Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali (Mt 2,1-12)

Przygotowanie

  • W uroczystość Objawienia Pańskiego pochylamy się nad Mateuszowym opowiadaniem o Mędrcach ze Wschodu. Pogańscy uczeni wybierają się w daleką i niebezpieczną podróż, by oddać hołd nowonarodzonemu królowi żydowskiemu. Wiedzeni przez gwiazdę docierają do Jerozolimy, gdzie spotykają opętanego manią władzy Heroda… Duchu Święty, pomóż mi odnaleźć w dzisiejszym Słowie światło na moją codzienność.

Punkty do medytacji

  • Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy (w. 1) Ewangelista Mateusz osadza narodziny Jezusa w konkretnym kontekście historycznym i geograficznym: wspomina rządy Heroda Wielkiego, znanego z okrucieństwa i budowniczych ambicji, a także Betlejem, miasto Dawida, położone ok. 8 kilometrów od Jerozolimy. Mędrcy (gr. magoi) to prawdopodobnie perscy lub babilońscy kapłani i astronomowie, reprezentujący mądrość pogańskiego świata. Przybysze ze Wschodu najpierw kierują się do Jerozolimy, zakładając logicznie, że królewskie dziecko powinno narodzić się w stolicy królestwa. Bóg obecny jest i działa w konkretnej ludzkiej historii, pod konkretną szerokością geograficzną. Czy noszę w sobie pamięć o wydarzeniach, miejscach i osobach, za pomocą których Pan dotychczas przychodził do mnie?
  • i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon» (w. 2) Pytanie zadane przez mędrców jest politycznie niebezpieczne, gdyż sugeruje istnienie legalnego pretendenta do tronu poza rodem Heroda. Tytuł „Król żydowski” (gr. basileus ton Iudaion) zostanie w przyszłości użyty przez Piłata i umieszczony na krzyżu Chrystusa. Mędrcy powołują się na zjawisko astronomiczne – „Jego gwiazdę” (gr. autu ton astera), łączą obserwację natury z wiarą w boską interwencję. Gwiazda ta była różnie postrzegana w historii egzegezy: jako kometa, koniunkcja Jowisza i Saturna lub nadprzyrodzone zjawisko. Jak by bie było, kluczowy jest cel podróży mędrców: nie dyplomacja czy jedynie naukowa ciekawość, lecz oddanie pokłonu (gr. proskyneo), czyli religijny hołd i adoracja wobec nowonarodzonego Władcy. Czy potrafię dostrzegać głębszy sens otaczającej mnie rzeczywistości? Czy moja wiara ma racjonalne podstawy? Czy nie jest oparta jedynie na uczuciach?
  • Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima (w. 3) Reakcją Heroda na wieść o narodzinach ewentualnego rywala jest paranoiczny lęk (gr. tarasso), typowy dla uzurpatora, który władzę zdobył na drodze politycznych intryg. Przerażenie władcy nie jest zaskakujące, gdyż w przeszłości zdarzało się, że w obronie tronu mordował nawet członków własnej rodziny. Zwrot „a z nim cała Jerozolima” wskazuje na zbiorowy niepokój mieszkańców miasta, którzy bali się kolejnych czystek politycznych ze strony niestabilnego władcy. Zamiast radości z nadejścia Odkupiciela, stolica pogrąża się w strachu. Czego najbardziej się obawiam, oddając swoje życie w ręce Boga? Z czego jest mi najtrudniej zrezygnować?
  • Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz (w. 4) Herod działa pragmatycznie, zwołując posiedzenie Sanhedrynu, aby wykorzystać jego wiedzę teologiczną. Arcykapłani i uczeni w Piśmie byli depozytariuszami Objawienia i doskonale znali święte teksty. Król nie pyta ich o to, czy prawdą jest, że Mesjasz się narodził, ale mogło to nastąpić, traktując starotestamentalne proroctwa jako niczym dane wywiadowcze. Dzięki nim będzie chciał zaradzić swojemu przerażeniu. Czy mam szacunek do Pisma Świętego? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę instrumentalnego traktowania zawartych w nim tekstów?
  • Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka (w. 5) Odpowiedź ekspertów jest natychmiastowa i bezbłędna. Wskazują na „Betlejem judzkie”, odróżniając je od innej miejscowości o tej samej nazwie położonej w Galilei. Powołują się na autorytet Pisma Świętego, cytując proroka Micheasza (Mi 5,1). Paradoksalnie, to pogańscy mędrcy pójdą za znakiem i światłem Pism, podczas gdy żydowscy uczeni pozostaną bierni. Posiadanie Prawdy w świętych księgach nie wystarczy, jeśli brakuje woli wyruszenia w drogę. Czy dostrzegam w tekstach biblijnych coś więcej niż tylko historyczne świadectwo lub źródło teologicznych prawd? Czy pozwalam, by Słowo w nich zawarte uruchamiało we mnie duchowy dynamizm?
  • Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy (w. 7) Spotkanie odbywa się w konspiracji, gdyż Herod nie chce, by wieść o Mesjaszu rozeszła się wśród ludu. Król prowadzi precyzyjne śledztwo, ustalając datę pojawienia się gwiazdy, by oszacować wiek Dziecka. Ta kalkulacja nie wynika bynajmniej z pobożności, lecz jest przygotowaniem do planowanej rzezi niewiniątek. Herod manipuluje Mędrcami, udając życzliwość i zainteresowanie, podczas gdy w sercu knuje zbrodnię. Wykorzystuje naiwność i szczerość gości ze Wschodu, traktując ich jak nieświadomych szpiegów. Czy w relacjach z innymi dbam o transparentność i czyste intencje?
  • A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać mu pokłon» (w. 8) Król wysyła mędrców z misją zwiadowczą, nakazując im dokładne poszukiwania, by mieć pewność sukcesu. Raport zdany przez nich po powrocie ma doprowadzić zabójców prosto do kołyski Dziecięcia. Deklaracja chęci oddania pokłonu jest szczytem hipokryzji i cynizmu władcy. Herod używa religijnego języka adoracji, by ukryć swoje mordercze intencje. Czy moja pobożność zawsze ukierunkowana jest na uwielbienie Boga i zbawienie mojej duszy? Czy nie używam jej w celu osiągnięcia ziemskich korzyści?
  • Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię (w. 9) Po opuszczeniu mrocznego pałacu Heroda, mędrcy ponownie otrzymują niebiańskie prowadzenie. Gwiazda, która prawdopodobnie zniknęła na czas pobytu w Jerozolimie, teraz znów staje się ich przewodnikiem. Zjawisko to zachowuje się w sposób cudowny, poruszając się i wskazując precyzyjnie konkretny dom w Betlejem. Bóg nie zostawia mędrców samych, lecz poprzez znaki natury doprowadza ich do celu podróży. Zatrzymanie się gwiazdy symbolizuje koniec poszukiwań. Czy potrafię być wytrwały w modlitwie, nawet jeśli wydaje się, że Bóg milczy i mi nie odpowiada?
  • Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali (w. 10) Ponowne ujrzenie znaku wywołuje w wędrowcach wybuch radości (gr. echaresan charan megalen). Radość ta jest wynikiem odzyskania pewności, że ich długa i trudna podróż miała sens. Ponadto mędrcy czują zapewne ulgę po wcześniejszej konfrontacji z duszną i nieprzyjazną atmosferą panującą na dworze w Jerozolimie. Światło gwiazdy przynosi pokój i potwierdzenie, że Bóg prowadzi ich właściwą drogą, mimo napotykanych przeszkód. Radość mędrców jest zapowiedzią radości Ewangelii, która stanie się udziałem pogan przyjmujących Chrystusa. Czy tegoroczne święta Bożego Narodzenia umocniły we mnie chrześcijańską radość?
  • Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę (w. 11) Mędrcy wchodzą „do domu” (gr. eis ten oikian), co sugeruje, że Święta Rodzina znalazła już stałe schronienie po nocy spędzonej w stajni. Reakcją wędrowców na widok maleńkiego dziecka jest akt najwyższej czci, zarezerwowany dla bóstw i władców – „padli na twarz”. Przekazane przez nich dary mają głęboką symbolikę, podkreślając tożsamość Nowonarodzonego: złoto dla Króla, kadzidło dla Boga i mirra dla Człowieka, który ma umrzeć. Kiedy ostatnio padłem na twarz przed Bożym majestatem? Jakie dary chciałbym dzisiaj ofiarować Jezusowi?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, tylko Ty jesteś godzien wszelkiej chwały, oddaję Tobie wszystko co ma i czym jestem, pomóż mi w Tobie rodzić się na nowo”.

Chodź i zobacz (J 1,43-51)

Przygotowanie

  • Perykopa opowiadająca o powołaniu Natanaela, jak każdy inny fragment Ewangelii Jana, nie jest jedynie prostą relacją o historycznym wydarzeniu. Za poszczególnymi słowami i gestami kryje się uniwersalna prawda: o Bogu, który zna serca każdego człowieka, o ludzkich wątpliwościach, które rozwiewają się pod wpływem słów Syna Bożego, a także wierze, która nie jest „dobrem nabytym”, lecz darem, który świadomie przeżywany, stale przynosi nowość w naszą codzienność. Duchu Święty, otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nazajutrz [Jezus] postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 43) Jezus decyduje się opuścić pustynne okolicę Jordanu i udać się na północ, do Galilei. Inaczej niż było w przypadku pierwszych uczniów, których spotkał wcześniej dzięki Janowi Chrzcicielowi, Jezus znajduje Filipa sam i bezpośrednio go powołuje. Krótkie wezwanie „Pójdź za Mną” (gr. akoluthei moi) jest pełne autorytetu. Użyty tutaj grecki czasownik akolutheo opisuję postawę ucznia, który krok w krok idzie za swoim mistrzem. Gdy Jezus zaprasza nas do swej szkoły, nie wymaga od nas niczego nadzwyczajnego. On w zasadzie już wszystko, co trzeba, uczynił. Do nas należy jedynie stąpanie po Jego śladach, krok po kroku. Przypomnę sobie okoliczności, kiedy po raz pierwszy usłyszałem zaproszenie Jezusa. Jak na nie odpowiedziałem? Jak dzisiaj wygląda moja odpowiedź, czy potrafię pokornie iść za Nim?
  • Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra (w. 44) Betsaida była rybackim miastem położonym nad Jeziorem Galilejskim, co sugeruje, że Filip, Andrzej i Piotr znali się wcześniej zarówno z racji sąsiedztwa, jak i wykonywanego zawodu. Struktura rodzącego się Kościoła w dużej mierze opiera się na naturalnej sieci międzyludzkich relacji. Ewangelista podkreśla ten fakt, aby ukazać, że łaska często bazuje na już istniejących więzach koleżeńskich czy rodzinnych. Czy mam świadomość, że pierwszym środowiskiem, w którym ma rozwijać się moja wiara jest moje najbliższe otoczenie (rodzina, przyjaciele)? Czy unikam przeżywania wiary jako sposobu na odizolowanie się od najbliższych, zwłaszcza gdy łączące nas relacje nie są łatwe?
  • Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: «Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy — Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu» (w. 45) Filip, przejęty spotkaniem z Mistrzem, natychmiast odszukuje Natanaela (utożsamianego z Bartłomiejem; por. Łk 6,14), by podzielić się swym odkryciem. Jego świadectwo jest bardzo konkretne. Twierdzi, że znaleźli Tego, o którym mówią święte księgi Izraela. W wielu miejscach Starego Testamentu pojawiają się zapowiedzi, że nadejdzie czas, gdy Bóg pośle na świat swego Pomazańca. Owe proroctwa stają się fundamentem narastającej tęsknoty pośród ludu, zwłaszcza ubogich, którzy wyglądają czasu swego wybawienia. Filip zaświadcza przed Natanaelem, że owym Pomazańcem jest Jezus, syn Józefa z Nazaretu. Czy pielęgnuję w swoim sercu tęsknotę za spotkaniem z Chrystusem? Jakie rzeczy w moim życiu mi w tym pomagają, a jakie przeszkadzają?
  • Rzekł do niego Natanael: «Czy może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz» (w. 46) Reakcja Natanaela jest pełna sceptycyzmu, a nawet pogardy dla mało znaczącego Nazaretu. W tamtych czasach była to wioska bez szczególnej tradycji, o której Stary Testament milczał. Filip nie podejmuje jałowej dyskusji teologicznej ani nie obraża się na ironię przyjaciela. Wypowiada genialnie proste zaproszenie: „Chodź i zobacz” (gr. erchu kai ide), które do dziś pozostaje najlepszą metodą ewangelizacji. Zamiast argumentów intelektualnych proponuje bezpośrednie, egzystencjalne doświadczenie spotkania z osobą Jezusa. Jakie stereotypy czy uprzedzenia są jeszcze obecne w moim myśleniu? Czy mam świadomość, że fundamentalnym doświadczeniem dla mojej wiary jest spotkanie z żywą osobą Syna Bożego?
  • Jezus ujrzał, jak Natanael podchodzi do Niego, i powiedział o nim: «Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu» (w. 47) Jezus, widząc zbliżającego się Natanaela, wydaje o nim zaskakująco pozytywną opinię. Nazywa go „prawdziwym Izraelitą” (gr. alethos Israelites), co jest kontrastowym nawiązaniem do patriarchy Jakuba. Podczas gdy patriarcha odznaczał się sprytem i przebiegłością. Natanael zostaje pochwalony za transparentność i uczciwość serca. Jezus docenia człowieka, który nie udaje fałszywej pobożności i mówi głośno to, co naprawdę myśli. Ceni szczerość poszukiwań bardziej niż bezrefleksyjną, udawaną akceptację. Czy mogę powiedzieć, że istnieje autentyczna zgodność między tym, co myślę i odczuwam, a słowami, które wypowiadam na modlitwie? Czy rozmawiam z Panem o moich wątpliwościach i obawach?
  • Powiedział do Niego Natanael: «Skąd mnie znasz?» Odrzekł mu Jezus: «Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod figowcem» (w. 48) Zaskoczony Natanael pyta: „Skąd mnie znasz?”. Odpowiedź o „widzeniu pod drzewem figowym” z naszej perspektywy jest enigmatyczna, ale dla Natanaela stanowi wstrząsający dowód nadprzyrodzonej wiedzy Jezusa. W tradycji żydowskiej siedzenie pod figowcem często symbolizowało studiowanie Tory, ale mogło też chodzić o bardzo osobisty moment modlitwy, znany wyłącznie Natanaelowi. To jedno zdanie burzy mur dystansu i sprawia, że mężczyzna czuje się całkowicie „przejrzany” przez Mistrza. Jest to moment zwrotny, w którym racjonalny sceptyk spotyka się z Tajemnicą przekraczającą ludzkie możliwości. Przypomnę sobie te momenty, w których okazało się, że Bóg zna mnie lepiej niż ja sam.
  • Odpowiedział Mu Natanael: «Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!» (w. 49) Następuje gwałtowna przemiana Natanaela – z ironicznego niedowiarka w gorliwego wyznawcę. Wypowiada on potrójne wyznanie wiary: uznaje Jezusa za Nauczyciela (gr. hrabbi), Syna Bożego (gr. ho hyios tu theu) i Króla Izraela (gr. basileus tu Israel). Tytuły te, choć w ustach Natanaela mogą mieć jeszcze zabarwienie polityczno-mesjańskie, obiektywnie są trafną identyfikacją Jezusa. Natanael nie potrzebuje już więcej dowodów, wystarczyło mu egzystencjalne doświadczenie bycia poznanym i zrozumianym przez Jezusa. Który tytuł Jezusa najbardziej odzwierciedla moje dotychczasowe doświadczenie wiary?
  • Odparł mu Jezus: «Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to» (w. 50) Jezus z delikatnym dystansem odnosi się do nagłego wybuchu wiary swojego nowego ucznia. Zauważa, że fundamentem wiary Natanaela stał się pojedynczy znak, co jest dobrym początkiem, ale nie końcem drogi. Mistrz zapowiada, że to dopiero skromny wstęp do wielkiej duchowej przygody, która czeka apostołów. Obietnica „ujrzysz rzeczy jeszcze większe” otwiera perspektywę na przyszłe cuda, nauczanie, a ostatecznie na Paschę. Wiara oparta na jednym znaku musi dojrzewać, by przetrwać próbę krzyża. Jak dbam o rozwój mojej wiary? Czy mam świadomość, że jest ona rzeczywistością ukierunkowaną na stały rozwój?
  • Potem powiedział do niego: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących nad Syna Człowieczego» (w. 51) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy jest uroczystą proklamacją zaadresowaną do wszystkich uczniów. Jezus nawiązuje do snu patriarchy Jakuba z Księgi Rodzaju o drabinie łączącej niebo z ziemią (por. Rdz 28,12). Ogłasza, że On sam jest nową Drabiną, jedynym Mediatorem, który trwale łączy Boga z ludźmi. „Otwarte niebiosa” oznaczają, że w Chrystusie Bóg stał się ostatecznie dostępny, a komunikacja między Stwórcą a stworzeniem została przywrócona. Tytuł „Syn Człowieczy” (gr. ho hyios tu anthropu) wskazuje na Jego uniżenie we Wcieleniu, ale i na rolę sędziego czasów ostatecznych. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że niebo jest już dla mnie otwarte? Czy mam świadomość, że im bliżej jestem Syna, tym bardziej zbliżam się do Ojca?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, oto moje życie, wypowiadaj nad nim swoje słowo, prowadź mnie drogą ucznia i pomnóż pewność mojej wiary”.

Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (J 1,29-34)

Przygotowanie

  • Misja Jana Chrzciciela osiąga swój punkt kulminacyjny. Pośród otaczających go tłumów pojawia się Ten, którego przyjście z tak wielkim zapałem zapowiadał: Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Wyciszę moje serce, przygotuje się na spotkanie z dzisiejszym Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nazajutrz zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (w. 29) Następnego dnia po przesłuchaniu przez oficjalną delegację z Jerozolimy, Jan dostrzega pośród tłumu Jezusa i wskazuje na Niego, używając tytułu pełnego teologicznej głębi. Określenie „Baranek Boży” (gr. ho amnos tu theu) jest syntezą symboliki ofiary paschalnej oraz cierpiącego Sługi Jahwe z Księgi Izajasza. Już na samym początku Jan ogłasza, że misją tego Człowieka nie jest polityczne wyzwolenie Izraela, lecz ostateczne uwolnienie ludzkiego serca od ciężaru winy. Użycie liczby pojedynczej „grzech świata” sugeruje, że Jezus pokona całą, zsumowaną potęgę zła ciążącą nad ludzkością niczym monolit. Co dzisiaj najbardziej obciąża moje serce? Czy wierzę, że Baranek Boży jest w stanie uwolnić mnie od każdego grzechu?
  • To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie (w. 30) Chrzciciel powtarza tutaj swoje wcześniejsze, tajemnicze słowa, by potwierdzić, że odnoszą się one właśnie do tego konkretnego, widzialnego teraz Mężczyzny. Wyjaśnia paradoks czasu: choć Jezus narodził się fizycznie po Janie, istnieje odwiecznie jako Boskie Słowo. Zwrot „Mąż, który mnie przewyższył godnością” ustawia właściwą hierarchię między prorokiem a Mesjaszem. Jan publicznie przyznaje, że jego rola była jedynie rolą herolda zapowiadającego nadejście Króla. Czy mogę powiedzieć, że w moim codziennym życiu Chrystus zajmuje najważniejsze miejsce? Czy mam świadomość, że moje słowa, czyny i postawy mogą stać się narzędziem głoszenia Dobrej Nowiny?
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi (w. 31) Wyznanie „Ja Go przedtem nie znałem” może zaskakiwać, zważywszy na pokrewieństwo obu mężczyzn. Dotyczy ono braku pewności co do mesjańskiej tożsamości Jezusa przed chrztem. Jan wyjaśnia, że jedynym i ostatecznym celem jego działalności nad Jordanem było przygotowanie sceny dla tego publicznego objawienia. Chrzest wodą nie miał mocy zbawczej, lecz służył jako opatrznościowe narzędzie do „wyłowienia” Mesjasza z tłumu grzeszników. Prorok działał w posłuszeństwie Bożej woli, ufając, że w odpowiednim momencie otrzyma znak rozpoznawczy. Czy mogę powiedzieć, za znam Jezusa? Jaki to ma wpływ na moje codzienne życie?
  • Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim (w. 32) Jan opisuje kluczowy moment teofanii, której był naocznym świadkiem podczas chrztu Jezusa. Obraz Ducha zstępującego „jak gołębica” nawiązuje do momentu stworzenia, gdy Duch unosił się nad wodami, zwiastując nowe stworzenie w Chrystusie. Istotą tego znaku nie jest tylko samo zstąpienie, ale fakt, że Duch „spoczął” na Nim na stałe. Oznacza to trwałe namaszczenie Jezusa pełnią mocy Bożej do pełnienia misji, w przeciwieństwie do chwilowych natchnień wcześniej udzielanych prorokom. Czy wierzę, że także dzisiaj Jezus działa w moim życiu mocą Ducha Świętego?
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym” (w. 33) Chrzciciel powraca do kwestii swojej wcześniejszej niewiedzy, aby podkreślić, że rozpoznanie Mesjasza było darem od Boga, a nie ludzką dedukcją. Ten, który powołał Jana do chrzczenia wodą, wyposażył go również w precyzyjną instrukcję, jak rozpoznać Wybranego. Znak Ducha Świętego staje się widzialnym pomostem łączącym posługę sługi (Jana) z posługą Syna (Jezusa). Jan zapowiada, że Jezus przyniesie chrzest „Duchem Świętym”, który będzie rzeczywistym zanurzeniem w życie Boga, dającym nowe życie. Od momentu chrztu świętego jestem obdarzony życiem dziecka Bożego. W jaki sposób prawda ta wpływa na moją codzienność?
  • Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym» (w. 34) Perykopa kończy się uroczystym stwierdzeniem faktu: Jan widział na własne oczy i dlatego świadczy. Użycie w tekście greckim czasu zaprzeszłego podkreśla nieodwołalność i stuprocentową pewność tego mistycznego doświadczenia. Tytuł „Syn Boży” (gr. ho hyios tu theu) jest szczytem chrystologii, wskazującym wprost na boską naturę Jezusa i Jego unikalną więź z Ojcem. Uroczyście wyrażone świadectwo Jana ma moc wiążącą dla słuchaczy, stawiając ich przed koniecznością podjęcia decyzji wiary. Także ja dzisiaj jestem adresatem Janowego świadectwa, że Jezus jest Synem Bożym. Jaką będzie moja odpowiedź?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, Baranku Boży, oczyszczaj mnie z grzechu i pomóż żyć darem dziecięctwa Bożego”.

Jam głos wołającego na pustyni (J 1,19-28)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami postać Jana Chrzciciela, człowieka niezwykle pokornego i niezłomnego w wypełnianiu Bożego posłannictwa. Stając naprzeciw wysłanników jerozolimskich elit, Prorok znad Jordanu nie dba oni więcej niż tylko by być głosem niosącym wezwanie do przygotowania ludzkich serc na przyjcie Mesjasza. Duchu Święty, pomóż mi w pokorze i prostocie spojrzeć na dzisiejsze Słowo i odnaleźć w nim światło na moje życie.

Punkty do medytacji

  • Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?» (w. 19) Konfrontacja Jana z przedstawicielami jerozolimskich elit religijnych przypomina sądowe przesłuchanie. Jan Ewangelista celowo posługuje się terminem „świadectwo”, aby uwypuklić prawny i historyczny wymiar opisywanej sceny. Władze religijne z Jerozolimy są zaniepokojone rosnącą popularnością Proroka znad Jordanu, dlatego wysyłają do niego oficjalną delegację. W skład grupy wchodzą kapłani i lewici, co podkreśla rangę i powagę prowadzonego dochodzenia. Pytanie „Kto ty jesteś?” nie wynika ze zwykłej ciekawości, ale z potrzeby weryfikacji tożsamości Chrzciciela. Elity żydowskie czują się odpowiedzialne za ortodoksję i porządek, więc muszą sprawdzić, czy nie mają do czynienia z fałszywym prorokiem. Czy potrafię uzasadnić moją wiarę? Co bym odpowiedział dzisiaj, gdyby ktoś zapytał mnie „Kim ty jesteś”?
  • on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem» (w. 20) Jan odpowiada z absolutną szczerością, nie ulegając pokusie przypisywania sobie fałszywej godności. Ewangelista stosuje tu silną konstrukcję retoryczną, pisząc „wyznał, a nie zaprzeczył”, co wzmacnia wagę i pewność słów Chrzciciela. Jego odpowiedź jest jednoznaczna i kategoryczna: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Taka postawa świadczy z jednej strony o wielkiej pokorze, a z drugiej o doskonałej świadomości własnego miejsca w Bożych planach. Zamiast wykorzystać moment sławy dla budowania własnej pozycji, Jan natychmiast usuwa się w cień. Czy odrzucam pokusę wywyższania się ze względu na moją wiarę lub pełnione funkcja we wspólnocie Kościoła? Czy mam świadomość, że ja również mam miejsce w Bożych planach?
  • Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie» (w. 21) Przesłuchujący drążą temat dalej, przywołując postacie z żydowskiej eschatologii, których powrót miał zwiastować nadejście końca czasów. Najpierw pytają o Eliasza, gdyż powszechnie wierzono, że zstąpi z nieba fizycznie tuż przed dniem Pańskim (por. Ml 3,23n). Jan zaprzecza, gdyż nie jest Eliaszem w sensie dosłownym, choć Jezus później wskaże, że wypełnił on misję powracającego Eliasza duchowo. Następnie pada pytanie o „Proroka”, czyli drugiego Mojżesza, którego nadejście zostało zapowiedziane w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 18,15). Lakoniczne, krótkie odpowiedzi Jana pokazują, że nie chce dać się zamknąć w żadnej z ludzkich szufladek interpretacyjnych. Czy mam zdrowy dystans do tego, co o mnie myślą inni? Czy jestem wolny od przymilania się innym poprzez spełnianie ich oczekiwań?  
  • Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» (w. 22) Jerozolimscy delegaci stają się coraz bardziej niecierpliwi, gdyż ich misji grozi całkowite niepowodzenie. Muszą uzyskać jakąkolwiek pozytywną definicję tożsamości Jana, aby móc zdać konkretny raport zwierzchnikom w Sanhedrynie. Domagają się jasnej deklaracji: „Co mówisz sam o sobie?”, przerzucając w ten sposób ciężar definicji na przesłuchiwanego. Pytanie to obnaża bezradność oficjalnej teologii wobec charyzmatycznego i nieprzewidywalnego działania Ducha Świętego na pustyni. Kapłani potrzebują etykietki, aby móc sklasyfikować Jana w swoim systemie i poddać go administracyjnej kontroli. Czy moje życie wiary sięga głębiej niż tylko zewnętrzne przejawy pobożności? Czy uczę się rozeznawać natchnienia Ducha Świętego?
  • Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz» (w. 23) Odpowiadając, Jan nie używa własnych słów, lecz sięga po najwyższy autorytet, cytując proroka Izajasza (por. Iz 40,3). Określa siebie mianem „głosu”, co oznacza, że jego istnienie ma sens tylko wtedy, gdy przekazuje Słowo, którym jest Chrystus. Miejsce jego działania to „pustynia”, która symbolizuje miejsce próby, ale też miejsce nowego początku i zaślubin Boga z ludem. Wezwanie do prostowania drogi jest gwałtownym apelem o moralne odrodzenie i usunięcie przeszkód grzechu z ludzkiego serca. Chrzciciel definiuje się całkowicie w relacji do Boga. Jego tożsamość polega na byciu funkcjonalnym narzędziem, które przygotowuje „duchową infrastrukturę” dla nadchodzącego Króla. Jak na co dzień wygląda moja pustynia, czyli przebywanie sam na sam z Bogiem na modlitwie? Czy pomagam innym kroczyć drogą wiary?
  • A wysłannicy byli spośród faryzeuszów (w. 24) Ewangelista podaje istotną informację, że śledczy wywodzili się ze stronnictwa faryzeuszy, czyli grupy religijnej, która kładła wręcz pedantyczny nacisk na precyzyjne przestrzeganie Prawa i czystości rytualnej. Wyjaśnia to, dlaczego ich kolejne pytanie nie będzie dotyczyć treści Janowego nauczania, lecz kwestii formalnych. Faryzeusze byli samozwańczymi strażnikami tradycji, dlatego innowacyjna i gromadząca tłumy działalność Jana budziła w nich głęboką podejrzliwość. Wzmianka ta zapowiada przyszłe, ostre konflikty, jakie Jezus będzie toczył z tym właśnie ugrupowaniem w trakcie swej publicznej działalność. Czy w przeżywaniu wiary odrzucam pokusę formalizmu? W jaki sposób dbam o to, by moja sprawiedliwość była większa „niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów” (Mt 5,20)?
  • Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała» (ww. 26-27) Jan nie broni swojego autorytetu, lecz spokojnie wskazuje na ograniczony charakter swojego chrztu wodą. Jest to jedynie zewnętrzny znak pokuty i przygotowania, który ma obudzić pragnienie wewnętrznego oczyszczenia. Chrzciciel wypowiada przy tym dramatyczne słowa: „pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie”. Oskarża w ten sposób przywódców Izraela o duchową ślepotę. Patrzą na rzeczywistość, lecz nie dostrzegają obecności Boga. Jan używa obrazu rozwiązywania rzemyka u sandałów, co w starożytności było zadaniem najniższego niewolnika. Deklaruje, że wobec nadchodzącego Mesjasza nie jest godzien nawet statusu niewolnika. Ta pokorna postawa podkreśla boski majestat Jezusa, wobec którego „największy z narodzonych z niewiasty” (por. Mt 11,11) czuje się niczym. Czy potrafię patrzeć na otaczająca mnie rzeczywistość, wydarzenia, osoby przez pryzmat wiary? Czy ćwiczę się w cnocie pokory?
  • Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu (w. 28) Ewangelista lokalizuje relacjonowane wydarzenie w Betanii, po wschodniej stronie Jordanu (tzw. Zajordanie). Precyzja ta podkreśla historyczność opisywanego zdarzenia – nie jest to teologiczny mit, lecz fakt, który miał miejsce w czasie i przestrzeni. Miejsce to wyraźnie różni się od Betanii koło Jerozolimy (domu Łazarza), co dodatkowo podkreśla działalność Jana na peryferiach, z dala od centrum kultu. Ponadto okolica ta jest symboliczna, gdyż kojarzy się z wejściem Izraelitów do Ziemi Obiecanej pod wodzą Jozuego. Jan wybiera to miejsce, aby niejako zainicjować „nowe wejście” ludu Bożego do królestwa łaski przez wody chrztu. Popatrzę na moje dotychczasowe życie, przypomnę sobie te miejsca i okoliczności, poprzez które Bóg szczególnie do mnie przemówił.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, daj mi swojego Ducha, niech On oczyszcza mnie od wszelkiej pokusy formalizmu, uczy pokory i otwiera moje oczy na Twoją obecność w moim życiu”.

Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim (Łk 2,36-40)

Przygotowanie

  • Prorokini Anna w pewnym sensie jest żeńską wersją Symeona. Scena z jej udziałem wpisuje się w zamysł Ewangelisty Łukasza, by ukazać szczególną rolę kobiet w dziele zbawienia. Pełna entuzjazmu reakcja wdowy na widok maleńkiego Jezusa pokazuje, jak trwanie w ciszy i na modlitwie zmienia naszą optykę i pozwala dostrzec Boga w prostocie codzienności. Wyciszę moje serce i otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach (w. 36) Przypisanie Annie tytułu „prorokini” (gr. profetis) oznacza, że dysponuje ona charyzmatyczną umiejętnością duchowego spojrzenia na otaczającą ją rzeczywistość. Wzmianka o tym, że kobieta pochodzi z pokolenia Asera, jednego z zagubionych plemion północnych, podkreśla, że w dalszym ciągu cały Izrael jest bezpośrednim adresatem mesjańskiej obietnicy. Zaś imię „Anna” (hebr. Hannah) oznacza „łaska”, co doskonale koresponduje z rolą, jaką kobieta odgrywa w rozważanej przez nas scenie. Natomiast podeszły wiek jest w Biblii synonimem mądrości życiowej i błogosławieństwa. Przypomnę sobie kobiety, które miały szczególny wpływ na kształtowanie się mojej wiary. Powierzę je Bogu w modlitwie.
  • Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem, i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata (ww. 36-37) Wzmianka o krótkim, siedmioletnim małżeństwie Anny służy jako kontrast dla długiego okresu wdowieństwa, który po nim nastąpił. Jej wiek ma wymiar symboliczny. Liczba osiemdziesiąt cztery jest iloczynem świętych liczb – siedem i dwanaście, co sugerując pełnię. Wdowieństwo Anny nie jest stanem braku, lecz raczej formą całkowitego poświęcenia się Bogu. W charakterystyce tej postaci dostrzec możemy odległe echo innej wdowy, Judyty, pogromczyni asyryjskiego wodza Holofernesa, która jako wdowa miała żyć aż do 105 roku życia (Jdt 16,23). Spojrzę na moje życie, na trudne doświadczenia, które po latach okazały się być punktami zwrotnymi. Czy dzisiaj dostrzega w nich działanie Bożej Opatrzności?
  • Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą (w. 37) Anny uczyniła dom Boży swoim własnym domem, trwając w nieustannej adoracji Najwyższego. Posty i modlitwy „dniem i nocą” świadczą o jej niegasnącej gorliwości, mimo podeszłego wieku. Kobieta reprezentuje „ubogich Jahwe” (hebr. anawim), którzy nie mając oparcia w ludziach, całą swoją ufność pokładają w Stwórcy. Jej postawa pokazuje, że czas oczekiwania na wypełnienie Bożych obietnic można wypełnić płodną duchowo służbą. Czy w moim codziennym życiu istnieje przestrzeń (np. kościół, kaplica adoracji, domowy ołtarzyk), w której szczególnie doświadczam Bożej obecności? Czy mam świadomość, że moja osobista modlitwa służy nie tylko mnie, ale i osobom, które mnie otaczają?
  • Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem (w. 38) Opatrzność sprawia, że Anna podchodzi do Świętej Rodziny dokładnie w momencie, gdy Symeon kończy swoje proroctwo. Opisując jej zachowanie, Łukasz używa greckiego czasownika anthomologeomai, który dosłownie można przetłumaczyć jako „publicznie wysławiać” lub „publicznie dziękować”. Prorokini nie zatrzymuje mesjańskiej radości dla siebie, lecz staje się pierwszą głosicielką Dobrej Nowiny. Adresatami jej orędzia jest konkretna grupa ludzi – ci, którzy z utęsknieniem wypatrywali odrodzenia świętego miasta. Dzięki swojej profetycznej intuicji, Anna rozpoznaje w Dziecięciu klucz do wyzwolenia, na które czekały całe pokolenia. Za co dzisiaj chciałbym Bogu szczególnie podziękować? Jakim doświadczeniu wiary chciałbym podzielić się z innymi?
  • A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta — Nazaretu (w. 39) Po raz kolejny Łukasz podkreśla wierność Maryi i Józefa wobec Bożej woli wyrażonej w przykazaniach Prawa. Powrót do Galilei oznacza przejście ze sfery sacrum jerozolimskiej świątyni do prozaicznej codzienności prowincjonalnej miejscowości. Nazaret, nic nieznaczące miejsce na mapie ówczesnego świata, staje się odtąd scenerią ukrytego życia Syna Bożego. Powrót „do swego miasta” otwiera okres wyciszenia, w którym wielkie tajemnice objawione w Betlejem i Jerozolimie będą dojrzewać w ciszy zwykłego domu. Czy na co dzień dbam o ciszę i prostotę? Czy mam świadomość, że to właśnie w zwyczajności codziennych zadań, spotkań i wydarzeń, kształtuje się moje serce?
  • Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim (w. 40) Ostatnie zdanie dzisiejszego fragmentu stanowi syntetyczny skrót niemal trzydziestu lat życia Jezusa w Nazarecie. Ewangelista kładzie nacisk na prawdziwość Wcielenia: Jezus w swoim człowieczeństwie podlegał naturalnym prawom rozwoju fizycznego i psychicznego. Proces „nabierania mocy” i „napełniania się mądrością” sugeruje dynamiczny rozwój Jego ludzkiej świadomości i charakteru. Łukasz zaznacza, że w tym wzrastaniu nieustannie towarzyszyła Jezusowi szczególna troska i pomoc Ojca. Świętość nie wyklucza normalności, a Zbawiciel musiał przejść drogę dojrzewania jak każdy człowiek. Wyobrażę sobie małego Jezusa w Nazarecie. Przyjrzę się, jak z ciekawością dziecka poznaje otaczający Go świat, przygląda się pracy Józefa i uczy od Maryi wsłuchania w Boże słowo. Podziękuję Boga za moje dzieciństwo, za Jego nieustanną obecność i asystencję.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, daj mi serce szukające ciszy i spotkania z Tobą, prowadź mnie w moim duchowym rozwoju”.