
1 Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. 2 A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. 3 Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». 4 Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych». 5 Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni 6 i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». 7 Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». 8 Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych 9 i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». 10 Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». 11 Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu.
Przygotowanie
- Po chrzcie w wodach Jordanu Duch Święty zabiera Jezusa na pustynię, gdzie nie tylko będzie musiał doświadczyć kruchości ludzkiego ciała, lecz także stawić czoła kuszeniu diabła. Duchu Święty, dotykaj mojego serca, uczyń je żyzną ziemią dla dzisiejszego Słowa.
Punkty do medytacji
- Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód (ww. 1-2) Duch Święty, który zstąpił na Jezusa w wodach Jordanu (por. Mt 3,16), wyprowadza Go na „pustynię” (gr. he eremos). Chodzi o rozległy teren Pustyni Judzkiej, rozciągającej się na zachód od miejsca chrztu. Zmiana otoczenia ma bardzo konkretny cel. Chodzi o to, aby Jezus „był kuszony przez diabła” (gr. periasthenai hypo tu diabolu). Użyty tutaj czasownik peiradzo można przetłumaczyć „kusić”, ale także jako „testować, próbować”. W tle pojawia się biblijne echo wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej, w czasie której był on próbowany przez Boga w celu sprawdzenia jego wierności (por. Pwt 8,2). Przez czterdzieści dni i nocy Pan mierzy się z surowymi, pustynnymi warunkami oraz narastającym głodem. Fizyczne wyczerpanie i doświadczenie kruchości ludzkiej natury za chwilę staną się kontekstem, w którym sprawdzona zostanie Jego wierność wobec Ojca, który w poprzedzającej perykopie nazwał Go „Synem umiłowanym” (por. Mt 3,17). Powrócę myślami do tych sytuacji z mojego życia, w których najbardziej na jaw wyszła moja słabość i niewystarczalność. Czy miałem wtedy świadomość, że w Chrystusie nadal jestem dzieckiem Boga?
- Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem» (w. 3) Pierwsza pokusa odwołuje się do stanu fizycznego Jezusa. „Kusiciel” (gr. ho pieradzon) zachęca Go, by ulżył cierpieniu swojego słabnącego ciała, przemieniając „kamienie” (gr. hoi lithoi) w „chleb” (gr. artoi, dosł. „chlebami”). Odniesienie do chleba jest jedynie przynętą, za którą ukrywa się niebezpieczny haczyk. W przypadku tej i kolejnej pokusy przeciwnik zaczyna od zwrotu „jeśli jesteś Synem Bożym” (gr. ei hyios ei tu theu), czyli powołuje się na synowską tożsamość Jezusa. Jako Syn Boży ma przecież absolutne prawo, by skorzystać ze swej mocy. W rzeczywistości jednak chodzi o zawrócenie Pana z trudnej drogi, którą wyznaczył dla Niego Ojciec. Jego misją nie jest przecież wykorzystywanie boskich prerogatyw dla własnej korzyści, lecz niesienie ulgi cierpiącemu człowiekowi, aż do heroicznego poświęcenia własnego życia (por. 20,28). Tożsamość dziecka Bożego nie opiera się na spektakularnych cudach, lecz na pokornej akceptacji drogi wyznaczonej przez Ojca. Czy odkryłem już moje życiowe powołanie? W jaki sposób wypełniam je na co dzień?
- Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych» (w. 4) Jezus nie podejmuje dialogu z kusicielem, nie rozważa wszystkich „za i przeciw”, lecz cytuje jedynie starotestamentalny fragment (por. Pwt 8,3), który podkreśla, że w ludzkim życiu istnieje coś więcej niż jedynie fizyczny głód, któremu można zaradzić spożywając chleb. Na wyższym, duchowym poziomie, każdy człowiek odczuwa głód prawdy, która nadałaby sens i cel całej jego egzystencji. Pokarmem zaradzającym temu drugiemu głodowi, jest słowo, „które pochodzi z ust Boga” (gr. ekporeuomeno dia stomatos theu). Kto karmi się tym słowem, czyli poznaje je i wprowadza w swoje życie, doświadcza jego przemieniającej mocy. Popatrzę na moje spotkania ze słowem Bożym i spróbuję dostrzec ich owoce w mojej codzienności. Za co dzisiaj chciałbym szczególnie Bogu podziękować?
- Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień» (ww. 5-6) Po pierwszej porażce diabeł zabiera Jezusa „do Miasta Świętego” (gr. eis ten hagian polin), czyli Jerozolimy i umieszcza Go „na szczycie narożnika świątyni” (gr. epi to pregyrion tu hieru; dosł. „skrzydło/małe skrzydło świątyni”). To ostatnie wyrażenie odnosi się prawdopodobnie do południowo-wschodniego narożnika dziedzińca świątynnego, który górował nad Doliną Cedronu, o wysokości ok. 90 metrów. Podobnie jak w przypadku pierwszej pokusy, celem diabła jest uderzenie w Boże synostwo Jezusa. Widząc, że Pan wcześniej zacytował fragment Prawa, kusiciel przytacza słowa z Księgi Psalmów (por. Ps 91,11-12), które wyrażają prawdę o Bożej Opatrzności. Opierając się na nich, zachęca Pana, by rzucając się w dół z narożnika świątynnego, poddał weryfikacji obietnice Ojca. Kluczem do interpretacji i zrozumienia słowa Bożego jest krzyż Chrystusa. Objawiona na nim miłosierna i ofiarna miłość „otwiera” sens każdego biblijnego fragmentu. Czy pamiętam o tym w trakcie moich spotkań ze Słowem? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę dopasowywania go do moich pragnień i wyobrażeń?
- Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego» (w. 7) Reagując na drugą pokusę, Jezus ponownie cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (por. Pwt 6,16).Historycznym kontekstem tego fragmentu był bunt Izraelitów w czasie wędrówki przez do Ziemi Obiecanej. Trudy związane z przemieszczaniem się przez surowy pustynny teren sprawiły, że niektórzy zaczęli domagać się od Boga dowodu Jego obecności wśród nich (por. Wj 17,1-7). Jezus nie powtarza tego samego błędu, nie zamienia własnej trudnej sytuacji w pretekst do wystawiania Ojca na próbę. Jest świadomy, że istnieje wyraźna granica między ufną modlitwą prośby, a zuchwałym żądaniem cudów. Czy ufam Bożej Opatrzności? Czy ową ufność potrafię zachować nawet w najtrudniejszych doświadczeniach? Czy może mierzę miłość Boga ilością spełnionych próśb?
- Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon» (ww. 8-9) Nadchodzi punkt kulminacyjny kuszenia. Diabeł zabiera Jezusa „na bardzo wysoką Górę” (gr. eis oros hypselon lian), skąd rozciąga się widok na „wszystkie królestwa świata” (gr. pasas tas basileias tu kosmu). W rzeczywistości trudno znaleźć taką górę, stąd bardzo możliwe, że chodzi tutaj po prostu o wysoki szczyt, z którego rozciąga się rozległa panorama na przyległe krainy, jak na przykład było w przypadku Mojżesza i Góry Nebo (por. Pwt 34,1-4). Diabeł zrzuca maskę. Przypisuje sobie władzę nad światem i wprost mówi do Jezusa: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Chodzi o całkowite odrzucenie Ojca i poddanie się panowaniu kusiciela. Scena ta obnaża istotę bałwochwalstwa, czyli próby zastąpienia czci należnej Stwórcy hołdem oddawanym potędze doczesnej. Wszelkie bogactwa i wpływy są bezwartościowe, jeśli ceną za nie jest utrata relacji z Bogiem. Czy jestem tego świadomy, mając przed sobą dobra tego świata? Czy nie ma w moim życiu bożków, które odciągają mnie od Boga?
- Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz» (w. 10) Jezus pozostaje niewzruszony. Zdecydowanie odpowiada: „Idź przecz, szatanie!” (gr. hypage satana). W podobny sposób w przyszłości zostanie potraktowany Piotr Apostoł, gdy nie będzie chciał zgodzić się z treścią pierwszej zapowiedzi męki (por. Mt 16,21-23). Okazawszy całkowitą suwerenność nad złem, Pan po raz trzeci cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Pwt 6,13). Wyłącznym adresatem ludzkiego uwielbienia oraz służby jest jedyny, prawdziwy Bóg. Zaś zwycięstwo nad ciemnością zaczyna się od jasnego określenia, komu w swoim życiu oddajemy pokłon. Słowo zachęca mnie dzisiaj, bym po raz kolejny wybrał Chrystusa na jedynego Pana i Zbawiciela. Uczynię to w chwili cichej modlitwy.
Modlitwa w ciągu dnia
- Panie Jezu, zapraszam Cię w moje wielkopostne zmagania. Umacniaj we mnie miłość do Ojca, pomóż mi radyklanie odrzucać zło.