I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu (J 7,40-53)

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 7,40-53

40 A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». 41 Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale — mówili drudzy — czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? 42 Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» 43 I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. 44 Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. 45 Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: «Czemu go nie pojmaliście?» 46 Strażnicy odpowiedzieli: «Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek». 47 Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? 48 Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? 49 A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty». 50 Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: 51 «Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni?» 52 Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». 53 I rozeszli się — każdy do swego domu.

Przygotowanie

  • Pobyt Jezusa w Jerozolimie w czasie Święta Namiotów prowokuje ożywione dyskusje dotyczące Jego tożsamości. Pośród zgromadzonych w świątyni pojawiają się różne opinie: prorok, Mesjasz, bluźnierca… Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę Słowem, wzbudzę w sobie pragnienie spotkania Jezusa takim, jakim jest naprawdę – Synem Bożym i Mesjaszem, który przyszedł na świat, by wyzwolić go z niewoli zła.

Punkty do medytacji

  • A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz» (ww. 40-41) Opinie na temat Jezusa pośród Żydów przybyłych do Jerozolimy na Święto Namiotów są podzielone. Jego dotychczasowe czyny i słowa, inspirują niektórych do uznania Go za proroka, czyli człowieka wybranego przez Boga, by przemawiać w Jego imieniu. Inni idą jeszcze dalej i dostrzegają w Nim Mesjasza, a więc nowego króla z rodu Dawida. Także dzisiaj Jezus jest postrzegany na różne sposoby: Mędrzec, Rewolucjonista, Uzdrowiciel, Zbawiciel, Syn Boży… Litanię tytułów można by pewnie mnożyć bez końca. Odłożę na chwilę katechizmowe definicje na bok i wejrzę w moje serce: za kogo ja dzisiaj uważam Jezusa?
  • Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid? (ww. 41-42) Stary Testament rzeczywiście podaje, że Mesjasz jako potomek Dawida będzie pochodził z Betlejem. Prorok Natan zapowiedział Dawidowi, że jeden z jego potomków zbuduje dom imieniu Bożemu, zaś sam Bóg utwierdzi Jego królestwo (por. 2 Sm 7,12-14). Natomiast prorok Micheasz wysławia Betlejem, z którego ma wyjść władca, który nie tylko będzie panował nad Izraelem, lecz jego panowanie rozciągnięte zostanie aż po krańce ziemi (por. Mi 5,1-5). Zarzut przeciwników uznania Jezusa za Mesjasza, jest chybiony. Jak podają inne fragmenty Nowego Testamentu, Pan poprzez uznanie Go za syna przez Józefa (por. Mt 1,20-24) oraz narodziny w Betlejem (por. 2,1) spełnia „wymogi” starotestamentalnych zapowiedzi mesjańskich. Przeciwnicy Jezusa wykazują się zatem swoją ignorancją. A ja, na czym opieram moją opinię o Jezusie? Czy czytam i rozważam zarówno Stary jak i Nowy Testament, by lepiej poznać Jego samego i dokonane przez Niego dzieło zbawienia?
  • Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty» (ww. 47-49) Strażnicy świątynni wysłani przez arcykapłanów i faryzeuszy, by aresztować Jezusa (por. J 7,32), wracają bez Niego do swoich przełożonych (ww. 45-47). Fakt ten spotyka się z ostrą reakcją faryzeuszy, którzy zarzucają im, że dali się zwieźć, a ci z tłumu, którzy w Niego uwierzyli nie tylko nie znają Prawa, ale i są wręcz przeklęci (gr. eparatos). Prawda jednak jest taka, że znawcy Prawa i duchowi przywódcy Izraela, nie rozpoznają czasu wypełnienia się proroctw, podczas gdy zwykli Izraelici wręcz przeciwnie, coraz bardziej zaczynają zwracać się w stronę Jezusa. Za czyją wiarę jestem odpowiedzialny? Czy opowiadając o Jezusie innym (dzieciom, wnukom, chrześniakom itd.) zachowuję pokorę i uniżenie wobec przekazywanego Misterium?
  • Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni? (w. 51) Nikodem, który wcześniej odbył z Jezusem nocną rozmowę (por. 3,1-20) ma szerszy pogląd na Jego osobę. Dlatego odwołuje się do procedury sądowej nakazanej w Torze, według której, zanim kogoś się skaże, należy przeprowadzić dochodzenie (por. Pwt 19,15-19). Pytanie Nikodema niesie w sobie pewną ironię – ci, którzy przed chwilą zarzucali tłumowi, że nie zna Prawa, sami wykazują się ignorancją wobec jego przepisów. Za chwilę również powołają się na fałszywe przekonanie, że żaden prorok nie pochodził z Galilei (w. 52), co też okaże się nieprawdą, gdyż z Galilei pochodził prorok Jonasz (por. 2 Krl 14,25). Po raz kolejny daje o sobie znać pycha religijnych przywódców Izraela. Kto jest moim Nikodemem? Czy potrafię przyjąć uwagi tych, których daje mi Bóg, by wyprowadzić mnie z błędnych postaw czy oczekiwań?

W ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wierzę, że Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Mesjaszem przynoszącym światu zbawienie. Pomóż mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.

Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam (J 5,17-30)

Środa IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,17-30

17 Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». 18 Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. 19 W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 21 Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. 22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. 25 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. 26 Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie. 27 Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. 28 Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, kiedy wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos Jego: 29 i ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie do życia; ci, którzy pełnili złe czyny — na zmartwychwstanie do potępienia. 30 Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Przygotowanie

  • Uzdrowienie sparaliżowanego nad sadzawką Betesda, którego Jezus dokonał w szabat (patrz wczorajsza Ewangelia – J 5,1-16), staje się pretekstem do kolejnego ataku żydowskich elit. Pan wykorzystuje tę sytuację, by ukazać najgłębszy motyw swojego działania. Jest nim synowska relacja łącząca Go z Bogiem Ojcem. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie z dzisiejszym Słowem.

Punkty do medytacji

  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu (ww. 17-18) Odpowiadając na zarzut, iż uzdrowienie chorego przy sadzawce Betesda (por. J 5,1-16) było złamaniem szabatowego nakazu wstrzymania się od pracy, Jezus powołuje się na swoje Boże synostwo. Według przekonań ówczesnego judaizmu Bóg w szabat podejmował dwa działania: dawał życie i odbywał sąd nad zmarłymi. Dlatego Jezus, będąc Synem Boga, ma prawo ratować życie, na przykład uzdrawiając chorych. Słowa te jednak powodują jeszcze większe wzburzenie wśród przeciwników, którzy stają się coraz bardziej zdecydowani, by doprowadzić do Jego śmierci. Czy mam szacunek do ludzkiego życia? W jaki sposób dbam o życie własne i moich bliskich? Co w moją codzienność wnosi prawda o Bożym synostwie Jezusa?
  • W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili (ww. 19-20) Ewangelia Jana kładzie szczególny nacisk na podkreślenie głębokiej więzi łączącej Jezusa z Ojcem. Ojciec odwiecznie kocha i rodzi Syna (por. J 1,1.18). To właśnie z tej niezwykłej relacji miłości wypływa każde Jezusowe działanie. Jako Syn Jezus chce we wszystkim oddać chwałę Ojcu. Jak wygląda moja relacja z Bogiem Ojcem? Czy przeżywając codzienne wydarzenia, noszę w sobie świadomość przybranego dziecięctwa, które otrzymałem na chrzcie świętym?
  • Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce (w. 21) Wolą Ojca jest ratowanie ludzkiego życia we wszystkich jego przejawach. Historia zbawienia poświadczona w starotestamentalnych tekstach jest tego największym dowodem. Począwszy od wielkiego dzieła stworzenia opisanego na pierwszych stronach Księgi Rodzaju, poprzez dzieje Abrahama i pozostałych patriarchów oraz dzieje ludu Izraela Bóg jawi się jako Miłośnik życia. Również Jezus w swojej ziemskiej działalności koncentruje się na odbudowaniu życia w każdym napotkanym człowieku. Najpełniej i w najbardziej powszechnym wymierzę dokona się to w Jego misterium paschalnym, ku którego celebracji kroczymy w Wielkim Poście. Czy trwając w klimacie wielkopostnej modlitwy, wyciszenia i wyrzeczenia, pamiętam na jak wielkie wydarzenia w ten sposób się przygotowuję?
  • Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym (w. 27) Jezus jako zapowiadany przez proroków Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14) ma wszelką władzę. Jednym z jej wymiarów jest prawo sądzenia, które realizuje się w durniejszości, a swoją ostateczną formę przybierze na końcu czasów. Obecny sąd Jezusa nad człowiekiem ma na celu uchronienie go przed wiecznym potępieniem. Jezus pragnie być obecny w moim życiu, by każdego dnia przywracać mnie Ojcu. Za pomocą swojego słowa oraz posyłając do mnie Ducha Świętego rzuca światło na moje wybory, pomaga mi wybierać między dobrem i złem. Czy poddaję się takiemu sądowi? Jakie słowo Jezusa w ostatnim czasie najbardziej na mnie wpłynęło?
  • Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał (w. 30) Jezus, będąc Synem, szuka woli Ojca. Mimo że sam jest Bogiem, poddaje się temu, który Go miłuje. W ten sposób pokazuje nam, że posłuszeństwo Bożej woli swoje najgłębsze uzasadnienie ma w doświadczeniu Ojcowskiej miłości. Czy ja również noszę takie doświadczenie w moim sercu? Czy miłość, którą Ojciec objawił mi w Synu, jest pierwszym motywem mojego odkrywania Bożej woli i realizowania jej na co dzień?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa: „Ojcze, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”.

Wstań, weź swoje nosze i chodź! (J 5,1-16)

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,1-16

1 Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. 2 W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. 3 Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. 5 Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.

Przygotowanie

  • Przeżywając Wielki Post w klimacie wyciszenia i modlitwy, coraz bardziej poznajemy samych siebie, na jaw wychodzi prawda o naszych słabościach, czasami skrzętnie przez lata spychanych na ostatni plan. Jan Ewangelista pokazuje nam dzisiaj, w jaki sposób w końcu skonfrontować się z naszymi niedomaganiami i u Kogo możemy znaleźć uzdrowienie. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych (ww. 2-3) Istnienie sadzawki przy Bramie Owczej zostało potwierdzone przez badania archeologiczne. Miałaby ona składać się z dwóch basenów, z których każdy otoczony był kolumnowymi krużgankami. Treść dzisiejszej perykopy wskazuje, że istniało w czasach Jezusa przekonanie, iż wody sadzawki mają uzdrawiające właściwości. Ewangelista podkreśla, że w bezpośredniej bliskości leżało wielu chorych na różne przypadłości. Zatrzymam się nad moimi dolegliwościami, zarówno fizycznymi, jak i duchowymi. Gdzie na co dzień szukam uzdrowienia? Czy potrafię z cierpliwością na nie oczekiwać?
  • Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę (w. 5) Jak wskazuje dalsza część opowiadania, choroba owego człowieka przejawiała się paraliżem. Chorował bardzo długo, od trzydziestu ośmiu lat, w dalszym ciągu jednak przebywał przy sadzawce, czyli nie tracił nadziei na uzdrowienie. Czy dostrzegając swoje przypadłości, a także na cierpienie i zło w otaczającym mnie świecie, potrafię zachować nadzieję? Minęło już kilka tygodni wielkopostnego zmagania się ze sobą. Czy nadal jestem zdeterminowany, by kontynuować duchową walkę?
  • Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». (ww. 6-7) Jak stwierdziliśmy wcześniej, obecność sparaliżowanego człowieka przy sadzawce wskazuje na jego silne pragnienie bycia uzdrowionym. A mimo to Jezus zadaje mu pytanie. Chce, by chory opowiedział Mu o swoim zmaganiu. Podobnie jest w moim przypadku. Pan zna mnie bardzo dobrze i wie, co mi dolega. Potrzeba jednak jasnego komunikatu z mojej strony. Taki komunikat nie pozostawia miejsca na niezdecydowanie, czy tylko częściowe pragnienie uzdrowienia. Jezus czeka na moje radykalne stanięcie w prawdzie. Opowiem mu o moich obecnych trudach.
  • Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat (ww. 8-9) Po raz kolejny ewangeliczne opowiadanie podkreśla moc Jezusowego słowa. Słysząc wezwanie Pana, sparaliżowany, mimo że ma doświadczenie wieloletniej choroby, natychmiast (gr. eutheos) i dokładnie je wypełnia. Wcześniej był zdany na pomoc innych w przemieszczaniu się. Teraz samodzielnie wstaje, bierze nosze w swoje ręce i zaczyna chodzić. Zwrócę uwagę na nosze, czyli atrybut bycia sparaliżowanym. W rękach uzdrowionego stają się one zarówno świadkiem jego wcześniejszej choroby, jak i wskazują na cud uzdrowienia dokonany przez Jezusa. Przypomnę sobie sytuacje, w których doświadczyłem mocy Pana w moim życiu. Czy nie wymazuje zbyt szybko pamięci o mojej wcześniejszej niewystarczalności? Czy powołując się na nią, potrafię świadczyć o zbawczej władzy Jezusa?
  • Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy» (w. 10) W Czwartej Ewangelii określenie „Żydzi” (gr. Iudaioi) nie odnosi się do ogółu ludu izraelskiego, lecz do ówczesnych elit religijnych. Prorok Izajasz, zapowiadając czasy mesjańskie, powiedział: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie” (Iz 35,5-6).Słowa te zapewne były dobrze znane żydowskim elitom. Gdy jednak teraz stoją naprzeciwko wydarzenia, w którym one się wypełniają, nie potrafią lub nie chcą tego dostrzec. Chowają się za skostniałym rozumieniem i wypełnianiem nakazów Prawa. Niewłaściwie przeżywana religijność, zamknięta na działanie Boga i oparta na przyzwyczajeniach, może stać się swojego rodzaju więzieniem. Czy słowo Boże i łaska sakramentów są przez mnie postrzegane jako narzędzia, za pomocą których Bóg pragnie ciągle na nowo wprowadzać mnie w pełnię relacji za Sobą? W czym moje tegoroczne przeżywanie Wielkiego Postu różni się od lat ubiegłych? Do czego w tym roku Duch Święty szczególnie mnie zachęca?
  • Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło» (w. 14) Kolejne działania uzdrowionego mężczyzny wprowadzają niemało chaosu. Wyraźnie widać, że jeszcze długa droga przed nim, zanim uwolni się wpływu zdeprawowanych elit żydowskich i całkowicie zaufa Jezusowi. Dlatego Pan kolejny raz przychodzi do niego i wskazuje na konieczność czujności. Łaska uzdrowienia fizycznego jest tylko wstępem, zaproszeniem, by dać się poprowadzić drogą uzdrowienia duchowego. Kto w relacji z Jezusem szuka wyłącznie remedium na bolączki ziemskiego życia, a nie dostrzega w Nim najwyższego autorytetu, ryzykuje powolne duchowe obumieranie. Przed czym dzisiaj Jezus chce mnie przestrzec? Czy pozostanę przy swoich przyzwyczajeniach, czy jednak dam się poprowadzić Jego słowu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w swoim sercu prośbę: „Panie Jezu, wiąż mnie ze sobą swoim słowem i łaską sakramentów, uwolnij mnie od błędnych wyobrażeń i przekonań”.

Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie (Mt 5,17-19)

Środa III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,17-19

17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

Przygotowanie

  • Jezus jako Mesjasz całym sobą wypełnia Boże obietnice zachowane w świętych księgach Izraela. W Jego osobie Prawo i Prorocy nie tracą swej aktualności, lecz wręcz przeciwnie, znajdują swój najgłębszy sens. Dlatego w programie życia Jezusowych uczniów na stałe wpisane jest poszukiwanie i wypełnianie Bożej woli zawartej na kartach Pisma Świętego. Wyciszę moje serce, przygotuję się na działenie Ducha Świętego, który poprowadzi mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić (w. 17) Wyrażenie „Prawo i Prorocy” w Ewangelii Mateusza funkcjonuje jako określenie całości świętych pism Izraela (por. Mt 7,12; 22,40). Owe pisma, jako że powstawały na przestrzeni wieków oraz w swej treści odnoszą się do wielu historycznych wydarzeń i osób, można traktować jako spisane świadectwo dziejów potomków Abrahama. Wierzący Żydzi widzieli w nich jednak coś więcej niż zwykłą narrację, znajdując w nich Boże przykazania i prorockie interpretacje, na których opierali praktycznie każdy aspekt codziennego życia. Jezus idzie jeszcze dalej, wskazując, że nie tylko księgi prorockie, ale i wszystkie inne święte pisma, z Prawem włącznie, są jednym wielkim proroctwem zapowiadającym Jego osobę. Teraz zaś nadszedł czas wypełnienia owego proroctwa. Dokonuje się to na dwa sposoby: poprzez konkretne wydarzenia z ziemskiego życia Pana, zwłaszcza Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie, oraz poprzez Jego nauczanie, w którym ukazany został najgłębszy sens natchnionych tekstów. Czy próbuję zrozumieć znaczenie starotestamentalnych tekstów, odczytując je w świetle misterium Syna Bożego? Czy mam świadomość, że istnieje również odwrotna zależność, że by w pełni poznać i zrozumieć Jezusa, konieczna jest znajomość Prawa i Proroków?
  • Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (w. 18) „Jota” (gr. iota) jest najmniejszą spółgłoską alfabetu greckiego, zaś „kreska” (gr. keraia) oznacza dowolny fragment litery. Jezus podkreśla, że nawet najmniejszy element tekstów dotychczas spisanego objawienia, mimo że zaczęły się czasy mesjańskie, nadal zachowuje swoją wartość. Każde, nawet najmniejsze słowo Pisma Świętego jest słowem samego Boga, który chce za jego pomocą komunikować się z człowiekiem. W Księdze Izajasza Bóg mówi: „słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,11). Jakie uczucia budzi we mnie to zapewnienie? Czy nie unikam starotestamentalnych tekstów, lecz próbuje je rozważać i odnaleźć w nich Boże światło na moje życia?
  • Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim (w. 19) W przyszłości jeden z uczonych w Prawie zapyta Jezusa, które przykazanie jest największe (por. Mt 22,34-40), co potwierdzi, że kwestia mniej lub bardziej ważnych przykazań Prawa była żywo dyskutowana w ówczesnym judaizmie. Jezus przestrzega przed uchylaniem jakiegokolwiek, nawet wydawałoby się najmniejszego przykazania. Skoro Prawo i Prorocy są wielką zapowiedzią Jego osoby, każdy element świętych pism zachowuje swoją wartość. Jak zobaczyć można w dalszej części wypowiedzi Jezusa (por. 5,21-48), konieczne jest nowe i pogłębione rozumienie przykazań, lecz w dalszym ciągu mają one kształtować życie wierzących. Jak jest z moją wiernością przykazaniom zawartym w Piśmie Świętym? Czy unikam pokusy wybierania z nich tego, co mi bardziej odpowiada?
  • A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim (w. 19) W każdym ludzkim sercu pojawia się pragnienie wielkości. Podczas gdy świat, nie tylko w starożytności, ale i dzisiaj, podpowiada, że można ją osiągnąć na drodze gromadzenia majętności, zdobywania władzy czy poważania u innych, dążenia za wszelką cenę do realizacji własnych planów, Jezus zachęca swoich uczniów, by posługiwali się logiką królestwa niebieskiego. Prawdziwa wielkość związana jest z poszukiwaniem i wypełnianiem Bożej woli, którą między innymi wyrażają przykazania. Czy mam świadomość, że zostałem powołany do wielkości, która wyrasta poza ziemskie kryteria? Co o poszukiwaniu wielkości mówią moje codzienne postawy i wybory? Czy jest we mnie pragnienie i odwaga życia Bożym słowem?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Panie Jezu, otwieraj przede mną skarbnicę Bożego słowa”.

Pan ulitował się nad owym sługą (Mt 18,21-35)

Wtorek III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 18,21-35

21 Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. 24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 26 Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. 27 Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” 29 Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. 30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 31 Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 32 Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. 33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” 34 I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Przygotowanie

  • Kościół daje nam dzisiaj jako duchowy pokarm fragment Mateuszowej Ewangelii, w którym Jezus przypomina nam, jak wielkim darem i zobowiązaniem jest Boże miłosierdzie, jakiego doświadczamy w sakramencie pokuty. Wyciszę moje serce, wezwę pomocy Ducha Świętego, by ta nauka nie była dzisiaj dana mi na darmo.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» (w. 21) Pobiblijna tradycja rabinistyczna zachowała elementy żydowskiego nauczania sięgające I w., według którego to samo przewinienie należy przebaczać maksymalnie trzy razy. Pytanie Piotra odzwierciedlałoby zatem wcześniejsze słowa Jezusa, który wymagając od swoich uczniów sprawiedliwości przewyższającej sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy (por. Mt 5,20), wielokrotnie kładł nacisk na przebaczenie (por. 6,12.14-15). Jak za chwilę zobaczymy, rozumienie Piotra nie jest jeszcze pełne. Czy mogę wskazać te momenty w moim postępowaniu, które potwierdzają, że idąc za Jezusem, poddaję się Jego słowu? Czy noszę w sobie stałe pragnienie uczenia się od Pana?
  • Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (w. 22) Tekst grecki można przetłumaczyć także jako „siedemdziesiąt siedem razy siedem”, czyli czterysta dziewięćdziesiąt razy. Jak byśmy nie przetłumaczyli, odpowiadając Piotrowi, Jezus używa hiperboli (wydawałoby się przesadnego wyrażenia) oraz wielokrotności liczby siedem (w symbolice biblijnej wyrażająca doskonałość), by wskazać na konieczność unikania pokusy stawiania jakichkolwiek limitów w procesie wybaczania poniesionych krzywd. Lamek w Księdze Rodzaju deklaruje: „Jeśli Kain ma być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4,24). Zaś w życiu uczniów Jezusa niekończąca się zemsta ma być zastąpiona bezgranicznym przebaczeniem. Czy nie kryję w swoim sercu pragnienia zemsty wobec kogoś, kto mnie skrzywdził? Kogo dzisiaj chętnie nazwałbym moim wrogiem?
  • Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów (w. 24) Sługa z przypowieści był winien swojemu królowi wręcz trudną do wyobrażenia sumę pieniędzy. Jeden talent odpowiadał sześciu tysiącom denarów, czyli kwocie średniego wynagrodzenia za sześć tysięcy dni. Zatem dziesięć tysięcy talentów, to sześćdziesiąt milionów dniówek. By zgromadzić taki majątek, trzeba by pracować nieprzerwanie przez sto sześćdziesiąt cztery tysiące lat! Jezus ponownie posługuje się w swojej wypowiedzi hiperbolą, by ukazać, jak wielki dług zaciągamy wobec Boga, gdy poddajemy się pokusom i wpadamy w grzech. Czy jestem świadomy mojej grzeszności? Czy nie idę za pokusą umniejszania własnych win?
  • Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać (w. 25) Sprzedawanie w niewolę osób, które nie były w stanie spłacić swoich długów, było powszechnie stosowane w starożytności. Król z przypowieści postanawia sprzedać zadłużonego sługę wraz z jego rodziną. Jezus podkreśla w ten sposób, że nasze upadki nie są wyłącznie naszą prywatną sprawą. W mniejszym lub większym stopniu wiążą się z krzywdą wyrządzaną innym ludziom, zwłaszcza tym najbliższym. Czy robiąc wieczorny rachunek sumienia lub przygotowując się do spowiedzi świętej, pamiętam o wpływie mojego postepowania na moich bliskich? Czy mam świadomość, że nawrócenie i naprawa mojego życia będzie procentować również w ich życiu?
  • Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował (w. 27) Mimo że dług jest ogromny, król postanawia go darować, gdyż widzi błaganie swojego sługi. Podobnie jest w naszym życiu. Bóg zawsze jest gotowy wybaczyć nam nasze przewinienia, jeśli tylko przyjmiemy postawę skruchy i pokornie oddamy się Jego miłosierdziu. Czy obraz Boga, który na co dzień noszę w moim sercu, przypomina króla postać z przypowieści? Spojrzę na moje ostatnie dni, za co dzisiaj chciałbym przeprosić? Może nie będę zwlekał do rekolekcji, ale jak najszybciej pójdę do spowiedzi?
  • Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien! (w. 28) Zachowanie sługi, któremu dopiero, co darowana niewyobrażalny dług, może wręcz przerażać. Współsługa winien był mu jedynie sto denarów, czyli sto dniówek, a mimo to jest nieczuły na jego błaganie i doprowadza do jego uwiezienia. Wydaje się, że nic nie nauczył się w spotkaniu z miłosiernym władcą. W Ewangelii Łukasza Jezus wzywa uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Czy fakt, iż w Chrystusie dostąpiłem ogromu Bożego miłosierdzia, wpływa na moje relacje z bliźnimi? Czy noszę w sobie gotowość do wybaczania?
  • I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu (ww. 34-35) Stała gotowość wybaczania odniesionych krzywd, która swój początek bierze w doświadczeniu Bożego miłosierdzia, nie jest czymś fakultatywnym, lecz stanowi jeden z podstawowych elementów chrześcijańskiej tożsamości. Miłosierdzie ma rodzić miłosierdzie. Gdy po naszej śmierci staniemy przed Bożym majestatem, przebaczenie, które okazaliśmy innym, będzie jednym z czynników decydujących o naszej wieczności. Komu i co dzisiaj mogę wybaczyć? Porozmawiam o tym z Jezusem.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Panie Jezu, otwieraj moje serce na moich nieprzyjaciół, ucz mnie przebaczenia”.