Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu! (Mk 2,1-12)

Piątek I Tygodnia Zwykłego

Mk 2,1-12

1 Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. 2 Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. 3 I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. 4 Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. 5 Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy». 6 A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: 7 «Czemu On tak mówi? [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?» 8 Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? 9 Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? 10 Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów rzekł do paralityka: 11 Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!» 12 On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego».

Przygotowanie

  • Jezus wraca do Kafarnaum. Podobnie jak za pierwszym razem naucza i spotyka się z ludzką biedą. Tym razem dotyka jej nie tylko w wymiarze fizycznym, lecz również duchowym. Kolejna scena z Ewangelii Marka pokazuje nam, że Pan schodzi do korzeni ludzkiego cierpienia, by przywrócić człowiekowi pełnię życia, obdarzając go odpuszczeniem grzechów. Duchu Święty prowadź moją dzisiejszą modlitwę Słowem!

Punkty do medytacji

  • Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę (ww. 1-2) Po pewnym okresie wędrowania po Galilei, w czasie którego miały miejsce liczne uzdrowienia i uwolnienia z mocy złych duchów, Jezus przychodzi ponownie do Kafarnaum. Tym razem od samego początku nie może liczyć na anonimowość. Dom Szymona, a nawet jego bezpośrednie otoczenie wypełnia tłum ludzi, którzy słuchają słów Pana. Wyobrażę sobie scenę opisywaną przez Marka. Ci, którzy otaczają Jezusa, przyszli zapewne, by być świadkami kolejnych niezwykłych wydarzeń. To, co jednak w pierwszym rzędzie otrzymują, jest Jego nauka. Czego najczęściej się spodziewam, gdy rozpoczynam modlitwę lub przychodzą do kościoła na Eucharystię? Czy jestem otwarty na dar Słowa?
  • I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk (ww. 3-4) By paralityk mógł doświadczyć uzdrawiającej mocy Jezusa, muszą być pokonane kolejne przeszkody. On sam, jako że nie może swobodnie się poruszać, zdany jest na pomoc przyjaciół. Również ci ostatni muszą wykazać się pomysłowością, by mimo tłumu „dostarczyć” chorego przed Jezusa. Zbawienie przyniesione przez Syna Bożego zaadresowane jest do każdego człowieka z osobna i wymaga indywidulanej odpowiedzi, lecz zawsze dokonuje się we wspólnocie wiary. Na obu płaszczyznach konieczne są konsekwencja i wytrwałość. Podziękuję za osoby, które przyczyniły się do mojej wiary. Zastanowię się komu ja mógłbym przyjść z pomocą. Poproszę Ducha Świętego, by wskazał mi osoby i odpowiedni środki.
  • Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy (w. 5) Reakcja Jezusa na pierwszy rzut oka może zaskakiwać. Zamiast po prostu uzdrowić paralityka, Pan najpierw odpuszcza mu grzechy. W istocie mamy tutaj do czynienia z otwarciem kolejnego etapu Jego działalności. Dobry lekarz nie ogranicza się do usunięcia objawów leczonej choroby, lecz próbuje zwalczyć jej przyczyny. Jezus idzie jeszcze dalej, dotyka absolutnej przyczyny wszelkich ludzkich chorób i cierpień, jakim jest grzech, czyli zerwanie poprzez nieposłuszeństwo więzi łączącej człowieka ze Stwórcą (por. Rdz 3). Odpuszczając paralitykowi grzechy, Pan zdejmuje z jego serca ciężar winy, a tym samym spełnia warunek konieczny, by mógł być on wyzwolony z fizycznego kalectwa. Popatrzę na ostatnie dni mojego życia, czy poprzez moje decyzje nie została osłabiona moja komunia z Bogiem.
  • A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?» (ww. 6-7) Zwróćmy uwagę, że Jezus w nie powiedział do paralityka „niech Bóg odpuści ci grzechy”, lecz sam autorytatywnie dokonuje przebaczenia. Uczeni w Piśmie wiedzą, że odpuszczenie winy za grzech jest prerogatywą jedynego Boga (por. Ps 51; Iz 43,25). Dlatego wypowiedź Pana odebrana jest przez nich za bluźnierstwo. Nie są w stanie dostrzec w Nim kogoś więcej niż jedynie człowieka. Prawda o Jego Bożym synostwie jest przed nimi zakryta. Dalsza część Ewangelii, zwłaszcza opis męki Pańskiej wydatnie ukaże, że Syn, który dobrowolnie składa na krzyżu ofiarę ze swojego życia za grzechy całego świata, ma wszelkie prawo, by jednać człowieka z Ojcem. Gdzie szukam ratunku od grzechu? Czy mam świadomość, że ja również mam przystęp do Boga właśnie dzięki ofierze Chrystusa?
  • Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu! (ww. 10-11) Jezus, prawdziwie będąc Bogiem, dobrze wie, co kryje się w sercu każdego człowieka. Dlatego od razu poznaje wątpliwości, jakie pojawiają się w sercu uczonych w Piśmie (ww. 8-9). By oni także mieli możliwość uznać Go za Syna Bożego, dokonuje spektakularnego uzdrowienia paralityka. Ten, którego słowo ma moc przywrócić człowiekowi pełnię zdrowia fizycznego, ma prawo tym samym słowem dokonać duchowego uzdrowienia. Czego oczekuję do Jezusa? Czy w moich prośbach koncentruje się jedynie na Jego możliwym cudotwórczym/spektakularnym działaniu, czy może ufam również, że jest On w stanie uwolnić mnie od wszelkiego duchowego zniewolenia?
  • On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego» (w. 12) Świadkowie uzdrowienia paralityka zdumiewają się nie tylko ze względu na fakt, iż zostało przywrócone mu zdrowie. Widzieli już przecież Jezusowe cuda uzdrowienia czy nawet wypędzenia duchów nieczystych. Tym razem są świadkami czegoś więcej – były paralityk wraca na własnych nogach do domu, będąc jednocześnie pojednanym z Bogiem. Rabbi z Nazaretu ma prawo odpuszczania grzechów! Czy patrząc na moje życie dostrzegam działanie Boga? Czy potrafię uwielbiać Go nie tylko za rzeczy, które wymiernie da się zmierzyć i stwierdzić, lecz również za to, co dostrzec mogę oczami wiary?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, uwalniaj mnie od moich grzechów, przywracaj mi godność dziecka Bożego.

A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę (Mk 1,40-45)

Czwartek I Tygodnia Zwykłego

Mk 1,40-45

40 Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». 41 A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» 42 Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. 43 Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, 44 mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». 45 Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Przygotowanie

  • Wczorajszy fragment Markowej Ewangelii zakończył się ogólną wzmianką, że po opuszczeniu Kafarnaum Jezus wędrował po Galilei, nauczając i wyrzucając złe duchy. W kolejnej perykopie Ewangelista szczegółowo opisuje jeden z epizodów z tego okresu działalności Pana. Scena uzdrowienia z trądu pewnego człowieka ponownie pokazuje wielką moc Jezusa, lecz przede wszystkim podkreśla Jego utożsamianie się z ludzkim cierpieniem i niezgodę na to, by trwało ono bez końca. Wyciszę moje serce i otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, by Słowo mogło przemówić do mnie z całą swą mocą.

Punkty do medytacji

  • Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić» (w. 40) Trąd (gr. lepra) jest przewlekłą chorobą polegającą na bakteryjnym zakażeniu skóry. Jej widocznym przejawem są owrzodzenia, które z czasem zmieniają się w ropiejące bąble. Na zaawansowanym etapie dochodzi do zniekształcenia kończyn, a nawet ich utraty. Jako że w starożytności choroba ta była nieuleczalna, osoby nią dotknięte musiały mierzyć się z odrzuceniem ze strony społeczności, co uwzględnione zostało także w Prawie Mojżeszowym (por. Kpł 13,45-46). Trędowaty jak i ci, którzy mieli z nim styczność uważani byli za nieczystych rytualnie, a zatem nie mogli uczestniczyć w kulcie świątynnym. Trędowaty z dzisiejszej Ewangelii podchodząc do Jezusa odznacza się niemałą śmiałością. W jego zachowaniu można jednak dostrzec coś więcej niż tylko desperacką próbę bycia uratowanym od obecnej sytuacji. Padnięcie na kolana wyraża wołanie o pomoc, ale jest również oddaniem czci Panu (por. Ps 22,30; 95,6). Ponadto chory nie wymusza na Jezusie działania, lecz całkowicie zdaje się na Jego wolę („jeśli zechcesz”). Oprócz tego nie prosi o uzdrowienie ze strasznej choroby, lecz o oczyszczenie („możesz mnie oczyścić”). Zatem jego najgłębszym pragnieniem jest możliwość doświadczenia Bożej obecności w trakcie sprawowania kultu. Co najbardziej przeszkadza mi w codziennej modlitwie lub uczestnictwie w niedzielnej Eucharystii? Jaki rodzaj nieczystości noszę w sobie? Czy w wołaniu do Boga o pomoc, zdaję się na Jego plan i decyzję?
  • A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony (ww. 41-42) Ewangelista używa tutaj greckiego czasownika splanchidzomai, który dosłownie można przetłumaczyć jako „poruszenie się wnętrzności” w człowieku. Taka fizyczna reakcja znana jest na przykład rodzicom, którzy są świadkiem cierpienia ich dziecka. Marek zatem podkreśla, że Jezus jest dogłębnie poruszony sytuacją trędowatego. Tego typu reakcja Pana na biedę człowieka wielokrotnie opisana jest w Ewangeliach (np. Mt 9,36; 14,14; Mk 6,34; 8,2; Łk 7,13). Jezus dotyka chorego wyciągniętą ręką, co podkreśla Jego intencjonalne działanie, a także utożsamienie się z cierpiącym. Dotyk i słowo Pana natychmiast uzdrawiają oraz oczyszczają. Ten, który nie może być skażony żadną nieczystością, jest w stanie oczyścić wszystkich, którzy z wiarą u Niego szukają ratunku. Jezus dobrze zna również moje cierpienie, dobrze za sytuację mojego serca. Na różne sposoby próbuje oczyścić mnie z nieprawości oraz przywrócić Ojcu i ludziom. W chwili ciszy wsłucham się w Jego mówienie do mnie. Jaka łaską dzisiaj chce mnie obdarzyć?
  • Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich» (ww. 43-44) W pierwszym rzędzie mamy tutaj do czynienia z tzw. sekretem mesjańskim, czyli pragnieniem Jezusa wyakcentowanym zwłaszcza w Markowej Ewangelii, by Jego tożsamość i czynione przez Niego dzieła nie były zbytnio rozgłaszane w trakcie publicznej działalności. Najpełniejszym świadectwem o Nim samym ma być odkupieńcza śmierć na krzyżu (por. Mk 15,39). Po drugie, Jezus ukazuje szacunek do Prawa, które w przypadku niezwykle rzadkiej sytuacji ustania trądu (czasami jako trąd uznawano inne, mniej poważne schorzenia) nakazywało weryfikację uzdrowienie przez kapłanów oraz złożenie odpowiedniej ofiary (por. Kpł 14). Wykonanie przypisanych przez Mojżesza czynności pozwoliłoby mężczyźnie uczestniczyć w kulcie świątynny i powrócić do społeczeństwa. Czy oprócz szukania u Jezusa ratunku w moich słabościach podporządkowuję się również Jego nakazom? Czy dobrze przygotowuję się do przyjęcia sakramentu oczyszczenia, czyli pokuty i pojednania?
  • Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego (w. 45) Marek używa tutaj terminów, które dosłownie oznaczają „wiele nauczać” i „głosić słowo”, a w późniejszym czasie będą opisywać działalność pierwotnego Kościoła dającego świadectwo wobec świata o zbawieniu w Chrystusie (np. Dzieje Apostolskie). Jednakże na tym etapie postawa uzdrowionego jest przedwczesna i nie przyczynia się do urzeczywistniania się królestwa Bożego. Jezus musi teraz doświadczyć sytuacji, w jakiej wcześniej znajdował się trędowaty. Podczas gdy ten ostatni może powrócić do swej społeczności, Pan pozostaje w miejscach odosobnionych. Czy mówiąc innym o Jezusie, próbuję wcześniej na modlitwie rozeznać, co w danej chwili jest wolą Boga?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić.

Oto ja służebnica Pańska (Łk 1,26-38)

20 GRUDNIA

Łk 1,26-38

26 W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, 27 do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. 28 Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». 29 Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. 30 Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. 32 Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. 33 Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». 34 Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» 35 Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. 36 A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. 37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». 38 Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł.

Przygotowanie

  • Wczoraj rozważaliśmy Łukaszową scenę opisującą wizytę Maryi w domu Zachariasza i Elżbiety. Dzisiaj cofamy się o jedną perykopę, stając się świadkami anielskiego zwiastowania. Oto Gabriel obwieszcza Maryi, iż Bóg wybrał ją na matkę swojego Syna. Wierząc w prowadzenie Ducha Świętego, pozwolę, by dzisiejsze Słowo z pełną mocą wybrzmiało w moim sercu.

Punkty do medytacji

  • W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret (w. 26) Od opisanej w poprzedniej perykopie zapowiedzi narodzin Jana Chrzciciela minęło sześć miesięcy (por. 1,5-25). Tym razem Gabriel zostaje posłany do Nazaretu, który w czasach Jezusa był jedynie wioską zamieszkałą przez kilkuset mieszkańców. Nazwa „Nazaret” (gr. Nadzareth) wywodzi się od hebrajskiego rzeczownika necer („gałązka, odrośl”), co może sugerować, że ludność tam mieszkająca żywiła gorącą nadzieję na realizację mesjańskiego proroctwa o różdżce, która wyrośnie z pnia Jessego (por. Iz 11,1). Ewangelie wielokrotnie podkreślają za pomocą bezpośrednich cytatów i aluzji do starotestamentalnych zapowiedzi, że w ziemskim życiu Jezusa skrupulatnie wypełnienił się Boży plan zbawienia. Czy dostrzegam, że również w moim życiu nic nie dzieje się przypadkowo, lecz zawsze ma głębszy sens i mieście się w Bożym zamyśle, którego celem jest moje zbawienie?
  • do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja (w. 27) Łukasz zaznacza, że adresatem anielskiego zwiastowania ma być dziewica o imieniu Maryja (gr. Mariam), która jest poślubiona Józefowi z rodu Dawida. Użyty tutaj czasownik mnesteuo nie odnosi się poślubienia we współczesnym znaczeniu, lecz do pierwszego etapu żydowskich zaślubin, kiedy to małżonkowie jeszcze przez około rok nie rozpoczynali wspólnego życia. Ta okoliczność oraz dwukrotne podkreślenie, że Maryja jest dziewicą (gr. parthenos) przygotowują temat poczęcia Jezusa bez udziału mężczyzny. Fakt, iż Józef pochodzi z rodu Dawida, pozwoli w przyszłości włączyć mające narodzić się Dziecię w linię potomków króla Dawida, z której według proroctwa miał wywodzić się Mesjasz (por. 2 Sm 7,12-14). Jezus, który jako Syn Boży jest Panem życia, cudownie począł się pod sercem Maryi, która stałą się arką Nowego Przymierza. Jaką rolę Maryja odgrywa w mojej wierze? Czy proszę ją o pomoc w szukaniu zbawczej obecności Pana?
  • Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami» (w. 28) Zwrot oddany po polsku jako „bądź pozdrowiona” (gr. chaire, dosł. „cieszyć się, radować, weselić”) jest typowym greckim pozdrowieniem. Jako że ewangelista naśladuje styl Septuaginty (LXX, greckie tłumaczenia świętych ksiąg Izraela), gdzie czasownik ten użyty jest w wezwaniach do radości, która wypływa z doświadczania obecności Boga (np. So 3,14-15), niesie on dodatkowe znaczenie. Maryja może się cieszyć, gdyż Pan jest z Nią (gr. Kyrios, który tłumaczymy jako „Pan”, w tłumaczeniu Septuaginty oddaje hebrajskie imię Boga YHWH). Dodatkowym powodem do radości jest fakt, iż Bóg napełnił Maryję łaską, co wyraża czasownik charitoo, użyty w formie imiesłu strony biernej czasu przeszłego. Pełnia łaski w Maryi jest skutkiem Bożego działania, które już się dokonało ze względu na przeznaczoną jej misję bycia matką Syna Bożego. Co jest źródłem mojej radości? Czy szukam jej w doświadczeniu obecności Boga, która jest mi podarowana na wiele sposobów (słowo Boże, sakramenty, wspólnota Kościoła itd.)?
  • Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie (w. 29) Wizyta Gabriela i wypowiedziane przez niego słowa pozdrowienia poruszają serce Maryji. We właściwy dla siebie sposób szuka ona głębszego znaczenia sytuacji, w której przyszło jej się znajdować. Także w dalszych fragmentach ewangelista będzie podkreślał jej kontemplatywną naturę, przedstawiając ją jako rozważającą w swoim sercu każde wydarzenie z życia jej Syna (por. Łk 2,19.51). Czy wzorem Maryi noszę słowo Boże w swoim sercu? Czy pozwalam mu we mnie dojrzewać, odkrywać kolejne znaczenia? Czy w kontakcie z tekstem Pisma Świętego, który dobrze znam, unikam pokusy przechodzenia nad nim zbyt szybko i powierzchownie?
  • Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga (w. 30) Anioł uspokaja Maryję. Pojawiający się tutaj czasownik cheurisko („znaleźć, odkryć, zdobyć”) ma formę czasu przeszłego, co ponownie podkreśla wyjątkową pozycję Maryi pośród innych ludzi. Życie Maryi jest miłe Bogu. W Jego oczach jest ona wyjątkowym stworzeniem, przynoszącym radość swemu Stwórcy. Kogo dzisiaj widzi we mnie Bóg? Czy w mojej relacji do Niego nie ma jakiegoś poczucia lęku czy obawy przed odrzuceniem? Czy mam świadomość, że zostałem nabyty przez Boga drogocenną krwią Chrystusa?
  • Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca» (ww. 31-33) W dalszej części swej wypowiedzi Gabriel przechodzi do przekazania zleconego mu orędzia i przedstawia kim będzie Syn zrodzony z Maryi. Przede wszystkim będzie On nosił imię „Jezus” (gr. Iesous, hebr. Jeszua, „Jahwe jest zbawieniem/Jahwe zbawia”). Kolejne określenia również podkreślają wyjątkowość Dziecięcia: „wielki”, „Syn Najwyższego”, „umieszczony przez Boga na tronie praojca Dawida”, „wiecznie panujący nad domem Jakuba”, „panujący bez końca”. Każde z powyższych wyrażeń znajduje swoje echo w starotestamentalnych tekstach i rzuca światło na mesjańską tożsamość Jezusa. Kim dla mnie jest Jezus? Czy próbuję Go poznać nie tylko poprzez lekturę Nowego Testamentu, ale również Starego? Za pomocą którego z anielskich określeń dzisiaj najchętniej bym Go opisał?
  • Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym (w. 35) Jako że Maryja nie mieszka jeszcze z Józefem, pyta anioła, w jaki sposób zrealizują się jego zapowiedzi. W zwrocie „moc Najwyższego okryje Cię cieniem” użyty został czasownik episkiadzo, który w Ewangeliach pojawia się tylko w tej perykopie oraz w opisach przemienienia Pańskiego na górze Tabor (por. Mt 17,5; Mk 9,7; Łk 9,34), gdzie nawiązuje do obłoku, który w czasach Mojżesza otoczył Namiot Spotkania i był widocznym znakiem pełnej mocy obecności Najwyższego pośród ludu. Ponadto w Dziejach Apostolskich Łukasz za pomocą tego słowa opisuje uzdrowieńczą działalność św. Piotra, którego cień padając na chorych uzdrawiał ich. Duch Święty swoją mocą sprawił, że Jezus począł się w łonie Maryi. Ten sam Duch działał w apostołach, którzy przyjęli Go w Dniu Pięćdziesiątnicy. Również ja od momentu chrztu świętego jestem napełniony Jego obecnością. Jaką rolę Duch Święty odgrywa w moim kroczeniu drogą wiary? Czy pozwalam, by dział we mnie i przeze mnie?
  • Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł (w. 38) Odpowiadając na słowa anielskiego zwiastowania Maryja określa siebie jako „służebnicę Pańską” (gr. doule – „niewolnica, sługa”; por. 1,48). W ten sposób wpisuje się w starotestamentalną tradycję anawim, czyli biednych, ubogich i pokornych, którzy całą swoją nadzieję pokładają w Bogu. Na przykład Psalmista woła: „Pan jest dobry i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom; rządzi pokornymi w sprawiedliwości, ubogich wiedzie swą drogą” (por. Ps 25,9; So 2,3). W charakterystyczna dla siebie sposób Maryja pokornie wyraża swoją zgodę, by wypełniły się wobec niej Boże zapowiedzi. Czy potrafię stanąć przed Bogiem jako biedaczek zdający się na Jego łaskę? Co w mijającym Adwencie było dla mnie szczególną zachętą ze strony Pana?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus”.

On bowiem zbawi lud swój od jego grzechów (Mt 1,18-24)

18 GRUDNIA

Mt 1,18-24

18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. 19 Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. 20 Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. 21 Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». 22 A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: 23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. 24 Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Przygotowanie

  • Po przedstawieniu rodowodu Jezusa, a tym samym ukazaniu, że w Jego osobie cała historia zbawienia znajdujeswój punkt kulminacyjny (por. wczorajsze czytanie ewangeliczne – Mt 1,1-17), Mateusz przechodzi do zwiastowania, które we śnie otrzymuje Józef. Jako człowiek sprawiedliwy, a więc pragnący wiernie wypełniać wolę Boga wyrażoną w Prawie, decyduje się on również zrealizować Boży plan obwieszony przez anioła Pańskiego. Z uwagą i otwartością serca wejdę w dzisiejsze spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (w. 18) W czasach Jezusa zawarcie małżeństwa miało dwa etapy. Najpierw miał miejsce obrzęd zaręczyn (hebr. kidduszin), kiedy to mężczyzna i kobieta w obecności świadków składali sobie śluby, na mocy których uważani byli prawnie za małżonków, lecz nie był to jeszcze początek ich bycia razem. Dopiero po upływie około roku małżonek przeprowadzał małżonkę z jej rodzinnego domu do domu, w którym miało rozpocząć ich pełnowymiarowe życie małżeńskie (hebr. nissuin). Mateusz podkreśla, że Maryja stała się brzemienną za sprawą Ducha Świętego w trakcie pierwszego etapu, zanim zamieszkali razem (por. Łk 1,26-38). Wiadomość o stanie błogosławionym Maryi musiała do głębi poruszyć Józefa. Jego świat w pewnym sensie się zawalił, wszystkie plany dotyczące życia rodzinnego z Maryją straciły ważność. Jeśli przyjmiemy za tradycją pozabiblijną, że był on wdowcem, jego stan ducha był jeszcze poważniejszy. Czy ten moment z życia opiekuna Jezusa przypomina mi jakiś epizod z mojej historii? Co wtedy czułem, jakie myśli i uczucia miałem w sercu? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (w. 19) Józef jako człowiek sprawiedliwy (gr. dikaios), czyli wiernie przestrzegający Prawa, a jednocześnie prawdziwie kochający swoją żonę, nie znając okoliczności zaistnienia jej brzemienności, decyduje się nie oskarżać jej publicznie o domniemane cudzołóstwo – co mogło doprowadzić do jej ukamienowania (por. Pwt 22,13-24) – lecz wręczyć jej w obecności dwóch świadków list rozwodowy, a tym samym zakończyć ich małżeństwo. To musiało naprawdę boleć. Z jednej strony narażona na wielką próbę miłość do Maryi, z drugiej strony pragnienie, by we wszystkim być wiernym Bogu. Józef wybiera opcję, która połączy obydwie rzeczy. Postanawia dochować wierności Bogu i rozstać się z Maryją, lecz w sposób, który jak najmniej narazi ją na infamię. Czy potrafię łączyć wierność Bogu z miłością do bliźniego? Czy unikam pozorów pobożności, które zwolniłyby mnie z miłości i czułości wobec innych?
  • Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (ww. 20-21) Anioł Pański we śnie wyjaśnia Józefowi zaistniałą sytuację. Maryja nie zdradziła go z żadnym mężczyzną ani nie została przemocą zmuszona do współżycia, lecz została wybrana przez Boga, by za sprawą Ducha Świętego stać się matką Zbawiciela. Syn z niej narodzony ma nosić imię Jezus (gr. Iesous, hebr. Jeszua – „Jahwe zbawia/Jahwe jest zbawieniem”). Dopowiadając, że zbawi On swój lud od jego grzechów, posłaniec Boży nie tylko stawia znak równości między Nim a Yahwe, lecz również wskazuje charakter zbawienia, które będzie miało wymiar duchowy. Imię ma być nadane Dziecięciu przez samego Józefa, co będzie wyrażać, że akceptacje on je jako własnego syna i wpisuje w długą linię potomków króla Dawida. Jezus przyszedł na świat, by zbawić człowieka, czyli uwolnić go z niewoli grzechu. W cichej modlitwie podziękuję za ten dar. Poproszę Pana, by troska o zbawienie mojej duszy była dla mnie ważniejsza niż zabieganie o wygodne i pełne przyjmeności życie ziemskie.
  • A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami (ww. 22-23) Mateusz po raz pierwszy w swojej Ewangelii używa tzw. formuły wypełnienia, wskazując, że narodziny Jezusa będą wypełnieniem starotestamentalnego proroctwa (por. Iz 7,14; LXX). Imię „Emmanuel” (hebr. Immanuel – „Bóg z nami”) oznacza, że przybrany syn Józefa będzie żywą obecnością Boga pośród Jego ludu. Warto tutaj zobaczyć, że temat zbawczej obecności Boga niczym klamrą spina całą Mateuszową Ewangelię. Powraca On pod jej koniec, gdy Zmartwychwstały mówi do swoich uczniów: „A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Bóg w swoim Synu staje maksymalnie bliski człowiekowi. On jest także blisko mnie, więcej, dzięki łasce sakramentalnej i mocy Słowa zamieszkuje moje serce. Uwielbię Boga za to, że moje życie uczynił świątynią swojej obecności.
  • Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie (w. 24) Otrzymawszy anielskie wyjaśnienie, Józef bierze Maryję do siebie, czyli nie oddala jej, jak to zamierzał wcześniej, lecz rozpoczyna z nią wspólne życie. Jego wcześniej podkreślona sprawiedliwość przyjmuje nowy wymiar – posłuszeństwa wobec światła, które Bóg rzucił na jego życie. Posłuszeństwo przykazaniom znajduje swój doskonalszą postać w otwartości człowieka prawdę, którą Duch Święty rozlewa w naszych sercach. Co dzisiaj słyszę w ciszy mojego serca? W jaki sposób mogę uwielbić Boga w realiach mojej codzienności?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Jezu, Emmanuelu, dziękuję Ci za Twoją bliskość, pomóż mi całym sercem Ciebie przyjmować i poprzez wiarę trwać w Tobie”.

Błogosławiony jest ten, który nie zwątpi we mnie (Łk 7,18b-23)

Środa III Tygodnia Adwentu

Łk 7,18b-23

18b Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów 19 i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» 20 Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: «Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» 21 W tym właśnie czasie [Jezus] wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; także wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. 22 Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. 23 A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Przygotowanie

  • Ponownie w naszej adwentowej modlitwie Słowem pojawia się postać Jana Chrzciciela. Tym razem tekst biblijny pokazuje go nam nie jako proroka, lecz człowieka, który w swoim sercu przeżywa rozterki, powątpiewa w mesjańską tożsamość Jezusa. Duchu Święty, przyjdź i uzdolnij moje serce, by otworzyło się na prawdę Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» (ww. 18b-19) Niedługo po zanurzeniu Jezusa w wodach Jordanu, Jan Chrzciciel został pojmany z rozkazu tetrarchy Heroda (por. Łk 3,19-20). Przebywając w więzieniu, dzięki wiadomościom, jakie przynoszą mu jego uczniowie, prorok jest na bieżącą z działalnością Pana. Wcześniej sam zapowiadał, że nadchodzi ktoś silniejszy do niego, kto będzie chrzcił „Duchem Świętym i ogniem” (por. 3,16), teraz jednak zaczyna mieć wątpliwości. Być może, podobnie jak niektóre ugrupowania żydowskie tamtego czasu (np. wspólnota z Qumran), skoncentrował się na motywie ognia, który w języku biblijnym oznacza Boży sąd. Tymczasem Pan naucza (np. 6,20-49), wypędza złe duchy (np. 4,31-37), uzdrawia chorych (np. 4,40-41) i przywraca życie umierającym (por. 7,1-17). Jakie pytanie chciałbym dzisiaj zadać Jezusowi? Czy moje rozumienie Jego osoby oparte jest na biblijnym świadectwie? Czy rozmawiam z Nim o moich wątpliwościach?
  • Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (w. 22) Uczniowie Jana przychodzą do Jezusa i pytają Go, czy jest Mesjaszem (por. 7,20). Ewangelista, zanim zrelacjonuje odpowiedź Pana, w jednym zdaniu ponownie ukazuje Go jako dokonującego wielu uzdrowień (w. 21). Podkreśla w ten sposób, że to Jego czyny świadczą o Jego mesjańskiej tożsamości. Również sam Jezus odpowiadając powołuje się na swoje dzieła, czyni to jednak w ten sposób, by widoczna była łączność między Jego obecnym działaniem a programową wypowiedzią w nazaretańskiej synagodze, gdy cytował proroka Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana (…) Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (4,18.21; por. Iz 61,1-2). Wszystko to dzieje się „w tym właśnie czasie” (Łk 7,21; gr. en ekeine te hora dosłownie można oznacza „w tej godzinie”), zatem nie trzeba szukać innego Mesjasza. On już tu jest i wiernie wypełnia starotestamentalne zapowiedzi. Przyjrzę się sobie, spróbuję nazwać moje dzisiejsze ułomności. Poproszę Jezusa, by mnie także dotknął swą uzdrawiającą mocą.
  • A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie (w. 23) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy można przetłumaczyć również jako „błogosławiony jest ten, który mną się nie zgorszy”. Nad Jordanem Jan głosił nadejście Mesjasza, który dokona sądu, pszenicę zbierze do spichlerza, a w ogniu spali plewy (por. 3,7.16-17). Czułość i pomoc, jaką Pan okazuje ludziom cierpiącym na różne dolegliwości wydają się nie pasować do tego obrazu. Jezusowa dobroć i wyrozumiałość zgorszyły Jana. Motyw ognia jeszcze pojawi się w nauczaniu Pana, ale jeszcze nie w tym momencie (por. 12,49; 17,29-30; 21,23). Zanim świat zostanie osądzony z odrzucenia Boga, musi najpierw mieć szansę w pełni poznać, że jest On miłością, musi zobaczyć Syna Bożego pochylającego się nad cierpiącymi i oddającego swoje życie za grzechy całej ludzkości. Czy potrafię wskazać na wydarzenia lub osoby, które są widocznym znakiem Bożej miłości wobec mnie? Czy mam świadomość, że każdy mój upadek jest w swej istocie odrzuceniem miłującego Boga?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wcielona miłości Ojca, nie zostawiaj mnie w moich kryzysach i wątpliwościach, otwieraj moje oczy światłem Twojego słowa”.