Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26,36-42)

Przygotowanie

  • Modląc się w Ogrodzie Oliwnym, Jezus objawia swoje człowieczeństwo i całkowite zdanie się na wolę Ojca. Uczniowie zaś, mimo wcześniejszych zapewnień o gotowości pójścia za Panem, nawet na śmierć, ulegają zmęczeniu i odpływają w sen. Wyciszę moje serce i poproszę Ducha Świętego o prowadzenie w czasie dzisiejszej modlitwy Słowem.

Punkty do medytacji

  • Wtedy przyszedł Jezus z nimi do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do uczniów: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę» (w. 36) Po zakończeniu Ostatniej Wieczerzy, Jezus i Jego uczniowie opuszczają Wieczernik i udają się do ogrodu „Getsemani” (gr. Gethsemani, hebr. Gat-Szemanim – dosł. „tłocznia oliwy”), położonego na wschodnim zboczu Góry Oliwnej. Na miejscu Pan pozostawia większość uczniów, sam zaś, w towarzystwie Piotra, Jakuba i Jana, odchodzi nieopodal, by „modlić się” (gr. proseuchomai). Jezus jest świadomy, że zbliża się moment Jego męki, dlatego chce ostatnie chwile ją poprzedzające spędzić w obecności Ojca. Przypomnę sobie trudne decyzje, które musiałem podjąć w życiu. Gdzie wtedy szukałem siły i natchnienia? Czy potrafię przeżywać modlitwę jako spotkanie, rozmowę z żywym i osobowym Bogiem?
  • Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną» (ww. 37-38) W tym wyjątkowym momencie Jezusowi towarzyszą ci sami uczniowie, którzy wcześniej byli świadkami Jego przemieniania (17,1-8). Różnica polega na tym, że wcześniej mogli zobaczyć Jego boską chwałę, teraz zaś ujrzą Jego śmiertelne człowieczeństwo. Na Górze Przemienienia to oni zlęknieni upadli na twarz na widok Jezusowej teofanii, teraz zaś to sam Syn Boży „smuci się” (gr. lypeo) i odczuwa „trwogę” (gr. ademoneo) przed tym, co ma nastąpić. Jezus nie kryje przed uczniami stanu swojej duszy. Otwarcie mówi im o swoim smutku (Ps 42,6; 43,5) i zachęca ich, by „czuwali” (gr. gregoreo) razem z Nim. Więź, która łączy Pana z najbliższymi uczniami, polega nie tylko na wspólnym radowaniu się w chwilach chwały, lecz również na współodczuwaniu smutku i cierpienia. Dostrzec tutaj możemy niezwykłą otwartość Syna Bożego, który cały chce dać się poznać i podobnej otwartości oczekuje od swoich naśladowców. Jak dzisiaj patrzę na mękę Jezusa? Czy kontemplując ją na modlitwie, próbuję towarzyszyć Panu w Jego cierpieniu?
  • I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty [niech się stanie]!» (w. 39) Świadomość zbliżającego się cierpienia jest przygniatająca. Dlatego, odszedłszy nieco od trzech uczniów, Jezus pada na twarz przed Ojcem i prosi, by jeśli to możliwe ominął Go „ten kielich” (to poterion tuton). Obraz kielicha w tekstach starotestamentalnych odnosi się do czyjegoś losu lub przeznaczenia, naznaczonego cierpieniem (Jr 49,12; Ez 23,31-34). Oznacza także gniew Boży wobec nieprawych i ludów bezbożnych (Iz 51,17; Jr 25,15). Męka Jezusa w swej istocie będzie wzięciem na siebie losu człowieka, który poprzez grzech zerwał więź z Bogiem, dawcą życia. Mimo, że Pan odczuwa trwogę, ostatecznie zdaje się na wolę Ojca. Chce ją wypełnić, bez względu na koszty. Zatrzymam się na chwilę nad Jezusem rozmawiającym z Ojcem w Ogrójcu, nad Jego myślami i słowami. Co one dzisiaj mówią o mnie i moim życiu?
  • Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak [oto] nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe» (ww. 40-41) Powróciwszy do uczniów Jezus zastaje ich „śpiących” (gr. katheudontas). Na poziomie dosłownym widzimy trzech mężczyzn, którzy wieczorową porą, po dniu pełnym wydarzeń i emocji, zostali zmorzeni snem. Zaś na poziomie duchowym mamy tutaj opis stanu uczniów, którzy nie są jeszcze do końca świadomi tego, że oto w niedługim czasie będą świadkami wydarzeń decydujących o losach całej ludzkości. Ponadto Jezusowa otwartość, dzielenie się stanem duszy, spotyka się z ich zadziwiającą obojętnością. Taka jest natura człowieka po grzechu pierworodnym: „duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Dlatego Pan wskazuje uczniom na środki, które są niezbędne, by nie ulec słabości ciała: „czuwajcie i módlcie się” (gr. gregoreite kai proseuchesthe). Czuwanie i modlitwa, świadome przeżywanie swego życia w duchu wiary i trwanie przed Bogiem. Na ile te dwie rzeczy charakteryzują moją pobożność?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, wprowadzaj mnie w tajemnicę Twojej męki i synowskiego posłuszeństwa Ojcu”.