Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? (Mk 10,32-45)

Przygotowanie

  • Uczniowie Jezusa wielokrotnie wędrowali z Galilei do Jerozolimy na doroczne święta Paschy. Tym razem towarzyszą samemu Mistrzowi. Jego pośpiech wzbudza w nich konsternację. Wyjaśnienie, czyli kolejna zapowiedź Męki, wydaje się nie docierać do apostołów. Dwóch z nich prosi Jezusa o spełnienie ich prośby. Duchu Święty, otwórz przed mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • A kiedy byli w drodze, zdążając do Jerozolimy, Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać (w. 32) Marek Ewangelista podkreśla, że Jezus i Jego uczniowie są w drodze do „Jerozolimy” (gr. Hierosolyma). Nie jest to zwykła podróż do Świętego Miasta, jaką corocznie odbywali z okazji Paschy. Pan jest świadomy, że to, co wydarzy się na miejscu, odmieni losy całej ludzkości. Dlatego widać u Niego wyraźny pośpiech, co powoduje, że uczniowie i inni Mu towarzyszący „dziwią się” (gr. thambeo), a nawet „ulegają trwodze” (gr. fobeo). Jezus nie chce, by Jego postawa była źle zrozumiana, dlatego zbiera wokół siebie Dwunastu i ponownie wyjaśnia im, co w Jerozolimie na Niego czeka. Wydarzenia stanowiące moje codzienne życie nie zawsze są od razu zrozumiałe. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy kroczenie drogą Ewangelii napotyka we mnie lub wokół mnie opór, wydawałoby się nie do pokonania. Czy w obliczu takich sytuacji powracam do Jezusa, by skupić się na Jego osobie i słowach Jego nauki? Czy otwieram przed Nim moje serce, by Jemu oddać moje obawy i wątpliwości?
  • «Oto idziemy do Jerozolimy. A [tam] Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie» (ww. 33-34) Jezus po raz trzeci w Ewangelii Marka zapowiada swoją mękę (8,31; 9,31). Tym razem proroctwo jest bardziej szczegółowe. Mowa jest o tym, że najpierw „Syn Człowieczy” (gr. ho hyios tu anthropu) zostanie wydany żydowskim elitom religijnym, a te z kolei skażą Go na śmierć i wydadzą „poganom” (gr. tois ethnesin). Doprowadzenie do śmierci Mesjasza, mimo że jego głównym motorem będzie ważna część Żydowskiej społeczności, ostatecznie nie będzie skutkiem działanie tylko jednego tylko narodu. Podobnie będzie ze skutkami Męki, która stanie się źródłem pojednania z Bogiem dla wszystkich ludzi. Jak w przypadku dwóch pozostałych zapowiedzi, Jezus na koniec mówi o swoim powstaniu z martwych po trzech dniach. Chociaż to, co ma nastąpić w Jerozolimie, będzie bez wątpienia tragiczne, ostatecznie doprowadzi do objawienia się władzy Jezusa nad śmiercią. Pan umarł na krzyżu za grzechy całego świata, także za moje. Każda kropla Jego krwi wylanej na krzyżu jest drogocennym okupem również za moją winę. Zatrzymam się na dłużej przy tej prawdzie. Spróbuje na nowo sobie uświadomić, jak wielką miłość odrzucam, gdy pozwalam, by w moim sercu korzenie zapuściła pokusa do złego.
  • Wtedy podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie» (ww. 35-37) Dwaj bracia, Jakub i Jan, należeli do najwcześniejszych uczniów Jezusa (1,19-20) i towarzyszyli Mu w wyjątkowych sytuacjach 5,37; 9,2). Ponadto nadany im przez Pana przydomek „synowie gromu” (3,17) podkreślał gwałtowność i pewność ich charakteru. Stąd ich zuchwała prośba, której spełnienie sprawiłoby, że zajmowaliby wyjątkowe miejsce u boku Jezusa w Jego królestwie. Siedzenie po prawej lub lewej stronie władcy w biblijnej starożytności było oznaką władzy i prestiżu (1 Krl 2,19; 22,19). Synowie Zebedeusza mają jeszcze mgliste wyobrażenie o „chwale” (gr. he doksa) Pana. Ponadto wyrażenie tej prośby tuż po kolejnej zapowiedzi męki, podkreśla, jak na tym etapie mało jeszcze rozumieli z Jezusowej nauki. Poznawanie słowa Bożego, zwłaszcza jego znaczenia dla mojego codziennego życia, nie jest łatwym zadaniem. W pierwszym rzędzie wymaga pozwolenia na to, by odzierało mnie ono z błędnych wyobrażeń i oczyszczało moje pragnienia. Ile dzisiaj we mnie jest jeszcze religijności czysto naturalnej, skoncentrowanej na zabezpieczeniu siebie?
  • Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» (w. 38) Zuchwałość Jakuba i Jana zostaje przyjęta przez Jezusa ze spokojem. Ma On świadomość, na jakim etapie znajdują się nie tylko dwaj bracia, lecz i pozostali apostołowie. Dlatego Pan kontynuuje rozmowę, pytając ich, czy mogą „pić kielich” (gr. piein to petrion), który On sam ma wypić i „przyjąć chrzest” (gr. baptisthenai), którym On sam być ochrzczonym. Zestawienie obrazu kielicha, który w tekstach biblijnych oznacza gniew Boży (Jr 25,15-29; Iz 51,17), oraz chrztu, który pierwotnie oznacza „obmycie, zanurzenie”, wskazuje, że Jezus pyta uczniów, czy są gotowi zjednoczyć się z Nim w odkupieńczym cierpieniu (Kol 1,24). W ten sposób chce On wprowadzić ich na wyższy poziom wiary, która polega na absolutnej ufności w Boże prowadzenie, nawet jeśli wiąże się to z cierpieniem i ofiarą. Jezus jako pierwszy do końca wypełnił wolę Ojca i dał przykład doskonałej miłości, która nie waha się utracić samą siebie. Co dzisiaj najbardziej powstrzymuje mnie przed całkowitym rzuceniem się na głębiny wiary? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane» (ww. 39-40) Synowie Zebedeusza, zgodnie ze swoim przydomkiem, natychmiast twierdząco odpowiadają na zadane im przez Jezusa pytanie. Mimo że jest w nich wiele niedojrzałej gorliwości, Pan traktuje ich słowa poważnie. Potwierdza, że będą oni mieli udział w Jego zbawczym cierpieniu. Jak pokażą ich przyszłe losy, obydwaj będą pić z kielicha Pana i zostaną zanurzeni w Jego chrzcie. Jakub niewiele lat później umrze męczeńską śmiercią, ścięty mieczem na polecenia Heroda Agryppy (Dz 12,2), Jan zaś do końca swojego długiego życia będzie znosił liczne niedogodności związane z głoszeniem Ewangelii (zmarł ok. 100 roku w Efezie). Jakie myśli i słowa pojawiają się we mnie, gdy wyznawanie mojej wiary wiąże się z krytyką lub odrzuceniem przez innych? Czy potrafię wtedy podziękować Jezusowi za możliwość zbliżenia się do Niego w Jego cierpieniu?
  • Gdy usłyszało to dziesięciu [pozostałych], poczęli oburzać się na Jakuba i Jana (w. 41) „Oburzenie się” (gr. aganakteo) pozostałych dziesięciu apostołów tylko podkreśla, jak wiele każdy z nich jeszcze musi zrozumieć. Według ich obecnej optyki Jakub i Jan znaleźli w sobie siłę, by wyrazić pragnienia, które zamieszkiwały również ich serca. Wielkość mierzona miarą bliskości wobec „tronu” jest uniwersalnym wyobrażeniem, charakteryzującym ludzi wszystkich czasów. Jak bardzo odbiega to od ewangelicznego ideału, za chwilę pokaże sam Jezus. Uczniowie są dopiero na początku drogi nawracania się. Wiele się w nich zmieni wraz z wydarzeniami paschalnymi i pod wpływem Ducha Świętego, który stopniowo będzie kształtował ich sposób myślenia i postępowania. Czy mam świadomość, że bycie uczniem Jezusa, czyli kimś, kto uczy się od Mistrza i dojrzewa, to zadanie na całe życie? Co dzisiaj mogę zrobić, by pogłębić moją wiarę?
  • A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich (ww. 42-44) Reakcja pozostałych apostołów na rozmowę Jezusa z Jakubem i Janem zostaje wykorzystana przez Pana, by po raz kolejny ukazać, na czym mają polegać wzajemne relacje pomiędzy Jego uczniami (Mk 9,35; 10,15). Władza w ziemskim świecie wiąże się z wieloma przywilejami i korzyściami. Nierzadko ci, którzy ją sprawują, wykorzystują innych i narzucają im swoją wolę. Jezus mówi wyraźnie: „Nie tak będzie między wami”. Jego uczniowie mają uczyć się nowego modelu przywództwa, które polega na byciu „sługą” (gr. ho diakonos). Dążenie do wielkości, które wpisane jest głęboko w serce każdego człowieka, będzie przez nich realizowane poprzez naśladowanie Mistrza w Jego pokornej i ofiarnej miłości: „Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”. Czy pragnę wielkości na wzór Chrystusa? W jaki sposób dzisiaj mogę zrealizować Jezusowe wezwanie do bycia sługą wobec moich braci?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, zanurzaj mnie głęboko w tajemnicy Twojej męki, ucz mnie ufności wobec Ojca i ofiarnej miłości wobec bliźnich”.

Nie tak będzie u was

Środa III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 20,17-28

17 Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: 18 «Oto idziemy do Jerozolimy: a [tam] Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć 19 i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie». 20 Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. 21 On ją zapytał: «Czego pragniesz?» Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». 22 Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». 23 On rzekł do nich: «Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotował». 24 Gdy usłyszało to dziesięciu [pozostałych], oburzyli się na tych dwóch braci. 25 Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. 26 Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. 27 A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, 28 tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

Kościół daje mi dzisiaj fragment Mateuszowej Ewangelii, w którym Jezus po raz trzeci zapowiada swoją mękę i wskazuje uczniom prawdziwe standardy wielkości. W tym wielkopostnym czasie nawrócenia i pokuty zbliżę się do mojego Pana, by z uwagą wysłuchać Jego nauki. Pozwolę, by Jego słowa „prześwietliły” mnie i nakierowały na właściwą ścieżkę.

„Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich” (w. 17). Po raz ostatni w ciągu swego ziemskiego życia Jezus udaje się do Jerozolimy. Jak za chwilę zobaczymy, dobrze wie, co Go tam czeka. Mimo że Jego serce coraz bardziej skupia się na nadchodzącej śmierci, Pan wykorzystuje czas podróży, by kontynuować formację apostołów. Nie kryje niczego przed Nimi, nie odgrywa kogoś, kim nie jest. W swojej relacji do nich jest bardzo prawdziwy, dzieli się swoimi obawami. Ten sam Jezus, już jako zwycięzca śmierci, spotyka się ze mną w czasie każdej modlitwy. Tak samo szczery, otwarty i autentyczny. Jego serce, pełne miłości, niczego przede mną nie chowa. Podziękuję za to, że mogę się wsłuchiwać w kojący głos mojego Zbawcy, że mogę w Nim znaleźć również prawdę o moim życiu.

„wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (w. 19). Jezus w bardzo szczegółowy sposób opisuje przyszłe wydarzenia. Rzeczywiście będzie wydany przez Sanhedryn w ręce rzymskiego prokuratora Judei, Poncjusza Piłata (por. 27,2). Następnie przez rzymskich żołnierzy zostanie wyszydzony (por. 27,29) i ubiczowany (por. 27,26), by wreszcie zostać przybitym do krzyża (por. 27,35). Nadciągająca tragedia zakończy się triumfem, gdyż trzeciego dnia zmartwychwstanie (por. 28,5-6). Słowo Jezusa, nawet to zapowiadające cierpienie jest ostatecznie Słowem życia. Do życia zawsze prowadzi. By tak się jednak stało, trzeba, by każdy jego szczegół był przeze mnie z uwagą rozważany. Jak wyglądają moje spotkania ze Słowem? Czy w ich trakcie unikam pokusy powierzchowności i próbuję wniknąć w jego głębię?

„Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie” (w. 21). Matka Jakuba i Jana, a także oni sami, wydają się być daleko swoimi myślami od Jezusa szykującego się na mękę. W dalszym ciągu spodziewają się, że królestwo Boże objawi się w pełnej chwale, gdy tylko dotrą do Jerozolimy (por. Łk 19,11). Zasiadanie u boku potężnego monarchy było w starożytności oznaką wielkiego wyróżnienia. Picie z jego kielicha oznaczało uczestnictwo w jego władzy. Podczas gdy Jezus szykuje się na wypełnienie Izajaszowych proroctw o Słudze Pańskim (por. Iz 53), synowie Zebedeusza myślą o swej chwalebnej przyszłości. Czy w trakcie spotkania ze Słowem dostrajam swoje myślenie do tego, co ono wyraża, czy może próbuje je interpretować według moich oczekiwań, naginać tak, by wydawało się potwierdzać moje plany?

„Gdy usłyszało to dziesięciu [pozostałych], oburzyli się na tych dwóch braci” (w. 24). Pośród uczniów Pana widać wyraźną rywalizację. Nie są zadowoleni, gdyż wydaje się im, że Jakub i Jan, sprytnie posługując się swoja matką, wyprzedzili ich, zajmując uprzywilejowane pozycje u boku Pana. Jak reaguje na sukcesy innych? Czy potrafię cieszyć się z osiągnięć ludzi, którzy mnie otaczają?

„Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (ww. 25-26). Jezus przyszedł na świat także po to, by odwrócić błędną logikę towarzyszącą ludzkim zabiegom o wielkość. On, Syn Boży i największy spośród ludzi, jedyny godny wszelkiej chwały, nie szuka pokłonów i poklasku, lecz pragnie służyć, aż do oddania swojego życia. Jak w świetle tych słów wyglądają moje życiowe cele? Czy wzorem mego Mistrza chcę służyć braciom, czy może dążę do tego, by podporządkować ich sobie?

Będę wracał dzisiaj w moim sercu do modlitwy serca: „Panie Jezu, dziękuję Ci za wszelkie Twoje ogołocenie. Naucz mnie szukać pełni życia poprzez służbę innym”.

Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki

Fot. Larm Rmah (unsplash.com)

Poniedziałek, 28 września, Wspomnienie św. Wacława, męczennika

Łk 9,46-50

46 Pojawiła się też u nich myśl, kto z nich jest największy. 47 Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie 48 i rzekł do nich: «Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki». 49 Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». 50 Lecz Jezus mu odpowiedział: «Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami».

W perykopie poprzedzający dzisiejszy fragment Jezus po raz drugi zapowiada uczniom swoją mękę i śmierć: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” (Łk 9,44). Apostołowie jednak na tym etapie nie są jeszcze w stanie zrozumieć tych słów: „Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie” (9,45). Z owego niezrozumienia wypływa zupełnie inna od Jezusowej postawa. Podczas gdy Pan jest gotowy oddać się w ręce ludzi, by jako cierpiący Sługa Jahwe swoją śmiercią odkupić grzechy całego świata i uzdrowić ludzką naturę (por. Iz 52,13-53,12), apostołowie nadal w swoim myśleniu posługują się ziemskim wartościowaniem, chcą położyć swoje ręce na ludziach, by jako więksi nad nimi panować.

Fragment rozpoczyna się od krótkiego wprowadzenia: „Pojawiła się też u nich myśl, kto z nich jest największy” (Łk 9,46; por. 22,24). Tego typu problem bardzo często pojawia się we wspólnotach typu uczniowskiego, zgromadzonych wokół jednego mistrza. Do pewnego stopnia jest on zrozumiały, jeśli weźmiemy pod uwagę, że osoba mistrza jest wyznacznikiem i uosobieniem wielkości, do której uczniowie pragną dążyć. Siłą rzeczy wcześniej czy później musi pojawić się pytanie o to, który z uczniów w sposób najdoskonalszy naśladuje ukazaną wielkość. Trzeba jednak zauważyć, że takiemu poszukiwaniu wielkości bardzo często towarzyszy pokusa wywyższania się ponad innych, za którą podąża kolejna pokusa – żądania dla siebie przywilejów, czy nawet władzy nad innymi.

Jezus chce uchronić apostołów przed wpadnięciem w powyższe zagrożenie, dlatego postanawia interweniować: „Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie” (9,47). Zanim wypowie słowa pouczenia, Pan wykonuje gest, który wykracza poza zwyczaje panujące w ówczesnych środowiskach żydowskich. Dzisiaj dzieci zazwyczaj łączone są z niewinnością i pokorą. Natomiast w starożytnym Izraelu uważano je przede wszystkim za osoby pozbawione prawnego statusu. Do momentu osiągnięcia dojrzałości, która pozwalała na rozumienie i wypełnianie przykazań Prawa (dziewczynki 12 lat, chłopcy 13 lat), dzieci uważano za nic nie znaczące istoty, niegodne na przykład do uczestnictwa w religijnych zgromadzeniach.

Gest postawienia przy sobie dziecka uzupełniają słowa Jezusa: „Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki” (9,48). Pan utożsamia się z pozbawionym praw dzieckiem, po to by odwrócić logikę wielkości, jaką posługują się uczniowie. Wielkość człowieka nie zależy od jego osobistych osiągnięć, ale wynika z podstawowego faktu, że jest on chciany i kochany przez Boga. Tym samym Jezus zachęca apostołów, by zamiast szukać argumentów potwierdzających ich własną wielkość, służyli wielkości Boga w człowieku.

Swoista „mania wielkości” nie jest jedynym problemem uczniów: „Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami»” (9,49). Jan, brat Jakuba, należy do uprzywilejowanej grupy wewnątrz grona apostolskiego. Wraz ze swym bratem i Piotrem jest na przykład naocznym świadkiem przywrócenia życia córce Jaira (por. 8,51) i przemieniania Jezusa (por. 9,28). Jednakże on także musi się jeszcze wiele nauczyć. W poruszonym przez niego problemie dostrzec można pewien ekskluzywizm i próbę zmonopolizowania wiary w Jezusa. Jak widzimy, nie bez powodu Jezus nadał Janowi i Jakubowi przydomek „synowie gromu” (gr. Boanerges; por. Mk 3,17). Zabronienie komuś, kto nie „chodził z nimi” wypędzania złych duchów w imię Pana, świadczy o impulsywności apostołów. W Łk 9,54 będzie mowa o tym, że Jan i Jakub zaproponowali zrzucenie na Samarytan „ognia z nieba”, gdyż ci ostatni nie chcieli przyjąć Jezusa. Postawa prezentowana przez synów Zebedeusza okazuje, że łatwo zastąpić naśladowanie Jezusa naśladowaniem grupy.

Jezus odpowiada Janowi: „Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami” (9,50). Nie chodzi tutaj o zwykłą tolerancję, czy jakiś rodzaj religijnego synkretyzmu, lecz o dostrzeżenie, że działanie Boga wykracza poza granice własnej grupy (por. Lb 11,28). W sposób szczególny uwidoczni się to w Dziejach Apostolskich, gdzie Łukasz opowie o zstąpieniu Ducha Świętego na mieszkańców domu setnika Korneliusza, czyli osoby niebędące Żydami (por. Dz 10,1,48; 11,17).

Czy mam świadomość, że Jezus zna moje wnętrze, wie co kryję się w moim sercu? Czy pozwalam, by Jego słowo wyprowadzało mnie z błędnego myślenia i działania? Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o moim życiu? Czy szukam własnej wielkości w doświadczeniu bycia dzieckiem Boga? Czy dziękuję Bogu, że mogę dostrzec Jego chwałę w życiu innych ludzi?