Nadeszła godzina

V Niedziela Wielkiego Postu

J 12,20-33

20 A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon [Bogu] w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. 21 Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». 22 Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. 23 A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. 25 Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. 26 Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. 27 Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. 28 Ojcze, wsław imię Twoje!» Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». 29 Stojący tłum [to] usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». 30 Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. 31 Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. 32 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». 33 To mówił, oznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa przytacza dzisiaj fragment Ewangelii Jana, w którym tuż po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Jezus zapowiada nadejście czasu Jego uwielbienia, czyli wywyższenia na krzyżu. Kończy się okres publicznej działalności, zaczyna się ostatni etap Jezusowej misji, etap Jego Paschy. Wyciszę i przygotuje moje serce na działanie Ducha i Słowa.

Punkty do medytacji

  • „A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon [Bogu] w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa»” (ww. 20-21). Wspomniani w tekście Grecy (gr. hellen) to poganie, którzy sympatyzowali z judaizmem lub nawet byli w trakcie konwersji (por. Dz 10,1-2). Na każde Święto Paschy jakaś ich liczba również przybywała do Jerozolimy. Także oni usłyszeli o Jezusie i teraz, dowiedziawszy się, że jest w mieście, chcą Go spotkać. Czy jest w moim sercu miejsce dla tych, którzy nie podzielają mojej wiary w Chrystusa? Czy na modlitwie proszę o to, by oni także oni kiedyś Go spotkali?
  • „A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy” (w. 23). Prośba Greków, przekazana przez Filipa i Andrzeja, zostaje odczytana przez Jezusa jako znak nadejścia czasu Jego męki i zmartwychwstania. Wcześniej mówił On, że Jego misją jako dobrego Pasterza jest zjednoczenie wszystkich owiec, również tych, które „nie są z tej zagrody”, czyli nie należą do narodu izraelskiego (por. J 10,16). Ewangelista również zaznaczył, że Jezus ma oddać swoje życie „za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (11,51-52). Rozdział dwunasty Janowej Ewangelii przedstawia zarówno Żydów (por. 12,9-19), jak i pogan (por. 12,20-21) zbierających się wokół Pana. Rozpoczyna się zatem spotkanie wszystkich ludzi z Bogiem, które będzie możliwe dzięki ofierze krzyżowej Syna Człowieczego. Czy patrzę na moją codzienność oczami wiary, czyli próbuję odczytać znaki czasu łaski, które objawia mi Bóg?
  • „Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (w. 24). Jezus rozwija swoją wypowiedź krótką przypowieścią o ziarnie. Obraz ziarna już wcześniej był przez Niego używany (por. Mk 4,1-9; Łk 13,18-19). Posługuje się nim także św. Paweł (por. 1 Kor 15,35-38.42-44). Jak ziarno może rozrosnąć się jedynie poprzez pogrzebanie w ziemi, tak potrzeba, by syn Człowieczy został zanurzony w śmierci, by przynieść plon obfity, którym będzie udzielona wszystkim ludziom możliwość życia w komunii z Bogiem. Czy w obecnym Wielkim Poście rozważałem już Mękę Pańską? Może mogę w najbliższym czasie uczestniczyć w nabożeństwie Drogi Krzyżowej lub Gorzkich Żali?
  • „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (w. 25). Świat w janowej teologii oznacza ludzi, którzy są w stanie buntu przeciwko Bogu i żyją w duchowej niewoli grzechu. Jezus zatem nie tyle mówi o nienawiści wobec świata jako takiego, lecz o konieczności oderwania się od grzechu, od wszystkiego, co oddziela nas od Boga, czy prowadzi do postępowania przeciwnego Jego woli. Co ze świata jest we mnie? Jakie grzechy najczęściej oddzielają mnie od Boga? Czy znam moją wadę główna, czyli skłonność do konkretnego zła, które pociąga za sobą inne?
  • „Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (w. 26). Droga krzyża, czyli składanie siebie w ofierze w imię miłości innych jest jedyną drogą, która czyni z nas uczniów Jezusa. Potrzeba nam umierania dla siebie, wychodzenia poza obręb naszych potrzeb i pragnień, by dostrzec i zaradzić potrzebom braci. Ten rodzaj postepowania, podobnie jak krzyż Jezusa, paradoksalnie prowadzi do pełni życia. Jak wygląda moja wielkopostna jałmużna, czyli troska o ubogich i potrzebujących? Czy zauważam takie osoby w moim otoczeniu? Może ktoś, kogo znam, żebrze niekoniecznie o datek materialny, ale na przykład o moją uwagę i wysłuchanie?
  • „Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!»” (ww. 27-28). Jezus jest Bogiem, ale i człowiekiem. Uświadamiając sobie, co w niedługim czasie go czeka, zdaje sobie sprawę, z jakim bólem i cierpieniem będzie musiał się zmierzyć. Jednak górę w Nim bierze zaufanie w plan Ojca i pragnienie, by poprzez swoją śmierć uwielbić Go. Odkrywanie i wypełnianie woli Bożej nierzadko wiąże się z różnego rodzaju ogołoceniem, odrzuceniem, czy wręcz cierpieniem. Jezus pokazuje swoim uczniom, jak bardzo ważna jest ufność wobec Boga. A jak jest ze mną? Czy podejmuje na co dzień trud rozeznania i wypełniania Bożego planu? Czy nie poddaje się, widząc wyrzeczenia, które z tym się wiążą? Porozmawiam o tym z Jezusem, spróbuję wsłuchać się w bicie Jego serca, serca odczuwającego lęk, ale i silnie trwającego w miłości Ojca.
  • „Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię»” (w. 28). Bóg Ojciec uważnie wsłuchuje się w modlitwę swojego Syna. Wie, z czym się mierzy. W komunii miłości, która ich łączy, w sercu Syna nie ma tajemnicy, która by nie była znana Ojcu. Jak w publicznej działalności Ojciec był przy Synu, tak teraz będzie przy Nim w Jego śmierci. Dar Chrztu Świętego wprowadził mnie w jedność Ojca i Syna, uczynił mnie przybranym synem Boga. Ja również może liczyć na Ojcowska asystencję, mogę do końca Ojcu zaufać. Jego chwała może się objawić również moim życiu. Co dzisiaj chciałbym Bogu o sobie opowiedzieć? Jakie lęki, bóle czy radości chciałbym Mu przedstawić?
  • „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz” (w. 31). Dając zniszczyć swoje ziemskie życie na krzyżu, Jezus tak naprawdę zniszczy szatana, który jest władcą tego świata, ponieważ pociągnął za sobą ludzkość buntującą się przeciwko Bogu (por. J 14,30; 16,11). Zmartwychwstanie unicestwi śmierć i związany z nią strach, dzięki któremu szatan niewolił rodzaj ludzki (por. Hbr 2,14-15). Jezus dokonuje sądu na światem, wyrzucając z niego grzech (por. J 1,29) i jednając grzeszników z Ojcem (por. 2 Kor 5,19). Czy wierzę, że Jezus ma moc osądzić również moje życie, to znaczy zdemaskować tkwiące w nim zło i uwolnić mnie od niego?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, nie przestawaj oczyszczać mnie z grzechu poprzez zanurzenie w Twojej śmierci i zmartwychwstaniu”.

To jest Mesjasz

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 7,40-53

40 A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». 41 Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? 42 Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» 43 I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. 44 Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. 45 Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: «Czemu go nie pojmaliście?» 46 Strażnicy odpowiedzieli: «Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek». 47 Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? 48 Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? 49 A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty». 50 Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: 51 «Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni?» 52 Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». 53 I rozeszli się — każdy do swego domu.

Przygotowanie

  • Za chwilę będę modlił się fragmentem Janowego opowiadania o pobycie Jezusa w Jerozolimie podczas Święta Namiotów. Jak podaje ewangelista, osoba Pana, Jego słowa i czyny, a nawet pochodzenie, wzbudzały różne reakcje pośród świętujących. Wezwę Ducha Świętego, by poprowadził mnie przez dzisiejszą modlitwę Słowem i jeszcze bardziej otworzył mnie na misterium Chrystusa.

Punkty do medytacji

  • „A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz»” (ww. 40-41). Opinie na temat Jezusa pośród Żydów przybyłych do Jerozolimy na Święto Namiotów są podzielone. Jego dotychczasowe czyny i słowa, również nauczanie w trakcie święta, podprowadzają niektórych pod uznanie, że jest On prorokiem, czyli mężem wybranym przez Boga, by przemawiać w Jego imieniu. Inni idą jeszcze dalej i dostrzegają w Nim Mesjasza. Także dzisiaj Jezus jest na różne sposoby postrzegany: Mędrzec, Rewolucjonista, Uzdrowiciel, Zbawiciel, Syn Boży… Litanię tytułów można by pewnie mnożyć bez końca. Odłożę na chwilę katechizmowe definicje na bok i wejrzę w moje serce: za kogo ja dzisiaj uważam Jezusa?
  • „Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?” (ww. 41-42). Stary Testament rzeczywiście podaje, że Mesjasz jako potomek Dawida będzie pochodził z Betlejem (por. 2 Sm 7,12-14; Mi 5,1-5). Jednak zarzut przeciwników uznania Jezusa za Mesjasza, jest chybiony. Jak podają inne miejsca w Nowym Testamencie, Pan poprzez uznanie Go za syna przez Józefa (por. Mt 1,20-24) oraz narodziny w Betlejem spełnia „wymogi” starotestamentalnych zapowiedzi mesjańskich. Na jaw zatem wychodzi niewiedza Jego przeciwników. Na czym opieram moją opinię o Jezusie? Czy znam Ewangelie, w których zostało zachowane świadectwo o Jego ziemskim życiu, a także o dokonanym przez Niego dziele zbawienia?
  • „Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty»” (ww. 47-49). Strażnicy świątynni wysłani, by pojmać Jezusa, wracają do swoich przełożonych bez Niego (ww. 45-47). Fakt ten spotyka się z ostrą reakcją faryzeuszy, którzy zarzucają im, że dali się zwieźć, a ci z tłumu, którzy w Niego uwierzyli są wręcz przeklęci. Użyty tutaj czasownik planao („zwieźć, okłamać, oszukać”) użyty został już wcześniej w opowiadaniu o Świecie Namiotów (por. 7,12). W oskarżeniu tym kryje się przekonanie o fałszywości misji wypełnianej przez Jezusa. Faryzeusz i arcykapłani konsekwentnie odrzucają Pana. Znawcy Prawa, duchowi przywódcy Izraela, nie rozpoznają czasu wypełnienia się proroctw, podczas gdy zwykli Izraelici wręcz przeciwnie, coraz bardziej zaczynają zwracać się w stronę Jezusa. Za czyją wiarę jestem odpowiedzialny? Czy opowiadając o Jezusie innym (dzieciom, wnukom, chrześniakom itd.) zachowuję pokorę i uniżenie wobec przekazywanego Misterium?
  • „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co on czyni?” (w. 51). Nikodem, który wcześniej odbył z Jezusem nocną rozmowę (por. 3,1-20) ma szerszy pogląd na Jego osobę. Dlatego odwołuje się do procedury sądowej nakazanej w Torze, według której należało przeprowadzić dochodzenie, zanim kogoś się skaże (por. Pwt 19,15-19). Słowa te zawierają pewną ironię – ci, którzy przed chwilą zarzucali tłumowi, że nie zna Prawa, sami nie chcą się zastosować do jego przepisów. Za chwilę powołają się na fałszywe przekonanie, że żaden prorok nie pochodził z Galilei (w. 52), co też okazuje się nieprawdą (z Galilei pochodził prorok Jonasz – 2 Krl 14,25). Po raz kolejny daje o sobie znać pycha i ignorancja religijnych przywódców. Kto jest moim Nikodemem? Czy potrafię słuchać tych, których Bóg daje mi, by wyprowadzić mnie z błędnych postaw i oczekiwań? Czy dziękuję za to, że upomnienia innych ludzi mogą uchronić mnie przed popełnieniem życiowych błędów?

W ciągu dnia

  • W ciągu dnia będę powracał do dzisiejszej ewangelii i prosił Jezusa: „Naucz mnie prawdziwej pokory, pomóż mi bardziej poznać Ciebie”.

Ja sam z siebie nic czynić nie mogę

Środa IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,17-30

17 Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». 18 Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. 19 W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 21 Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. 22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. 25 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. 26 Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie. 27 Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. 28 Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, kiedy wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos Jego: 29 i ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie do życia; ci, którzy pełnili złe czyny — na zmartwychwstanie do potępienia. 30 Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Przygotowanie

  • W dzisiejszej Ewangelii przeciwnicy Jezusa ponownie szukają sposobności, by Go zabić. Tym razem powodem jest bluźnierstwo, jakiego w ich opinii Pan się dopuszcza, świadcząc o synowskiej relacji łączącej Go z Bogiem. Zanim rozpocznę modlitwę Słowem, wzbudzę w sobie pragnienie trwania przy prześladowanym Jezusie.

Punkty do medytacji

  • „Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu” (ww. 17-18). Odpowiadając na zarzut, iż uzdrowienie chorego przy sadzawce Betesda było złamaniem szabatowego nakazu wstrzymania się od pracy (por. J 5,1-16), Jezus powołuje się na swoje Boże synostwo. Według ówczesnego judaizmu Bóg w szabat podejmował dwa działania: dawał życie i odbywał sąd nad zmarłymi. Dlatego Jezus, będąc Synem Boga, ma prawo ratować życie, na przykład uzdrawiając chorych. Słowa te jednak powodują jeszcze większe wzburzenie wśród przeciwników (termin „Żydzi” w Janowej Ewangelii odnosi się do przeciwnych Jezusowi elit żydowskich), którzy tym bardziej chcą doprowadzić do Jego śmierci. Jak reaguję, gdy Jezusowa nauka burzy moje dotychczasowe przekonania czy wyobrażenia?
  • „W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili” (ww. 19-20). Ewangelia Jana kładzie szczególny nacisk na podkreślenie głębokiej więzi łączącej Jezusa z Ojcem. Ojciec odwiecznie kocha i rodzi Syna (por. J 1,1.18). To właśnie z tej niezwykłej relacji wypływa każde Jezusowe działanie. Jak wygląda moja relacja z Ojcem? Czy ja również próbuję oprzeć na niej moją życiową aktywność?
  • „Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce” (w. 21). Wolą Ojca jest ratowanie życia w człowieku. Również Jezus codziennie przychodzi do mnie, by wskrzeszać mnie z duchowej śmierci. Chce przywrócić we mnie żarliwość, radość i pokój. W jakich momentach najbardziej potrzebuję tego przychodzenia?
  • „Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym” (w. 27). Jezus jako zapowiadany przez proroków Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14) ma wszelką władzę. Jego władza sądzenia ma dwa wymiary: teraźniejszy i przyszły. Jego obecny sąd nad człowiekiem ma na celu uchronienie go przed wiecznym potępieniem. Jezus pragnie być obecny w moim życiu, by każdego dnia przywracać mnie Ojcu. Co dzisiaj najbardziej oddziela mnie od Boga?
  • „szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał” (w. 30). Jezus, będąc Synem, szuka woli Ojca. Pokazuje mi, w jaki sposób mogę realizować łączące mnie z Bogiem synostwo, które otrzymałem w chrzcie świętym. Do czego dzisiaj Ojciec mnie zaprasza? Co ukazuje mi jako wyraz swej woli?

W ciągu dnia

  • W ciągu dnia będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, nie przestawaj przywracać mnie Ojcu”.

Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,1-3a.5-16

1 Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. 2 W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. 3 Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. 5 Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.

Przygotowanie

  • Jezus w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym mocą swojego słowa uzdrawia mężczyznę, który od wielu lat cierpi na swoją chorobę. Przestrzega go także przed chorobą grzechu. Przygotuję moje serce na spotkanie z Panem. Pozwolę, by moc Słowa dotknęła także moich ran i mojej grzeszności.

Punkty do medytacji

  • „Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy” (w. 1). Po raz kolejny w Czwartej Ewangelii Jezus udaje się do Jerozolimy, tym razem na bliżej nie określone święto. W przyszłości Miasto Święte będzie miejscem Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Każde kolejne święto przybliża Go do tego momentu. Zgiełk miasta, tłumy pielgrzymów, a pośrodku nich Jezus, zdecydowanie zmierzający do wypełnienia swojej misji. W Wielkim Poście przygotowuję się na świętowanie Paschy mojego Pana. Jak przeżywam ten czas?
  • „Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych” (w. 3). Krużganki otaczające sadzawkę Betesda wypełnione były chorymi. Jezus nie unika ich obecności, wręcz przeciwnie, za chwilę wykorzysta okazję, by uzdrowić jednego z nich. Czy pozwalam Panu prowadzić się ku chorym i cierpiącym? Czy nie odwracam mojego wzroku, widząc ludzką biedę i szukam możliwości, by jej zaradzić?
  • „Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?»” (w. 6). Syn Boży ma moc uzdrawiania ludzkiej duszy i ciała. Nie czyni jednak tego bez naszej zgody. Popatrzę na moje niedomaganie, zwłaszcza te duchowe. Czy prawdziwie chcę, by Jezus uzdrowił mnie z życiowego paraliżu? Czy proszę Go o to w trakcie modlitwy?
  • „Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!». Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził” (ww. 8-9). By dokonało się uzdrowienie mocą Jezusa naprawdę nie potrzeba wiele. Wystarczy wiara w uzdrawiającą moc Jego słowa. Uświadomię sobie, że właśnie to słowo Pan pozostawił mi w Piśmie Świętym. Jak wygląda moja modlitwa Słowem? Czy jestem w niej systematyczny?
  • „Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy»” (w. 10). Jan w swojej Ewangelii terminem „Żydzi” określa przeciwników Jezusa, tych, którzy nie przyjęli Go jako Mesjasza. Dzisiejsza scena podpowiada skąd między innymi wzięła ich niechęć: ze zbytniego przywiązania do zewnętrznej sprawiedliwości. Nie potrafią radować się razem z uzdrowionym. Dużo ważniejsze dla nich jest to, że ów niosąc swoje nosze łamie spoczynek szabatu. A jak wygląda moja pobożność? Czy pamiętam, że chodzi w niej przede wszystkim o spotkanie z Bogiem, które ma otwierać mnie na bliźnich?
  • „Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło»” (w. 14). Fizyczne czy nawet psychiczne choroby wcale nie są największym problemem człowieka. Dużo bardziej poważną przypadłością jest choroba serca trawionego przez grzech. Jak przeżywam moje spowiedzi? Czy dobrze się do nich przygotowuję, również przez codzienny rachunek sumienia?

W ciągu dnia

  • Zabiorę w moje dzisiejsze zajęcia i spotkania cichą modlitwę serca: „Panie Jezu, nie pozwól mi trwać w grzechu. Udziel mi łaski duchowego uzdrowienia”.

Uwierzył on sam i cała jego rodzina

Poniedziałek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 4,43-54

43 Po dwóch dniach odszedł stamtąd do Galilei. 44 Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, 45 kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. 46 Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie [przedtem] przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. 47 Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. 48 Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». 49 Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». 50 Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. 51 A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. 52 Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». 53 Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina. 54 Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Przygotowanie

  • Perykopa o uzdrowieniu syna urzędnika królewskiego nie tylko objawia moc Jezusa, lecz również pokazuje, jak bardzo potrzebuję prób na mojej drodze wiary. Wezwę Ducha Świętego, by poprowadził mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Po dwóch dniach odszedł stamtąd do Galilei” (w. 43). Po dwóch dniach pobytu w Samarii, gdzie spotkał się z przychylnością (por. J 4,1-42), Jezus udaje się do swojego rodzinnego regionu, Galilei. Ewangelia Jana, podobnie jak pozostałe Ewangelie, ukazuje Pana będącego w ciągłym ruchu. Nie zatrzymuje się On na dłużej w żadnej miejscowości, lecz chcąc dotrzeć z Dobrą Nowiną do jak największej liczby osób, przemierza Palestynę jako wędrowny Nauczyciel. Czy widać we mnie chrześcijański dynamizm, widoczny na przykład w szukaniu i wykorzystywaniu wszelkich możliwych sytuacji, by pomóc innym poznać Chrystusa?
  • „Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto” (ww. 44-45). Ewangelie synoptyczne opowiadają o odrzuceniu Pana przez mieszkańców Jego rodzinnego miasta, Nazaretu (por. Mt 13,53-58; Mk 6,1-6; Łk 4,16-30). Jan jednak uzupełnia ten przekaz, podając informację, że nastawienie Galilejczyków zmienia się po dopiero co zakończonym święcie Paschy. Niektórzy bowiem z nich, świętując w Jerozolimie, widzieli znak oczyszczenia Świątyni i wiarę, która w jego wyniku pojawiła się w sercach wielu pielgrzymów (por. J 2,13-23). Osobiste świadectwo wiary, która nie ogranicza się jedynie do deklaracji, lecz naznacza decyzje i postawy osoby wierzącej, jest niekiedy bardziej skuteczne, niż nawet najlepiej przygotowane homilie czy katechezy. Czy pokazuję Jezusa swoim życiem? Czy inni patrząc na mnie, mogą dostrzec blask Ewangelii?
  • „Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający” (w. 47). Wieść o Jezusie dociera również do urzędnika króla Heroda Antypasa, który był podporządkowanym Rzymowi władcą Galilei. Bardzo prawdopodobne, że urzędnik był poganinem. Mamy zatem tutaj kolejną po perykopie z Samarytanką opowieść o spotkaniu Jezusa z kimś, kto nie należał do ludu Izraela. Również w tym przypadku pojawia się wiara w Jezusa, która w spotkaniu z Nim zostaje udoskonalona. W jaki sposób patrzę na osoby luźno związane z chrześcijaństwem lub niewierzące? Czy mam świadomość, że również do nich zaadresowana jest zbawcza misja Jezusa?
  • „Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko»” (ww. 48-49). Jezus nie od razu wysłuchuje prośby urzędnika. Wie, że jego wiata potrzebuje udoskonalenia. Najpierw swoją odpowiedzią prowokuje go do ważnego wyznania: „Panie, przyjdź…”. Pojawia się tutaj ważny grecki termin kyrios („Pan”), który wcześniej został użyty przez Samarytankę. Nie jest to tylko zwrot grzecznościowy, lecz rodzaj wyznania przekonania o szczególnej tożsamości Jezusa. Jak reaguję, gdy Bóg wydaje się nie wysłuchiwać od razu moich modlitw? Czy pozwalam przeprowadzać się przez Jego milczenie ku doskonalszej ufności?
  • „Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł” (w. 50). Kolejną próbą, pomagającą udoskonalić wiarę urzędnika, jest polecenie, by udał się z powrotem do domu, gdyż jego syn żyje. Mężczyzna jest posłuszny słowu Jezusa i wykonuje otrzymane polecenie, mimo że nie ma „zewnętrznej” pewności o prawdziwości zapewnienia, które usłyszał. Czy wierze słowu Jezusa? Czy przechowuję w swoim „duchowym zanadrzu” pamięć o Jego słowach, które wypełniły się w moim życiu?
  • „I uwierzył on sam i cała jego rodzina” (w. 53). Wiara urzędnika królewskiego poddana próbom, zostaje nagrodzona. Mało tego, ów mężczyzna w swoim domu staje się ewangelizatorem. Dzięki cudowi uzdrowienia syna i jego świadectwie o spotkaniu z Jezusem cała rodzina zaczyna wierzyć. Czy dzielę się moją wiarą z najbliższymi? Czy w moim domu rozmawiamy o Jezusie? Czy szukamy u Niego ratunku w trudnych momentach?

W ciągu dnia

  • W kolejnym wielkopostnym dniu będę powracał do modlitwy: „Panie Jezu, próbuj moją wiarę, pomóż mi w niej wzrastać”.