Ujrzał i uwierzył (J 20,2-8)

Przygotowanie

  • W święto św. Jana, Apostoła i Ewangelisty, pochylamy się nad fragmentem Czwartej Ewangelii relacjonującym wydarzenia, które miały miejsce w poranek zmartwychwstania Chrystusa. Maria Magdalena, Piotr i Jan stają naprzeciwko tajemnicy pustego grobu. Zrozumiała w takiej sytuacji konsternacja stopniowo przeradza się w autentyczną wiarę. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono» (w. 2) Pierwszego dnia po szabacie, w trakcie którego Jezus został ukrzyżowany, Maria Magdalena wczesnym rankiem przychodzi do Jego grobu. Na miejscu widzi odsunięty kamień, który miał zasłaniać wejście do środka (w. 1). Działając pod wpływem silnych emocji, kobieta biegiem (gr. trechei) udaje się do liderów uczniowskiej wspólnoty, uznając autorytet Piotra i bliskość Jana z Jezusem. Słowa, które do nich kieruje, nie wyrażają jeszcze wiary w zmartwychwstanie, lecz jedynie lęk przed ewentualną kradzieżą martwego ciała Pana. Zachowanie Marii pokazuje, jak wielka była dezorientacja uczniów w poranek wielkanocny, zanim objawiła się im prawda. Czy przeżywając moją codzienność próbuję dostrzegać głębszy sens wydarzeń, w których biorę udział? Gdzie szukam pomocy, gdy doświadczam wątpliwości w wierze?
  • Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu (w. 3) Wiadomość przekazana przez Marię wyrywa uczniów z odrętwienia spowodowanego ostatnimi wydarzeniami i zmusza do natychmiastowego działania. Piotr, jako pierwszy pośród apostołów, przejmuje inicjatywę wyjścia z ukrycia, by zweryfikować niepokojące doniesienia. Obecność „drugiego ucznia” (gr. ho allos mathetes) jest kluczowa, gdyż prawo żydowskie dla potwierdzenia faktu wymagało świadectwa przynajmniej dwóch mężczyzn. Wyjście apostołów z Wieczernika symbolizuje początek drogi od lęku i zamknięcia ku otwartości na tajemnicę Boga. Czego dzisiaj najbardziej się obawiam? Czy stać mnie na skonfrontowania się z wolą Boga, który poprzez swoje słowo oraz różne znaki chce wyprowadzić mnie z wieczernika moich obaw?
  • Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu (w. 4) Wspólny bieg apostołów obrazuje jedność Kościoła w poszukiwaniu prawdy, mimo różnic w wieku czy temperamencie. Fakt, że Jan wyprzedza Piotra, tłumaczy się zazwyczaj jego młodszym wiekiem oraz gorliwą miłością, która „ponagla”. Pośpiech oddaje napięcie emocjonalne w sercach uczniów oraz ich pragnienie jak najszybszego ujrzenia miejsca spoczynku Mistrza. Mimo że Jan dociera pierwszy, nie wchodzi do środka. Dostrzegamy tutaj dynamikę wiary, która czasem każe nam biec, a czasem cierpliwie czekać. Czy dostrzegam wartość zarówno działania, jak i spokojnego trwania na modlitwie? Do której z tych dwóch rzeczy Pan mnie dzisiaj szczególnie zaprasza?
  • A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka (w. 5) Wejścia do żydowskich grobowców były zazwyczaj niskie i wąskie, dlatego Jan musi się nachylić, by spojrzeć do środka. Dostrzega leżące płótna (gr. ta othonia), co jest pierwszym dowodem przeczącym teorii kradzieży – złodzieje raczej nie traciliby czasu na odwijanie ciała. Powstrzymanie się Jana od wejścia do grobu można zinterpretować jako wyraz szacunku dla starszeństwa i prymatu Piotra. Jan zatrzymuje się na progu tajemnicy, pozwalając, by to Piotr dokonał pełnej inspekcji. Jego postawa uczy pokory i respektowania hierarchii nawet w chwilach wielkiego wzburzenia. W jaki sposób badam autentyczność ewentualnego Bożego natchnienia? Czy mam kogoś (np. stały spowiednik, kierownik duchowy, osoba doświadczona w wierze), kto pomógłby mi zweryfikować moje rozumienie Najwyższego?
  • Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu (ww. 6-7) Piotr, mimo że przybywa drugi, bez wahania przekracza próg grobu, co pasuje do jego impulsywnego charakteru. Widok nienaruszonych płócien sugeruje, że ciało Pana nie zostało z nich wyjęte, lecz przeniknęło przez nie w cudowny sposób. Piotr staje się w tym momencie pierwszym świadkiem pustego grobu. Jego rola polega na stwierdzeniu faktów, które staną się fundamentem wiary rodzącego się Kościoła. Opis chusty (gr. sudarion) jest kluczowym argumentem przeciwko tezie o zbezczeszczeniu grobu przez rabusiów. Słowo „zwinięta” może sugerować, że zachowała ona kształt głowy, z której się osunęła. Ten z pozoru drobny szczegół jest milczącym, ale ważnym świadectwem nadprzyrodzonej Bożej interwencji. Czyjemu świadectwu zawdzięczam moją wiarę? Czy modlę się za tę osobę?
  • Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył (w. 8) Ośmielony przez Piotra, Umiłowany Uczeń wchodzi do wnętrza grobu, by osobiście doświadczyć tej samej rzeczywistości. Jego reakcja jest natychmiastowa: widok pustych szat wystarcza mu, by w pełni uwierzyć. Czasownik „uwierzył” (gr. episteusen) oznacza, że Jan przyjął do wiadomości fakt zmartwychwstania, nie potrzebując widzieć samego Zmartwychwstałego. Oto rodzi się wiara paschalna, która opiera się na znakach, a nie na bezpośrednim spotkaniu. Jan staje się wzorem dla przyszłych pokoleń chrześcijan, którzy „nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29). Jakie wydarzenia z mojego życia potwierdzają, że Jezus żyje?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, umacniaj moją wiarę w zmartwychwstanie, utwierdzaj mnie w ufności wobec świadectwa Kościoła i naucz odkrywać w codziennym życiu nawet najmniejsze przejawy Bożej prawdy”.

Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 10,17-22)

Przygotowanie

  • Dzisiejsze święto upamiętniające męczeństwo św. Szczepana wydaje się zakłócać pełny radości i nadziei nastrój Bożego Narodzenia. Rozważany przez nas fragment Ewangelii Mateusza rzuca światło na problem odrzucenia przez świat Dobrej Nowiny i tych, którzy ją głoszą. Jezus jest całkowicie uczciwy wobec swoich uczniów. Zapowiada czekające ich prześladowanie, lecz jednocześnie daję niezwykłe obietnice tym, którzy będą chcieli pozostać mu wierni. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować (w. 17) Jezus poucza Dwunastu, aby zachowywali czujność i zdrowy realizm w kontaktach z innymi ludźmi. Nie chodzi Mu bynajmniej o nienawiść, lecz o mądrą ostrożność wobec zła, które może dominować w człowieku. Głoszenie Ewangelii będzie spotykać się z instytucjonalnym sprzeciwem ze strony oficjalnych struktur żydowskich, jakimi są sądy religijne. Biczowanie w synagogach to zapowiedź fizycznego cierpienia, które stanie się udziałem uczniów wiernych Mistrzowi. Pójście za Nim wiązać się będzie z wysokim kosztem. Jakie zadanie Pan przeznaczył mi w głoszeniu Ewangelii? Czy wypełniając je, spotkałem się z krytyką lub odrzuceniem?
  • Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom (w. 18) Konflikt z powodu wiary wykroczy poza ramy religijne i dotknie sfery władzy świeckiej oraz wielkiej polityki. Co ważne, stawanie przed pogańskimi namiestnikami i królami nie będzie rodzajem porażki, lecz okazją do złożenia ważnego świadectwa (gr. martyrion). Paradoksalnie, apostołowie w kajdanach staną się wolnymi głosicielami Prawdy przed możnymi tego świata, którzy inaczej nie usłyszeliby Ewangelii. Dobra Nowina o zbawieniu w Chrystusie będzie docierać do narodów pogańskich często poprzez krew męczenników. W jaki sposób mogę zaangażować się w ewangelizację społeczności, w której przyszło mi żyć? Czy wiąże się to z koniecznością rezygnacji lub ofiary?
  • Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was (ww. 19-20) Naturalną reakcją człowieka na bezpośrednie zagrożenie życia jest paraliżujący lęk o to, jak się obronić. Jezus jednak kategorycznie zakazuje uczniom martwić się o formę i treść obrony w obliczu prześladowań. Mają zaufać Opatrzności. Obietnica „będzie wam poddane” wskazuje na natychmiastową i nadprzyrodzoną pomoc płynącą w decydującym momencie. Uczeń w chwili próby stanie się narzędziem, za pomocą którego będzie przemawiał sam Duch Ojca (gr. to pnauma tu patros). Świadectwo męczenników nie będzie ludzkim krzykiem rozpaczy, lecz autorytatywnym głosem samego Boga. Jak dzisiaj wygląda moja relacja z Duchem Świętym? Czy jestem otwarty na Jego natchnienia, zwłaszcza w odniesieniu do bycia świadkiem Chrystusa?
  • Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią (w. 21) Nienawiść do Ewangelii stanie się w niektórych sercach silniejsza niż naturalna miłość do własnego brata czy dziecka. Wydanie na śmierć członków rodziny to szczyt zdrady, który rani o wiele mocniej niż jakikolwiek wyrok obcego sędziego. Miecz Słowa Bożego będzie przecinać więzy krwi, bezlitośnie odsłaniając prawdę o tym, co dla kogo jest wartością najważniejszą. Uczniowie zatem mają być gotowi na osamotnienie i odrzucenie nawet tam, gdzie teoretycznie powinni czuć się najbezpieczniej. Czy mogę powiedzieć, że życie mojej rodziny oparte jest na fundamencie wiary? Jakie przejawia się to na co dzień?
  • Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (w. 22) Jedynym, ale i wystarczającym powodem powszechnej wrogości, z jaką spotykać się będą uczniowie, będzie wyznawane przez nich imię „Jezus”. Zapowiedź totalnego odrzucenia ze względu na wiarę brzmi przerażająco… Dlatego Jezus kończy swoją wypowiedź potężną i pełną nadziej obietnicą. Kto wytrwa do końca, czyli będzie wierny aż do ostatniego tchnienia męczeństwa, będzie zbawiony (gr. sothesetai). Mówiąc inaczej, kluczem do bram nieba w obliczu ziemskiego piekła prześladowań będzie cnota wytrwałości. Czy pielęgnuje w sobie konsekwencję i wytrwałość w wierze? Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie Chrystusową obietnicę zbawienia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, spraw, bym w chwili odrzucenia ze względu na moją wiarę stawał się żywym tabernakulum objawiającym moc Trójcy Świętej”.

Znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę (Łk 2,15-20)

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa dzisiejszej Mszy o świcie stawia przed nami scenę spotkania pasterzy z nowonarodzonym Jezusem. Słuchając Ewangelii, stajemy się uczestnikami wydarzenie pełnego autentycznej radości i wypływającego z niej uwielbienia. Oto Bóg prawdziwie wchodzi w zwyczajność i niedostatek ludzkiego życia. Duchu Święty, otwieraj przede mną głębię dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili między sobą: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił» (w. 15) Anielskie orędzie o narodzeniu Mesjasza wprawia pasterzy w ruch. Ich wiara jest prosta. Dlatego nie dyskutują nad wiarygodnością nocnej wizji. W ich sercach rodzi się pragnienie, by pójść do Betlejem i na własne oczy zobaczyć Zbawiciela świata. Słowo Boże nie jest jedynie nośnikiem informacji. Jeśli jest słuchane w prostocie wiary, potrafi uruchomić w nas działanie, które doprowadzi do jego wypełnienia. Kiedy ostatni raz poszedłem za głosem Bożym? Jakie były tego skutki?
  •  Udali się też pośpiesznie i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę (w. 16) Po przybyciu na miejsce pasterze spotykają Świętą Rodzinę, co podkreśla ludzki, historyczny i realny wymiar Wcielenia. Mimo że wymienione na końcu, Niemowlę znajduje się w centrum opisywanej sceny. Nie ma w niej królewskiego majestatu, lecz uderzająca prostota i ubóstwo. Ujawnia się tutaj jedna z podstawowych myśli Łukaszowej Ewangelii. Syn Boży przyszedł na świat nie po to, by zasiąść na tronie w zamkniętym pałacu, lecz by swoja obecnością przemienić sytuację człowieka, dotknąć jego najboleśniejszych ran i podnieść na duchu. Co dzisiaj jest moją największą biedą? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu (w. 17) Gdy pasterze zobaczyli Dziecię, ich rola się zmienia. Z biernych obserwatorów przemieniają się w pierwszych ewangelizatorów. Dzielą się Dobrą Nowiną, którą o Nowonarodzonym przekazali im wcześniej aniołowie. Ich świeże, naoczne doświadczenie w pierwszym rzędzie zaadresowane jest do Maryi i Józefa. Możemy domyślać się, że narodziny Dziecięcia zgromadziły także inne, przypadkowe osoby. Każdy, kto spotkał żywego Boga, czuje naturalną potrzebę, by dzielić się z innymi. Nie musi to przybierać formy naukowego traktatu, wystarczy prostota i autentyczność pasterzy. Czy potrafię dzielić się moją wiarą z innymi? Kiedy ostatni raz rozmawiałem z kimś o Jezusie?
  •  A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli (w. 18) Opowieść o chórach anielskich i Mesjaszu w zwierzęcym żłobie brzmi niewiarygodnie i tajemniczo. Dodatkowo przedstawiają ją ludzie o niskim statusie społecznym. Stąd zdziwienie jako pierwsza reakcja słuchaczy. Cud wcielenia Boga wymyka się ludzkiej logice. Podobnie, jak większość dzieł Bożych. Działanie Boga często burzy nasze schematyczne wyobrażenia. Jednocześnie, zdumienie Bogiem otwiera drogę do postawienia kolejnego kroku na drodze wiary. W swej istocie jest ona przecież ufnością wobec Boga, którego zamiary przekraczają nasze ludzkie pojmowanie. Kiedy ostatni raz pozwoliłem się Bogu zadziwić? Czy jestem gotowy, by ze względu na Niego wychodzić poza moje dotychczasowe myślenie?
  • Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (w. 19) Zachowanie Maryi kontrastuje z postawą wyakcentowaną w poprzednim wersecie. Nie tylko uważnie wsłuchuje się w słowa pasterzy, ale również z nie mniejszą uwagą świadomie uczestniczy w całym wydarzeniu. Grecki czasownik przetłumaczony jako „rozważała” (symballo), sugeruje składanie różnych, pasujących do siebie elementów w jedną całość. Można powiedzieć, że serce Maryi staje się skarbcem, w którym gromadzone są wszystkie, nawet najmniejsze ślady Bożej obecności i działania. Czy podobnie jest z moim sercem? Czy zachowuję w nim i rozważam pamięć o działaniu Boga w moim życiu?
  • A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane (w. 20) Po niezwykłym spotkaniu z Dziecięciem pasterze wracają do swoich stad, do zwykłych, nocnych obowiązków. Jednakże nie jest to koniec. Ich serca i usta pełne są uwielbienia Boga, za wszystko czego właśnie byli świadkami. Spotkanie z Chrystusem przemienia nasze życie. Nie zabierając nas fizycznie z tego świata, sprawia, że nasze zwykłe, codzienne życie nabiera nowego, boskiego blasku. Jakie myśli, uczucia i emocje rodzą się we mnie dzisiaj, gdy po raz kolejny świętuje narodziny Syna Bożego?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Duchu Święty, otwieraj moje zmysły, umysł i serce na obecność Boga. Wzbudzaj we mnie ufność i dziękczynienie. Pomóż mi dzielić się radością spotkania Chrystusa z innymi”.

Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne (J 6,22-29)

Przygotowanie

  • Tłumy szukają Jezusa, gdyż po raz kolejny chcą nasycić się rozmnożonym przez Niego chlebem. Pan wykorzystuje tę sytuację, by stopniowo wprowadzić temat duchowego pokarmu, jakim będzie Jego Ciało i Krew. W chwili ciszy przygotuję się na spotkanie ze Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie, by zawarta w nim moc Ducha Świętego dotknęła mojego serca.

Punkty do medytacji

  • A kiedy [ludzie z] tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa (w. 24) Rozważany przez nas fragment ściśle łączy się z poprzedzającym go kontekstem. Chwilę wcześniej Jan Ewangelista opowiedział o cudownym rozmnożeniu chleba po drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego (por. J 6,1-15) oraz uczniach przeprawiających się z powrotem do Kafarnaum i Jezusie kroczącym po wzburzonych wodach jeziora (por. 6,16-21). Wieść o nakarmieniu pięciu tysięcy mężczyzn w zrozumiały sposób wzbudziła wielkie zainteresowanie. Gdy świadkowie cudownego wydarzenia następnego dnia orientują się, że zarówno Jezus jak i Jego uczniowie oddalili się (w. 22), przeprawiają się do Kafarnaum, by tam ponownie spotkać Pana. Czy jest we mnie pragnienie spotykania Jezusa? Czy jestem gotowy pokonywać różne trudności, byle by tylko móc cieszyć się Jego obecnością?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta (w. 26) Jezus dobrze zna serce człowieka. Wie, jakie pragnienia je wypełniają. Dlatego bezpośrednio zwraca uwagę szukającym Go, że ich motywacja nie jest jeszcze doskonała. Czynione przez Niego cuda, w tym rozmnożenie chleba, nie są jedynie prostymi manifestacjami Jego możliwości, lecz mają charakter znaku, to znaczy objawiają Jego mesjańską tożsamość oraz cel Jego misji. Nie chodzi jedynie o to, by dokonało się cudowne uzdrowienie człowieka lub napełnienie jego pustego żołądka, lecz by w spotkaniu z Panem miały miejsce przemiana i uzdrowienie na poziomie duchowym. Jakie są moje oczekiwania wobec Jezusa? Czy bycie zbawionym przez Niego zajmuje pośród nich pierwsze miejsce?
  • Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (w. 27) Jezus wskazuje na konieczność szukania pokarmu, który zagwarantuje życie wieczne. W tradycji biblijnej jako pokarm i napój duchowy przedstawiane były Boża Mądrość i Boże Słowo, które dane były Izraelowi w postaci Prawa. W Mądrości Syracha czytamy: „Ten, który Pana się boi, (…) kto trzyma się Prawa, posiądzie mądrość (…) Nakarmi go chlebem rozumu i napoi go wodą mądrości” (Syr 15,1.3). Jezus jako Syn Człowieczy naznaczony został przez Ojca pieczęcią Ducha Świętego (por. J 1,32). Dzięki temu może w doskonały sposób objawić światu Bożą mądrość, której „spożywanie” wprowadzi człowieka w rzeczywistość pełni życia. Jak wygląda moja hierarchia wartości, czy moje potrzeby duchowe stawiam ponad fizycznymi? Czy wierzę, że Jezus chce nie tylko towarzyszyć mi w życiu ziemskim, ale również wprowadzić mnie w szczęśliwą wieczność?
  • Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał (w. 29) Żydzi otaczający Jezusa są w stanie przyjąć Go jako nowego Mojżesza. Dlatego pytają, w jaki sposób mają wykonywać dzieła Boga (w. 28). Odpowiadając, Pan wskazuje na najważniejsze wymaganie, jakie Bóg stawia człowiekowi. Wiara w Jezusa Chrystusa jest fundamentalna, bez niej nie ma chrześcijaństwa, nie ma uczestnictwa w życiu wiecznym. Jest ona darmowo daną łaską, lecz jak każdy dar wymaga odpowiedniego przyjęcia. Przede wszystkim chodzi o to, by relacja z Jezusem przeniknęła we wszystkie momenty ludzkiego życia. Czy Jezus ma dostęp do całego mnie? Czy nie chowam czegoś przed Nim, na przykład nieuporządkowanych relacji, błędnych przyzwyczajeń, czy wręcz grzesznego zniewolenia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał krótką modlitwę uwielbienia: „Panie Jezu, objawiona światu Mądrości Ojca, bądź uwielbiony w moim życiu”.

Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go (Łk 24,13-35)

III Niedziela Wielkanocy

Łk 24,13-35

13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. 14 Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. 16 Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali. 17 On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. 18 A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». 19 Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; 20 jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. 21 A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. 22 Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, 23 a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. 24 Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli». 25 Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! 26 Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» 27 I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. 28 Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. 29 Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. 30 Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. 31 Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. 32 I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» 33 W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, 34 którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». 35 Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Przygotowanie

  • Rozważając tekst dzisiejszej Ewangelii, dołączamy do uczniów idących do Emaus. Kleofas i jego towarzysz są wyraźnie rozbici tym, co wydarzyło się w Jerozolimie w czasie święta Paschy. Śmierć Jezusa zachwiała ich wiarą. Po drodze jednak dołącza się do nich pewien Wędrowiec, Jego słowa i gesty otwierają ich oczy i na nowo napełniają żywą wiarą. Wyciszając moje serce i otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem (w. 13) Opowiadając o zmartwychwstaniu Chrystusa, ewangelista Łukasz podkreśla, że prawda o tym wydarzeniu z wielkim trudem docierała do umysłów i serc apostołów. Mimo że kobiety, które o świcie pierwszego dnia po szabacie, udały się do grobu, powróciły z wiadomością, że ciało znikło oraz że spotkały dwóch aniołów, którzy obwieścili, iż Syn Człowieczy powstał z martwych, jak sam wcześniej zapowiadał, Jedenastu nie jest w stanie uwierzyć (por. Łk 24,11-12). Piotr, który pobiegł do grobu i na własne oczy przekonał się, że jest on pusty, wrócił „dziwiąc się temu, co się stało” (w. 12). Teraz widzimy dwóch innych uczniów, którzy przekonani, że Jezus odniósł porażkę, nie widzą sensu pozostawania w Jerozolimie i postanawiają udać się do Emaus, prawdopodobnie ich rodzinnej miejscowości. Dwa tygodnie temu celebrowaliśmy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Czy pozwoliłem, by prawda o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią do głębi przeniknęła moje wnętrze? Czy dostrzegam pierwsze owoce tegorocznego świętowania?
  • Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali (ww. 15-16) Emaus (dzisiaj Al-Kubajba) oddalone było od Jerozolimy o 60 stadiów (ok. 11 kilometrów). Odległość tę można było odbyć pieszo w ciągu jednego dnia. W trakcie podróży do uczniów, żywo dyskutujących o ostatnich wydarzeniach (w. 14), dołącza zmartwychwstały Jezus. Fakt, iż nie od razu Go poznają, ewangelista tłumaczy tym, iż ich oczy są przesłonięte (dosł. „były trzymane, by Go nie rozpoznali”). „Trzymającym” jest Bóg, który, jak zobaczymy, ostatecznie doprowadzi uczniów do poznania Zmartwychwstałego, ale dokona się to za pomocą Pism i znaku łamania chleba. Nasza droga wiary wiąże się ze stałym wzrastaniem, które wymaga co prawda zaangażowania z naszej strony, lecz dokonuje się według planu Boga. To od Niego ostatecznie zależy, kiedy i w jaki sposób Go poznamy. Czy jestem wyczulony na Boże prowadzenie w codziennym życiu? Czy zgadzam się na to, by to On decydował, kiedy i jak będą otwarte moje oczy?
  • A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało (w. 21) Relacjonując, co stało się z Jezusem w Jerozolimie, uczniowie podkreślają, że zawiedzione zostały ich oczekiwania. Spodziewali się bowiem, że dokona On wyzwolenia Izraela z politycznej i militarnej zależności od cesarstwa rzymskiego. Niestety nie pojęli, na czym polegała Jego misja, że poprzez swoją śmierć podarował On, nie tylko Izraelowi, ale i całemu światu, inny rodzaj wyzwolenia, a mianowicie wykupienia z niewoli grzechu. W synagodze w Nazarecie, inicjując swoją publiczną działalność, Pan odniósł do siebie słowa Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana” (4,18-19; por. Iz 61,1n; 58,6). Jak widać, uczniowie tę i wiele innych zapowiedzi postrzegali w czysto ziemskich kategoriach. Czy modląc się Słowem, daje mu pierwszeństwo i odrzucam pokusę interpretowania go do własnych wyobrażeń i oczekiwań?
  • Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (ww. 25-27) Chwilę wcześniej Kleofas zarzucił nierozpoznanemu jeszcze Jezusowi, że jako jedyny nie wie, co się wydarzyło w Jerozolimie (w. 18). Wychodzi jednak na to, że to uczniowie nie pojęli doniosłości i sensu ostatnich wydarzeń. Jezus gani ich za to, że wybiórczo, czyli w kluczu własnych oczekiwań, czytali Pisma. Gdyby było inaczej, wiedzieliby, że Mesjasz nie miał być narodowym rewolucjonistą, lecz Barankiem bez skazy, w którego ofierze objawi się Boża chwała. Takiego właśnie Mesjasza zapowiadali zarówno Mojżesz, jak i prorocy. Męka Jezusa nie jest nieszczęśliwym zrządzeniem losu, lecz wydarzeniem, które objawia charakter Bożej miłości do człowieka, a czyszczając nas z grzechu, otwiera nam do Niego drogę. Czy pielęgnuję w sobie wdzięczność za każdą kroplę krwi wylaną przez Jezusa na krzyżu?
  • Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (ww. 30-31)Po dojściu do Emaus Jezus daje się zaprosić na nocleg. Podczas wieczornego posiłku wykonuje gesty, które na myśl przywołują wcześniejsze wydarzenia. Podczas pierwszego rozmnożenia chleba Pan „wziął […] pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi” (Łk 9,16). Zaś podczas Ostatniej Wieczerzy „wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże» […] Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!»” (22,17-19). Oczy uczniów, wcześniej były jakby przesłonięte, teraz odzyskują pełną zdolność widzenia i w Towarzyszu podróży rozpoznają Jezusa, który nie jest spowity cieniem śmierci, lecz żyje. Najpełniejsze poznanie i doświadczenie Boga zostało nam dane w Eucharystii. Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Msza Święta? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej świadomie w niej uczestniczyć?
  • W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (ww. 33-35) Spotkanie z żywym Jezusem całkowicie zmienia optykę uczniów z Emaus. Wydarzenia paschalne nabierają właściwego znaczenia. Dlatego natychmiast decydują się powrócić do Jerozolimy, gdzie dowiadują się, że nie tylko oni spotkali zmartwychwstałego Pana. W rozmowie z pozostałymi uczniami podkreślają, że decydującym momentem w rozpoznaniu Jezusa, było łamanie chleba. Tak oto rodzi się Kościół, wspólnota osób, które umacniają się wzajemnym doświadczeniem wiary i karmią chlebem łamanym na pamiątkę wydarzeń Paschalnych. Przypomnę sobie osoby, które w sposób szczególny przyczyniły się mojego spotkania z Chrystusem. W chwili ciszy, własnymi słowami pomodlę się w ich intencji.

W ciągu dnia

  • Zaplanuję dzisiaj adorację Najświętszego Sakramentu.