Kim On jest właściwie? (Mk 4,35-41)

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Marka dużo się dzieje. Jezus wraz z uczniami opuszcza okolice Kafarnaum i przeprawia się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. To co na początku mogło się wydawać zwykłą podróżą, w rzeczywistości stanie się próbą wiary uczniów. Zostaną oni także zmuszeni do zrewidowania swojego rozumienia tożsamości Nauczyciela, który na ich oczach objawi boska moc nad żywiołami natury. Duchu Święty, przyjdź i wypełnij moje serce, uzdolnij mnie do wejścia w tajemnicę Słowa.  

Punkty do medytacji

  • Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim (ww. 35-36) Ewangelista Marek precyzyjnie osadza opisywane wydarzenie w czasie, wskazując na „wieczór” (gr. he opsia) tego samego dnia, w którym Jezus nauczał w przypowieściach. Od strony symbolicznej zapadający zmrok symbolizuje wejście w strefę niepewności i zagrożenia, co jest zapowiedzią nadchodzącej próby wiary uczniów. Decyzja o przeprawie na „drugą stronę” (gr. eis to peran), czyli na wschodnie obrzeża Jeziora Galilejskiego, oznacza opuszczenie terenu stricte żydowskiego i otwarcie Jezusowej działalności na teren pogański (por. Mk 5,1; 6,45; 7,31; 8,13). Wyrażenie „przeprawmy się” (gr. dielthomen) sugeruje także głęboką wspólnotę losu Mistrza i uczniów. Wypłyniecie na głębię jest koniecznym etapem formacji, dzięki któremu towarzysze Jezusa będą mogli nauczyć się podążać za Nim nie tylko w świetle dnia. Sformułowanie, że zabrali Go „tak jak był” (gr. hos en en), wskazuje na brak przygotowań, pośpiech oraz zmęczenie Jezusa po całym dniu pracy. Ten ostatni szczegół objawia prawdę o Wcieleniu: Syn Boży w swojej ludzkiej naturze podlegał fizycznemu wyczerpaniu i ograniczeniom tak jak każdy człowiek. Łaska wiary, którą otrzymałem na chrzcie świętym, wymaga ciągłej weryfikacji i stawiania kolejnych kroków. Przyjemnie byłoby zatrzymać się w którymś momencie, by delektować się spokojem i w miarę ułożonym życiem. Tymczasem kroczenie za Jezusem oznacza wchodzenie w coraz to nowe przestrzenie, podejmowanie kolejnych wyzwań. Pośród nich okazuje się, czy i jak wierzę. W jaki sposób dbam o moją wiarę? Co zdecydowanie odrzucam pokusę „kanapowego” chrześcijaństwa i daję się prowadzić Panu?
  • A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą] (w. 37) Pojawienie się „gwałtownego wichru” (gr. lailaps megale anemu; dosł. „nawałnica wielka wiatru”) jest zjawiskiem typowym dla Jeziora Galilejskiego, położnego w niecce rowu jordańskiego, od wschodu i od zachodu otoczonego wzgórzami. W wyniku zderzających się nad taflą jeziora wilgotnych i suchych mas powietrza dosyć często dochodzi tutaj do nagłych i krótkotrwałych nawałnic. W dzisiejszej scenie zjawisko pogodowe jest na tyle gwałtowne, że uczniowie, z których część była przecież z zawodu rybakami i dobrze znała ten akwen, nie są w stanie wylewać wody wdzierającej się do wnętrza łodzi. W sensie duchowym burza na jeziorze symbolizuje siły chaosu i zła, które próbują zniszczyć wspólnotę zgromadzoną wokół Chrystusa. Tak było w czasie Jego publicznej działalności, tak również jest i dzisiaj. Kościół jako wspólnota poddawany jest kolejnym próbom: grzeszność jego członków, podziały między i we wspólnotach, ataki medialne… Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy patrzę na „fale” zalewające łódź Kościoła?
  • On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» (w. 38) Z opisem szalejącego żywiołu i narastającego zagrożenia mocno kontrastuje osoba Jezusa, który umęczony trudami dnia, śpi spokojnie w tylnej części łodzi „na wezgłowiu” (gr. epi to proskefalaion). Jego sen jest wyrazem głębokiego, synowskiego zaufania do Ojca. Przerażeni uczniowie budzą Mistrza, zwracając się do Niego niemal z wyrzutem: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”. Pytanie to sugeruje, iż uczniowie przypuszczają, że Jezus może coś zrobić z burzą, ale jednocześnie obawiają się, że jest obojętny na ich beznadziejną sytuację. Widzimy tutaj przykład dramatu ludzkiego serca, które w chwilach cierpienia często oskarża Boga o brak obecności i troski (por. Wj 14,10-11; Lb 14,3). Uczniowie jeszcze nie rozumieją, że sama obecność Jezusa na pokładzie jest gwarancją ich ocalenia. Przypomnę sobie trudne sytuacje, które do tej pory wydarzyły się w moim życiu. W jakim nastawieniu je przeżywałem? Czy potrafiłem wtedy ufnie powierzyć się Bożej opiece?
  • On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza (w. 39) Jezus wstaje i przejmuje kontrolę nad sytuacją. W tekście greckim użyty został czasownik diegeiro, który oznacza nie tyle zwykłe powstanie, lecz pełne godności uniesienie się, podkreślające autorytet postaci. W ten sposób Marek przygotowuje to, co następuje dalej. Jezus gromi wicher, co w tekście oryginalnym zostaje opisane za pomocą czasownika epitimao, używanego w scenach karcenia demonów (por. Mk 1,25; 3,12; 9,25; 10,48). Następnie Pan wydaje suwerenny, boski rozkaz: „Milcz, ucisz się!” (gr. siopa, pefimoso). W Starym Testamencie rozległe wody często postrzegane są jako symbol chaosu i siedlisko złych duchów (por. Hi 26,12-13; Ps 74,13-14; Iz 27,1). Jezus egzorcyzmuje nieprzychylne siły natury, posługując się tą samą władzą, z jaką wcześniej uwalniał ludzi z demonicznego zniewolenia. Efekt jest natychmiastowy. Wiatr ustaje i pojawia się „głęboka cisza” (gr. gelene megale). To ostatnie wyrażenie można przetłumaczyć jako „wielka cisza”. Na skutek słów Jezusa „wielka nawałnica” (w. 37) zostaje zastąpiona przez „wielką ciszę”. Po raz kolejny Ewangelia pokazuje mi, że słowo Jezusa ma moc. On nie musi się wysilać, nie musi szukać sprzymierzeńców, by wygrać w walce ze złem. Wystarczy, że otworzy usta. To samo Słowo spotykam na kartach Pisma Świętego. Ojcowie pustyni, żyjący Ewangelią 24/7, podkreślali, że teksty biblijne mają moc egzorcyzmowania. Warto, bym o tym pamiętał, zwłaszcza w chwilach zwątpienia czy pokusy.
  • Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» (w. 40) Po uciszeniu burzy mocą swojego słowa, Jezus zwraca się do uczniów, udzielając im reprymendy: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!”. Użyty w pytaniu przymiotnik deilos opisuje lękliwość i brak dowagi. Natomiast dosłowne tłumaczenie drugiego zdania brzmi: „Jeszcze nie macie wiary?”. Jezus przeciwstawia lęk wierze, sugerując, że ten pierwszy jest dowodem na brak zaufania w Bożą opiekę. Wiara bowiem to nie tylko intelektualne przekonanie, ale przede wszystkim zaufanie Bogu, które wyraża się odważnym działaniem w obliczu poważnych zagrożeń (por. Mk 5,34.36; 9,23-24; 10,52). W dzisiejszej scenie ewangelicznej uczniowie Jezusa raczej nie dają dobrego przykładu. Ale mogę na nich spojrzeć jak na swojego rodzaju lustro, w którym dostrzegam samego siebie. Łatwo jest mi powiedzieć „wierzę”, dużo trudniej jest zachować ufność do końca i wbrew wszystkiemu. Porozmawiam o tym z Chrystusem, opowiem Mu o moich kryzysach wiary.
  • Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (w. 41) Ostatnie słowa Jezusa wywierają na uczniach wielkie wrażenie. Jak pisze ewangelista – „zlękli się bardzo” (gr. efobethesan fobon megan, dosł. „przestraszyli się strachem wielkim”). Przedstawiona tutaj bojaźń nie jest po prostu strachem (por. w. 40), lecz poczuciem wielkiego respektu, który jest reakcją człowieka na teofanię lub objawienie się Bożej mocy. W Starym Testamencie „bojaźń Pańska” jest wielokrotnie ukazywana jako „początek mądrości” (Hi 28,28; Ps 111,10; Prz 1,7; Syr 1,11-20). Narracja Ewangelii Marka bardzo mocno podkreśla stopniowe dojrzewanie uczniów do wiary w Jezusa jako Syna Bożego. Uciszenia burzy na Jeziorze Galilejskim jest dla nich okazją do postawienia kolejnego kroku na ścieżce uczniostwa. Stąd pytanie, które powtarzają między sobą: „Kim On jest…”. Uciszenie nawałnicy oraz słowa Jezusa sprawiły, że ich dotychczasowe wyobrażenia o Nim legły w gruzach. Fakt, że „nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne”, zmusza ich do postawienia pytania o boskość Nauczyciela. Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości… Czy dzisiaj dostrzegam w Jezusie z Nazaretu Boga? Czy oznacza to, że oddaje Mu pierwsze, Bogu należne miejsce w moim życiu, w każdej relacji i w każym wydarzeniu?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, obdarz mnie łaską wytrwałej wiary, bym nie tracił nadziei i ufności w chwilach trudnych doświadczeń”.

Mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło (Mt 4,12-23)

Przygotowanie

  • Perykopa ewangeliczna III niedzieli Okresu Zwykłego przenosi nas w początki publicznej działalności Jezusa. Wypełniając Izajaszowe proroctwo o Galilei – „cienistej krainie śmierci”, Pan powołuje czterech pierwszych uczniów i rozpoczyna misję wędrownego Nauczyciela, który nauczając, głosząc Ewangelię i uzdrawiając, przynosi światło „ludowi siedzącemu w ciemności”. Duchu Święty, przygotuj mój umysł i moje serce na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Gdy [Jezus] posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu [ziem] Zabulona i Neftalego (ww. 12-13) Po uwięzieniu Jana Chrzciciela Jezus wraca do Galilei i osiedla się w nowym miejscu. Kafarnaum było większe i ważniejsze niż Nazaret, gdyż było strategicznie położone na północno-zachodnim brzegu Jeziora Galilejskiego. Według ewangelicznych przekazów Jezus będzie tu kilkakrotnie powracał w trakcie swej publicznej działalności, zatrzymując się w domu Piotra i Andrzeja. Ten sam dom w przyszłości będzie skupiał lokalną wspólnotę pierwotnego Kościoła, przechodząc kolejne rozbudowy i stając się typowym domus ecclesiae. Działalność Jezusa ma miejsce pośród konkretnego ludu i pod konkretną szerokością geograficzną. Jako Syn Boży, posłany przez Ojca, by zbawić świat, prawdziwie wchodzi On w rzeczywistość człowieka, także w moją rzeczywistość. Czy na co dzień pamiętam o obecności Pana?
  • Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło (ww. 14-16) W charakterystycznym dla siebie stylu ewangelista Mateusz wprowadza cytat ze ST (por. Iz 9,1-2), wyjaśniający od strony teologicznej opisywane wydarzenie. Powrót Jezusa do Galilei i początek Jego publicznej działalności, są początkiem wypełniania się przytoczonych słów proroka. Jeżeli chodzi o ziemię Zebulona i Naftalego, były one starotestamentalnymi krainami graniczącymi z Galileą. Zaś wyrażenia „droga ku morzu” (gr. hodon talasses) i „Zajordanie” (gr. peran tu Iordanu) odzwierciedlają perspektywę cudzoziemców z północnego wschodu, zmierzających przez Izrael, w tym przez Galileą, do Morza Śródziemnego. Od czasów Izajasza wielu pogan zamieszkało w Galilei, a w I w. stanowili oni ponad połowę jej populacji. Mamy zatem tutaj zapowiedź późniejszej działalności chrześcijan pośród tych, którzy nie byli Żydami. Z drugiej strony, w wyrażeniu „lud, który siedział w ciemności”, pojawia się grecki rzeczownik laos, który najczęściej odnosi się do Izraela. Jak poświadczają dalsze relacje ewangeliczne, Jezus będzie głosił Dobrą Nowinę Żydom, a dopiero jego naśladowcy wyruszą do innych grup etnicznych. Zbawienie przyniesione przez Jezusa ma wymiar uniwersalny. Mimo że dokonało się w określonym czasie i pośród określonego ludu, swoimi skutkami dosięga każdego człowieka. Jak wygląda mój udział w dziełach misyjnych Kościoła? Czy w trakcie modlitwy pamiętam o święckich i duchownym misjonarzach, którzy głosząc Ewangelię, muszą stawiać czoła niekończącym się trudnościom?
  • Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie» (w. 17) Jezus rozpoczyna swoje publiczne nauczanie, niejako przejmując pałeczkę po uwięzionym Janie Chrzcicielu. Mateusz podkreśla to, przytaczając słowa Jezusa, które są identyczne z tymi, które wcześniej wypowiadał Prorok znad Jordanu (por. Mt 3,2). Jakkolwiek Jezus i Jan różnili się między sobą (por. Mt 11,16-19), sedno ich przesłania jest takie samo. Wezwanie „Nawracajcie się” (gr. metanoeite) nie oznacza tylko żalu za grzechy, ale radykalną zmianę myślenia i wartościowania. Natomiast stwierdzenie, iż „bliskie jest królestwo niebieskie” (gr. engiken gar he basileia ton uranon) wskazuje, że panowanie Boga staje się realnie dostępne w osobie i czynach Jezusa. To krótkie orędzie jest fundamentem całej Ewangelii, łączącym surowe wymaganie moralne z radosną obietnicą łaski. Czas biernego oczekiwania się skończył; teraz nadszedł czas ostatecznej decyzji i opowiedzenia się za Bogiem. Wezwanie do nawrócenia ze względu na królestwo niebieskie jest zaadresowane także do mnie. Jak w ostatnim czasie wyglądała moja praca nad sobą? Czy zawsze dawałem w niej pierwszeństwo Bożemu słowu?
  • Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, [Jezus] ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami (w. 18) Kafarnaum leżało nad „Jeziorem Galilejskim” (gr. he thalassa tes Galilaias), które jest największym zbiornikiem słodkowodnym Palestyny, o długości 21 km i szerokości 13 km. Każdego roku, po ustaniu zimowych deszczów, jest to miejsce oszałamiająco piękne – zielone wzgórza, ukwiecone łąki, łagodne bryzy, lśniące wody. Przechadzając się po zachwycającej okolicy Kafarnaum, Jezus znajduje dwóch braci, Szymona o Andrzeja. Dostrzega ich nie w Świątyni czy synagodze podczas modlitwy, ale w trakcie wykonywania codziennych obowiązków. Użyty w tym miejscu grecki czasownik horao oznacza nie tyle zwykłe patrzenie, co dostrzeżenie czegoś”, „skupienie na czymś wzroku”. Spojrzenie Jezusa jest przenikliwe. Patrząc na Szymona i Andrzeja, widzi w nich nie tylko prostych rybaków, lecz przede wszystkim przyszłe filary Kościoła. Pełne skupienia i uwagi spojrzenie Chrystusa skierowane jest także na mnie. On swoim wzrokiem przenika mnie do głębi i zna pełnię prawdy o mnie. Wie, kim byłem, kim jestem, ale także kim mogę stać się, gdy tylko powierzę się Jego miłości. Zatrzymam się na chwilę przy tej prawdzie, wyobrażę sobie Jezusa, który patrzy na mnie. Jakie myśli i uczucia pojawiają się w tym momencie w moim sercu?
  • I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi» (w. 19) Krótkie zdanie wypowiedziane przez Jezusa – „Pójdźcie za Mną” (gr. deute opiso mu) – jest zaproszeniem do wejścia w relację ucznia z Mistrzem. Obietnica dana braciom, że Pan uczyni ich „rybakami ludzi” (gr. halieis anthropon) genialnie nawiązuje do ich dotychczasowego doświadczenia, nadając mu nowy, duchowy sens. Jezus nie niszczy ich tożsamości, lecz przekierowuje ich talenty i wytrwałość na ratowanie dusz z otchłani zła. Metafora łowienia ludzi oznacza wyciąganie ich z mętnych, śmiertelnych wód grzechu do światła życia Bożego. To zdanie definiuje istotę apostolstwa: polega ono na aktywnym szukaniu i zdobywaniu innych dla Boga. Jak podkreśla wyrażenie „uczynię was” (gr. poieso hymas), przemiana z rybaka w apostoła jest procesem, którego głównym sprawcą jest sam Jezus. Powołując mnie na swojego ucznia, Pan zaprasza mnie całego, z moimi talentami, zdolnościami, życiowym doświadczeniem. Co dzisiaj myślę o sobie samym? Czy dostrzegam w sobie obdarowanie, które Bóg we mnie złożył, ziarna dobra, które mogą przynieść błogosławione owce dzięki Słowu i łasce?
  • Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim (w. 20) Szymon Piotr i Andrzej reagują na wezwanie „natychmiast” (gr. eutheos), bez jakiegokolwiek wahania, zbędnych pytań czy kalkulacji. Użyty w wyrażeniu „poszli zanim” czasownik akolutheo jest terminem technicznym oznaczającym w NT uczniostwo. Fizyczne porzucenie sieci symbolizuje całkowitą rezygnację z dotychczasowego zabezpieczenia materialnego. W świetle znaczenia rybołówstwa nad Morzem Galilejskim jasne jest, że dwaj pierwsi uczniowie Jezusa porzucili bezpieczny i stabilny styl życia. Radykalizm Szymona i Andrzeja pokazuje, że spotkanie z Mesjaszem jest ważniejsze niż praca zawodowa, kariera czy majątek. Wiara bowiem polega na bezgranicznym zaufaniu i pójściu w nieznane za Głosem Boga. Jak na co dzień wygląda moja odpowiedź na zaproszenie Pana, by być Jego uczniem? Co mnie jeszcze w tym powstrzymuje? Z jakich relacji, rzeczy, przywiązań, które zabierają mi wewnętrzną wolność, jeszcze nie zrezygnowałem? Opowiem o tym Jezusowi.
  • A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał (w. 21) Idąc dalej brzegiem Jeziora Galilejskiego, Jezus powołuje kolejną parę braci, Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy są zajęci naprawianiem sieci. Obydwaj bracia, wraz z Szymonem Piotrem będą należeć do najbliższego kręgu uczniów Jezusa: będą świadkami Jego przemieniania na górze (por. Mt 17,1) oraz Jego modlitwy w Getsemani (por. Mt 26,37). Obecność Zebedeusza w scenie powołania podkreśla rodzinny, wielopokoleniowy charakter rybackiego przedsięwzięcia. Stąd wniosek, że styl życia Jakub i Jan przed pójściem za Jezusem był jeszcze bardziej stabilny i bezpieczny niż Szymona i Andrzeja. Jednak wezwanie Jezusa ponownie przerywa naturalny bieg życia. Wkracza także głęboko w relacje synowskie. Jezus buduje swoją wspólnotę na bazie istniejących więzi, ale jednocześnie wymaga ich przekroczenia. W innym miejscu Jezus podkreśli priorytet Boga nad rodziną: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37). Popatrzę na moje najbliższe relacje, na moich rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. Czy łączące nas więzi są podporządkowane logice Ewangelii?
  • I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu (w. 23) Od samego początku publicznej działalności, Jezus podróżuje po całej Galilei, docierając do tłumów zgromadzonych na otwartej przestrzeni i uczestnicząc w liturgiach lokalnych synagog (por. Łk 4,16–17). Na Jego posługę składają się trzy elementy: nauczanie, głoszenie Ewangelii i uzdrawianie. Nauczanie w synagogach pokazuje, że Jezus rzeczywiście jest żydowskim Mesjaszem, który w pierwszej kolejności chce dotrzeć do starotestamentalnego Narodu Wybranego i odnowić go od wewnątrz. Pan głosi „Ewangelię o królestwie” (gr. to auangelion tes basilaias), czyli radosną nowinę o tym, że oto Bóg przejmuje władzę nad ludzkim sercem, przynosząc światu pokój. Natomiast leczenie przez Niego „wszelkich chorób” (gr. pasan noson) i „wszelkich słabości” (gr. pasan malakian) objawia pełnię Jezusowej mocy i jest dowodem na to, że królestwo Boże obejmuje całego człowieka – jego ducha, umysł i ciało. Sumaryczne spojrzenie na początki działalności Jezusa pokazuje, że proroctwo Izajasza, zacytowane w pierwszej części dzisiejszej Ewangelii, rzeczywiście osiąga swoją pełnię. Pośród mroków Galilei rozbłysło światło zbawienia. Jakiekolwiek ciemności nie zaległby nad moim życiem, mogę mieć pewność, że Chrystus nigdy ode mnie nie odstąpi. Mogę liczyć na Niego w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Wzbudzę w sobie dziękczynienia za obecność Jezusa w moim życiu.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, rozświetlaj mroki mojego życia, uczyń mnie świadkiem Twojej miłości”.

Odwagi, to Ja jestem (Mk 6,45-52)

Przygotowanie

  • Cud rozmnożenia chleba, o którym opowiadała wczorajsza perykopa, był bez wątpienie wielkim dziełem Jezusa. Uczniowie jednak nie do końca zrozumieli jego znaczenie. Niebezpieczna przeprawa przez Jezioro Galilejskie stanie się pretekstem do głębszego pojęcia, kim jest Jezus i jaki jest cel Jego misji. Duchu Święty, bądź ze mną w dzisiejszej modlitwie Słowem, pomóż mi jeszcze lepiej poznać Jezusa i postawić kolejny krok na drodze wiary.

Punkty do medytacji

  • Zaraz też przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum (w 45) Zaraz po spektakularnym cudzie rozmnożenia chleba Jezus przynagla uczniów do przeprawienia się na drugi brzeg. Użyty tutaj grecki czasownik anankadzo sugeruje zdecydowanie, mające na celu odcięcie apostołów od entuzjazmu tłumu. Pan chce uchronić swoich wybranych przed pokusą politycznego mesjanizmu, który mógłby wybuchnąć wśród nasyconych ludzi. Cel podróży, Betsaida, to wioska rybacka leżąca na północnym brzegu jeziora, na wschód od ujścia rzeki Jordan. Mistrz bierze na siebie trud pożegnania i rozpuszczenia wielotysięcznego tłumu, który dzięki Niemu został nasycony duchowo i cieleśnie. Jak reaguję, gdy ktoś chwali moją wiarę lub prowadzoną przez mnie ewangelizację? Czy pamiętam w takich momentach, by całą chwałę oddać Chrystusowi?
  • Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić (w. 46) Gdy zgiełk tłumu ucichł, Jezus udaje się samotnie na górę, szukając ciszy i odosobnienia. Góra w tradycji biblijnej jest miejscem uprzywilejowanym, strefą bliskości z Bogiem i miejscem objawień. Po dniu pełnym intensywnej posługi i cudów, Pan potrzebuje osobistej rozmowy z Ojcem, by na nowo rozeznać swoją misję. Ta nocna modlitwa pokazuje, że źródłem Jego mocy jest głęboka więź z Niebem. Dystansując się od duszpasterskiego sukcesu, Jezus równoważy swoja aktywność kontemplacją. Jak dzisiaj wygląda mój kontakt z Bogiem? Czy dbam o codzienną modlitwę, czas duchowego dialogu z Ojcem?
  • Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie (w. 47) Gdy zapada zmrok, uczniowie znajdują się na środku jeziora. Fizyczny dystans między łodzią a lądem podkreśla głębokie osamotnienie apostołów, którzy muszą zmagać się z żywiołem bez widocznego wsparcia Mistrza. „Środek jeziora” symbolizuje punkt bez powrotu, miejsce najdalsze od jakiegokolwiek bezpiecznego brzegu i ludzkiej pomocy. Ewangelista buduje napięcie, kontrastując stabilność lądu, na którym przebywa Jezus, z chwiejnością fal po których płynie łódź. Ciemność nocy potęguje lęk i poczucie zagubienia, które ogarniać zmęczonych wioślarzy. Przypomnę sobie te sytuacje, w których byłem „na środku jeziora”. Co wtedy czułem i myślałem? Gdzie szukałem oparcia?
  • Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć (w. 48) Jezus, mimo ciemności i odległości, widzi zmagania swoich uczniów. Dopiero jednak o „czwartej straży”, czyli tuż przed świtem (3:00 – 6:00), decyduje się do nich dołączyć. Kroczenie po wodzie nie jest magiczną sztuczką, lecz objawieniem boskiej władzy nad chaosem i śmiercionośnym żywiołem. Tajemnicze sformułowanie „chciał ich minąć” (gr. ethelen parelthein autus) nawiązuje do starotestamentalnych teofanii, w trakcie których Bóg „przechodził”, objawiając swoją chwałę (np. Wj 33,22; 34,6; 1 Krl 19,11). Jezus chce, aby uczniowie rozpoznali w Nim Pana panującego nad prawami natury. Czy wierzę, że Jezus ma władzę nad całym stworzeniem, także nad moim życiem?
  • Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć (w. 49) Reakcją uczniów na niezwykły widok jest paniczny, pierwotny strach przed zjawiskami nadprzyrodzonymi. Biorą Jezusa za „zjawę” (gr. fantasma), co w ich mniemaniu zwiastowało nieszczęście. Ich krzyk jest wyrazem przerażenia. Ich umysły nie były w stanie połączyć postaci Nauczyciela z tego rodzaju potęgą. To nieporozumienie pokazuje, jak łatwo lęk potrafi zniekształcić obraz Boga. Czego najbardziej w moim życiu się lękam? Czy oddałem już wszystkie moje lęki i obawy Chrystusowi?
  • Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!» (w. 50) Wyrażenie, że „widzieli Go wszyscy”, podkreśla obiektywne, choć przerażające doświadczenie całej grupy. Jezus reaguje słowem, nie pozwalając, by lęk na dłużej zdominował serca uczniów. Wypowiadane przez Niego „Ja jestem” (gr. ego eimi) to nie tyle przedstawienie się, co nawiązanie do boskiego imienia Jahwe objawionego Mojżeszowi – „Jestem, który Jestem” (hebr. ehje aszer ehje). Jezus identyfikuje się jako Bóg obecny i panujący. Jak echo powraca Księga Izajasza, gdzie Bóg mówi: „Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; nie trwóż się, bo Ja jestem twoim Bogiem” (Iz 41,10). Jezusowe wezwanie do odwagi nie oznacza, że zagrożenie zniknęło, ale że w centrum tego zagrożenia jest Ktoś potężniejszy od żywiołu. Mój Bóg jest, trwa, działa… Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy o tym teraz myślę?
  • I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem [zajścia] z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały (ww. 51-52) Gdy tylko Jezus wchodzi do łodzi, wiatr natychmiast ustaje, jakby posłuszny niememu rozkazowi swojego Stwórcy. Cisza, która następuje, jest dla uczniów równie wstrząsająca jak wcześniejsza burza. Ich wewnętrzne zdumienie osiąga szczyt, ich dotychczasowe kategorie rozumienia rzeczywistości zostały zburzone. Ewangelista kończy dodaje surowy komentarz, wyjaśniający przyczynę lęku i zdumienia apostołów. Ich serca były „otępiałe” (gr. peporomene), co w języku biblijnym oznacza duchową ślepotę i niezdolność do percepcji Bożych tajemnic. Jak dzisiaj wygląda moje serce? Czy nie ma w nim przeszkód, które nie pozwoliłyby mi całkowicie otworzyć się na Chrystusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, daj mi poznać Ciebie, zaprowadź w moim sercu Boży pokój i harmonię.