Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga? (J 6,22-29)

Przygotowanie

  • Ludzie szukają Jezusa, gdyż po raz kolejny chcą nasycić się rozmnożonym przez Niego chlebem. Pan wykorzystuje tę sytuację, by stopniowo wprowadzić temat duchowego pokarmu, jakim będzie Jego Ciało i Krew. W chwili ciszy przygotuję się na spotkanie ze Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie, by zawarta w nim prawda dotknęła mojego serca.

Punkty do medytacji

  • A kiedy [ludzie z] tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa (w. 24) Rozważany przez nas fragment ściśle łączy się z poprzedzającym go kontekstem. Chwilę wcześniej Jan Ewangelista opowiedział o cudownym rozmnożeniu chleba po drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego (J 6,1-15) oraz uczniach przeprawiających się z powrotem do Kafarnaum i Jezusie kroczącym po wzburzonych wodach jeziora (6,16-21). Wieść o nakarmieniu pięciu tysięcy mężczyzn w zrozumiały sposób wzbudziła wielkie zainteresowanie osobą Jezusa. Chciano nawet obwołać Go królem (w. 15). Gdy świadkowie cudownego wydarzenia następnego dnia orientują się, że zarówno Jezus jak i Jego uczniowie oddalili się (w. 22), przeprawiają się do Kafarnaum, by tam ponownie Go spotkać. Czy jest we mnie pragnienie spotykania Jezusa? Czy jestem gotowy pokonywać różne trudności, byle by tylko móc cieszyć się Jego obecnością?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta (w. 26) Jezus bardzo dobrze zna serce człowieka. Wie, jakie pragnienia je wypełniają. Dlatego bezpośrednio zwraca uwagę szukającym Go, że ich motywacja bycia blisko Niego nie jest jeszcze doskonała. Czynione przez Niego cuda, w tym rozmnożenie chleba, nie są jedynie prostymi manifestacjami Jego boskich możliwości, lecz mają charakter znaku, to znaczy objawiają Jego mesjańską tożsamość oraz cel Jego misji. Nie chodzi jedynie o to, by dokonało się cudowne uzdrowienie człowieka lub napełnienie jego pustego żołądka, lecz by w spotkaniu z Panem miały miejsce przemiana i uzdrowienie na poziomie duchowym. Jakie są dzisiaj moje oczekiwania wobec Jezusa? Czy bycie zbawionym zajmuje pośród nich pierwsze miejsce?
  • Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (w. 27) Jezus wskazuje na konieczność szukania pokarmu, który zagwarantuje życie wieczne. W tradycji biblijnej jako pokarm i napój duchowy przedstawiane były Boża Mądrość i Boże Słowo, które dane były Izraelowi w postaci Prawa. W Mądrości Syracha czytamy: „Ten, który Pana się boi, (…) kto trzyma się Prawa, posiądzie mądrość (…) Nakarmi go chlebem rozumu i napoi go wodą mądrości” (Syr 15,1.3). Jezus jako Syn Człowieczy naznaczony został przez Ojca pieczęcią Ducha Świętego (por. J 1,32). Dzięki temu może On w doskonały sposób objawić światu Bożą mądrość, której „spożywanie” wprowadza człowieka w rzeczywistość pełni życia. Jak wygląda moja hierarchia wartości? Czy potrzeby duchowe stawiam ponad fizycznymi? Czy wierzę, że Jezus chce nie tylko towarzyszyć mi w życiu ziemskim, ale również wprowadzić mnie w szczęśliwą wieczność?
  • Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał (w. 29) Żydzi otaczający Jezusa są w stanie przyjąć Go jako nowego Mojżesza, który nie tylko pośredniczył w cudzie manny w trakcie wędrówki ich ojców przez pustynię, ale przede wszystkim obwieścił im Prawo. Dlatego pytają, w jaki sposób mają wykonywać dzieła Boga (w. 28). W ich mniemaniu zbawienie przed wszystkim zależy od podejmowania właściwych uczynków. Odpowiadając, Pan wskazuje na najważniejsze wymaganie, jakie Bóg stawia człowiekowi, a które poprzedza jakąkolwiek ludzką aktywność. Wiara w Bożego Pomazańca jest fundamentalna, bez niej nie ma chrześcijaństwa, nie ma uczestnictwa w życiu wiecznym. Jest ona darmowo daną łaską, lecz jak każdy dar wymaga odpowiedniego przyjęcia. Przede wszystkim chodzi o to, by relacja z Jezusem przeniknęła we wszystkie przestrzenie ludzkiego życia. Czy Jezus ma dostęp do całego mnie? Czy nie chowam czegoś przed Nim, na przykład nieuporządkowanych relacji, błędnych przyzwyczajeń, czy wręcz grzesznego zniewolenia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę uwielbienia: „Panie Jezu, objawiona światu Mądrości Ojca, bądź uwielbiony w moim życiu”.

Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go (Łk 24,13-35)

Przygotowanie

  • Modląc się słowami dzisiejszej Ewangelii, dołączamy do uczniów idących do Emaus. Kleofas i jego towarzysz są dogłębnie rozbici tym, co wydarzyło się w Jerozolimie w czasie święta Paschy. Śmierć Jezusa zachwiała ich wiarą. Po drodze dołącza się do nich pewien Wędrowiec. Jego słowa oraz gesty otwierają ich oczy i na nowo napełniają ich serca żywą wiarą. Wyciszając moje serce i otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem (w. 13) Opowiadając o zmartwychwstaniu Chrystusa, ewangelista Łukasz podkreśla, że prawda o tym wydarzeniu z wielkim trudem docierała do umysłów i serc apostołów. Mimo że kobiety, które o świcie pierwszego dnia po szabacie, udały się do grobu, powróciły z wiadomością, że ciało znikło oraz że spotkały dwóch aniołów, którzy obwieścili, iż Syn Człowieczy powstał z martwych, jak sam wcześniej zapowiadał, Jedenastu nie jest w stanie uwierzyć (por. Łk 24,11-12). Nawet Piotr, który pobiegł do grobu i na własne oczy przekonał się, że jest on pusty, wrócił jedynie „dziwiąc się temu, co się stało” (w. 12). Teraz widzimy dwóch innych uczniów, którzy przekonani, że Jezus odniósł porażkę, nie widzą sensu pozostawania w Jerozolimie i postanawiają udać się do Emaus, prawdopodobnie ich rodzinnej miejscowości. Dwa tygodnie temu celebrowaliśmy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Czy pozwoliłem, by prawda o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią do głębi mnie przeniknęła? Czy dostrzegam pierwsze owoce tegorocznego świętowania?
  • Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali (ww. 15-16) Emaus (dzisiaj Al-Kubajba) oddalone było od Jerozolimy o 60 stadiów (ok. 11 kilometrów). Odległość tę można było odbyć pieszo w ciągu jednego dnia. W trakcie podróży do uczniów, żywo dyskutujących o ostatnich wydarzeniach (w. 14), dołącza zmartwychwstały Jezus. Fakt, iż nie od razu Go poznają, ewangelista tłumaczy tym, iż ich oczy są przesłonięte (dosł. „były trzymane, by Go nie rozpoznali”). „Trzymającym” jest Bóg, który, jak zobaczymy, ostatecznie doprowadzi uczniów do poznania Zmartwychwstałego, ale dokona się to za pomocą Pism i znaku łamania chleba. Nasza droga wiary wiąże się ze stałym wzrastaniem, które wymaga co prawda zaangażowania z naszej strony, lecz dokonuje się według planu Boga. To od Niego ostatecznie zależy, kiedy i w jaki sposób Go poznamy. Czy jestem wyczulony na Boże prowadzenie w codziennym życiu? Czy zgadzam się na to, by to On decydował, kiedy i jak będą otwarte moje oczy?
  • A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało (w. 21) Relacjonując, co stało się z Jezusem w Jerozolimie, uczniowie podkreślają, że zawiedzione zostały ich oczekiwania. Spodziewali się bowiem, że dokona On wyzwolenia Izraela z politycznej i militarnej zależności od cesarstwa rzymskiego. Niestety nie pojęli, na czym polegała Jego misja, że poprzez swoją śmierć podarował On, nie tylko Izraelowi, ale i całemu światu, inny rodzaj wyzwolenia, a mianowicie wykupienia z niewoli grzechu. W synagodze w Nazarecie, inicjując swoją publiczną działalność, Pan odniósł do siebie słowa Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana” (4,18-19; por. Iz 61,1n; 58,6). Jak widać, uczniowie tę i wiele innych zapowiedzi postrzegali w czysto ziemskich kategoriach. Czy modląc się Słowem, daje mu pierwszeństwo i odrzucam pokusę „naginania” go do własnych wyobrażeń i oczekiwań?
  • Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (ww. 25-27) Chwilę wcześniej Kleofas zarzucił nierozpoznanemu jeszcze Jezusowi, że jako jedyny nie wie, co się wydarzyło w Jerozolimie (w. 18). Wychodzi jednak na to, że to uczniowie nie pojęli doniosłości i sensu ostatnich wydarzeń. Jezus gani ich za to, że wybiórczo, czyli w kluczu własnych oczekiwań, czytali Pisma. Gdyby było inaczej, wiedzieliby, że Mesjasz nie miał być narodowym rewolucjonistą, lecz Barankiem bez skazy, w którego ofierze objawi się Boża chwała. Takiego właśnie Mesjasza zapowiadali zarówno Mojżesz, jak i prorocy. Męka Jezusa nie jest nieszczęśliwym zrządzeniem losu, lecz wydarzeniem, które objawia charakter Bożej miłości do człowieka, a oczyszczając nas z grzechu, otwiera nam do Niego drogę. Czy pielęgnuję w sobie wdzięczność za każdą kroplę krwi wylaną przez Jezusa na krzyżu?
  • Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (ww. 30-31)Po dojściu do Emaus Jezus daje się zaprosić na nocleg. Podczas wieczornego posiłku wykonuje gesty, które na myśl przywołują wcześniejsze wydarzenia. Podczas pierwszego rozmnożenia chleba Pan „wziął […] pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi” (Łk 9,16). Zaś podczas Ostatniej Wieczerzy „wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże» […] Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!»” (22,17-19). Oczy uczniów, wcześniej były jakby przesłonięte, teraz odzyskują pełną zdolność widzenia i w Towarzyszu podróży rozpoznają Jezusa, który nie jest spowity cieniem śmierci, lecz żyje. Najpełniejsze poznanie i doświadczenie Boga zostało nam dane w Eucharystii. Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Msza Święta? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej świadomie w niej uczestniczyć?
  • W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (ww. 33-35) Spotkanie z żywym Jezusem całkowicie zmienia optykę uczniów z Emaus. Wydarzenia paschalne w końcu nabierają właściwego znaczenia. Dlatego Kleofas i jego towarzysz natychmiast decydują się powrócić do Jerozolimy, gdzie dowiadują się, że nie tylko oni spotkali zmartwychwstałego Pana. W rozmowie z pozostałymi uczniami podkreślają, że decydującym momentem w rozpoznaniu Jezusa, było łamanie chleba. Tak oto rodzi się Kościół, wspólnota osób, które umacniają się wzajemnym doświadczeniem wiary i karmią chlebem łamanym na pamiątkę wydarzeń Paschalnych. Przypomnę sobie osoby, które w sposób szczególny przyczyniły się mojego spotkania z Chrystusem. W chwili ciszy, własnymi słowami pomodlę się w ich intencji.

W ciągu dnia

  • Zaplanuję dzisiaj krótką adorację Najświętszego Sakramentu.