teraz, na ziemi, ale jak w przypadku pozostałych błogosławieństw w pełni zrealizuje się w wieczności. Paweł Apostoł napisze: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany” (1 Kor 13,12; por. Ap 22,4). Bóg daje mi obietnicę, że przyjdzie czas, gdy zobaczę Go twarzą w twarz. Zanim jednak to nastąpi, potrzeba, by moje serce zostało oczyszczone z wszelkich złych przyzwyczajeń i bożków. Co dzisiaj najbardziej odciąga mnie od miłości Boga?
  • Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (w. 9) W przedostatnim błogosławieństwie Jezus mówi o tych, „którzy wprowadzają pokój” (gr. hoi eirenopoioi; „dosł. „czyniący pokój”). Biblijne rozumienie pokoju (hebr. szalom) obejmuje więcej niż tylko brak wojen. Oznacza także dobrobyt oraz właściwie uporządkowane relacje osobiste i społeczne. Czyniący pokój to ci, którzy dążą do zaprowadzenia harmonii z Bogiem i z innymi w społeczeństwie. Uczeń Jezusa nie jest biernym obserwatorem sporów, lecz wnosi atmosferę pojednania wszędzie tam, gdzie panuje wrogość. Taka postawa wymaga odwagi i często wiąże się z ofiarą z własnej dumy czy racji. Dlatego obietnica, która otrzymują adresaci tego błogosławieństwa jest wyjątkowo zachwycająca – „będą nazwani synami Bożymi” (gr. hyioi theu klethesontai). Tytuł ten wskazuje na bliską relację, jaką uczniowie Jezusa będą mieli z Ojcem niebieskim (por. Mt 5,16.45.48). Bycie uczniem Jezusa to także dążenie do zgody i pokoju. Rezygnacja z własnej racji, ofiara z własnej dumy. Nie jest to łatwe. Przecież wielokrotnie doświadczam w moim wnętrzu wołania – Nie możesz się z tym zgodzić! Broń swojej racji! Zdemoluj argumentami przeciwnika! Gorączkowo pragnę się w ten sposób zabezpieczyć, zbudować moją pozycję. Jezus dzisiaj koncentruje moją uwagę na innym fundamencie, na obietnicy stawania się dzieckiem samego Boga. Tej godności nikt i nic nie jest w stanie zburzyć.
  • Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (w. 10) Jak już powiedzieliśmy, pierwsze i ósme błogosławieństwo są klamrą zamykającą całą serię. Tym razem Jezus mówi o tych, „którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości” (gr. hoi dediogmenoi heneken dikaoisynes). Jezus przestrzega uczniów, że życie według głoszonej przez Niego Ewangelii będzie nieuchronnie ich prowadziło do konfliktu ze światem. Mamy tutaj echo starotestamentalnego motywu prześladowania sprawiedliwego (por. Ps 22; Mdr 5). Prześladowanie ze względu na Chrystusa będzie znakiem autentyczności ucznia. Nie będzie to cierpienie bezsensowne, lecz królewska droga, którą przeszedł sam Mistrz. Życie Ewangelią na co dzień stawia mnie przed ciągłym wyborem, czy iść za słowem Jezusa, czy odpuścić, by ewentualnie nie zakłócić tzw. „świętego spokoju”. Byle tylko inni na mnie nie spojrzeli źle, by nie odepchnęli mnie poza swoje grono, by nie wyśmiali. Poproszę Jezusa, by umocnił mnie w trwaniu w Jego słowie, bym z niego nie rezygnował, nawet za cenę odrzucenia.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, chcę być Twoim uczniem, pomóż mi żyć programem Ośmiu Błogosławieństw.

Kim On jest właściwie? (Mk 4,35-41)

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Marka dużo się dzieje. Jezus wraz z uczniami opuszcza okolice Kafarnaum i przeprawia się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. To co na początku mogło się wydawać zwykłą podróżą, w rzeczywistości stanie się próbą wiary uczniów. Zostaną oni także zmuszeni do zrewidowania swojego rozumienia tożsamości Nauczyciela, który na ich oczach objawi boska moc nad żywiołami natury. Duchu Święty, przyjdź i wypełnij moje serce, uzdolnij mnie do wejścia w tajemnicę Słowa.  

Punkty do medytacji

  • Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim (ww. 35-36) Ewangelista Marek precyzyjnie osadza opisywane wydarzenie w czasie, wskazując na „wieczór” (gr. he opsia) tego samego dnia, w którym Jezus nauczał w przypowieściach. Od strony symbolicznej zapadający zmrok symbolizuje wejście w strefę niepewności i zagrożenia, co jest zapowiedzią nadchodzącej próby wiary uczniów. Decyzja o przeprawie na „drugą stronę” (gr. eis to peran), czyli na wschodnie obrzeża Jeziora Galilejskiego, oznacza opuszczenie terenu stricte żydowskiego i otwarcie Jezusowej działalności na teren pogański (por. Mk 5,1; 6,45; 7,31; 8,13). Wyrażenie „przeprawmy się” (gr. dielthomen) sugeruje także głęboką wspólnotę losu Mistrza i uczniów. Wypłyniecie na głębię jest koniecznym etapem formacji, dzięki któremu towarzysze Jezusa będą mogli nauczyć się podążać za Nim nie tylko w świetle dnia. Sformułowanie, że zabrali Go „tak jak był” (gr. hos en en), wskazuje na brak przygotowań, pośpiech oraz zmęczenie Jezusa po całym dniu pracy. Ten ostatni szczegół objawia prawdę o Wcieleniu: Syn Boży w swojej ludzkiej naturze podlegał fizycznemu wyczerpaniu i ograniczeniom tak jak każdy człowiek. Łaska wiary, którą otrzymałem na chrzcie świętym, wymaga ciągłej weryfikacji i stawiania kolejnych kroków. Przyjemnie byłoby zatrzymać się w którymś momencie, by delektować się spokojem i w miarę ułożonym życiem. Tymczasem kroczenie za Jezusem oznacza wchodzenie w coraz to nowe przestrzenie, podejmowanie kolejnych wyzwań. Pośród nich okazuje się, czy i jak wierzę. W jaki sposób dbam o moją wiarę? Co zdecydowanie odrzucam pokusę „kanapowego” chrześcijaństwa i daję się prowadzić Panu?
  • A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą] (w. 37) Pojawienie się „gwałtownego wichru” (gr. lailaps megale anemu; dosł. „nawałnica wielka wiatru”) jest zjawiskiem typowym dla Jeziora Galilejskiego, położnego w niecce rowu jordańskiego, od wschodu i od zachodu otoczonego wzgórzami. W wyniku zderzających się nad taflą jeziora wilgotnych i suchych mas powietrza dosyć często dochodzi tutaj do nagłych i krótkotrwałych nawałnic. W dzisiejszej scenie zjawisko pogodowe jest na tyle gwałtowne, że uczniowie, z których część była przecież z zawodu rybakami i dobrze znała ten akwen, nie są w stanie wylewać wody wdzierającej się do wnętrza łodzi. W sensie duchowym burza na jeziorze symbolizuje siły chaosu i zła, które próbują zniszczyć wspólnotę zgromadzoną wokół Chrystusa. Tak było w czasie Jego publicznej działalności, tak również jest i dzisiaj. Kościół jako wspólnota poddawany jest kolejnym próbom: grzeszność jego członków, podziały między i we wspólnotach, ataki medialne… Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy patrzę na „fale” zalewające łódź Kościoła?
  • On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» (w. 38) Z opisem szalejącego żywiołu i narastającego zagrożenia mocno kontrastuje osoba Jezusa, który umęczony trudami dnia, śpi spokojnie w tylnej części łodzi „na wezgłowiu” (gr. epi to proskefalaion). Jego sen jest wyrazem głębokiego, synowskiego zaufania do Ojca. Przerażeni uczniowie budzą Mistrza, zwracając się do Niego niemal z wyrzutem: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”. Pytanie to sugeruje, iż uczniowie przypuszczają, że Jezus może coś zrobić z burzą, ale jednocześnie obawiają się, że jest obojętny na ich beznadziejną sytuację. Widzimy tutaj przykład dramatu ludzkiego serca, które w chwilach cierpienia często oskarża Boga o brak obecności i troski (por. Wj 14,10-11; Lb 14,3). Uczniowie jeszcze nie rozumieją, że sama obecność Jezusa na pokładzie jest gwarancją ich ocalenia. Przypomnę sobie trudne sytuacje, które do tej pory wydarzyły się w moim życiu. W jakim nastawieniu je przeżywałem? Czy potrafiłem wtedy ufnie powierzyć się Bożej opiece?
  • On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza (w. 39) Jezus wstaje i przejmuje kontrolę nad sytuacją. W tekście greckim użyty został czasownik diegeiro, który oznacza nie tyle zwykłe powstanie, lecz pełne godności uniesienie się, podkreślające autorytet postaci. W ten sposób Marek przygotowuje to, co następuje dalej. Jezus gromi wicher, co w tekście oryginalnym zostaje opisane za pomocą czasownika epitimao, używanego w scenach karcenia demonów (por. Mk 1,25; 3,12; 9,25; 10,48). Następnie Pan wydaje suwerenny, boski rozkaz: „Milcz, ucisz się!” (gr. siopa, pefimoso). W Starym Testamencie rozległe wody często postrzegane są jako symbol chaosu i siedlisko złych duchów (por. Hi 26,12-13; Ps 74,13-14; Iz 27,1). Jezus egzorcyzmuje nieprzychylne siły natury, posługując się tą samą władzą, z jaką wcześniej uwalniał ludzi z demonicznego zniewolenia. Efekt jest natychmiastowy. Wiatr ustaje i pojawia się „głęboka cisza” (gr. gelene megale). To ostatnie wyrażenie można przetłumaczyć jako „wielka cisza”. Na skutek słów Jezusa „wielka nawałnica” (w. 37) zostaje zastąpiona przez „wielką ciszę”. Po raz kolejny Ewangelia pokazuje mi, że słowo Jezusa ma moc. On nie musi się wysilać, nie musi szukać sprzymierzeńców, by wygrać w walce ze złem. Wystarczy, że otworzy usta. To samo Słowo spotykam na kartach Pisma Świętego. Ojcowie pustyni, żyjący Ewangelią 24/7, podkreślali, że teksty biblijne mają moc egzorcyzmowania. Warto, bym o tym pamiętał, zwłaszcza w chwilach zwątpienia czy pokusy.
  • Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» (w. 40) Po uciszeniu burzy mocą swojego słowa, Jezus zwraca się do uczniów, udzielając im reprymendy: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!”. Użyty w pytaniu przymiotnik deilos opisuje lękliwość i brak dowagi. Natomiast dosłowne tłumaczenie drugiego zdania brzmi: „Jeszcze nie macie wiary?”. Jezus przeciwstawia lęk wierze, sugerując, że ten pierwszy jest dowodem na brak zaufania w Bożą opiekę. Wiara bowiem to nie tylko intelektualne przekonanie, ale przede wszystkim zaufanie Bogu, które wyraża się odważnym działaniem w obliczu poważnych zagrożeń (por. Mk 5,34.36; 9,23-24; 10,52). W dzisiejszej scenie ewangelicznej uczniowie Jezusa raczej nie dają dobrego przykładu. Ale mogę na nich spojrzeć jak na swojego rodzaju lustro, w którym dostrzegam samego siebie. Łatwo jest mi powiedzieć „wierzę”, dużo trudniej jest zachować ufność do końca i wbrew wszystkiemu. Porozmawiam o tym z Chrystusem, opowiem Mu o moich kryzysach wiary.
  • Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (w. 41) Ostatnie słowa Jezusa wywierają na uczniach wielkie wrażenie. Jak pisze ewangelista – „zlękli się bardzo” (gr. efobethesan fobon megan, dosł. „przestraszyli się strachem wielkim”). Przedstawiona tutaj bojaźń nie jest po prostu strachem (por. w. 40), lecz poczuciem wielkiego respektu, który jest reakcją człowieka na teofanię lub objawienie się Bożej mocy. W Starym Testamencie „bojaźń Pańska” jest wielokrotnie ukazywana jako „początek mądrości” (Hi 28,28; Ps 111,10; Prz 1,7; Syr 1,11-20). Narracja Ewangelii Marka bardzo mocno podkreśla stopniowe dojrzewanie uczniów do wiary w Jezusa jako Syna Bożego. Uciszenia burzy na Jeziorze Galilejskim jest dla nich okazją do postawienia kolejnego kroku na ścieżce uczniostwa. Stąd pytanie, które powtarzają między sobą: „Kim On jest…”. Uciszenie nawałnicy oraz słowa Jezusa sprawiły, że ich dotychczasowe wyobrażenia o Nim legły w gruzach. Fakt, że „nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne”, zmusza ich do postawienia pytania o boskość Nauczyciela. Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości… Czy dzisiaj dostrzegam w Jezusie z Nazaretu Boga? Czy oznacza to, że oddaje Mu pierwsze, Bogu należne miejsce w moim życiu, w każdej relacji i w każym wydarzeniu?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, obdarz mnie łaską wytrwałej wiary, bym nie tracił nadziei i ufności w chwilach trudnych doświadczeń”.

Z czym porównamy królestwo Boże? (Mk 4,26-34)

Przygotowanie

  • W kolejnych dwóch przypowieściach Jezus przedstawia tajemnicę królestwa Bożego. Jak to już było w przypadku przypowieści o siewcy (Mk 4,1-20), Pan posługuje się obrazami zaczerpniętymi z wiejskiego życia, które mimo swej prostoty i zwyczajności stają się nośnikiem nadprzyrodzonej prawdy. Duchu Święty, przyjdź i otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię (w. 26) Przypowieść o nasieniu wrzuconym w ziemię występuje tylko w Ewangelii Marka. Nie jest to tutaj wprost powiedziane, ale jej bezpośrednimi adresatami są ludzie z tłumu, jak w przypadku przypowieści o siewcy (por. Mk 4,1-2; 4,33-34). Jezus ponownie odwołuje się do doświadczenia życiowego swoich słuchaczy, by na jego podstawie przedstawić kolejny element swojej nauki. Tym razem chodzi o rzeczywistość „królestwa Bożego” (gr. he basileia tu theu). Zostaje ono przyrównane do „nasienia” (gr. ho sporos) wrzuconego w ziemię. Z tym że akcent nie jest tutaj położony ani na czynności siewcy ani na rodzaju gleby, lecz na dynamicznej naturze nasienia, które raz rzucone w glebę, rozpoczyna własne życie. Jezus chce mi ukazać tajemnicę królestwa Bożego. Bardzo Mu zależy, bym zrozumiał Jego słowa. Dlatego nie tylko posługuje się ludzkim językiem, ale również odwołuje się do powszechnego, życiowego doświadczenia. Mechanizm ten działa również w druga stronę – moje życie zaczyna być dla mnie zrozumiałe, gdy otwieram się na Jego słowo, pozwalam, by ono je oświetliło. Co w ostatnim czasie pokazało mi Słowo? W jakim stopniu byłem gotowy, by je przyjąć?
  • Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie (ww. 27-28) Siewca rozsiewa ziarno, a następnie wraca do swojej codzienności. Równolegle ziarno powoli i niezauważalnie zaczyna kiełkować. Siewca „nie wie” (gr. uk oiden), jak to się dzieje. Ziemia wydaje owoc, najpierw „źdźbło” (gr. ho chortos), potem „kłos” (gr. ho stachus), a następnie „pełne ziarno” (gr. pleres sitos) w kłosie. Rolnik na przestrzeni miesięcy może podlewać, pielić i nawozić ziemię, ale nie ma bezpośredniego wpływu na kolejne etapy rozwoju zboża. Gdy jednak „plon dojrzeje” (gr. paradoi to karpos, dosł. „wyda owoc”), powraca na pole, by dokonać zbioru. Poszerzając wcześniejszą naukę o różnych typach ludzkiej odpowiedzi na zasiane słowo (por. Mk 4,21-25), Jezus pokazuje, że rozwój królestwa Bożego nie przypomina nagłego wybuchu, lecz jest raczej powolnym i cierpliwym dojrzewaniem wymagającym czasu. Bóg szanuje prawa natury i etapy ludzkiego rozwoju, nie przyspieszając niczego na siłę i wbrew gotowości człowieka. Patrząc na moje życie duchowe, widzę wyraźnie prawdziwość Jezusowej przypowieści. Słowo Boże i łaska sakramentów wnoszą w moją codzienność łaskę zbawienia. Nie jest to jednak „wielkie boom”, lecz spotkanie Bożej mocy z moją ludzką, grzeszną naturą, która tak często jest oporna i niezdolna do oderwania się od wielu rzeczy. Pan stopniowo przywraca mi wolność, bym mógł jeszcze bardziej się otworzyć. On pracuje we mnie w swoim tempie, nawet wtedy, gdy ja o Nim zapominam, pochłonięty codziennością. Podziękuję Jezusowi za Jego obecność, za cierpliwość i wytrwałe kruszenie mojej zatwardziałości.
  • Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo» (w. 29) Moment dojrzewania zboża jest sygnałem do radykalnej zmiany postawy: kończy się czas biernego oczekiwania, a nastaje czas „żniwa” (gr. ho therismos). Użycie obrazu „sierpa” (gr. to drepanon) jest wyraźnym nawiązaniem do prorockich wizji sądu ostatecznego, znanych choćby z Księgi Joela (por. Jl 4,13; Ap 415,14-15). Obecność w tekście greckim przysłówka „zaraz” (gr. euthys) dodatkowo wzmacnia kontrast między długim czasem oczekiwania na żniwa, a momentem zapuszczenia sierpa. Dla uczniów Jezusa jest to zapowiedź radosnego zwieńczenia ich trudów, zaś dla tych którzy są „poza nimi” (por. Mk 4,11), to przerażająca groźba wiecznego potępienia. Chociaż proces mojego duchowego wzrastania niekiedy wydaje mi się mozolny i natrafiający na różne przeszkody, to nadziei może mi dodać to, co już się we mnie Bożą mocą dokonało, ale przede wszystkim sam cel, moment spotkania z powracającym Chrystusem. Popatrzę na moje serce. Jak często uwiadamiam sobie metę mojego ziemskiego życia? Jakie uczucia i myśli pojawiają się dzisiaj we mnie, gdy myślę o spotkaniu z Panem w wieczności?
  • Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? (w. 30) Kontynuując swoją wypowiedź, Jezus zadaje retoryczne pytanie, jakby myślał na głos i szukał sposobów, by pomóc swoim słuchaczom pojąć tajemnicę królestwa Bożego (por. 4,11). Ponieważ owe królestwo jest rzeczywistością boską, nie da się go zamknąć w obrębie jednej definicji. Wymyka się ono ludzkim kategoriom myślenia. Można je zrozumieć jedynie za pomocą analogii, obrazów, które zmuszą słuchacza do myślenia na głębszym poziomie. Jezus całym sobą objawił prawdę o królestwie Bożym. Z tą prawdą spotykam się za każdym razem, gdy otwieram karty Pisma Świętego i wsłuchuję się w nauczanie Kościoła. Potrzeba jeszcze, żeby ta prawda spotkała się z moim życiem. To właśnie moja codzienność jest przestrzenią, w której może ona osiągnąć swoja najdoskonalszą formę. Poproszę Jezusa, by pomógł mi patrzeć na życie oczami wiary, by oczyszczał mnie z powierzchniowości i ziemskich schematów myślenia.
  • Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi (ww. 30-31) W kolejnej przypowieści Jezus ponownie nawiązuje do świata rolniczego i motywu ziarna. Tym razem królestwo Boże zostaje przez Niego przyrównane do „ziarnka gorczycy” (gr. kokkos sinapeos), które jest przysłowiowe ze względu na swoją maleńkość (por. Mt 17,20). Gorczyca, której niewielkie nasiona używane są jako przyprawa, w Palestynie osiąga wysokość ok. dwóch metrów, jest rośliną odporną i wykazującą tendencję do wypierania innych roślin. Jezus nawiązuje do niewielkich rozmiarów ziarnka goryczy – „jest najmniejsze (gr. mikroteron) ze wszystkich ziaren”. Dla otaczających Go żydowskich słuchaczy idea królestwa jako małego ziarnka musiała być sporym zaskoczeniem. Bardziej przewidywalnym porównaniem byłaby potężna armia (por. Iz 13,4; Jl 2,11) lub katastrofalne trzęsienie ziemi (Iz 29,6). Niekiedy pojawia się w moim sercu pragnienie, by obecność Boga w moim życiu była bardziej namacalna. Wydaje mi się wtedy, że łatwiej byłoby mi wierzyć, także inni mogliby się wtedy przekonać, że warto iść za Jezusem i Jego słowem. Tymczasem to, co najczęściej się narzuca moim oczom i uszom, to krzykliwe i pstrokate zło. Zapominam, ile cudów na oczach wielu świadków dokonał sam Jezus, a jednak tylko mała garstka uczniów do końca przy Nim została. Pierwszym i najważniejszym miejscem urzeczywistniania się królestwa Bożego jest ludzkie serce. Popatrzę na moją codzienną modlitwę. Czy dbam o to, by odbywała się ona w atmosferze ciszy i skupienia?
  • Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu» (w. 32) Mówiąc, że ziarnko gorczycy wyrasta i staje się „większe od innych jarzyn” (gr. meidzon panton ton lachanon), Jezus stosuje hiperbolę, by jeszcze bardziej podkreślić kontrast między maleńkim ziarnkiem a wyrośniętą rośliną. Natomiast dopowiadając, że krzew gorczycy wypuszcza wielkie gałęzie, na których mogą schronić się ptaki, nawiązuje do Starego Testamentu, gdzie wielkie drzewa symbolizują niekiedy potęgę narodu (por. Dn 4,20-21). Szczególnie ważnym starotestamentalnym tłem jest fragment z Księgi Ezechiela: „Tak mówi Pan Bóg: Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc, i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi” (Ez 17,22-23). Opowiadając przypowieść o ziarnku gorczycy, Jezus wskazuje na przyszły, uniwersalny zasięg królestwa Bożego. Mimo skromnych początków – wędrowne nauczanie Jezusa w Galilei z małą grupą zwolenników – królestwo to rozwinie się niczym ogromne drzewo, w którego cieniu znajdzie się miejsce dla każdego człowieka. Wzrost ten nie będzie zależał od ludzkich strategii, lecz niezauważalnej mocy Bożej. Jezusowy obraz wielkiego i rozłożystego krzewu wypełnia się w rzeczywistości Kościoła. Świat wmawia mi dzisiaj, że Kościół to przede wszystkim skandale, skostniała struktura, wyalienowani duchowni. Mogę iść za tą narracją, ale mogę również iść za tym, co mówi Jezus. Kościół to wspólnota Jego uczniów, to dom, miejsce spotkania z Ojcem i Synem, przestrzeń działania Ducha. Czy czuję się częścią Kościoła? Czy biorę za niego odpowiedzialność? W jaki sposób dbam, by jeszcze bardziej stawał się wspólnotą?
  • W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć (w. 33) Kończąc przedstawienie serii Jezusowych przypowieści (por. Mk 4,1-32), Ewangelista Marek potwierdza, że Jezus używał tej formy nauczania nie po to, by zaciemniać, ale by dostosować tajemnicę królestwa Bożego do możliwości i otwartości swoich słuchaczy. Wyrażenie „o ile mogli ją zrozumieć” (gr. kathos edynato akuein) bardziej dosłownie można przetłumaczyć jako „o ile mogli słuchać”. Po raz trzynasty w tym rozdziale zostaje użyty czasownik akuo („słuchać”). Jezus oczekuje od swoich uczniów tego samego, co Bóg w Starym Testamencie od Narodu Wybranego, gdy przez Mojżesza mówił: „Słuchaj, Izraelu!” (hebr. szema Iisrael, Pwt 6,4). W obydwu przypadkach chodzi o słuchanie, które wyraża się w zrozumieniu, przyjęciu i wypełnianiu obwieszczanej nauki. Zanim Jezus w Wieczerniku ustanowił sakramenty kapłaństwa i Eucharystii, wiele razy podkreślał konieczność słuchania. Słuchanie jest pierwsze. Co dzisiaj Pan mówi do mnie w swoim słowie?
  • A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom (w. 34) Marek dodaje, że nauczanie w przypowieściach było jedyną formą Jezusowego nauczania skierowanego do ogółu słuchaczy, którzy gromadzili się wokół Niego. Natomiast dodatkową troską Pana objęci byli ci, którzy zaliczali się do grona Jego „uczniów” (gr. ho mathetes). Chodzi nie tylko o Dwunastu, powołanych do szczególnej misji, lecz także o szerszy krąg osób, które na stałe Mu towarzyszyły (Mk 4,10; 3,32-35).Pełne zrozumienie Ewangelii wymaga nie tylko słuchania, ale także przebywania z Jezusem. Wielkim darem, jaki mogę odkryć w Kościele, jest Najświętszy Sakrament, który w wielu parafiach regularnie jest wystawiany, by wierni mogli w ciszy adorować obecnego w nim Boga. Zaplanuję moją adorację, czas, kiedy bez pośpiechu i w ciszy będę mógł być z moim Mistrzem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dotykaj swoim słowem mojego serca, pomóż mi otworzyć się na rzeczywistość Królestwa”.

Baczcie na to, czego słuchacie (Mk 4,21-25)

Przygotowanie

  • Po opowiedzeniu i wyjaśnieniu przypowieści o siewcy (Mk 4,1-20), zanim przejdzie do przedstawiania kolejnych, Jezus wypowiada kilka enigmatycznych zdań, które najpierw wyjaśniają, na czym polega tajemniczość głoszonego przez Niego orędzia o królestwie Bożym, a następnie wzywają do świadomego i uważnego słuchania. Duchu Święty, rozpalaj we mnie pragnienie usłyszenia i wypełniania Słowa.

Punkty do medytacji

  • Mówił im dalej: «Czy po to wnosi się światło, by je umieścić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, żeby je umieścić na świeczniku? (w. 21) Jezus zadaje uczniom dwa retoryczne pytania. Pierwsze bardziej dosłownie można przetłumaczyć jako „Czy po to lampa [wchodzi], aby pod korcem została postawiona lub pod łóżkiem?”. Jeżeli o chodzi o samą lampę (gr. ho lychnos), to w czasach Jezusa miały one formę okrągłych, glinianych naczyń z wydłużonym dziubkiem. By uzyskać światło, napełniano je oliwą z oliwek, a następnie podpalano lniany lub papirusowy knotek, umieszczony w małym otworze wlewowym. „Korzec” (gr. ho modion) to rodzaj kosza pierwotnie wykonywanego z kory, mający objętość od 7 do 20 litrów, który służył do odmierzania zbóż, nasion i mąki. Oczywista odpowiedź na pierwsze pytanie Jezusa, brzmi: nie. Rolą lampy jest rozświetlenie pomieszczenia, a schowanie jej pod korcem lub łóżkiem byłoby czymś absurdalnym. Potwierdza do drugie pytanie retoryczne, w którym mowa jest o umieszczaniu lampy na świeczniku (gr. hy lychnia), dzięki czemu światło może mieć jeszcze większy zasięg. W warstwie symbolicznej lampa odnosi się do samego Chrystusa, który przyszedł na świat, aby przynieść całej ludzkości światło Objawienia (por. Łk 2,32; J 1,9; 8,12). Pan wypowiada te słowa, ponieważ pragnie zapobiec błędnej interpretacji swoich wcześniejszych słów o tajemnicy królestwa Bożego (por. Mk 4,11). Pomimo zagadkowości przypowieści i trudności, jakie ludzie mają ze zrozumieniem Jego nauki, celem Jezusa nie jest ukrywanie swojego orędzia, lecz uczynienie go powszechnie znanym. Dobra Nowina, z którą spotykam się na kartach Pisma Świętego nie jest tylko piękną teorią, lecz pełnym mocy światłem, które potrafi rozproszyć nawet największe mroki mojego życia. Przypomnę sobie sytuacje, w których szczególnie doświadczyłem mocy Słowa i swoimi słowami podziękuję za nie Chrystusowi.
  • Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw (w. 22) W kolejnym zdaniu mamy rozwiniecie wcześniejszej wypowiedzi. To, co w tej chwili jest jeszcze „ukryte” (gr. krypton), to tajemnica królestwa Bożego obecnego w Jezusie. Jest ona ukryta w zwyczajności Jego życia (por. Mk 6,3), w pozornej prostocie Jego przypowieści (por. Mk 4,11) oraz w rozczarowaniach i przeszkodach, które napotka w trakcie swej działalności (por. Mk 2,7; 3,6.21-22). Jednakże tajemnica ta ukryta jest tylko do pewnego czasu, by ostatecznie „wyjść na jaw” (gr. elthe eis faneron). Tak jak tożsamość Jezusa nie może być przedwcześnie upubliczniona, ponieważ doprowadziłoby to do fałszywego zrozumienia Jego mesjaństwa, tak tajemnica królestwa Bożego musi kiełkować i stopniowo rozwijać się w ludzkich sercach, zanim ujawni się jej pełny blask. Czas ukrycia zakończy się wraz ze zmartwychwstaniem Chrystusa, kiedy tajemnica Jego mesjańskiej tożsamości i misji zostanie w pełni objawiona. Rolą Jego uczniów będzie zaniesienie tego światła na cały świat (por. Mk 13,10). Zrozumienie słów Chrystusa to swoisty proces, który stopniowo dokonuje się w moim umyśle i sercu. Czasami postępuje on szybko, czasami zwalnia. Im bardziej jednak prawda zawarta w Chrystusowej nauce staje się dla mnie jasna, tym bardziej odczuwam przynaglenie do tego, by dzielić się nią z innymi. W chwili modlitwy poproszę Ducha Świętego, by pomagał udzielał mi darów roztropności i odwagi, które pomogą mi być świadkiem Ewangelii na co dzień.
  • Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» (w. 23) Pan powtarza wezwanie, które wcześniej wypowiedział w kontekście przypowieści o siewcy (por. Mk 4,9; 4,3). Nawiązuje ono do ważnego przykazania z Księgi Powtórzonego: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedynie” (por. Pwt 6,4). Jak wskazuje użyty w starotestamentalnej księdze czasownik szema, chodzi tu nie tylko o odbieranie dźwięków przy pomocy zmysłów, lecz o przyswajanie ich treści głęboko w sercu, pozwolenie, by Jezusowe przesłanie przeniknęło ucznia i zmieniło całe jego życie. Pan wzywa mnie dzisiaj do maksymalnej koncentracji i duchowego wysiłku w trakcie spotkania z Jego słowem. Chce wybudzić mnie z duchowego letargu i rutynowego podejścia. Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej świadomie przeżywać ożywcze spotkania ze słowem Boga?
  • I mówił im: «Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą (w. 24) W dalszej części swej wypowiedzi Jezus wskazuje na konsekwencje dobrego lub złego słuchania. Najpierw uwrażliwia uczniów, by „baczyli” (gr. blepo), czyli przykładali uwagę do tego, czego słuchają. Nie chodzi tu o selektywność słuchania (chociaż troska o niezaśmiecanie swego wnętrza jest jak najbardziej ważna), lecz o ciągłe rozważanie, powracanie w swym sercu do treści, które wychodzą z Jego ust. Potwierdza to kolejne zdanie, w którym pojawia się rzeczownik „miara” (gr. to metron) oraz czasowniki „mierzyć” (gr. metreo) i „dołożyć” (gr. prostithemi). W odniesieniu do czynności, której sprawcami są uczniowie metreo zostaje użyty w stronie czynnej – „mierzycie”, natomiast w dalszej części zdania nie ma on wprost określonego sprawcy, zaś jego strona jest bierna – „zostanie odmierzone”. Także prostithemi ma stronę bierną – „zostanie dołożone”. W tekstach biblijnych, zwłaszcza w Nowym Testamencie, użycie strony biernej bez dookreślonego sprawcy, wskazuje na bezpośrednie działanie Boga. Jezus uświadamia zatem uczniów, że w trakcie słuchania i rozważania Jego nauki dochodzi do wymiany, która wymyka się matematycznym standardom. Wysiłek włożony w słuchanie i rozważanie Jego słów spotyka się z odpowiedzią Boga, który niewspółmiernie bardziej odkrywa przed nimi zawartą w nich prawdę. W procesie odkrywania prawdy zawartej w Słowie ważny jest wysiłek, jaki w niego wkładam. Ale jeszcze bardziej ważnie jest działanie samego Boga. Ten sam Duch, który natchnął pisarzy biblijnych, tchnie z kart Pisma Świętego. Pan z jednej strony uczy mnie dzisiaj pokory, a z drugiej zachęca do jeszcze większej ufności. Może jeszcze czegoś dzisiaj nie rozumiem, na coś się nie zgadzam, lecz mimo to nie zrezygnuję ze słuchania Słowa. Zrozumienie będzie mi dane w odpowiednim czasie.
  • Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma» (w. 25) Ostatnie zdanie wypowiedzi Jezusa przytoczonej w dzisiejszej Ewangelii pojawia się również w kontekście przypowieści o talentach/minach (por. Mt 25,29; Łk 19,26) i na pierwszy rzut oka może wydawać się sprzeczne z naszym poczuciem sprawiedliwości, które swoje potwierdzenie znajduje w innych fragmentach biblijnych (por. Mk 9,35; Łk 1,53; 6,20.24). Jednakże Pan w tym miejscu nie odnosi się do zasad sprawiedliwości społecznej, a nawet ekonomii Bożego miłosierdzia, lecz w dalszym ciągu mówi o zależności między wysiłkiem ucznia włożonym w słuchanie i zrozumienie Jego słowa, a reakcją ze strony Boga. Ponownie mamy tutaj czasowniki w stronie biernej bez dookreślenia sprawcy czynności – „będzie dane” (gr. dothesetai) i „zostanie zabrane” (gr. arthesetai). Kto na naukę Jezusa odpowie otwartością i pragnieniem uczenia się, otrzyma jeszcze więcej zrozumienia. Kto zaś prezentuje przeciwstawną postawę, straci nawet to niewielkie zrozumienie, które już posiada. Jezus ostrzega mnie, że w ekonomii zbawienia nie ma stanu neutralnego – albo się wzrasta, albo traci się wszystko. Albo słucham i wypełniam Jego słowo, albo zamykam się na nie i w konsekwencji duchowo umieram. Popatrzę na historię mojej relacji z Panem, na moje wsłuchiwanie się w Słowo. Spróbuję okreslić, co najczęściej jest początkiem mojego głuchnięcia, gdzie tkwi korzeń mojego wyrzekania się godności ucznia, który słucha.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, nie pozwalaj mi zamykać uszu na Twoje słowo, rozpalaj we mnie pragnienie słuchania”.