Odszedł od zmysłów (Mk 3,20-21)

Przygotowanie

  • Po podniosłym wydarzeniu, jakim był wybór Dwunastu, Jezus wraz z uczniami wraca do Kafarnaum, by po raz kolejny spotkać się z ogromem ludzkiej biedy. Dodatkowo, Jego pełna poświęcenia i gorliwości postawa zostaje negatywnie odebrana przez najbliższych, którzy siłą chcą Go zawrócić z obranej drogi. Duchu Święty, otwieraj przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli (w. 20) Po opisie wyboru Dwunastu (por. Mk 3,13-19) Jezus ponownie przychodzi do domu Piotra i Andrzeja w Kafarnaum, który w Ewangelii Marka symbolizuje miejsce prywatności. Jednakże, podobnie jak to było ostatnim razem (Mk 2,1-12), azyl ten zostaje gwałtownie naruszony. Mieszkańcy Kafarnaum dowiadują się o przybyciu Jezusa i „znów” (gr. palin) zbierają się wokół Niego. Zebrany tłum jest tak duży, że uniemożliwia zwykłe funkcjonowanie Pana i Jego uczniów. Nie tylko zostają pozbawieni spokoju, ale nawet elementarnej możliwości spożycia posiłku. Sytuacja zaistniała w domu Piotra i Andrzeja nie tyle pokazuje wzrost popularności Jezusa pośród mieszkańców Galilei, co ogrom duchowego głodu, który wypełnia ich serca. Nie są jeszcze w stanie nazwać Go Mesjaszem lub Synem Bożym, ale już widzą, że ma On moc odmienić ich życie. Ja także noszę w sobie wiele niedoskonałości, których sam nie jestem w stanie naprawić. Spróbuję nazwać je po imieniu i opowiem o nich Jezusowi.
  • Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów» (w. 21) Wiadomość o nietypowym stylu życia Jezusa dociera do Jego krewnych, wywołując u nich gwałtowny niepokój. Ich reakcja jest zaskakująca i bolesna, ponieważ zamiast ofiarować wsparcie, postanawiają Go powstrzymać. Użyty w tym miejscu czasownik krateo dosłownie oznacza „aresztować, schwytać, przejąć” i wskazuje na intencję siłowego powstrzymania Jezusa przed kontynuacją Jego działalności (por. 6,17; 12,12). Stwierdzenie „odszedł od zmysłów” (gr. ekseste) pokazuje, jak bardzo radykalizm głoszonej przez Jezusa Ewangelii był niezrozumiały. Także rodzina interpretuje Jego całkowite oddanie się Bogu i ludziom w kategoriach szaleństwa lub niebezpiecznego fanatyzmu.Bliscy Jezusa chcieli zamknąć Go w ramach, które znali i akceptowali. Ja również często ulegam tej pokusie wobec Boga. Chcę chrześcijaństwa „grzecznego”, które nie wymaga zbyt wiele, nie robi zamieszania, pasuje do niedzielnego obiadu i nie naraża mnie na śmieszność. A kiedy Bóg zaczyna działać z mocą i wywracać moje schematy, wpadam w panikę. Ponownie otworzę moje serce przed Jezusem i pozwolę Mu być Bogiem nieprzewidywalnym, który wyprowadza mnie poza ramy mojego dotychczasowego myślenia i działania.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, pomóż mi spalać się dla innych, zaskakuj mnie prawdą swej Ewangelii”.

Przywołał do siebie tych, których sam chciał (Mk 3,13-19)

Przygotowanie

  • Jezus na chwilę opuszcza okolice Jeziora Galilejskiego i udaje się na górę, która będzie miejscem początku nowego etapu w Jego działalności. Pan powołuje do najbliższego grona swoich uczniów dwunastu mężczyzn, którzy staną się filarami przyszłej wspólnoty Kościoła, ludu Nowego Przymierza. Duchu Święty, przyjdź i napełnij moje serce, pomóż mi całym sobą wniknąć w dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Potem wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego (w. 13) „Góra” (gr. to oros) w tradycji biblijnej symbolizuje miejsce objawienia Boga i intensywnej modlitwy. Tłem starotestamentalnym dla dzisiejszej perykopy jest pobyt Mojżesza i Izraelitów pod Górą Synaj, w trakcie którego Bóg objawił się hebrajczykom, zawarł z Nim przymierze i uczynił ich swoim ludem (Wj 19-24). Publiczna działalność Jezusa prowadzi do zawarcia nowego przymierza i powstania nowego ludu Bożego. Ewangelista podkreśla suwerenność Jezusowego wyboru (por. J 15,16), zaznaczając, że przywołał On do siebie tych, „których sam chciał” (gr. hus ethelen autos). Szczegół ten podkreśla, że powołanie do bycia Jego uczniem, zwłaszcza przeznaczonym do dzieła ewangelizacji, nie może być wynikiem ludzkiej kalkulacji, ani nie zależy od naszych zasług, lecz jest łaską, darmowo udzielaną przez Mistrza. Odpowiadając na wezwanie Jezusa, uczniowie „przyszli do Niego” (gr. apelthon pros auton). Użyty tu czasownik aperchomai pojawia się wcześniej w scenie powołania pierwszych uczniów (Mk 1,20) i nie oznacza jedynie fizycznego przemieszczania się w kierunku Pana, lecz również „odejście” od dotychczasowego sposobu życia. Przypomnę sobie moment, w którym po raz pierwszy usłyszałem w swoim sercu głos Boga. W jakich to było okolicznościach? Jak od tamtej pory zmieniło się moje życie?  
  • I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki (w. 14) Ustanowienie „Dwunastu” (gr. dodeka) jest czytelnym sygnałem, że Jezus zakłada nowy Izrael, nawiązując symbolicznie do dwunastu pokoleń narodu pierwszego wybrania. Marek precyzyjnie określa podwójny cel tego wyboru. Pisze najpierw: „aby Mu towarzyszyli” (gr. hina osin met autu). Dosłownie fragment ten można przetłumaczyć jako „aby z Nim przebywali”. Bycie z Jezusem oznacza osobistą i intymną więź. Jest ona absolutnym fundamentem i warunkiem uczniostwa, szczególnie w kontekście głoszenia Dobrej Nowiny. Dalej Marek dodaje „aby mógł ich wysłać” (gr. hina apostelle autus). Użyty tutaj czasownik apostello, oznacza posyłać kogoś, kto będzie uosabiał autorytet posyłającego i przemawiał w jego imieniu. Dwunastu w przyszłości będzie reprezentować Chrystusa, w Jego imieniu przewodząc rodzącemu się Kościołowi. Ich pierwszym celem będzie „głoszenie nauki” (gr. keryssein). Kontynuując misję Jezusa, będą proklamować przybliżenie się królestwa Bożego (por. Mk 1,14-15). Popatrzę na moją więź z Jezusem. Czy opiera się ona na modlitewnym doświadczaniu Jego obecności? Czy realizując konkretne zadania wynikające z mojego życiowego powołania, najpierw wsłuchuje się w Jezusowe słowo?
  • i by mieli władzę wypędzać złe duchy (w. 15) Oprócz zadania głoszenia, Jezus wyposaża swoich wybranych w konkretną „władzę” (gr. eksusian) nad siłami ciemności (por. Mk 6,7.13). Wyrzucanie „złych duchów” (gr. ta daimonia) nie jest dodatkiem do ich misji, ale jej istotnym elementem. Posługa apostolska ma charakter realnej walki duchowej. Apostołowie otrzymują autorytet, który nie pochodzi z ich osobistych umiejętności, lecz jest bezpośrednią delegacją mocy samego Chrystusa, objawioną już na samym początku Jego publicznej działalności (Mk 1,23-28). Zdolność do egzorcyzmowania będzie uwalniać ludzi od najgłębszych zniewoleń oraz potwierdzać prawdziwość głoszonej przez nich nauki. Kolejne nasze upadki nie są bez konsekwencji dla naszego życia duchowego. Oprócz odrzucenia Bożej miłości zawsze wiążą się z konkretnym zranieniem naszego serca. Niekiedy przeradzają się poważną wadę, która tragicznie obciąża naszą codzienność. Chrystus w Kościele przynosi nam uwolnienie i uzdrowienia z popełnionego zła. Jaki jest dzisiejszy stan mojego serca? Czy mam kierownika duchowego lub przynajmniej stałego spowiednika, który towarzyszy mi w mojej walce duchowej?  
  • Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr (w. 16) Ewangelista rozpoczyna wyliczanie imion apostołów od Szymona, co wyraźnie wskazuje na jego szczególne miejsce w ich gronie. Jezus nadaje mu nowe imię – Piotr (gr. Petros), co w języku greckim oznacza „skałę” (aram. kefa). Zmiana imienia w języku biblijnym wiąże się z nadaniem nowej tożsamości oraz wyznaczeniem niepowtarzalnej misji życiowej (por. Rdz 17,5.15; Rdz 32,28). Szymon Piotr przestaje być tylko galilejskim rybakiem, a staje się opoką, na której ma opierać się trwałość przyszłego Kościoła. Jak to zostaje podkreślone w dalszej części Ewangelii Marka, będzie on musiał jeszcze wiele się nauczyć, będzie miał swoje chwile słabości, lecz akt nadania mu nowego imienia i związanej z nim roli pozostanie nieodwołalną decyzją Boga. Nie da się odłączyć czyjejś tożsamości od życiowego powołania. Jedno i drugie są sposobem myślenia Boga o nas. Zgadzając się na Jego plan wobec nas, zgadzamy nie tylko na to, co w życiu mamy robić, ale i kim mamy być. Co dzisiaj mogę powiedzieć o mojej tożsamości? W jakim stopniu jest ona zsynchronizowana z moim codziennym życiem?
  • dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu (w. 17) Kolejni na liście to bracia Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, którzy wraz z Piotrem będą stanowić najbliższy krąg uczniów Jezusa. Otrzymują oni charakterystyczny przydomek Boanerges, czyli „Synowie Gromu” (gr. hyioi brontes), co trafnie charakteryzuje ich gwałtowny temperament. Ten nieco humorystyczny tytuł sugeruje ich wielką gorliwość, która będzie jeszcze wymagać oczyszczenia i ukierunkowania (por. Mk 9,38). Co ważne, Jezus nie odrzuca ich dynamicznej natury, lecz pragnie ją uświęcić i wykorzystać do odważnego głoszenia Ewangelii. Obecność braci w gronie apostołów pokazuje, że więzy krwi mogą zostać włączone w służbę Bożą, choć podlegają nowym, duchowym priorytetom. Czy znam moje cechy charakteru? W jakim stopniu byłbym w stanie opisać moją osobowość? Czy mam świadomość, że to kim jestem w moim człowieczeństwie, Bóg chce uświęcić swoim słowem i łaską?
  • dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego (w. 18) Dalsza część listy wymienia Andrzeja (brata Szymona Piotra), Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba syna Alfeusza, Tadeusza oraz Szymona Gorliwego. Zestawienie tych imion ukazuje niezwykłą różnorodność grupy, w której obok siebie stają kolaborujący z Rzymem celnik Mateusz i żydowski nacjonalista Szymon. Po ludzku ich współpraca byłaby niemożliwa, ale przy Jezusie stają się braćmi. To dowód na to, że Ewangelia ma potężną moc jednoczenia ludzi ponad najgłębszymi podziałami społecznymi i światopoglądowymi. Wiele z tych postaci pozostaje w cieniu narracji ewangelicznej, co uczy nas, że w Kościele ważna jest wierność, a nie rozgłos. Podobnie jak to było w przypadku dwunastu apostołów, wspólnota Kościoła zawsze składała się z osób różniących się, niekiedy nawet bardzo, między sobą. Nierzadko owe różnice rodziły kłótnie i podziały. Czy potrafię zaakceptować fakt, że nie wszyscy w mojej wspólnocie parafialnej myślą tak jak ja? Czy mam świadomość, że najlepszym lekarstwem na podział jest ponowne zwrócenie się ku Chrystusowi?
  • i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał (w. 19) Listę Dwunastu zamyka Judasz Iskariota, którego imię już na zawsze pozostanie obciążone tragicznym dopiskiem „który Go wydał” (gr. hos paredoken auton). Umieszczenie przyszłego zdrajcy w gronie najbliższych uczniów Pana pokazuje dobitnie, że bliskość z Nim oraz otrzymanie wielkich darów duchowych wcale nie gwarantuje wierności ani świętości. Judasz był pełnoprawnym apostołem, powołanym z miłości, co czyni jego późniejszy upadek jeszcze bardziej dramatycznym i bolesnym. Wewnątrz Kościoła od samego początku istniał dramat wolnej woli i realna możliwość odrzucenia łaski. Dotyczy to również mojego życia. Dlatego ponownie na nie spojrzę, by uświadomić sobie ogrom łaski i dobra, które otrzymałem od Najwyższego. Na ile pozwalam, by to obdarowanie pracowało we mnie na co dzień i przynosiło owoce?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mnie, przywołuj mnie do siebie, pokaż mi piękno mojego powołania”.

Wielu bowiem uzdrowił (Mk 3,7-12)

Przygotowanie

  • Mimo sprzeciwu ze strony faryzeuszów, wieść o Jezusie zatacza coraz to szersze kręgi. Brzeg Jeziora Galilejskiego staje się niemym świadkiem napływu ludzi ze wszystkich stron ówczesnej Palestyny. Przychodzą oni do Pana, by doświadczyć Jego uzdrawiającej mocy. Duchu Święty, otwórz moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora (w. 7) Po konfrontacji z faryzeuszami w synagodze (por. Mk 3,1-6) Jezus ponownie przenosi swoją działalność nad Jezioro Galilejskie. Ewangelista Marek kilkukrotnie wspomina, że Jezus udawał się na tereny odosobnione, aby zanurzyć się w osobistej modlitwie lub skoncentrować się na formacji najbliższych uczniów (np. 1,35; 3,13; 6,31-33). Rozmowa z Ojcem, zwłaszcza w chwilach trudnych doświadczeń, jak na przykład konfrontacja z tymi, którzy nie chcą otworzyć się na rzeczywistość Królestwa, jest czymś fundamentalnym. W jaki sposób przeżywam moją codzienną modlitwę? Czy jest ona wyrazem mojej tęsknoty za doświadczeniem Bożej obecności, czy może w dalszym ciągu przykrym obowiązkiem? Co mogę zrobić, by pogłębić moje życie modlitewne?
  • A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał (ww. 7-8) Mimo że Jezus spotyka się z ostrą opozycją ze strony ówczesnych elit religijnych, wieść o Jego cudotwórczej działalności i nauczaniu z Pana tłumy przyszły nie tylko z terenów zamieszkałych głównie przez Żydów, jak Galilea i Judea, lecz również z ziem pogańskich, jak Idumea (na południe od Judei), Zajordanie (dzisiejsza Jordania i Syria) oraz Tyr i Sydon (na północ od Galilei). Dobrej Nowiny nie da się zagłuszyć. Nawet jeśli czasami wydaje się, że jej blask przygasa i ktoś, czasami nawet całe społeczności, decyduje się z niej zrezygnować, w Bogu wiadomy sposób w dalszym ciągu znajduje ona drogę do ludzkich serc. Także w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie usłyszeć możemy o wzroście liczby chrztów we Francji, zwiększającej się liczbie powołań w Stanach Zjednoczonych, czy o fenomenie zainteresowania Pismem Świętym pośród młodych w Wielkiej Brytanii. Czy z nadzieją patrzę na rzeczywistość współczesnego Kościoła? Czy mimo dręczących go trudności, dostrzegam ogrom dobra, które w dalszym ciągu przynosi człowiekowi? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę narzekania i podawania dalej, często niesprawdzonych, „kościelnych sensacyjek”?
  • Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć (ww. 9-10) Zainteresowanie tłumu wykazuje pewna niedoskonałość. Przychodzący do Jezusa wydają się koncentrować nie tyle na Nim samym, co na ewentualnym dobru, którego w spotkaniu z Nim mogliby doświadczyć. Widać w nich pewien rodzaj desperacji. Być może wielu z nich przez całe swoje życie doświadczało ograniczeń wynikających z trapiących ich chorób, z których nikt nie mógł ich uleczyć. I oto teraz na horyzoncie pojawia się Ktoś, kto jak wieść niesie, jest w stanie przywrócić zdrowie każdemu. Jednakże uzdrowicielska moc Jezusa nie definiuje Jego tożsamości w pełni. Ma On o wiele więcej do zaoferowania niż jedynie przywrócenie fizycznego zdrowia. Na tym etapie tłumy jeszcze dostrzec nie mogą. A jaka jest moja motywacja spotykania Jezusa? Czy widzę w Nim jedynie cudotwórcę, który może poprawić komfort mojego codziennego życia, czy może kogoś więcej, Zbawiciela, który ma moc uwolnić mnie z niewoli grzechu i obdarzyć wolnością dziecka Bożego?
  • Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały (ww. 11-12) Pośród przychodzących do Jezusa są także osoby dręczone przez duchy nieczyste. W przeciwieństwie do ówczesnych władz religijnych lub tłumów, te nadprzyrodzone istoty mają jasną i pewną wiedzę o tym, kim jest Jezus. Padają przed Nim, lecz nie jest to w żadnym wypadku oznaka prawdziwego uwielbienia, a mimowolna reakcja na Jego boską obecność. Ich głośny okrzyk – „Ty jesteś Syn Boży! – nie jest wyznaniem wiary, ale nieskuteczną próbą uczynienia Go nieszkodliwym. W ten sposób bowiem chcą zakłócić stopniowe objawianie się Jego tożsamości (tzw. sekret mesjański). Czy odrzucam pokusę „zapanowania” nad Jezusem poprzez gromadzenie wiedzy na Jego temat? Czy poznawanie misterium Jego osoby łączę ze szczerym pragnieniem oddania Mu mojego życia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, oczyszczaj moje intencje i wzbudzaj w moim sercu pragnienie trwania w Twej obecności”.

A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (Mk 3,1-6)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa jest ostatnim z pięciu kolejnych fragmentów Ewangelii Marka, w których działanie Jezusa lub Jego uczniów spotyka się z opozycją ze strony ówczesnych elit żydowskich (por. Mk 2,1-3,6). Tym razem jednak sprawa nie zakończy się jedynie na krytyce. Przeciwnicy Jezusa zawiążą spisek, którego celem będzie Jego śmierć. W chwili ciszy uspokoję moje serce, przygotuje je na słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę (w. 1) Narracja Markowej Ewangelii ponownie przenosi się do synagogi. Jezus spotyka tam człowieka z „uschniętą ręką” (gr. ekserammenen echon ten cheira). Chodzi o rękę dotknięta atrofią, prawdopodobnie sparaliżowaną. Forma użytego czasownika (imiesłów czasu przeszłego dokonanego strony biernej) sugeruje długotrwałą chorobę, być może od urodzenia. W ówczesnych realiach, kiedy większość ludzi żyła z pracy własnych rąk, ten rodzaj niepełnosprawności stanowił poważny problem, gdyż uniemożliwiał mężczyźnie podjęcie pracy fizycznej, czyniąc go zależnym od innych. Obecność cierpiącego w miejscu modlitwy jest niemym wołaniem o Bożą interwencję. Jezus w dzisiejszej Ewangelii uczy mnie wrażliwości na ludzkie cierpienie. Wzywa, bym nie przechodził obok niego obojętnie. Za każdą chorobą, ułomnością czy bólem kryje się konkretny człowiek. Czy pielęgnuję w sobie wrażliwość na ludzi cierpiących?
  • A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (w. 2) Przeciwnicy Jezusa (chodzi o faryzeuszy z w. 6) bacznie Go obserwują, ale nie z ciekawości czy wiary, lecz z chęci znalezienia dowodu winy. Nie dostrzegają cierpiącego mężczyzny. Ich wzrok koncentruje się na Jezusie, potencjalnym łamaczu Prawa. Szabat, zamiast być czasem świętowania, staje się dla nich okazją do zastawienia pułapki. Przeciwnicy Jezusa zakładają, że jest On w stanie uzdrowić mężczyznę i słusznie przypuszczają, że jego widok skłoni Go do tego. W ich rygorystycznym mniemaniu uzdrowienie, które nie jest bezpośrednim ratowaniem życia, będzie rodzajem pracy zakazanej w szabat (por. Łk 13,14). Według Prawa złamanie szabatowego zakazu pracy mogło być ukarane nawet śmiercią (por. Wj 31,14-15; 35,2; Lb 15,32-36). W spojrzeniu faryzeuszy z dzisiejszej Ewangelii kryje się podejrzliwość i podstęp. Z tego powodu nie są w stanie dostrzec tego, co istotne. A jak jest z moim spojrzeniem? Czy potrafię bez zbędnych emocji patrzeć na bliźniego? Czy wystrzegam się podejrzliwości i podstępu?
  • On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» (w. 3) Jezus nie ignoruje narastającego napięcia, lecz odważnie przejmuje inicjatywę, zwracając się bezpośrednio do chorego. Polecenie „Podnieś się na środek!” (gr. egeire eis to meson) ma na celu wyciągnięcie tego człowieka z cienia i uczynienie go widocznym dla wszystkich zgromadzonych. Chrystus chce, aby nadchodzący cud dokonał się jawnie, jako publiczne świadectwo prawdy, a nie potajemne działanie. Postawienie chorego w centrum zgromadzenia zmusza faryzeuszy do skonfrontowania się z realnym, ludzkim cierpieniem, którego nie chcieli widzieć. Jest to także akt przywracania godności, gdyż człowiek ten przestaje być marginalizowany przez swoją ułomność. Zatrzymam się na chwilę przy tym wersecie. Wyobrażę sobie, że Jezus także do mnie dzisiaj mówi „Podnieś się!”. Co te słowa oznaczają w kontekście mojej własnej ułomności?
  • A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli (w. 4) Jezus zadaje swoim przeciwnikom pytanie, które trafia w sedno prawa Bożego i prawdziwej etyki szabatu. Dylemat – „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego?” – obnaża absurdalność ich restrykcyjnego myślenia o świętym dniu. Zaniechanie dobra, gdy ma się realną możliwość pomocy cierpiącemu, jest w oczach Jezusa równoznaczne z czynieniem zła. Pytanie o „ratowanie życia” (gr. psychen sosai) podnosi stawkę, sugerując, że każde uzdrowienie jest zwycięstwem nad śmiercią. Jednak przeciwnicy milczą. Każda uczciwa odpowiedź byłaby dla nich niewygodna i obnażyłaby ich bezduszność. Jezusowi zależy nie tylko na kalekim mężczyźnie, lecz również na swoich oponentach. Zadając im konkretne pytania, chce wyprowadzić ich na grunt prawdy. Przypomnę sobie te momenty, gdy słowo Boże prowokowało mnie do udzielenia odpowiedzi. Czy potrafiłem wtedy wyjść poza strefę komfortu?
  • Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa (w. 5) Ewangelista opisuje tutaj rzadki moment, w którym Jezus okazuje święty gniew połączony z głębokim smutkiem. Jego gwałtowna reakcja nie wynika z osobistej urazy, lecz z bólu z powodu „zatwardziałości ich serc” (gr. te porosei tes kardias). Zatwardziałość ta oznacza duchową ślepotę, brak empatii i fanatyczne przywiązanie do formy kosztem treści wiary. Mimo tak wrogiej atmosfery, Jezus wypowiada uzdrawiające „Wyciągnij rękę!” (gr. ekteinon ten cheira). Chory wykonuje ten gest, co skutkuje natychmiastowym przywróceniem sprawności. Co z nauki Jezusa najtrudniej jest mi przyjąć? Na jaką ewangeliczną prawdę moje serce jeszcze jest zamknięte? Porozmawiam o tym z Panem.
  • A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić (w. 6) Reakcja faryzeuszy na ten ewidentny znak Bożej mocy jest szokująca, wręcz irracjonalna. Zamiast uznać autorytet Jezusa i uwielbić Boga, natychmiast wychodzą z synagogi, by uknuć spisek przeciwko Jego życiu. W swojej zaślepionej nienawiści sprzymierzają się nawet z herodianami, którzy byli ich politycznymi i religijnymi wrogami. Wspólny cel – zgładzenie Jezusa – łączy te dwie zwalczające się zazwyczaj grupy w morderczym sojuszu. Faryzeusze, którzy uważali się za wyjątkowo sprawiedliwych i pobożnych, doprowadzą do śmierci Syna Bożego. Ich postawa mogła być zupełnie inna, gdyby tylko nie byli „zaimpregnowani” na słowa Jezusa. Jak dzisiaj wygląda moje serce? Jaka będzie moja odpowiedź na dzisiejsze Słowo?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mnie, mocą Twojego słowa przebijaj się przed zatwardziałość mojego serca”.

Czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno? (Mk 2,23-28)

Przygotowanie

  • W kolejnej perykopie Markowej Ewangelii, w której opisana zostaje kontrowersja między faryzeuszami i Jezusem, na pierwszy plan wychodzi problem interpretacji Bożego prawa. Zestawiony zostaje legalistyczny rygoryzm ówczesnych elit religijnych z interpretacją Syna Człowieczego, który przypomina, że każdy przepis Prawa motywowany jest miłosierną miłością Boga i ma na celu ochronę człowieka. Duchu Święty, otwieraj przede mną głębię dzisiejszego Słowa, pomóż mi odkryć, co przy jego pomocy Pan chce mi dzisiaj powiedzieć.

Punkty do medytacji

  • Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy (w. 23) Jezus wraz z uczniami wędruje przez pola uprawne. Zrywanie kłosów i wyłuskiwanie z nich ziaren było prostym sposobem na zaspokojenie nagłego głodu w podróży. Ewangelista Marek kilka razy wspomina, że Jezus i Jego uczniowie byli tak zajęci posługiwaniem tłumom, że nie mieli czasu na jedzenie (por. Mk 3,20; 6,31; 8,1). W świetle Prawa Mojżeszowego samo korzystanie z plonów na cudzym polu było dozwolone, o ile nie korzystano z narzędzia żniwnego (por. Pwt 23,26). Problemem jednak, z perspektyw faryzeuszów, będzie to, że uczniowie zrywali kłosy w szabat. Uczniowie wędrują z Jezusem przez bezdroża Galilei, zachowują się naturalnie i swobodnie. Mimo że mają świadomość, że towarzyszą Komuś wyjątkowemu, ich zachowanie nie przybiera oficjalnej formy czy odgrywania kogoś, kim nie są. A jak jest w moim przypadku? Czy jestem prawdziwy, gdy się modlę, przeżywam Eucharystię lub inne sakramenty?
  • Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?» (w. 24) Reakcja faryzeuszów jest natychmiastowa, co świadczy o tym, że bacznie śledzili każdy krok Jezusa. Możemy zatem domyślać się, że ich pytanie nie wynika z troski o świętość szabatu, lecz jest atakiem wymierzonym w autorytet Pana. Zwracają uwagę na literalne brzmienie Prawa, które wyraźnie w szabat zabraniało pracy, w tym żniw (por. Wj 34,21). Według faryzeuszów prawdziwa religijność polegała na perfekcyjnym wypełnianiu zakazów, a każde odstępstwo traktowali jak zgorszenie. W ich rozumieniu Bóg jest surowym sędzią, który oczekuje bezwzględnego posłuszeństwa rytuałom, nawet kosztem człowieka. Oskarżenie uczniów jest pośrednim oskarżeniem Jezusa o to, że źle prowadzi swoją wspólnotę i lekceważy tradycje ojców. Faryzeusze obserwujący Jezusa nie mają w sobie pragnienia poznania prawdy. Ich celem jest „recenzowanie” Jego poczynań. W ten sposób stawiają się ponad Nim. Czy potrafię z ufnością i pokorą przyjmować sposób, w jaki Bóg prowadzi moje życie lub życie moich bliskich? Czy w chwilach trudnych lub w obliczu wymagań Ewangelii nie przyjmuję pozycji sędziego, który przypisuje Najwyższemu podejrzane intencje?
  • On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom» (ww. 25-26) Jezus nie podejmuje dyskusji na poziomie kazuistyki prawnej, lecz odwołuje się bezpośrednio do Pisma Świętego. Przywołuje postać Dawida, który dla ówczesnych Żydów był niekwestionowanym autorytetem i wzorem pobożności. Wskazuje na konkretną sytuację życiową, stan wyższej konieczności spowodowany głodem. Pan przytacza szczegóły wydarzenia, kiedy Dawid spożył święte chleby przeznaczone wyłącznie dla kapłanów (por. 1 Sm 21,2-7). Prawo kultyczne wyraźnie zabraniało świeckim spożywania tego pokarmu, jednak w obliczu zagrożenia życia przepis ten musiał ustąpić. Jezus zestawia czyn swoich uczniów z czynem Dawida, legitymizując w ten sposób ich zachowanie. Pokazuje, że miłosierdzie i troska o człowieka są kluczem do właściwej interpretacji Prawa. Jeśli Dawid mógł naruszyć sferę sacrum z powodu głodu, to tym bardziej uczniowie Mesjasza są niewinni. Jaki jest mój stosunek do starotestamentalnych tekstów? Czy mam świadomość, że mimo iż powstały one dawno temu i niejednokrotnie mówią o wydarzeniach jeszcze dawniejszych, to ich znajomość może wiele wyjaśnić w moim życiu?
  • I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (w. 27) Kontynuując swoją wypowiedź, Jezus wypowiada zdanie, które stanowi jedną z najważniejszych zasad etycznych Nowego Testamentu, odwracającą dotychczasowe myślenie religijne. Jezus przypomina pierwotny zamysł Stwórcy: dzień odpoczynku jest darem dla dobra człowieka, a nie ciężarem czy pułapką. Bóg ustanowił szabat, aby człowiek mógł odpocząć i odnowić siły, a nie po to, by stał się niewolnikiem skomplikowanych przepisów. Jeśli prawo religijne zaczyna szkodzić człowiekowi zamiast mu służyć, oznacza to, że zostało wypaczone. Jezus wyzwala wierzących z lęku przed rytualną nieczystością, stawiając na pierwszym miejscu godność osoby ludzkiej. Niezwykła godność człowieka jest czymś niezbywalnym, bo została nadana mu przez samego Boga. We wszystkich wydarzeniach biblijnych, w których pojawia się bezpośrednia Boża interwencja, nie chodzi o obronę Bożego majestatu, którego nic nie jest w stanie naruszyć, lecz o ochronę człowieka, nierzadko przed nim samym. Czy pamiętam o tym, gdy do swojego życia odnoszę teksty Pisma Świętego? Czy pamiętam, że podstawowym kluczem do ich interpretacji jest miłosierna miłość objawiona w Chrystusie?
  • Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu» (w. 28) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy to ważna deklaracja chrystologiczna, w której Jezus objawia swoją Boską tożsamość. Nazywając siebie Panem szabatu, stawia się ponad Prawem, co dla słuchaczy było równoznaczne z przypisaniem sobie prerogatyw samego Boga. Skoro szabat jest dniem Bożym, to władzę nad nim ma tylko sam Prawodawca, czyli Bóg. Jezus ogłasza, że to On jest ostatecznym interpretatorem woli Ojca. Jego obecność uświęca czas i nadaje mu nowy sens, przewyższający dawne zwyczaje. Nie jest to zniesienie przykazania, ale jego wypełnienie w Osobie Chrystusa, który przynosi prawdziwy odpoczynek. W jaki sposób traktuję przykazania, zarówno zawarte w Piśmie Świętym, jak i wypływające z tradycji Kościoła? Czy dostrzegam ich ostateczny cel, jakim jest moje zjednoczenie z Bogiem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Synu Człowieczy, ukaż mi sens mojego człowieczeństwa, pomóż mi w kluczu miłości wypełniać Bożą wolę.