Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi (J 13,31-35)

V Niedziela Wielkanocy

J 13,31-35

31 Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. 32 Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. 33 Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale — jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię — dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. 34 Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. 35 Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali».

Przygotowanie

  • W okresie Wielkanocy liturgia słowa wielokrotnie zabiera nas do Wieczernika, gdzie Jezus nie tylko ustanawia sakrament Eucharystii i kapłaństwa, lecz także przekazuje uczniom bardzo ważne wskazania dotyczące ich codziennego życia. W dzisiejszym fragmencie Czwartej Ewangelii Pan zachęca do naśladowania Go w bezinteresownej i ofiarnej miłości. Wyciszę moje serce, z pomocą Ducha Świętego przygotuję się na słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy (ww. 31-32) Ważnym elementem Janowej relacji o Ostatniej Wieczerzy jest tzw. mowa pożegnalna (J 13,31-16,33). Wiedząc, że zbliża się kulminacyjny moment Jego ziemskiej misji, Jezus ukazuje uczniom, jak będzie wyglądać ich życie po Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Mowa rozpoczyna się, gdy wieczernik opuszcza Judasz Iskariota, zdemaskowany przez Pana zdrajca (por. 13,21-30). W pierwszych zdaniach, posługując się starotestamentalnymi motywami „Syna Człowieczego” (gr. ho hyios tu anthropu) i „chwały” (gr. doksa), Jezus zarysowuje teologiczny sens zbliżających się wydarzeń. W jednej z wizji w Księdze Daniela mowa jest o „Synu Człowieczym”, który pojawia się „na obłokach nieba” i otrzymuje królewskie panowanie od Boga (por. Dn 7,13-14). Natomiast termin „chwała” w ST opisuje obezwładniające człowieka doświadczenie obecności Boga (por. Wj 24,17; 40,34; 1 Krl 8,11; Ez 43,1-5). Nadchodzące wydarzenia paschalne będą nowym doświadczeniem Bożej chwały. Tym razem nie będzie to ani ogień, ani trzęsienie ziemi. Jezus jako Syn Człowieczy, wchodząc w śmierć i powstając do nowego, uwielbionego życia, najpełniej objawi swoją władzę. Zatrzymam się na chwilę nad misterium Bożej chwały objawionej w Chrystusie. Pozwolę, by uporządkowało ono mój obraz Boga.
  • Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale — jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię — dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie (w. 33) O swoim odejściu Jezus w Janowej Ewangelii mówił już kilkukrotnie. Na przykład, w czasie Święta Namiotów, wobec zgromadzonego tłumu oraz chcących aresztować Go elit żydowskich, powiedział: „Jeszcze przez krótki czas jestem z wami, a potem pójdę do Tego, który Mnie posłał. Będziecie Mnie szukać i nie znajdziecie, a tam, gdzie Ja będę, wy pójść nie możecie” (J 7,33-34; 8,21; 12,35). Teraz zapowiedź odejścia zostaje wypowiedziana wobec uczniów. Przynajmniej na razie, nie będą oni mogli pójść tam, dokąd Pan się uda. Można powiedzieć, że ze względu na Jego bóstwo, „naturalnym” środowiskiem bytowania Syna Bożego, odwiecznego Logosu, jest niebieska komunia miłości wraz z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym. Jak zaznacza Jan zaraz na początku swej Ewangelii: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga” (1,1). Po wydarzeniach paschalnych Jezus powróci w swoim uwielbionym ciele do Ojca. Tym samym otwarta zostanie droga do niebieskiej szczęśliwości dla każdego człowieka. W dalszej części mowy pożegnalnej Pan powie: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (14,2-3). Jezus powrócił do Ojca, by przygotować dla mnie miejsce w niebie. To właśnie niebo jest punktem docelowym mojego ziemskiego pielgrzymowania. Czy na co dzień o tym pamiętam? Czy odrzucam pokusę upatrywania pełni szczęścia w ziemskim życiu?
  • Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie (w. 34) Po powrocie Syna Człowieczego do nieba życie każdego ucznia charakteryzować będzie oczekiwanie na Jego powtórne przyjście. Zanim to jednak nastąpi, uczniowie otrzymują nowe przykazanie – mają ćwiczyć się we wzajemnej miłości na wzór miłości, którą Pan ich umiłował (por. 15,12.17). Przykazanie to stanie się głównym paradygmatem chrześcijańskiego życia. Jak napisze później św. Jan w swoim pierwszym liście: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 4,10-11; por. 4,7). Miłość Jezusa jest darem z siebie, danym w posłuszeństwie woli Ojca, a jej owocem jest zbawienie świata. Ten rodzaj miłości Pan symbolicznie wyraził poprzez dopiero co dokonany gest umycia nóg uczniów (por. J 13,2-11). Zaś do końca ją zrealizuje umierając na krzyżu. Czy pozwalam, by moja wiara głęboko zakorzeniła się doświadczeniu Bożej miłości? Czy miłość, którą na co dzień okazuje bliźnim, przypomina miłość Jezusa? Kogo jest mi dzisiaj najtrudniej kochać? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (w. 35) Żyjąc według nowego przykazania miłości, uczniowie będą realizować nowy typ człowieczeństwa. Owa nowość będzie na tyle radyklana, że stanie się ich znakiem rozpoznawczym. Po bezinteresownej i ofiarnej miłości świat będzie poznawał ich przynależność do Chrystusa. W kazaniu na górze Pan wypowiedział podobne słowa: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16). Poprzez swoje pełnie miłości działanie, zakorzenione w doświadczeniu miłości samego Jezusa, uczniowie staną się żywym świadectwem miłości Boga do każdego człowieka. Nie zewnętrzne znaki, a nawet gesty pobożności, ale ofiarna miłość bliźniego najbardziej wyraża moje bycie uczniem Chrystusa. Czy naśladując miłość Pana, pomagam innym Go spotkać?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, rozlewaj swoją miłość w moim sercu, pomóż mi tracić się w miłości bliźniego”.

Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15,9-17)

Święto św. Macieja Apostoła

J 15,9-17

9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. 12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał — aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza liturgia słowa ponownie zabiera nas do Wieczernika. Jezus wie, że zbliża się godzina Jego męki, dlatego przypomina uczniom najistotniejsze elementy swojego nauczania. Wzywa ich, by trwali w Jego miłości, zapewnia o swojej przyjaźni i przypomina, że ich przeznaczeniem jest przynoszenie owoców nowego życia. Z uwagą wsłucham się w słowa Pana; pozwolę, by z całą mocą wybrzmiały w moim sercu.

Punkty do medytacji

  • Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! (w. 9) Na początku piętnastego rozdziału Ewangelii Jana, opisując siebie za pomocą obrazu winnego krzewu, Jezus zachęca uczniów, by trwali w Nim niczym latorośle: „Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5). Teraz Pan podkreśla, że trwanie w Nim to w rzeczywistości trwanie w Jego miłości. Nie jest to bynajmniej zwyczajna miłość, lecz miłość, która najpierw wyraża się w komunii łączącej Ojca i Syna, polegająca na całkowitym darze z siebie. Będąc posłanym na świat przez Ojca, Syn daje siebie również człowiekowi. Żyje dla człowieka, dla niego umiera i dla niego zmartwychwstaje. Prawda ta może przyprawiać o zawrót głowy. Bóg daje mi siebie, jest dla mnie, aż po Krzyż! Jakie uczucia i pragnienia rodzą się we mnie, gdy to sobie uświadamiam?
  • Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (w. 10) Miłość, która przyjmuje kształt daru, czeka na odpowiedź ze strony obdarowanego. Jezus, będąc Synem, nieustannie doświadcza obdarowania z strony Ojca, dlatego w odpowiedzi na Jego miłość, nosi w sobie gorącą chęć pełnienia Jego woli, nawet jeśli oznacza to Golgotę i Krzyż. Podobnie może być z uczniami. W życiu każdego i każdej z nas możliwe jest poznanie miłości objawionej w Chrystusie. Gdy ma to miejsce, zachowywanie Jego przykazań staje się niczym innym, jak żywym pragnieniem serca, które doświadczyło, że jest chciane i kochane, że jest w centrum uwagi samego Boga. Czy potrafię wskazać na konkretne wydarzenia, sytuacje lub osoby, w których rozpoznałam miłość Jezusa do mnie? Czy pielęgnuje w sobie wdzięczność za Jego krzyż?
  • To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (w. 11) Jezusowe serce jest wypełnione radością. Nic nie jest w stanie jej zakłócić, ani „raczkująca” wiara uczniów, ani odrzucenie ze strony Żydów, ani nawet zbliżający się czas Męki. Jest ona niezniszczalna, gdyż opiera się wiecznym doświadczeniu miłości Ojca. Podobnej radości Pan pragnie dla swoich uczniów. Temu ma służyć zachęta, by trwać Jego miłości. Miłość, łącząca między sobą Osoby Trójcy Świętej, w Chrystusie rozlewa się na świat, dając niepodważalny powód do autentycznej radości. Czy mam dzisiaj w sobie radość Jezusa? Czy w chwilach trudnych doświadczeń próbuję przypomnieć sobie, KTO mnie kocha i KOMU na mnie zależy?
  • To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (ww. 12) Miłość bliźniego stanowi centralny punkt Jezusowej nauki moralnej. Zapytany u Marka przez jednego z uczonych w Piśmie o pierwsze spośród wszystkich przykazań Prawa, Pan wskazał na dwa starotestamentalne przykazania miłości – Boga i bliźniego (por. Mk 12,28-34; por. Pwt 6,4; Kpł 19,18). Natomiast w Mateuszowym kazaniu na górze rozszerzył definicję bliźniego na wszystkich ludzi, także nieprzyjaciół (por. Mt 5,43-48). Teraz, w trakcie Ostatniej Wieczerzy wskazuje na siebie jako na doskonały przykład pełnej i ofiarnej miłości. Jak wygląda moja miłość do innych ludzi? Czy pamiętam, że miłując drugiego człowieka na wzór samego Jezusa, nie tylko ukazuję Mu posłuszeństwo, ale również pomagam światu Go poznać?
  • Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (w. 13) W słowach tych Jezus, wbrew pozorom nie odwołuje przykazania miłości nieprzyjaciół (por. Mt 5,43-48), lecz odnosi się do perspektywy, z jaką patrzy na swoich uczniów, tak przecież jeszcze niedoskonałych w wierze. Nie koncentruje się na pyszałkowatości Piotra, porywczości synów Zebedeusza, niedowiarstwie Tomasza itd., lecz w każdym z nich widzi swojego przyjaciela. Umierając na krzyżu, Jezus zda się na miłość Ojca, ale Jego wzrok skierowany będzie na człowieka. Nikt z nas na to nie zasługuje. Nasze grzechy, niestałość w wierze, ciągłe kręcenie się wokół własnej osi, te i inne rzeczy czynią z nas raczej Jego wrogów. A mimo to, On przez całe swe ziemskie życie, a szczególnie w jego ostatnich chwilach, widzi w nas swych przyjaciół. Jezus nigdy mnie nie przekreśli, zawsze dostrzega we mnie kogoś więcej niż tylko sprawcę zła. Czy pamiętam o tym, zwłaszcza, gdy doświadczam mojej słabości, gdy moje serce wydaje się wypełniać jedynie pustka i poczucie beznadziejności?
  • Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał — aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje (w. 16) We wcześniejszym fragmencie Czwartej Ewangelii Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec” (J 6,44). Bóg Ojciec w tylko sobie wiadomy sposób dotyka ludzkiego serca, by było w stanie otworzyć się na wybranie ze strony Syna. Inicjatywa jest zatem po stronie Boga, nie człowieka. Za wybraniem przez Jezusa idzie wezwanie do przynoszenia owoców. Czasami może nam się wydawać, że to nie dla nas, bo jesteśmy za słabi, bo nie mamy tyle sił czy mądrości. I zasadniczo mamy rację. Tylko, że Jezus mówi „przeznaczyłem was”, a to oznacza, że nie ma innej opcji, jeśli tylko będąc wiernymi uczniowskiemu powołaniu damy Mu się prowadzić, będą owoce. Do czego obecnie powołuje mnie Jezus? Jaka będzie moja odpowiedź?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych wydarzeń będę powracał do słów Pana: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”.

Nie przyszedłem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić (J 12,44-50)

Środa IV Tygodnia Wielkanocy

J 12,44-50

44 Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. 45 A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. 46 Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. 47 A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić. 48 Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. 49 Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. 50 A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział».

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie Czwartej Ewangelii Jezus podkreśla, że przyjęcie lub odrzucenie Jego osoby oraz głoszonej przez Niego nauki, jest w rzeczywistości przyjęciem lub odrzuceniem Ojca, który Go posłał na świat. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie.

Punkty do medytacji

  • Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał (ww. 44-45) Temat więzi łączącej Syna z Ojcem, wielokrotnie powracający w Czwartej Ewangelii, stanowi ważny kontekst zarówno Jezusowego nauczania, jak i czynów. Już na samym początku Prolog podpowiada nam, że Rabbi z Nazaretu jest Logosem, czyli odwiecznym Słowem, równym w godności samemu Bogu (por. 1,1). Jako Syn Człowieczy zstąpił z nieba i do niego powróci (por. 3,13). Swoimi czynami objawia światu działanie Ojca (por. 5,19). Ponadto trwa w jedności z Ojcem (por. 10,30) i posiada boską władzę nad życiem i śmiercią oraz władzę sądzenia (por. 5,21-23). Jako że Jezus jest posłany przez Ojca, odpowiedź wiary, jaką może dać człowiek na Jego osobę, jest jednocześnie odpowiedzią daną Ojcu (por. 5,30.36-37). Co mogę powiedzieć o Bogu Ojcu w oparciu o moje doświadczenie Jezusa?
  • Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności (w. 46) W ósmym rozdziale Jezus powiedział w podobnym tonie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (8,12; por. 9,5). Świat w Janowej Ewangelii opisywany jest jako rzeczywistość zanurzona w ciemności grzechu. Ciemność ta jest rozświetlana słowem i czynem Syna Bożego, który za ich pomocą pokazuje drogę wiodącą do ponownego pojednania z Bogiem Ojcem (por. 1,5). Wiara w Jezusa jest warunkiem doświadczenia życia, które jest wolne od zła (por. 8,12). Czego dzisiaj we mnie jest więcej – światła czy ciemności?
  • A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić (w. 47) Ewangeliczne opowiadania pokazują, że obok Jezusa nie można przejść obojętnie. Jego słowa i czyny, cała Jego osoba prowokują do dawania odpowiedzi. Pan podkreśla, że kto słyszy Jego słowa, a ich nie zachowuje, nie zostanie przez Niego potępiony. Nie chodzi tutaj o całkowity brak odpowiedzialności człowieka za jego postępowanie, lecz o podstawową wolność, jaka jest niezbędna, by móc przyjąć dar zbawienia. Koniecznym elementem drogi wiary jest zachwyt Jezusem, dostrzeżenie w Nim doskonałej miłości. Czy w mojej relacji do Jezusa chęć odpowiedzenia na Jego miłość, przeważa nad lękiem przed osądem i odrzuceniem?
  • Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym (w. 48) Nauka, którą Jezus przekazuje tym, którzy chcą Go słuchać, pozwala rozeznać między dobrem i złem, drogą zaplanowaną przez Boga i pokusą pochodząca od władcy tego świata. Stąd kryterium sądu, jakiemu człowiek będzie poddany w czasach ostatecznych, będzie wierność słowu Pańskiemu. Czy moje rozeznanie między dobrem i złem opieram przede wszystkim na nauczaniu Jezusa?
  • Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić (w. 49) Na przestrzeni całej historii zbawienia Bóg wybierał kolejnych ludzi, by w Jego imieniu mówili do Izraela. Patriarchowie, sędziowie czy prorocy byli jednak jedynie ludźmi, dlatego Objawienie przez nich przekazane nie jest jeszcze pełne. W przypadku Jezusa jest inaczej. Ponieważ trwa On w jedności z Ojcem i zna wszystkie tajemnice Ojcowskiego serca, przekazuje Objawianie doskonałe. Stąd wielka waga odpowiedzi, jaką człowiek może dać, słuchając Jego słowa. Czy mam świadomość, że mój kontakt ze słowem Bożym jest w rzeczywistości sposobnością do odnalezienie drogi do miłujących ramion Ojca?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, rozświetlaj blaskiem swojej Osoby mroki mojego grzechu”.

Moje owce słuchają mego głosu (J 10,27-30)

IV Niedziela Wielkanocy

J 10,27-30

27 Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, 28 a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 29 Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

Przygotowanie

  • W Niedzielę Dobrego Pasterza modlimy się fragmentem Czwartej Ewangelii, w którym Jezus mówi o szczególnej więzi łączącej Go z uczniami. Zapewnia, że każdy, kto przynależy do Jego owczarni, może doświadczyć mocy Ojca i Syna w swoim życiu. Wyciszę moje serce, by zrobić w nim przestrzeń na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je (w. 27) Dzisiejszy fragment Ewangelii Jana jest częścią opowiadania o pobycie Jezusa w Jerozolimie w czasie święta Poświęcenia Świątyni (por. 10,22-39), kiedy to Żydzi Go zapytali: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!” (10,24). Jezus wielokrotnie mówił już o sobie jako o posłanym przez Ojca (por. 7,28-29; 8,16.24-29.38.42). Dlatego odpowiedział na pytanie Żydów: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec” (10,25-26). Żydzi mają problem z dostrzeżeniem mesjańskiej tożsamości Pana, poświadczonej przez Jego czyny, gdyż nie należą do Jego owczarni. Tylko ktoś, kto uznaje Jezusa jako „dobrego pasterza” (por. 10,1-21), jest w stanie poznać prawdziwy sens czynionych przez Niego znaków i wypowiadanych przez Niego słów. Pomiędzy Jezusem a przynależącymi do Jego owczarni istnieje głęboka osobowa więź, która jest fundamentem wzajemnego poznania. Czy dostrzegam przejawy działania Jezusa w moim życiu? Co na ich podstawie mogę o Nim powiedzieć?
  • Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki (w. 27-28) Wcześniej, ukazując siebie jako dobrego pasterza (gr. ho poimen ho kalos), Jezus powiedział: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości” (10,10). Kto idzie za Nim może doświadczyć owego obfitego życia, czyli życia, które jest wolne od ciemności grzechu, a swoją pełnię osiągnie w wieczności. Ponadto, jak pasterz chroni owce przed atakami dzikich zwierząt, tak Jezus troszczy się, by ci, którzy przynależą do wspólnoty Jego uczniów, nie zatracili się w konfrontacji ze złem tego świata. Uczniowie Pana osobiście mogą doświadczyć prawdy zawartej w słowach Psalmisty: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska dodają mi otuchy” (Ps 23,4). Czy potrafię wskazać konkretne elementy duchowej przemiany, która dokonuje się we mnie wskutek przynależenia do wspólnoty uczniów Jezusa? Co dzisiaj jest moją „ciemną doliną”? W szczerej rozmowie, opowiem o tym Jezusowi.
  • Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca (w. 29) Gwarancją ochrony, jaką Jezusa sprawuje nad wspólnotą swoich uczniów, jest szczególna więź łącząca Go z Ojcem oraz fakt, iż to właśnie Ojciec przyciąga uczniów do Niego: „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę (…) Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym” (J 6,37-39). Uczeń Jezusa jest darem, jaki przekazał mu Ojciec. W fakcie tym tkwi fundament niezwykłej godności, jaka charakteryzuje każdego chrześcijanina. Mimo potknięć i upadków, jestem kimś chcianym przez Boga. On zawsze patrzy na mnie z nadzieją i miłością. W chwili refleksji spróbuję powyższą prawdę zestawić z rzeczywistością mojego życia.
  • Ja i Ojciec jedno jesteśmy (w. 30) Jedność pomiędzy Ojcem i Synem, nie ogranicza się jedynie do wewnętrznego życia Boga, doskonałej komunii Trzech Osób Boskich, lecz wyraża się także na zewnątrz, w jednej postawie i jednym działaniu wobec uczniów. Ponieważ razem z Duchem Świętym dzielą jedną Bożą naturę, Ojciec i Syn działają z tym samym boskim autorytetem. Bóg przychodzi, by z mocą działać w moim życiu. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy to sobie uświadamiam?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, chcę słuchać Twojego głosu, światłem Twojego Słowa rozświetlaj mroki mojego życia”.

Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham (J 21,1-19)

III Niedziela Wielkanocy

J 21,1-19

1 Potem znowu ukazał się Jezus nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: 2 Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymo, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. 3 Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili. 4 A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. 5 A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie». 6 On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. 7 Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę — był bowiem prawie nagi — i rzucił się wpław do jeziora. 8 Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko — tylko około dwustu łokci. 9 A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. 10 Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». 11 Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. 12 Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. 13 A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im — podobnie i rybę. 14 To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. 15 A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». 16 I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». 17 Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje. 18 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». 19 To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»

Przygotowanie

  • W trzecią niedzielę Wielkanocy liturgia słowa przytacza przepiękny fragment Ewangelii Jana, w którym przedstawione zostaje spotkanie zmartwychwstałego Jezusa z uczniami nad Jeziorem Tyberiadzkim. Cudowny znak objawiający tożsamość Pana, posiłek ukazujący tajemnicę Kościoła i czuły dialog z uczniem, który trzykrotnie się Go wyparł. Słowo Boga w niekończącym się bogactwie! Z radością i otwartością serca otworzę się na ten wielki dar.

Punkty do medytacji

  • Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili (w. 3) W poprzednim wersecie Jan wspomina, że oprócz Piotra nad Jeziorem Tyberiadzkim zebrało się także sześciu innych uczniów: Tomasz Didymos, Natanael, synowie Zebedeusza, czyli Jakub i Jan, oraz dwaj inni nie wymienieni z imienia. W scenie powołania zrelacjonowanej przez Marka Jezus mówi do Szymona Piotra i Andrzeja: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi” (Mk 1,16). Mimo że podczas pierwszego spotkania po zmartwychwstaniu Jezus w podobnym duchu przekazał uczniom dar Ducha Świętego i posłał ich, by kontynuowali w świecie misję zleconą Mu przez Ojca (por. J 20,21-23), po wydarzeniach paschalnych wracają oni do swojej pierwotnej profesji. Jak za chwilę zobaczymy, konieczne było jeszcze odbudowanie więzi łączącej z Jezusem Piotra, który po aresztowaniu Pana trzykrotnie Go się zaparł (por. 18,17.25.27). Historia naszego życia czasami naznaczona jest trudnymi wydarzeniami, upadkami i zranieniami. W większości przypadków nie wystarczy jednorazowe spotkanie ze Zmartwychwstałym, byśmy byli do końca przez Niego odbudowani. Potrzebny jest proces uzdrowienia, który będzie postępował etap po etapie, małymi kroczkami. Czy dostrzegam taki proces w moim życiu? Co jest ciągle powracającą niemocą, która uniemożliwia mi bycie Jezusowym uczniem?
  • A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie» (ww. 4-5) Gdy już nastał poranek i minęła noc, symbolizująca u Jana niemoc człowieka, Jezus staje na brzegu i nawiązuje dialog z uczniami. Podobnie jak to było w scenie ukazania się Marii Magdalenie (por. 20,14) oraz uczniom idącym do Emaus (por. Łk 24,16), początkowo nie daje się rozpoznać. Wypowiada jednak słowa, które uwypuklają problem uczniów – bez odbudowanej i pogłębionej więzi z Nim człowiek nie jest w stanie dobrze wypełniać nie tylko swojej misji w dziele ewangelizacji, lecz również zwykłych obowiązków. Zdanie przetłumaczone w BT jako „Dzieci, macie coś do jedzenia?” ze względu na swą formę gramatyczną powinno raczej brzmieć jako stwierdzenie faktu: „Dzieci, nic nie ułowiliście, prawda?”. Tymi słowami Pan pomaga uczniom uznać prawdę, która następnie stanie się fundamentem ich uzdrowienia: beze Mnie nic nie możecie uczynić. Czy uznałem już prawdę o moje niewystarczalności?
  • On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć (w. 6) Po przyznaniu się uczniów do swej bezsilności, Jezus wydaje im konkretne polecenie. Ze względu na ich rybackie doświadczenie mogło ono wydawać się im absurdalne. Skoro przez całą nic nie złowili, to dlaczego teraz miałoby się udać? Jeszcze raz jednak zarzucają sieć i wydarza się coś niewytłumaczalnego. Po raz kolejny spełniają się słowa Maryi wypowiedziane na weselu w Kanie Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»” (J 2,5). Liczba ryb, które zagarnęła sieć jest tak wielka, że aż ciężko jest ją wciągnąć do łodzi. Nie zawsze to, czego chce od nas Bóg, od razu wydaje się nam zasadne i potrzebne. Jeśli jednak zgodzimy się na Jego propozycję, bardzo szybko zaczynamy się przekonywać nie tylko o Jego mądrości, ale także niczym nieograniczonej mocy. Ufność w Boże prowadzenie wymaga świadomości, że Ten, który objawia przed nami tajemnice swej woli, kieruje się ojcowską miłością. Jemu naprawdę na nas zależy i zrobi wszystko, byleby nas uratować od złego. Czy wierzę w ojcowską miłość Boga? Czy potrafię do końca Mu zaufać?
  • Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę — był bowiem prawie nagi — i rzucił się wpław do jeziora (w. 7) Cudowny połów ryb, podobnie jak inne cuda opisane w Czwartej Ewangelii, w ujęciu Jana są znakami objawiającymi tożsamość Jezusa oraz wskazującymi cel Jego misji. Treść tych znaków może odczytać tylko ktoś, kto duchowo na nie się otwiera. Dlatego to, co przed chwilą się stało, w pierwszej kolejności porusza serce umiłowanego ucznia. Jego słowa, iż to właśnie żyjący Jezus stoi na brzegu, wprawiają w ruch Szymona Piotra, który rzuca się w wody Jeziora, by jak najszybciej do Niego dopłynąć. Każdy z nas potrzebuje wspólnoty wiary, która co prawda, zakłada osobistą odpowiedź i zaangażowanie, jednak opiera się na świadectwie braci, którzy pomagają nam ujrzeć Chrystusa. Czy potrafię w ten sposób przeżywać moją przynależność do wspólnoty parafialnej? Czy odkryłem już, że by wzrastać na drodze wiary potrzebuję drugiego człowieka?
  • A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście» (ww. 9-10) Nie ulega wątpliwości, że posiłek, który zmartwychwstały Jezus spożywa ze swoim uczniami na brzegu Jeziora Galilejskiego, oprócz wyraźnego odniesienia do Eucharystii (w. 13), jest obrazem ukazującym tajemnice Kościoła. Z jednej strony żywa obecność Pana oraz Jego łaska symbolizowana przez rybę i chleb ułożone przez Niego na ognisku, z drugiej strony człowiek ze swoją otwartością i zaangażowaniem symbolizowanym przez ryby złowione przez uczniów. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy przychodzi pokusa, by postrzegać Kościół w sposób zredukowany, jedynie jako ludzką instytucję, tworzoną przez ludzi, którzy popełniają błędy. Wspólnota Kościoła jest święta, dzięki obecności Zmartwychwstałego, należą jednak do niej ludzie, którzy, jak chociażby uczniowie w dzisiejszej Ewangelii, zmagają się z własną słabością, czy są w kryzysie wiary. Czy na modlitwie proszę o ducha posłuszeństwa wobec Bożych zamiarów dla mnie i moich braci w Chrystusie?
  • A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje» (w. 15) Jezus trzykrotnie pyta Szymona Piotra o to, czy Go kocha. W ten sposób naprawia relację łączącą Go z uczniem i odnawia jego misję wewnątrz uczniowskiej wspólnoty. Podczas procesu w domu Annasza, apostoł trzykrotnie wyparł się Pana (por. 18,17.25.27). Trzykrotnie powtórzone pytanie o miłość do Jezusa nie tylko przypomina jego upadek, lecz również pychę, która przemawiała przez niego w trakcie Ostatniej Wieczerzy: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie” (13,37). Trzykrotnie powtórzone polecenie „Paś baranki/owce moje” wyraża zamiar Jezusa, by udzielić Szymonowi udziału w Jego misji pasterskiej. Wcześniej w Czwartej Ewangelii Pan powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (10,11). Teraz, gdy poprzez swoją śmierć na krzyżu przyniósł zbawienie światu, Chrystus zaprasza apostoła, by uczestniczył w Jego misji przewodzenia owczarni. Będzie to uczestnictwo, które w odpowiednim momencie przyjmie również wymiar ofiary: „gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz” (w. 18). Czy mam świadomość, że moja wiara opiera się całkowicie na łasce, którą darmowo otrzymałem, a nie na moich zasługach? Jakie uczucia pojawiają się we mnie, gdy czytam słowa Piotra: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa: „Panie Jezu, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.