Uczniowie Syna objawieniem Ojca

Trójca Święta (fot. D. Quennesson, pixabay.com)

V Niedziela Wielkanocna A

J 14,1-12

1 Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! 2 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. 3 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. 4 Znacie drogę, dokąd Ja idę». 5 Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» 6 Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 7 Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». 8 Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». 9 Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. 11 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie — wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! 12 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus zapowiada uczniom swoje odejście (por. J 13,33). Próbuje przy tym dać im słowa pocieszenia i otuchy. Nie jest to łatwe, gdyż mimo kilkuletniego kroczenia za Nim, w dalszym ciągu są oni więźniami swej ignorancji i niezrozumienia. Dlatego pytają, dokąd On idzie i dlaczego tym razem oni z Nim pójść nie mogą (13,36-37). Ostatni etap ziemskiej działalności Jezusa to samotna podróż poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Jak wcielając się, zstąpił od Ojca, tak teraz, jako uwielbiony Zbawiciel, do Niego powróci. Samotność Jezusa w godzinie Paschy jest drogą wiodącą do pokonania samotności człowieka skazanego na pastwę ograniczeń jego grzesznej natury. Jezus zapewnia, że ta samotność ma się ku końcowi: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (14,3). Uczniowie Jezusa będą mogli doświadczyć niebieskiej wspólnoty, w której centrum jest miłująca obecność Boga w Trójcy Jedynego. Jezusowe zapewnienie, że uczniowie znają drogę (por. 14,4), zaskakuje Tomasza: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (14,5). Pytanie to staje się okazją do ważnego oświadczenia: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (14,6). Pojęcie „drogi” pojawia się we wczesnym chrześcijaństwie jako samookreślenie uczniów (np. Dz 9,2; 19,9; 22,4; 24,14). „Prawda” wyraża się w osobie Jezusa (np. J 1,14), dlatego każdy kto Go pozna, pozna prawdę, która ma moc go wyzwolić (por. 8,32). Natomiast „życie” jest stałym wątkiem Ewangelii Jana, gdzie wielokrotnie zostaje podkreślone, że misją Jezusa jest udzielenie człowiekowi życia wiecznego (por. 1,4; 3,16; 5,24-26; 11,25-26). Połącznie tych trzech pojęć – drogi, prawdy i życia – z osobą Pana, uwypukla wyjątkowość Jego osoby oraz niemożność innego pójścia do Ojca, jak tylko przez Syna. Poznanie Jezusa jest równoznaczne z poznaniem Ojca, ponieważ to właśnie Syn doskonale Go objawia. Filip, i zapewne pozostali uczniowie, nie byli w stanie tego zrozumieć, mimo że od początku towarzyszyli Jezusowi: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy” (14,8). Na drodze zrozumienia, iż Jezus objawia Ojca, mogły stać ich błędne wyobrażenia odnośnie Mesjasza. Być może oczekiwali spektakularnego objawienia, jak te, którego świadkami byli ich przodkowie pod Górą Synaj (por. Wj 33,21-23). Dlatego Jezus wyraźnie poruszony odpowiada: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9). Rozwijając te słowa, Pan ponownie podkreśla, że mimo przyjęcia ludzkiej natury, On w dalszym ciągu trwa w Ojcu, a Ojciec w Nim. Świadczą o tym nie tylko Jego słowa, ale i dzieła (por. 14,10-11). Boska jedność Ojca i Syna jest także dostępna tym, którzy w Syna uwierzą. Przejawem doświadczania tej jedności jest dokonywanie dzieł Jezusa, a nawet większych, gdyż uwielbiony Jezus, czyli Ten, który samotnie odbędzie wędrówkę przez śmierć ku życiu, powróci do Ojca, a mimo to będzie stale obecny pośród uczniów: „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca” (14,12).

Na czym opieram moje poznanie Jezusa? Czy wsłuchuje się w Jego słowa i rozważam Jego czyny, by poznać Ojca? Czy mam świadomość, że moje kroczenie za Jezusem jest nie tylko kwestią mojego zbawienia, lecz także kontynuacją Jezusowej misji objawiania światu Ojca?

Oto Matka twoja

Kaplica Ukrzyżowania w Bazylice Grobu Pańskiego (fot. R.P.)

Sobota, 2 maja; Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

J 19,25-27

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Wszyscy czterej ewangeliści wspominają o tym, że pośród świadków ukrzyżowania Jezusa była także grupa Jego uczennic (por. Mt 27,55-56; Mk 15,40; Łk 23,59). Łukasz mówi ogólnie o kobietach, „które Mu towarzyszyły od Galilei”. Natomiast Mateusz i Marek podają imiona niektórych z nich: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, matka synów Zebedeusza, Salome. Tylko jednak Jan wspomina, iż na Golgocie obecna była także Maryja. Ponadto u synoptyków kobiety wydają się obserwować ukrzyżowanie Pana z pewnej odległości. Zaś w relacji autora Czwartej Ewangelii znajdowały się one tuż obok krzyża Jezusa. W ten sposób zostaje podkreślone, że zaczynają wypełniać się wcześniejsze słowa Jezusa: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32; 11,51-52). Malutkie zgromadzenie uczniów pod krzyżem Jezusa symbolizuje rzesze członków Kościoła, którzy poprzez wieki gromadzą się wokół wielkiej tajemnicy wiary, jaka jest Miłość Ukrzyżowana.

Podobnie jak w przypadku wesela w Kanie Galilejskiej (2,1-12), opowiadanie o Maryi i umiłowanym uczniu u stóp Krzyża służy wyrażeniu pewnej duchowej prawdy. W sensie podstawowym, Pan, kierując się synowską troską, oddaje swoją matkę umiłowanemu uczniowi. W starożytności kobieta bez ochrony w postaci mężczyzny, zdana była na łaskę dosyć słabo rozwiniętej „opieki społecznej”. Stąd Jezus tuż przed swoją śmiercią przekazuje swoją matkę pod opiekę umiłowanego ucznia, by zapewnić jej opiekę i byt. Czyn ten ma także o wiele głębsze znaczenie. Maryja w Ewangelii Jana pojawia się tylko w opowiadaniu o weselu w Kanie Galilejskiej oraz w scenie ukrzyżowania jej Syna. W obu przypadkach Jezus zwraca się do niej „Kobieto” (por. 2,4; 19,26). Podobnie jak w przypadku ogólnego określenia „matka Jezusa” (np. 2,2), tytuł ten pozwala wprowadzić dodatkowy symbolizm jej osoby. W Kanie pojawia się ona jako symbol wspólnoty Kościoła, ludu Nowego Przymierza zapieczętowanego krwią Chrystusa. Pod krzyżem Maryja ukazana zostaje jako Matka Kościoła. Ewangelista subtelnie posługuje się tutaj aluzjami do Jerozolimy czasów mesjańskich, opisywanej przez Izajasza jako matka gromadząca przy sobie ludy ziemi (Iz 60,1-4; 66,7-9) oraz do biblijnej Ewy (Rdz 2,23; 3,20). Ponadto za pomocą dwóch prostych stwierdzeń – „Niewiasto, oto syn Twój” oraz „Oto Matka twoja” – Jezus objawia także naturę Kościoła, w którym uobecnia się zakotwiczona w Misterium Paschalnym duchowa komunia człowieka z Bogiem oraz ludzi między sobą.

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski mszalna liturgia słowa przypomina nam Jezusowy testament z krzyża. Ostatnią wolą umierającego Pana jest, by Jego uczniowie, oprócz trwania w Nim, zjednoczyli także swoje życie z osobą Jego matki. Dzieje Kościoła i naszej Ojczyzny wielokrotnie pokazują, jak błogosławiona jest to decyzja. Maryja jako nasza Matka nieustannie prowadzi nas do Syna, wstawia się u Niego za nami i pomaga nam trwać z Nim w jedności.

Czy w mojej pobożności jest miejsce dla Maryi, matki Jezusa i mojej matki? Czy uczę się od Niej trwania pod krzyżem Pana i przyjmowania w jego cieniu drugiego człowieka?