Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają (Łk 5,27-32)

Sobota po Popielcu

Łk 5,27-32

27 Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» 28 On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. 29 Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu. 30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» 31 Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. 32 Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».

Przygotowanie

  • Łukasz Ewangelista ukazuje nam dzisiaj Jezusa, który nie unika grzeszników, lecz świadomie obdarza ich swoją zbawczą obecnością. W scenie powołania celnika Lewiego każdy z nas może zobaczyć siebie, swoją duchową biedę, ale i szansę, jaka zostaje nam dana, gdy tylko pozytywnie odpowiemy na Jezusowe zaproszenie do grona Jego uczniów. Przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem, otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej (w. 27) Celnicy w starożytnym Izraelu, dlatego że współpracowali z rzymskim okupantem i często nadużywali swojej pozycji, bogacąc się kosztem rodaków, uważani byli za notorycznych grzeszników. Czy jestem uczciwy w wypełnianiu codziennych obowiązków? Jak traktuję tych, którzy w jakiś sposób podlegają mojej władzy? Czy unikam pokusy budowania własnej pozycji kosztem innych?
  • Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 27) Mimo, iż Lewi był celnikiem, Jezus nie tylko kieruje ku niemu swój wzrok, lecz również wypowiada słowa, które są zaproszeniem do grona Jego uczniów. Widzi jego duchową biedę, lecz wie również, że idąc za Nim Lewi (Mateusz, por. Mt 9,9-13) będzie mógł rozpocząć nowy etap swojego życia. Poproszę Pana, by spojrzał dzisiaj na mnie, abym i ja mógł dostrzec w Jego spojrzeniu szansę na powstanie z moich grzechów.
  • On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł (w. 28) Usłyszawszy zaproszenie Jezusa Lewi podejmuje radykalną decyzję zerwania z dotychczasowym grzesznym życiem. Wstaje, niczym paralityk z poprzedzającej perykopy (por. 5,25), i zaczyna iść za Panem. Do czego dzisiaj Jezus mnie zaprasza? Czy Jego słowo znajdzie w moim sercu właściwą odpowiedź? Czy pozwolę, by podniosło mnie ono z moich grzesznych przywiązań?
  • Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu (w. 29) Jednym z pierwszych owoców pójścia za Jezusem jest uczta, którą Lewi przygotowuje w swoim domu na Jego cześć. Zaprasza na nią innych celników, chce, by oni także mogli spotkać Zbawiciela. Czy potrafię dzielić się moją wiarą z innymi? Czy noszę w sobie radość wypływającą ze spotkania z Jezusem?
  • Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» (w. 30) Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie pochwalają zachowania Jezusa. Nie są jednak na tyle uczciwi, by wprost Go zaatakować, lecz swoje wyrzuty kierują do uczniów. Jak reaguję, gdy dostrzegam, że działanie Boga rozmija się z moim dotychczasowymi wyobrażeniami? Czy w takich momentach próbuję zrewidować moje oczekiwania, czy może zaczynam wybiórczo przeżywać moja wiarę?
  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników» (ww. 31-32) Reagując na zarzut faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus ukazuje cel swojej ziemskiej misji. Ludzkość dotknięta jest chorobą grzechu. Cierpi na nią każdy człowiek, bez wyjątku. Misją Jezusa jest temu zaradzić. Poproszę Jezusa, by oczyszczał mnie z pychy i umacniał we mnie świadomość, że jestem grzesznikiem potrzebującym ratunku.

W ciągu dnia

  • Będę nosił dzisiaj w swoim sercu słowa Pana: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają”.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi (J 15,9-17)

Święto św. Kazimierza Królewicza

J 15,9-17

9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. 12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Przygotowanie

  • Czytanie ewangeliczne dzisiejszego święta zabiera nas do Wieczernika, gdzie Jezus, wiedząc, że zbliża się godzina Jego męki, przypomina Apostołom najistotniejsze elementy swojego nauczania. Mówi między innymi o miłości, którą objawia światu i którą stawia przed nimi jako wzór do naśladowania. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem, pomóż mi w jego świetle spojrzeć na moje życie.

Punkty do medytacji

  • Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej!” (w. 9) Miłość łącząca Ojca i Syna jest miłością wyrażającą się w całkowitym darze z siebie. Ojciec jest dla Syna, jak i Syn dla Ojca. Przychodząc na świat Syn daje siebie również człowiekowi. Żyje dla człowieka i dla niego umiera. Prawda ta może przyprawiać o zawrót głowy. Bóg daje mi siebie, jest dla mnie, aż po Krzyż! Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy o tym myślę? Czy pragnę trwać w Jezusowej miłości?
  • Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (w. 10) Każda miłość, stając się darem, czeka na przyjęcie. Taka również jest miłość Syna Bożego do człowieka. Jezus chce, bym trwał w Jego miłości, czyli bym odpowiedział na nią moim posłuszeństwem wobec Jego przykazań. W rzeczywistości owo posłuszeństwo jest niczym innym, jak żywym pragnieniem serca, które doświadczyło, że jest chciane i kochane, że jest w centrum uwagi. Czy noszę w sobie wdzięczność za miłość Jezusa do mnie? Czy wyrazem tej wdzięczności jest moja chęć życia według Jego przykazań?
  • To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (w. 11) Jezusowe serce jest wypełnione radością. Nic nie jest w stanie jej zakłócić, ani „raczkująca” wiara uczniów, ani odrzucenie ze strony Żydów, ani nawet zbliżający się czas męki. Fundamentem tej radości jest przekonanie o miłości Ojca. Podobnej radości Jezus pragnie dla swoich uczniów. Czy mam dzisiaj w sobie radość Jezusa? Czy w chwilach trudnych doświadczeń pamiętam, KTO mnie kocha?
  • Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (w. 14) Umierając na krzyżu, Jezus zdaje się na miłość Ojca, a Jego wzrok skierowany jest na człowieka. Nikt z nas na to nie zasługuje. Nasze grzechy, niestałość w wierze, ciągłe kręcenie się wokół siebie, te i inne rzeczy czynią z nas raczej wrogów Pana. A mimo to, przez całe swe ziemskie życie, a szczególnie w jego ostatnich chwilach, widzi On w nas swych przyjaciół. Jezus nigdy mnie nie przekreśli, zawsze widzi we mnie kogoś więcej niż tylko sprawcę nieprawości. Czy pamiętam o tym, gdy po upadku przychodzi pustka i poczucie beznadziejności?
  • Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego (w. 15)W ludzkim obliczu Jezusa objawione zostało miłujące oblicze Ojca. Jezusowe słowa, gesty, a zwłaszcza Jego misterium paschalne, wprowadzają w poznanie najgłębszych pragnień Tego, który Go posłał. Tego typu „odkrycie się” możliwe jest tylko wobec najbliższych osób. Sam Bóg dzisiaj nazywa mnie swoim przyjacielem! Czy może mnie spotkać jeszcze większy zaszczyt? W jaki sposób mogę odwzajemnić przyjaźń Jezusa?
  • Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (w. 16) Wybranie, o którym mówi Jezus, nie jest nagrodą, lecz zadaniem. Mimo mojej słabości Pan mnie wybiera, gdyż ma dla mnie przyszłość, w której objawi się chwała Ojca. Dzięki Jego łasce i słowu, zło przez mnie czynione może zostać wyparte przez dobro. Ja także trwając w Chrystusie mogę przynosić owoce! Co dzisiaj będzie owocem mojego spotkania z Panem?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas na adorację Najświętszego Sakramentu, czyli na trwanie w ciszy przed moim Panem i Przyjacielem.

Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć (Łk 9,22-25)

Czwartek po Popielcu

Łk 9,22-25

22 I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». 23 Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 24 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. 25 Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Łukaszowej Ewangelii raczej nie należy do najłatwiejszych. Oto Jezus rysuje przed uczniami swoją przyszłość. Pokazuje siebie nie jako pełnego majestatu władcę, lecz rezygnującego z siebie cierpiącego Mesjasza. Mało tego, idący za Nim mają mieć udział w Jego uniżeniu. Za chwilę wsłucham się w głos samego Boga. Wzbudzę w sobie pragnienie, by Jego słowo prawdziwie we mnie zamieszkało.

Punkty do medytacji

  • I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie» (w. 22) Jezus po raz pierwszy w Ewangelii Łukasza zapowiada swoją mękę, która będzie wynikiem odrzucenia ze strony religijnych elit ówczesnego Izraela (por. Łk 9,44; 18,31-33). Użyty tutaj grecki czasownik dei („trzeba, potrzeba, należy”), przetłumaczony w BT jako „musi”, w Ewangelii Łukasza odnosi się do wydarzeń, które przewidziane zostały w Bożym planie zbawienia. Jezus jako mający wszelką władzę Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14), dobrowolnie odda się w ręce oprawców, by swoją śmiercią i zmartwychwstaniem odmienić los grzesznej ludzkości. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o męce Pańskiej? Czy pozwalam, by Jezus wchodził także w moje cierpienie i śmierć, aby w ten sposób prowadzić mnie do pełni życia?
  • Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (w. 23) Jak wynika z wcześniejszego wersetu, Jezus nie wybiera roli triumfującego władcy, siłą podporządkowującego sobie całą rzeczywistość, w tym ludzkie serca, lecz godzi się stać cierpiącym Mesjaszem. Nie ma zwycięstwa nad śmiercią bez zanurzenia w śmierci. Nic zatem dziwnego, że również Jego uczniowie, wezwani zostają do kroczenia podobną ścieżką. Naśladowanie Chrystusa, życie według przekazanej przez Niego nauki, nieustannie zakłada konieczność rezygnacji z własnych planów i wyobrażeń oraz gotowość na przyjęcie cierpienia, nawet w wymiarze krzyża. Co dzisiaj sprawia mi największą trudność w naśladowaniu Jezusa? Czy jestem gotowy wypełniać Bożą wolę, nawet jeśli wiąże się to z ryzkiem cierpienia, odrzucenia, a nawet śmierci?
  • Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? (ww. 24-25) Paradoks zawarty w kolejnych słowach Jezusa staje się zrozumiały w świetle Jego Paschy. On jako pierwszy, całkowicie uniżył samego siebie, by zostać wywyższonym przez Ojca (por. Flp 2,6-11). W dalszej części Trzeciej Ewangelii Pan poda konkretny przykład rezygnacji ze swojego życia, która będzie wynagrodzona przez Boga: „Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu lub żony, braci, rodziców lub dzieci dla królestwa Bożego, żeby nie otrzymał daleko więcej [jeszcze] w tym czasie, a w wieku przyszłym – życia wiecznego»” (Łk 18,29-30). Jezus zachęca mnie, bym nie pokładał ufności w tym świecie, który podobnie jak i ja jest przemijający. W krótkiej rozmowie poproszę Go, by w czasie Wielkiego Postu uczył mnie patrzeć na moją codzienność z perspektywy życia wiecznego.

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych wydarzeń będę powracał do słów: „Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?”.

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,27-38)

27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. 30 Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. 31 Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. 32 Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Przygotowanie

  • Rozważamy dzisiaj kolejny fragment tzw. Kazania na równinie (por. Łk 6,17-39), w którym Jezus ukazuje styl życia Jego uczniów. Tym razem mowa jest o miłości, która przekracza granice krzywdy i interesowności, a swój doskonały wzór znajduje w miłości Ojca niebieskiego. Otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, by poprzez rozważane Słowo na nowy poziom wprowadził moją miłość do bliźnich.

Punkty do medytacji

  • Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (ww. 27-28) Wzywając do miłości nieprzyjaciół, Jezus rozwija starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18). Podaje przy tym konkretne przykłady, w jaki sposób ma być ona realizowana: na nienawiść mamy odpowiadać dobrem, na przekleństwo błogosławieństwem, a na oszczerstwo modlitwą. Jak podołać tak wydawałoby się wyśrubowanym wymaganiom? Podpowiedź znajdujemy w słowach: „lecz powiadam wam, którzy słuchacie” (w. 27). Konieczne jest przyjęcie postawy słuchania. Idąc dzień w dzień za słowem Pana, możemy doświadczyć, jak stopniowo zmienia się nasza mentalność i sposób patrzenia, także na tych, których do tej pory uważaliśmy za nieprzyjaciół. Ze zdumieniem możemy doświadczyć, że lęk i pragnienie wyrównania rachunków zaczynają być wypierane przez miłość. Pomyślę o osobach, które wyrządziły mi krzywdę. Poproszę Jezusa, by wszedł ze swoim słowem w moje najbardziej trudne relacje.
  • Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje (ww. 29-30) W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus wzywa uczniów do rezygnacji z prawa do odwetu. Zło może być zwyciężone jedynie dobrem, jak później napisze św. Paweł: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Tego rodzaju wielkoduszność możliwa jest wtedy, gdy naszą krzywdę poddamy pod osąd Boga. On wie najlepiej, jak nas uzdrowić z naszych zranień. Więcej, On wie również, jak dotrzeć do serca krzywdziciela i doprowadzić do jego przemiany. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy czytam kolejne wskazania Jezusa? Które z nich jest dla mnie najtrudniejsze do przyjęcia. Porozmawiam o tym z Panem.
  • Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie (w. 31) Pan ponownie dokonuje rozszerzenia starotestamentalnej reguły. Tym razem są to słowa z Księgi Tobiasza: „Czym sam się brzydzisz, tego nie czyń nikomu!” (Tb 4,15). W życiu uczniów Jezusa nie chodzi jedynie o powstrzymywanie się od zła, lecz o czynienie dobra. Aby to podkreślić, tradycja chrześcijańska niekiedy określa słowa z Księgi Tobiasza mianem „srebrnej zasady”, zaś jej pogłębienie przez Jezusa nazywa „złotą zasadą”. Starotestamentalne Prawo miało stanowić tamę dla ludzkiej nieprawości. Jezusa uczy nas, jak korzystać z odzyskanej dzięki Niemu wolności. Czy dostrzegam, że Jezus nie chce mnie ograniczać, a wręcz przeciwnie, chce w pełni uruchomić mój potencjał czynienia dobra?
  • Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują (w. 32) W tym i kolejnych dwóch wersetach Pan wzywa nas do miłości, która jest bezinteresowna. Czynienie dobra z jednoczesnym oczekiwaniem właściwej odpłaty nie jest jeszcze wyrazem chrześcijańskiej dojrzałości. Taka postawa możliwa jest także pośród tych, którzy nie idą drogą wiary. Idąc za Jezusem, możemy doświadczyć miłości, która nie jest „w zamian”, lecz „pomimo”. Czy nie przeliczam, czy mi się opłaci, zanim wyjdę na spotkanie drugiego człowieka? Kogo świadomie unikam? Czy potrafię poświęcić innym moją uwagę, wiedząc, że nie otrzymam nic w zamian?
  • Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (ww. 35-36) Jako ostateczny argument za przyjęciem postawy bezinteresownej miłości Jezus podaje przykład Ojca. Cała historia zbawienia pokazuje, że Bóg mimo niewierności człowieka, nieustannie o niego się troszczy. Zarówno w życiu patriarchów, jak i w historii Izraela można by znaleźć wiele usprawiedliwień dla pozostawienia człowieka samemu sobie. Bóg jednak jest miłosierny. Tacy też mają być uczniowie Jego Syna. Przypomnę sobie te wszystkie momenty, w których sam doświadczyłem Bożego miłosierdzia. Podziękuję Ojcu, że mimo mojej powtarzającej się niewierności, nigdy ze mnie nie zrezygnował.

W ciągu dnia

  • W trakcie wieczornego rachunku sumienia przyjrzę się moim dzisiejszym spotkaniom z innymi ludźmi, na ile byłem w ich trakcie bezinteresowny.

Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (Łk 4,21-30)

IV Niedziela Zwykła

Łk 4,21-30

21 Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». 22 A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» 23 Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum». 24 I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. 25 Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; 26 a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. 27 I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman». 28 Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. 29 Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. 30 On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza liturgia słowa przytacza dalszą część Łukaszowego opowiadania o wizycie Jezusa w nazaretańskiej synagodze (por. Ewangelia sprzed tygodnia). Programowe wystąpieniem Pana, oparte o słowa starotestamentalnych zapowiedzi zbawienia, spotyka się z nieufnością, a nawet odrzuceniem ze strony mieszkańców Jego rodzinnego miasta. Duchu Święty, przyjdź i uzdolnij moje serce na przyjęcie daru Słowa.

Punkty do medytacji

  • Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli» (w. 21) Po odczytaniu fragmentu z Księgi Izajasza, w którym zarysowana została sylwetka Posłańca mającego w mocy Ducha przynieść wybawienie ludzkości doświadczającej skutków grzechu pierworodnego (por. Iz 61,1-2), Jezus w stanowczy i autorytatywny sposób stwierdza, że czas oczekiwania na wypełnienie się starotestamentalnego proroctwa dobiegł końca. Zgromadzeni w synagodze są świadkami nadejścia czasu zbawienia. Bóg ich ojców dochowuje złożonych przez siebie obietnic. Uczestnicząc w ofierze Mszy Świętej, możemy być uczestnikami podobnej sytuacji. W mszalnej liturgii uobecnia się nasze pojednanie z Bogiem i obdarzenie nas nowym życiem w Chrystusie. Czy jestem tego świadomy? Jakie uczucia i pragnienia rodzą się we mnie, gdy uczestniczę w niedzielnej Eucharystii?
  • A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» (w. 22) Usłyszawszy słowa Jezusa mieszkańcy Nazaretu początkowo wydają się być przekonani o ich prawdziwości. Podkreśla to użyty w tym miejscu grecki czasownik martyreo („dawać świadectwo, poświadczać, potwierdzać”), który w drugiej części Łukaszowego dzieła pojawia się w odniesieniu do osób cieszących się szacunkiem innych (por. Dz 10,22; 16,2; 22,12). Jezusowe orędzie łaski do głębi porusza obecnych w synagodze. Szybko jednak zaczynają wątpić. Znają przecież Jezusa i Jego rodzinę, wiedzą, że jest synem Józefa, z którego pracy rzemieślniczej wielokrotnie korzystali. Być może także sam Jezus nie raz wykonywał dla nich pracę. Trudno jest im wytrwać w przekonaniu, że to właśnie On jest zapowiadanym przez proroków Mesjaszem. A jak jest ze mną? Czy pielęgnuję w sobie ufność, że Boże obietnice spełnią się także wobec mnie? Czy na przykład będąc poruszonym przez Słowo proklamowane w trakcie niedzielnej Eucharystii, nie podaje się zbyt łatwo zwątpieniu w obliczu trudności dnia codziennego?
  • Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum» (w. 23) Scena w nazaretańskiej synagodze jest w Łukaszowej Ewangelii pierwszym szczegółowym opisem publicznej działalności Jezusa. Wcześniej ewangelista bardzo ogólnie wspomina, że Pan działał i nauczał w wielu miastach Galilei (por. Łk 4,14-15). Dlatego reakcję zgromadzonych w synagodze Jezus interpretuje jako żądanie znaku, podobnego do cudownych uzdrowień, które miały miejsce chociażby w Kafarnaum. Czy nie utrwalam w sobie przekonania, że Boże słowo do mnie skierowane będzie poparte jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem? Czy dostrzegam Bożą obecność w prostocie mojego życia?
  • I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (w. 24) W Trzeciej Ewangelii Jezus sześciokrotnie posługuje się uroczystym hebrajskim słowem amen, przetłumaczonym tutaj jako „zaprawdę”, aby podkreślić wagę swojej wypowiedzi (por. 12,37; 18,17.29; 21,32; 23,43). Tym razem Pan odnosi się do losu starotestamentalnych proroków, którzy najczęściej byli odrzucani przez swoich. Podobnie jest z Nim samym. Przed chwilą ogłosił Nazareńczykom, że oto nadszedł rok łaski od Pana, oni jednak w odpowiedzi nie obdarzyli Go łaskawym przyjęciem. Jaki jest mój stosunek do osób duchownych, które pochodzą z mojego środowiska? Czy to, że ich znam, nie sprawia, że nie traktuję poważnie głoszonej przez nich nauki?
  • Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman (ww. 25-27) Kontynuując porównanie do losu starotestamentalnych proroków, Jezus powołuje się na historię dwóch z nich. Eliasz pomógł przetrwać wielki głód wdowie i jej synowi, mieszkańcom pogańskiej Sarepty (por. 1 Krl 17,8-16). Natomiast dzięki Elizeuszowi oczyszczony z trądu został inny poganin, Syryjczyk Naaman (por. 2 Krl 5,1-14). W rezultacie zarówno kobieta jak i mężczyzna, mimo że nie należeli do Narodu Wybranego, uznali Boga Izraela za prawdziwego Boga (por. 1 Krl 17,24; 2 Krl 5,15). Jaki jest mój stosunek do osób niepodzielających moich przekonań religijnych? Czy potrafię okazać im szacunek, a w konsekwencji dać pozytywne świadectwo mojej wiary?
  • Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić (ww. 28-29) Mimo że starotestamentalne teksty kilkukrotnie zapowiadają, że również poganie zostaną włączeni w Boży plan zbawienia (por. Iz 2,2-4; 60,1-9), wielu Żydów w czasach Jezusa było przekonanych, że osoby nienależące do ich ludu nie będą zbawiene, a tych, którzy szczególnie ich uciskali, czeka pomsta ze strony Boga. Dlatego słowa Jezusa zostały odebrane przez obecnych w synagodze jako bluźnierstwo, za które należy się kara śmierci. Czy proszę Boga, by pomógł mi wybaczyć wyrządzone i krzywdy? Czy potrafię modlić się za moich nieprzyjaciół?
  • On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się (w. 30) Zakończenie sceny w nazaretańskiej synagodze może być odczytywane jako zapowiedź odrzucenia, z którym Jezus ostatecznie spotka się ze strony części Izraela. Nie jest to jednak jeszcze czas Jego męki, a nawet kiedy on nadejdzie, Pan świadomie podda się ukrzyżowaniu, by w ten sposób dobrowolnie i z miłości złożyć ofiarę za grzechy całej ludzkości. Póki co, Jezus opuszcza Nazaret i prawdopodobnie nigdy już do niego nie wróci. Czy potrafię w konkretnym „dzisiaj” odkrywać czas łaski? Czy nie rozmijam się z Jezusem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, pomóż mi wybaczać i kochać moich nieprzyjaciół.