Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął (J 6,35-40)

Przygotowanie

  • W Kafarnaum Jezus rozmawia z Żydami, budząc w nich pragnienie chleba na życie wieczne. Przekonuje ich, że każdy, kto do Niego przyjdzie, nie będzie odrzucony, a kto w Niego uwierzy, będzie wskrzeszony w czasach ostatecznych. Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę, uspokoję i wyciszę moje wnętrze, by przygotować glebę mojego serca na ziarno Słowa.

Punkty do medytacji

  • Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (w. 35) Oprócz obecnego wersetu Ewangelia Jana jeszcze sześciokrotnie przytacza wypowiedzi Jezusa, w których posługuje się On formułą „Ja jestem …”, uzupełnioną o symboliczne określenia opisujące konkretne aspekty Jego tożsamości („światłość świata” – 8,12; 9,5; „brama” – 10,9; „dobry pasterz” – 10,11.14; „zmartwychwstanie i życie” – 11,25; „droga, prawda i życie” – 14,6, „prawdziwy krzew winny” – 15,1.5). Jezus jest „chlebem życia”, czyli darem od Ojca, który niczym pokarm ma podtrzymywać życie wierzących. Określenie to wpasowuje się w biblijną tradycję przedstawiania Bożej mądrości i Prawa za pomocą obrazu pożywienia. Pobożny Izraelita miał je „spożywać”, czyli pozwolić, by przenikały one do jego wnętrza, a w konsekwencji prowadziły do zmiany sposobu życia. W przypadku „chleba życia” jakim jest Jezus, w pierwszym rzędzie chodzi o całkowite przylgnięcie do Jego osoby i wypełnianie Jego nauki. To właśnie On jest Bożą Mądrością objawioną całemu światu. Czy noszę w sobie pragnienie całkowitego zatopienia się w obecności Jezusa i w Jego pragnieniach?
  • Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie (w. 36) Jezusowa obecność pośród Żydów jest żywym objawianiem się samego Boga. Dzięki znakowi rozmnożenia chleba dla pięciu tysięcy mężczyzn (por. 6,1-15) oraz słowom teraz przez Niego wypowiadanym, tłum zaczyna rozumieć, że jest On kimś większym niż Mojżesz. Żydzi nie są jednak jeszcze gotowi w Niego uwierzyć. W ubolewaniu Jezusa nad tym faktem – „widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie” – zawarta jest prawda o tym, że śledzenie kolejnych epizodów z Jego życia jest szansą do odkrycia, kim On tak naprawdę jest. Jego boska i zbawcza tożsamość staje się coraz bardziej oczywista wraz z poznawaniem Jego ziemskich losów. Czy mogę powiedzieć, że moja znajomość Chrystusa opiera się na przekazie ewangelicznym? Czy nie wybieram z Jezusowej tożsamości tylko tych aspektów, które najbardziej mi odpowiadają?
  • Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał (ww. 37-38) Stojąc naprzeciwko niewiary Żydów, Jezus podkreśla, że to Ojciec jest tym, który pracuje nad ludzkimi sercami i sprawia, że stają się one zdolne ostatecznie uwierzyć. Pan nie odrzuci od siebie nikogo, kto dzięki Ojcu stał się Jego uczniem. Wyrażenie „nie odrzucę” bardziej dosłownie można przetłumaczyć jako „nie wyrzucę na zewnątrz”. Tym samym pojawia się tutaj subtelna aluzja do opowiadania o upadku pierwszych ludzi, którego skutkiem było wydalenia z rajskiego ogrodu (por. Rdz 3,24). W Jezusie zostaje naprawiona sytuacja człowieka po grzechu pierworodnym. On staje się bramą, przez którą mogą przejść wszyscy ludzie, by ponownie doświadczyć zjednoczenia z Bogiem. Czy mam świadomość, że u korzeni mojego pójścia za Jezusem jest łaska wiary, którą otrzymałem od Ojca? Co mogę zrobić, by dar ten jeszcze bardziej we mnie dojrzewał?
  • Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym» (ww. 39-40) Gdy Izraelici wędrując przez pustynię po raz kolejny zbuntowali się przeciw Bogu i Mojżeszowi, zostali doświadczeni plagą węży o śmiertelnym jadzie. Ratunkiem okazał się miedziany wąż umieszczony przez Mojżesza na wysokim palu. Każdy, kto na niego spojrzał, pozostawał przy życiu (por. Lb 21,4-9). Zbawienie przyniesione przez Jezusa w pełni zrealizuje się w chwili Jego wywyższenia na krzyżu. Kto będzie miał spojrzenie utkwione w ukrzyżowanym Synu Bożym i rozpozna w Nim doskonały akt miłosiernej miłości Boga, będzie w stanie uwierzyć do końca, a w konsekwencji, podobnie jak Syn doświadczyć powstania z martwych. Jakie myśli i uczucia budzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg pragnie mnie w wieczności? Czy rozważanie Męki Pańskiej należy do moich stałych praktyk modlitewnych?

W ciągu dnia

  • Będę powracał do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, Chlebie posłany przez Ojca, wzbudzaj we mnie pragnienie życia wiecznego”.

Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga? (J 6,22-29)

Przygotowanie

  • Ludzie szukają Jezusa, gdyż po raz kolejny chcą nasycić się rozmnożonym przez Niego chlebem. Pan wykorzystuje tę sytuację, by stopniowo wprowadzić temat duchowego pokarmu, jakim będzie Jego Ciało i Krew. W chwili ciszy przygotuję się na spotkanie ze Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie, by zawarta w nim prawda dotknęła mojego serca.

Punkty do medytacji

  • A kiedy [ludzie z] tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa (w. 24) Rozważany przez nas fragment ściśle łączy się z poprzedzającym go kontekstem. Chwilę wcześniej Jan Ewangelista opowiedział o cudownym rozmnożeniu chleba po drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego (J 6,1-15) oraz uczniach przeprawiających się z powrotem do Kafarnaum i Jezusie kroczącym po wzburzonych wodach jeziora (6,16-21). Wieść o nakarmieniu pięciu tysięcy mężczyzn w zrozumiały sposób wzbudziła wielkie zainteresowanie osobą Jezusa. Chciano nawet obwołać Go królem (w. 15). Gdy świadkowie cudownego wydarzenia następnego dnia orientują się, że zarówno Jezus jak i Jego uczniowie oddalili się (w. 22), przeprawiają się do Kafarnaum, by tam ponownie Go spotkać. Czy jest we mnie pragnienie spotykania Jezusa? Czy jestem gotowy pokonywać różne trudności, byle by tylko móc cieszyć się Jego obecnością?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta (w. 26) Jezus bardzo dobrze zna serce człowieka. Wie, jakie pragnienia je wypełniają. Dlatego bezpośrednio zwraca uwagę szukającym Go, że ich motywacja bycia blisko Niego nie jest jeszcze doskonała. Czynione przez Niego cuda, w tym rozmnożenie chleba, nie są jedynie prostymi manifestacjami Jego boskich możliwości, lecz mają charakter znaku, to znaczy objawiają Jego mesjańską tożsamość oraz cel Jego misji. Nie chodzi jedynie o to, by dokonało się cudowne uzdrowienie człowieka lub napełnienie jego pustego żołądka, lecz by w spotkaniu z Panem miały miejsce przemiana i uzdrowienie na poziomie duchowym. Jakie są dzisiaj moje oczekiwania wobec Jezusa? Czy bycie zbawionym zajmuje pośród nich pierwsze miejsce?
  • Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (w. 27) Jezus wskazuje na konieczność szukania pokarmu, który zagwarantuje życie wieczne. W tradycji biblijnej jako pokarm i napój duchowy przedstawiane były Boża Mądrość i Boże Słowo, które dane były Izraelowi w postaci Prawa. W Mądrości Syracha czytamy: „Ten, który Pana się boi, (…) kto trzyma się Prawa, posiądzie mądrość (…) Nakarmi go chlebem rozumu i napoi go wodą mądrości” (Syr 15,1.3). Jezus jako Syn Człowieczy naznaczony został przez Ojca pieczęcią Ducha Świętego (por. J 1,32). Dzięki temu może On w doskonały sposób objawić światu Bożą mądrość, której „spożywanie” wprowadza człowieka w rzeczywistość pełni życia. Jak wygląda moja hierarchia wartości? Czy potrzeby duchowe stawiam ponad fizycznymi? Czy wierzę, że Jezus chce nie tylko towarzyszyć mi w życiu ziemskim, ale również wprowadzić mnie w szczęśliwą wieczność?
  • Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał (w. 29) Żydzi otaczający Jezusa są w stanie przyjąć Go jako nowego Mojżesza, który nie tylko pośredniczył w cudzie manny w trakcie wędrówki ich ojców przez pustynię, ale przede wszystkim obwieścił im Prawo. Dlatego pytają, w jaki sposób mają wykonywać dzieła Boga (w. 28). W ich mniemaniu zbawienie przed wszystkim zależy od podejmowania właściwych uczynków. Odpowiadając, Pan wskazuje na najważniejsze wymaganie, jakie Bóg stawia człowiekowi, a które poprzedza jakąkolwiek ludzką aktywność. Wiara w Bożego Pomazańca jest fundamentalna, bez niej nie ma chrześcijaństwa, nie ma uczestnictwa w życiu wiecznym. Jest ona darmowo daną łaską, lecz jak każdy dar wymaga odpowiedniego przyjęcia. Przede wszystkim chodzi o to, by relacja z Jezusem przeniknęła we wszystkie przestrzenie ludzkiego życia. Czy Jezus ma dostęp do całego mnie? Czy nie chowam czegoś przed Nim, na przykład nieuporządkowanych relacji, błędnych przyzwyczajeń, czy wręcz grzesznego zniewolenia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę uwielbienia: „Panie Jezu, objawiona światu Mądrości Ojca, bądź uwielbiony w moim życiu”.

Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go (Łk 24,13-35)

Przygotowanie

  • Modląc się słowami dzisiejszej Ewangelii, dołączamy do uczniów idących do Emaus. Kleofas i jego towarzysz są dogłębnie rozbici tym, co wydarzyło się w Jerozolimie w czasie święta Paschy. Śmierć Jezusa zachwiała ich wiarą. Po drodze dołącza się do nich pewien Wędrowiec. Jego słowa oraz gesty otwierają ich oczy i na nowo napełniają ich serca żywą wiarą. Wyciszając moje serce i otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem (w. 13) Opowiadając o zmartwychwstaniu Chrystusa, ewangelista Łukasz podkreśla, że prawda o tym wydarzeniu z wielkim trudem docierała do umysłów i serc apostołów. Mimo że kobiety, które o świcie pierwszego dnia po szabacie, udały się do grobu, powróciły z wiadomością, że ciało znikło oraz że spotkały dwóch aniołów, którzy obwieścili, iż Syn Człowieczy powstał z martwych, jak sam wcześniej zapowiadał, Jedenastu nie jest w stanie uwierzyć (por. Łk 24,11-12). Nawet Piotr, który pobiegł do grobu i na własne oczy przekonał się, że jest on pusty, wrócił jedynie „dziwiąc się temu, co się stało” (w. 12). Teraz widzimy dwóch innych uczniów, którzy przekonani, że Jezus odniósł porażkę, nie widzą sensu pozostawania w Jerozolimie i postanawiają udać się do Emaus, prawdopodobnie ich rodzinnej miejscowości. Dwa tygodnie temu celebrowaliśmy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Czy pozwoliłem, by prawda o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią do głębi mnie przeniknęła? Czy dostrzegam pierwsze owoce tegorocznego świętowania?
  • Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali (ww. 15-16) Emaus (dzisiaj Al-Kubajba) oddalone było od Jerozolimy o 60 stadiów (ok. 11 kilometrów). Odległość tę można było odbyć pieszo w ciągu jednego dnia. W trakcie podróży do uczniów, żywo dyskutujących o ostatnich wydarzeniach (w. 14), dołącza zmartwychwstały Jezus. Fakt, iż nie od razu Go poznają, ewangelista tłumaczy tym, iż ich oczy są przesłonięte (dosł. „były trzymane, by Go nie rozpoznali”). „Trzymającym” jest Bóg, który, jak zobaczymy, ostatecznie doprowadzi uczniów do poznania Zmartwychwstałego, ale dokona się to za pomocą Pism i znaku łamania chleba. Nasza droga wiary wiąże się ze stałym wzrastaniem, które wymaga co prawda zaangażowania z naszej strony, lecz dokonuje się według planu Boga. To od Niego ostatecznie zależy, kiedy i w jaki sposób Go poznamy. Czy jestem wyczulony na Boże prowadzenie w codziennym życiu? Czy zgadzam się na to, by to On decydował, kiedy i jak będą otwarte moje oczy?
  • A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało (w. 21) Relacjonując, co stało się z Jezusem w Jerozolimie, uczniowie podkreślają, że zawiedzione zostały ich oczekiwania. Spodziewali się bowiem, że dokona On wyzwolenia Izraela z politycznej i militarnej zależności od cesarstwa rzymskiego. Niestety nie pojęli, na czym polegała Jego misja, że poprzez swoją śmierć podarował On, nie tylko Izraelowi, ale i całemu światu, inny rodzaj wyzwolenia, a mianowicie wykupienia z niewoli grzechu. W synagodze w Nazarecie, inicjując swoją publiczną działalność, Pan odniósł do siebie słowa Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana” (4,18-19; por. Iz 61,1n; 58,6). Jak widać, uczniowie tę i wiele innych zapowiedzi postrzegali w czysto ziemskich kategoriach. Czy modląc się Słowem, daje mu pierwszeństwo i odrzucam pokusę „naginania” go do własnych wyobrażeń i oczekiwań?
  • Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (ww. 25-27) Chwilę wcześniej Kleofas zarzucił nierozpoznanemu jeszcze Jezusowi, że jako jedyny nie wie, co się wydarzyło w Jerozolimie (w. 18). Wychodzi jednak na to, że to uczniowie nie pojęli doniosłości i sensu ostatnich wydarzeń. Jezus gani ich za to, że wybiórczo, czyli w kluczu własnych oczekiwań, czytali Pisma. Gdyby było inaczej, wiedzieliby, że Mesjasz nie miał być narodowym rewolucjonistą, lecz Barankiem bez skazy, w którego ofierze objawi się Boża chwała. Takiego właśnie Mesjasza zapowiadali zarówno Mojżesz, jak i prorocy. Męka Jezusa nie jest nieszczęśliwym zrządzeniem losu, lecz wydarzeniem, które objawia charakter Bożej miłości do człowieka, a oczyszczając nas z grzechu, otwiera nam do Niego drogę. Czy pielęgnuję w sobie wdzięczność za każdą kroplę krwi wylaną przez Jezusa na krzyżu?
  • Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (ww. 30-31)Po dojściu do Emaus Jezus daje się zaprosić na nocleg. Podczas wieczornego posiłku wykonuje gesty, które na myśl przywołują wcześniejsze wydarzenia. Podczas pierwszego rozmnożenia chleba Pan „wziął […] pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi” (Łk 9,16). Zaś podczas Ostatniej Wieczerzy „wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże» […] Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!»” (22,17-19). Oczy uczniów, wcześniej były jakby przesłonięte, teraz odzyskują pełną zdolność widzenia i w Towarzyszu podróży rozpoznają Jezusa, który nie jest spowity cieniem śmierci, lecz żyje. Najpełniejsze poznanie i doświadczenie Boga zostało nam dane w Eucharystii. Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Msza Święta? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej świadomie w niej uczestniczyć?
  • W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (ww. 33-35) Spotkanie z żywym Jezusem całkowicie zmienia optykę uczniów z Emaus. Wydarzenia paschalne w końcu nabierają właściwego znaczenia. Dlatego Kleofas i jego towarzysz natychmiast decydują się powrócić do Jerozolimy, gdzie dowiadują się, że nie tylko oni spotkali zmartwychwstałego Pana. W rozmowie z pozostałymi uczniami podkreślają, że decydującym momentem w rozpoznaniu Jezusa, było łamanie chleba. Tak oto rodzi się Kościół, wspólnota osób, które umacniają się wzajemnym doświadczeniem wiary i karmią chlebem łamanym na pamiątkę wydarzeń Paschalnych. Przypomnę sobie osoby, które w sposób szczególny przyczyniły się mojego spotkania z Chrystusem. W chwili ciszy, własnymi słowami pomodlę się w ich intencji.

W ciągu dnia

  • Zaplanuję dzisiaj krótką adorację Najświętszego Sakramentu.

Pozwól wpierw nasycić się dzieciom (Mk 7,24-30)

Przygotowanie

  • Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie oraz ukazaniu, gdzie tkwi prawdziwe źródło nieczystości człowieka, Jezus opuszcza Galileę i przybywa na fenickie terytorium Tyru i Sydonu. Spotka niezwykłą pogankę, która nie tylko okazuje wielką matczyną miłość, lecz także wielką wiarę w moc Jego słowa. Duchu Święty, dotknij mojego serca, uczyń je gotowym na słuchanie.

Punkty do medytacji

  • Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu (w. 24) Jezus opuszcza Galileę i udaje się na północny-zachód, docierając w okolice Tyru i Sydonu, dwóch ważnych miast fenickich (dzisiejszy Liban). Przychodzi „do pewnego domu” (gr. eis oikian) i próbuje zostać nierozpoznanym. Być może celem jest odpoczynek po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie z Jerozolimy (por. 7,1-13). A może chodzi o przedłużenie czasu poświęconego wyłącznie najbliższym uczniom (por. 7,14-23). Jakby nie było, nie pierwszy raz w Ewangelii Marka, zachowanie prywatności czy anonimowości Jezusa okazuje się niemożliwe (por. 1,45; 6,32-33; 7,36). Wieść o Nim przekroczyła już granice ziem tradycyjnie zamieszkałych przez Żydów i dotarła również na tereny pogańskie, zanim jeszcze postawił na nich swoją stopę. Dzieło zbawienia dokonane przez Jezusa ma w sobie niezwykły dynamizm, który nie pozwala na jego zamknięcie w obrębie jednej grupy etnicznej czy kulturowej. Ewangelia nieustannie przekracza kolejne granice, przenikając codzienność każdego napotkanego człowieka. Czy pozwalam, by Słowo i łaska sakramentów prowadziły mnie z Dobrą Nowiną do innych?
  • Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (ww. 25-26) Marek Ewangelista wprowadza postać matki, której córka jest opętana przez „ducha nieczystego” (gr. pneuma akatharton). Określenie „nieczysty” (gr. akathartos) ma tutaj znaczenie biblijne, czyli wyraża opozycję do tego co „czyste” (gr. katharos), czyli związane z Bogiem (por. 1,23.26; 3,11.30; 5,8; 6,7; 9,25). Marek dodaje, że kobieta jest „poganką” (gr. Hellenis; dosł. „Hellenką/Greczynką”) i „Syrofenicjanką” (gr. Syrofoinikissa). Obydwa określenia wyraźnie podkreślają, że nie należy ona do Narodu Wybranego, co będzie ważnym szczegółem w dalszej części perykopy. Dowiedziawszy się o przybyciu Jezusa, kobieta przychodzi do Niego i prosi, by „złego ducha wyrzucił z jej córki” (gr. to daimonion ekbale ek tes thygatros autes). Jej gest upadnięcia „do nóg” (gr. pros tus podas), podobnie jak i dzisiaj, wyraża oddanie czci (por. Dz 10,25). Popatrzę na moje złe przyzwyczajenia czy może nawet duchowe zniewolenia… Zobaczę, jak zamykają mnie na drugiego człowieka i miłość Boga. Czy ich nie bagatelizuję lub nie udaję, że ich nie ma? Co robię, by odzyskać duchową wolność? Czy mam świadomość, że pierwszym krokiem jest oddanie czci Temu, któremu jedynie ona się należy?
  • I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom» (w. 27) Odpowiadając na prośbę Syrofenicjanki, Jezus odwołuje się do sceny znanej z życia rodzinnego. To „dzieci” (gr. to teknon) w trakcie posiłku w pierwszej kolejności mają prawo do „chleba” (gr. he artos), a nie „szczenięta” (gr. to kynarion). Sytuacja odwrotna byłaby wbrew logice rodzicielskiej miłości. Jak się słusznie domyślamy, obraz dzieci symbolizuje tutaj starotestamentalnego Izraela (por. Wj 4,22; Oz 2,1), natomiast szczenięta oznaczają tych, którzy do niego nie należą. W tekstach biblijnych „psy” (gr. hebr. kelew; ho kyon) uważane są za zwierzęta nieczyste i prawie zawsze pojawiają się w negatywnym kontekście (por. 1 Sm 24,14; 2 Krl 8,13; Prz 26,11; Mt 7,6). Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Jezus nie mówi o psach, lecz o szczeniętach, to nadal użyte przez Niego porównanie wydaje się być wyjątkowo szorstkie. Zwróćmy jednak uwagę, że Pan zwraca się do kobiety: „pozwól najpierw” (gr. afes proton). Zatem Jego słowa nie są formą kategorycznej odmowy, lecz podkreślają pierwszeństwo Izraela wobec obietnicy zbawienia (por. Rz 9,4-5). Nadejdzie jednak czas, po męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, kiedy również poganie będą mieli udział w dziedzictwie dzieci Bożych (por. Ga 3,26-29; Ef 3-6). Jak za chwilę zobaczymy, Pan w istocie nie odrzuca kobiety i jej prośby, lecz daje jej okazję do głębszego wejścia w logikę wiary. Jaki jest mój stosunek do wyznawców judaizmu? Czy modlę się o to, by także oni uznali w Jezusie Mesjasza?
  • Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach» (w. 28) Kobieta nie obraża się na surowe słowa Jezusa, nie krzyczy o niesprawiedliwości czy rasowej dyskryminacji. Zamiast tego, wchodzi w Jego retorykę i sprytnie obraca Jego odpowiedź na swoją korzyść. Jako jedyna osoba w Ewangelii Marka używa w odniesieniu do Jezusa tytułu „Panie” (gr. Kyrios), którym pierwotny Kościół zwracał się do Niego w modlitwach (por. Dz 7,59; 9,10) i który wskazuje na Jego prawdziwą tożsamość. Termin Kyrios w greckim tłumaczeniu ST (tzw. Septuaginta), jest używany zamiast świętego imienia Boga (YHWH). Kobieta zgadza się z pierwszeństwem Izraela w historii zbawienia. Jednocześnie, nawiązując do wcześniejszych słów Pana, ukazuje inny element zwyczajowy posiłków spożywanych w rodzinnym gronie. Mówi o szczeniętach, które pod stołem zjadają „okruszyny po dzieciach” (gr. ton psichion ton paidion). Mówiąc o okruszynach, daje Panu do zrozumienia, że nie żąda równych praw z dziećmi, lecz jedynie odrobiny Jego uzdrawiającej mocy. Nieustępliwość, ale i chłonność Syrofenicjanki jest zadziwiająca. Z jednej strony nie poddaje się i szuka sposobu na wyproszenie łaski uzdrowienia dla swojej córki, a z drugiej okazuje wielką otwartość na to, co mówi Jezus. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy Bóg wydaje się obojętny na moje prośby? Czy od razu wchodzę w postawę buntu i kwestionowania Jego miłości? Czy może z jeszcze większą intensywnością szukam światła w Jego słowie?
  • On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł (ww. 29-30) Jezus, wyraźnie poruszony trafną i pełną pokory odpowiedzią Syrofenicjanki, spełnia jej prośbę, chwaląc jednocześnie siłę argumentacji. Mówi do niej: „przez wzgląd na twe słowa” (gr. dia tuton ton logon; dosł. „z powodu tego słowa”). W ewangelicznych opowiadaniach o cudach Jezusa uzdrowienie zazwyczaj następuje w odpowiedzi na wiarę proszących (por. Mk 2,5; 5,34; 10,52). Tutaj cud uwolnienia dziecka następuje po tym, jak kobieta „pokonała” Jezusa w słownej potyczce. Jej nieustępliwa postawa dowodzi nie tylko, jak wielka jest jej miłość do udręczonego dziecka, lecz również, jak pokorna i pełna wiary jest jej postawa wobec Pana. Kobieta wraca do domu w pełnym zaufaniu do zapewnienia Nauczyciela, co jest ostatecznym sprawdzianem ufności, jaką pokłada w moc Jego słowa. Czy potrafię z podobnym zaufaniem przyjmować słowo Pana? Czy ono samo mi wystarcza, czy może czekam na kolejne (cudowne) potwierdzenia jego prawdziwości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, oczyszczaj moje myślenie z błędnych założeń, pomóż mi uwierzyć, że okruszyny Twojej łaski wystarczą.

Kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką (Mk 3,31-35)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia opisuje ważny moment publicznej działalności Jezusa, który reagując na pojawienie się swoich bliskich, ogłasza kryterium przynależenia do Jego nowej rodziny. Kryterium krwi zastępuje kryterium wiary, która wyraża się pełnieniem woli Bożej. Duchu Święty, przyjdź i prowadź mnie w modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać (w. 31) Po wyborze Dwunastu (por. Mk 3,13-19) Jezus wraz z uczniami powrócił do Kafarnuam, do domu Szymona Piotra i Andrzeja. Nie było jednak im dane skorzystać z domowej atmosfery, gdyż miejscowi szybko dowiedzieli się o obecności Pana i tłumnie zgromadzili wokół Niego (por. Mk 3,21). Marek wspomniał także, że w tym samym czasie bliscy Jezusa dowiedzieli się o pogłoskach, iż oszalał i wybrali się Kafarnaum, by Go powstrzymać (por. Mk 3,22). Wątek Jezusowej rodziny został przerwany opisem dysputy z uczonymi w Piśmie (por. Mk 3,22-30), by powrócić w dzisiejszym fragmencie. Marek podkreśla, że „Jego Matka” (gr. he meter autu) i „bracia” (gr. hoi adelfoi autu; synowie Józefa z pierwszego małżeństwa lub dalsi krewni) nie weszli do domu, lecz zatrzymali się „na dworze” (gr. ekso stekontes) i stamtąd „posłali po Niego” (gr. apesteilan pros auton). Z narracyjnego punktu widzenia jest to zrozumiałe. Znaleźć tu jednak możemy dodatkowe, symboliczne znaczenie, a mianowicie podkreślenie dystansu, jaki w tej chwili dzielił bliskich Jezusa od Niego. Nie rozumieli oni Jego poczynań i nie chcieli, by opinia o Jego szaleństwie przylgnęła do ich rodziny. Boża obecności i działanie w naszym życiu nie są chaotyczne czy reaktywne, ale zawsze wpisują się obraz Boga objawiony przez Jezusa na krzyżu. Bogu naprawdę na nas zależy i choć czasami nas zaskakuje lub wybija ze schematycznego myślenia, zawsze na calu ma nasze zbawienia. Czy ufam Jezusowi do końca? Przypomnę sobie momenty, kiedy był we mnie brak zgody na Boże słowo lub na to, w jaki sposób Pan prowadzi moje życie.
  • A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie» (w. 32) Jezus jest otoczony przez „tłum ludzi” (gr. ochlos), który na tym etapie Jego działalności jest jeszcze Jemu przychylny (por. Mk 15,6-15). Otaczający Go ludzie dosłownie i w przenośni są blisko Jego nauki oraz osoby. W takiej atmosferze pojawia się informacja o Matce i braciach „szukających” (gr. dzeteo, dosł. „poszukują”) Go. Słowa te brzmią niemal jak wyrzut, że Jezus zaniedbuje swoje podstawowe obowiązki wobec najbliższych. Ponadto przekazanie wiadomości przerywa zapewne jakąś Jego wypowiedź. Jezus nagle znajduje się w trudnym położeniu, gdyż zostaje zmuszony do publicznego wyboru między lojalnością wobec rodziny a kontynuowaniem powierzonej Mu misji. Kroczenie drogą wiary ze swej natury wymaga od nas przewartościowania swojego życia. Nierzadko prowadzi do konieczności podjęcia trudnych wyborów. Przed jakim wyborem jestem dzisiaj? Czy pamiętam, że najlepszym punktem startu w takich sytuacjach jest otwarcie się na Ducha Świętego i Jego prowadzenie?
  • Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są moimi braćmi?» (w. 33) Reakcja Jezusa przybiera zaskakującą formę. Zamiast przerwać swoje nauczanie i wyjść do bliskich, wykorzystuje tę okazję do głębszego objawienia natury relacji łączącej człowieka z Bogiem. Jego pytanie retoryczne – „Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?” – nie jest bynajmniej wyrazem braku szacunku czy emocjonalnego odrzucenia rodziny, zwłaszcza Maryi. Ma ono na celu zburzenie dotychczasowych, skostniałych schematów myślenia o przynależności do Bożej wspólnoty. Wielu bowiem Żydów w tamtym czasie uważało, że wystarczy sama przynależność do Narodu Wybranego, odziedziczona po przodkach. Większość z nas chrzest przyjęła w dzieciństwie. Rodzice czy dziadkowie nauczyli nas Znaku Krzyża i pacierza. Od małego uczestniczymy w niedzielnych Eucharystiach. Mniej lub bardziej regularnie chodzimy do spowiedzi, a co roku świętujemy Boże Narodzenie i Wielkanoc. Mimo że nasze społeczeństwo ulega procesom sekularyzacji, to jednak nadal wiele wartości chrześcijańskich reguluje nasze życie rodzinne i społeczne. Jeśli na odpowiednim etapie nie wejdziemy w świadome i głębsze przeżywanie wiary, stanie się ona dla nas zbiorem czynności, które jako tako należy wykonać, aby mieć przychylność ze strony Boga. Tymczasem Jego pragnieniem nie jest zgromadzenie wokół siebie poprawnych wyznawców, lecz wprowadzenie każdego z nas w życiową komunię z Nim. Na jakim etapie dzisiaj jestem? Czy nadal postrzegam chrześcijaństwo jako zbiór nakazów i zakazów, czy może odkrywam w sobie pragnienia zjednoczenia z Bogiem?
  • I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia (w. 24) Zanim sam odpowie na postawione przez siebie pytanie, Jezus powoli obejmuje spojrzeniem siedzących wokół Niego, co odczytać można jako wyraźny gest akceptacji. Następnie, wskazując na uczniów, a nie na krewnych za drzwiami, Pan dokonuje rewolucyjnego aktu przyjęcia obcych ludzi do swojej rodziny. Ci, którzy znajdują się wewnątrz domu i słuchają Jego słowa, stają się teraz Jego prawdziwymi krewnymi, w przeciwieństwie do tych, którzy fizycznie i duchowo pozostali na zewnątrz. Spojrzenie Jezusa jest zawsze akceptujące. On przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Nie wyrzuca nam naszych błędów i grzechów. Wie dobrze, że sami nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Jedynie bycie z Nim, słuchanie Jego słowa, doświadczanie Jego obecności w Eucharystii i w innych sakramentach, jest źródłem naszej duchowej przemiany. Wyobrażę sobie siebie pośród ludzi otaczających Jezusa w domu w Kafarnaum. Jego spojrzenie zatrzymuje się także na mnie. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie w tym momencie?
  • Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką» (w. 35) W kolejnych słowach Jezus wskazuje na ostatecze i jedyne kryterium przynależności do Jego prawdziwej rodziny. Jego rodziną jest każdy, kto „pełni wolę Bożą” (gr. hos gar an poiese to thelema tu theu). To rewolucyjne stwierdzenie otwiera drogę do osobistej świętości dla każdego człowieka, niezależnie od jego historii, miejsca urodzenia, czy aktualnej sytuacji życiowej. Posłuszeństwo woli Ojca staje się nowym duchowym DNA, które łączy członków Jezusowej rodziny silniej niż jakiekolwiek ziemskie pokrewieństwo. Pełnienia woli Bożej nie można ograniczać jedynie do przestrzegania Bożych przykazań. Chrześcijaństwo nie jest grupą ludzi, którzy posiadają najlepszy kodeks prawa na świecie. Słowo, do którego mamy dostęp w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła, pozwala nam spojrzeć na nasze życie jako na przestrzeń, w której Bóg nieustannie do nas mówi – przez poruszenie serca, wydarzenia, osoby itd. Pełnienie woli Bożej rozpoczyna się do odkrycia, do czego Pan nas zaprasza w konkretnych życiowych sytuacjach. Co dzisiaj rozeznaję jako Bożą wolę? Do czego zachęca mnie Słowo? Jaka będzie moja odpowiedź?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, ucz mnie rozeznawać Bożą wolę na co dzień, dawaj mi swojego Ducha, bym był jej wierny i nigdy nie zrezygnował z bycia w Twojej rodzinie”.