A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (Mk 3,1-6)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa jest ostatnim z pięciu kolejnych fragmentów Ewangelii Marka, w których działanie Jezusa lub Jego uczniów spotyka się z opozycją ze strony ówczesnych elit żydowskich (por. Mk 2,1-3,6). Tym razem jednak sprawa nie zakończy się jedynie na krytyce. Przeciwnicy Jezusa zawiążą spisek, którego celem będzie Jego śmierć. W chwili ciszy uspokoję moje serce, przygotuje je na słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę (w. 1) Narracja Markowej Ewangelii ponownie przenosi się do synagogi. Jezus spotyka tam człowieka z „uschniętą ręką” (gr. ekserammenen echon ten cheira). Chodzi o rękę dotknięta atrofią, prawdopodobnie sparaliżowaną. Forma użytego czasownika (imiesłów czasu przeszłego dokonanego strony biernej) sugeruje długotrwałą chorobę, być może od urodzenia. W ówczesnych realiach, kiedy większość ludzi żyła z pracy własnych rąk, ten rodzaj niepełnosprawności stanowił poważny problem, gdyż uniemożliwiał mężczyźnie podjęcie pracy fizycznej, czyniąc go zależnym od innych. Obecność cierpiącego w miejscu modlitwy jest niemym wołaniem o Bożą interwencję. Jezus w dzisiejszej Ewangelii uczy mnie wrażliwości na ludzkie cierpienie. Wzywa, bym nie przechodził obok niego obojętnie. Za każdą chorobą, ułomnością czy bólem kryje się konkretny człowiek. Czy pielęgnuję w sobie wrażliwość na ludzi cierpiących?
  • A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (w. 2) Przeciwnicy Jezusa (chodzi o faryzeuszy z w. 6) bacznie Go obserwują, ale nie z ciekawości czy wiary, lecz z chęci znalezienia dowodu winy. Nie dostrzegają cierpiącego mężczyzny. Ich wzrok koncentruje się na Jezusie, potencjalnym łamaczu Prawa. Szabat, zamiast być czasem świętowania, staje się dla nich okazją do zastawienia pułapki. Przeciwnicy Jezusa zakładają, że jest On w stanie uzdrowić mężczyznę i słusznie przypuszczają, że jego widok skłoni Go do tego. W ich rygorystycznym mniemaniu uzdrowienie, które nie jest bezpośrednim ratowaniem życia, będzie rodzajem pracy zakazanej w szabat (por. Łk 13,14). Według Prawa złamanie szabatowego zakazu pracy mogło być ukarane nawet śmiercią (por. Wj 31,14-15; 35,2; Lb 15,32-36). W spojrzeniu faryzeuszy z dzisiejszej Ewangelii kryje się podejrzliwość i podstęp. Z tego powodu nie są w stanie dostrzec tego, co istotne. A jak jest z moim spojrzeniem? Czy potrafię bez zbędnych emocji patrzeć na bliźniego? Czy wystrzegam się podejrzliwości i podstępu?
  • On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» (w. 3) Jezus nie ignoruje narastającego napięcia, lecz odważnie przejmuje inicjatywę, zwracając się bezpośrednio do chorego. Polecenie „Podnieś się na środek!” (gr. egeire eis to meson) ma na celu wyciągnięcie tego człowieka z cienia i uczynienie go widocznym dla wszystkich zgromadzonych. Chrystus chce, aby nadchodzący cud dokonał się jawnie, jako publiczne świadectwo prawdy, a nie potajemne działanie. Postawienie chorego w centrum zgromadzenia zmusza faryzeuszy do skonfrontowania się z realnym, ludzkim cierpieniem, którego nie chcieli widzieć. Jest to także akt przywracania godności, gdyż człowiek ten przestaje być marginalizowany przez swoją ułomność. Zatrzymam się na chwilę przy tym wersecie. Wyobrażę sobie, że Jezus także do mnie dzisiaj mówi „Podnieś się!”. Co te słowa oznaczają w kontekście mojej własnej ułomności?
  • A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli (w. 4) Jezus zadaje swoim przeciwnikom pytanie, które trafia w sedno prawa Bożego i prawdziwej etyki szabatu. Dylemat – „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego?” – obnaża absurdalność ich restrykcyjnego myślenia o świętym dniu. Zaniechanie dobra, gdy ma się realną możliwość pomocy cierpiącemu, jest w oczach Jezusa równoznaczne z czynieniem zła. Pytanie o „ratowanie życia” (gr. psychen sosai) podnosi stawkę, sugerując, że każde uzdrowienie jest zwycięstwem nad śmiercią. Jednak przeciwnicy milczą. Każda uczciwa odpowiedź byłaby dla nich niewygodna i obnażyłaby ich bezduszność. Jezusowi zależy nie tylko na kalekim mężczyźnie, lecz również na swoich oponentach. Zadając im konkretne pytania, chce wyprowadzić ich na grunt prawdy. Przypomnę sobie te momenty, gdy słowo Boże prowokowało mnie do udzielenia odpowiedzi. Czy potrafiłem wtedy wyjść poza strefę komfortu?
  • Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa (w. 5) Ewangelista opisuje tutaj rzadki moment, w którym Jezus okazuje święty gniew połączony z głębokim smutkiem. Jego gwałtowna reakcja nie wynika z osobistej urazy, lecz z bólu z powodu „zatwardziałości ich serc” (gr. te porosei tes kardias). Zatwardziałość ta oznacza duchową ślepotę, brak empatii i fanatyczne przywiązanie do formy kosztem treści wiary. Mimo tak wrogiej atmosfery, Jezus wypowiada uzdrawiające „Wyciągnij rękę!” (gr. ekteinon ten cheira). Chory wykonuje ten gest, co skutkuje natychmiastowym przywróceniem sprawności. Co z nauki Jezusa najtrudniej jest mi przyjąć? Na jaką ewangeliczną prawdę moje serce jeszcze jest zamknięte? Porozmawiam o tym z Panem.
  • A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić (w. 6) Reakcja faryzeuszy na ten ewidentny znak Bożej mocy jest szokująca, wręcz irracjonalna. Zamiast uznać autorytet Jezusa i uwielbić Boga, natychmiast wychodzą z synagogi, by uknuć spisek przeciwko Jego życiu. W swojej zaślepionej nienawiści sprzymierzają się nawet z herodianami, którzy byli ich politycznymi i religijnymi wrogami. Wspólny cel – zgładzenie Jezusa – łączy te dwie zwalczające się zazwyczaj grupy w morderczym sojuszu. Faryzeusze, którzy uważali się za wyjątkowo sprawiedliwych i pobożnych, doprowadzą do śmierci Syna Bożego. Ich postawa mogła być zupełnie inna, gdyby tylko nie byli „zaimpregnowani” na słowa Jezusa. Jak dzisiaj wygląda moje serce? Jaka będzie moja odpowiedź na dzisiejsze Słowo?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mnie, mocą Twojego słowa przebijaj się przed zatwardziałość mojego serca”.

Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają (Mk 2,13-17)

Przygotowanie

  • Publiczna działalność Jezusa trwa i zatacza coraz to większe kręgi. Powiększa się także grono Jego najbliższych uczniów. W dzisiejszej Ewangelii Pan powołuje celnika Lewiego, a następnie zasiada z nim i jego przyjaciółmi do wspólnej uczty. Fakt ten wywołuje oburzenie pośród faryzeuszy, którzy nie rozumieją, że Mesjasz przyszedł na świat, by ratować to, co zginęło. Duchu Święty, daj mi otwarte oczy serca, bym potrafił wniknąć w dzisiejsze Słowo i znaleźć w nim światło na moje życie.

Punkty do medytacji

  • Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał (w. 13) We wczorajszym fragmencie Ewangelii Marka widzieliśmy, że zainteresowanie osobą Jezusa po Jego powrocie do Kafarnaum było tak wielkie, że dom Szymona Piotra wypełnił się po brzegi. Przyjaciele paralityka byli zmuszeni, by przez rozebrany dach spuścić chorego pod stopy Jezusa. Ponowne wyjście Pana nad Jezioro Galilejskie jest znak uniwersalności Jego misji. Nie chce On, by Dobra Nowina o królestwie Bożym dotarła jedynie do wąskiej grupy, więc wychodzi z Kafarnaum i udaje się na pobliski brzeg jeziora, gdzie otwarta przestrzeń umożliwia przemawianie do większej liczby osób (por. Mk 3,7; 4,1-2; 6,34). Jak udana była to decyzja podkreśla dopowiedzenie ewangelisty, że „cały lud” (gr. pas ho ochlos) do Niego przychodził, by słuchać Jego nauczania. Jezus słowem swojej nauki chce objąć każdego człowieka. W centrum Jego zainteresowania jest także moja osoba. Czy dostrzegam, jak na różne sposoby chce do mnie przemówić? Czy jest we mnie głód Jego słowa?
  • A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim (w. 14) Podobnie jak w przypadku powołania czterech pierwszych uczniów (1,16-20), Jezus dostrzega Lewiego (utożsamianego z apostołem Mateuszem) przechodząc obok jego miejsca pracy, którym była komora celna. Kafarnaum leżało nad głównym szlakiem handlowych Palestyny, stąd obecność w tym mieście celników, którzy zbierali podatki i cła na rzecz Rzymu. Szymon, Andrzej, Jakub i Jan byli rybakami, czyli wykonywali bardzo użyteczny zawód, doceniany przez społeczność. Inaczej sprawa się miała z celnikami. Lewi należał do grupy najbardziej pogardzanej przez ówczesnych Żydów. Uważano go za zdrajcę i publicznego grzesznika, który nie ma prawa przynależeć do wspólnoty Izraela. Jezus jednak go nie osądza, lecz ze spojrzeniem pełnym miłosierdzia kieruje do niego to samo zaproszenie, co do czterech pierwszych uczniów. Podobnie jak ci ostatni, Lewi natychmiast zostawia wszystko, pieniądze i pewną karierę, i idzie za Panem. Spojrzę na historię mojej relacji z Jezusem. Kiedy po raz pierwszy świadomie doświadczyłem Jego obecności? W jakim momencie mojego życia wtedy się znajdowałem? Co szczególnie mnie w Nim zachwyciło?
  • Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim (w. 15) Marek przenosi narrację do domu Lewiego. W kulturze żydowskiej nie było lepszego sposobu na umocnienie relacji niż wspólny posiłek. Gospodarz, do niedawna celnik, zaprasza do stołu swojego nowego Mistrza i Jego uczniów, ale także swoich dotychczasowych znajomych, „celników i grzeszników” (gr. telonai kai hamartolai). W ten sposób wokół Jezusa tworzy się nowa wspólnota, w której kryterium przynależności nie jest nieskazitelność moralna, lecz otwartość na Jego osobę. Dom Lewiego staje się miejscem, gdzie przy jednym stole łaska Boża spotyka się z ludzką nędzą. Jezus nie brzydzi się moim życiem. Zna mnie lepiej niż ja sam. Moje grzechy i słabości w jego oczach są jedynie przestrzeniami, w których chce obdarować mnie swoją miłością i miłosierdziem. To Jego sposób na ratowanie mnie od zła. Przyjrzę się moim upadkom i spróbuję nazwać po imieniu słabości mojej duszy. Stanę w prawdzie przed Panem i przyjmę Jego ratunek.
  •  Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» (w. 16) Faryzeusze, strażnicy czystości religijnej, obserwują wydarzenie w domu Lewiego ze zgrozą, nie mogąc pojąć postępowania Jezusa. Nie mają jednak odwagi zwrócić się bezpośrednio do Niego, więc pytają Jego uczniów – „Czemu On je i pije z grzesznikami”? Pytanie to wynika z natury faryzeizmu, który nakazywał „oddzielonym” (hebr. peruszim) unikanie kontaktu z nieczystymi, czyli na przykład z publicznymi grzesznikami. W oczach swoich antagonistów Jezus kompromituje swój religijny autorytet, bratając się z ludźmi o złej reputacji. Pan jednak nie traktuje świętości jako stanu izolacji od zła, ale jako siłę zło przemieniającą. Jakie myśli i uczucia wzbudza we mnie widok osób pogubionych życiowo? Czy mam świadomość, że tylko dzięki łasce nie jestem na ich miejscu? Czy potrafię dostrzec w nich cierpiącego Chrystusa?
  • Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników» (w. 17) Jezus, słysząc szeptane zarzuty faryzeuszy, odpowiada genialną metaforą, która zamyka im usta. Porównuje siebie do lekarza, którego naturalnym środowiskiem pracy są chorzy, a nie zdrowi. Jego misją jest uwolnienie ludzkich dusz od toczącej je choroby, jaką jest grzech. Paradoksalnie, faryzeusze, którzy uważają siebie za „zdrowych” i „sprawiedliwych”, zamykają się na uzdrawiającą łaskę Pana. Warunkiem doświadczenia mocy Zbawiciela jest uznanie własnej grzeszności i potrzeby ratunku. Jezus jest lekarzem mojej duszy, leczy mnie z moich słabości i daje nowe życie. On także chce, bym miał udział w Jego dziele zbawienia. Czy odkryłem już do czego Pan chce mnie powołać? Czy znalazłem już swoje miejsce w dziele ewangelizacji?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, oto ja, słaby grzesznik. Uświęcaj mnie swoją łaską i pokaż, w jaki sposób mogę przyprowadzić do Ciebie moich braci”.

Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy (Mk 2,1-12)

Przygotowanie

  • Kolejny fragment Ewangelii Marka opowiada o uzdrowieniu pewnego paralityka. Jezus nie tylko przywraca mu możliwość swobodnego poruszania się, lecz przede wszystkim uwalnia jego duszę od ciężaru grzechu. Wobec wątpliwości uczonych w Piśmie, Pan bezdyskusyjnie udowadnia, że ma wszelkie prawo, by jednać ludzi ze swoim Ojcem. Duchu Święty, otwieraj mnie na światło dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu (w. 1) Po pewnym czasie Jezus powraca do Kafarnaum i zatrzymuje się w domu Szymona Piotra. Pośród znajomych twarzy szuka chwili wytchnienia od trudów dotychczasowej działalności. Jednakże wieść o Jego powrocie rozchodzi się błyskawicznie. Może to pośrednio świadczyć o tym, że mieszkańcy Kafarnaum w napięciu wyglądali Jego powrotu. W konsekwencji dom skromnej, rybackiej rodziny przestaje być prywatną rezydencją, a staje się ośrodkiem ewangelizacji, otwartym dla każdego. Co robię, aby moja codzienność stała się domem, w którym Jezus może się czuć jak u siebie? Czy noszę w swoim sercu tęsknotę za spotkaniem z Nim? Czy wyglądam Jego obecności w Piśmie Świętym, w liturgii i na osobistej modlitwie?
  • Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę (w. 2) Wokół Jezusa gromadzi się tak wielki tłum, że nie tylko wypełnione zostaje wnętrze domu, ale i zalokowany zostaje dostęp do drzwi wejściowych. Pan jednak nie wykorzystuje tej okoliczności do czynienia spektakularnych cudów, by jeszcze bardziej podbić swoją popularność, lecz głosi „naukę” (gr. ton logon). Priorytetem Jego misji jest karmienie ludzkich dusz prawdą o Królestwie. Tłum jest głodny słów Jezusa, co podkreśla, jak wielka pustka duchowa panowała w ówczesnym Izraelu. Czy słowo Jezusa ma priorytet w moim życiu? Czy noszę je w moim sercu pośród codziennych obowiązków?
  • I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk (ww. 3-4) Na scenie pojawiają się cztery osoby niosące sparaliżowanego mężczyznę. Paraliż był w tamtych czasach chorobą wykluczającą z życia społecznego i skazującą na wegetację. Determinacja przyjaciół paralityka, by przynieść go do Jezusa mimo tłoku, jest przyczynkiem do cudu, który zaraz nastąpi. Widząc, że nie przebiją się przez tłum w drzwiach, podejmują niestandardową decyzję. Wchodzą na płaski dach zrobiony z gliny i gałęzi, i zaczynają go rozbierać. Zarówno uczynienie otworu w dachu, jak i spuszczenie noszy prosto pod nogi Jezusa, dramatycznie przerwa Jego nauczanie, wymuszając reakcję. Czy w moim życiu są osoby, z którymi mogę dzielić się trudami zmagania się z moimi słabościami? Czy potrafię być dla innych wsparciem duchowym i fizycznym? Jak wygląda moje determinacja, by na modlitwie prosić za cierpiącymi braćmi?
  • Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy» (w. 5) Jezus, widząc wiarę przybyszów, reaguje w sposób, którego nikt się nie spodziewał. Z niezwykłą czułością zwraca się do paralityka, mówiąc do niego „Dziecko” (gr. teknon). Jednakże zamiast uzdrowienia z fizycznej przypadłości, ofiaruje mu odpuszczenie grzechów. Mistrz diagnozuje głębszy problem mężczyzny. Paraliż duszy spowodowany grzechem jest o wiele groźniejszy niż choroba ciała. Jezus objawia się tutaj jako ten, który ma władzę wchodzić w sferę sumienia i usuwać duchowe brudy. Zatrzymam się na chwilę przy czułości i delikatności Jezusa. Nie potępia grzesznika, lecz oferuje mu odpuszczenie win. Co ten moment Ewangelii mówi o mnie i moim życiu?
  • A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?» (ww. 6-7) Wśród prostego ludu siedzą uczeni w Piśmie, pełniący rolę chłodnych obserwatorów. Ich siedząca postawa symbolizuje urząd nauczycielski i sędziowski, który ośmiela ich do oceniania poczynań Jezusa. Nie wypowiadają swoich zastrzeżeń na głos, lecz prowadzą krytyczny dialog wewnętrzny w „swoich sercach” (gr. en tais kardiais). W ich ocenie Jezus dopuszcza się bluźnierstwa, uzurpując sobie prerogatywy samego Boga. Zgodnie bowiem z żydowską teologią tylko Bóg mógł odpuszczać grzechy. Uczeni w Piśmie nie mylą się co do zasady, ale mylą się co do Osoby, która przed nimi stoi. Nie rozpoznają w Jezusie Boga, dlatego Jego słowa brzmią dla nich jak arogancja zwykłego człowieka. W jakich przestrzeniach mojego życia zdarza mi się „krytykować” Boga, przyjmować pozycję chłodnego i krytycznego sędziego?
  • Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? (w. 8) Jezus natychmiast poznaje „w swym duchu” (gr. to pneumati autu) ich ukryte myśli. Przenikanie ludzkich serc jest w Biblii cechą przynależną wyłącznie Bogu. Pan potwierdza zatem swoje bóstwo zanim jeszcze dokona cudu uzdrowienia. Inaczej niż uczeni w Piśmie, nie zajmuje pozycji bezdusznego sędziego. Zależy Mu na swoich krytykach, dlatego zadaje pytanie – „Czemu myśli te nurtują w waszych sercach?” – aby nawiązać z nimi dialog i zaprosić do głębszej refleksji. Jezus zna moje myśli, najgłębsze tajemnice mojego serca. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy o tym myślę? Zażenowanie, lęk przed karą, a może ufność, że i wobec mnie okaże się wyrozumiały i miłosierny?
  • Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? (w. 9) Pan stawia przed uczonymi w Piśmie dylemat. Teoretycznie łatwiej jest ogłosić odpuszczenie grzechów, bo jest to akt nieweryfikowalny empirycznie, podczas gdy uzdrowienie widać natychmiast. Jezus używa widzialnego cudu jako dowodu na potwierdzenie niewidzialnej rzeczywistości duchowej. Jeśli Jego słowo ma moc podnieść paralityka, to znaczy, że ma też realną moc oczyścić jego duszę. Mistrz łączy te dwie sfery, pokazując, że Jego władza jest totalna i obejmuje całego człowieka. Całe moje życie jest obiektem Bożej troski. Nie ma w nim takiej przestrzeni, do której Boża łaska nie mogłaby dotrzeć. Czy jestem autentyczny przed Jezusem? Czy nie odgrywam przed Nim kogoś, kim nie jestem?
  • Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów — rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!» (ww. 10-11) Po raz pierwszy w Ewangelii Marka Jezus używa w odniesieniu do siebie tytułu „Syn Człowieczy” (gr. ho hyios tu anthropu), podkreślając swoją mesjańską tożsamość. Celem mającego za chwilę nastąpić cudu, jest udowodnienie, że posiada On realną „władzę” (gr. eksousia) odpuszczania grzechów. Zwracając się bezpośrednio do chorego, Pan wydaje trzy konkretne polecenia: „wstań” (gr. egeire), „weź swoje nosze” (gr. aron ton krabatton su) i „idź do swego domu” (gr. hypage eis ton oikon su). Pierwsze polecenie oznacza przywrócenie do pozycji pionowej, czyli godnej wolnego człowieka. Polecenie zabrania noszy także ma wymiar symboliczny – to, co dotąd nosiło człowieka, teraz jest niesione przez niego jako znak zwycięstwa. Natomiast odesłanie do domu oznacza powrót uzdrowionego do zwykłych relacji społecznych i rodzinnych, z których był wcześniej wykluczony. Które z poleceń Jezusa danych uzdrowionemu paralitykowi dzisiaj do mnie najbardziej przemawia? Do czego Pan szczególnie mnie zachęca?
  • On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego» (w. 12) Reakcja paralityka jest natychmiastowa: wstaje i na oczach wszystkich wychodzi o własnych siłach, co jest niepodważalnym dowodem cudu. Tłum, który wcześniej bezlitośnie blokował mu drogę, teraz musi się rozstąpić, tworząc szpaler dla uzdrowionego. Euforyczne „zdumienie” (gr. eksistasthai) ogarnia wszystkich obecnych, powodując, że zaczynają spontanicznie wielbić Boga za to, co zobaczyli. Ostatecznym celem cudów Jezusa jest zawsze wzbudzenie wiary i uwielbienia Ojca. Przypomnę sobie sytuacje, gdy wręcz namacalnie doświadczyłem Bożej mocy w moim życiu. Za którą z nich chciałbym dzisiaj szczególnie Boga uwielbić?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, boski Lekarzu, uzdrawiaj moje paraliże, przywracaj mnie Bogu, drugiemu człowiekowi i mnie samemu”.

Chcę, bądź oczyszczony! (Mk 1,40-45)

Przygotowanie

  • Marek Ewangelista opowiada dzisiaj o kolejnym cudownym czynie Jezusa. Tym razem szczegółowo relacjonuje uzdrowienie i oczyszczenie pewnego mężczyzny cierpiącego na chorobę trądu. Wiara chorego spotyka się z czułością i miłosierdziem Syna Bożego. Ten, który do tej pory ze względu na swoją przypadłość musiał funkcjonować poza społecznością, zostaje jej przywrócony. Duchu Święty, pomóż mi wejść w treść dzisiejszego Słowa, niech ono mnie oświeca i przemienia.

Punkty do medytacji

  • Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić» (w. 40) Pewien trędowaty w akcie desperackiej odwagi zbliża się do Jezusa, łamiąc surowe prawo religijne. W starożytności trąd nie tylko wiązał się z powolnym i bolesnym obumieraniem ciała, lecz oznaczał również natychmiastową śmierć cywilną, skazując na całkowitą izolację od wspólnoty (por. Kpł 13,45-46). Słowa trędowatego „Jeśli chcesz…” (gr. ean theles) są znakiem wielkiej pokory. Mimo trudnej sytuacji mężczyzna nie żąda oczyszczenia, lecz uzależnia je od woli Mistrza. W warstwie symbolicznej mamy tutaj spotkanie dwóch światów: absolutnej czystości Boga i skrajnej nędzy człowieka. W pewnym sensie trędowaty staje się rzecznikiem wszystkich wykluczonych, którzy szukają powrotu do życia. Popatrzę na moje obecne życie. Co najbardziej oddziela mnie od Boga i drugiego człowieka? O jakim „trądzie” chciałbym teraz opowiedzieć Jezusowi?
  • A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» (w. 41) Jezus okazuje głębokie wzruszenie, co w tekście greckim podkreśla czasownik splanchnizomai, dosłownie oznaczający wewnętrzne poruszenie na widok ludzkiego cierpienia. Wyciągnięcie ręki i dotknięcie trędowatego z pewnością szokuje świadków, gdyż według Prawa zaciąga w ten sposób rytualną nieczystość. Pan jednak chce w ten sposób pokazać, że autentyczna miłość jest silniejsza od lęku przed zarażeniem czy złamaniem rytualnych przepisów. Jego słowa „Chcę, bądź oczyszczony!” (gr. thelo, katharistheti) są czymś więcej niż deklaracją, mają moc sprawczą, dzięki której natychmiast zmienia się rzeczywistość chorego. Czy potrafię podobnie jak Jezus być przy ludziach cierpiących i ubogich?Czy moje współczucie nie ogranicza się jedynie do wygodnego wpłacenia na zbiórkę, bez „ubrudzenia sobie rąk”?
  • Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony (w. 42) Natychmiastowość uzdrowienia podkreśla, że zło nie ma szans w konfrontacji z Synem Bożym. Trąd ustaje w jednej chwili, a ciało chorego zostaje całkowicie odnowione. Znika także powód jego rytualnej nieczystości. Fizyczne uzdrowienie jest zewnętrznym znakiem wewnętrznego oczyszczenia mężczyzny i jego powrotu do sfery świętości. Jezus z litością patrzy także na mnie, na moje zranienia, zniewolenia, na mój brak chęci do życia… Chce dotykać moich ran i przywracać mi zdrowie duszy i ciała. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy o tym myślę?
  • Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich» (ww. 43-44) Po dokonaniu cudu Jezus zmienia ton na bardzo stanowczy. Użyty tutaj grecki czasownik embrimaomai, przetłumaczony w Biblii Tysiąclecia jako „surowo mu przykazał” sugeruje gwałtowne emocje. Jezus zdecydowanie nakazuje uzdrowionemu milczenie, gdyż nie chce być postrzegany jedynie jako cudotwórca, co mogłoby przesłonić istotę Jego zbawczej misji (tzw. sekret mesjański Marka). Następnie Pan odsyła mężczyznę do Jerozolimy, by dopełnił przepisów Księgi Kapłańskiej i złożył ofiarę za oczyszczenie (por. Kpł 14). Świadectwo złożone przed kapłanami umożliwi legalny powrót uzdrowionego do życia społecznego i religijnego wspólnoty. Przyjrzę się mojej wierze. Czy jest w niej miejsce zarówno na ufną prośbę, jak i na posłuszeństwo wobec Najwyższego? Czy nie ograniczam się jedynie do szukania religijnych uniesień, zaniedbując codzienne życie zgodne z Bożą wolą?
  • Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego (w. 45) Mimo surowego zakazu, mężczyzna nie potrafi utrzymać wielkiej radości w tajemnicy i zaczyna rozgłaszać, co go spotkało. Jego nieposłuszeństwo powoduje konkretne utrudnienia w dalszej działalności Jezusa. Następuje paradoksalna zamiana miejsc: oczyszczony trędowaty może od tej pory przebywać pośród ludzi, natomiast Pan musi przebywać w miejscach odosobnionych. Podobna sytuacja będzie miała miejsce pod koniec Ewangelii, gdy Jezus przyjmie status Barabasza jako skazanego złoczyńcy, zaś Barabasz zostanie uwolniony (por. Mk 15,15). Życie Ewangelią nie oznacza, że z naszej codzienności znikną wszelkie trudności. Więcej, naśladowanie Jezusa zawsze kosztuje i wiąże się z wyrzeczeniem, a czasami nawet z odrzuceniem przez innych. Czy jestem na to gotowy? Czy potrafię tracić się dla Jezusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dotknij dzisiaj moich ran, ulecz mojego ducha, pomóż mi odważnie żyć Ewangelią”.

Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości (Mk 1,29-39)

Przygotowanie

  • Po zakończeniu liturgii synagogalnej, w trakcie której nauczał z autorytetem przewyższającym uczonych w Piśmie oraz objawił swoją moc na siłami zła, uwalniając opętanego, Jezus udaje się do domu Szymona i Andrzeja. Nie będzie to jednak proste spotkanie w gronie nowych przyjaciół, lecz cała seria kolejnych cudownych interwencji Pana, za pomocą których potwierdzi On, zarówno swoją tożsamość, jak i cel obranej misji. Duchu Święty, bądź przy mnie w trakcie dzisiejszej modlitwy Słowem, otwieraj moje serce na jego bogactwo.

Punkty do medytacji

  • Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja (w. 29) Bezpośrednio po nadzwyczajnych wydarzeniach w synagodze w Kafarnaum Jezus wraz z uczniami udaje się do domu Szymona i Andrzeja. Przejście z przestrzeni liturgicznej do mieszkalnej symbolizuje, że Bóg pragnie uświęcać także naszą codzienność i życie rodzinne. Ponadto dom Szymona i Andrzeja stanie się domem Jezusa w trakcie Jego misji w Galilei. Towarzyszenie czterech pierwszych powołanych podkreśla wspólnotowy charakter rodzącego się Kościoła, który od samego początku gromadzi się wokół Mistrza. Jakie miejsce zajmuje Jezus w życiu mojej rodziny? Czy ja i moi bliscy opieramy nasze relacje o doświadczenie Jego obecności pośród nas?
  • Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej (w. 30) Teściowa Szymona leży w gorączce, co w tamtych czasach i w tamtym klimacie było poważną i wycieńczającą dolegliwością. Choroba ta wykluczyła kobietę z życia rodzinnego i możliwości pełnienia zaszczytnej posługi gościnności. Warto zauważyć, że uczniowie nie ukrywają tego domowego problemu przed Jezusem, lecz zaraz mówią Mu o nim, z pełnym zaufaniem i prostotą. Postawa uczniów pokazuje, że warto mówić Jezusowi o wszystkich naszych troskach. Żaden element naszego codziennego życia nie jest wyłączony spod Jego uwagi. Co najczęściej jest tematem moich rozmów z Jezusem? Jakich tematów jeszcze nie poruszam w trakcie modlitwy? O czym dzisiaj chciałbym opowiedzieć Panu?
  •  On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im (w. 31) Jezus nie zważa na ówczesny zwyczaj unikania osób gorączkujących ze względu na zachowanie czystości rytualnej i podchodzi do chorej. Ujęcie jej za rękę i podniesienie to gesty pełne czułości, ale zapowiadające również zmartwychwstanie. Pojawiający się tutaj grecki czasownik egeiro („podnieść, obudzić, powstać”) będzie później użyty przez Ewangelistę w opisach paschalnych. Uzdrowienie kobiety jest natychmiastowe i całkowite. Fakt, że natychmiast zaczęła usługiwać gościom, wskazuje, że służba bliźnim jest naturalną i najwłaściwszą odpowiedzią człowieka na otrzymaną od Boga łaskę. Jezusowa obecność i działanie w moim obecnym życiu zapowiadają spotkanie z Nim na końcu czasów. Czy jestem tego świadomy i z ufnością patrzę w przyszłość?
  • Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi (ww. 32-33) Wraz z zachodem słońca kończy się szabatowy spoczynek. Mieszkańcy Kafarnaum, poruszeni wieściami o wydarzeniach w synagodze, masowo ruszają do Jezusa po pomoc. Przynoszenie „chorych” (gr. tus kakos echontas) i „opętanych” (gr. tus daimonidzomenus) obrazuje ludzkość obciążoną skutkami grzechu, szukającą ratunku u Zbawiciela. Ciemność nocy zostaje rozświetlona nadzieją, jaką przynosi realna obecność Boskiego Pomazańca. Zaś dom Piotra, w przyszłości miejsce gromadzenia się pierwszych chrześcijan, zamienia się w polowy szpital, na terenie którego zbiegają się drogi wszystkich potrzebujących. W jaki sposób mogę na co dzień pomagać potrzebującym? Czy ma świadomość, że moja pomoc, oprócz fizycznego może mieć także wymiar duchowy? Kogo ostatnio udało mi się przyprowadzić do Jezusa?
  • Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały (w. 34) Jezus uzdrawia „wielu” (gr. pollus), co świadczy zarówno o Jego niekończącej się mocy, jak i miłosierdziu, które nie odtrąca nikogo. Wyrzucanie złych duchów potwierdza Jego absolutną władzę nad światem ciemności, objawioną wcześniej tego samego dnia w synagodze. Znamienny jest zakaz mówienia nałożony na demony. Jezus nie chce, aby przedwczesne ujawnienie Jego mesjańskiej godności wzbudziło fałszywe, polityczne nadzieje w Izraelu. Pragnie, aby ludzie odkrywali prawdę o Nim powoli, poprzez doświadczenie osobistego spotkania, a przede wszystkim przez tajemnicę krzyża. Czy wierzę, że dla Jezusa nie ma rzeczy niemożliwych? Czu ufam w Jego bezgraniczne miłosierdzie? Co mogę o Nim powiedzieć na podstawie osobistego doświadczenia?
  • Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił (w. 35) Po wyczerpującym dniu i wieczorze pełnym cudów, Jezus wstaje bardzo wcześnie, gdy na zewnątrz panuje jeszcze mrok. Udaje się na „miejsce pustynne” (gr. eis eremon topon). Jego priorytetem jest rozmowa z Ojcem. Ona jest źródłem Jego siły i posłannictwa. Jezus nie jest jedynie społecznikiem czy uzdrowicielem, ale przede wszystkim Synem, trwającym w stałej komunii z Ojcem. Jak wygląda moja codzienna „rutyna” modlitewna? Czy z tęsknotą wyglądam tych momentów, kiedy w ciszy będę mógł klęknąć przed Najwyższym?
  • Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają» (w. 36-37) Szymon Piotr i pozostali uczniowie wyraźnie zaniepokoili się nagłym zniknięciem Jezusa. Chcą sprowadzić Go z powrotem do miasta, by kontynuował pasmo sukcesów z poprzedniego wieczora. Gdy w końcu Go odnajdują, trwającego na modlitwie, niemal z wyrzutem mówią do Niego: „Wszyscy Cię szukają”. Uczniowie są przekonani, że miejsce Jezusa jest w centrum zainteresowania tłumów, tam, gdzie odnosi tryumfy i jest podziwiany. Nie są jeszcze odporni na subtelną pokusę zatrzymania Mesjasza dla siebie i ograniczenia Go do roli lokalnego cudotwórcy. Czego więcej jest w moim obrazie Jezusa, moich pragnień i oczekiwań czy prawdy objawionej w Ewangeliach?
  •  Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy (ww. 38-39) Reakcja Jezusa z pewnością zaskoczyła uczniów. Zamiast wrócić do wiwatującego tłumu, decyduje się iść gdzie indziej. Jego misja ma charakter uniwersalny i nie może ograniczać się do jednej miejscowości. Jej celem nie jest jedynie uzdrawianie ciał, ale przede wszystkim głoszenie prawdy o Królestwie Bożym. Wyrażenie „bo po to wyszedłem” (gr. eis tuto gar ekselthon) odnosi się do Jego „wyjścia od Ojca”, czyli do Wcielenia. Jezus świadomie wybiera trud wędrownego kaznodziei, by do końca zrealizować misję, z jaką przyszedł na świat. Czy w przeżywaniu mojej wiary jestem otwarty na innych? W jaki sposób angażuję się w głoszenie Ewangelii przez wspólnotę Kościoła?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, pomóż mi dostrzegać Twoją obecność w mojej codzienności, pomóż mi z ufnością przyjmować każde Twoje słowo i gest”.