Wy wszyscy jesteście braćmi (Mt 23,1-12)

Wtorek II Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 23,1-12

1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Ewangelii Mateusza na pierwszy rzut wydaje się być zaadresowanym przede wszystkim do tych, którzy wewnątrz Kościoła są odpowiedzialni za przekaz wiary (biskupi, prezbiterzy, osoby zakonne, katecheci itd.). Jednakże każdy z nas może znaleźć w nim światło na autentyczne przeżywanie wiary, bycie we wspólnocie uczniów Jezusa i poszukiwanie prawdziwej wielkości. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę, przygotuj moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią (ww. 2-3) Wyrażenie „katedra Mojżesza” (dosł. „krzesło/siedzenie Mojżesza”) odnosi się do kamiennego siedzenia ustawianego wewnątrz ówczesnej synagogi, na którym zasiadali przewodniczący liturgii. Symbolizowało ono władzę nauczania i interpretowania Prawa Mojżeszowego. Jezus zatem odnosi się do uczonych w Piśmie i faryzeuszy jako tych, którzy przypisali sobie wszelkie prawo do religijnego instruowania. Co ciekawe, Pan nie odbiera im tego prawa i nie przestrzega przed ich nauką, lecz przed sposobem zachowania. Zarzut jest jasny – czyny uczonych w Piśmie i faryzeuszy nie odzwierciedlają ich nauczania. Czy pomiędzy wyznawaną przeze mnie wiarą a codziennymi moimi wyborami istnieje harmonia?
  • Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą (w. 4) Jezus odnosi się do rygorystycznego i dosłownego rozumienia poszczególnych przykazań Prawa. Problem ten był widoczny już we wcześniejszych fragmentach, gdy mowa była na przykład o nakazie spoczynku szabatowego (por. Mt 12,1-8) czy czystości rytualnej (por. 15,10-20). Uczeni w Piśmie i faryzeusze lubowali się w stawianiu wysokich wymagań, dodatkowo do nakazów Prawa dodawali zwyczaje wypływające z tzw. tradycji starszych, sami jednak w codziennym życiu nie stanowili przykładu prawdziwej sprawiedliwości, co wyszczególnione będzie w kolejnych wersetach. Czy jestem wyrozumiały dla moich współbraci w wierze? Czy w odniesieniu do poszczególnych przykazań jestem wymagający przede wszystkim od siebie?
  • Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów (w. 5) Filakterie, o których wspomina Jezus, były rodzajem skórzanych pudełek, w których umieszczano fragmenty świętych Pism i które przywiązywano do czoła i lewego ramienia w trakcie modlitwy (por. Pwt 6,6-9; 11,18). Natomiast frędzle u płaszczów miały przypominać o konieczności zachowywania przykazań (por. Lb 15,38-40). Uczeni w Piśmie i faryzeusze powiększali filakterie i wydłużali frędzle u płaszczów, ale nie po to, by oddać chwałę Najwyższemu, lecz by samym zyskać podziw u innych. Czy unikam pokusy bycia podziwianym ze względu na moją pobożność?
  • Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi (ww. 6-7) Pan podaje kolejne przykłady miłości, bynajmniej nie Boga ani Jego przykazań, lecz wykrzywionej miłości własnej praktykowanej przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Podobnie jak w dzisiejszych czasach, w starożytnym Izraelu na każdej uczcie istniała pewna hierarchia zajmowanych miejsc. Podobnie było wewnątrz synagog. Zaś tytuł „Rabbi” (dosł. „mój wielki”) stosowano wobec religijnych przywódców. W przypadku uczonych w Piśmie i faryzeuszy zauważyć można było wręcz zabieganie o to, by właśnie w ten sposób byli traktowani przez innych. A jak pod tym kątem wygląda moje zachowanie, gdy uczestniczę w parafialnej liturgii, czy w spotkaniach grupy modlitewnej?
  • A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus (w. 8-10) Po podaniu konkretnych przykładów błędów popełnianych przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, Jezus przechodzi do wskazówek, które chce przekazać swoim uczniom. W charakterystyczny dla żydowskiego argumentowania sposób przypomina komu w pierwszym rzędzie należy się cześć i wywyższenie. Tytuły takie jak „Rabbi”, „Nauczyciel” (gr. didaskalos), „Ojciec” (gr. pater) czy „Mistrz” (gr. kathegetes) przede wszystkim określają Jego samego oraz Ojca niebieskiego. Żaden z ludzi nie jest ich godzien w sposób absolutny. Realizowanie we wspólnocie wiary lub środowisku rodzinnym funkcji ojca czy nauczyciela powinno dokonywać się w duchu pokory i wdzięczności, że można uczestniczyć w ojcostwie i nauczycielstwie, które przynależą do Ojca i Syna. Jakie duchowe obowiązki mam wobec innych? Czy wypełniam je w pokorze? Czy na przykład będąc ojcem dla moich dzieci, uczę się ojcostwa od Boga Ojca?
  • Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (ww. 11-12) Wcześniej, reagując na zazdrość, która pojawiła się między Jego uczniami, Jezus powiedział: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (Mt 20,25-26). Przyjęcie postawy sługi wobec braci jest jednym z najważniejszych elementów tożsamości ucznia Jezusa. Prawdziwa bowiem wielkość nie zależy od stopnia poklasku czy podziwu ze strony innych, lecz od tego, czy naśladujemy Chrystusa, który jako Bóg będąc godnym wszelkiej chwały i uwielbienia, całkowicie uniżył samego siebie, stając się sługą wszystkich (por. Flp 2,2-11). Jak rozumiem dążenie do wielkości? Czy wykorzystuję czas Wielkiego Postu na kształtowanie w sobie ducha służby wobec bliźnich?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu słowa modlitwy: „Panie Jezu, ucz mnie pokory, pomóż mi stawać się coraz bardziej bratem i sługą innych”.

Bądzcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,36-38)

Poniedziałek II Tygodnia Wielkiego Postu

Łk 6,36-38

36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj krótkim, ale jakże ważnym fragmentem Ewangelii Łukasza. Nauczając na równinie, Jezus kontynuuje temat miłości bliźniego, wskazuje, że bardzo ważnym jej wymiarem jest miłosierdzie. Wezwę pomocy Ducha Świętego, bym mógł uważnie wsłuchać się w słowa mojego Mistrza.

Punkty do medytacji

  • Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (w. 36) Wcześniej Jezus, rozwijając starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18), wezwał uczniów do miłości nieprzyjaciół (por. Łk 6,27.35). Teraz dopowiada, że miarą i wzorem tej miłości ma być miłosierna miłość okazywana przez Ojca niebieskiego. W tle Jezusowej wypowiedzi można dostrzec starotestamentalny nakaz naśladowania świętości Boga: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan Bóg wasz!” (Kpł 19,2) oraz samoobjawienie się Jahwe jako Boga miłosiernego: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6). Miłosierdzie rozumiane jako przymiot Boga wielokrotnie powraca w Łukaszowej Ewangelii, na przykład w przypowieść o synu marnotrawnym (por. Łk 15,11-32). Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o Bożym miłosierdziu. Spróbuję przez jej pryzmat spojrzeć na moje życie. Za co dzisiaj chciałbym podziękować?
  • Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni (w. 37) Miłosierdzie wyraża się między innymi poprzez unikanie osądzania innych. I nie chodzi tu o niedostrzeganie obiektywnego zła czynionego przez człowiek, lecz o pamiętanie o tym, iż w każdym z nas, nawet w największym złoczyńcy, jest obecna jakaś doza dobra. Jak bardzo osądzanie jest niszczące, bardzo dobrze widać w dzisiejszym świecie, gdzie duża część podziałów między ludźmi bierze się na przykład z mody na „punktowanie”, „miażdżenie” czy „masakrowanie” innych w mediach. Poproszę Jezusa, by uwolnił mnie od pokusy osądzania innych.
  • nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (w. 37) Każdy kolejny dzień naszego życia jest znakiem, że Bóg nieustannie daje nam szansę powrotu do Niego. On pragnie naszego zbawienia, a nie potępienia, jest niezwykle cierpliwy i oczekujący. Tego samego Jezus oczekuje od nas. Jako Jego uczniowie mamy być gotowi na przyjęcie bliźnich, którzy tak jak i my borykają się z własną słabością. Czy mógłbym wskazać osoby, na które całkowicie się zamknąłem ze względu na czynione przez nich zło lub wyrządzoną mi krzywdę? Poproszę Jezusa, by pomógł mi dostrzec drogę pojednania.
  • Dawajcie, a będzie wam dane (w. 38) Powraca w trochę zmienionej formie wezwanie, które Jezus wyraził chwilę wcześniej: „Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje” (Łk 6,30). W trosce o potrzeby innych ostatecznie chodzi nie tylko o wsparcie materialne czy jakiś inny zewnętrzny gest, lecz o otwarcie własnego serca na wszelkiego rodzaju brak przeżywany przez bliźniego. Miłosierdzie w pierwszym rzędzie jest sprawą serca, które pragnie wyjść poza egoistyczną bańkę spełniania wyłącznie własnych zachcianek. Jest miłością, która szuka miłości. Przyjrzę się osobom w moim otoczeniu, jakiego rodzaju cierpienie w sobie noszą. Spróbuję wczuć się w ich sytuację i znaleźć drogę pomocy.

W ciągu dnia

  • Będę powracał myślą do słów Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół (Mt 5,43-48)

Sobota I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,43-48

43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, 45 abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Przygotowanie

  • We wczorajszej Ewangelii Jezus wzywał uczniów, by w swojej sprawiedliwości, czyli posłuszeństwie wobec Prawa, przewyższali uczonych w Prawie i faryzeuszy (por. Mt 5,20-26). Dzisiaj Pan pokazuje, że tego rodzaju doskonałość, wyraża się przede wszystkim w miłości, która przekracza granice nieprzyjaźni, bariery między prześladowanym i prześladującym. Otwierając się na delikatne prowadzenie Ducha Świętego, zanurzę się w dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził (w. 43) Jezus odnosi się do dwóch zasad, które kształtowały życie społeczne wielu ówczesnych Żydów. Miłość bliźniego wprost była nakazana przez Prawo (por. Kpł 19,18). Natomiast zasada nienawiści wobec nieprzyjaciół prawdopodobnie swój początek wzięła z trudnych doświadczeń ostatnich wieków, kiedy to po zburzeniu Jerozolimy przez wojska Nabuchodonozora (587 przed Chr.), Judea nieprzerwanie ulegała podbojom kolejnych pogańskich imperiów. W reakcji na nieustanne zagrożenia polityczne i kulturowe pośród Żydów upowszechniła się postawa podejrzliwości, wręcz nienawiści wobec wszystkich, którzy nie pasowali do ich etosu religijno-narodowego. Pozabiblijne świadectwa o zasadzie nienawiści wobec nieprzyjaciół znajdujemy w pismach wspólnoty z Qumran (północno-zachodni brzeg Morza Martwego), której członkowie, żyjąc w oderwaniu od kultu świątynnego, praktykowali formę judaizmu opartą nie tylko na Prawie i Prorokach, lecz także na własnych przekonaniach. Jak traktuję prawdy zawarte w Piśmie Świętym? Czy wnikając w ich sens, odwołuję się do nauczania Kościoła, by uniknąć subiektywnej, a więc błędnej interpretacji?
  • A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (w. 44) Jezusowe słowa stanowią nie lada wyzwanie nie tylko dla ówczesnych Żydów, ale i dla współczesnego człowieka. W Palestynie I wieku określenia „wasi nieprzyjaciele” i „ci, którzy was prześladują” przywodziły na myśl przede wszystkim przedstawicieli aktualnego okupanta, którym było cesarstwo rzymskie. Miłość i modlitwa za tych, którzy ciemiężą kraj, nakładają ciężkie podatki, stosują przemoc i niesprawiedliwość, mogła wydawać się wręcz czymś absurdalnym. W każdym z nas w chwili krzywdy pojawia się pragnienie sprawiedliwości, która miałaby przyjąć formę kary, a czasami nawet osobistej wendety. Tymczasem Jezus wzywa do sprawiedliwości, która przyjmuje formę miłości. Kogo dzisiaj nazwałbym moim nieprzyjacielem? Jakie pragnienia i uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o tej osobie? Opowiem o tym Jezusowi.
  • abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (w. 45) Jako motywację do miłości nieprzyjaciół Jezus podaje przykład Boga Ojca, który jednakową troską otacza wszystkich ludzi, bez względu na to, czy czynią dobro czy zło, pełnią Jego wolę, czy nie. Taki obraz Ojca może wydawać się niezrozumiały. Być może nawet niekiedy buntujemy się, gdy dostrzegamy, że Bóg nie posługuje się logiką ludzkiej sprawiedliwości, by nagradzać dobrych, a karać złych. Zapominamy, że Jego miłość, podobnie jak miłość każdego ojca, ma dwa wymiary – radości z dobra i smutku ze zła czynionego przez Jego dzieci. Czy mam świadomość, że Bóg patrzy na mnie jak na swoje umiłowane dziecko? Gdy parzę na ostatnie tygodnie, czego więcej przysporzyłem Ojcu niebieskiemu, radości czy smutku? Czy próbuję w Jego miłości do mnie znaleźć inspirację do miłości wobec drugiego człowieka, zwłaszcza nieprzyjaciela?
  • Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? (ww. 46-47) W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus, odwołując się do przykładu celników i pogan, po raz kolejny pokazuje, że zachowanie Jego uczniów, a więc tych, którzy mają nadzieję życia wiecznego, ma wykraczać poza reguły ustalone w świecie skażonym grzechem. Chrześcijanin, miłując nieprzyjaciół, zaczyna być obywatelem królestwa niebieskiego, staje się znakiem wskazującym na miłosierną miłość Ojca. Czy moje serce jest wolne od mentalności tego świata? Czy w trwającym Wielkim Poście podjąłem już decyzję, by usunąć z mojego życia te rzeczy, które zaburzają we mnie myślenie dziecka Bożego (nieodpowiednia literatura, muzyka, serwisy internetowe, liderzy opinii itp.)?
  • Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (w. 48) W Torze pojawia się wezwanie, by Izrael naśladował Boga w Jego świętości: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty, Pan, Bóg wasz (Kpł 19,2) W czasach Jezusa słowa te rozumiano przede wszystkim jako wezwanie do odcięcia się od świata pogańskiego. Jezus koryguje takie myślenie i zachęca uczniów, by naśladowali świętość Boga poprzez rozwijanie w sobie bezinteresownej i miłosiernej miłości. Czy odrzucam myślenie, że świętość/doskonałość jest tylko dla wybranych? Czy pielęgnuję w moim sercu pragnienie doskonałości na wzór Boga? Czy pragnę kochać tak jak On?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Boże Ojcze, pragnę być Twoim synem, naucz mnie kochać moich nieprzyjaciół”.

Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają (Łk 5,27-32)

Sobota po Popielcu

Łk 5,27-32

27 Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» 28 On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. 29 Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu. 30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» 31 Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. 32 Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».

Przygotowanie

  • Łukasz Ewangelista ukazuje nam dzisiaj Jezusa, który nie unika grzeszników, lecz świadomie obdarza ich swoją zbawczą obecnością. W scenie powołania celnika Lewiego każdy z nas może zobaczyć siebie, swoją duchową biedę, ale i szansę, jaka zostaje nam dana, gdy tylko pozytywnie odpowiemy na Jezusowe zaproszenie do grona Jego uczniów. Przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem, otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej (w. 27) Celnicy w starożytnym Izraelu, dlatego że współpracowali z rzymskim okupantem i często nadużywali swojej pozycji, bogacąc się kosztem rodaków, uważani byli za notorycznych grzeszników. Czy jestem uczciwy w wypełnianiu codziennych obowiązków? Jak traktuję tych, którzy w jakiś sposób podlegają mojej władzy? Czy unikam pokusy budowania własnej pozycji kosztem innych?
  • Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 27) Mimo, iż Lewi był celnikiem, Jezus nie tylko kieruje ku niemu swój wzrok, lecz również wypowiada słowa, które są zaproszeniem do grona Jego uczniów. Widzi jego duchową biedę, lecz wie również, że idąc za Nim Lewi (Mateusz, por. Mt 9,9-13) będzie mógł rozpocząć nowy etap swojego życia. Poproszę Pana, by spojrzał dzisiaj na mnie, abym i ja mógł dostrzec w Jego spojrzeniu szansę na powstanie z moich grzechów.
  • On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł (w. 28) Usłyszawszy zaproszenie Jezusa Lewi podejmuje radykalną decyzję zerwania z dotychczasowym grzesznym życiem. Wstaje, niczym paralityk z poprzedzającej perykopy (por. 5,25), i zaczyna iść za Panem. Do czego dzisiaj Jezus mnie zaprasza? Czy Jego słowo znajdzie w moim sercu właściwą odpowiedź? Czy pozwolę, by podniosło mnie ono z moich grzesznych przywiązań?
  • Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu (w. 29) Jednym z pierwszych owoców pójścia za Jezusem jest uczta, którą Lewi przygotowuje w swoim domu na Jego cześć. Zaprasza na nią innych celników, chce, by oni także mogli spotkać Zbawiciela. Czy potrafię dzielić się moją wiarą z innymi? Czy noszę w sobie radość wypływającą ze spotkania z Jezusem?
  • Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» (w. 30) Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie pochwalają zachowania Jezusa. Nie są jednak na tyle uczciwi, by wprost Go zaatakować, lecz swoje wyrzuty kierują do uczniów. Jak reaguję, gdy dostrzegam, że działanie Boga rozmija się z moim dotychczasowymi wyobrażeniami? Czy w takich momentach próbuję zrewidować moje oczekiwania, czy może zaczynam wybiórczo przeżywać moja wiarę?
  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników» (ww. 31-32) Reagując na zarzut faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus ukazuje cel swojej ziemskiej misji. Ludzkość dotknięta jest chorobą grzechu. Cierpi na nią każdy człowiek, bez wyjątku. Misją Jezusa jest temu zaradzić. Poproszę Jezusa, by oczyszczał mnie z pychy i umacniał we mnie świadomość, że jestem grzesznikiem potrzebującym ratunku.

W ciągu dnia

  • Będę nosił dzisiaj w swoim sercu słowa Pana: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają”.

Mnie zaś nie zawsze macie

Wielki Poniedziałek

J 12,1-11

1 Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. 2 Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. 3 Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. 4 Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: 5 «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» 6 Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano. 7 Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu. 8 Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie». 9 Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. 10 Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, 11 gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia zaprowadzi mnie do Betanii, gdzie Jezus kilka dni przed swoją śmiercią i zmartwychwstaniem spotka się z bliskimi przyjaciółmi. Poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi w dzisiejszym Słowie znaleźć pomoc do współodczuwania z Panem przygotowującym się na mękę.

Punkty do medytacji

  • „Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych” (w. 1). Kolejny fragment Czwartej Ewangelii rozpoczyna się od dokładnego określenia czasu, w którym odbywa się opisywana scena. Sześć dni przed świętem Paschy, w czasie której dokona się odkupienie całej ludzkości, Jezus przybywa do swoich bliskich znajomych, rodzeństwa z Betanii. W obliczu nadchodzącej męki i śmierci spotka się z Łazarzem, którego wcześniej przywrócił do życia. Za tydzień od tego spotkania sam będzie martwy, a Jego ciało będzie leżało w grobie. Mimo że niedługo sam będzie musiał stawić czoła śmierci, teraz nie skąpi swojej uwagi przyjaciołom. Czy potrafię patrzeć na Jezusa jako na mojego Przyjaciela, któremu naprawdę na mnie zależy?
  • „Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole” (w. 2). Wyobrażę sobie tę scenę. Jezus, uczniowie i przyjaciele siedzą przy tym samym stole. Na twarzach zgromadzonych widoczna jest radość. Na obliczu Pana dodatkowo dostrzec można pewien rodzaj zadumy. Patrzy na Łazarza, cieszy się, że ten żyje, lecz jednocześnie coraz bardziej jest świadomy nadchodzącego cierpienia, które zwieńczy Jego własna śmierć. Spróbuję wczuć się w emocje i uczucia, które wypełniają w tym momencie Jezusowe serce. Wzbudzę w sobie pragnienie towarzyszenia Panu w czasie Wielkiego Tygodnia.
  • „Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku” (w. 3). Gest namaszczenia stóp Jezusa przez Marię zapowiada ogromną ilość mieszaniny mirry i aloesu, którą faryzeusz Nikodem przyniesie na pogrzeb Jezusa (por. J 19,39; Ps 45,9). Podobnie wytarcie stóp Pana włosami antycypuje obmycie i wytarcie przez Niego stóp uczniów w trakcie Ostatniej Wieczerzy (por. J 13,5; w obydwu przypadkach ewangelista posługuje się tym samym greckim czasownikiem – ekmasso, „wycierać”). Również „woń olejku” wskazuje na dar, jaki ze swojego życia Jezus złożu Ojcu na krzyżu. W greckim tłumaczeniu Księgi Kapłańskiej ten sam rzeczownik (osme) odnosi się do zapachu ofiar składanych Bogu (por. Kpł 2,2). Jaki dar chciałbym ofiarować Jezusowi na sześć dni przed Paschą?
  • „Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?»” (ww. 4-5). W kolejnym wersecie Jan dopowiada, że w rzeczywistości Judaszowi nie chodziło o pomoc ubogim, lecz o to, by w trzosie, z którego wykradał pieniądze, było ich więcej. Człowiek o zdeprawowanym sercu potrafi posługiwać się najbardziej pobożnymi czy humanitarnymi argumentami, byleby tylko osiągnąć obrany przez siebie cel. Czy dbam o czystość moich intencji? Czy odrzucam pokusę wykorzystywania mojego religijnego zaangażowania dla osiągania własnych korzyści?
  •  „Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie»” (ww. 7-8). Jezus staje w obronie Marii. Wyjaśnia jej gest jako zapowiedź zbliżającej się swojej śmierci i pogrzebu. W Janowej Ewangelii mowa już była o tym, że Sanhedryn postanowił Go zabić (por. J 11,53) i wydał polecenie, by ktokolwiek wiedziałby o miejscu Jego przebywania, doniósł o tym (por. 11,57). Nie neguje konieczności troski o ubogich (por. Pwt 15,11), lecz wskazuje na zbliżanie się końca czasu, w którym Jego obecność jest na wyciągnięcie ręki. Czy troskę o relacje z Jezusem stawiam w centrum mojego życia? Czy zdaję sobie sprawę, że to właśnie od niej zależy owocność mojego zaangażowania na rzecz bliźnich?
  • „Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa” (ww. 10-11). Wcześniej mowa była o tym, że przywrócenie życia Łazarzowi było znakiem, który doprowadził świadków tego wydarzenia do podstawowego poziomu wiary w Jezusa (por. J 11,45), co znowu bezpośrednio doprowadziło do decyzji Sanhedrynu, by pozbyć się Jezusa (por. 11,46-53). Teraz celem knowań żydowskich przywódców staje się sam Łazarz, jak niewygodny dowód na mesjańską tożsamość Pana. Uczeń Jezusa, musi liczyć się z wrogością ze strony świata, zwłaszcza gdy jego życie wiary jest wyraźnym znakiem wzywającym innych do przyjęcia zbawienia. Jak reaguję, gdy spotykam się z wrogością wobec mojej wiary? Czy nie wstydzę się mojej przynależności do Jezusa?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych obowiązków będę wracał myślami do rozważonego Słowa. Pozwolę, by pomogło mi ono przygotować się na nadchodzące Triduum.