Biada wam!

Fot. R.P.

Środa, 14 października

Łk 11,42-46

42 Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiej jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie pomijać. 43 Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. 44 Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą». 45 Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu, słowami tymi także nam ubliżasz». 46 On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie.

W trakcie uczty w domu jednego z faryzeuszy Jezus wypowiada szereg „biada” pod adresem faryzeuszów i uczonych w Prawie (por. 11,42-52). Dzisiejsze czytanie ewangeliczne przytacza cztery pierwsze: trzy przeciwko faryzeuszom i jedno przeciwko uczonym w Piśmie. Sama formuła „biada” pojawia się już u starotestamentalnych proroków, którzy za jej pomocą ostrzegali niesprawiedliwych przed nadchodzącym Bożym sądem (por. Iz 5,8-24). U Łukasza Pan posłużył się tą formułą wcześniej, w Kazaniu na równinie, gdzie cztery „biada” kontrastowały z czterema „błogosławieństwami” (por. Łk 6,20-26). Tutaj natomiast „biada” kontrastują z błogosławieństwem wobec tych, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je: „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i [go] przestrzegają” (11,28).

„Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiej jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie pomijać” (11,42). Wg Prawa Mojżeszowego dziesiątą część płodów należało postrzegać jako należącą do Pana. Miała ona służyć jako utrzymanie dla kapłanów i lewitów pełniących służbę w świątyni oraz jako wsparcie dla ubogich, sierot i wdów (por. Pwt 14,28-29; Tb 1,8). Obejmowała ona zborze, oliwę, wino, woły i owce (por. Lb 18,12; Pwt 14,22-27; Ne 10,36-40). Faryzeusze w swej pobożności poszli jeszcze dalej, uważając, że nie powinno się jeść niczego, z czego nie została oddana dziesięcina. Mówiąc o dziesięcinie z mięty, ruty i wszelkie jarzyny, Jezus ukazuje ich krańcową drobiazgowość w przestrzeganiu przepisów Prawa, której skutkiem było pomijanie tego, co w życiu religijnym najbardziej istotne: sprawiedliwości i miłości Bożej. Oddawanie dziesięciny, nawet z ziół i warzyw, ma sens, ale pod warunkiem, że człowiek pamięta o ubogich i nie zaniedbuje samego Boga.

„Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku” (Łk 11,43). W tekście greckim pojawia się tutaj czasownik agapao („miłować, kochać kogoś”), który w większości przypadków opisuje relację doskonałej miłości do innych osób, w tym do Boga. Tymczasem faryzeusze miłują pierwsze, a więc najbardziej zaszczytne miejsca w synagogach oraz bycie pozdrawianym na rynku. Ze względu na swoją drobiazgowość w wypełnianiu Prawa uważają, że są godni wszelkich zaszczytów. Zatem drugie biada uderza bezpośrednio w pychę faryzeuszów. Zamiast miłości do bliźniego i do Boga, pielęgnują oni miłość do siebie samych.

„Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą” (11,44). Za grób często służył prosty dół, który po zakończeniu obrzędów pogrzebowych zasypywano, a potem wykładano matami, drewnem lub płytkami kamiennymi. Bogaci budowali w miejscu pochówku budowle mające przypominać o zmarłej osobie. Za grobowiec mogła też służyć naturalna lub wykuta przez człowieka grota, której wejście zamykano prostokątnymi płytami lub zataczanymi kamieniami. Ciało zmarłego, a zatem także grób, uważano za nieczyste. Kto się go dotknął, nawet nieumyślnie, przez siedem dni pozostawał nieczysty (por. Lb 19,16). Aby do tego nie dochodziło, malowano grób wapnem lub oznaczano bielonym kamieniem. Według Jezusa, faryzeusze są jak groby ukryte i nieoznaczone. Sami są nieczyści, gdyż pomijają najważniejsze przykazania, a w konsekwencji czynią nieczystymi wszystkich, którzy naśladują ich sposób życia.

„I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie” (Łk 11,46). Jako że jeden z uczonych w Prawie Jezusową krytykę faryzeuszy odnosi także do własnej grupy (por. 11,45), Pan w ostatnim dzisiejszym „biada” zwraca się do niego i jemu podobnych. Uczeni w Prawie zajmowali się studiowaniem Prawa oraz wyjaśniali, jak w konkretnej sytuacji powinien zachować się człowiek, by być z zgodzie z jego nakazami. W ten sposób powstała rozbudowana tradycja ustna, która swoimi wskazaniami obejmowała niemalże każdy aspekt codziennego życia. Jezus zarzuca uczonym w Prawie, że ustanawiane przez nich przepisy i zwyczaje są ciężarami nie do uniesienia dla zwykłych Izraelitów. Mało tego, sami uczeni nie chcą dźwigać owych ciężarów, co zazwyczaj odbywało się przez sprytne żonglowanie interpretacjami.

Czy który z dzisiejszych „biada” budzi niepokój w moim sercu? Co jako uczeń Jezusa uważam za moją pierwszą powinność? Jak przeżywam sytuacje, w których jestem przez innych pomijany lub niezauważany? Jaką słabością najbardziej dotykam bliskie mi osoby? Czy mówiąc o chrześcijańskich powinnościach, w pierwszym rzędzie zwracam się do siebie samego?

Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych

Fot. Jordan Arnold (unsplash.com)

XXVIII Niedziela Zwykła

Mt 22,1-14

1 A Jezus znowu mówił do nich w przypowieściach: 2 «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. 3 Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 4 Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” 5 Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, 6 a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. 7 Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. 8 Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. 9 Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. 10 Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. 11 Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nie ubranego w strój weselny. 12 Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. 13 Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. 14 Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

Pierwszymi adresatami przypowieści o zaproszonych na ucztę weselną, podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich, o dwóch synach (por. 21,28-32) oraz o przewrotnych rolnikach (por. 21,33-46), są arcykapłani oraz starsi ludu, czyli religijni zwierzchnicy żydowscy, którzy od przybycia Jezusa do Jerozolimy kwestionują Jego działanie (por. 21,15-16.23). Wszystkie trzy przypowieści rzucają negatywne światło na owych przeciwników Pana. Ta o dwóch synach zarzuca im nieposłuszeństwo Bożej woli, zaś ta o przewrotnych rolnikach zapowiada sąd nad tymi, którzy zabili syna właściciela winnicy. Druga i trzecia przypowieść zawierają wiele elementów alegorycznych, czyli odsyłających do oznaczających przez siebie rzeczywistości. Obydwie także można odczytywać w kluczu historii zbawienia.

Obraz uczty pojawia się już w starotestamentalnych tekstach ukazujących prawdę o niezmiennej trosce Boga o swój lud. Na przykład u Izajasza czytamy: „O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę — na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie” (np. Iz 55,1-3; por. 25,6-10; 65,13). Natomiast w ponawianiu przez króla zaproszenia na ucztę (por. Mt 22,3-4) możemy dostrzec echo zaproszenia, jakie w Księdze Przysłów za pomocą swoich służących przekazuje upersonifikowana Mądrość: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie naiwność, a żyć będziecie, chodźcie prosto drogą rozsądku” (por. Prz 9,5-6). Uczta weselna z dzisiejszej przypowieści symbolizuje czas Mesjasza, Oblubieńca, który przychodzi do swojej Oblubienicy, czyli do Izraela. Potomkowie Abraham są pierwszymi adresatami zbawienia.

Złe traktowanie i zabicie sług posłanych przez króla oraz jego zbrojna odpowiedź (por. Mt 22,5-7) stanowią alegoryczne aluzje do zabijania starotestamentalnych proroków, w tym Jana Chrzciciela. Rozmówcy Jezusa, arcykapłani i starsi ludu oraz ci Izraelici, którzy idą za ich opiniami, wpisują się w zachowanie swoich poprzedników, tym razem nie odrzucając jedynie prorockiego napomnienia, lecz samego Mesjasza. Nie bez znaczenia jest fakt, iż już w roku 70 po Chr. Jerozolima wraz ze świątynią zostaną zburzone, co można odczytać jako znak Bożego sądu nad Izraelem, który nie rozpoznał czasu swego nawiedzenia.

Ponadto warto zauważyć, że słuchacze Jezusa byli przyzwyczajeni do ówczesnej zasady nakazującej spożywanie posiłków wyłącznie w gronie osób należących do tej samej klasy społecznej. Tymczasem król z przypowieści, gdy pierwsi zaproszeni zawodzą, posyła swoje sługi, by zapraszali na ucztę wszystkich ludzi napotkanych na „rozstajnych drogach”, czyli w miejscach, gdzie główna droga miasta wychodziła poza jego granice, przechodząc w wiejski trakt (por. 22,8-10). Zapraszanymi zatem musiały być także osoby o niskim statusie społecznym. Mamy tutaj wyraźną zapowiedź, że dzieło zbawienia dokonane przez Syna Bożego swoim zasięgiem wykroczy poza Izrael, znajdując pozytywną odpowiedź pośród pogańskich narodów.

We wcześniejszej przypowieści o chwaście (por. 13,24-30) gospodarz pozwala, by zborze i chwast rosły razem, a dopiero przy żniwach dochodzi do oddzielenia jednego od drugiego. Również w przypowieści o sieci (por. 13,47-52) rybacy zagarniają z wód jeziora wszelkie ryby, a dopiero na brzegu oddzielają złe od dobrych. Podobnie jest w przypadku osób napotkanych przez sługi na rozstajnych drogach – zaproszenie dostają zarówno źli jak i dobrzy, a selekcja odbywa się dopiero na uczcie, gdy król przygląda się obecnym (por. 22,11). Dobra Nowina o Jezusie przez znany tylko Bogu czas będzie głoszona pośród wszystkich narodów. Ostatecznie jednak nadejdzie dzień sądu, który zdecyduje o wieczności całej ludzkości.

Przypadek biesiadnika, który nie ma na sobie stroju weselnego (por. 22,12-13), wyraża ważną myśl: wierzący mają być stale gotowi na ucztę czasów ostatecznych. Owa gotowość wyraża się poprzez trwanie w Chrystusie oraz czynienie dobrych uczynków. Św. Paweł napisze: „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13,13-14). Od Jezusowego ucznia wymaga się czegoś więcej niż tylko wstępnego przyjęcia zaproszenia do bycia „przyjacielem Boga i proroków” (por. Mdr 7,27).

Czy w moich pragnieniach obecna jest myśl o wieczności? Jak odpowiadam na wewnętrzne natchnienia? Czy patrząc na moje codzienne wybory i postawy, mogę stwierdzić, że trwam w Chrystusie?

Błogosławione łono, które Cię nosiło

Fot. Grant Whitty (unsplash.com)

Sobota, 10 października

Łk 11,27-28

27 Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś». 28 Lecz On rzekł: «Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i [go] przestrzegają».

We fragmencie poprzedzającym dzisiejsze czytanie ewangeliczne Jezus rozprawia się z zarzutami, iż mocą Belzebuba wypędza złe duchy (por. Łk 11,14-23) oraz przestrzega przed działaniem ducha nieczystego, który szuka wszelkiej sposobności, by zdeprawować serca wierzących (por. 11,24-26).

Usłyszawszy to, jedna z obecnych przy Nim kobiet woła w zachwycie: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś” (11,27). Wypełnia się w ten sposób proroctwo wypowiedziane przez samą Maryję, która w domu Elżbiety i Zachariasza powiedziała: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (1,48). W tej samej scenie Elżbieta mówi o matce Pana: „Błogosławiona [jest], która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (1,45).

Odpowiadając na reakcję kobiety, Jezus stwierdza: „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i [go] przestrzegają” (11,48). Wcześniej z usta Pana pada podobna wypowiedź: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (8,21). Maryja w rzeczy samej otworzyła swoje serce na dar Bożego błogosławieństwa, przyjmując Słowo przekazane jej przez anioła Gabriela: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (1,38). Jako pokorna służebnica Pańska stała się tym samym wzorem dla uczniów Jezusa, którzy również są wezwani do słuchania i wypełniania słowa Bożego.

Czy ludzie spotykający mnie na co dzień widzą we mnie świadka Jezusa? Czy moje życie, czyny i słowa, skłaniają innych do uwielbiania Boga? Czy mogę powiedzieć, że daję się kształtować Słowu?

Proście, a będzie wam dane

Fot. Chris Liverani (unsplash.com)

Czwartek, 8 października

Łk 11,5-13

5 Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, 6 bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. 7 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. 8 Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. 9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. 11 Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».

Wczoraj rozważaliśmy fragment Trzeciej Ewangelii, w którym Jezus, odpowiadając na prośbę uczniów, uczy ich modlitwy i przekazuje tzw. „Modlitwę Pańską” (Łk 11,1-4; por. Mt 6,9-13). W dzisiejszej perykopie Pan w swoich wypowiedziach rozwija temat modlitwy. Najpierw opowiada krótką przypowieść o natrętnym przyjacielu (11,5-8), a następnie aplikuje jej treść do codziennego życia uczniów (11,9-13).

Przypowieść oparta jest o łatwą do wyobrażenia sytuację z codziennego życia ówczesnych mieszkańców Palestyny: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać” (11,5-6). Rozpoczynające wyrażenie „któż z was” ma bezpośrednio zaangażować słuchaczy/czytelników (por. 12,25; 14,28; 15,4; 17,7). Otóż jakiś wędrowiec przybywa do swego przyjaciela i chociaż jest już późna pora, zostaje przez niego przyjęty. Do dzisiaj na Bliskim Wschodzie jednym z podstawowych praw regulujących życie społeczne jest prawo gościnności, zwłaszcza w przypadku przyjaciół. Mędrzec Syrach pisze: „Wierny przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł” (Syr 6,14). Gospodarz z przypowieści nie ma chleba, dlatego udaje się do swojego przyjaciela, by pożyczyć od niego trzy chleby, czyli tyle, ile spożywano podczas normalnego posiłku.

Do głosu dochodzi niestosowność pory, o której przyjaciel budzi przyjaciela: „Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie” (Łk 11,7). Większość domów w tamtym czasie składało się tylko z jednej izby, służącej jako kuchnia, pokój gościnny i sypialnia. Wieczorem na podłodze rozkładano materac, na którym kładła się do snu cała rodzina. Dlatego udzielenie pomocy proszącemu wiązało się z obudzeniem wszystkich domowników.

Gdyby więzy przyjaźni okazały się niewystarczające, skutek odniesie zwykła ludzka natarczywość: „Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje” (11,8). Ten, który już leży z rodziną w łóżku, dojdzie do wniosku, że i tak nie zaśnie, dopóki nie pozbędzie się swojego nieustępliwego przyjaciela. Warto zauważyć, że w końcówce przypowieści doszło do zmiany perspektywy. O ile na początku słuchacze mieli utożsamiać się z człowiekiem leżącym w łóżku, tutaj mają wczuć się w sytuację przyjaciela stojącego na zewnątrz, wytrwale proszącego o pomoc.

Opierając się na przesłaniu przypowieści – usilna i wytrwała prośba musi być wysłuchana – Jezus formułuje trzy wezwania dotyczące modlitwy Jego uczniów: „I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone” (11,9-10). Pierwsza para słów – „prosić” i „dać” – występuje w tekstach biblijnych zarówno w sensie religijnym, jak i świeckim (np. 1 Sm 1,17; 2 Krn 1,7; Mt 6,8). Strona bierna „będzie wam dane” wskazuje na Boga, który udzieli wszystkiego, czego proszący potrzebuje. Druga para słów – „szukać” i znaleźć” – również pojawia się w wielu miejscach Pisma Świętego (np. Pwt 4,29; Iz 65,1; Jr 29,13). Trzecia para słów – „kołatać” i „otworzyć” – nawiązuje bezpośrednio do przypowieści. Jezus wobec uczniów wyraża pewność, że każda modlitwa mająca charakter prośby, szukania lub usilnego pukania będzie przez Boga wysłuchana.

W kolejnych zdaniach Pan powołując się na trzy przykłady z relacji ojciec – dzieci, by ukazać modlitwę w kontekście ojcostwa samego Boga oraz daru Ducha Świętego, o którego mają prosić uczniowie: „Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (11,11-13).

Czego najbardziej szukam w moim życiu? Czy rozmawiam o tym na modlitwie z Ojcem niebieskim? Czy na modlitwie wytrwale proszę, szukam i kołaczę? Czy pośród różnych próśb wyrażanych przeze mnie na modlitwie pojawia się także prośba o dar Ducha?

Panie, naucz nas modlić się

Dziedziniec sanktuarium Pater Noster na Górze Oliwnej (fot. P.K.)

Środa, 7 października, Wspomnienie NMP Różańcowej

Łk 11,1-4

1 Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów». 2 A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! 3 Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień 4 i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

Łukasz nie precyzuje, gdzie dokładnie ma miejsce opisywane dzisiaj wydarzenie: „Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów” (11,1). Brak wskazania miejsca podkreśla ponadczasową wartość przedstawianej sceny. Ewangelista pragnie, by czytelnik nie skupiał się na tym „gdzie”, ale „co” robi Jezus. Motyw Jezusowej modlitwy niczym refren powtarza się w Trzeciej Ewangelii. Pan modli się przy okazji ważnych wydarzeń, np.: chrzest w Jordanie (por. 3,21); wybór Dwunastu (por. 6,12); wyznanie pod Cezareą Filipową (por. 9,18); przemienienie (por. 9,28-29); na krzyżu (por. 23,46). Wzmianki o modlitwie Jezusa podkreślają, że w czasie swej ziemskiej działalności jest On zawsze w łączności z Ojcem. Nic dziwnego, że towarzyszący Mu uczniowie również chcieli modlić się jak On. Ówcześni rabini mieli zwyczaj instruowania swoich naśladowców odnośnie modlitwy. Jak na to wskazuje uczniów Jezusa, także Jan Chrzciciel dał uczył swoich uczniów, jak się modlić.

Odpowiadając na prośbę uczniów, Pan uczy ich modlitwy (por. Mt 6,9-13), której nowość wyraża się nie tylko składających się na nią sformułowaniach, lecz przede wszystkim w sposobie myślenia o Bogu, które wyrażają: „A On rzekł do nich: Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo!” (11,2). Modlitwa uczniów Jezusa ma zaczynać się od sformułowania „Ojcze” (gr. Pater). Zwracanie się do Boga za pomocą tytułu „Ojcze” nie jest absolutną nowością. W ST Bóg był nazywany „Ojcem” w odniesieniu do narodu izraelskiego (por. Pwt 32,6; Ml 2,10) lub do panującego w Izraelu władcy (por. 2 Sm 7,14; Ps 89,27). W odniesieniu do Jezusa tytuł ten podkreśla szczególny rodzaj łączącej Syna z Ojcem (por. Łk 10,21). To właśnie Syn może objawić Ojca komu zechce (por. 10,22). Teraz Pan podkreśla, że także Jego uczniowie mogą zwracać się do Boga jako do Ojca. Jest to możliwe, gdyż wierzący w Syna Bożego mają uczestnictwo w głębokiej więzi łączącej Go z Ojcem, który jest miłosierny (por. 6,36; 15,20), udzielający darów (por. 11,13; 12,32), dostrzegający ludzkie potrzeby (por. 12,30) i przebaczający (por. 23,34). Jezus zapewne uczył tej modlitwy po aramejsku, a zatem użył słowa Abba, które obecne jest w innych miejscach NT (por. Mk 14,36; Rz 8,15; Ga 4,6). Słowo to wyraża rodzinną więź, wskazuje, że uczniowie w Jezusie stają się prawdziwie dziećmi Boga (por. 1 J 3,1). Modlitwa idących za Synem Bożym powinna charakteryzować się dziecięcym zaufaniem i prostotą.

W pierwszym wezwaniu – „niech się święci imię Twoje” – chodzi o wyrażenie uznania, że tylko Bóg może właściwie oddać chwałę swojemu świętemu imieniu. Podkreśla to strona bierna czasownika hagiadzo („uświęcać, poświęcać”; tzw. passivum divinum). U Ezechiela Bóg mówi: „Chcę uświęcić wielkie imię moje” (Ez 36,23). Zaś Jezus w Ewangelii Jana woła: „Ojcze, wsław imię Twoje!” (J 12,28). W tym wezwaniu prosimy też Boga, by uzdalniał nas do tego, by nasze życie odzwierciedlało Jego świętość: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19,2; por. Mt 5,48).

Drugie wezwanie – „niech przyjdzie Twoje królestwo” – nawiązuje do Jezusowego nauczania o królestwie (por. Łk 4,43; 6,20; 8,1; 9,2; 10,9). Królestwo Boże przybliżyło się wraz z przyjściem Jezusa (por. 11,20; 17,21). Trzeba jednak modlić się o jego przyszłe przyjście w mocy (por. 12,31; 23,42.51). W prośbie tej pośrednio prosimy Boga, by nasze życie było poddane Jego panowaniu. Drugie i pierwsze wezwanie mają swoje odpowiedniki w późniejszej żydowskiej modlitwie Kadisz (rodzaj doksologii): „Niech będzie wysławione i poświęcone wielkie Jego imię na świecie, który stworzył wedle woli Swej; niech panuje w królestwie swoim w czasie waszego życia…”.

Podczas gdy pierwsze dwa wezwania Modlitwy Pańskiej koncentrują się na sprawach Bożych, trzy kolejne na potrzebach tych, którzy się modlą. Wezwanie „Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień” (11,3) jest ufną prośbą skierowaną do Boga, by zaspokoił nasze podstawowe potrzeby (por. 6,21). Kontekst Ewangelii sugeruje, że prośbę o chleb można także rozumieć duchowo. W scenie kuszenia Jezus cytuje słowa Tory: „Nie samym chlebem żyje człowiek” (4,4; por. Pwt 8,3), przypominając, że człowiek potrzebuje także pokarmu słowa Bożego. Ponadto pierwsze rozmnożenie chleba było nie tylko cudownym nakarmieniem pięciu tysięcy mężczyzn, lecz również przywołało dar manny na pustyni i zapowiadało Eucharystię (por. 9,12-16). Zatem prosząc o chleb powszedni na każdy dzień, upraszamy Boga, by w naszej codziennej egzystencji nie brakowało darów Słowa i Ciała Pańskiego, które duchowo wzmocnią nas w oczekiwaniu na definitywne objawienie się królestwa.

Jezusowa modlitwa kończy się słowami: „i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie” (11,4). Za pomocą tych słów Pan w pierwszym rzędzie przypomina nam, że jako Jego uczniowie z jednej strony potrzebujemy daru Bożego miłosierdzia, wyrażającego się w przebaczeniu grzechów, a z drugiej jesteśmy wezwani, by przebaczać każdemu człowiekowi, który wyrządzi nam krzywdę. Najpierw jest przebaczenie Boże, z jego doświadczenia bierze początek nasze przebaczanie winowajcom.

Ostatnie wezwanie Modlitwy Pańskiej – „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie” – dotyczy tego, byśmy w godzinie próby nie zaparli się Chrystusa i Ewangelii. Użyty tutaj grecki rzeczownik peirasmos („próba, wystawianie na próbę, doświadczanie”) może oznaczać „próbę ostateczną”, czyli wielkie prześladowanie, jakie ma poprzedzić nadejście Mesjasza i końcem czasów. Słowo to może także wskazywać na każdą próbę (por. 8,13) lub pokusę (22,40.46), której chce lub dopuszcza Bóg, jak wówczas, gdy poddawał próbie wędrujących przez pustynie Izraelitów (por. Wj 16,4; 20,20; obydwa w tłumaczeniu LXX). Ostatnie zatem wezwanie modlitwy przekazanej uczniom przez Jezusa wyraża prośbę, by Ojciec obdarzył nas siłą, która pozwoli nam wytrwać w czasie próby i zwycięsko oprzeć się pokusom. Św. Paweł pisze: „Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać” (por. 1 Kor 10,13).

Czy proszę Jezusa, by uczył mnie modlitwy? Które z wezwań Modlitwy Pańskie poruszają mnie najgłębiej? Które jej słowa rodzą we mnie największe pragnienia?