Z czym porównamy królestwo Boże? (Mk 4,26-34)

Przygotowanie

  • W kolejnych dwóch przypowieściach Jezus przedstawia tajemnicę królestwa Bożego. Jak to już było w przypadku przypowieści o siewcy (Mk 4,1-20), Pan posługuje się obrazami zaczerpniętymi z wiejskiego życia, które mimo swej prostoty i zwyczajności stają się nośnikiem nadprzyrodzonej prawdy. Duchu Święty, przyjdź i otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię (w. 26) Przypowieść o nasieniu wrzuconym w ziemię występuje tylko w Ewangelii Marka. Nie jest to tutaj wprost powiedziane, ale jej bezpośrednimi adresatami są ludzie z tłumu, jak w przypadku przypowieści o siewcy (por. Mk 4,1-2; 4,33-34). Jezus ponownie odwołuje się do doświadczenia życiowego swoich słuchaczy, by na jego podstawie przedstawić kolejny element swojej nauki. Tym razem chodzi o rzeczywistość „królestwa Bożego” (gr. he basileia tu theu). Zostaje ono przyrównane do „nasienia” (gr. ho sporos) wrzuconego w ziemię. Z tym że akcent nie jest tutaj położony ani na czynności siewcy ani na rodzaju gleby, lecz na dynamicznej naturze nasienia, które raz rzucone w glebę, rozpoczyna własne życie. Jezus chce mi ukazać tajemnicę królestwa Bożego. Bardzo Mu zależy, bym zrozumiał Jego słowa. Dlatego nie tylko posługuje się ludzkim językiem, ale również odwołuje się do powszechnego, życiowego doświadczenia. Mechanizm ten działa również w druga stronę – moje życie zaczyna być dla mnie zrozumiałe, gdy otwieram się na Jego słowo, pozwalam, by ono je oświetliło. Co w ostatnim czasie pokazało mi Słowo? W jakim stopniu byłem gotowy, by je przyjąć?
  • Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie (ww. 27-28) Siewca rozsiewa ziarno, a następnie wraca do swojej codzienności. Równolegle ziarno powoli i niezauważalnie zaczyna kiełkować. Siewca „nie wie” (gr. uk oiden), jak to się dzieje. Ziemia wydaje owoc, najpierw „źdźbło” (gr. ho chortos), potem „kłos” (gr. ho stachus), a następnie „pełne ziarno” (gr. pleres sitos) w kłosie. Rolnik na przestrzeni miesięcy może podlewać, pielić i nawozić ziemię, ale nie ma bezpośredniego wpływu na kolejne etapy rozwoju zboża. Gdy jednak „plon dojrzeje” (gr. paradoi to karpos, dosł. „wyda owoc”), powraca na pole, by dokonać zbioru. Poszerzając wcześniejszą naukę o różnych typach ludzkiej odpowiedzi na zasiane słowo (por. Mk 4,21-25), Jezus pokazuje, że rozwój królestwa Bożego nie przypomina nagłego wybuchu, lecz jest raczej powolnym i cierpliwym dojrzewaniem wymagającym czasu. Bóg szanuje prawa natury i etapy ludzkiego rozwoju, nie przyspieszając niczego na siłę i wbrew gotowości człowieka. Patrząc na moje życie duchowe, widzę wyraźnie prawdziwość Jezusowej przypowieści. Słowo Boże i łaska sakramentów wnoszą w moją codzienność łaskę zbawienia. Nie jest to jednak „wielkie boom”, lecz spotkanie Bożej mocy z moją ludzką, grzeszną naturą, która tak często jest oporna i niezdolna do oderwania się od wielu rzeczy. Pan stopniowo przywraca mi wolność, bym mógł jeszcze bardziej się otworzyć. On pracuje we mnie w swoim tempie, nawet wtedy, gdy ja o Nim zapominam, pochłonięty codziennością. Podziękuję Jezusowi za Jego obecność, za cierpliwość i wytrwałe kruszenie mojej zatwardziałości.
  • Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo» (w. 29) Moment dojrzewania zboża jest sygnałem do radykalnej zmiany postawy: kończy się czas biernego oczekiwania, a nastaje czas „żniwa” (gr. ho therismos). Użycie obrazu „sierpa” (gr. to drepanon) jest wyraźnym nawiązaniem do prorockich wizji sądu ostatecznego, znanych choćby z Księgi Joela (por. Jl 4,13; Ap 415,14-15). Obecność w tekście greckim przysłówka „zaraz” (gr. euthys) dodatkowo wzmacnia kontrast między długim czasem oczekiwania na żniwa, a momentem zapuszczenia sierpa. Dla uczniów Jezusa jest to zapowiedź radosnego zwieńczenia ich trudów, zaś dla tych którzy są „poza nimi” (por. Mk 4,11), to przerażająca groźba wiecznego potępienia. Chociaż proces mojego duchowego wzrastania niekiedy wydaje mi się mozolny i natrafiający na różne przeszkody, to nadziei może mi dodać to, co już się we mnie Bożą mocą dokonało, ale przede wszystkim sam cel, moment spotkania z powracającym Chrystusem. Popatrzę na moje serce. Jak często uwiadamiam sobie metę mojego ziemskiego życia? Jakie uczucia i myśli pojawiają się dzisiaj we mnie, gdy myślę o spotkaniu z Panem w wieczności?
  • Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? (w. 30) Kontynuując swoją wypowiedź, Jezus zadaje retoryczne pytanie, jakby myślał na głos i szukał sposobów, by pomóc swoim słuchaczom pojąć tajemnicę królestwa Bożego (por. 4,11). Ponieważ owe królestwo jest rzeczywistością boską, nie da się go zamknąć w obrębie jednej definicji. Wymyka się ono ludzkim kategoriom myślenia. Można je zrozumieć jedynie za pomocą analogii, obrazów, które zmuszą słuchacza do myślenia na głębszym poziomie. Jezus całym sobą objawił prawdę o królestwie Bożym. Z tą prawdą spotykam się za każdym razem, gdy otwieram karty Pisma Świętego i wsłuchuję się w nauczanie Kościoła. Potrzeba jeszcze, żeby ta prawda spotkała się z moim życiem. To właśnie moja codzienność jest przestrzenią, w której może ona osiągnąć swoja najdoskonalszą formę. Poproszę Jezusa, by pomógł mi patrzeć na życie oczami wiary, by oczyszczał mnie z powierzchniowości i ziemskich schematów myślenia.
  • Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi (ww. 30-31) W kolejnej przypowieści Jezus ponownie nawiązuje do świata rolniczego i motywu ziarna. Tym razem królestwo Boże zostaje przez Niego przyrównane do „ziarnka gorczycy” (gr. kokkos sinapeos), które jest przysłowiowe ze względu na swoją maleńkość (por. Mt 17,20). Gorczyca, której niewielkie nasiona używane są jako przyprawa, w Palestynie osiąga wysokość ok. dwóch metrów, jest rośliną odporną i wykazującą tendencję do wypierania innych roślin. Jezus nawiązuje do niewielkich rozmiarów ziarnka goryczy – „jest najmniejsze (gr. mikroteron) ze wszystkich ziaren”. Dla otaczających Go żydowskich słuchaczy idea królestwa jako małego ziarnka musiała być sporym zaskoczeniem. Bardziej przewidywalnym porównaniem byłaby potężna armia (por. Iz 13,4; Jl 2,11) lub katastrofalne trzęsienie ziemi (Iz 29,6). Niekiedy pojawia się w moim sercu pragnienie, by obecność Boga w moim życiu była bardziej namacalna. Wydaje mi się wtedy, że łatwiej byłoby mi wierzyć, także inni mogliby się wtedy przekonać, że warto iść za Jezusem i Jego słowem. Tymczasem to, co najczęściej się narzuca moim oczom i uszom, to krzykliwe i pstrokate zło. Zapominam, ile cudów na oczach wielu świadków dokonał sam Jezus, a jednak tylko mała garstka uczniów do końca przy Nim została. Pierwszym i najważniejszym miejscem urzeczywistniania się królestwa Bożego jest ludzkie serce. Popatrzę na moją codzienną modlitwę. Czy dbam o to, by odbywała się ona w atmosferze ciszy i skupienia?
  • Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu» (w. 32) Mówiąc, że ziarnko gorczycy wyrasta i staje się „większe od innych jarzyn” (gr. meidzon panton ton lachanon), Jezus stosuje hiperbolę, by jeszcze bardziej podkreślić kontrast między maleńkim ziarnkiem a wyrośniętą rośliną. Natomiast dopowiadając, że krzew gorczycy wypuszcza wielkie gałęzie, na których mogą schronić się ptaki, nawiązuje do Starego Testamentu, gdzie wielkie drzewa symbolizują niekiedy potęgę narodu (por. Dn 4,20-21). Szczególnie ważnym starotestamentalnym tłem jest fragment z Księgi Ezechiela: „Tak mówi Pan Bóg: Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc, i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi” (Ez 17,22-23). Opowiadając przypowieść o ziarnku gorczycy, Jezus wskazuje na przyszły, uniwersalny zasięg królestwa Bożego. Mimo skromnych początków – wędrowne nauczanie Jezusa w Galilei z małą grupą zwolenników – królestwo to rozwinie się niczym ogromne drzewo, w którego cieniu znajdzie się miejsce dla każdego człowieka. Wzrost ten nie będzie zależał od ludzkich strategii, lecz niezauważalnej mocy Bożej. Jezusowy obraz wielkiego i rozłożystego krzewu wypełnia się w rzeczywistości Kościoła. Świat wmawia mi dzisiaj, że Kościół to przede wszystkim skandale, skostniała struktura, wyalienowani duchowni. Mogę iść za tą narracją, ale mogę również iść za tym, co mówi Jezus. Kościół to wspólnota Jego uczniów, to dom, miejsce spotkania z Ojcem i Synem, przestrzeń działania Ducha. Czy czuję się częścią Kościoła? Czy biorę za niego odpowiedzialność? W jaki sposób dbam, by jeszcze bardziej stawał się wspólnotą?
  • W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć (w. 33) Kończąc przedstawienie serii Jezusowych przypowieści (por. Mk 4,1-32), Ewangelista Marek potwierdza, że Jezus używał tej formy nauczania nie po to, by zaciemniać, ale by dostosować tajemnicę królestwa Bożego do możliwości i otwartości swoich słuchaczy. Wyrażenie „o ile mogli ją zrozumieć” (gr. kathos edynato akuein) bardziej dosłownie można przetłumaczyć jako „o ile mogli słuchać”. Po raz trzynasty w tym rozdziale zostaje użyty czasownik akuo („słuchać”). Jezus oczekuje od swoich uczniów tego samego, co Bóg w Starym Testamencie od Narodu Wybranego, gdy przez Mojżesza mówił: „Słuchaj, Izraelu!” (hebr. szema Iisrael, Pwt 6,4). W obydwu przypadkach chodzi o słuchanie, które wyraża się w zrozumieniu, przyjęciu i wypełnianiu obwieszczanej nauki. Zanim Jezus w Wieczerniku ustanowił sakramenty kapłaństwa i Eucharystii, wiele razy podkreślał konieczność słuchania. Słuchanie jest pierwsze. Co dzisiaj Pan mówi do mnie w swoim słowie?
  • A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom (w. 34) Marek dodaje, że nauczanie w przypowieściach było jedyną formą Jezusowego nauczania skierowanego do ogółu słuchaczy, którzy gromadzili się wokół Niego. Natomiast dodatkową troską Pana objęci byli ci, którzy zaliczali się do grona Jego „uczniów” (gr. ho mathetes). Chodzi nie tylko o Dwunastu, powołanych do szczególnej misji, lecz także o szerszy krąg osób, które na stałe Mu towarzyszyły (Mk 4,10; 3,32-35).Pełne zrozumienie Ewangelii wymaga nie tylko słuchania, ale także przebywania z Jezusem. Wielkim darem, jaki mogę odkryć w Kościele, jest Najświętszy Sakrament, który w wielu parafiach regularnie jest wystawiany, by wierni mogli w ciszy adorować obecnego w nim Boga. Zaplanuję moją adorację, czas, kiedy bez pośpiechu i w ciszy będę mógł być z moim Mistrzem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dotykaj swoim słowem mojego serca, pomóż mi otworzyć się na rzeczywistość Królestwa”.

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! (Mk 4,1-20)

Przygotowanie

  • Liturgia słowa przytacza dzisiaj dosyć długi fragment Ewangelii Marka. Nie mogło być inaczej, gdyż Jezus otwiera w nim swoje nauczanie w przypowieściach. Opowiada przypowieść o siewcy i na prośbę uczniów podaje jej wyjaśnienie. Fragment ten jest fundamentalny dla zrozumienia, czym jest słowo Boże oraz na czym polega jego przyjęcie i wypełnianie. Duchu Święty, umacniaj we mnie pragnienie spotkania ze Słowem, otwórz przede mną Jego bogactwo.

Punkty do medytacji

  • Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej, na jeziorze, a cały tłum stał na brzegu jeziora (w. 1) Nie po raz pierwszy Jezus wychodzi z Kafarnaum na pobliski brzeg Jeziora Galilejskiego. Już we wcześniejszych scenach ta lokalizacja była miejscem nauczania i czynienia cudów (por. Mk 2,13; 3,7). Nad jeziorem także Pan powołał pierwszych uczniów (por. Mk 1,16-20). Ponieważ otoczony jest przez „bardzo wielki tłum” (gr. ochlos pleistos), Jezus wchodzi do stojącej przy brzegu łodzi i zajmuje pozycję siedzącą, która według zwyczajów żydowskich była pozycją nauczającego mistrza. Zgromadzony tłum stoi na brzegu, w napięciu oczekując na to, co dalej się wydarzy. Każde moje spotkanie z Jezusowym słowem jest wyjściem na brzeg Jeziora Galilejskiego, w miejsce ciche, ustronne i piękne, gdzie mogę skoncentrować się jedynie na obecności mówiącego Pana. Jak do tej pory wyglądała moje spotkania ze Słowem? Czy w niecierpliwością ich wyczekuję?
  • Nauczał ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce (w.2) Tym razem Jezus skupia się na przekazywaniu swojej nauki. Wyrażenie „nauczał ich wiele w przypowieściach” (gr. edidasken autus en parabolais polla) można zinterpretować jako podkreślenie, że Pan w tej scenie opowiada liczne przypowieści, co podkreśla kontekst następujący perykopy, gdzie przekazane zostają kolejne parabole (por. Mk 4,12-33). Możliwa jest jednak inna interpretacja, że za pomocą przypowieści przekazuje On wiele elementów swojej nauki. Ostatecznie jedna i druga interpretacja się nie wykluczają, gdyż mamy w tym miejscu Ewangelii serię przypowieści, za pomocą których ukazana zostaje kilka różnych aspektów prawdy o królestwie Bożym. Nauczanie Jezusa, mimo że zamknięte jest w ograniczonych realiach ludzkiego języka, jest przebogate w swojej treści. Za każdym razem, gdy otwieram Pismo Święte, tchnie ono we mnie jakąś nowością, nawet jeśli rozważam dobrze znany mi fragment. Czy „nie prześlizguję się” zbyt szybko po biblijnych kartach? Czy mam w sobie pragnienie kopania w głąb?
  • I dodał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» (w. 9) Aby podkreślić konieczność uważnego wsłuchania się w słowa swojej nauki, Jezus używa odniesienia do ludzkiej anatomii. Wypowiadane przez Niego słowa tworzą inkluzję z wcześniejszym wezwaniem, wprowadzającym przypowieść o siewcy: „Słuchajcie…” (Mk 4,3) oraz przygotowują do stwierdzenia o nieautentycznym słuchaniu, o którym będzie mówił za chwilę (ww. 10-12). To wyrażenie, w skróconej formie wielokrotnie pojawi się w Apokalipsie św. Jana: „Kto ma uszy…” (gr. ho echon us; Ap 2,7.11.17.29; 3,6.13.22; 13,9). Ma ono swoje korzenie w nauczaniu starotestamentalnych proroków, których głównym zadaniem było wzywanie buntowniczego Narodu Wybranego do posłuszeństwa Bożym przykazaniom (np. Jr 5,21; 9,19; Ez 12,2). Na chrzcie świętym otrzymałem łaskę zjednoczenia z Chrystusem. Od tego momentu mam dostęp do Jego żywej obecności w sakramencie ołtarza, ale także do Jego słowa. Słuchanie jest moim pierwszym chrześcijańskim przywilejem i obowiązkiem. W jaki sposób dbam o to, by moje serce nie było zagłuszane przez rzeczy mało istotne lub nawet szkodliwe? Czy treści, które codziennie absorbuję, pomagają mi słuchać Jezusa, czy wręcz przeciwnie, przeszkadzają?
  • A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść (w. 10) Ewangelista szybko zmienia scenę, nie wspomina nic o powrocie łodzi na ląd ani o odejściu tłumów. Jezus jest teraz jedynie w otoczeniu Dwunastu, którzy pytają Go o znaczenie dopiero co opowiedzianej przypowieści. Marek kilkukrotnie w wspomina o tym, że oprócz publicznego nauczania, Jezus na osobności udzielał wyjaśnień najbliższym uczniom (por. 4,34; 9,28.35; 10,10.32; 12,43; 13,3). Na ten schemat mógł mieć wpływ rabiniczny zwyczaj, według którego nauczyciele żydowskiego Prawa, najpierw publicznie podawali jego interpretację, a następnie prywatne udzielali dodatkowych wyjaśnień uczniom. Jak by nie było, we wcześniejszej scenie ustanowienia Dwunastu wyraźnie jest powiedziane, że jednym z celów utworzenia grona apostolskiego jest to, „aby Mu towarzyszyli” (Mk 3,14). Bycie przy Mistrzu w naturalny sposób stwarza wiele okazji do rozmów i wyjaśnień. Życie wiarą na co dzień powoduje, że pojawiają się we mnie pytania, na które niełatwo jest znaleźć odpowiedź. Czasami chodzi o jakieś wydarzenie czy sytuację, innym razem o obecne w moim życiu osoby. Bywa, że rozważane Słowo wzbudza we mnie dylematy. Czy rozmawiam o tym wszystkim z Jezusem? Czy zdecydowanie odrzucam postawę fałszywej poprawności i mówię z Nim o wszystkim?
  • On im odrzekł: «Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli uważnie, a nie widzieli, słuchali uważnie, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im odpuszczona [wina]» (ww. 11-12) Odpowiedź Jezusa na pytanie uczniów jest złożona. Najpierw odnosi się do tajemnicy „królestwa Bożego” (gr. to mysteroin tes basileias tu theu), która została przekazana uczniom. Użyty tutaj czasownik didomi, użyty jest w stronie biernej czasu przeszłego dokonanego (dosł. „została dana”), co z jednej strony odnosi się do czynności zakończonej w przeszłości, której skutki trwają do dzisiaj, a z drugiej wskazuje na Boga jako podmiot. Zatem to nie zasługa uczniów, ale działanie samego Boga sprawiło, że mogą być przy Jezusie i słuchać Jego słowa. Odnośnie do rzeczownika „tajemnica” (gr. mysterion), pochodzi on od czasownika myo (dosł. „milczeć, być cicho”). W Nowym Testamencie mysterion występuje przede wszystkim w listach św. Pawła, gdzie ma dwa znaczenia: objawienie, które według wcześniej ukrytego planu Bożego dokonało się w Chrystusie (np. Rz 16,25-26) lub zwięzłe ukazanie treści chrześcijańskiego orędzia (por. Kol 4,3). Jezus cytuje fragment Księgi Izajasza (Iz 6,9-10), w którym Bóg uprzedza proroka, że zostaje powołany do głoszenia sądu nad Izraelem w czasie, gdy naród jest pogrążony w grzechu i niesprawiedliwości, a więc jego przesłanie spotka się z upartym oporem. To nie Bóg zablokuje uszy i oczy ludzi. Ludzie sami się zaślepią i zagłuszą, aby uniknąć prorockiego głoszenia i trwać w swoim buncie. Także Jezus, głosząc tajemnicę królestwa Bożego, zwraca się do krnąbrnego pokolenia, z którego wielu się zatwardzi, aby w wyniku ewentualnego zrozumienia Jego słów nie stanąć przed koniecznością nawrócenia. Werset ten uczy mnie pokory. Fakt, że jestem chrześcijaninem, że spotkałem Chrystusa, nie jest moją zasługą. To „sprawka” samego Boga. To, co ode mnie zależy, to czy będę miał w sobie zgodę na słuchanie Jego słowa, nawet jeśli będzie to oznaczać całkowite przemeblowanie mojego życia. Czy mam dzisiaj w sobie taką dyspozycyjność?
  • I mówił im: «Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści? (w. 13) W dalszej części wypowiedzi Jezus spełnienia prośbę swoich uczniów, udzielając im wyczerpującego wyjaśnienia przypowieści o siewcy. Najpierw jednak wypowiada dwa retoryczne pytania, które nie tyle odnoszą się do ich niezrozumienia usłyszanej paraboli, co podkreślają, że stanowi ona klucz do pojęcia wszystkich innych przypowieści. Uczniowie, jak to często zostaje podkreślone w Markowej Ewangelii (por. Mk 7,18; 8,17-21; 9,32), bardzo powoli dochodzili do zrozumienia nauki Pana. Chwilę wcześniej sam Jezus stwierdził, że tajemnica Królestwa została dana im została przez Boga, jednakże potrzeba jeszcze, by pozwolili wciągnąć się w dynamikę przypowieści i jej radykalne implikacje dla ich życia. Idąc drogą wiary, łatwo jest popaść w samozadowolenie. Przecież tyle już dla Pana Boga uczyniłem, tyle zrozumiałem… Po co jeszcze dalej się wysilać? Powinno przecież wystarczyć. Zapominam o prostej, ale i bardzo ważnej zasadzie życiowej, że kto stoi w miejscu, tak naprawdę się cofa. Doskonale pasuje ona również do życia duchowego. Potrzebuję ciągle powracać do tego, co najważniejsze, do kerygmatu o Chrystusie, który za mnie umarł i zmartwychwstał. Potrzebuję także ciągłego nawracania się, zmiany myślenia na bardziej ewangeliczne. Zatrzymam się na chwilę przy tej prawdzie.
  • Siewca sieje słowo (w. 14) Już pierwsze słowa wyjaśnienia wskazują, że przypowieść o siewcy jest alegorią, czyli rozbudowaną metaforą, w której każdy szczegół ma znaczenie symboliczne. Postać „siewcy” (gr. ho sperion) nie jest wprost zidentyfikowana, ale szybko domyśleć się możemy, że jest nim sam Jezus. Siane przez Niego „słowo” (gr. ho logos), to nic innego jak głoszone orędzie o królestwie Bożym (por. Mk 1,15), które później stanie się przekazywaną przez Kościół Dobra Nowiną o zbawieniu w Chrystusie (por. Kol 1,5; 1 Tes 1,6; Jk 1,21). Działanie siewcy koncentruje się na rozsiewaniu słowa, które ma w sobie wrodzoną, dynamiczną moc wzrostu (por. Mk 4,26-29). Siewca sieje słowo, nie „siał”, nie „będzie siał”, ale sieje. Werset ten przypomina mi, że Bóg nie ustaje w swoim mówienie do mnie. Czyni to na różne sposoby. Wiele razy przekonałem się, za Jego słowo potrafi mnie spotkać w najmniej spodziewanym momencie i miejscu. Słowo Boga stwarza świat i podtrzymuje go w istnieniu (por. Hbr 1,3). Podobnie jest w moim przypadku. Zaistniałem, ponieważ Bóg wyrzekł słowo, żyję, ponieważ On dalej mówi. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie tę prawdę.
  • A oto są ci, [którzy są] na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo w nich zasiane (w. 15) W dalszej części Jezusowego wyjaśnienie zidentyfikowane zostają cztery typy ludzkiej reakcji na słowo. Przy czym, niekoniecznie musza one odnosić się do całkowicie odrębnych kategorii ludzi. Mogą opisywać reakcje tej samej osoby w różnym czasie. Ci „na drodze” (gr. para ten hodon) to osoby, w których słowo nie spotyka się z żadnym zainteresowaniem. Podobnie jak w przypadku ziaren na ubitej ścieżce, Ewangelia nie ma szansy w nich wniknąć. „Szatan” (gr. ho satanas) niczym chciwy ptak zniża się i porywa je, być może poprzez rozproszenia, lęki lub błędne rozumowanie. Przykładem takiej postawy będzie sam Piotr, gdy Jezus „będzie siał” słowo o swojej nadchodzącej męce (Mk 8,31-33). Piotr gwałtownie zareagował na zapowiedź męki Jezusa. Nie dał jej wybrzmieć do końca w swoim sercu. Nie pozwolił, by otworzyła przed nim całe swoje bogactwo. Nie wystarczy samo zainteresowanie Słowem, potrzebne jest również przyzwolenie, by w swoim tempie zapuszczało we mnie swoje korzenie. Czy moje spotkania ze słowem są przygotowane (odpowiednie miejsce, cisza itd.)? W jaki sposób na modlitwie Słowem walczę z pokusą pośpiechu, szybkiego powrotu do codziennych zajęć?
  • Podobnie zasiewem na gruncie skalistym są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Potem gdy nastanie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują (ww. 16-17) Drugi typ słuchaczy to „grunt skalisty” (gr. epi ta petrode), czyli ci, którzy początkowo „z radością” (gr. meta charas) przyjmują słowo. Jednakże jest w nich ukryta pewna zatwardziałość serca, która uniemożliwia słowu wniknąć w nich głęboko. Efekt jest taki, że ich wierność Chrystusowi jest zbyt powierzchowna, aby przetrwać w chwili ucisku lub prześladowania. Próby są nieuniknioną częścią chrześcijańskiego życia (por. Mk 10,30; 13,9). Bardzo szybko przekonał się o tym Kościół pierwotny (Dz 8,1; 2 Kor 12,10; 1 P 4,12-14). Ci, którzy nie są tego świadomi, „zaraz się załamują” (gr. euthys skandalidzontai, dosł. „zaraz się potykają”). Tak będzie z uczniami Jezusa w chwili Jego aresztowania (por. Mk 14,27.50). Nie raz doświadczyłem, jak wielką radość może przynieść słuchanie Słowa, jaki entuzjazm potrafi Ono wzbudzić w moim sercu. Z drugiej strony przekonałem się, że entuzjazm czy inne pozytywne uczucia muszą przerodzić się w konkretny sposób myślenia, w trwałe postawy. Jeśli tego brakuje, trudności, które napotykam w życiu, bardzo szybko sprowadzają mnie do parteru. Jak wygląda moje wypełnianie postanowień z modlitwy Słowem? Czy wytrwale dążę do ich zrealizowania?
  • Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to ci, którzy wprawdzie słuchają słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że pozostaje bezowocne (ww. 18-19) Kolejny typ słuchaczy to „zasiani między ciernie” (gr. eis tas akanthas speiromenoi). Pozwalają słowu wniknąć do swojego serca, jednocześnie dopuszczając, by wkradły się do niego inne rzeczy, które konkurują z nim o pierwszeństwo. Codzienne „troski tego świata” (gr. chai merimnai tu aionos) są nieuniknioną częścią życia, zwłaszcza dla tych, którzy są w związku małżeńskim i wychowują dzieci (por. 1 Kor 7,32-34). Niebezpieczeństwo jednak polega na tym, że pozwalamy, by te uzasadnione obawy przejęły nad nami kontrolę i stłumiły oddanie Chrystusowi. Zwodnicza „ułuda bogactwa” (gr. he apate tu plutu) i „inne rządze” (gr. ta loipa epithymiai), jak władza, posiadanie dóbr i prestiż, również okazują się zgubne (por. Mk 10,37; 12,38-40). Przykładem takiej postawy będzie w dalszej części Ewangelii bogaty młodzieniec, który nie potrafił rozstać się ze swoim bogactwem (por. Mk 10,17-22). Słowo Boga nie może mieć konkurencji w moim sercu. Nie może być na pierwszym miejscu, ale na jedynym. Gdy pozwalam, by pojawiały się w moim wnętrzu jakieś inne „prawdy”, albo gdy podążam za czymś innymi, niż wypełnienie woli Ojca, wcześniej czy później uświadamiam sobie, że odszedłem daleko, że znowu znajduję się na jakichś manowcach. W codziennym życiu potrzebuję uwagi i rozwagi, by nie utracić tego, co najcenniejsze. Porozmawiam z Jezusem o rzeczach, które najczęściej odrywają mnie od Niego i zajmują miejsce Jego słowa.
  • Wreszcie zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny» (w. 20) Ostatnim typem słuchaczy są „zasiani na ziemię żyzną” (gr. epi ten gen ten kalen). To ci, którzy nie tylko słuchają słowa, ale w całości je przyjmują, a następnie, niczym najlepsza gleba, „wydają owoc” (gr. karpoforusin). Chociaż samo ziarno ma w sobie wewnętrzny dynamizm, który pozwala mu wzrastać, jak Jezus za chwilę wyjaśni (por. Mk 4,26-29), wydanie owoców wymaga intensywnej osobistej współpracy ze słowem. Nie wystarczy samo słuchanie, trzeba jeszcze podjąć trud jego zrozumienia i przyjęcia do serca oraz pozwolić mu przemieniać całe życie. Na zakończenie dzisiejszej modlitwy Słowem przypomnę sobie te fragmenty Pisma Świętego, które do tej pory najbardziej do mnie przemówiły. Czy widzę ich owoc w moim życiu? Jeśli nie, to co nie pozwoliło im zaowocować?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, ucz mnie słuchania, rozważania i wypełniania Twojego słowa”.

Z królestwem Bożym dzieje się tak, gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię (Mk 4,26-34)

Piątek III Tygodnia Zwykłego

Mk 4,26-34

26 Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. 27 Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. 28 Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. 29 Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». 30 Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? 31 Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. 32 Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu». 33 W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. 34 A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Przygotowanie

  • Wyjaśniając tłumom zgromadzonym nad Jeziorem Galilejskim rzeczywistość królestwa Bożego, Jezus posługuje się przypowieściami. Ich obrazowość i osadzenie w codziennym doświadczeniu słuchaczy pomaga zrozumieć kolejne aspekty panowania Bożej miłości. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię (w. 26) Królestwo Boże (gr. he basileia tu theu), czyli panowanie Bożej miłości w ludzkich sercach, zaczęło się uobecniać wraz z przyjściem Chrystusa na świat (por. Mk 1,14-15). To On jest Siewcą, który na glebę ludzkiego serca rzuca ziarno swojego słowa (por. 4,1-9). Jak dzisiaj wygląda moje serce? Czy jest gotowe przyjąć Jezusową naukę?
  • Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie (ww. 27-28) Nasienie (gr. sporos) ma w sobie zaprogramowane procesy biologiczne, dzięki którym może stopniowo wzrastać i przemienić się w roślinę wydającą określony plon. Podobnie jest ze słowem Jezusa, które zawiera wewnętrzny dynamizm, krok po kroku zmieniający ludzkie myśli, emocje i postawy. Każda ze zmian odbywa się według Bożego zamysłu i ma swój czas. Czy daję Słowu wolność, to znaczy nie zakładam z góry, co ma ze mną zrobić i kiedy?
  • Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo (w. 29) Żniwo (gr. therismos) w Piśmie Świętym często jest obrazem sądu ostatecznego (por. Jl 4,13; Ap 14,14-15). Zborze i inne rośliny sieje w tym celu, by je później móc zebrać. Słowo siane przez Jezusa również kiedyś doczeka swojego żniwa. Czy widzę w sobie pierwsze owoce działania Słowa? Czy pozwalam Bogu, by to On oceniał moje tempo dojrzewania?
  • Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu (ww. 31-32) Skuteczność Słowa nie zależy od przestrzegania zasad retoryki lub przeprowadzenia sprawnej kampanii reklamowej. Ono jest skuteczne, bo wychodzi z ust samego Boga. Jak każde inne słowo może wydawać się czymś ulotnym, przemijającym jak dźwięk na wietrze. Jednakże życie, które ono komunikuje, jest nieprzemijające. Spotykając się z wiarą słuchającego, przemienia nie tylko jego samego, lecz promieniuje również na jego otoczenie. Czy mam świadomość, że moje słuchanie Słowa, nawet jeśli odbywa się w ciszy zamkniętego mieszkania lub pokoju, przynosi także błogosławieństwo innym?
  • W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom (ww. 33-34) Jezus naucza w przypowieściach (gr. parabole), gdyż ich obrazowość i osadzenie w codziennym doświadczeniu słuchaczy szczególnie nadają się, by ukazać prawdę o Królestwie. Ich zadaniem jest wprowadzenie człowieka w nowy typ relacji z Bogiem, co może się dokonać nie na drodze gromadzenia kolejnych definicji, lecz poprzez zetknięcie z symbolem/obrazem, który do głębi poruszy. Rozważanie słowa Bożego ma prowadzić mnie do spotkania z Panem, do nawiązania życiodajnej więzi. Co dzisiaj Jezus chce mi powiedzieć? Jaka będzie moja odpowiedź?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Mów Panie, Twój sługa słucha.

Który z tych dwóch spełnił wolę ojca? (Mt 21,28-32)

Wspomnienie św. Łucji, Dziewicy i Męczennicy

Mt 21,28-32

28 «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. 29 Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. 30 Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. 31 Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. 32 Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Przygotowanie

  • We wczorajszej Ewangelii Jezus nie odpowiedział na pytanie arcykapłanów i starszych ludu. Nie oznacza to jednak, że ich skreślił. W dalszej części Mateuszowego opowiadania opowiada krótką przypowieść, za pomocą której chce nimi potrząsnąć i zachęcić do wejścia na drogę nawrócenia. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa, poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi w jego świetle spojrzeć na moje życie.

Punkty do medytacji

  • «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy” (w. 28) Wczoraj widzieliśmy, jak arcykapłani i starsi ludu przyszli do Jezusa, by zapytać Go, jakim prawem naucza w świątyni. Nie chodziło im jednak o poznanie prawdy, lecz o ochronę dotychczasowego status quo. Dlatego, by przebić się przez zatwardziałość ich serca, Pan sam zadał im pytanie dotyczące pochodzenia chrztu Janowego. Nie zdało się to na wiele. Koniec wczorajszej perykopy mógłby sugerować, że Jezus poddał się i przekreślił przedstawicieli obydwu grup. Tak jednak nie było. Jak dalej opowiada Mateusz, Pan zmienia taktykę i tym razem opowiada arcykapłanom i starszym ludu krótką przypowieść. Spróbuję sobie przypomnieć momenty, w których doświadczyłem wierności Boga i tego, że na różne sposoby próbuje do mnie dotrzeć ze swoim Słowem i łaską zbawienia.
  • Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł (ww. 29-30) Winnica jest biblijnym obrazem Izraela, który swoje istnienie i funkcjonowanie zawdzięcza Bogu (por. Iz 5,1-7; Łk 20,1-16). Umiejscawiając akcję właśnie w winnicy, Jezus od razu podpowiada, że Jego słowa będą odnosić się do wyjątkowej relacji, jaka łączy arcykapłanów i starszych, synów Narodu Wybranego, z Bogiem Jedynym. Również przykład ojca i dwóch synów bliski był codziennemu doświadczeniu słuchających. Bóg komunikuje się z nami za pomocą naszego języka, Jego słowo jest bardzo konkretne i odwołuje się do naszych codziennych doświadczeń. Podobnie nasza odpowiedź wiary nie może ograniczać się jedynie do teologicznej spekulacji, nawet najbardziej wyszukanej, lecz powinna wyrażać się w konkretnych słowach, czynach i postawach. Jak wygląda mój dialog z Bogiem? Czy próbuję odpowiadać na dar Słowa poprzez codzienną pracę nad sobą?
  • Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego (w. 31) Zawierając z Izraelitami przymierza na Synaju, Bóg zobowiązał ich do życia według Prawa. Religijne elity żydowskie często publicznie na owe Prawo się powoływały, lecz w konkretnych decyzjach i działaniach nierzadko występowały przeciwko niemu. Jak widać w rozważnej przez nas scenie, arcykapłani i starsi potrafili też sprawnie osądzać różne przypadki z życia innych ludzi, wydając właściwy osąd moralny. Gorzej było z oceną własnych zachowań. Dlatego Jezus mówi wprost, że celnicy i nierządnice przed nimi wejdą do królestwa niebieskiego. Słowa te z pewnością mocno zabolały. Czy pozwalam, by słowo Pana przedzierało się przez skorupę moich błędnych wyobrażeń i przekonań? Jak wygląda moja reakcja, gdy osoby z mojego otoczenia wskazują błędy w moim myśleniu lub postępowaniu?
  • Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć (w. 32) Celnicy i nierządnice, a więc według ówczesnej oceny najwięksi grzesznicy, pierwsi wejdą do królestwa niebieskiego, gdyż uwierzyli orędziu głoszonemu przez Jana Chrzciciela, zerwali ze swoim dotychczasowym grzesznym życiem, a gdy pojawił się Jezus, z wiarą przyjęli Go jako Mesjasza. Arcykapłani i starsi ludu nie uwierzyli Janowi. Gdy wzywał Heroda, by zakończył grzeszny związek z żoną swojego brata, żaden z nich nie stanął po jego stronie. Nie bronili go, gdy władca skazała go na ścięcie. A mieli przecież czas, by przekonać się, że Prorok znad Jordanu nie jest samozwańcem, lecz realizuje misję powierzoną mu od Boga. Teraz nie chcą również uwierzyć samemu Jezusowi. Jesteśmy obecnie już w trzecim tygodniu tegorocznego Adwentu. Jak do tej pory go przeżyłem? Czy dokonało się już we mnie jakaś przemiana? Porozmawiam o tym z Jezusem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, przebijaj się przez skorupę mojego serca, zaradź mojemu niedowiarstwu”.

Idź i usiądź na ostatnim miejscu

Sobota XXX Tygodnia Zwykłego

Łk 14,1.7-11

1 Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili (…) 7 Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: 8 «Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. 9 Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. 10 Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. 11 Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Przygotowanie

  • Będąc w drodze do Jerozolimy, gdzie wszystko ma się dopełnić, Jezus nie tylko skupia się na formacji swoich uczniów, lecz również wykorzystuje każdą okazję, by ze swoim orędziem dotrzeć również do tych, którzy nie są Mu przychylni. W dzisiejszej Ewangelii kolejny raz przyjmuje zaproszenie na posiłek w domu faryzeusza. W otwartości na prowadzenie Ducha Świętego zanurzę się w święty tekst. Pozwolę, by z całą mocą mógł wybrzmieć w moim sercu.

Punkty do medytacji

  • Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili” (w. 1). Jezus po raz trzeci przyjmuje zaproszenie na posiłek w domu faryzeusza (por. Łk 7,36; 11,37). Jak podaje Łukasz, obecni przy stole „śledzili Go” (gr. parateroun auton). Czasownik paratereo („pilnować, obserwować uważnie”) pojawia się także w winnych miejscach, za każdym razem opisując osoby szukające dowodu przeciwko Jezusowi (np. Mk 3,2; Łk 6,7). Będąc świadomym zagrożenia ze strony faryzeuszy, Pan ich nie unika, pozostaje całkowicie wolny od lęku. Jaki jest mój stosunek do ludzi niepodzielających mojej wiary lub poglądów? Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy pomyślę o konkretnych takich osobach?
  • Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali” (w. 7). Jezus wykorzystuje nadarzającą się okazję, by również we wrogim środowisku głosić swoją naukę. Nawiązuje przy tym do tego, czego właśnie jest świadkiem. Widząc, jak zaproszeni na posiłek próbują zająć miejsce, które będzie podkreślać ich status (w. 7), opowiada krótką przypowieść zachęcającą do dokładnie odwrotnego postępowania. Czy potrafię być głosić Dobrej Nowiny wobec każdego człowieka? Czy proszę Ducha Świętego, by pomógł mi rozeznawać, w jaki sposób ma się to odbywać?
  • Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego” (w. 8). Po grzechu pierworodnym, który zakłócił naszą komunię z Bogiem, każdy z nas odkrywa w sobie pragnienie wyniesienia ponad innych. Skoro utraciliśmy oparcie w Stwórcy, szukamy innego sposobu zabezpieczania swojego istnienia, chociażby poprzez bycie postrzeganym za kogoś lepszego lub większego od bliźnich. Czy walczę z pokusą wywyższania się ponad innych? Na czym opieram poczucie własnej wartości?
  • Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników” (w. 10). W przypowieść o uczcie możemy dostrzec metaforę naszego ziemskiego życia. Gospodarzem jest sam Bóg, który powołuje nas do istnienia. Zajęcie ostatniego miejsca symbolizuje przyzwolenie, by to właśnie On nas prowadził. Czy chcę pełnić wolę Boga? Do czego dzisiaj czuję się przez Niego zaproszony?
  • Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (w. 11). Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy, mając formę mądrościowej sentencji, przypomina nam szerszą perspektywę patrzenia na naszą ziemską egzystencję. Jest ona jedynie pierwszym etapem naszego istnienia. Po śmierci czeka na nas wieczność. Od tego, czy na co dzień szukamy Bożej woli i próbujemy ją wypełniać, zależy, czy będzie to wieczność błogosławionych czy potępionych. Czy pamiętam, że moją ojczyzną, do której zmierzam jest niebo? Czy potrafię patrzeć na codzienność z perspektywy wieczności?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, oczyszczaj mnie z mojej pychy, pomóż mi pełnić wolę Ojca.