Pan ulitował się nad owym sługą (Mt 18,21-35)

Wtorek III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 18,21-35

21 Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. 24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 26 Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. 27 Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” 29 Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. 30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 31 Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 32 Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. 33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” 34 I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Przygotowanie

  • Kościół daje nam dzisiaj jako duchowy pokarm fragment Mateuszowej Ewangelii, w którym Jezus przypomina nam, jak wielkim darem i zobowiązaniem jest Boże miłosierdzie, jakiego doświadczamy w sakramencie pokuty. Wyciszę moje serce, wezwę pomocy Ducha Świętego, by ta nauka nie była dzisiaj dana mi na darmo.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» (w. 21) Pobiblijna tradycja rabinistyczna zachowała elementy żydowskiego nauczania sięgające I w., według którego to samo przewinienie należy przebaczać maksymalnie trzy razy. Pytanie Piotra odzwierciedlałoby zatem wcześniejsze słowa Jezusa, który wymagając od swoich uczniów sprawiedliwości przewyższającej sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy (por. Mt 5,20), wielokrotnie kładł nacisk na przebaczenie (por. 6,12.14-15). Jak za chwilę zobaczymy, rozumienie Piotra nie jest jeszcze pełne. Czy mogę wskazać te momenty w moim postępowaniu, które potwierdzają, że idąc za Jezusem, poddaję się Jego słowu? Czy noszę w sobie stałe pragnienie uczenia się od Pana?
  • Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (w. 22) Tekst grecki można przetłumaczyć także jako „siedemdziesiąt siedem razy siedem”, czyli czterysta dziewięćdziesiąt razy. Jak byśmy nie przetłumaczyli, odpowiadając Piotrowi, Jezus używa hiperboli (wydawałoby się przesadnego wyrażenia) oraz wielokrotności liczby siedem (w symbolice biblijnej wyrażająca doskonałość), by wskazać na konieczność unikania pokusy stawiania jakichkolwiek limitów w procesie wybaczania poniesionych krzywd. Lamek w Księdze Rodzaju deklaruje: „Jeśli Kain ma być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4,24). Zaś w życiu uczniów Jezusa niekończąca się zemsta ma być zastąpiona bezgranicznym przebaczeniem. Czy nie kryję w swoim sercu pragnienia zemsty wobec kogoś, kto mnie skrzywdził? Kogo dzisiaj chętnie nazwałbym moim wrogiem?
  • Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów (w. 24) Sługa z przypowieści był winien swojemu królowi wręcz trudną do wyobrażenia sumę pieniędzy. Jeden talent odpowiadał sześciu tysiącom denarów, czyli kwocie średniego wynagrodzenia za sześć tysięcy dni. Zatem dziesięć tysięcy talentów, to sześćdziesiąt milionów dniówek. By zgromadzić taki majątek, trzeba by pracować nieprzerwanie przez sto sześćdziesiąt cztery tysiące lat! Jezus ponownie posługuje się w swojej wypowiedzi hiperbolą, by ukazać, jak wielki dług zaciągamy wobec Boga, gdy poddajemy się pokusom i wpadamy w grzech. Czy jestem świadomy mojej grzeszności? Czy nie idę za pokusą umniejszania własnych win?
  • Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać (w. 25) Sprzedawanie w niewolę osób, które nie były w stanie spłacić swoich długów, było powszechnie stosowane w starożytności. Król z przypowieści postanawia sprzedać zadłużonego sługę wraz z jego rodziną. Jezus podkreśla w ten sposób, że nasze upadki nie są wyłącznie naszą prywatną sprawą. W mniejszym lub większym stopniu wiążą się z krzywdą wyrządzaną innym ludziom, zwłaszcza tym najbliższym. Czy robiąc wieczorny rachunek sumienia lub przygotowując się do spowiedzi świętej, pamiętam o wpływie mojego postepowania na moich bliskich? Czy mam świadomość, że nawrócenie i naprawa mojego życia będzie procentować również w ich życiu?
  • Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował (w. 27) Mimo że dług jest ogromny, król postanawia go darować, gdyż widzi błaganie swojego sługi. Podobnie jest w naszym życiu. Bóg zawsze jest gotowy wybaczyć nam nasze przewinienia, jeśli tylko przyjmiemy postawę skruchy i pokornie oddamy się Jego miłosierdziu. Czy obraz Boga, który na co dzień noszę w moim sercu, przypomina króla postać z przypowieści? Spojrzę na moje ostatnie dni, za co dzisiaj chciałbym przeprosić? Może nie będę zwlekał do rekolekcji, ale jak najszybciej pójdę do spowiedzi?
  • Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien! (w. 28) Zachowanie sługi, któremu dopiero, co darowana niewyobrażalny dług, może wręcz przerażać. Współsługa winien był mu jedynie sto denarów, czyli sto dniówek, a mimo to jest nieczuły na jego błaganie i doprowadza do jego uwiezienia. Wydaje się, że nic nie nauczył się w spotkaniu z miłosiernym władcą. W Ewangelii Łukasza Jezus wzywa uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Czy fakt, iż w Chrystusie dostąpiłem ogromu Bożego miłosierdzia, wpływa na moje relacje z bliźnimi? Czy noszę w sobie gotowość do wybaczania?
  • I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu (ww. 34-35) Stała gotowość wybaczania odniesionych krzywd, która swój początek bierze w doświadczeniu Bożego miłosierdzia, nie jest czymś fakultatywnym, lecz stanowi jeden z podstawowych elementów chrześcijańskiej tożsamości. Miłosierdzie ma rodzić miłosierdzie. Gdy po naszej śmierci staniemy przed Bożym majestatem, przebaczenie, które okazaliśmy innym, będzie jednym z czynników decydujących o naszej wieczności. Komu i co dzisiaj mogę wybaczyć? Porozmawiam o tym z Jezusem.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Panie Jezu, otwieraj moje serce na moich nieprzyjaciół, ucz mnie przebaczenia”.

Wy wszyscy jesteście braćmi (Mt 23,1-12)

Wtorek II Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 23,1-12

1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Ewangelii Mateusza na pierwszy rzut wydaje się być zaadresowanym przede wszystkim do tych, którzy wewnątrz Kościoła są odpowiedzialni za przekaz wiary (biskupi, prezbiterzy, osoby zakonne, katecheci itd.). Jednakże każdy z nas może znaleźć w nim światło na autentyczne przeżywanie wiary, bycie we wspólnocie uczniów Jezusa i poszukiwanie prawdziwej wielkości. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę, przygotuj moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią (ww. 2-3) Wyrażenie „katedra Mojżesza” (dosł. „krzesło/siedzenie Mojżesza”) odnosi się do kamiennego siedzenia ustawianego wewnątrz ówczesnej synagogi, na którym zasiadali przewodniczący liturgii. Symbolizowało ono władzę nauczania i interpretowania Prawa Mojżeszowego. Jezus zatem odnosi się do uczonych w Piśmie i faryzeuszy jako tych, którzy przypisali sobie wszelkie prawo do religijnego instruowania. Co ciekawe, Pan nie odbiera im tego prawa i nie przestrzega przed ich nauką, lecz przed sposobem zachowania. Zarzut jest jasny – czyny uczonych w Piśmie i faryzeuszy nie odzwierciedlają ich nauczania. Czy pomiędzy wyznawaną przeze mnie wiarą a codziennymi moimi wyborami istnieje harmonia?
  • Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą (w. 4) Jezus odnosi się do rygorystycznego i dosłownego rozumienia poszczególnych przykazań Prawa. Problem ten był widoczny już we wcześniejszych fragmentach, gdy mowa była na przykład o nakazie spoczynku szabatowego (por. Mt 12,1-8) czy czystości rytualnej (por. 15,10-20). Uczeni w Piśmie i faryzeusze lubowali się w stawianiu wysokich wymagań, dodatkowo do nakazów Prawa dodawali zwyczaje wypływające z tzw. tradycji starszych, sami jednak w codziennym życiu nie stanowili przykładu prawdziwej sprawiedliwości, co wyszczególnione będzie w kolejnych wersetach. Czy jestem wyrozumiały dla moich współbraci w wierze? Czy w odniesieniu do poszczególnych przykazań jestem wymagający przede wszystkim od siebie?
  • Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów (w. 5) Filakterie, o których wspomina Jezus, były rodzajem skórzanych pudełek, w których umieszczano fragmenty świętych Pism i które przywiązywano do czoła i lewego ramienia w trakcie modlitwy (por. Pwt 6,6-9; 11,18). Natomiast frędzle u płaszczów miały przypominać o konieczności zachowywania przykazań (por. Lb 15,38-40). Uczeni w Piśmie i faryzeusze powiększali filakterie i wydłużali frędzle u płaszczów, ale nie po to, by oddać chwałę Najwyższemu, lecz by samym zyskać podziw u innych. Czy unikam pokusy bycia podziwianym ze względu na moją pobożność?
  • Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi (ww. 6-7) Pan podaje kolejne przykłady miłości, bynajmniej nie Boga ani Jego przykazań, lecz wykrzywionej miłości własnej praktykowanej przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Podobnie jak w dzisiejszych czasach, w starożytnym Izraelu na każdej uczcie istniała pewna hierarchia zajmowanych miejsc. Podobnie było wewnątrz synagog. Zaś tytuł „Rabbi” (dosł. „mój wielki”) stosowano wobec religijnych przywódców. W przypadku uczonych w Piśmie i faryzeuszy zauważyć można było wręcz zabieganie o to, by właśnie w ten sposób byli traktowani przez innych. A jak pod tym kątem wygląda moje zachowanie, gdy uczestniczę w parafialnej liturgii, czy w spotkaniach grupy modlitewnej?
  • A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus (w. 8-10) Po podaniu konkretnych przykładów błędów popełnianych przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, Jezus przechodzi do wskazówek, które chce przekazać swoim uczniom. W charakterystyczny dla żydowskiego argumentowania sposób przypomina komu w pierwszym rzędzie należy się cześć i wywyższenie. Tytuły takie jak „Rabbi”, „Nauczyciel” (gr. didaskalos), „Ojciec” (gr. pater) czy „Mistrz” (gr. kathegetes) przede wszystkim określają Jego samego oraz Ojca niebieskiego. Żaden z ludzi nie jest ich godzien w sposób absolutny. Realizowanie we wspólnocie wiary lub środowisku rodzinnym funkcji ojca czy nauczyciela powinno dokonywać się w duchu pokory i wdzięczności, że można uczestniczyć w ojcostwie i nauczycielstwie, które przynależą do Ojca i Syna. Jakie duchowe obowiązki mam wobec innych? Czy wypełniam je w pokorze? Czy na przykład będąc ojcem dla moich dzieci, uczę się ojcostwa od Boga Ojca?
  • Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (ww. 11-12) Wcześniej, reagując na zazdrość, która pojawiła się między Jego uczniami, Jezus powiedział: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (Mt 20,25-26). Przyjęcie postawy sługi wobec braci jest jednym z najważniejszych elementów tożsamości ucznia Jezusa. Prawdziwa bowiem wielkość nie zależy od stopnia poklasku czy podziwu ze strony innych, lecz od tego, czy naśladujemy Chrystusa, który jako Bóg będąc godnym wszelkiej chwały i uwielbienia, całkowicie uniżył samego siebie, stając się sługą wszystkich (por. Flp 2,2-11). Jak rozumiem dążenie do wielkości? Czy wykorzystuję czas Wielkiego Postu na kształtowanie w sobie ducha służby wobec bliźnich?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu słowa modlitwy: „Panie Jezu, ucz mnie pokory, pomóż mi stawać się coraz bardziej bratem i sługą innych”.

Bądzcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,36-38)

Poniedziałek II Tygodnia Wielkiego Postu

Łk 6,36-38

36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj krótkim, ale jakże ważnym fragmentem Ewangelii Łukasza. Nauczając na równinie, Jezus kontynuuje temat miłości bliźniego, wskazuje, że bardzo ważnym jej wymiarem jest miłosierdzie. Wezwę pomocy Ducha Świętego, bym mógł uważnie wsłuchać się w słowa mojego Mistrza.

Punkty do medytacji

  • Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (w. 36) Wcześniej Jezus, rozwijając starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18), wezwał uczniów do miłości nieprzyjaciół (por. Łk 6,27.35). Teraz dopowiada, że miarą i wzorem tej miłości ma być miłosierna miłość okazywana przez Ojca niebieskiego. W tle Jezusowej wypowiedzi można dostrzec starotestamentalny nakaz naśladowania świętości Boga: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan Bóg wasz!” (Kpł 19,2) oraz samoobjawienie się Jahwe jako Boga miłosiernego: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6). Miłosierdzie rozumiane jako przymiot Boga wielokrotnie powraca w Łukaszowej Ewangelii, na przykład w przypowieść o synu marnotrawnym (por. Łk 15,11-32). Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o Bożym miłosierdziu. Spróbuję przez jej pryzmat spojrzeć na moje życie. Za co dzisiaj chciałbym podziękować?
  • Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni (w. 37) Miłosierdzie wyraża się między innymi poprzez unikanie osądzania innych. I nie chodzi tu o niedostrzeganie obiektywnego zła czynionego przez człowiek, lecz o pamiętanie o tym, iż w każdym z nas, nawet w największym złoczyńcy, jest obecna jakaś doza dobra. Jak bardzo osądzanie jest niszczące, bardzo dobrze widać w dzisiejszym świecie, gdzie duża część podziałów między ludźmi bierze się na przykład z mody na „punktowanie”, „miażdżenie” czy „masakrowanie” innych w mediach. Poproszę Jezusa, by uwolnił mnie od pokusy osądzania innych.
  • nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (w. 37) Każdy kolejny dzień naszego życia jest znakiem, że Bóg nieustannie daje nam szansę powrotu do Niego. On pragnie naszego zbawienia, a nie potępienia, jest niezwykle cierpliwy i oczekujący. Tego samego Jezus oczekuje od nas. Jako Jego uczniowie mamy być gotowi na przyjęcie bliźnich, którzy tak jak i my borykają się z własną słabością. Czy mógłbym wskazać osoby, na które całkowicie się zamknąłem ze względu na czynione przez nich zło lub wyrządzoną mi krzywdę? Poproszę Jezusa, by pomógł mi dostrzec drogę pojednania.
  • Dawajcie, a będzie wam dane (w. 38) Powraca w trochę zmienionej formie wezwanie, które Jezus wyraził chwilę wcześniej: „Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje” (Łk 6,30). W trosce o potrzeby innych ostatecznie chodzi nie tylko o wsparcie materialne czy jakiś inny zewnętrzny gest, lecz o otwarcie własnego serca na wszelkiego rodzaju brak przeżywany przez bliźniego. Miłosierdzie w pierwszym rzędzie jest sprawą serca, które pragnie wyjść poza egoistyczną bańkę spełniania wyłącznie własnych zachcianek. Jest miłością, która szuka miłości. Przyjrzę się osobom w moim otoczeniu, jakiego rodzaju cierpienie w sobie noszą. Spróbuję wczuć się w ich sytuację i znaleźć drogę pomocy.

W ciągu dnia

  • Będę powracał myślą do słów Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół (Mt 5,43-48)

Sobota I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,43-48

43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, 45 abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Przygotowanie

  • We wczorajszej Ewangelii Jezus wzywał uczniów, by w swojej sprawiedliwości, czyli posłuszeństwie wobec Prawa, przewyższali uczonych w Prawie i faryzeuszy (por. Mt 5,20-26). Dzisiaj Pan pokazuje, że tego rodzaju doskonałość, wyraża się przede wszystkim w miłości, która przekracza granice nieprzyjaźni, bariery między prześladowanym i prześladującym. Otwierając się na delikatne prowadzenie Ducha Świętego, zanurzę się w dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził (w. 43) Jezus odnosi się do dwóch zasad, które kształtowały życie społeczne wielu ówczesnych Żydów. Miłość bliźniego wprost była nakazana przez Prawo (por. Kpł 19,18). Natomiast zasada nienawiści wobec nieprzyjaciół prawdopodobnie swój początek wzięła z trudnych doświadczeń ostatnich wieków, kiedy to po zburzeniu Jerozolimy przez wojska Nabuchodonozora (587 przed Chr.), Judea nieprzerwanie ulegała podbojom kolejnych pogańskich imperiów. W reakcji na nieustanne zagrożenia polityczne i kulturowe pośród Żydów upowszechniła się postawa podejrzliwości, wręcz nienawiści wobec wszystkich, którzy nie pasowali do ich etosu religijno-narodowego. Pozabiblijne świadectwa o zasadzie nienawiści wobec nieprzyjaciół znajdujemy w pismach wspólnoty z Qumran (północno-zachodni brzeg Morza Martwego), której członkowie, żyjąc w oderwaniu od kultu świątynnego, praktykowali formę judaizmu opartą nie tylko na Prawie i Prorokach, lecz także na własnych przekonaniach. Jak traktuję prawdy zawarte w Piśmie Świętym? Czy wnikając w ich sens, odwołuję się do nauczania Kościoła, by uniknąć subiektywnej, a więc błędnej interpretacji?
  • A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (w. 44) Jezusowe słowa stanowią nie lada wyzwanie nie tylko dla ówczesnych Żydów, ale i dla współczesnego człowieka. W Palestynie I wieku określenia „wasi nieprzyjaciele” i „ci, którzy was prześladują” przywodziły na myśl przede wszystkim przedstawicieli aktualnego okupanta, którym było cesarstwo rzymskie. Miłość i modlitwa za tych, którzy ciemiężą kraj, nakładają ciężkie podatki, stosują przemoc i niesprawiedliwość, mogła wydawać się wręcz czymś absurdalnym. W każdym z nas w chwili krzywdy pojawia się pragnienie sprawiedliwości, która miałaby przyjąć formę kary, a czasami nawet osobistej wendety. Tymczasem Jezus wzywa do sprawiedliwości, która przyjmuje formę miłości. Kogo dzisiaj nazwałbym moim nieprzyjacielem? Jakie pragnienia i uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o tej osobie? Opowiem o tym Jezusowi.
  • abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (w. 45) Jako motywację do miłości nieprzyjaciół Jezus podaje przykład Boga Ojca, który jednakową troską otacza wszystkich ludzi, bez względu na to, czy czynią dobro czy zło, pełnią Jego wolę, czy nie. Taki obraz Ojca może wydawać się niezrozumiały. Być może nawet niekiedy buntujemy się, gdy dostrzegamy, że Bóg nie posługuje się logiką ludzkiej sprawiedliwości, by nagradzać dobrych, a karać złych. Zapominamy, że Jego miłość, podobnie jak miłość każdego ojca, ma dwa wymiary – radości z dobra i smutku ze zła czynionego przez Jego dzieci. Czy mam świadomość, że Bóg patrzy na mnie jak na swoje umiłowane dziecko? Gdy parzę na ostatnie tygodnie, czego więcej przysporzyłem Ojcu niebieskiemu, radości czy smutku? Czy próbuję w Jego miłości do mnie znaleźć inspirację do miłości wobec drugiego człowieka, zwłaszcza nieprzyjaciela?
  • Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? (ww. 46-47) W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus, odwołując się do przykładu celników i pogan, po raz kolejny pokazuje, że zachowanie Jego uczniów, a więc tych, którzy mają nadzieję życia wiecznego, ma wykraczać poza reguły ustalone w świecie skażonym grzechem. Chrześcijanin, miłując nieprzyjaciół, zaczyna być obywatelem królestwa niebieskiego, staje się znakiem wskazującym na miłosierną miłość Ojca. Czy moje serce jest wolne od mentalności tego świata? Czy w trwającym Wielkim Poście podjąłem już decyzję, by usunąć z mojego życia te rzeczy, które zaburzają we mnie myślenie dziecka Bożego (nieodpowiednia literatura, muzyka, serwisy internetowe, liderzy opinii itp.)?
  • Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (w. 48) W Torze pojawia się wezwanie, by Izrael naśladował Boga w Jego świętości: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty, Pan, Bóg wasz (Kpł 19,2) W czasach Jezusa słowa te rozumiano przede wszystkim jako wezwanie do odcięcia się od świata pogańskiego. Jezus koryguje takie myślenie i zachęca uczniów, by naśladowali świętość Boga poprzez rozwijanie w sobie bezinteresownej i miłosiernej miłości. Czy odrzucam myślenie, że świętość/doskonałość jest tylko dla wybranych? Czy pielęgnuję w moim sercu pragnienie doskonałości na wzór Boga? Czy pragnę kochać tak jak On?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Boże Ojcze, pragnę być Twoim synem, naucz mnie kochać moich nieprzyjaciół”.

Najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim (Mt 5,20-26)

Piątek I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,20-26

20 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. 21 Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. 22 A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. 23 Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. 25 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. 26 Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie Kazania na Górze Jezus wzywa do sprawiedliwości większej niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Jego uczniów ma charakteryzować posłuszeństwo Bożym przykazaniom, które wypływa z nawróconego serca, pragnącego wniknąć w istotę Bożego prawa. Zanim rozpocznę modlitwę, w chwili ciszy oderwę się od hałasu dnia i wezwę Ducha Świętego, by poprowadził moją dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (w. 20) Uczeni w Piśmie i faryzeusze uważani byli za ekspertów od Prawa Mojżeszowego. Z uwagą słuchano ich wyjaśnień i podziwiano gesty, które miały być wyrazem posłuszeństwa kolejnym Bożym przykazaniom. Problem jednak polegał na tym, że ich pobożność była nad wyraz zewnętrzna. Nierzadko jej celem nie było oddanie chwały Najwyższemu, lecz skupienie uwagi na własnej, domniemanej doskonałości (por. Mt 23,1-12). Dlatego Jezus żąda od swoich naśladowców czegoś więcej. Ich sprawiedliwość ma polegać na posłuszeństwie Bożej woli nie tylko na poziomie zewnętrznych gestów, lecz przede wszystkim na poziomie serca. W ten sposób objawi się ich całkowite zaufanie Ojcu niebieskiemu. Jak postrzegam wypełnianie przykazań Bożych i Kościelnych, czy jako przykrą konieczność, czy jako drogę do zjednoczenia z Ojcem? Czy proszę Ducha Świętego, by pomógł mi wniknąć w ich istotę?
  • A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego (w. 22) Jako przykład uwewnętrznionej sprawiedliwości Pan podaje pogłębioną interpretację piątego przykazania Dekalogu: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13; por. 21,12; Pwt 5,17). Pokazuje, że posłuszeństwo temu zakazowi polega nie tylko na powstrzymywaniu się od zabijania innych ludzi, lecz również na odrzuceniu wszystkiego, co przeszkadza bezwarunkowej miłości bliźniego. Uczniowie Pana mają unikać zachowań, których celem jest zranienie drugiej osoby, a w konsekwencji zniszczenie międzyosobowej relacji. Co najbardziej szkodzi moim relacjom z innymi ludźmi? Czy potrafię powstrzymywać się od krytyki i wywyższania ponad innych? Czy unikam ranienia złośliwym słowem? Czy rozwijam w sobie miłość „mimo wszystko”?
  • Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj (ww. 23-24) Jezus wypowiada te słowa na terenie Galilei. Co oznacza, że jeśli osoba z podanego przykładu, chcąc złożyć ofiarę w świątyni jerozolimskiej, przypomni sobie o braku pojednania z bliźnim, ma odbyć całą drogę z powrotem do domu, by podjąć próbę pogodzenia. Czy mam świadomość, że życie w skłóceniu z innymi stoi na przeszkodzie czci, jaką chciałbym oddawać Bogu, zwłaszcza mojemu uczestniczeniu w Eucharystii? Czy nie pielęgnuje w sobie gniewu? Czy nie rezygnuję zbyt szybko z szukania drogi do pojednania?
  • Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia (w. 25) W ostatnim przykładzie ilustrującym właściwe rozumienie piątego przykazania Pan poucza, że szukanie porozumienia przedsądowego chroni nas przed ryzykiem otrzymania skazującego wyroku na Boskim sądzie. Dobra wola i pragnienie pojednania pomagają przywrócić, a nawet pogłębić przyjaźń. Czy będąc w konflikcie z innymi potrafię wykonać krok do tyłu, to znaczy przyjąć miłosierną postawę, rezygnując nawet ze swoich racji?

W ciągu dnia

  • Będę powracał myślami do dzisiejszej Ewangelii, prosząc Jezusa: „Panie, pomóż mi poznać i przyjąć wolę Ojca. Skrusz moją pychę, bym potrafił trwać w jedności z bliźnimi”.