Trwajcie we Mnie

Fot. Nacho Dominguez Argenta (unsplash.com)

Czwartek, 23 lipca, Święto św. Brygidy

J 15,1-8

1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. 2 Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

W dzisiejszym fragmencie Czwartej Ewangelii Jezus posługuje się obrazem winnego krzewu, by ukazać naturę relacji łączącej Go z uczniami. Nawiązuje w ten sposób do tekstów starotestamentalnych, w których motyw winnicy/winnego krzewu pojawia się wielokrotnie jako obraz Izraela (np. Oz 10,1; Iz 5,7; Ps 80,9). Każdy, kto choć trochę interesuje się uprawą winnych krzewów wie, że uzyskanie dorodnych owoców wymaga niesamowitej uwagi i troski ze strony uprawiającego. Ponadto niezbędna jest odpowiednia gleba i klimat. Stąd obraz winnicy w odniesieniu do Izraela i jego relacji z Bogiem jest niezwykle trafny. To przecież Boża inicjatywa stała na początku zaistnienia tego narodu, to właśnie Bóg na różne sposoby, niczym wytrwany ogrodnik, wielokrotnie interweniował w jego dziejach, broniąc go przed potęznymi wrogami. Troska i zaangażowanie Boga nie zawsze jednak spotykało się z wiernością ze strony Izraelitów. Stąd w prorockich obrazach winnicy pojawia się także wiele wyrzutów: „A Ja zasadziłem ciebie jako szlachetną latorośl winną, tylko szczep prawdziwy. Jakże więc zmieniłaś się w dziki krzew, zwyrodniałą latorośl?” (Jr 2,21).

Jezus przyszedł na świat, by nie tylko Izraela, ale i całą ludzkość na stałe wprowadzić w obręb Bożej miłości i miłosierdzia. Temu służyła cała Jego publiczna działalność, cudowne znaki, pełne mocy nauczanie, wreszcie męka, śmierć i zmartwychwstanie. Dlatego Pan mówi w dzisiejszej Ewangelii o sobie, iż jest „prawdziwym krzewem winnym” (J 15,1). Jedność między Synem i Ojcem jest nierozerwalna. Jej spoiwem jest doskonała miłość. Dlatego każdy, kto poprzez Chrzest św. staje się latoroślą szlachetnego krzewu, którym jest Jezus, może doświadczyć szczęścia i pokoju, które pochodzą od Boga. Warunkiem jest trwanie w jedności z Chrystusem. Nie bez powodu grecki czasownik meno („trwać, mieszkać, przebywać”) pojawia się w dzisiejszym tekście aż siedem razy. Podkreśla on stałość, ciągłość bycia z Panem. Nasze chrześcijańskie życie tylko wtedy przynosi obfite owoce, gdy opiera się na ciągłym kroczeniu za Nim. Nie może zatem ograniczać się jedynie do kilku momentów w ciągu roku, czy nawet coniedzielnego świętowania. Uczeń Jezusa ma stale, a więc każdego dnia, nosić w sobie Jego słowo, pozwalać, by przenikało ono w każdą przestrzeń jego życia i kształtowało jego myślenie. Pielęgnując w sobie Jezusowe mówienie, stajemy się zdolni do świadomego i owocnego przyjmowania sakramentów.

Kiedy ostatni raz szczerze rozmawiałem z Jezusem? Czy pozwalam, by ożywcze soki płynące ze szlachetnego krzewu, jakim jest Jezus, przeniknęły w każdą przestrzeń mojego życia?

Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami

Środa, 13 maja

J 15,1-8

1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. 2 Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie — jeśli nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Kolejny fragment rozmowy Jezusa z uczniami w trakcie Ostatniej Wieczerzy rozpoczyna się od słów Pana: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” (15,1). W słowach tych pojawia się jeden z tytułów, za pomocą których Pan w Ewangelii Jana objawia swoją tożsamość („chleb żywy” – 6,51; „światłość świata” – 8,12; „brama owiec” – 10,7; „dobry pasterz” – 10,11; „zmartwychwstanie i życie” – 11,25; „droga, prawda i życie” – 14,5). Jezus zatem jest „krzewem winnym”. W Starym Testamencie „krzew winny” obrazuje Izrael: „Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym” (Iz 5,7; Ps 80,9). Podstawowym wezwaniem, jakie Bóg kierował do Izraelitów, było wypełnianie Jego woli. Mówiąc o sobie, że jest krzewem winnym, Jezus podkreśla, że w Nim dokonuje się doskonała realizacja tego wezwania. Poprzez życie w jedności z Nim uczniowie stają się wyrastającą z tego krzewu latoroślą (por. 15,5), również wezwaną do posłuszeństwa Bogu (por. 15,10).

Identyfikacja Ojca jako „uprawiającego krzew winny” także przywołuje ST. Zarówno Księga Psalmów jak i Izajasza opisują Boga jako „właściciela winnicy”, który ją sadzi i jej dogląda (por. Ps 80,9-12; Iz 5,1-7). Kiedy winnica zamiast słodkich winogron wydaje cierpkie jagody, Bóg pozwala, by została ograbiona (por. Iz 5,4-6). Bóg chce uprawiać winorośl, która przynosi owoce miłości, jak w dalszej części dyskursu powie Jezus: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (…) To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (por. 15,16-17). Uczniowie, którzy żyją miłością, są przez Ojca oczyszczani, by przynosić jeszcze więcej owoców (por. 15,2). To oczyszczenie dokonuje się poprzez słowo Syna, które uczniowie mają przyjąć, czyli pozwolić, by kształtowało ich życie (15,3; por. 8,31).

Dlatego tak bardzo ważne jest, by idący za Jezusem nieustannie trwali z Nim w komunii: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (por. 15,5). Św. Paweł, posługując się obrazem ciała i jego członków, będzie podkreślał jedność Kościoła jako ciała, które posiada członki spełniające różne role: „Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami” (Rz 12,4-5; por. 1 Kor 12,12-17). Natomiast Jezus u Jana koncentruje się na darze życia, który On – winorośl przekazuje uczniom – latoroślom. Kto nie trwa z Nim w jedności, odcina się od źródła życia i ryzykuje wieczną śmierć: „Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie” (J 15,6; por. Mt 13,40-41).

Na koniec dzisiejszej Ewangelii Jezus ponownie podkreśla skuteczność modlitwy tych, którzy trwając w Nim, wypełniają Jego słowo: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (15,7; por. 14,13-14). Bycie w jedności ze zmartwychwstałym Jezusem, oznacza zgodę na wypełnienie się woli Ojca, co w konsekwencji sprawia, że modlitwa ucznia coraz bardziej „dostraja się” do Jego zamiarów (por. Mt 6,9-10). Uczniowie Jezusa, winne latorośle przynoszące obfity owoc, stają się objawieniem Bożej chwały: „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (15,8).

Do czego dzisiaj Bóg mnie wzywa? Czy pozwalam, by Jezus oczyszczał mnie przez swoje słowo? Czy moje życie – wybory, postawy, relacje są uwielbieniem Boga?