Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham (J 21,1-19)

III Niedziela Wielkanocy

J 21,1-19

1 Potem znowu ukazał się Jezus nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: 2 Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymo, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. 3 Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili. 4 A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. 5 A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie». 6 On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. 7 Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę — był bowiem prawie nagi — i rzucił się wpław do jeziora. 8 Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko — tylko około dwustu łokci. 9 A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. 10 Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». 11 Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. 12 Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. 13 A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im — podobnie i rybę. 14 To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. 15 A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». 16 I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». 17 Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje. 18 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». 19 To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»

Przygotowanie

  • W trzecią niedzielę Wielkanocy liturgia słowa przytacza przepiękny fragment Ewangelii Jana, w którym przedstawione zostaje spotkanie zmartwychwstałego Jezusa z uczniami nad Jeziorem Tyberiadzkim. Cudowny znak objawiający tożsamość Pana, posiłek ukazujący tajemnicę Kościoła i czuły dialog z uczniem, który trzykrotnie się Go wyparł. Słowo Boga w niekończącym się bogactwie! Z radością i otwartością serca otworzę się na ten wielki dar.

Punkty do medytacji

  • Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili (w. 3) W poprzednim wersecie Jan wspomina, że oprócz Piotra nad Jeziorem Tyberiadzkim zebrało się także sześciu innych uczniów: Tomasz Didymos, Natanael, synowie Zebedeusza, czyli Jakub i Jan, oraz dwaj inni nie wymienieni z imienia. W scenie powołania zrelacjonowanej przez Marka Jezus mówi do Szymona Piotra i Andrzeja: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi” (Mk 1,16). Mimo że podczas pierwszego spotkania po zmartwychwstaniu Jezus w podobnym duchu przekazał uczniom dar Ducha Świętego i posłał ich, by kontynuowali w świecie misję zleconą Mu przez Ojca (por. J 20,21-23), po wydarzeniach paschalnych wracają oni do swojej pierwotnej profesji. Jak za chwilę zobaczymy, konieczne było jeszcze odbudowanie więzi łączącej z Jezusem Piotra, który po aresztowaniu Pana trzykrotnie Go się zaparł (por. 18,17.25.27). Historia naszego życia czasami naznaczona jest trudnymi wydarzeniami, upadkami i zranieniami. W większości przypadków nie wystarczy jednorazowe spotkanie ze Zmartwychwstałym, byśmy byli do końca przez Niego odbudowani. Potrzebny jest proces uzdrowienia, który będzie postępował etap po etapie, małymi kroczkami. Czy dostrzegam taki proces w moim życiu? Co jest ciągle powracającą niemocą, która uniemożliwia mi bycie Jezusowym uczniem?
  • A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie» (ww. 4-5) Gdy już nastał poranek i minęła noc, symbolizująca u Jana niemoc człowieka, Jezus staje na brzegu i nawiązuje dialog z uczniami. Podobnie jak to było w scenie ukazania się Marii Magdalenie (por. 20,14) oraz uczniom idącym do Emaus (por. Łk 24,16), początkowo nie daje się rozpoznać. Wypowiada jednak słowa, które uwypuklają problem uczniów – bez odbudowanej i pogłębionej więzi z Nim człowiek nie jest w stanie dobrze wypełniać nie tylko swojej misji w dziele ewangelizacji, lecz również zwykłych obowiązków. Zdanie przetłumaczone w BT jako „Dzieci, macie coś do jedzenia?” ze względu na swą formę gramatyczną powinno raczej brzmieć jako stwierdzenie faktu: „Dzieci, nic nie ułowiliście, prawda?”. Tymi słowami Pan pomaga uczniom uznać prawdę, która następnie stanie się fundamentem ich uzdrowienia: beze Mnie nic nie możecie uczynić. Czy uznałem już prawdę o moje niewystarczalności?
  • On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć (w. 6) Po przyznaniu się uczniów do swej bezsilności, Jezus wydaje im konkretne polecenie. Ze względu na ich rybackie doświadczenie mogło ono wydawać się im absurdalne. Skoro przez całą nic nie złowili, to dlaczego teraz miałoby się udać? Jeszcze raz jednak zarzucają sieć i wydarza się coś niewytłumaczalnego. Po raz kolejny spełniają się słowa Maryi wypowiedziane na weselu w Kanie Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»” (J 2,5). Liczba ryb, które zagarnęła sieć jest tak wielka, że aż ciężko jest ją wciągnąć do łodzi. Nie zawsze to, czego chce od nas Bóg, od razu wydaje się nam zasadne i potrzebne. Jeśli jednak zgodzimy się na Jego propozycję, bardzo szybko zaczynamy się przekonywać nie tylko o Jego mądrości, ale także niczym nieograniczonej mocy. Ufność w Boże prowadzenie wymaga świadomości, że Ten, który objawia przed nami tajemnice swej woli, kieruje się ojcowską miłością. Jemu naprawdę na nas zależy i zrobi wszystko, byleby nas uratować od złego. Czy wierzę w ojcowską miłość Boga? Czy potrafię do końca Mu zaufać?
  • Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę — był bowiem prawie nagi — i rzucił się wpław do jeziora (w. 7) Cudowny połów ryb, podobnie jak inne cuda opisane w Czwartej Ewangelii, w ujęciu Jana są znakami objawiającymi tożsamość Jezusa oraz wskazującymi cel Jego misji. Treść tych znaków może odczytać tylko ktoś, kto duchowo na nie się otwiera. Dlatego to, co przed chwilą się stało, w pierwszej kolejności porusza serce umiłowanego ucznia. Jego słowa, iż to właśnie żyjący Jezus stoi na brzegu, wprawiają w ruch Szymona Piotra, który rzuca się w wody Jeziora, by jak najszybciej do Niego dopłynąć. Każdy z nas potrzebuje wspólnoty wiary, która co prawda, zakłada osobistą odpowiedź i zaangażowanie, jednak opiera się na świadectwie braci, którzy pomagają nam ujrzeć Chrystusa. Czy potrafię w ten sposób przeżywać moją przynależność do wspólnoty parafialnej? Czy odkryłem już, że by wzrastać na drodze wiary potrzebuję drugiego człowieka?
  • A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście» (ww. 9-10) Nie ulega wątpliwości, że posiłek, który zmartwychwstały Jezus spożywa ze swoim uczniami na brzegu Jeziora Galilejskiego, oprócz wyraźnego odniesienia do Eucharystii (w. 13), jest obrazem ukazującym tajemnice Kościoła. Z jednej strony żywa obecność Pana oraz Jego łaska symbolizowana przez rybę i chleb ułożone przez Niego na ognisku, z drugiej strony człowiek ze swoją otwartością i zaangażowaniem symbolizowanym przez ryby złowione przez uczniów. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy przychodzi pokusa, by postrzegać Kościół w sposób zredukowany, jedynie jako ludzką instytucję, tworzoną przez ludzi, którzy popełniają błędy. Wspólnota Kościoła jest święta, dzięki obecności Zmartwychwstałego, należą jednak do niej ludzie, którzy, jak chociażby uczniowie w dzisiejszej Ewangelii, zmagają się z własną słabością, czy są w kryzysie wiary. Czy na modlitwie proszę o ducha posłuszeństwa wobec Bożych zamiarów dla mnie i moich braci w Chrystusie?
  • A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje» (w. 15) Jezus trzykrotnie pyta Szymona Piotra o to, czy Go kocha. W ten sposób naprawia relację łączącą Go z uczniem i odnawia jego misję wewnątrz uczniowskiej wspólnoty. Podczas procesu w domu Annasza, apostoł trzykrotnie wyparł się Pana (por. 18,17.25.27). Trzykrotnie powtórzone pytanie o miłość do Jezusa nie tylko przypomina jego upadek, lecz również pychę, która przemawiała przez niego w trakcie Ostatniej Wieczerzy: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie” (13,37). Trzykrotnie powtórzone polecenie „Paś baranki/owce moje” wyraża zamiar Jezusa, by udzielić Szymonowi udziału w Jego misji pasterskiej. Wcześniej w Czwartej Ewangelii Pan powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (10,11). Teraz, gdy poprzez swoją śmierć na krzyżu przyniósł zbawienie światu, Chrystus zaprasza apostoła, by uczestniczył w Jego misji przewodzenia owczarni. Będzie to uczestnictwo, które w odpowiednim momencie przyjmie również wymiar ofiary: „gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz” (w. 18). Czy mam świadomość, że moja wiara opiera się całkowicie na łasce, którą darmowo otrzymałem, a nie na moich zasługach? Jakie uczucia pojawiają się we mnie, gdy czytam słowa Piotra: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa: „Panie Jezu, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.

I wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi (J 13,1-15)

Wielki Czwartek

J 13,1-15

1 Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. 2 W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, 3 [Jezus], wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, 4 wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. 5 Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. 6 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» 7 Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później». 8 Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!» 10 Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». 11 Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści». 12 A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? 13 Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. 14 Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. 15 Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.

Przygotowanie

  • Wielkoczwartkowa Msza Wieczerzy Pańskiej stawia przed nami scenę, w której Jezus w trakcie wieczerzy paschalnej dokonuje prorockiego gestu obmycia nóg swoim uczniom. Syn Boży uniża się do roli sługi, by wskazać na zbawcze znaczenie zbliżającej się Męki oraz pokazać na czym polega prawdziwa miłość bliźniego. Z sercem otwartym na każde słowo i gest Pana, zanurzę się w świetle dzisiejszej Ewangelii.

Punkty do medytacji

  • Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (w. 1) Jezus wie, że rozpoczyna się ostatni etap Jego mesjańskiej misji. Jego pobyt w Jerozolimie wiąże się ze świętowaniem żydowskiej Paschy, czyli pamiątki wyzwolenia Izraelitów z egipskiej niewoli. Święto to jednak tym razem stanie się tłem nowego wyzwolenia, jakie dokona się poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Syna Bożego. Przechodząc przez śmierć do nowego, uwielbionego życia, Jezus najpełniej objawi miłość Ojca, każdemu zaś, kto w Niego uwierzy, przekaże dar uwolnienia od grzechu (por. J 8,33-36). Wszystko to dokona się w atmosferze miłości, która jest „do końca”, czyli miłością doskonałą. Bóg kocha nas miłością, która jest nieodwołalna i nic nie jest w stanie jej zniszczyć. Krzyż Jezusa jest tego najpełniejszym dowodem. Czy potrafię wskazać w historii mojego życia momenty, w których krzyż Jezusa stał się dla mnie ratunkiem?
  • wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany (ww. 4-5) Na starożytnym Bliskim Wschodzie podróżowano pieszo, w sandałach lub nawet boso. Dlatego nogi, zwłaszcza stopy podróżujących, były brudne i do obowiązków gospodarza należało użyczenie przybyszowi wody, by mógł się obmyć, zanim zasiądą do stołu. Gdy w domu byli niewolnicy, umywanie nóg było ich zadaniem. Gest obmycia nóg uczniom, jest nie tylko znakiem uniżenia się Jezusa, który niczym niewolnik im posługuje, lecz przede wszystkim stanowi proroczy czyn wskazujący na zbliżającą się Jego Paschę. Jezusowa śmierć, gładząc grzech, stanie się niewyczerpanym źródłem oczyszczenia człowieka. Kto idąc droga wiary, będzie z tego źródła czerpał, przede wszystkim poprzez przyjmowanie sakramentów, doświadczy oczyszczenia, które pozwoli mu coraz pełniej zasiadać przy stole Bożej miłości. Jezus umiera na krzyżu również ze względu na mnie, by także moje serce zostało oczyszczone z wszelkiej nieprawości i grzechu. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy zatrzymuję się nad tą prawdą?
  • Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną» (w. 8) Piotr sprzeciwia się w dobrej wierze, nie chce, by Jezus obmył mu nogi. Wie bowiem, jak bardzo czynność ta kłóci się z Jego godnością. Postawa ta jest oznaką braku zrozumienia. Nie po raz pierwszy apostoł nie jest w stanie pojąć zachowania Mistrza. W podobny sposób zareagował, gdy Pan po raz pierwszy zapowiedział swoją mękę: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16,22). Jezus w swoim zachowaniu wybiega poza nasze ludzkie rozumienie i oczekiwania. Nierzadko wiara w Niego, oznacza również zgodzenie się na coś, czego początkowo nie rozumiemy. Dopiero po pewnym czasie okazuje się, że zaufanie Jezusowi w takich momentach przyniosło błogosławione skutki. Czy pozwalam, by Jezus mnie zaskakiwał? Czy do końca powierzam się Jego prowadzeniu?
  • Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem (ww. 14-15) Obmycie nóg uczniów przez Jezusa w pierwszej kolejności zapowiada wydarzenia Paschalne. Jest jednak także przykładem służebnej miłości, jaką uczniowie powinni siebie nawzajem obdarzać. Służba drugiemu człowiekowi, zwłaszcza towarzyszące jej nierzadko uniżenie i ogołocenie, kłóci się z naszą ludzką naturą, która będąc dotkniętą niedoskonałością grzechu, broni się przed jakimkolwiek traceniem siebie. Dlatego Jezus daje konkretne wskazanie, by Jego uczniowie naśladowali Go w miłości ofiarnej i gotowej poświęcić wszystko. Taki styl życia zakłada trwanie z Nim w komunii. Dla tych, którzy mówiąc Janowym językiem „są ze świata”, będzie wydawać się jedynie rodzajem naiwności lub odrealnienia. Czy w miłości do drugiego człowieka wzoruję się na Jezusie? Czy próbuję usuwać z mojego życia te elementy, które oddzielają mnie od Pana?

W ciągu dnia

  •  Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, obmyj mnie z mojej nieprawości i naucz mnie kochać”.

Bądzcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,36-38)

Poniedziałek II Tygodnia Wielkiego Postu

Łk 6,36-38

36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj krótkim, ale jakże ważnym fragmentem Ewangelii Łukasza. Nauczając na równinie, Jezus kontynuuje temat miłości bliźniego, wskazuje, że bardzo ważnym jej wymiarem jest miłosierdzie. Wezwę pomocy Ducha Świętego, bym mógł uważnie wsłuchać się w słowa mojego Mistrza.

Punkty do medytacji

  • Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (w. 36) Wcześniej Jezus, rozwijając starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18), wezwał uczniów do miłości nieprzyjaciół (por. Łk 6,27.35). Teraz dopowiada, że miarą i wzorem tej miłości ma być miłosierna miłość okazywana przez Ojca niebieskiego. W tle Jezusowej wypowiedzi można dostrzec starotestamentalny nakaz naśladowania świętości Boga: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan Bóg wasz!” (Kpł 19,2) oraz samoobjawienie się Jahwe jako Boga miłosiernego: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6). Miłosierdzie rozumiane jako przymiot Boga wielokrotnie powraca w Łukaszowej Ewangelii, na przykład w przypowieść o synu marnotrawnym (por. Łk 15,11-32). Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o Bożym miłosierdziu. Spróbuję przez jej pryzmat spojrzeć na moje życie. Za co dzisiaj chciałbym podziękować?
  • Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni (w. 37) Miłosierdzie wyraża się między innymi poprzez unikanie osądzania innych. I nie chodzi tu o niedostrzeganie obiektywnego zła czynionego przez człowiek, lecz o pamiętanie o tym, iż w każdym z nas, nawet w największym złoczyńcy, jest obecna jakaś doza dobra. Jak bardzo osądzanie jest niszczące, bardzo dobrze widać w dzisiejszym świecie, gdzie duża część podziałów między ludźmi bierze się na przykład z mody na „punktowanie”, „miażdżenie” czy „masakrowanie” innych w mediach. Poproszę Jezusa, by uwolnił mnie od pokusy osądzania innych.
  • nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (w. 37) Każdy kolejny dzień naszego życia jest znakiem, że Bóg nieustannie daje nam szansę powrotu do Niego. On pragnie naszego zbawienia, a nie potępienia, jest niezwykle cierpliwy i oczekujący. Tego samego Jezus oczekuje od nas. Jako Jego uczniowie mamy być gotowi na przyjęcie bliźnich, którzy tak jak i my borykają się z własną słabością. Czy mógłbym wskazać osoby, na które całkowicie się zamknąłem ze względu na czynione przez nich zło lub wyrządzoną mi krzywdę? Poproszę Jezusa, by pomógł mi dostrzec drogę pojednania.
  • Dawajcie, a będzie wam dane (w. 38) Powraca w trochę zmienionej formie wezwanie, które Jezus wyraził chwilę wcześniej: „Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje” (Łk 6,30). W trosce o potrzeby innych ostatecznie chodzi nie tylko o wsparcie materialne czy jakiś inny zewnętrzny gest, lecz o otwarcie własnego serca na wszelkiego rodzaju brak przeżywany przez bliźniego. Miłosierdzie w pierwszym rzędzie jest sprawą serca, które pragnie wyjść poza egoistyczną bańkę spełniania wyłącznie własnych zachcianek. Jest miłością, która szuka miłości. Przyjrzę się osobom w moim otoczeniu, jakiego rodzaju cierpienie w sobie noszą. Spróbuję wczuć się w ich sytuację i znaleźć drogę pomocy.

W ciągu dnia

  • Będę powracał myślą do słów Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi (J 15,9-17)

Święto św. Kazimierza Królewicza

J 15,9-17

9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. 12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Przygotowanie

  • Czytanie ewangeliczne dzisiejszego święta zabiera nas do Wieczernika, gdzie Jezus, wiedząc, że zbliża się godzina Jego męki, przypomina Apostołom najistotniejsze elementy swojego nauczania. Mówi między innymi o miłości, którą objawia światu i którą stawia przed nimi jako wzór do naśladowania. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem, pomóż mi w jego świetle spojrzeć na moje życie.

Punkty do medytacji

  • Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej!” (w. 9) Miłość łącząca Ojca i Syna jest miłością wyrażającą się w całkowitym darze z siebie. Ojciec jest dla Syna, jak i Syn dla Ojca. Przychodząc na świat Syn daje siebie również człowiekowi. Żyje dla człowieka i dla niego umiera. Prawda ta może przyprawiać o zawrót głowy. Bóg daje mi siebie, jest dla mnie, aż po Krzyż! Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy o tym myślę? Czy pragnę trwać w Jezusowej miłości?
  • Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (w. 10) Każda miłość, stając się darem, czeka na przyjęcie. Taka również jest miłość Syna Bożego do człowieka. Jezus chce, bym trwał w Jego miłości, czyli bym odpowiedział na nią moim posłuszeństwem wobec Jego przykazań. W rzeczywistości owo posłuszeństwo jest niczym innym, jak żywym pragnieniem serca, które doświadczyło, że jest chciane i kochane, że jest w centrum uwagi. Czy noszę w sobie wdzięczność za miłość Jezusa do mnie? Czy wyrazem tej wdzięczności jest moja chęć życia według Jego przykazań?
  • To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (w. 11) Jezusowe serce jest wypełnione radością. Nic nie jest w stanie jej zakłócić, ani „raczkująca” wiara uczniów, ani odrzucenie ze strony Żydów, ani nawet zbliżający się czas męki. Fundamentem tej radości jest przekonanie o miłości Ojca. Podobnej radości Jezus pragnie dla swoich uczniów. Czy mam dzisiaj w sobie radość Jezusa? Czy w chwilach trudnych doświadczeń pamiętam, KTO mnie kocha?
  • Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (w. 14) Umierając na krzyżu, Jezus zdaje się na miłość Ojca, a Jego wzrok skierowany jest na człowieka. Nikt z nas na to nie zasługuje. Nasze grzechy, niestałość w wierze, ciągłe kręcenie się wokół siebie, te i inne rzeczy czynią z nas raczej wrogów Pana. A mimo to, przez całe swe ziemskie życie, a szczególnie w jego ostatnich chwilach, widzi On w nas swych przyjaciół. Jezus nigdy mnie nie przekreśli, zawsze widzi we mnie kogoś więcej niż tylko sprawcę nieprawości. Czy pamiętam o tym, gdy po upadku przychodzi pustka i poczucie beznadziejności?
  • Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego (w. 15)W ludzkim obliczu Jezusa objawione zostało miłujące oblicze Ojca. Jezusowe słowa, gesty, a zwłaszcza Jego misterium paschalne, wprowadzają w poznanie najgłębszych pragnień Tego, który Go posłał. Tego typu „odkrycie się” możliwe jest tylko wobec najbliższych osób. Sam Bóg dzisiaj nazywa mnie swoim przyjacielem! Czy może mnie spotkać jeszcze większy zaszczyt? W jaki sposób mogę odwzajemnić przyjaźń Jezusa?
  • Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (w. 16) Wybranie, o którym mówi Jezus, nie jest nagrodą, lecz zadaniem. Mimo mojej słabości Pan mnie wybiera, gdyż ma dla mnie przyszłość, w której objawi się chwała Ojca. Dzięki Jego łasce i słowu, zło przez mnie czynione może zostać wyparte przez dobro. Ja także trwając w Chrystusie mogę przynosić owoce! Co dzisiaj będzie owocem mojego spotkania z Panem?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas na adorację Najświętszego Sakramentu, czyli na trwanie w ciszy przed moim Panem i Przyjacielem.

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,27-38)

27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. 30 Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. 31 Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. 32 Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Przygotowanie

  • Rozważamy dzisiaj kolejny fragment tzw. Kazania na równinie (por. Łk 6,17-39), w którym Jezus ukazuje styl życia Jego uczniów. Tym razem mowa jest o miłości, która przekracza granice krzywdy i interesowności, a swój doskonały wzór znajduje w miłości Ojca niebieskiego. Otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, by poprzez rozważane Słowo na nowy poziom wprowadził moją miłość do bliźnich.

Punkty do medytacji

  • Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (ww. 27-28) Wzywając do miłości nieprzyjaciół, Jezus rozwija starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18). Podaje przy tym konkretne przykłady, w jaki sposób ma być ona realizowana: na nienawiść mamy odpowiadać dobrem, na przekleństwo błogosławieństwem, a na oszczerstwo modlitwą. Jak podołać tak wydawałoby się wyśrubowanym wymaganiom? Podpowiedź znajdujemy w słowach: „lecz powiadam wam, którzy słuchacie” (w. 27). Konieczne jest przyjęcie postawy słuchania. Idąc dzień w dzień za słowem Pana, możemy doświadczyć, jak stopniowo zmienia się nasza mentalność i sposób patrzenia, także na tych, których do tej pory uważaliśmy za nieprzyjaciół. Ze zdumieniem możemy doświadczyć, że lęk i pragnienie wyrównania rachunków zaczynają być wypierane przez miłość. Pomyślę o osobach, które wyrządziły mi krzywdę. Poproszę Jezusa, by wszedł ze swoim słowem w moje najbardziej trudne relacje.
  • Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje (ww. 29-30) W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus wzywa uczniów do rezygnacji z prawa do odwetu. Zło może być zwyciężone jedynie dobrem, jak później napisze św. Paweł: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Tego rodzaju wielkoduszność możliwa jest wtedy, gdy naszą krzywdę poddamy pod osąd Boga. On wie najlepiej, jak nas uzdrowić z naszych zranień. Więcej, On wie również, jak dotrzeć do serca krzywdziciela i doprowadzić do jego przemiany. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy czytam kolejne wskazania Jezusa? Które z nich jest dla mnie najtrudniejsze do przyjęcia. Porozmawiam o tym z Panem.
  • Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie (w. 31) Pan ponownie dokonuje rozszerzenia starotestamentalnej reguły. Tym razem są to słowa z Księgi Tobiasza: „Czym sam się brzydzisz, tego nie czyń nikomu!” (Tb 4,15). W życiu uczniów Jezusa nie chodzi jedynie o powstrzymywanie się od zła, lecz o czynienie dobra. Aby to podkreślić, tradycja chrześcijańska niekiedy określa słowa z Księgi Tobiasza mianem „srebrnej zasady”, zaś jej pogłębienie przez Jezusa nazywa „złotą zasadą”. Starotestamentalne Prawo miało stanowić tamę dla ludzkiej nieprawości. Jezusa uczy nas, jak korzystać z odzyskanej dzięki Niemu wolności. Czy dostrzegam, że Jezus nie chce mnie ograniczać, a wręcz przeciwnie, chce w pełni uruchomić mój potencjał czynienia dobra?
  • Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują (w. 32) W tym i kolejnych dwóch wersetach Pan wzywa nas do miłości, która jest bezinteresowna. Czynienie dobra z jednoczesnym oczekiwaniem właściwej odpłaty nie jest jeszcze wyrazem chrześcijańskiej dojrzałości. Taka postawa możliwa jest także pośród tych, którzy nie idą drogą wiary. Idąc za Jezusem, możemy doświadczyć miłości, która nie jest „w zamian”, lecz „pomimo”. Czy nie przeliczam, czy mi się opłaci, zanim wyjdę na spotkanie drugiego człowieka? Kogo świadomie unikam? Czy potrafię poświęcić innym moją uwagę, wiedząc, że nie otrzymam nic w zamian?
  • Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (ww. 35-36) Jako ostateczny argument za przyjęciem postawy bezinteresownej miłości Jezus podaje przykład Ojca. Cała historia zbawienia pokazuje, że Bóg mimo niewierności człowieka, nieustannie o niego się troszczy. Zarówno w życiu patriarchów, jak i w historii Izraela można by znaleźć wiele usprawiedliwień dla pozostawienia człowieka samemu sobie. Bóg jednak jest miłosierny. Tacy też mają być uczniowie Jego Syna. Przypomnę sobie te wszystkie momenty, w których sam doświadczyłem Bożego miłosierdzia. Podziękuję Ojcu, że mimo mojej powtarzającej się niewierności, nigdy ze mnie nie zrezygnował.

W ciągu dnia

  • W trakcie wieczornego rachunku sumienia przyjrzę się moim dzisiejszym spotkaniom z innymi ludźmi, na ile byłem w ich trakcie bezinteresowny.