
31 Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. 32 A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie». 33 Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są moimi braćmi?» 34 I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 35 Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».
Przygotowanie
- Dzisiejsza Ewangelia opisuje ważny moment publicznej działalności Jezusa, który reagując na pojawienie się swoich bliskich, ogłasza kryterium przynależenia do Jego nowej rodziny. Kryterium krwi zastępuje kryterium wiary, która wyraża się pełnieniem woli Bożej. Duchu Święty, przyjdź i prowadź mnie w modlitwie Słowem.
Punkty do medytacji
- Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać (w. 31) Po wyborze Dwunastu (por. Mk 3,13-19) Jezus wraz z uczniami powrócił do Kafarnuam, do domu Szymona Piotra i Andrzeja. Nie było jednak im dane skorzystać z domowej atmosfery, gdyż miejscowi szybko dowiedzieli się o obecności Pana i tłumnie zgromadzili wokół Niego (por. Mk 3,21). Marek wspomniał także, że w tym samym czasie bliscy Jezusa dowiedzieli się o pogłoskach, iż oszalał i wybrali się Kafarnaum, by Go powstrzymać (por. Mk 3,22). Wątek Jezusowej rodziny został przerwany opisem dysputy z uczonymi w Piśmie (por. Mk 3,22-30), by powrócić w dzisiejszym fragmencie. Marek podkreśla, że „Jego Matka” (gr. he meter autu) i „bracia” (gr. hoi adelfoi autu; synowie Józefa z pierwszego małżeństwa lub dalsi krewni) nie weszli do domu, lecz zatrzymali się „na dworze” (gr. ekso stekontes) i stamtąd „posłali po Niego” (gr. apesteilan pros auton). Z narracyjnego punktu widzenia jest to zrozumiałe. Znaleźć tu jednak możemy dodatkowe, symboliczne znaczenie, a mianowicie podkreślenie dystansu, jaki w tej chwili dzielił bliskich Jezusa od Niego. Nie rozumieli oni Jego poczynań i nie chcieli, by opinia o Jego szaleństwie przylgnęła do ich rodziny. Boża obecności i działanie w naszym życiu nie są chaotyczne czy reaktywne, ale zawsze wpisują się obraz Boga objawiony przez Jezusa na krzyżu. Bogu naprawdę na nas zależy i choć czasami nas zaskakuje lub wybija ze schematycznego myślenia, zawsze na calu ma nasze zbawienia. Czy ufam Jezusowi do końca? Przypomnę sobie momenty, kiedy był we mnie brak zgody na Boże słowo lub na to, w jaki sposób Pan prowadzi moje życie.
- A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie» (w. 32) Jezus jest otoczony przez „tłum ludzi” (gr. ochlos), który na tym etapie Jego działalności jest jeszcze Jemu przychylny (por. Mk 15,6-15). Otaczający Go ludzie dosłownie i w przenośni są blisko Jego nauki oraz osoby. W takiej atmosferze pojawia się informacja o Matce i braciach „szukających” (gr. dzeteo, dosł. „poszukują”) Go. Słowa te brzmią niemal jak wyrzut, że Jezus zaniedbuje swoje podstawowe obowiązki wobec najbliższych. Ponadto przekazanie wiadomości przerywa zapewne jakąś Jego wypowiedź. Jezus nagle znajduje się w trudnym położeniu, gdyż zostaje zmuszony do publicznego wyboru między lojalnością wobec rodziny a kontynuowaniem powierzonej Mu misji. Kroczenie drogą wiary ze swej natury wymaga od nas przewartościowania swojego życia. Nierzadko prowadzi do konieczności podjęcia trudnych wyborów. Przed jakim wyborem jestem dzisiaj? Czy pamiętam, że najlepszym punktem startu w takich sytuacjach jest otwarcie się na Ducha Świętego i Jego prowadzenie?
- Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są moimi braćmi?» (w. 33) Reakcja Jezusa przybiera zaskakującą formę. Zamiast przerwać swoje nauczanie i wyjść do bliskich, wykorzystuje tę okazję do głębszego objawienia natury relacji łączącej człowieka z Bogiem. Jego pytanie retoryczne – „Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?” – nie jest bynajmniej wyrazem braku szacunku czy emocjonalnego odrzucenia rodziny, zwłaszcza Maryi. Ma ono na celu zburzenie dotychczasowych, skostniałych schematów myślenia o przynależności do Bożej wspólnoty. Wielu bowiem Żydów w tamtym czasie uważało, że wystarczy sama przynależność do Narodu Wybranego, odziedziczona po przodkach. Większość z nas chrzest przyjęła w dzieciństwie. Rodzice czy dziadkowie nauczyli nas Znaku Krzyża i pacierza. Od małego uczestniczymy w niedzielnych Eucharystiach. Mniej lub bardziej regularnie chodzimy do spowiedzi, a co roku świętujemy Boże Narodzenie i Wielkanoc. Mimo że nasze społeczeństwo ulega procesom sekularyzacji, to jednak nadal wiele wartości chrześcijańskich reguluje nasze życie rodzinne i społeczne. Jeśli na odpowiednim etapie nie wejdziemy w świadome i głębsze przeżywanie wiary, stanie się ona dla nas zbiorem czynności, które jako tako należy wykonać, aby mieć przychylność ze strony Boga. Tymczasem Jego pragnieniem nie jest zgromadzenie wokół siebie poprawnych wyznawców, lecz wprowadzenie każdego z nas w życiową komunię z Nim. Na jakim etapie dzisiaj jestem? Czy nadal postrzegam chrześcijaństwo jako zbiór nakazów i zakazów, czy może odkrywam w sobie pragnienia zjednoczenia z Bogiem?
- I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia (w. 24) Zanim sam odpowie na postawione przez siebie pytanie, Jezus powoli obejmuje spojrzeniem siedzących wokół Niego, co odczytać można jako wyraźny gest akceptacji. Następnie, wskazując na uczniów, a nie na krewnych za drzwiami, Pan dokonuje rewolucyjnego aktu przyjęcia obcych ludzi do swojej rodziny. Ci, którzy znajdują się wewnątrz domu i słuchają Jego słowa, stają się teraz Jego prawdziwymi krewnymi, w przeciwieństwie do tych, którzy fizycznie i duchowo pozostali na zewnątrz. Spojrzenie Jezusa jest zawsze akceptujące. On przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Nie wyrzuca nam naszych błędów i grzechów. Wie dobrze, że sami nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Jedynie bycie z Nim, słuchanie Jego słowa, doświadczanie Jego obecności w Eucharystii i w innych sakramentach, jest źródłem naszej duchowej przemiany. Wyobrażę sobie siebie pośród ludzi otaczających Jezusa w domu w Kafarnaum. Jego spojrzenie zatrzymuje się także na mnie. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie w tym momencie?
- Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką» (w. 35) W kolejnych słowach Jezus wskazuje na ostatecze i jedyne kryterium przynależności do Jego prawdziwej rodziny. Jego rodziną jest każdy, kto „pełni wolę Bożą” (gr. hos gar an poiese to thelema tu theu). To rewolucyjne stwierdzenie otwiera drogę do osobistej świętości dla każdego człowieka, niezależnie od jego historii, miejsca urodzenia, czy aktualnej sytuacji życiowej. Posłuszeństwo woli Ojca staje się nowym duchowym DNA, które łączy członków Jezusowej rodziny silniej niż jakiekolwiek ziemskie pokrewieństwo. Pełnienia woli Bożej nie można ograniczać jedynie do przestrzegania Bożych przykazań. Chrześcijaństwo nie jest grupą ludzi, którzy posiadają najlepszy kodeks prawa na świecie. Słowo, do którego mamy dostęp w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła, pozwala nam spojrzeć na nasze życie jako na przestrzeń, w której Bóg nieustannie do nas mówi – przez poruszenie serca, wydarzenia, osoby itd. Pełnienie woli Bożej rozpoczyna się do odkrycia, do czego Pan nas zaprasza w konkretnych życiowych sytuacjach. Co dzisiaj rozeznaję jako Bożą wolę? Do czego zachęca mnie Słowo? Jaka będzie moja odpowiedź?
Modlitwa w ciągu dnia
- „Panie Jezu, ucz mnie rozeznawać Bożą wolę na co dzień, dawaj mi swojego Ducha, bym był jej wierny i nigdy nie zrezygnował z bycia w Twojej rodzinie”.
Każdy Twój wpis jest dobrze przemyślany i rzetelny.Nieczęsto zdarza mi się wrócić do początku tekstu po przeczytaniu całości – tu wróciłem. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Są miejsca w sieci, gdzie się wraca – myślę, że właśnie tu znalazłem kolejne.
PolubieniePolubienie