Jam głos wołającego na pustyni (J 1,19-28)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami postać Jana Chrzciciela, człowieka niezwykle pokornego i niezłomnego w wypełnianiu Bożego posłannictwa. Stając naprzeciw wysłanników jerozolimskich elit, Prorok znad Jordanu nie dba oni więcej niż tylko by być głosem niosącym wezwanie do przygotowania ludzkich serc na przyjcie Mesjasza. Duchu Święty, pomóż mi w pokorze i prostocie spojrzeć na dzisiejsze Słowo i odnaleźć w nim światło na moje życie.

Punkty do medytacji

  • Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?» (w. 19) Konfrontacja Jana z przedstawicielami jerozolimskich elit religijnych przypomina sądowe przesłuchanie. Jan Ewangelista celowo posługuje się terminem „świadectwo”, aby uwypuklić prawny i historyczny wymiar opisywanej sceny. Władze religijne z Jerozolimy są zaniepokojone rosnącą popularnością Proroka znad Jordanu, dlatego wysyłają do niego oficjalną delegację. W skład grupy wchodzą kapłani i lewici, co podkreśla rangę i powagę prowadzonego dochodzenia. Pytanie „Kto ty jesteś?” nie wynika ze zwykłej ciekawości, ale z potrzeby weryfikacji tożsamości Chrzciciela. Elity żydowskie czują się odpowiedzialne za ortodoksję i porządek, więc muszą sprawdzić, czy nie mają do czynienia z fałszywym prorokiem. Czy potrafię uzasadnić moją wiarę? Co bym odpowiedział dzisiaj, gdyby ktoś zapytał mnie „Kim ty jesteś”?
  • on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem» (w. 20) Jan odpowiada z absolutną szczerością, nie ulegając pokusie przypisywania sobie fałszywej godności. Ewangelista stosuje tu silną konstrukcję retoryczną, pisząc „wyznał, a nie zaprzeczył”, co wzmacnia wagę i pewność słów Chrzciciela. Jego odpowiedź jest jednoznaczna i kategoryczna: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Taka postawa świadczy z jednej strony o wielkiej pokorze, a z drugiej o doskonałej świadomości własnego miejsca w Bożych planach. Zamiast wykorzystać moment sławy dla budowania własnej pozycji, Jan natychmiast usuwa się w cień. Czy odrzucam pokusę wywyższania się ze względu na moją wiarę lub pełnione funkcja we wspólnocie Kościoła? Czy mam świadomość, że ja również mam miejsce w Bożych planach?
  • Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie» (w. 21) Przesłuchujący drążą temat dalej, przywołując postacie z żydowskiej eschatologii, których powrót miał zwiastować nadejście końca czasów. Najpierw pytają o Eliasza, gdyż powszechnie wierzono, że zstąpi z nieba fizycznie tuż przed dniem Pańskim (por. Ml 3,23n). Jan zaprzecza, gdyż nie jest Eliaszem w sensie dosłownym, choć Jezus później wskaże, że wypełnił on misję powracającego Eliasza duchowo. Następnie pada pytanie o „Proroka”, czyli drugiego Mojżesza, którego nadejście zostało zapowiedziane w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 18,15). Lakoniczne, krótkie odpowiedzi Jana pokazują, że nie chce dać się zamknąć w żadnej z ludzkich szufladek interpretacyjnych. Czy mam zdrowy dystans do tego, co o mnie myślą inni? Czy jestem wolny od przymilania się innym poprzez spełnianie ich oczekiwań?  
  • Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» (w. 22) Jerozolimscy delegaci stają się coraz bardziej niecierpliwi, gdyż ich misji grozi całkowite niepowodzenie. Muszą uzyskać jakąkolwiek pozytywną definicję tożsamości Jana, aby móc zdać konkretny raport zwierzchnikom w Sanhedrynie. Domagają się jasnej deklaracji: „Co mówisz sam o sobie?”, przerzucając w ten sposób ciężar definicji na przesłuchiwanego. Pytanie to obnaża bezradność oficjalnej teologii wobec charyzmatycznego i nieprzewidywalnego działania Ducha Świętego na pustyni. Kapłani potrzebują etykietki, aby móc sklasyfikować Jana w swoim systemie i poddać go administracyjnej kontroli. Czy moje życie wiary sięga głębiej niż tylko zewnętrzne przejawy pobożności? Czy uczę się rozeznawać natchnienia Ducha Świętego?
  • Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz» (w. 23) Odpowiadając, Jan nie używa własnych słów, lecz sięga po najwyższy autorytet, cytując proroka Izajasza (por. Iz 40,3). Określa siebie mianem „głosu”, co oznacza, że jego istnienie ma sens tylko wtedy, gdy przekazuje Słowo, którym jest Chrystus. Miejsce jego działania to „pustynia”, która symbolizuje miejsce próby, ale też miejsce nowego początku i zaślubin Boga z ludem. Wezwanie do prostowania drogi jest gwałtownym apelem o moralne odrodzenie i usunięcie przeszkód grzechu z ludzkiego serca. Chrzciciel definiuje się całkowicie w relacji do Boga. Jego tożsamość polega na byciu funkcjonalnym narzędziem, które przygotowuje „duchową infrastrukturę” dla nadchodzącego Króla. Jak na co dzień wygląda moja pustynia, czyli przebywanie sam na sam z Bogiem na modlitwie? Czy pomagam innym kroczyć drogą wiary?
  • A wysłannicy byli spośród faryzeuszów (w. 24) Ewangelista podaje istotną informację, że śledczy wywodzili się ze stronnictwa faryzeuszy, czyli grupy religijnej, która kładła wręcz pedantyczny nacisk na precyzyjne przestrzeganie Prawa i czystości rytualnej. Wyjaśnia to, dlaczego ich kolejne pytanie nie będzie dotyczyć treści Janowego nauczania, lecz kwestii formalnych. Faryzeusze byli samozwańczymi strażnikami tradycji, dlatego innowacyjna i gromadząca tłumy działalność Jana budziła w nich głęboką podejrzliwość. Wzmianka ta zapowiada przyszłe, ostre konflikty, jakie Jezus będzie toczył z tym właśnie ugrupowaniem w trakcie swej publicznej działalność. Czy w przeżywaniu wiary odrzucam pokusę formalizmu? W jaki sposób dbam o to, by moja sprawiedliwość była większa „niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów” (Mt 5,20)?
  • Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała» (ww. 26-27) Jan nie broni swojego autorytetu, lecz spokojnie wskazuje na ograniczony charakter swojego chrztu wodą. Jest to jedynie zewnętrzny znak pokuty i przygotowania, który ma obudzić pragnienie wewnętrznego oczyszczenia. Chrzciciel wypowiada przy tym dramatyczne słowa: „pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie”. Oskarża w ten sposób przywódców Izraela o duchową ślepotę. Patrzą na rzeczywistość, lecz nie dostrzegają obecności Boga. Jan używa obrazu rozwiązywania rzemyka u sandałów, co w starożytności było zadaniem najniższego niewolnika. Deklaruje, że wobec nadchodzącego Mesjasza nie jest godzien nawet statusu niewolnika. Ta pokorna postawa podkreśla boski majestat Jezusa, wobec którego „największy z narodzonych z niewiasty” (por. Mt 11,11) czuje się niczym. Czy potrafię patrzeć na otaczająca mnie rzeczywistość, wydarzenia, osoby przez pryzmat wiary? Czy ćwiczę się w cnocie pokory?
  • Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu (w. 28) Ewangelista lokalizuje relacjonowane wydarzenie w Betanii, po wschodniej stronie Jordanu (tzw. Zajordanie). Precyzja ta podkreśla historyczność opisywanego zdarzenia – nie jest to teologiczny mit, lecz fakt, który miał miejsce w czasie i przestrzeni. Miejsce to wyraźnie różni się od Betanii koło Jerozolimy (domu Łazarza), co dodatkowo podkreśla działalność Jana na peryferiach, z dala od centrum kultu. Ponadto okolica ta jest symboliczna, gdyż kojarzy się z wejściem Izraelitów do Ziemi Obiecanej pod wodzą Jozuego. Jan wybiera to miejsce, aby niejako zainicjować „nowe wejście” ludu Bożego do królestwa łaski przez wody chrztu. Popatrzę na moje dotychczasowe życie, przypomnę sobie te miejsca i okoliczności, poprzez które Bóg szczególnie do mnie przemówił.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, daj mi swojego Ducha, niech On oczyszcza mnie od wszelkiej pokusy formalizmu, uczy pokory i otwiera moje oczy na Twoją obecność w moim życiu”.

To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał (Mk 6,14-29)

Piątek IV Tygodnia Zwykłego

Mk 6,14-29

14 Także król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». 15 Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. 16 Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał». 17 Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. 18 Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». 19 A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. 20 Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał. 21 Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. 22 Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». 23 Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». 24 Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». 25 Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». 26 A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. 27 Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu 28 i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce. 29 Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Przygotowanie

  • Liturgia słowa przypomina dzisiaj historię męczeństwa Jana Chrzciciela. Prorok znad Jordanu zapłacił najwyższą cenę za zdecydowane i konsekwentne wypełnianie powierzonego mu przez Boga zadania. Wyciszę moje zmysły, otworzę się na działanie Ducha Świętego, by przygotować moje serce na dar Słowa.

Punkty do medytacji

  • Także król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim» (w. 14) Chwilę wcześniej Marek opowiadał o rozesłaniu Dwunastu, którzy idąc po dwóch do różnych miejscowości, wzywali do nawrócenia, wypędzali złe duchy oraz uzdrawiali chorych (por. 6,7-13). Działając w mocy Jezusa, byli oni przedłużeniem Jego zbawczej działalności. Tym samym postać Rabbiego z Nazaretu stawała się coraz bardziej znana pośród Żydów. Z ust do ust przekazywano sobie wieści o kolejnych nadzwyczajnych dziełach podejmowanych przez Niego samego lub apostołów. Efekt był taki, że jedni uważali Jezusa za powracającego Eliasza, inni za proroka na wzór dawnych proroków (por. 6,15). Herod Antypas, rządzący Galileą, miał jeszcze inną opinię: Jezus, to Jan Chrzciciel, który „powstał z martwych” (gr. egeiro ek nekron). A jakie jest moje zdanie na temat Syna Bożego? Co dzisiaj mógłbym o Nim powiedzieć, zwłaszcza na podstawie mojego doświadczenia wiary?
  • Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata» (w. 18) Gdy Jan Chrzciciel nad Jordanem głosił „chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów” (1,4), nie było to wezwanie ograniczające się do wybranej grupy Izraelitów, lecz dotyczyło wszystkich, oznaczając konieczność zerwania z grzeszną przeszłością w perspektywie mającego pojawić się Mesjasza. Swoje głoszenie Prorok znad Jordanu skierował także pod adresem Antypasa, który żył w grzesznym związku z żoną (gr. gyne) swojego brata Filipa. Podobnie jak starotestamentalni prorocy, Jan był gotów za swoje głoszenie zapłacić cenę najwyższą. Czy jestem wierny ewangelicznym wartościom? Czy nauka Jezusa jest dla mnie największym skarbem, który na zawsze chciałbym zachować w moim sercu?
  • Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał (w. 20) Herodiada chciała się pozbyć niewygodnego proroka (por. 6,19), jednakże Antypas nie chciał spełnić jej oczekiwań. Jego sumienie było zdeprawowane, lecz jednocześnie „czuł lęk” (gr. fobeo) przed Janem, którego postrzegał jako człowieka „prawego” (gr. dikaios) i „świętego” (gr. hagios). Zdecydowana nastawienie proroka, jego podporządkowanie się woli Najwyższego i nieskażona życiowa postawa, sprawiły, że we władcy budziły się resztki przyzwoitości. Czy mam świadomość, że moje życiowe wybory i postawy przemawiają o wiele donośniej niż nawet najpiękniejsze i najbłyskotliwsze pouczenia?  Czy wsłuchując się w głos własnego sumienia, troszczę się jednocześnie o formację sumienia moich bliźnich?
  • Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci» (w. 22) Marek podkreśla, że taniec córki Herodiady spodobał się nie tylko samemu Antypasowi, lecz także zaproszonym na urodzinową ucztę gościom, czyli „dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei” (6,20). Wszyscy oni stanowili ówczesną elitę władzy, o której względy, jak to bywa wszędzie w podobnej sytuacji, Herod musiał zabiegać. Bardzo zatem możliwe, że przysięga dana dziewczynie, była próbą dodatkowego zaimponowania „współbiesiadnikom” (gr. synanakeimai, dosł. „wpółleżącym przy czymś”; chodzi o spożywanie posiłku w pozycji półleżącej, przy niewysokich stołach), jeszcze bardziej zdecydowanego przeciągnięcia ich na swoją stronę. Czy jestem wolny od zabiegania o poklask ze strony innych? Gdzie upatruje swoją wartość, w ludzkiej opinii, czy w dziecięctwie Bożym, które zostało mi podarowane w Chrystusie?
  • A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana (ww. 26-27) Zbyt pochopnie wyrażona obietnica, a przede wszystkim intryga przygotowana przez Herodiadę, doprowadziły do śmierci Jana Chrzciciela. Macheront, czyli pozostałości herodiańskiej fortecy, znajdującej się na wschód od Jordanu (na terenie Jordanii), do dzisiaj jest niemym świadkiem tego tragicznego wydarzenia. Na pierwszy rzut oka, męczeństwo Proroka znad Jordanu może wydawać się przykładem triumfu zła nad dobrem. Tak jednak nie jest. Nieugięta postawa Jana i cena, jaką musiał zapłacić za głoszone przez siebie orędzie, stanowią dla chrześcijan wszystkich czasów przykład wierności w wypełnianiu powierzonego przez Boga powołania. Ponadto męczeńska śmierć Chrzciciela, może być także odczytywana jako zapowiedź śmierci samego Jezusa. Gdy dobrze przyjrzymy się ewangelicznym tradycjom dotyczącym proroka, dostrzeżemy, że od chwili cudownego poczęcia w bezpłodnym łonie Elżbiety, aż po moment śmierci, nieustannie wskazywał on na Chrystusa. Zatrzymam się na chwilę nad historią Jana Chrzciciela, spróbuję w niej przejrzeć się i zobaczyć prawdę o moim życiu.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, umacniaj mnie w wypełnianiu mojego życiowego powołania.

Mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło (Mt 4,12-17)

III Niedziela Zwykła

Mt 4,12-17

12 Gdy [Jezus] posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. 13 Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu [ziem] Zabulona i Neftalego. 14 Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: 15 Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! 16 Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło. 17 Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie».

Przygotowanie

  • Ewangelista Mateusz opowiada dzisiaj o pierwszych chwilach publicznej działalności Jezusa. Po uwięzieniu Jana Chrzciciela przychodzi On do Galilei, by stać się światłem, które rozświetli mroki życia jej mieszkańców. Poproszę Ducha Świętego, by otworzył przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa

Punkty do medytacji

  • Gdy [Jezus] posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu [ziem] Zabulona i Neftalego. (ww. 12-13) Chwilę wcześniej Mateusz opisywał kuszenie, jakiemu Jezus został poddany na pustyni (por. 4,1-11). Wychodząc zwycięsko z konfrontacji z diabłem, Pan rozpoczyna pierwszy etap swojej publicznej działalności. Uwięzienie Jana Chrzciciela odczytuje jako znak od Ojca, że oto skończył się czas mesjańskich obietnic, a zaczyna się etap ich wypełnienia. Pierwszymi adresatami Jezusowej działalności będą mieszkańcy Galilei, jak zresztą zaraz zobaczymy, nieprzypadkowo. Kafarnaum znajdowało się nad brzegiem Jeziora Galilejskiego. Fakt, iż I w. było ono ważnym ośrodkiem rybołówstwa oraz że nieopodal biegł dosyć ruchliwy szlak handlowy (tzw. Via Maris), sprawiały, że miejsce to świetnie nadawało się na miejsce, z którego Dobra Nowina o zbawieniu mogła rozprzestrzeniać się na całą Palestynę. Jak widzimy, Jezus bardzo uważnie „czyta rzeczywistość”. Z jednej strony jest otwarty na prowadzenie Ojca, z drugiej zaś, bierze pod uwagę ludzkie/społeczne uwarunkowania, by podejmowane przez Niego dzieło mogło zatoczyć szerokie kręgi. Czy mam świadomość, że wiara w Jezusa jest jak najbardziej racjonalna? Czy korzystam z daru rozumu, by przy pomocy Słowa uważnie obserwować codzienność i dostrzegać w niej znaki Bożego prowadzenia?
  • Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło (ww. 14-16) Mateusz cytuje proroctwo z Księgi Izajasza (Iz 8,23-9,1), by podkreślić sens wydarzeń, których Jezus jest uczestnikiem. Mowa jest w nim o mieszkańcach ziem przypisanych pierwotnie pokoleniom Zabulona i Neftalego (na północ i zachód od Jeziora Galilejskiego), którzy jako pierwsi w historii Izraelici doświadczyli tragedii przesiedlenia w trakcie najazdów asyryjskich w VIII w. przed Chr. Efektem owych wydarzeń było między innymi to, że w czasach Jezusa tereny te były zamieszkałe przez ludność, która w dużej mierze ulegała zwyczajom i religijności pogańskiej. To właśnie ten lud, doświadczony historycznie oraz pogubiony w kwestiach wiary, jako pierwszy będzie mógł ujrzeć „światło wielkie”, czyli Mesjasza. Czy w mojej historii są wydarzenia, które sprawiają, że moje życie w jakimś stopniu przypomina „cienistą krainę śmierci”? Porozmawiam o nich z Jezusem.
  • Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie (w. 17) Po raz pierwszy w Ewangelii Mateusza wezwanie do nawrócenia padło z ust Jana Chrzciciela, który wołał nad Jordanem: „Nawracajciesię, bo bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 3,2). Podobne przesłanie wybrzmi także, gdy Jezus będzie posyłał z misją Dwunastu: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie” (10,7). Za każdym razem chodzi o zmianę myślenia i działania (gr. metanoeo – dosł. „zmieniać myśl, odwracać myśl”). Żyjąc w oddaleniu od Boga, człowiek coraz bardziej ulega subiektywnej wizji świata. Skupiając się na sobie i własnych potrzebach, jest w stanie podeptać wszystko, co najcenniejsze, włącznie z darem życia. Zarówno Jan Chrzciciela, jak i sam Jezus, wzywając do nawrócenia, zachęca swoich słuchaczy, by podjęli trud uczenia się w nowy, Boży sposób patrzeć na rzeczywistość. Wzmianka o bliskości królestwa niebieskiego nadaje tym wezwaniom waloru pilności: skoro panowanie Boga ma lada moment się objawić, trzeba jak najszybciej na nie się przygotować. Czy mogę o sobie powiedzieć, że jestem człowiekiem wyglądającym królestwa niebieskiego? Jakie uczucia pojawiają się w moim sercu, gdy uświadamiam sobie, że każda przeżyta chwila przybliża mnie do spotkania z Chrystusem na końcu czasów?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, zmieniaj mój sposób myślenia, pomóż mi z nadzieją oczekiwać wieczności.

Ja mam większe świadectwo od Janowego (J 5,33-36)

Piątek III Tygodnia Adwentu

J 5,33-36

33 Wysłaliście poselstwo do Jana, i on dał świadectwo prawdzie. 34 Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. 35 On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. 36 Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał.

Przygotowanie

  • Prawda o Bożym synostwie Jezusa z wielkim trudem przebijała się do świadomości Żydów. Drogę do jej przyjęcia torowało świadectwo Jana Chrzciciela, a przede wszystkim czyny samego Syna, w których dostrzec można działanie Ojca, Stwórcy i Miłośnika życia. Duchu Święty, poprowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem!

Punkty do medytacji

  • Wysłaliście poselstwo do Jana, i on dał świadectwo prawdzie (w. 33) Uzdrowienie chromego nad sadzawką Betesda spotkało się ze sprzeciwem ze strony Żydów (u Jana termin „Żydzi” [gr. Ioudaioi], nie dotyczy ogółu Narodu Wybranego, lecz tej jego części, która była wrogo nastawiona do Jezusa), którzy zarzucali Panu, że w ten sposób naruszył szabatowy spoczynek (por. J 5,1-16). Odpowiadając na stawiany zarzut, Jezus powiedział: „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam” (5,17). Aby pogodzić odpoczynek Boga po dziele stworzenia, którego odbiciem był spoczynek szabatu, z nieustannym panowaniem Boga nad światem, w myśli żydowskiej pojawił się pogląd, iż Bóg jako Stworzyciel rzeczywiście zaprzestał działania, lecz jako Sędzia działa nieprzerwanie. W odpowiedzi na zarzuty swoich przeciwników, Jezus nie tylko powołał się na nieustanną działalność Boga jako suwerennego Sędziego, lecz dodatkowo nazwał Go swoim Ojcem. Jako że słowa te jeszcze bardziej rozsierdziły Żydów (por. 5,18), w kolejnych wersetach Pan udowadnia, iż ma pełne prawo nie tylko nazywać Boga Ojcem, ale także postrzegać swoją działalność jako wpisaną w stwórczą i zbawczą działalność Najwyższego. Dzisiejsza perykopa stanowi część owej apologii. W pierwszym zdaniu Jezus odwołuje się do świadectwa Jana Chrzciciela, który jako pierwszy wskazał na Jego tożsamość Mesjasza i Syna Bożego. Gdy władze żydowskie wysłały do Jana emisariuszy, ten oświadczył, że cała jego działalność jedynie poprzedza pojawienie się Tego, który przewyższa go godnością (por. 1,26-27). Gdy natomiast Jezus pojawił się pośród przychodzących nad Jordan, prorok oświadczył: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (1,29). W dalszej części swego świadectwa Jan powiedział: „Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym (1,32-34). Czy wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym? W jaki sposób prawda ta wpływa na moje codzienne postawy i wybory?
  • Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni (w. 34) Jezus powołuje się na świadectwo Jana Chrzciciela nie dlatego, iż sam wymaga obrony. Jako Syn Boży nie potrzebuje, by ktokolwiek stawał w Jego obronie, nawet tak wielki prorok jak Jan. Przypomina jednak jego świadectwo ze względu na Żydów. Stojąc przed nimi, nie postrzega ich jako swoich wrogów. Widzi w nich raczej biedaczków, którzy w swej pysze i zatwardziałości serca pobłądzili. Wie, że potrzebują konkretnych argumentów, by poznać prawdę o Nim, a następnie otworzyć się na przyniesiony przez Niego dar zbawienia. Ta postawa do końca będzie Go charakteryzować. Nawet umierając na krzyżu, Pan będzie prosił Ojca za swoimi oprawcami: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Czy potrafię z miłością spojrzeć na tych, którzy wydają się być większymi grzesznikami ode mnie? Czy pamiętam, że pragnieniem Jezusowego serca jest, by i oni dostąpili zbawienia?
  • On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem (w. 35) Prorok Malachiasz zapowiedział, że przyjście Mesjasza będzie poprzedzone ponownym pojawieniem się Eliasza: „Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni on serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi klątwą” (Ml 3,23-24). W słowach Jezusa „on był lampą, co płonie i świeci” znajdujemy echo fragmentu Księgi Syracha, gdzie Eliasz opisany jest jako „prorok jak ogień”, którego słowo „płonęło jak pochodnia” (Syr 48,1). W ten sposób Pan potwierdza, iż w działalności Jana Chrzciciela wypełniła się Malachiaszowa zapowiedź. Niestety Prorok znad Jordanu podzielił los wielu innych proroków, którzy nawet jeśli początkowo wzbudzali zainteresowanie, wcześniej czy później byli odrzucani, zwłaszcza przez pełniących władzę. Pisał o tym już Ezechiel: „Oto jesteś dla nich jak ten, co śpiewa o miłości, ma piękny głos i doskonały instrument: słuchają oni twoich słów, jednakże według nich nie postępują” (Ez 33,32). Czy mam świadomość, że także dzisiaj, na przykład w czasie adwentowych rekolekcji, Bóg posyła do mnie proroków, by swoim słowem kierowali mnie na drogę zbawienia?
  • Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał (w. 36) Kolejnym świadectwem, na jakie powołuje się Jezusa, by ukazać tajemnicę swojej tożsamości jest świadectwo Jego dzieł. Nie są to czyny, których podejmuje się z własnej woli, lecz każdy z nich jest wypełnieniem woli Ojca. Tak też było z uzdrowieniem paralityka nad sadzawką Betesda. Świadectwo dzieł Jezusa jest większe, czyli bardziej przemawiające od świadectwa Janowego. W Jego czynach, można dostrzec działanie samego Ojca, Stworzyciela i Dawcy wszelkiego życia. W Czwartej Ewangelii cuda Jezusa nazywane są „znakami” (gr. semeion), gdyż każdy z nich odwołuje do głębszej treści, niesie w sobie jakiś ładunek Objawienia, przede wszystkim prawdę o współdziałaniu Ojca i Syna, którego jedynym celem jest wzbudzenie w człowieku wiary, a w konsekwencji wprowadzenie w rzeczywistość zbawienia. Podziękuję Jezusowi za nawet najmniejsze przejawy Jego obecności w moim życiu, za to, że działając w mojej codzienności, nieustannie przekonuje mnie o miłości Ojca.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wierzę, że jesteś Synem Bożym i Zbawicielem świata”.

Najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on (Łk 7,24-30)

Czwartek III Tygodnia Adwentu

Łk 7,24-30

24 Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Coście wyszli zobaczyć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? 25 Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. 26 Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. 27 On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę. 28 Powiadam wam bowiem: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on». 29 I cały lud, który Go słuchał, a nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy. 30 Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego.

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Łukasza Jezus zatrzymuje się nad osobą Jana Chrzciciela. Podkreśla jego bezkompromisowość oraz wielkość w kategoriach starotestamentalnych proroków. Zapowiada także nowość życia, której doświadczą ci, którzy przez wiarę staną się częścią królestwa Bożego. Duchu Święty, otwieraj przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Coście wyszli zobaczyć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? (w. 24) Wczoraj rozważaliśmy fragment Trzeciej Ewangelii (Łk 7,18b-23), w którym uwięziony Jan Chrzciciel za pośrednictwem swoich uczniów wprost zapytał Jezusa, czy to właśnie On jest oczekiwanym przez Izraela Mesjaszem. Pan potwierdził swoją tożsamość, pokazując, że w swej działalności, pełnej troski i czułości wobec potrzebujących, realizuje mesjański program zarysowany na samym początku w synagodze w Nazarecie (Łk 4,18-19; por. Iz 61,1-2). Dzisiejsza perykopa jest kontynuacją tej samej sceny. Po odejściu uczniów Jana Jezus zadaje zgromadzonym trzy pytania dotyczące Proroka znad Jordanu. W pierwszym pytaniu pojawia się motyw trzciny kołyszącej się na wietrze. Podobnie jak w dzisiejszej mowie, obrazuje on kogoś, kto łatwo zmienia zdanie, dopasowując się do panujących trendów i uprawiając życiowy konformizm. Jan Chrzciciel był wierny misji powierzonej mu przez Boga. Z odwagą głosił wezwanie do nawrócenia, nawet wobec wielkich ówczesnego świata (patrz casus Heroda i jego konkubiny Herodiady). Czy potrafię, podobnie jak Jan, bronić wartości ukazanych przez Boga? Czy samemu idąc drogą adwentowego nawrócenia, pomagam innym w pracy nad sobą?
  • Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach (w. 25) Miękkie i bogate stroje oraz życie w okazałych pałacach charakteryzowały ówczesne elity żydowskie, zarówno polityczne jak i religijne. Morderca Jana, Herod Antypas, założył nad Jeziorem Galilejskim nowa stolicę swojej tetrarchii, którą na cześć rzymskiego cesarza Tyberiusza nazywał „Tyberiadą”. W mieście tym wybudował dla siebie okazały pałac. Jan zaś, będąc kontynuatorem dzieła wielkich starotestamentalnych proroków, którzy przebywali z dala od blichtru tego świata, prowadził surowe życie, sprzyjające modlitwie oraz rozwojowi duchowemu (por. Łk 7,33; Mk 1,6). Z czym wiążę poczucie szczęścia? Czy upatruję je w dobrach tego świata, czy wzorem Jana idę drogą ascezy, w ciszy i odosobnieniu szukając spotkania z Bogiem?
  • Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę (ww. 26-27) Ostatnie pytanie dotyczy prorockiej tożsamości Jana Chrzciciela. W biblijnej historii zbawienia pojawia się wiele postaci, którym Bóg zleca, by w mocy Ducha głosiły potrzebę nawrócenia, interpretowały wydarzenia i zapowiadały czas ostatecznego zbawienia. Wyjątkowość misji zleconej Janowi polegała na tym, iż jako ostatni starotestamentalny prorok miał on bezpośrednio wskazywać na przychodzącego Mesjasza i w ten sposób samemu stać się wypełnieniem Malachiaszowego proroctwa o posłańcu przygotowującym drogę Panu (por. Ml 3,23). Czy przeżywając czas adwentowego oczekiwania, szukam okazji, by świadczyć wobec innych o Chrystusie? Na ile jestem autentyczny w wyznawaniu wiary?
  • Powiadam wam bowiem: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on (w. 28) Opierając się na wyjątkowym statusie Proroka znad Jordanu, Jezus ukazuje wielkość tych, którzy poprzez wiarę w Niego stają się obywatelami królestwa Bożego. Wierząc w Chrystusa, poddając się mocy Jego słowa i łasce sakramentów oraz świadomie przeżywając swoje miejsce we wspólnocie Kościoła, możemy stopniowo doświadczyć nowego życia, które swoją jakością nie mieści się już w realiach tego świata. Prawdą jest, że cała rzeczywistość zostanie odnowiona przez powracając w chwale Chrystusa, jednakże już teraz wiara pozwala nam zasmakować owej nowości. Czy pozwalam, by Jezus swoim słowem i łaską stwarzał mnie na nowo? Wzbudzę w sobie dziękczynienie za duchowe dary, których do tej pory mogłem doświadczyć w tegorocznym Adwencie.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Jezu Chryste, zapowiadany przez proroków Zbawicielu świata, poddaje moje życie światłu Twojego słowa i mocy Twojej miłości”.